Jump to content

Recommended Posts

Otwierając drzwi prawie natychmiast zauważyłeś Spike'a rozmawiającego z jakąś klaczą której to nie kojarzyłeś. Była jednorożcem, jej maść była fioletowa, chociaż jaśniejsza niż ta Twilight. Grzywa zresztą też była fioletowa, tym razem ciemno fioletowa, z jednym, błękitnym pasemkiem. Była jednak znacznie bardziej falowana i ułożona. Chociaż klacz wyglądała na zmartwioną.

- Och? Moonlight. Akurat miałem ci przedstawić Starlight Glimmer. To ją kazała wezwać Twilight - odezwał się Spike.

- Tak. Więc, witaj - odezwała się kiwając ci głową. - Wybacz, że tak sucho, ale dowiedziałeś się już czegoś? To co się wydarzyło to poważna sprawa - stwierdziła. 

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 577
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

- No cóż... jak narazie mam spekulacje tylko. No więc - zapraszam ich by poszli za mną a następnie w bibliotece mówię.

- Jak mówiłem, to tylko teoria. Mamy tutaj do czynienia z pegazem mającym magiczne zdolności. Użył magicznych łańcuchów by oplotać nimi... - chwila przerwy by w mym mózgu już przeszło słowo "Jaśnie oświecona Księżniczka" - Twilight oraz jej przyjaciółki. Cokolwiek im to zrobiło, to są one tak wyczerpane iż jak się twilight obudziła na chwilę to po paru sekundach straciła znowu przytomność. Jak narazie udało mi się odkryć iż może mieć on powiązanie z jakimś bóstwem oraz posiadać artefakt który pozwala mu używać magii. Nie wiem co im wyssał... wiem tylko tyle iż "potrzebuje tego". Przez te wszystkie godziny tylko to mi się udało jak narazie odkryć. Mimo iż nie wiele...dlatego potrzebowałbym waszej pomocy.

Link to comment
Share on other sites

- Pegaz z magicznymi zdolnościami? - zapytała zdziwiona klacz drapiąc się po podbródku. - Słyszałam kiedyś o czymś takim... ale sposoby zdobycia mocy zawsze były tajemnicą. Nikt ich nigdy nie podawał. Chociaż artefakt... to by miało sens. Co do bóstw nie jestem pewna. Słyszałam co prawda o kilku ale... nawiązanie z nimi kontaktu chyba jest trudne, zwłaszcza, że z tego co czytałam są to bardzo złośliwe istoty. A przynajmniej niektórzy - stwierdziła, ale brzmiało to jakby mówiła do siebie. - Dowiedziałeś się jeszcze czegoś? Jakieś szczegóły? 

Link to comment
Share on other sites

- No cóż... jak narazie mam spekulacje tylko. jak mówiłem. Za wiele się nie dowiedziałem, w zasadzie to wszystko co mi się narazie udało odkryć. Mimo wszystko mam jednak nadzieje iż naszej trójce uda się dojść do tego co się dzieje. Udało mi się zdobyć też książkę z magicznymi Artefaktami. Byłem w trakcie jej przeglądania kiedy przyszliście. Jeśli przypuszczenie iż artefakt mu dał taką moc... to możemy go znaleźć tutaj - powiedziałem pokazując jej książki jakie przytaszczyłem. 

- O... a tak przy okazji. Szeregowy Moonlight Meadow. Od niedawna, gwardzista na tym zamku. Bardzo mi miło - powiedziałem z uśmiechem.

Edited by KougatKnave3
Link to comment
Share on other sites

Na wspomnienie o książce uszy klaczy podniosły się. 

- Książkę? - zapytała nagle Starlight. - Jakąś szczególną? Autor? Okładka? Styl pisania? Jakieś ilustracje? - doprecyzowała. - No i czy mogę ją zobaczyć? Nie obraź się, ale wydaje mi się, że mogę znać się na magii lepiej od ciebie, może coś z tego wywnioskuję. Chociaż na razie, musimy poczekać aż reszta się obudzi. Dobra. Wiesz co, ja poszukam jeszcze tutaj, ty idź mi ją przynieś - powiedziała odwracając się do ciebie i zaczynając chodzić po bibliotece, szukając czegoś na półkach. 

Link to comment
Share on other sites

"Wiem więcej na temat magii" Spoglądam na czoło, a następnie na bok gdzie mam skrzydła. No nie gadaj?

- Na magii się znam tyle co Jaki na manierach. Czyli wogóle - powiedziałem i ruszam po ową księgę. Następnie ją biorę by potem wrócić do biblioteki i podać ją Starlight.

- Proszę, to ta - rzekłem podając jej. Następnie spoglądam po niej.

- W tej książce znalazłem jeden taki amulet co daje. Amulet Straceńca. Nie wiem czy na pewno, ale mógł go posiadać. No chyba iż ty coś tutaj znajdziesz?

Link to comment
Share on other sites

Starlight z początku nie zwróciła uwagi na książkę i tylko chwyciła ją magią, ale od razu gdy na nią zerknęła to aż podskoczyła. 

- Na litość Celestii skąd ty tę księgę masz?! Przecież ona ma  co najmniej kilkaset lat. A do tego jest w tak dobrym stanie - zaczęła uważnie się jej przyglądać. Wyglądała jakby była to jedna z najpiękniejszych rzeczy jakie zobaczyła w życiu. - Do tego ten styl pisania. I ta okładka. Przecież to... "Azaghański Poradnik dla Podróżników z Wybrzeża Srebrnych Węży". Ta księga jest... Skąd ty ją masz? Nie wierze, żeby nawet Twilight miała coś takiego w swojej bibliotece. Ba, nawet Canterlocie tego nie ma! To biały kruk... - powiedziała z podziwem. Zaczęła przeglądać strony. Faktycznie, oprócz artefaktów było tam o wiele więcej rzeczy. Bestie, zaklęcia. W zasadzie, książka miała setki więcej stron niż na to wyglądała. A jednak, wyraźnie zobaczyłeś liczby stron rosnące powyżej tysiąca. 

Link to comment
Share on other sites

- Mam ją od znajomego. Okazjonalnie pożycza mi swoje "antyki" do czytania - powiedziałem wymijająco. NO JA NIE POWIEM IŻ MAM KSIĘGE Z BIBLIOTEKI DO KTÓREJ WSZEDŁEM PRZEZ ZNACZKOWĄ MAPĘ. Będzie to źle wyglądać. - Mimo wszystko mam ją oddać za niedługo więc prosiłbym jej nie zniszczyć, jeśli można uprzejmie - powiedziałem do niej... nie chce sprzątać biblioteki po kres czasu. Głównie dlatego iż mam większe ambicje niż sprzątanie. No nic...

- Ja idę zająć się dziewczynami. No chyba iż mam ci pomóc tutaj - zapytałem.

Link to comment
Share on other sites

Starlight zerknęła na ciebie podejrzliwie, jakby dała radę zauważyć, że nie mówisz prawdy, a zaraz potem kiwnęła głową. 

- Przeczytam tą książkę, może się czegoś dowiem. Możesz iść do reszty. A, i będziesz musiał przedstawić mnie temu swojemu "znajomemu" - stwierdziła i poszła do stolika z krzesłem. Pozwalając ci w spokoju udać się na dół. 

Schodząc do pomieszczenia z elementami nie zauważyłeś w zasadzie żadnych zmian od ostatniego pojawienia się tutaj. Wszystkie nadal spały. 

- Kiepski z ciebie kłamca - usłyszałeś znajomy głos za sobą. Głos twojego humanoidalnego znajomego. - Ale nie ważne. Jak na razie przydają się moje wskazówki? Zrozumiałeś może już z czym masz do czynienia? - zapytał cwaniacko. 

Link to comment
Share on other sites

- No cóż... zobaczę co da się zrobić - powiedziałem i idę do dziewczyn. Następnie usłyszałem głos znajomego. Spoglądam na niego.

- No cóż... mam dwie teorie. Albo jakiś bóstwo dało mu moc, albo zdobył ją za pomocą artefaktu, choć właśnie ta tutaj jest najbardziej prawdopodobna. Mimo wszystko jednak wiem tyle... jeśli mamy go powstrzymać to będę potrzebował czegoś więcej niż normalnego ostrza czy choćby powiedzenia mu rymowanki. Wątpię też iż będzie chciał poddać się po dobroci. Jedyne czego nie mogę zrozumieć - rzekłem i opieram się o ścianę. - Po co jemu to coś co im wyssał. Oraz co planuje z tym użyć? - zacząłem myśleć.

Link to comment
Share on other sites

- Nie lekceważ rymowanek. Niektóre są naprawdę potężne - zaśmiał się tajemniczo. - Jeśli się obudzą, pytaj o to czy czują, żeby czegoś im brakowało. Może ustalisz co się im stało, a wraz z tym dowiesz się czegoś o twoim przeciwniku. No i wybierz sobie jakiś artefakt do zdobycia. Może się przydać. Chyba, że chcesz podnieść stawkę paktu i wręczyć mi coś jeszcze w zamian za moce magiczne - zachichotał złowieszczo i oparł się o ścianę. - Ach, kucyki są takie uroczę, nawet gdy śpią - stwierdził. Potem, zniknął. Byłeś sam. Chociaż po chwili usłyszałeś ruch przy jednym z łóżek. Westchnięcie i sapnięcie.

- G...gszie jesztm? - słaby głosik mógł należeć tylko do jednej klaczy. Fluttershy. 

Link to comment
Share on other sites

- Nie dzięki. Wole pozostać w zgodzie z naturą - powiedziałem na jego ofertę dania mi magii. Jak już mam go pokonać, to jako pegaz, a nie coś takiego. Mimo wszystko siadam na środku sali i czekam. No cóż... teraz jedyne co mi pozostaje robić to dbać o nie. Mam nadzieje iż się wybudzą a nie zapadną...

Kiedy usłyszałem głos Shy, niemal od razu tam pobiegłem. Stanąłem nad nią i powiedziałem.

- Spokojnie, Flutti. Jesteście w bezpiecznym miejscu - powiedziałem do niej.

- Powiedz, jak się czujesz?

Link to comment
Share on other sites

Fluttershy w pierwszej chwili wyglądała jakby starała się zasłonić oczy kopytkiem, ale nie dała rady się ruszyć, więc jedyne co zrobiła to je zmrużyła, starając się powoli przyzwyczaić do sztucznego światła pomieszczenia. 

- Z... zmęszona... - burknęła tylko. - Co... się... ształo? - zapytała starając się raz jeszcze przyzwyczaić oczy do światła, chociaż nie wyglądało to jakby jej wychodziło. 

Link to comment
Share on other sites

- Cii... odpoczywaj - powiedziałem do niej. - Zostałyście zaatakowane podczas pokazu. Pegaz wam mógł coś zrobić. Odpocznij trochę - powiedziałem do niej z uśmiechem siedząc koło niej. Następnie robię szybki obchód sprawdzić czy pozostałe się będą budziły też czy narazie tylko shy się obudziła. Mimo wszystko jednak dobrze iż Twi oraz Shy dały jakiś znak... reszta można powiedzieć iż narazie wciąż w "śpiączce". Ale mam nadzieje iż się zaraz wybudzą... trochę tutaj wali kostnicą. 

Link to comment
Share on other sites

- Moon... cz...czekaj... k...ktoś musi... zają...zająć się mo...imi zwierzę... zwierzętami - burknęła zanim odszedłeś zrobić obchód. Jak tak teraz się zastanowić, nie spałeś od wczoraj, i chociaż wszystko było bardzo emocjonujące, podtrzymując twoją energię, to zacząłeś czuć zmęczenie, przypominając ci o tym, że cało zdarzenie było wczoraj. Przy okazji swojego obchodu, oprócz nagłego zrozumienia, że musisz się przespać, zauważyłeś, że klacze trochę jakby nabrały kolorów. Ale większość dalej spała. 

Link to comment
Share on other sites

No nic... wykonam jeszcze rundkę by napić się kawy. Następnie spoglądam na Shy.

- Dobrze, p... przejdę do... twoich zwierzaków - powiedziałem ledwo co walcząc z zmęczeniem. Następnie idę napić się tej kawy a potem udaje się do jej chatki wcześniej informując Spika i Starlight iż wychodzę na chwilę. Następnie udaje się tam by nakarmić przynajmniej jej zwierzęta. Sen będzie musiał poczekać. Zrobie wszystko co potrzeba by żyjątka były szczęśliwe. Następnie spoglądam która godzina.

Link to comment
Share on other sites

Było to naprawdę trudne, nie tylko dotarcie do domku Fluttershy ale i znalezienie wszystkiego było trudniejsze, niż myślałeś. Do tego zawistne spojrzenie białego królika imieniem Angel było bardzo nieprzyjemne. Całe szczęście, w pewnym sensie ci pomógł i wyszło nawet przyzwoicie. Mogłeś dać niektórym zwierzakom trochę więcej niż miałeś. Ale w ostateczności, każdy był nakarmiony. A ty bardzo zmęczony. 

Była godzina piętnasta dwadzieścia. Miałeś wrażenie, że czas mijaj dziwacznie. 

Link to comment
Share on other sites

No nic. Spoglądam na zająca z uśmiechem i dziękuje mu za asyste a następnie siadam na kanapie i zaczynam myśleć. No... praktycznie już ponad dzień nie spałem. No nic. Ale cholera ona ma miękką kanapę. Aż można się w niej rozpłyną... NIE! Moon stój na straży. Pamiętaj czego cie kapitan uczył. No... ale przecież zamknięcie oczu na parę chwil nie będzie aż tak bolesne nie? No Nic. Zamknę tylko na chwilkę by moje oczy mogły odpocząc... potem...

ZZZzzzzzzzzz

Link to comment
Share on other sites

Oddanie się w obłoki Luny było zdecydowanie przyjemne. No i pomimo tego, czego nauczył cię kapitan, gdzieś z tyłu głowy miałeś myśl, że w takim stanie strażnik byłby z ciebie marny. Najwyżej mięso armatnie. Będąc zbyt zmęczonym by myśleć. Twoje sny... były specyficzne. Pierwszym co zobaczyłeś było ciemne pomieszczenie, które rozciągało się na wiele kilometrów. Ty jednak stałeś przed wielką bramą zbudowaną z kamienia. Miała wysokość co najmniej dwudziestu metrów. Przez całą bramę rozciągała się płaskorzeźba przedstawiająca drzewo. Brama zdawała się powoli otwierać ujawniając ci najpierw oślepiające światło, a potem bezkresną biel. W pierwszej chwili mogłeś pomyśleć, że nic tam nie ma, ale dopiero chwile później zauważyłeś, że wszystko to było śniegiem. Bezkresne połacie śniegu. Robiąc krok przez bramę, zauważyłeś, że byłeś w gigantycznej wieży z białego materiału przypominającego kości. 

 

Nim jednak zdążyłeś kontynuować swoją drogę, coś wciągnęło cię do środka a brama zamknęła się przed twoim nosem. Zobaczyłeś tylko ciemną mackę wyglądającą jakby była stworzona z cienia, która to oplatała się wokół twojej nogi a potem wielkie czerwone oko wpatrujące się w ciebie. Macki zgrabnym ruchem pozbawiły cię prawej przedniej nogi, potem lewego oka, potem wbiły się w twoje ciało zabierając jedno z płuc. Ból był niewyobrażalny. Czerwona posoka sączyła się z ran, nie tylko miałeś problemy z oddychaniem, ale i brakujące oko rozlewało krew na twoją twarz. W zasadzie, noga była tutaj najmniejszym problemem. 

 

Po chwili poczułeś jak twoje drugie płuco napełnia się krwią, sprawiając, że dosłownie w niej tonąłeś. Topiąc się, we własnej krwi. Nie mogąc nic powiedzieć. Na łasce tego czegoś co na ciebie patrzało. Gdy twoje nerwy powoli przestały działać, a tlen w mózgu się kończył, ostatnim co zobaczyłeś była sylwetka białego pegaza, pochylającego się nad tobą z rozbawionym uśmiechem. Potem tylko ciemność.

 

 

==================

 

 

Otwierając oczy zobaczyłeś światło. 

Moment, żyłeś? Widziałeś? Mogłeś oddychać? Noga wciąż tu była. Oko i płuca też. Więc o co chodziło? Czułeś jednak ból. Mniejszy, ale jednak. Byłeś w domu Fluttershy. Za oknem było jasno, znacznie jaśniej niż gdy się kładłeś... słońce padało bezpośrednio na ciebie. Zerknąłeś na zegarek i zobaczyłeś, że była siódma rano. Przespałeś całą noc. Poczułeś też zapach jedzenia z kuchni. Dziwne... 

Link to comment
Share on other sites

Zrywam się z wystraszony tym snem. Spoglądam na kopyto i inne części ciała. Następnie wiedząc iż to tylko sen odetchnąłem ze spokojem. Nie trzeba się bać... to był tylko sen. Spojrzałem na zegar i zobaczyłem iż jest 7... była przecież 15.20? Chyba jednak serio przysnąłem. No nic... rozglądam się i słyszę hałas w kuchni... pewnie Flutti już wróciła... albo ten zając jest tak wytresowany iż umie sam se przyrządzać... nawet bym się nie zdziwił. No nic, wstaje i idę zobaczyć co się tam dzieje. 

Link to comment
Share on other sites

Wkraczając do kuchni nie zobaczyłeś nikogo. No, a przynajmniej na pierwszy rzut oka. Zobaczyłeś za to co było źródłem zapachu. Nie było to nic specjalnego, ot zwykłe kanapki. Zauważyłeś jednak, że osobą która je zrobiła był ktoś inny. Mianowicie Starlight. Ona też cię zauważyła.

- O, cześć - odezwała się i kiwnęła ci głową. - Dobrze, że wstałeś. Bo przydasz mi się dzisiaj. Chociaż dobrze, że też się przespałeś - dodała siadając na krześle przy stole. - Jak chcesz to się częstuj. Domyśliłam się, że wczoraj tu zasnąłeś. Męczący dzień, prawda? - zapytała sama biorąc jedną z kanapek. 

Link to comment
Share on other sites

- O... to ty, Starlight - rzekłem ziewając - Dobrze, dziękuje chętnie coś zjem - powiedziałem i siadam przy krześle pocierając oczy. Następnie biorę kanapkę i borę gryza. Następnie mówię z uśmiechem.

- Dobre - rzekłem pokazując iż mi smakuje - I tak... całe te dwa dni były ciężkie. Wpierw atak, potem cała ta akcja poszukiwawcza. I tyle z tego iż "Ponyville to bezpieczne miasto gdzie nic się nie dzieje - powiedziałem spoglądając przez okno. Następnie wracam do niej wzrokiem. - I co? Udało ci sie do czegoś dojść? Ta książka była pomocna? - zapytałem się jej. Kolo z biblioteki raczej nic nie mówił bym nie przyprowadzał kogokolwiek...

Edited by KougatKnave3
Link to comment
Share on other sites

Starlight uśmiechnęła się, ale szybko jej wyraz twarzy powrócił do poważnego. 

- Miałeś całkiem pechowy przydział. Ale w sumie dobrze, że chociaż tu byłeś. I sądzę, że możesz się przydać... - stwierdziła. - Ale po kolei, książka faktycznie była pomocna, ale nie na tyle na ile bym chciała. Poznałam kilka artefaktów które faktycznie mogą sprawić, że nawet osoba absolutnie niemagiczna mogła by stać się magiem. Znacznie więcej dowiedziałam się jednak, z faktu, że dziewczyny się obudziły. Co prawda, większość z nich dalej jest wycieńczona, ale dzięki temu dowiedziałam się co tak naprawdę im zrobił - oznajmiła tajemniczo. - W pewnym sensie, ukradł ich połączenie z fizycznymi elementami harmonii. Kradnąc większość magii samych elementów. Nie wiem jak i dlaczego. Ale w obecnie, nie są już elementami harmonii. Dlatego, trzeba te magię odzyskać. I dlatego się przydasz. Ale po kolei. Wpierw... - spojrzała na ciebie w sposób który zmroził ci krew w żyłach. - Twój znajomy ma bardzo wartościowe księgi. Gdzie mieszka? Będę mogła potrzebować jeszcze kilku jeśli mamy znaleźć sposób pokonania tego pegaza - zapytała. - Ach, no i jakbyś był tak dobry. Wyjaśnij mi to? - zapytała i pokazała ci kartę głupca z twoim wizerunkiem. Tą samą którą zdobyłeś od tego fioletowego kolesia. 

Link to comment
Share on other sites

Słuchajac jej z uwagą wkońcu dochodzi ona do owych ksiąg to i tak zamierzałem jej powiedzieć. Mimo wszystko potem wyciągnęła kartę głupca... tego już raczej nie uda mi sie ukryć... mimo iz skoro Twilight poleciła po nią to znaczy iż moge jej zaufać a o piewcy jednak nic nie powiem... no cóż biorę głeboki wdech.

- Tą biblioteke i tak chciałem ci pokazać wiec mozemy sie tap jeszcze dziś. Nie mówiłem o niej nikomu bo sposób wejścia jest dość... nowatorski. Co do karty to moja siostra jest fanka karota i też ma małe hobby zwiazane z tworzeniem. Dostałem ja rok temu od niej razem z paroma innymi. To już w jej stylu iż uwarza mnie za głupca - powiedziałem zniesmaczony.

- Możemy do niego udać sie nawet teraz.

Link to comment
Share on other sites

Starlight spojrzała na ciebie, jakby doskonale wiedziała, że wcale nie mówisz prawdy ale ostatecznie, nie naciskała bardziej. 

- W porządku. Chodźmy tam - oznajmiła podnosząc talerz magią i odkładając go do zlewu. - W Ponyville jest jedna biblioteka, która teraz jest zamkiem Twilight, ta biblioteka jest gdzieś poza miastem? I co masz na myśli mówiąc, że sposób wejścia tam jest nowatorski? - zapytała przyglądając ci się uważnie. 

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share


Discord Server

Przydatne Linki

  • Regulamin Forum
  • Ogłoszenia
  • Ekipa Forum
  • Złóż Podanie

Partnerzy

  • For Glorious Equestria
  • Bronies Polska
  • Bronies na DeviantArcie
  • 6pony
  • Klub Konesera Polskiego Fanfika
  • Kącik lektorski Bronies Corner
  • Lailyren Arts
×
×
  • Create New...