Jump to content

Recommended Posts

Po zebraniu, przygotowaniu i zapakowaniu całego ekwipunku jaki uznałeś za potrzebny, byłeś w zasadzie gotowy. Pogrążyłeś się też na jakiś czas w myślach. Myślach które były zaskakująco przerażające. Wizje porażki i przegranej, poczucie, że miecz wcale nie pozwoli ci na wygraną. Że twoja misja się nie powiedzie. 

W zasadzie nie wiesz nawet kiedy te myśli zamieniły się w sny. Które nie tylko były równie męczące a na dodatek pełne obrazów porażki. Zdecydowanie nie była to przyjemna noc. A obudziwszy się około czwartej nad ranem, byłeś absolutnie zmęczony. No i nie byłeś w stanie nawet zasnąć i dłużej się przespać. To będzie ciężki dzień. 

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 577
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Wstaje z twarzą mówiącą "KILL ME!" a następnie idę na dół zrobić sobie coś do jedzenia. Zajebiście... musiało mnie to najść. Luna się teraz mści za Incydent Pełni księżyca... mimo wszystko wciąż ją bardziej lubię od Celestii... ale nie ważne.

Udaje się na dół i robie sobie kanapki i ciepłego mleka. Następnie udaje się na taras i zaczynam wyglądać zajadając się owym posiłkiem i mlekiem. Wzdycham. Sprowadziłem tu prawdopodobnie największego zboka z Canterlotu który nie ma oporu podglądania nawet księżniczek. Jak on dostanie tutaj przydział na stałe... to ja kompletnie nie będę już miał czasu wolnego.

Ziewam i spoglądam na Księżyc.

- Jak ja kocham noc... tylko ona mnie rozumie... - powiedziałem

Link to comment
Share on other sites

Chociaż nie była to już noc, nie był to jeszcze dzień. Powoli obserwowałeś jak niebo zmieniało kolor. Wcześniejszy ciemny granat i gwiazdy powoli był zamieniane malowniczym fioletem, wyglądającym jak rozlana farba. Fiolet ten powoli przechodził w coraz jaśniejsze odcienie, żeby po pewnym czasie przejść w pomarańcz, potem w żółć, pchając księżyc za horyzont. Zaprawdę malowniczy widok. Tak malowniczy, że nie zauważyłeś, nawet jak minęło ci kilka godzin, aż do siódmej rano. Gdy to nieco zaspana i rozczochrana Starlight też weszła na taras.

- Dzień dobry - odezwała się, mając ledwo otwarte oczy i obserwując wstające słońce. Też jedząc. Bardzo, bardzo powoli. 

Link to comment
Share on other sites

Ziewam.

- Cześć. Jak się spało? - zapytałem do niej z wymuszonym uśmiechem, bo na nic innego nie jestem teraz innego zrobić. Następnie jak odpowie to mówię.

- Ja spałem fatalnie. Jedyne co teraz jestem wstanie zrobić to próbować zasnąć, co będzie nieskuteczne - wzdycham. - Powiedz mi szczerze... co sądzisz o tym wszystkim? O tej broni po którą idziemy? Chciałbym wysłuchać twoją opinię - zapytałem się spoglądając się w jej oczy. Następnie odrywam je szybko i spoglądam na horyzont. No cóż... taki jestem jak nie jestem wyspany.

Link to comment
Share on other sites

- Poszłam spać zdecydowanie zbyt późno - burknęła po czym ziewnęła. Wzięła kilka łyków swojej kawy i wysłuchała twoich pytań, ale jej oczy dalej były ledwie otwarte. - Ten miecz... jest niebezpieczny... każdy z tych artefaktów jest niebezpieczny. Ich twórcy, a nawet ich pobratymcy. Każdy jest niebezpieczny. Nie można im ufać - odezwała się o również spojrzała tobie w oczy. - Są złośliwi, mściwi i przede wszystkim, znudzeni. Tylko, że nie mamy wyboru. Ten pegaz wszedł w konszachty z czymś potężnym. Dlatego musimy mieć coś mocniejszego. To wyścig zbrojeń. Wygra ten który przyniesie większą zabawkę - oznajmiła i wzięła kilka kolejnych łyków kawy. 

Link to comment
Share on other sites

- Masz racje. Mimo wszystko ktokolwiek dobierze się do tego ostrza... może zapomnieć o życiu poza grobowym - powiedziałem. Następnie spoglądam na nią raz jeszcze.

- Mam jednak nadzieje iż się z nim dogadam - rzekłem dopijając już zimne mleko. - I tak wsumie nigdy nie wierzyłem w te brednie o życiu po śmierci - rzekłem z uśmiechem.

- Jednak takie pytanie mam do ciebie. Chodzi mi o twoją przeszłość. Wybacz iż to wyciągam. Ale jestem zaciekawiony. Jak konkretnie chciałaś to rozwinąć? BO sam przyznam. Koncept miejsca gdzie każdy jest równy, niezależnie od znaczka i tym podobnym, to znakomity pomysł... od dziecka marzyłem o takim miejscu gdzie będę mógł osiąść choćby bez jednej złośliwej kwestii na temat mojego pustego boka.

Link to comment
Share on other sites

- Pozbawiłam kucyki ich indywidualności. To nie działało. Po prostu sądziłam, że działa - stwierdziła. - Taki koncept z natury jest utopijny i nie zadziała. Więc nie próbuj tego powtarzać. Dobrze ci radzę bo tylko się an tym przejedziesz - odezwała się otwierając oczy nieco szerzej. Potem ziewnęła - A życie po śmierci to nie brednie. Bez niego nekromancja by nie działała - dodała chwile później. - Wezwałeś tego swojego znajomego? - zapytała. 

Link to comment
Share on other sites

- Mówisz do niemagicznego pegaza, który jest ogierem typu iż uwierzy jak zobaczy. No nic. Tobie nie dam go dobyć, choć kusi mnie by dać go Starowi, to jednak by to przyniosło katastrofalne w skutkach rzeczy. Tak więc pozostaje tylko ja - rzekłem i spoglądam w dół. - Co do Zboczeńca mowa... tak, zaprosiłem go. Jeśli dotarły do niego plotki iż mieszkam sam w zamku z Twilight i jej asystentem, to pewnie zaraz po przeczytaniu wsiadł w najbliższy pociąg TYLKO po to by mi przywalić gdyż "Jego wysłali do pilnowania domu starców a ja dostałem przydział Sam na sam z Księżniczką". Mówię ci. Pierwsze co zrobi to będzie chciał mi przywalić.

Link to comment
Share on other sites

- Cóż... mam nadzieje, że jego użyteczność będzie większa niż irytacja jaką może wywołać - odezwała się Starlight. Dokończyła swoją kawę i śniadanie. - Ja idę zająć się przygotowaniami. Jak przyjdzie ten twój znajomy to zajmij się nim. Ja na razie będę zajęta - oznajmiła i odeszła. 

Ty zostałeś jeszcze przez moment na balkonie. Do czasu aż nie zauważyłeś czegoś czerwonego w oddali idącego ulicami miasta. Czerwień zmieszana ze stalowym kolorem pancerza szybko uświadomiły ci kto to taki właśnie idzie w tą stronę. 

Star Hollow. 

Link to comment
Share on other sites

No to idę do drzwi i stoje koło nich. A pierdole, nie ubieram pancerza. W końcu on wie iż jestem gładkim bokiem, więc ki chuj to mam robić? No nic. Ruszam więc i staje koło drzwi i czekam aż podejdzie. No nic... szykuje się na ładną wiązankę w moją stronę po tym jak się dowie iż mieszkam sobie z księżniczką. Tak czy siak powinien mieć za swoje tam gdzie siedzi na codzień i musi pilnować tego magazynu z Brokułami czy innym zielskiem. No nic. Idę na dół i otwieram mu drzwi. No... zaraz się zacznie.

Link to comment
Share on other sites

Minęło kilka dobrych minut zanim ten do ciebie dotarł. Chociaż pierwszym co było to spojrzał na ciebie, potem na zamek. Potem znowu na ciebie. Wziął głęboki wdech i sprzedał ci cios w twarz.

- To ja bronię jakieś pieprzone głowy kapusty i bandę staruszek a ty siedzisz sobie w pałacu w Ponyville?! Ty Judaszu! Dlaczego mi to robisz?! - wykrzyczał łamiącym się głosem, absolutnie zawiedzionym, wściekłym, ale w pewnym sensie zadowolonym. 

Link to comment
Share on other sites

Z powodu zmęczenia dostałem w twarz, a normalnie zrobiłbym unik. Jednak spoglądam na niego wyraźnie zaspany i mówię z podłym uśmieszkiem.

- Wiesz jak to jest. Ja nie podglądałem Księżniczki Luny przez 3 miesiące. Mi dali okoliczności "łagodzące" więc wysłano mnie tutaj. A ciebie w tamto fajne miejsce - rzekłem i odsuwam się.

- Dobra, wchodź. W pewnym sensie zazdroszcze ci przydziału - powiedziałem zmęczony. Ziewam. - Może jest tu spokojnie, ale jak coś się już stanie to tamta sytuacja z Luną i nasze ukrywanie w magazynie przez tamte dwie godziny w pełnym strachu to pikuś przy tym co tutaj się może odwalić - dodałem po chwili.

Link to comment
Share on other sites

- Co nie zmienia faktu, że mój przydział był po prostu niewłaściwy - burknął niezadowolony, ale ruszył za tobą. - No ale dobra, po co mnie tu wezwałeś? Bo wiesz, załatwiłem sobie wolne specjalnie z tego powodu, więc mam nadzieje, że masz dobre wyjaśnienie, jeśli nie to poprawię cios i sobie pójdę - oznajmił stanowczo rozglądając się po wnętrzu przez które go prowadziłeś z wyraźnym zainteresowaniem i uznaniem. 

Link to comment
Share on other sites

- Jak mówiłem. Na ogół jest spokojnie, lecz jak już coś się stanie, to z grubej rury wali - zacząłem i prowadzę go do swojego pokoju. Po drodze.

- Parę dni temu, podczas pokazu Wonderboltów, Twilight oraz reszta elementów zostały zaatakowane przez Pegaza znającego magie. Tak jest to możliwe ale potrzeba mieć do tego albo artefakt, albo posiadać pakt z złymi siłami. Mimo wszystko, wyruszamy po artefakt który pomoże nam go pokonać oraz ocalić Equestrie przed tym co on planuje, bo odciął je od Elementów. Starlight spytała się czy mam kogoś komu ufam i nie da się zabić jak jakiś kretyn. Skoro bliźniaczki są zajęte pilnowaniem tego ambasadora, to pomyślałem o tobie - rzekłem po drodze. Kiedy wchodzimy to mówię.

- Tutaj mieszkam.

Link to comment
Share on other sites

Star Hollow zatrzymał się i spojrzał na ciebie z otwartymi ustami.

- Pierdolisz - zaczął. - Naprawdę mieszkasz tutaj? Jakim cudem w ogóle ktoś może dostać tak fartowny przydział? Mieszkać w zamku z księżniczką do cholery. Nie mam pojęcia co właśnie powiedziałeś przed chwilą ale mieszkasz w pieprzonym zamku! - zawołał. - Jak. Tak. Można?! No jak? Masz ty w ogóle rozum i godność człowieka? - zapytał zawiedziony. 

Link to comment
Share on other sites

- Szczerze powiedziawszy. Mnie mieli przenieść do Appleosy. Lecz nagle przyszedł List do mnie od Celestii iż "NIE! Jednek nie! Wypad do Ponyville" w skrócie. Czemu mnie tutaj przenieśli nie wiem, bo jeśli Celestia o tym wiedziała no to troche kiepsko będzie. Mimo wszystko w Tym zamku nie było nigdy żadnego gwardzisty a Księżniczka mieszka tutaj sama z Asystentem-Smokiem. Poza tym legendy o "Wiecznie znie zamkniętych drzwiach" były prawdziwe - ziewnąłem. - Starlight powinna być nieopodal. Niedaleko jest biblioteka, więc pewnie tam siedzi - powiedziałem raczej do siebie niż do niego.

Link to comment
Share on other sites

- A ty co, harem sobie założyłeś? Ugh. Dlaczego masz tak cholernego farta? Nie no. Ja chyba aż będę prosił o zmianę przydziału - przewrócił zawiedziony Ale podążył za tobą. Udaliście się do biblioteki i faktycznie była tam Starlight. 

- O, świetnie przyprowadziłeś go. Dobrze - wyglądała jakby chciała coś jeszcze powiedzieć, ale Star szybko przybrał cwany uśmieszek skłonił się i zaczął uważnie przyglądać Starlight.

- Ach, witam. Jestem Star Hollow, miło poznać - mogłeś się w zasadzie domyślić co właśnie siedziało mu w głowie.

- Ta... witaj. Starlight Glimmer. Ale na razie jestem zajęta więc Moonlight. Wyjaśnij mu misje - oznajmiła i spojrzała na ciebie wymownie. Jakby chciała ci przekazać "Bez szczegółów". 

Edited by Mephisto The Undying
Link to comment
Share on other sites

- To czy tutaj trafisz to nie wiem. Byłoby fajnie dla mnie, ale o przydziale do księżniczek decyduje Celestia... a ty jakby OSTRO podpadłeś jej siostrze więc... - rzekłem i odrazu zmieniam temat jak widzę Starlight. Kiedy oboje się już przedstawili, Star zaczął swoje podrywy a Ja dostałem polecenie szybkiego wytłumaczenia mu co i jak, bez szczegółów to mówię.

- Tak jak już ci mówiłem Star. Udajemy się daleko stąd, by zdobyć artefakt dzięki któremu uda nam się pokonać owego wroga który obecnie zagraża całej Equestrii. Jeśli się uda, Celestia MOŻE ci wybaczy za tamten Incydent Księżyca... 

Link to comment
Share on other sites

- Hej, skąd mogłem wiedzieć, że po tysiącu lat na księżycu, aż tak będzie jej to przeszkadzało? Nie moja wina. Poza tym, chyba jej przeszło - wzruszył ramionami. - Dobra, dawaj więcej detali, gdzie się udajemy? Na ile? Jaki sprzęt brać? Kto też rusza? - zaczął dopytywać. 

Dostałeś spojrzenie od Starlight które sugerowało, że źle ją zrozumiałeś. 

Link to comment
Share on other sites

No czasu już nie cofne. Poza tym Star jest gościem który by się domyśliłby.

- Poza equestrie... do "Bezsłonecznej Krainy" Nie pytaj mnie, bo sam nie wiem co to jest. To jest strasznie daleko więc tydzień napewno to minimum... chyba. Sprzęt wojskowy jaki masz. Ja biorę swój sprzęt. To wkońcu niezbadane krainy, trzeba się spodziewać silnych stworzeń i potworów. A co do ekipy, to jak się zgodzisz, to ruszamy ja ty i Starlight. Jak się uda to może zdobędziemy kogoś po drodze. To jak?

Link to comment
Share on other sites

- Brzmi niebezpiecznie - oznajmił i zaczął się zastanawiać. - Wchodzę w to! Nie będzie to nudniejsze niż mój poprzedni przydział. No i jest szansa dostania czegoś lepszego w nagrodę - stwierdził nonszalancko. Nachylił się do ciebie. - I trochę czasu w towarzystwie tej tutaj jest bardzo kuszące - szepnął i uśmiechnął się zawadiacko. - Mam wszystko co chciałbym wziąć ze sobą, więc w sumie jestem gotowy, więc jak powiesz mi kiedy ruszamy, to będę na miejscu 

Link to comment
Share on other sites

- Prawdopodobnie jutro. No chyba iż chcesz szybciej ruszyć - zapytałem się Starlight. Najlepiej jutro, bo z stanem moim i Starlight to padniemy w połowie drogi do granic ponyville, a co dopiero taka podróż. No nic. - Proponuje ruszyć jutro z samego rana. Wypadałoby by wszyscy byli dobrze wypoczęci i gotowi do drogi. Co ty na to Starlight? - zapytałem ją z lekkim uśmiechem. Jak będzie chciała dzisiaj to no trudno. Jak nie, no to fajnie i będziemy mogli odpocząć.

Link to comment
Share on other sites

- Taki wybór będzie najlepszy. I tak kilka rzeczy dostanę dopiero dzisiaj wieczorem - stwierdziła. - Nie zapomnij oddać książek do biblioteki Moon. Wolę nie mieć potem problemów... Ani nie chce żebyś stał się bezmózgim zombiakiem. Na razie idźcie, jestem zajęta a wy trochę przeszkadzacie - poprosiła. 

Star wzruszył ramionami i wyszedł. Podążyłeś za nim, bo spojrzenie Starlight sugerowało, że nie przyjmowała sprzeciwów. 

- O co chodzi z tą biblioteką? Nie jest tak, że to miejsce nią jest? - zapytał po chwili gdy już wyszliście z pomieszczenia. 

Link to comment
Share on other sites

- Długa historia. Wież mi... opowiem ci w najbliższym czasie, teraz muszę cię oprowadzić. Prawda opuszczamy to miejsce jutro rano, lecz znając życie Kapitan każe mi tutaj dobrać kolejnych gwardzistów. Jeśli się mi więc uda to postaram się ciebie sprowadzić oraz Bliźniaczki bym miał pomoc w okiełznaniu ciebie - powiedziałem idąc w stronę drzwi.

- A jak nie... to cóż... przynajmniej zobaczysz co i jak - rzekłem i biorę Stara na obchód po zamku a potem pokazuje mu całe Ponyville. Oddać książki pójdę wieczorem. Poproszę Starlight by przypilnowała Stara... 

Link to comment
Share on other sites

- Z tego co pamiętam bliźniaczki też mają jakiś nudny przydział więc może porobią coś ciekawego dla odmiany. A poza tym, po takim wydarzeniu nie dziwię się jakby zbudowano tu zupełnie nowy garnizon. I wysłano kilkoro ogierów w czerni. Serio, to chyba pierwsza taka sytuacja - stwierdził. 

-  W sumie, jak to dokładnie wyglądało? bo tego mi nie wyjaśniłeś w sumie - zapytał podczas waszej przechadzki po ponyville. 

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share


Discord Server

Przydatne Linki

  • Regulamin Forum
  • Ogłoszenia
  • Ekipa Forum
  • Złóż Podanie

Partnerzy

  • For Glorious Equestria
  • Bronies Polska
  • Bronies na DeviantArcie
  • 6pony
  • Klub Konesera Polskiego Fanfika
  • Kącik lektorski Bronies Corner
  • Lailyren Arts
×
×
  • Create New...