Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Niklas

Odcinek 23: Sounds of Silence

Ocena  

43 members have voted

  1. 1. Ocena

    • 1\10 Metr mułu
      0
    • 2\10 Okropny
      0
    • 3\10 Słaby
      0
    • 4\10 Ujdzie
      0
    • 5\10 OK
      0
    • 6\10 Solidny
      1
    • 7\10 Dobry
      1
    • 8\10 Bardzo dobry
      3
    • 9\10 Świetny
      9
    • 10\10 Wybitny
      8
    • 11\10 Let's sing about it!
      21


Recommended Posts

Dnia 2.09.2018 o 12:28, Anoax napisał:

Czy wszystko co zrobi Flutterka jest urocze? :Vvv

Tak :hmpf: Fluttershy jest jak szczenię. Wszystko co robi jest urocze. Poza tym nauczyła się odgryzać, a to jest jeszcze bardziej urocze. 

 

Spoiler

Żeby nie było, to żart. Ale serio, ten niespodziewany krzyk był naprawdę uroczy 

 

Edited by Triste Cordis
  • Upvote 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytat

Technicznie Kiriny to połączenie smoka, ryby jelenia i lwa bądź bawoła tylko my gajiny myślimy mylnie że są to Jednorożce, a to dlatego, że jedno z chińskich słów na ich określenie w mowie brzmi podobnie do angielskiego słowa Unicorn

A ja głupi myślałem, że one mają pancerz pancernika na plecach, a to rybia łuska(albo smocza). Dzięki za oświecenie. :lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dokładniej rzecz ujmując - rybia łuska (za Wikipedią), co nie do końca mi się podoba (głaskanie sierści/futerka jest dużo przyjemniejsze niż głaskanie łusek [przejechałem raz palcem po karpiu]).

Edited by MLPFan

Share this post


Link to post
Share on other sites

W skrócie:

gdy kuco serki kirri były na ekranie = zajebiście

gdy ich nie było = mech

Bo o ile perypetie naszych bohaterek mnie nie interesują, to nasza nowa rasa była ładniutka i fajniutka, a gadatliwy wyrzutek, którego imienia nie pamiętam, to chyba najlepsza nowa postać od kilku sezonów i to nie dlatego, że mi się podoba, ale jej głos, animacje, styl mowy i w ogóle wszystko to na jakieś wyróżnienie w stylu najlepsza postać drugoplanowa zasługuje. Każda z nią scena była miodem na serce, a piosenka to już w ogóle ekstaza.

8/10

choć patrząc na oceny innych to dość nisko, ale w tym sezonie więcej niż 8 dałem tylko raz, więc to chyba i tak wysoka nota

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam silne wrażenie że morał odcinka to: "Zrobienie sobie krzywdy nie rozwiąże twoich problemów emocjonalnych. Porozmawiaj z kimś o nich."

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj, czekałem na ten odcinek. Moja ulubiona AJ w towarzystwie cudownej FS będą rozwiązywać problem przyjaźni na skalę całej rasy! Srogo... :wow: No i co?

No i udało się, jest fajnie, a powinienem powiedzieć że nawet lepiej. Obejrzałem to to bez mrugnięcia okiem, łykałem zawartość jak młody pelikan żabę (nie wiem skąd takie powiedzenie, ale jakoś mi podeszło...). Postacie były bardzo fajnie rozpisane w scenariuszu, biorąc pod uwagę główne bohaterki to dostałem to co lubię w nich najbardziej.
Tylko nie wiem co dalej? Dlaczego ten epizod był lepszy od wielu poprzednich? Szczerze powiedziawszy to chyba zasługa ciekawego scenariusza - jest przygoda, tajemnicza rasa, jakiś groźny mistyczny rytuał - te elementy sprawiły iż historyjka wciągnęła. Serio, nie uświadczyłem wichury nudy, nie poczułem nawet lekkiego zefirku. Nowości takie jak miejscówka i dziwaczna rasa pokusiły abym brnął w to dalej. Piosenka fajna, taka lekka melepta, ale fajna. :rdderp: Morał również był sensowny. Dla mnie bardzo ok, 8/10. Nosz, niby powinienem dać wyżej, ale nie widziałem puki co niczego lepszego w tym sezonie jak "The Break Up Breakdown", a w ankiecie nie ma 8.5, tak że życie... :C "Sounds of Silence" jest drugim najlepszym epkiem w ósmym cyklu. :F

Hehe, czytając posty poprzedników jakoś tak nie umiem zrozumieć zachwytu nad tymi całymi kirinami. Nie powiem że są złe, ale czy wypadły jakoś szałowo? Poza tym że mają dwa skrajne oblicza to według mnie nie zaprezentowały niczego nadzwyczajnego. Magia jak u jednorożców, lekka ciemnota umysłowa i wygląd kloszardów. xD I ja się nie wyzłośliwiam dlatego żeby "podszczypać" wasz entuzjazm, tylko nie dowierzam i nie dostrzegam w nowej rasie niczego uber! 





 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odcinek mi się podobał głównie dzięki nowej rasie. Wyrzucona z wioski gadająca kirina była słodka i mam wielką nadzieję, że jeszcze ją zobaczymy :rd6:

Czułem jedynie mały niedosyt, że kiriny tak szybko dały się przekonać do mówienia, ale wiadomo, że czas jest ograniczony i ciężko pewnie lepiej to zrobić. Poza tym kłutnia FS z AJ, że gdzie Fluttershy mówiła że lepiej jak nie mogą mówić wydała mi się trochę sztuczna. Serio? Ona uważała, że tak jest ok?

Ogólnie odcinek 9/10

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 7.09.2018 o 00:17, MLPFan napisał:

Dokładniej rzecz ujmując - rybia łuska (za Wikipedią), co nie do końca mi się podoba (głaskanie sierści/futerka jest dużo przyjemniejsze niż głaskanie łusek [przejechałem raz palcem po karpiu]).

czy ja wiem głaskałem delfina i było mi bardzo przyjemnie jakbym głaskał motorową kurtę ala harley (wiem ze delfiny to ssaki, ale tych ich włosków właściwe nie czuć)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 19.09.2018 o 15:38, Ravin napisał:

Poza tym kłutnia FS z AJ, że gdzie Fluttershy mówiła że lepiej jak nie mogą mówić wydała mi się trochę sztuczna. Serio? Ona uważała, że tak jest ok?

 

Po pierwsze Shy nie wiedziała, dlaczego Kiriny nie mówią. Poza tym bała się ognia i o przyrodę.

 

Poza tym:

Spoiler



 

 

 

Edited by Niklas
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo fajny odcinek. Zabawny konduktor i fajnie przedstawiona wioski Kirinów. Same kiriny były bardzo ładne, a po przemianie nawet bardziej interesujące. Problem przyjaźni typowy i rozwiązanie również w stylu serialu. Fajna piosenka.

Co mi przeszkadzało to podejście Fluttershy, ale trochę ją rozumiem i szybkość, z jaką wszystko załatwiono... serio poszło aż nierealnie łatwo jak na jakimś god modzie.

Sama fabuła poza tym kojarzyła mi się z filmem "Świat Zaginiony" z 1992. W filmie było mniej więcej tak...

Przedzieranie się przez dżungle z moskitami. Potem wielka skała, na którą musieli się wspiąć i wyglądała identycznie jak z tego odcinka. Po wspięciu się na skałę okazuje się, że są tam dwa plemiona i dinozaury. Dinozaury chorują i uleczyć je mogą liście, a tutaj kwiaty mogą uleczyć Kiriny. Tu i tam jest poszukiwanie lekarstwa. Na końcu bohaterowie odchodzą przez tunel ukryty za skałą i prowadzący do podnóża góry. Bardzo dużo tych podobieństw.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No odcinek genialny, spoko nowa rasa, jak i piosenki. A ostatnia stacja, skojarzyła mi się z początkiem pierwszej części "Jak rozpętałem 2 wojnę światową" scena na stacji na granicy Polsko - Niemieckiej, gdzie kończył się nasz bezpieczny kraj. Ogólnie to taka 10 się należy.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sto dziewięćdziesiąty drugi odcinek w serii, i czyż można wypuścić jeszcze coś nieogranego i ciekawego?

 

Choć moment asercji (prawdziwość zdania) jaki bym przypisał odpowiedzi na to pytanie wynosi 3/4 - 1, to nieodparcie brzmi ona: tak, można. Mimo, że odcinek opiera się na ustalonej już wcześniej konwencji. Mam na myśli szablon na jakim się posiłkuje, a bardziej przedmiotowo mapę i problemy przyjaźni wzywające nasze dzielne kucyki będące Rozjemcami Świata do rozwiązania. Tutaj pojawia się moje ulubione stwierdzenie miesiąca: "zadki nie kłamią". Zadki więc mrugają a kucyki biegną do Twilight której już to pobłyskuje wykrzyknik nad łebkiem. Swoją drogą nasza czarodziejka mogłaby przeprowadzić jakieś bardziej dogłębne, bardziej naukowe studium nad działaniem holograficznej mapy i jej powiązań z Drzewem Harmonii zamiast cieszyć się z prostych nieeksperymentalnych wniosków typu "system wybrał dwa jednakowe obiekty drugi raz". To tak jak badanie mózgu introspektywne, przez wgląd we własne myśli a pogrzebanie trochę na tkance żywej. Anyway. Wątki z serialu się ładnie nawarstwiają, bo przywołany zostaje Rockhoof i tarcza na której wskazuje on dwie zwalczające się rasy kirin i nirików. Jak dowiadujemy się później, problem leży w czymś innym i na innej zasadzie opiera się intryga odcinka, i za takie prowadzenie przez fabułę plus się należy.

 

Inny plus należy się za zwykłe gagi, które fajnie wykorzystują formę kreskówki i rozwijają wątki (Autumn Blaze samotna na tyle by wykształcić sobie przyjaciela cienia, czy chowająca się za głazem by "wypluć" swój gniew, ten czarujący nadzorca ruchu któremu zamiast żuchwy trzęsie się przy rechocie górna część czaszki, Applejack orientująca się, że jej przyjaciółka za nią nie podąża). Takie smaczki ładnie ubarwiają odcinek.

 

Jeśli chodzi o same Kiriny to niby ich anatomia jest bardzo zbliżona do zwykłego kucyka i także to, że są różnobarwne wśród rozmaitości OCków mogłoby zmylić kogoś kto nie miał kontaktu z MLP, wówczas taki osobnik stwierdziłby po prostu, że to kucyk. Jednak Kiriny mają cechy szczególne (UROOOOCZO przechylają łebki na bok), z ich kluczowym elementem przemiany w siejące zniszczenie niriki gdy są złe. Pomijając naukowe podstawy tej reakcji to stanowiła podstawę do dobrej kulturowej legendy... Która się rozciągnęła aż na czasy w których rozgrywa się odcinek. Czy zmowa milczenia była dobrą decyzją? Cóż, widzieliśmy jakie skutki wywołuje wśród nich niezgoda, trzeba było więc działać szybko, a ta metoda na pewno była skuteczna. Późniejsze zaprzestanie kontaktów doprowadziło do całkowitej znieczulicy społecznej, i tak zastają ich nasi bohaterowie. Zasada pierwszego wrażenia wychodzi więc tutaj blado... afektywnie dosłownie. Applejack oczywiście oprócz rzeczywistej konsternacji nad zjawiskiem skupia się raczej na wypełnianiu misji, i mimo wielu pomysłowych prób wychodzi jej to słabo. Jakie te Kiriny rzeczywiście są? Sporo dowiadujemy się dzięki piosence Autumn Blaze.

 

Piosenka... no właśnie fajnie opisuje zajścia które nastąpiły w kirińskiej wiosce. Jak to było nawet w samej piosence ujęte, "musical" z niezłym doborem instrumentów. I chwytny refren. Taki prawdziiiiwyyy. Bez przesady, nie było to jakiś majstersztyk którego będę puszczał sobie w kolejnych dniach na słuchawkach, ale przyjemnie wpleciony był w kompozycję całości.

 

W skrócie podobał mi się morał, że tłumienie gniewu niczemu nie służy i to my decydujemy jak dać mu ujście. Także historia osnuta na tym wątku była interesująca, i tak naprawdę chętnie poczytałbym coś w stylu kroniki Kirinów by poznać więcej. Odcinek napisał Gregory Bonsignore i to jemu chyba Qiliny czyli właściwe mitologiczne kiriny będą zawdzięczać mocną popularyzację i uwieńczenie w umysłach wielu ludzi :sunburst:

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...