Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Verlax

Koło Historii [NZ] [Political] [Alternate Universe] [Seria]

Jaki kolejny rozdział chcielibyście otrzymać w pierwszej kolejności?  

2 members have voted

  1. 1. Jaki kolejny rozdział chcielibyście otrzymać w pierwszej kolejności? (bardziej detaliczny opis tych rozdziałów w najnowszym poście)

    • Historia Trzech Plemion - o kucykach
      0
    • Grzech Supremacji - o gryfach
      0
    • Antyteza Cywilizacji - o smokach
      0
    • Aitokratia - o instytucjonalizacji wiary
    • Vae victis - o “przegranych”


Recommended Posts

Od autora Krwawego Słońca, Twarzą ku Słońcu i wiele innych opowiadań.

Korektowane przez Gandzię, pre-readerowane przez Ghatorra.

 

 

Koło Historii

 

[Political] [Alternate Universe] [Seria]

 

1160e7c4e9.jpg

 

Opis Opowiadania:

 

Dzieje tych ziem to niekończący się cykl pokoju i wojny, powstających na nowo imperiów oraz ich spektakularnych upadków. Kolejne generacje rodziły się i umierały, a świat pozostawał taki jak zawsze - okrutny i bezlitosny dla jego mieszkańców. Wieleset lat temu spośród mroków starożytności wyłoniło się potężne Cesarstwo Cirrańskie, które na krótko wydawało się zjednoczyć cały znany świat tylko po to by rozpaść się tak jak każde inne. Koło historii potoczyło się znowu.

 

Saoshyant. Rimstuar. Kairos. Celestia. Luna. Trzysta lat po upadku Cesarstwa Cirrańskiego na gruzach imperium powstają nowe potęgi. Na ich czele stoją nie zwykli, słabi śmiertelnicy lecz Nieśmiertelni, właściwie nieskończenie potężne istoty, które Zstąpiły do naszego świata z Mandatu Niebios. Ich celem zaś jest ustanowienie nowego ładu, w którym wszelkie zło zostanie zniszczone, rozumne rasy zjednoczone, a szkodliwy postęp stanie w miejscu. Koło historii miało zostać ostatecznie zatrzymane.

 

Nieśmiertelnym przypisuje się wiele zalet. Są między innymi niezwyciężeni, dostojni, przenikliwi, nieskończenie mądrzy, niewrażliwi na ból, choroby i śmierć, znają przeszłość i przyszłość. Można by pomyśleć, że ład jaki zapanował tutaj utrzymywany przez tak potężne istoty jest niemożliwy do ruszenia.

 

Ale spośród tysiąca zalet Nieśmiertelnym brakuje jednej. Nieomylności.

 

 

 

Prolog

 

Koło Historii

[Political] [Wojenny]

 


 

Część I - Era Nieśmiertelnych

 

Wraz z bitwą pod Elis cały kontynent znalazł się pod władzą Nieśmiertelnych. Ich podporządkowanie naszego świata jest tematem wielu dzieł historycznych, opisujących wydarzenie po wydarzeniu, w jaki sposób bóstwa przejęły władzę. Kronikarze tamtej epoki, choć mogli obserwować te wydarzenia na żywo, nie mogli zadać jednego, wyjątkowo ważnego pytania. Te postawili dopiero współcześni historycy.

 

Czy było to nieuniknione?

 

Rozdział I - Saoshyant 

 

Rozdział II - Rimstuar

 

Rozdział III - Kairos

 

Rozdział IV - Celestia

 

Rozdział V - Luna

 

 

Część II - Pax Imperios Immortales

 

Jeśli jest jedna rzecz w której wojna i pokój są pokrewne, to to że w obydwu są zwycięzcy i przegrani. Setki lat absolutnej dominacji Kultu Harmonii miało zatrzymać koło historii i utrzymać wieczny pokój dla  wszystkich rozumnych istot Terry. Chociaż Długi Pokój był czasem rozwoju, stabilności i dobrobytu, to w jego ramach po raz pierwszy pojawiły się pierwsze oznaki nadciągającej katastrofy...

 

 

 

O'n

[Slice of Life]

 

Starsi nazywali kamień O’n, co znaczyło „Ten, Który Trwa”. Odkąd przodkowie ich przodków przybyli na te ziemie oddawali Mu cześć.

 

 

 

 

 

 

 

Struktura Opowiadania:

 

“Koło Historii” to seria, w której przedstawiona zostanie historia przejęcia władzy nad znanym światem przez panteon Nieśmiertelnych w późnej starożytności oraz ponad tysiąc lat ich rządów od 0 AD, nie ograniczając się jednak tylko do ograniczonej kasty postaci czy perspektywy, lecz patrząc na świat jako całość - uwzględniając losy i dzieje wszystkich rozumnych ras, narodów, państw, wierzeń i władców tego świata. Największą inspiracją pozostaje klasyczne alternate history - “Look to the West” oraz ciekawe alternate take dla serii Mass Effect - “Renegede Reinterpretations”. Jeśli chcecie dokładny odpowiednik historyczny w stosunku do naszego świata, to będzie to od późnej starożytności do początku Oświecenia.

 

Seria ta składa się z “Rozdziałów” oraz opowiadań. Różnica pomiędzy nimi jest taka, że opowiadania są prezentowane z perspektywy konkretnych postaci historycznych na przestrzeni epoki, podczas gdy “Rozdziały” są napisane w całości w sposób narracyjny - przy pomocy materiałów historycznych, fragmentów książek, wykładów, wycieczek archeologicznych, wywiadów w radiu i tak dalej.

 

Rozdziały będą się tyczyły bardzo różnych rzeczy z zakresu historii religii, różnych ras kuco-versum, polityki, wojskowości, gospodarki i handlu, demografii i tak dalej. Znaczy to perspektywistycznie, że zwłaszcza w późniejszych rozdziałach o ile niektóre z nich mogą być bardzo istotne dla narracji całej serii, o tyle niektóre mogą mieć charakter tylko ciekawostkowy i można je pominąć jeśli to kogoś nie interesuje. Te właśnie “nie-esencjalne” dla głównej narracji będę oznaczał tagiem [*].

 

Właściwe opowiadania to będą one-shoty, które mogą mieć różne tagi, od [Slice of Life], przez [Wojenny], [Adventure], aż po [Political]. Co jest opisywane w one-shotach, się bezwzględnie wydarzyło… a przynajmniej tak się wydaje postaciom, które w tych wydarzeniach uczestniczą.

 

Co jest opisywane w rozdziałach mogło się wydarzyć… albo nie musi. Same rozdziały składają się w znaczącej większości z materiałów historycznych, nagrań i wycieczek archeologicznych - a wszystkie post factum. Oznacza to, że wydarzenia opisywane w rozdziałach mogły się wydarzyć, mogły się wydarzyć, ale szczegóły były inne, bądź też prawda może być zupełnie inna. Z tego też powodu będziecie mogli zauważyć, że z różnych przyczyn opowiadania oraz rozdziały nie są za specjalnie zgodne same ze sobą, a często mogą być wewnętrznie sprzeczne. Jak się przekonacie - powody tego stanu rzeczy mogą być bardzo ciekawe.

 

Nota o tagu [Alternate History]:

 

W opowiadaniu tag ten nie oznacza, że będę radykalnie zmieniał coś co było jasno określone w serialu (jak przykładowo: Celestia jest ogierem i jest od księżyca). Mam trzy powody użycia tego tagu.

 

- Po pierwsze, chociaż mam określony cały łańcuch przyczynowo-skutkowy od początku do końca opowiadania, to chcę zachować pewien stopień nieprzewidywalności. Tag ten zostawiam jako groźbę - wydarzenia opisywane w fanfiku na wiele setek lat przed wydarzeniami serialu mogą sprawić, że świat będzie wyglądał jak kanoniczny… ale nie musi. Chociaż może się pojawić oczekiwanie, że pewne postacie się pojawią albo pewne wydarzenia się wydarzą, to nie powinniście mieć żadnej pewności czy na pewno będzie to w takiej formie jakiej przewidzieliście.

 

- Po drugie, osobiście jako osoba, która przetrawiła za dużo czasu na pastelowe taborety nie jestem na bieżąco z serialem… w stopniu dosyć ekstremalnym. Będę czerpał chętnie z motywów serialowych, ale tych co sam znam - więc nie męczcie mnie o coś co wydarzyło się w sezonie którego nawet nie oglądałem. Podobnie też - ilość OCków w tym uniwersum, w tym Nieśmiertelnych będzie spora więc też trzymanie się kanoniczności tutaj będzie dosyć trudne.

 

- Po trzecie… istnieje jeden sekretny powód dla którego muszę użyć tego tagu. Jaki? A to niespodzianka. Zostawiam to waszej spekulacji jaki to musi być wyjątkowo specyficzny powód.

 

Od autora:

 

Kończąc "Krwawe Słońce" myślałem, że będzie to moje ostatnie opowiadanie w całym fandomie i realnie odpuszczę sobie pisanie w uniwersach pastelowych taboretów na dobre. Nie jestem pewien czy po prostu się nakręciłem, przyzwyczaiłem czy też pisanina zwykłych opowiadań autorskich okazała się aż taką porażką, ale zamiast poprzestać na moim najdłuższym opowiadaniu popełniłem jeszcze Twarzą ku Słońcu. 

 

Generalnie, problem polega na tym, że mam jeszcze wiele dziesiątek opowieści do napisania i opowiedzenia mam, czerpię z tego autentynczną radość jednak życie studenckie oraz realia naprawdę odbierają mu smak. Realnie czasu żeby zajmować się pisaniem fanfikcji mam znacznie, znacznie mniej. Ta seria pozwala jednym kamieniem zbić dwa gołębie z płotu. Po pierwsze, ta konkretna forma serii pozwala mi opowiedzieć możliwie najwięcej z tych pomysłów i historii w jednocześnie relatywnie krótkiej i zwięzłej formie. Po drugie, forma serii pozwala mi nie podchodzić do niej z taką dyscypliną jaką miałem przy długim wielorozdziałowcu z jasno określoną i wytyczoną linią fabularną (nie mam presji by szybko oddawać rozdziały). Prawdopodobnie więc, moja dalsza "kariera pisarska" w tym fandomie skończy się na tej serii i liczę w tym sensie, że ta seria naprawdę dostarczy wam wiele radości.

 

Prolog będący opowiadaniem konkursowym oraz Rozdział I zostały opublikowane. Życzę wam przyjemnej lektury.

 

- Verlax

Edited by Verlax
  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Verlax, po bardzo dobrym „Krwawym Słońcu" wystartował z kolejnym fanfikiem. Tym razem bez skośnookich OCków których imiona zmieniają się na polach ryżowych:) Przenosimy się w dawne czasy – to jedna z największych zalet tego fanfika. Nie krępuje tutaj kanon, postacie z serialu i ich wzajemne interakcje, dając autorowi wielkie pole do popisu. Czy Verlax sobie z tym poradził? W przeważającej większości tak, choć fanfik nie obył się bez pewnych wad.

Zaczynajmy, więc.

Wielkim plusem jest tutaj świat. Próżno szukać Equestrii jaką znamy, a mimo wszystko udało się uniknąć wrażenia zagubienia. Verlax zdaje się bardzo lubić imperia - mamy tutaj wielkie imperia, byłe wielkie imperia i przyszłe wielkie imperia:) Oraz gromadkę bardzo ciekawych istot zwanych Nieśmiertelnymi. Dobór postaci i ich wygląd jest według mnie strzałem w dziesiątkę. Z małych was - brakuje nieco bliższego spojrzenia na świat, w jakim żyją ówczesne kucyki (i nie tylko!) – mamy tutaj w większości spojrzenie z dosyć makro skali: wielka polityka, konflikty i radzenie sobie z nimi. Nawet mimo faktu, ze ten aspekt jest naprawdę solidnie i pomysłowo opisany to jednak mi osobiście nieco zabrakło spojrzenia na zwykłych mieszkańców. 

Fabularnie przedstawia się bardzo dobrze i poza jednymi fragmentem (o tym później) czyta się doskonale. Wzajemne interakcje, wydarzenia i reakcje na wszelkie zmiany - wszystko to zrobiona zostało nadzwyczaj dobrze. Wszystko też układa się w bardzo, ale to bardzo przemyślaną całość. Nic tylko czytać i odkrywać kolejne elementy układanki świata tego fanfika. Tutaj brawa do autora. I też, niestety, jedna z większych wad.

Wiele rzeczy w tym fanfiku, choćby ze względu na jego złożoność, wymaga dodatkowego wyjaśnienia. I o ile samo to jest dla mnie sporą zaletą, to sposób wykonania, jaki zaprezentował nam Verlax, jest już niestety dla mnie zupełnie nietrafiony. Tekt fanfika, będącego swoistą kroniką tamtejszych wydarzeń jest przerywany... NAGRANIEM W WYKŁADU...
Tak, w środku wciągającego i klimatycznego fanfika dostajemy w mordkę cegłą z napisem KOLOKWIUM xD. Wybija to ze świetnego klimatu i wrzuca w coś, co mimo sporej ilości informacji które pozwalają wyjaśnić pewne zagadnienia, jest niestety całkiem nudnawe. Innych większych wad ten fanfik zwyczajnie, według mnie, nie posiada. nawet specyficzny, Verlaxowy styl pisania mi bardzo pasuje.

Podsumowując, mamy tutaj bardzo dobry fanfik z ciekawym, nietypowym pomysłem. Zapraszam i zachęcam do lektury.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż, specyfika tego fanfika polega na tym, że to nie jest jedna konkretna historia, tylko próba stworzenia kompletnego kucnego uniwersum. Dlatego cieszy mnie tag "alternate history", bo to pozwala autorowi na zwyczajne ignorowanie głupot z serialu w celu stworzenia spójnego świata.

 

Spoiler

Na pewno podoba mi się istnienie wielu niezależnych ras, podobnie jak wykreowanie bytów równorzędnych (czy nawet silniejszych) niż alicorny. Jest to eleganckie wyjaśnienie czemu Celestia ograniczyła się do jednej Equestrii, a nie zajęła całego świata.

Co do formy to podoba mi się ta różnorodność, pozwala na serwowanie nudnych faktów w różne sposoby bez nużenia czytelnika.

No i zgodzę się z Kredke, że może przydałoby się trochę więcej życia zwykłych obywateli, a mniej historycznych procesów. Szczególnie dotkliwe było to przy królestwie C'tis, na określenie rasy stanowiącej to państwo padały takie sformułowania jak "jaszczury", "wężę" oraz "jaszczuroludzie" przez co ciężko określić czy to jedna rasa czy mieszanina jakicś innych grup.


Zabrakło mi jednej rzeczy, choć ciężko uznać to za wadę. Żaden z Nieśmiertelnych nie miał starcia z cywilizacją demokratyczną stylizowaną na starożytne Ateny. Dlaczego mi tego brakuje? Ano dlatego, że choć Nieśmiertelni walczyli o władzę to nie mieli do czynienia z przeciwstawną im ideologią. Wszędzie były tylko monarchie, a to, że monarcha to niezależny władca czy poddany nieśmiertelnego nie robiło większej różnicy. Jednak taka demokracja, czyli rządy ludu miałaby silne ideologiczne uzasadnienie do walki z "tyranią Nieśmiertelnych". Mało tego, taka "Idea" mogłaby być ich jedynym prawdziwym przeciwnikiem. Bo byłaby równie "nieśmiertelna" co oni.


Toteż tak, fanfik jest dobry, choć trzeba zaznaczyć, że to bardziej tworzenie świata niż powieść.

Edited by Xelacient

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę spóźnione, ale bardzo dziękuję za komentarze. Odpowiadając trochę na nie:

 

@Kredke, kwestia skali to bardzo celny argument. Faktem jest, że te rozdziały KH, które są tutaj do tej pory są mocno makro, jednak w zamyśle, mam plany patrzeć na to i z bliższej i dalekiej perspektywy. Przykładowo, jeśli będę opisywał opisywał Półwysep Fralski pełnych małych księstw i miast-państw, mogę opisać historię tylko jednego z tych małych państewek i skupić się na jego mieszkańcach i przez pokazanie tego z takiej perspektywy, opisać przez przykład co się działo w innych miastach. Opowiadanie ma też tag [Seria] bo zamierzam w pewnym momencie zejść na ziemie i w one-shotach opowiedzieć kilka historii tego uniwersum bezpośrednio z perspektywy konkretnych postaci, podobnie jak to zrobiłem w prologu.

 

Co do kwestii, że się tak to określę “alternatywnego sposobu opowiadania”, przez nagranie wykładu, ćwiczeń, czy też tego co planowałem na przyszłość (audycja w radiu, badania archeologiczne na pobojowisku, wizyta w muzeum), rozumiem czemu mogłoby ci się nie podobać i że to może wytrącać trochę z czytania, ale jednocześnie niespecjalnie widzę by to był aż taki problem, tym bardziej, że póki co tylko ty zwróciłeś mi na to uwagę. Nie mówię, że nie masz racji, tylko wydaję mi się, że w tym wypadku jest to raczej kwestia preferencji.

 

@Xelacient, podoba uwaga co do Kredke, ale tutaj chciałbym podkreślić, że C’tis planowałem poświęcić naprawdę sporo miejsca i całego dedykowanego one-shota. Powodem dla którego wspominam tak pokrótce C’tis tutaj jest fakt, że póki co nie jest to ważne z perspektywy tej historii, natomiast będzie bardzo ważne później - i dlatego zrobiłem wspomnienie o tej krainie i jej mieszkańcach wcześniej. Pozwala to uniknąć oskarżeń “czemu coś tak skrajnie ważnego nie zostało wspomniane wcześniej”. Stąd też, zaznaczam póki co, że istnieje taka kraina i tacy jej mieszkańcy, natomiast szczegółowy opis ich historii zamierzam opisać wtedy gdy będzie miało to znaczenie.

 

Faktem jest notabene, że zależnie od tego co czytelnikom się spodoba, mogę pewnym zagadnieniom poświęcić mniej czasu, a niektórym więcej, dlatego bardzo polecam na zwracanie mi uwagi, które elementy świata wydają się wam ciekawe, a które nie, bo zależnie od tego mogę się zastanowić czy pewnym zagadnieniom dodać zawartości.

 

Spoiler

Zabrakło mi jednej rzeczy, choć ciężko uznać to za wadę. Żaden z Nieśmiertelnych nie miał starcia z cywilizacją demokratyczną stylizowaną na starożytne Ateny. Dlaczego mi tego brakuje? Ano dlatego, że choć Nieśmiertelni walczyli o władzę to nie mieli do czynienia z przeciwstawną im ideologią. Wszędzie były tylko monarchie, a to, że monarcha to niezależny władca czy poddany nieśmiertelnego nie robiło większej różnicy. Jednak taka demokracja, czyli rządy ludu miałaby silne ideologiczne uzasadnienie do walki z "tyranią Nieśmiertelnych". Mało tego, taka "Idea" mogłaby być ich jedynym prawdziwym przeciwnikiem. Bo byłaby równie "nieśmiertelna" co oni.

 

Ale tutaj ciężko mówić o demokracjach czy rzeczach stylizowanych na starożytne Ateny. Przy tym poziomie technologii oraz rozwoju społecznego, rozwinięta demokracja była niemożliwa i właśnie przykłady starożytnych demokracji nas o tym doskonale informują. Przecież Ateny były demokracją jednego miasta, w którym głosował żałosny procent populacji, a sam ustrój był skrajnie nieefektywny. Republika Rzymska popadła w dyktaturę wojskową właściwie natychmiast po tym jak się rozrosła trochę ponad swój rozmiar i ustrój republikański ograniczał się właściwie tylko do Rzymu i jego okolic. Stąd też ideologicznie demokracje starożytne nie byłyby żadnym przeciwnikiem dla ideologii Nieśmiertelnych. Ich upadek mógłbym opisać w pojedyńczych zdaniach.

 

Demokracji w tym okresie historycznym co opisuje trochę będzie. Ze starożytności będzie to niewspomniana jeszcze nacja Berytos o której prawdopodobnie wspomnę przy rozdziale o Celestii. Będzie trochę miast-państw oraz republik kupieckich już w latach późniejszych. Wspomniane zostaną też monarchie, które dosyć wcześnie zaimplementują pewnego rodzaju parlamentaryzmu ale faktem jest, że demokracja jako powszechna ideologia społeczna będąca potężną alternatywą dla monarchii to jeszcze grubo za wcześnie.

 

Natomiast ideologiczny oponent czy rywal dla kultu Nieśmiertelnych na pewno się pojawi, natomiast nie zakładałbym, że akurat będzie to jakiś “ruch demokratyczny”. A co to konkretnie będzie - no to cóż, będziesz miał okazję przekonać się sam.

 

-------

 

A teraz, po dłuższej przerwie chciałbym wreszcie zaprezentować kolejny rozdział. Tym razem ruszymy daleko na wschód, ku mroźnym stepom Ursuatu by przyjrzeć się sylwetce kolejnego z Nieśmiertelnych - Rimstuara.

Rozdział II - Rimstuar

 

Nie zapomnijcie podzielić się komentarzami, uwagami i swoimi spekulacjami. Życzę miłego czytania. 

Edited by Verlax
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę sytuacja się u mnie ustabilizowała i udało mi się ukończyć kolejną opowieść o Nieśmiertelnym - tym razem o Celestii, tajemniczej dolinie Hinnon oraz zjednoczeniu Equestrii. Kończymy powoli i wraz z ostatnim rozdziałem o Lunie przejdziemy do przeróżnych one-shotów o różnej tematyce. Jeden z nich zamierzam napisać jeszcze przed rozdziałem o Lunie - na konkurs organizowany przez @Cahan w dziale Zecory o historii zebr (pod tym linkiem) - zachęcam do wzięcia udziału w konkursie. Za korektę tego rozdziału gorąco dziękuję Gandzii, który bohatersko zwalczył raka z mojej żenującej pisaniny.  

 

Rozdział IV - Celestia

 

Nie zapomnijcie podzielić się wrażeniami z lektury fanfika w komentarzu!

Edited by Verlax

Share this post


Link to post
Share on other sites

W pewnym sensie opowiadanie to kojarzy mi się z "Innymi pieśniami" Dukaja - książki, w której sama koncepcja metafizyczna świata różni się od naszego, niektórzy ludzie są w stanie nieświadomie oddziaływać na całe państwa, a sfery ich wpływów są równie ważne, o ile nie ważniejsze, niż granice lokalnych kraików. Odmienna sytuacja wpływa znacząco na struktury władzy, religię, a nawet na ekonomię. 

 

Podobnie prezentuje się "Koło Historii" - realistyczna wersja uniwersum kucykowego, w której determinizm historyczny osiągnął niebotyczne rozmiary a nieśmiertelne istoty (w tym Celestia i Luna) przemierzają ziemię i podporządkowują sobie krainy śmiertelników. Nasi normalni, ludzcy historycy z reguły bardzo nie lubią tak zwanej "teorii wielkiego człowieka" - zwalania zasługi/winy na wielkie przełomy czy rewolucje na pojedyncze osoby, takie jak Aleksander Wielki czy Edison, z pominięciem całokształtu wydarzeń, uwarunkowań etc. jakie się nagromadziły wokół niego. W "Kole Historii" jednak to nie jest zaledwie teoria - to praktyka. Wola Nieśmiertelnych jest prawem, ich moc przekracza najśmielsze oczekiwania plebsu, a jedyne co ich ogranicza to ich charaktery, własne ustalenia między sobą i prawa historii którym służą. Na Ziemi niektórym przywódcom udawało się co najwyżej na ułamek sekundy wsadzić kij w szprychy kół historii, tutaj Nieśmiertelni robią sobie z nich rowery i ścigają się po autostradzie.

 

Verlax przedstawia swoją wizję świata w bardzo kompleksowy sposób. Jego krainy nie są zerżnięte z naszej Ziemi, tylko z podmienionymi nazwami i wielkimi niedźwiedziami/alicornami/czymkolwiek jest Kairos na czele - każda z nich ma swoją własną historię, tradycje oraz uwarunkowania geopolityczne. Na to wszystko nakładają się jeszcze osobowości Nieśmiertelnych, co prowadzi do bardzo ciekawych rezultatów - na co wskazuje choćby opis ustrojowy Equestrii czy Ursuatu.

 

Sympatycznie prezentuje się też forma opisu przedstawionych wydarzeń. Większość czyta się jak książkę historyczną, ale mamy tez kilka wyjątków. W przeciwieństwie do kilku innych komentujących mi bardzo się spodobała wstawka z uczniami w klasie. Z kolei opisy z rozdziału o Kairosie pasowałyby do którejś z książek o Cthulhu...

 

"Koło Historii" to światotworzenie w stanie czystym, a do tego bardzo dobrze wykonane. Nie jest to może takie lekkie i łatwe do czytania jak inne fanfici, ale warto trochę wytężyć szare komórki i przebrnąć.

 

Wersja TL;DR - Fajne, pisz dalej xD

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wracając do wątku "starożytnych demokracji", ja wiem, że tamte ustroje to był brud, syf i ubóstwo, a do tego zupełnie inne od współcześnie egzystujących demokracji.. i właśnie dlatego użyłem terminu 'cywilizacja demokratyczna stylizowana na starożytne Ateny". Niemniej greckie polis mimo swojego brudnej, syfiastej i ubogiej demokracji to były w stanie stawić skuteczny opór Imperium Perskiego. A właśnie dominium Saoshyant'a skojarzyło mi się Persją i jej kultem ognia (czy tam różnych rodzajów ognia).

 

W sumie moje życzenie zostało spełnione w drugim rozdziale, gdzie brudna, uboga i syfiasta demokracja szlachecka Księstwa Wisentii stała się bolesnym cierniem w boku jednego z Nieśmiertelnych (nawet jeśli osiągnęli to przy pomocy innego Nieśmiertelnego) była przyjemnym przełamaniem schematu "Jest sobie monarchia X wchodzi Nieśmiertelny Y i rozstawia wszystkich po kątach". Generalnie rozdział drugi uważam za najlepszy. Pomimo kronikarskiego charakteru akcja w nim jest wartka, opisy charakterystyczne, zaś całość stanowi przyjemną mieszankę "rosyjskich legend" i elementów serialowych. W efekcie dobrze się dobrze się go czyta, mimo dość złożonej problematyki.

Następny rozdział "Kairos" ma zasadniczo inny klimat, ale jest niemal równie dobry co rozdział. Niemal, bo przy opisach dynastii Unicornii robi się nudnawo, ale im alej jest tym lepiej. Mamy nawiązania do Starego Testamentu i Zewu Cthulu. Oraz udane wplecenie "nowej rasy" w opowiadaną historię.

Tego samego nie można powiedzieć o rozdziale czwartym, co prawda jest on o tyle przystępny, że traktuje o "znajomej" postaci. to jest wypchany przepychankami politycznymi, które mało angażują czytelnika. Przynajmniej najazd gryfów przełamuje monotonię.

Zasadniczo to jest problem całego fanfika, gdy mamy światotworzenie, kreowanie krain geograficznych, nowych ras czy religii to jest dynamika i akcja, a gdy mamy dynastię władców to historia przechodzi  w suchy spis zdarzeń. Szczególnie udane jest wprowadzanie nowych ras, twórczo rozwija motywy pokazane w serialu. Kozy i niedźwiedzie mają swoje charakterystyczne zalety i wady, dzięki czemu ich populacje trwają, choć nie mają szans na przełamanie kucnej "hegemonii".

No i oczywiście, zostaje rdzeń całej historii, czyli Nieśmiertelni. Ich kreacje są o tyle dobre, że rzeczywiście jest poczucie, że różnią się od siebie, zarówno cechami jak i sposobem realizowania "Wielkego Planu", nawet jeśli pomniejsze elementy fanfika wydają się być słabsze to w ostatecznym rozrachunku działają na korzyść nadrzędnego celu jakim jest opisanie danego Nieśmiertelnego.

No i poza tym na korzyść historii działają takie drobne rzeczy jak parodiowanie "pewnych" rzeczy z rzeczywistości czy przewrotna (choć nad wyraz celna i pomysłowa) geneza elementów Harmonii.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Minęło mnóstwo czasu i chciałbym przeprosić za to, że nieliczni fani musieli czekać tak długo. Rozdział ten jednak był dosyć ciężki w pisaniu ze względu na to o jakie wierzenia i mity go oparłem i jak ostatecznie zdecydowałem się poprowadzić tę historię. W każdym razie - kończymy Część I Koła Historii i rozdział o najmłodszym Nieśmiertelnym Starego Świata: Lunie - Tej, Której Tka Los.

 

Rozdział V - Luna

 

 

Co teraz?

 

Wraz z końcem Części I wchodzimy w prawdziwą serię. Kolejne rozdziały czy opowiadania będą się więc tyczyły już tematyki ekstremalnie różnorodnej. Najbliższe czego możecie się spodziewać, to poprawiona i rozszerzona wersja opowiadania z konkursu o zebrach (jury: Cahan) - "O'n". Gdy opowiadanie to tu się już pojawi, będę miał do wyboru sporą listę tekstów, które chciałbym napisać do Koła Historii. Moją ideą jest jednak to byście byli jak najbardziej zainteresowani - najchętniej napisałbym wszystkie z tych pomysłów, ale niektóre mogą być bardziej interesujące, a inne nie. Stąd też - po publikacji "O'n" zamierzam wrzucić ankietę w której dam wam do wyboru jaki kolejny tekst w tym uniwersum chcecie przeczytać. Ankietę też podrzucę do KKPF i Bronies Corner. 

Życzę miłego czytania.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wczoraj przeczytałam Koło Historii i moje odczucia są jak najbardziej pozytywne, choć znajdzie się parę zgrzytów.

 

Nie dziwi mnie stosunkowo niewielka liczba komentarzy pod tym opowiadaniem, ponieważ jest ono bardzo specyficzne (to tak naprawdę czyste światotworzenie) i tak naprawdę targetem jest wąska grupa odbiorców - miłośnicy historii. Nie licząc Prologu, otrzymaliśmy 5 rozdziałów, które czyta się jak podręcznik do historii. Tylko, że kiedy czytamy prawdziwe podręczniki, to mamy mapy, spisy, etc. A tu dostajemy mnóstwo obcych nazw, nawiązujących do świata rzeczywistego oraz smaczki, które wyłapią tylko historiofile. Czasami trudno się połapać geograficznie gdzie, co i jak, niestety. Generalnie jakbym miała Koło porównać do czegoś innego niż podręcznik, to byłaby to książka Ogień i Krew autorstwa George'a Martina, a także trochę do Delegatur Nocy autorstwa Glena Cooka (to ze względu na świat bardzo podobny do naszego).

 

Generalnie ze światem przydałoby się więcej informacji odnośnie klimatu i geografii. To co jest określiłabym jako zbyt ubogie i rodzące pytania. Co uprawiają w tych krajach? Czym handlują? Jak to się stało, że te barbarzyńskie, półkoczownicze gryfy mają takie fajne i prawdopodobnie zaawansowane zbroje? (to nie jest sugerowanie błędu, to jest zwykła ciekawość).

 

Podobają mi się kreacje Nieśmiertelnych i złożoność tego świata. Widać w tym mnóstwo riserczu oraz pracy. Fragmenty bez naszych bogów czy półbogów wypadają moim zdaniem nieco gorzej, chociaż rozumiem, że są potrzebne w celu stworzenia pewnej podbudowy. Po prostu są nieco nudnawe, ale przypominam, że raczej nie jestem targetem.

 

Nieśmiertelni jako grupa są raczej nieprzyjemną bandą. Ot, zjawili się, Mandat Niebios, Wielki Plan, etc., blokujemy historię, etc. Chcą by ich wyznawcami były głupiutkie owieczki. W teorii mieli wprowadzić coś lepszego, ale czy faktycznie to zrobili? Osobiście uważam, że nie. Ze zrobili tylko coś pozornie lepszego. No, może nie wszyscy, ale wciąż... Powiedziałabym, że bije z nich strasznie dużo arogancji jak na istoty omylne. To nie jest błąd kreacji, oczywiście, raczej moje subiektywne odczucia.

 

Z Nieśmiertelnych chyba najbardziej przypadł mi do gustu Kairos. Kairos jest sprytny, mądry i jest złośliwym skurczybykiem, ale nie udaje, że jest inaczej. Kruk z wglądem jest też raczej neutralny, zwłaszcza w porównaniu do innych Nieśmiertelnych. Dlatego też zdobył moją sympatię i uważam, że na swój sposób jest najlepszym wyborem dla śmiertelników i póki co, to w tym fanfiku odpowiadał za najmniej czystego i niepotrzebnego okrucieństwa.

 

Na drugim miejscu są Celestia i Luna. Nie wiem, którą z nich lubię bardziej. Celestia to polityk i chce dobrze, ale wręcz boi się korzystać ze swojej mocy, przez co przedłuża pewne sprawy i prowadzi do tego, że jest gorzej nim stanie się lepiej. Celestia jest w pewnym sensie zbyt bierna. Za to Luna... Zazwyczaj za nią nie przepadam, ponieważ fandom często jedzie w ostrą lunafagię, tworząc parodię tej postaci. Ale ta Luna jest sprawiedliwa. Stoi na straży porządku, mimo pewnego pozornego okrucieństwa. Ale Luna jest przy tym szczera, nie wykonuje też zbędnych ruchów.

 

Mój problem z Rimstuarem jest taki, że ta postać póki co nie popisała się niczym innym poza mocą i rasizmem. Nie jest zbyt bystry i mocno ograniczony. Ale jednocześnie zapewnia na swoim terenie pokój i stabilizację, wydaje się też mniej ograniczać poddanych.

 

Saoshyant to paskudny hipokryta i najokrutniejszy z Nieśmiertelnych. Bycie jego poddanym brzmi jak koszmar. Mieni się Czyniącym Dobro, co jest podwójnie obrzydliwe. Karze dzieci za grzechy ojców i to w dość okrutny sposób - Luna zesłała potomków Tuath De, którzy się ukorzyli na wygnanie na Avalon, co chyba było całkiem spoko, ten kazał się oślepić potomkowi władcy, który oślepił jego posłańca. Jednocześnie jest najmniej ludzki, a jednocześnie najbardziej. Bo czy okrucieństwo i swego rodzaju mściwość nie jest właśnie rzeczą ludzką? Jest trochę jak chrześcijański Bóg ze Starego Testamentu. Którego też nie lubię i lekko mówiąc, nie darzę szacunkiem.

 

Ale nasuwa się pytanie - co się stało, że kuce, gryfy i inne rasy dyskutują o Nieśmiertelnych w taki, a nie inny sposób? Czy coś uwolniło ten świat spod ich jarzma? Naprawdę, chciałabym wiedzieć co będzie dalej. I to zdecydowanie bardziej niż co się działo w jakimś państewku gdzieś tam. Oraz czemu nikt nie wspomniał z imienia o Nieśmiertelnych Siny? To jest naprawdę dziwne, że rozmawiają o pięciorgu, ale pomijają innych, jakby ich nie było. Powinni zostać chociaż wspomnieni z imienia.

 

Jeśli chodzi o rozdziały, to najbardziej przypadł mi do gustu Prolog, który czytało się najszybciej i był najbardziej skupiony wokół bohaterów. Potem Saoshyant na równi z Luną, Rimstuar, Keiros i Celestia. Luna się wyróżnia, ponieważ jest mniej historyczna, a bardziej baśniowa, magiczna, a przez to również ciekawsza. Saoshyanta jest całkiem sporo i nie jest bierny, czuć też pewną potęgę oraz tajemnicę. Rimstuar jest po prostu w porządku, ale ciężko mi powiedzieć coś więcej. Największą wadą Keirosa są nawiązanie do plag egipskich oraz przynudzanie od dynastii Unicornii. Mało samego Nieśmiertelnego, ale kiedy już wszedł, to klimat zmienił się diametralnie. Na plus, oczywiście. Za to Celestia... Pojawia się w drugiej połowie fanfika, podczas gdy pierwsza się dłużyła, bo czekałam aż w końcu pojawi się Celestia i zacznie się dziać coś ciekawszego, a do tego tekstu zawita odrobina magii. Od pojawienia się samego Słoneczka rozdział przyspieszył, a sama Królowa Equestrii skojarzyła mi się nieco z Joanną d'Arc. Odnoszę wrażenie, że im więcej Nieśmiertelnych, tym sam tekst jest bardziej interesujący. Skala makro, jak to ujęli moi poprzednicy, na dłuższą metę zaczyna przynudzać. Wolałabym czytać więcej o funkcjonowaniu tych społeczeństw i ich kulturze, technologii, etc.

 

Jeśli chodzi o przerywniki, to uważam, że studenci wypadają lepiej. Brzmią przynajmniej całkiem naturalnie. Problemem radia jest to, że to brzmi zbyt podobnie do reszty tekstu, jakby ta babka czytała ten sam podręcznik, a nie dyskutowała. Nawet forma jest jak wyjęta z forum dla historyków, a nie rozmowy radiowej. Wyszło sztucznie. Po prostu.

 

Jedną z największych wad jest forma - w fiku znalazło się niestety sporo baboli różnej maści. Myślę, że przydałoby Ci się rozwinąć skład prereadersko-korektorski, bo niektóre zdania brzmiały niczym tzw. humor z zeszytów szkolnych. Stylistycznie jest dziwnie... Słownictwo jednocześnie jest ubogie i nie jest ubogie - pojawia się sporo trudnych, rzadko używanych wyrazów, ale jednocześnie ilość powtórzeń błaga o pomstę. To sprawia, że tekst bywa zwyczajnie brzydki, a szkoda.

 

Do tego dochodzi kwestia nazw (możesz je poprawić też chociażby w rozdziale Luny, bo tam zostały stare), które czasami aż zbyt chamsko kalkowały prawdziwe, a były czymś na kształt zapisu fonetycznego.

 

Teraz napiszę coś bardzo osobistego, co zaznaczam, bo nie chcę byś traktował to jakbym dawała Ci radę czy coś, bo nie o to chodzi. W sumie mam nadzieję, że kolejne rozdziały będą bardziej przypominać Twojego zebrofika albo Prolog. Sądzę też, że w takiej formie stałyby się przystępniejsze dla większości ludzi. Szczególnie liczę na więcej Nieśmiertelnych, bo to oni są w tym najciekawsi. Gdybym chciała po prostu historię-historię bez elementu boskiego, to bym sięgnęła po podręcznik.

 

Na pewno będę czytać dalej, spodziewaj się też recenzji w Equestria Times.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Swego czasu, w trakcie pewnej wymiany zdań z autorem, otrzymałem podpowiedź, iż kolejny planowany przez niego fanfik będzie mieć formę cyklu – formy, którą sam stosuję i którą polecam, z uwagi na elastyczność oraz to, o czym Verlax wspomniał w przedmowie, czyli mniejsza w stosunku do opowiadania wielorozdziałowego dyscyplina.

 

W każdym razie, „Koło Historii” z miejsca wzbudziło moje zainteresowanie i priorytet do czytania miało na mojej liście dosyć wysoki. Tzn. staram się do każdego fanfika podchodzić tak samo, aczkolwiek jakaś kolejność czytania musi być, a to wygodne narzędzie wyboru co i kiedy czytać ;) Przeczytałem zarówno „Krwawe Słońce” jak i „Twarzą ku Słońcu”, mam także za sobą kilka dyskusji z autorem (nie tylko odnośnie jego opowiadań, ale także moich własnych), toteż na tym etapie wiem już co uznaje za pryncypia w opowiadaniu historii, jakie jest jego podejście, znam również różnice między nami, jeśli idzie o preferencje.

Mając tę wiedzę, od „Koła Historii”, jeszcze przez lekturą prologu, spodziewałem się przede wszystkim światotworzenia, niekoniecznie akcji jako takiej, ale mozolnego opowiadania o historii kreowanego świata, z uwzględnieniem wielu jego zmiennych, aspektów, w oparciu o różne źródła oraz inspiracje, o których niekoniecznie mogę mieć pojęcie. Chodzi mi o to, że, jak to trafnie określiła przede mną Cahan, nie jestem w żadnym wypadku historiofilem, w tej materii jestem kompletnym laikiem. Po prostu poszedłem w inżynierię, taka sytuacja.

 

W związku z powyższym, nieco obawiałem się tego opowiadania, gdyż przeczuwałem, że będzie to coś zupełnie innego, coś niepodobnego do dowolnego dzieła, które już czytałem, a w samej treści z całą pewnością nie znajdę tego, czego poszukuję w różnych fikcyjnych historiach (nie tylko fanfikach). Z drugiej strony, wiedziałem, że to wcale nie oznacza z góry, że nowy fanfik okaże się dla mnie aczytalny (jeżeli nikt nie opatentował, to copyright – ja) i nie znajdę w nim niczego co mogłoby mnie zainspirować.

 

Wziąłem zatem głęboki oddech i rozpocząłem lekturę. Na dzień dzisiejszy mam za sobą prolog oraz trzy pierwsze rozdziały. Znane księżniczki zostawiłem sobie na później, liczę, że szczęśliwie w międzyczasie pojawią się kolejne odsłony cyklu, za które mógłbym się zabrać od razu po zakończeniu „Ery Nieśmiertelnych”. Ze swoją opinią wyprzedziła mnie Cahan, ale od razu muszę powiedzieć, że zgadzam się z nią niemalże w stu procentach i jestem szczerze zaskoczony na ile aspektów zwróciła uwagę, a o których sam chciałem wspomnieć.

 

Uf. Koniec tego przydługiego wstępu. Czas przejść do moich wrażeń z lektury. Jak to napisać, by nie powtórzyć słowo w słowo mojej przedmówczyni?

 

 

No to na początek również wspomnę, że wrażenia są raczej pozytywne. Także najlepiej czytało mnie się prolog, gdyż występowały tam postacie, pojawiły się dialogi, akcja (scena bitwy), a także troszkę „typowych” dla fanfika opisów. Ukazane interakcje między Nieśmiertelnymi wciągają, sprawdzają się świetnie jako introdukcja każdego z osobna, a skoro widzimy ich w akcji, prędko uwypuklają się różnice między nimi. Podoba mi się kreacja Celestii – czuć, że w jej słowach/ czynach jest drugie dno, że myśli do przodu. Z kolei za design pragnę pochwalić Kairosa – ciekawy motyw z oczami oraz dwiema głowami, z czego jedna zawsze mówi prawdę, a druga zawsze kłamie. W ogóle, podoba mi się to jak opisywany jest świat w tym punkcie serii, np. sposób komunikacji między Nieśmiertelnymi.

 

Prolog spełnia swoje zadanie bez najmniejszych zarzutów – wciąga, zaprasza do odkrywania świata w fanfiku, wzbudza ciekawość, robi smaka na ciąg dalszy. Bez zbędnych ceregieli przejdźmy zatem dalej i spójrzmy co po tym jakże obiecującym i klimatycznym wprowadzeniu zaoferował nam autor.

 

 

Mamy „Erę Nieśmiertelnych”, w skład której wchodzi pięć rozdziałów, każdy poświęcony innej personie – jej genezie, chociaż najwięcej przeczytamy o kształtowaniu się poszczególnych państw, społeczności itd. Przyznam, że jest mi niezręcznie komentować te elementy fanfika, gdyż często z tyłu głowy pojawia się myśl, że na pewno to wszystko jest na czymś oparte, ale ja nie wiem na czym. Tak czy inaczej, z tych trzech rozdziałów, które przeczytałem, biją po oczach dwie rzeczy. Po pierwsze, czas poświęcony na przestudiowanie materiałów źródłowych, ogromna praca aby rzeczy nie były przerysowane czy przekalkowane, ale właśnie zainspirowane, by czerpały z czegoś, ale ostatecznie miały swoją tożsamość i klimat. Po drugie, rozdziały te, to jest praktycznie samo światotworzenie i widać jak na dłoni, że autor się tym interesuje, wyobrażam sobie jaką mogło sprawiać mu satysfakcję pisanie o poszczególnych państwach, miejscowościach, zależnościach, wydarzeniach, źródłach itd. Dzięki temu z rozdziałów bije coś pozytywnego, co zachęca do dalszego czytania. Obie te rzeczy są godne pochwały i skutecznie trzymają przy sobie czytelnika.

 

Z drugiej strony, w pamięci pozostaje... dosyć niewiele. Relatywnie często otrzymujemy wzmianki o nowych historycznych lokacjach czy przywódcach, w głowie po zakończeniu czytania mamy jedynie to, co zostało wspomniane najczęściej. U mnie to głównie: Cesarstwo Cirrańskie, Eranszahr, Ursuat, rzeka Elis, Scarabia (nazwa kojarzy mnie się ze Scrabanią z gier „Oddworld”), Syrija (podobnie jak Syria), Helvetia, Krystalliada, Bogarus (podobnie jak Boragus, postać z HoMM III), ród Platinum, król Ametist I i II. Reszta? Jak na moment przed egzaminem – coś tam było, coś tam się stało, ale nie pamiętam jak się nazywało.

Niektóre nazwy własne okazują się nie takie proste do wymówienia, a przynajmniej za pierwszym razem, co bynajmniej nie ułatwia ich zapamiętania. Wszystko jest nowe i świeże, zaś niektóre rzeczy po prostu giną w obliczu co ciekawszych wydarzeń czy wielokrotnie przywoływanych kwestii i niekiedy trudno jest się przejąć istnieniem tego czy tamtego. A może akurat tym nie powinniśmy się przejmować, jako czytelnicy? Może do tych szczegółów powinniśmy powrócić później, gdy cykl się rozwinie?

 

Aha – były jeszcze żubry i kózki. Ogółem, z tymi rasami wiążą się całkiem interesujące wątki. W ogóle, przyznam, że jestem zaskoczony tym, jak mrocznie wypadły poszczególne rozdziały historii, omówione na podstawie źródeł w ramach kolejnych... no, rozdziałów. Dodaje to surowości i realizmu, a przy tym wzmacnia klimat, który owszem, jest, nawet przy okazji tych „podręcznikowych” fragmentów, choć te nie absorbują tak silnie jak prolog.

 

 

Zatem należy pochwalić chęć stworzenia zupełnie nowej, skomplikowanej oraz bogatej w najróżniejsze rzeczy historii, ogrom włożonej w to pracy oraz ambitny plan. Szkoda, że nie wszystko zostaje w głowie. Myślę, że w obliczu dosyć dużej (jak na początek) ilości różnych informacji, lokacji, opisów położenia geograficznego itp. wiele pomogłaby mapa świata. Może nawet nie kompletna, jedynie taka prosta, szkic ukazujący położenie względem siebie pojawiających się fanfiku miejsc. Chociażby po to, by lepiej to ogarnąć wizualnie. Załączone do rozdziałów ilustracje wiele dają, gdyż dostarczają pojęcia jak tematycznie prezentują się poszczególnie dominia i jaki musi towarzyszyć im nastrój, co podkreśla różnorodność kreowanego świata.

 

Spośród poznanych Nieśmiertelnych, nie pałam szczególną sympatią do Saoshyanta, średnio podobał mi się jego rozdział, ogólnie mam podobne odczucia względem jego osoby co Cahan. Rimstuar? Lepiej. Chyba jak na razie to jego historia wydała mi się najciekawsza, najbardziej pomysłowa. Zapadły mi w pamięci poszczególnie opisy jego niezniszczalności, np. gdy futro wciąż mu płonęło, a wiatr zagasił ogień, oprócz tego spodobał mi się motyw żelazodrzew oraz walki o przetrwanie, najpierw z Wilkami, a później ze Smokami. Wciągnęły mnie także rozważania o przywarach Nieśmiertelnych, ujęte w formie nagrania z ćwiczeń na uniwersytecie, dialogu prowadzącego ze studentami. Zawierało to w sobie co nieco filozofii, a przy tym wypadło całkiem błyskotliwie.

 

Ano właśnie, co ja jeszcze zapamiętałem – studenty, Red Glow oraz Wild Growth.

 

Jeśli chodzi o kolejny rozdział, spodobała mi się historia nie tyle Nieśmiertelnego, co opisy krainy. Zresztą to właśnie w tym rozdziale uświadczymy najwięcej motywów makabrycznych, związanych z tajemniczymi anomaliami oraz kolejnymi plagami, które przywodzą na myśl plagi egipskie. Jedna z nich wydała mnie się nieco groteskowa – ta, przy okazji której przeczytałem o spadaniu przedmiotów z nieba, kowadeł, zbroi itd. Nie wiem czemu, ale wypadło to nieco niepoważnie, w głowie od razu rozbrzmiał ten kreskówkowy odgłos spadania (zwłaszcza jak pomyślałem o kowadłach) i generalnie... sam nie wiem, ten szczegół mi się nie podobał. Za to ostatnia plaga? Mocne. Mocne, mroczne, makabryczne, może nawet troszkę takie... surrealistyczne? Nie wiem, ale jak na ostatnią plagę i wybicie do nogi upartych istot, nie można było wymyślić tego lepiej. Ten, który Zmienia, cynicznie dał iluzję, że najgorsze przeminęło, a tymczasem najgorsze dopiero iało nadejść. I to jeszcze w ramach celebracji, której nikt nie mógł się oprzeć. Dla mnie fantastyczny pomysł, zrealizowany bezbłędnie.

 

Co do nawiązania do postaci Discorda – pasowało w tymże rozdziale jak ulał, aczkolwiek mnie osobiście nie zaskoczyło to ani trochę, gdyż już w prologu Kairos wydawał się taki trochę „discordowaty”, więc odbieram to za ciekawy smaczek; dodatek, który z czasem może okazać się czymś więcej. I który jak najbardziej znalazł się na właściwym miejscu.

 

 

Co więcej? Tak, mnie też bardziej spodobały się nagrania (właściwie, transkrypcje nagrań) z wykładów na uniwersytecie. Ciekawe, klimatyczne, dobra odskocznia od podręczników i kronik. Audycja radiowa wyszła... no, sztucznie, co tu dużo mówić. Tzn. Radio Manehattan brzmi jak „zwykła” rozgłośnia nadająca muzykę, wiadomości, ploteczki, zawarta w rozdziale audycja bardziej by mi pasowała do jakiegoś medium tematycznego. Może wtedy wypadłoby to bardziej naturalnie?

 

 

Nieuchronnie zbliżamy się do formy. No, ja akurat nie powiedziałbym, że słownictwo było ubogie. Jak na fanfik będący w znacznej większości czystym światotworzeniem, przepełnionym źródłami naukowymi, fragmentami żywcem wyciągniętymi z podręczników czy encyklopedii, przemieszanych jakimiś transkrypcjami, powiedziałbym, że wszystko było całkiem zrozumiałe. Chociaż zdarzały się tu i ówdzie fachowe terminy. Problem miałbym ze stylistyką, szczególnie z powtórzeniami, o których zresztą pisała już Cahan.

 

Aczkolwiek. Jeżeli autor dążył do tego by jak najwierniej oddać tekst źródłowy, materiał naukowy, wówczas kolejne rozdziały być może nie miały być w klimacie stricte utworu literackiego, a pewne powtórzenia znalazły się tam celowo, by właśnie osiągnąć zamierzone wrażenie. W końcu sam co rusz mam do czynienia z tego typu literaturą (np. skryptami) i faktycznie – powtórzenia są, próżno tam szukać artystycznej kompozycji, czy bardziej wyszukanej konstrukcji zdań. No bo rzeczy te mają za zadanie przekazywać naukowe fakty, dane, a nie stanowić dzieło (w sensie, że uprawianie sztuki) literackie. Kwestia przeznaczenia danej pozycji. I pod tym względem, poszczególne źródła ujęte w rozdziałach, spełniają to przeznaczenie - przekazują fakty (Ale czy na pewno? Wszakże to mogło się wydarzyć... ale nie musiało.).

 

W związku z powyższym ograniczyłem moje sugestie do kilku literówek, które znalazłem w prologu. To znaczy, tam również znajdziemy pewne powtórzenia czy usterki, ale wpadłem po to, by z fanfikiem się zapoznać, a nie by go skorektorować. Może, gdyby autor wyraził taką chęć, no i sprecyzował co nieco jak to jest z rozdziałami, w bliżej nieokreślonej przyszłości mógłbym to i owo podpowiedzieć, o ile nie zrobią tego w tym czasie inni chętni. A jest nad czym się pochylić.

 

By nie być gołosłownym, dam jeden cytat, myślę, że akurat to zwróciłoby uwagę nawet jeżeli mówić o literaturze naukowej:

 

„Gdy obudzili się rano, wśród młodych klaczy rozległy się wrzaski przerażenia na ten przerażający widok.”

 

Niby jest to spisana relacja, aczkolwiek nie brzmi dobrze w samym opowiadaniu. No i jakoś nie wyobrażam sobie, by świadek tak to sformułował. Ale mogę się mylić, nie było mnie tam.

 

To fanfik tematycznie wpisany w świat pełny fantastycznych stworzeń i rzeczy magicznych, a jednak znalazłem tam:

 

„Za czasów Cesarstwa, Equestria była jedną z najludniejszych (...)

 

Aha – w rozdziale I prawie nie ma żadnych wcięć na początku kolejnych akapitów (chodzi mi o części „podręcznikowe”). Ale w kolejnych rozdziałach już są. Dlaczego?

 

„Całe mrowie ptactwa zleciało się nad Helvetię (...)”

 

Tutaj akurat wszystko gra, po prostu chciałem się podzielić, że skojarzyło mi się z „Ptakami” Hitchcocka ;)

 

 

Co w ramach podsumowania? Fakt, fanfik jest dość hermetyczny, nie zdziwię się jeżeli ktoś mi powie, że jego akurat przynudzał i że nic się tam nie działo. Pierwsze to oczywiście subiektywne odczucie, ale z drugim bym się nie zgodził. Bo dzieje się sporo, jest to tylko inaczej przedstawione/ opowiedziane. Mnie akurat niewiele tam nużyło, czy nudziło, znalazłem sporo rzeczy, które wydały mnie się interesujące i z których można by coś zaczerpnąć w ramach inspiracji. No i dla mnie, jako tego który w pierwszej kolejności dba o postacie oraz fabułę/ akcję, może być to przykład techniki światotworzenia. Całość utrzymana raczej w klimacie fantasy.

 

Nie wiem, czy mógłbym polecić „Koło Historii” szerszej publice, gdyż, po raz kolejny, zgodzę się z Cahan, że w tej postaci fanfik może się okazać przystępny dla dosyć wąskiego grona ludzi. Jednakże, jeżeli taka jest wola autora, aby tak to właśnie wyglądało, wówczas doradzałbym mu wytrwanie w tym postanowieniu i kontynuowanie pisania po swojemu. Warto poświęcić tej historii nieco czasu i spróbować się z nią zmierzyć, mimo wszystko. Nic na siłę, ale jednak. Zresztą nie wydaje mi się aby istniało zbyt wiele polskich fanfików napisanych w taki właśnie sposób, więc w tym sensie mamy do czynienia z czymś unikalnym.

 

Może pokusiłbym się o jakieś porównanie z poprzednimi dziełami Verlaxa, ale wydaje mi się, że to materia nieporównywalna. „Koło Historii” jest czymś innym, czymś co stoi na własnych fundamentach i co zapewne ma przed sobą zupełnie inne wytyczne.

 

Na zakończenie, odniosę się do tagu [Alternative History]*. Zaintrygowało mnie drugie dno związane z użyciem tego tagu. Moją pierwszą myślą jest koncept, iż „Koło Historii” ma stać się nowym, autorskim uniwersum, tylko luźno inspirowanym znaną nam animacją, a w którym finalnie ma się rozgrywać akcja napisanego już „Krwawego Słońca”, które byłoby po prostu jednym z punktów na kole historii, powrotem do czegoś, co już było, chociaż w innej formie. No, chyba, że miałaby być to alternatywna historia świata kanonicznego, gdzie to on miałby być określonym punktem na kole historii. Ale sądzę, że autorowi zdecydowanie bardziej zależy na swoim dziecku, czyli „Krwawym Słońcu” właśnie. I tak by chyba było bardziej spójnie. W sensie, nie chciałby, by kreskówka stanowiła tło historyczne do jego opowiadania, więc postanowił stworzyć własne, aby wszystko pasowało idealnie.

 

 

Pozdrawiam serdecznie i życzę zarówno weny jak i wolnego czasu, abyśmy prędko dostali kolejne odsłony cyklu. Może z tego wyjść coś naprawdę wielkiego.

 

 

*Hm, ale temacie jest mowa o [Alternate Universe]. Co jest grane? To chyba nie zamiennik?

Edited by Hoffman
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z góry przepraszam, że tak późno odpowiadam, ale ostatnio byłem dosyć zawalony problemami z uniwersytetem. A wypadałoby odpowiedzieć, bo rzeczywiście bardzo ciekawe komentarze spłynęły do wątku
 

 Najpierw chciałbym zwrócić na pewną szczególną kwestię tutaj podniesioną i która jest dosyć specyficzna – otóż @Cahan i @Hoffman, wydaję mi się, że o ile argumentacja co do tego, że fragmenty „ze studentami” wypadły lepiej niż radio mają w sobie trochę racji, a jednocześnie – słyszałem opinie dokładnie odwrotne, szczególnie @Kredke , że to radio działało w tekście dużo lepiej i naturalniej. Generalnie, w „Rozdziałach” piszę z punktu widzenia macro i niejako „na podstawie źródeł historycznych, które sam wymyśliłem – historiograficznie. W jego ramach, by nie zanudzić czytelnika zostawiam jeden fragment (czwarty z pięciu), który piszę inaczej – w pierwszych dwóch rozdziałach spróbowałem zrobić to przez nagranie ćwiczeń ze studentami, a w trzech kolejnych spróbowałem formy z audycji w radiu. Osobiście powiem szczerze, że dalej nie jestem pewien która forma jest lepsza, a może powinienem spróbować jeszcze jakieś innej – trzeciej formy? Ten czwarty fragment w rozdziałach jest eksperymentalny i staram się go pisać w sposób nieco inny niż standardowy.
 

Druga kwestia jaką chciałbym poruszyć, to jest problem poruszony przez Hoffmana – czy tego (informacji) nie jest za dużo i jak sobie radzić z tym wielkim chaosem nazw i lokacji. Tutaj się zgodzę z Hoffmanem, że absolutnie mapa świata by była bardzo pomocna. Natomiast niestety – stworzenie takiej mapy, nawet prostego szkicu, byłoby dla mnie bardzo trudne. Nie mówię nie – możliwe, że w jakimś nieokreślonym czasie uda mi się coś takiego stworzyć. Póki jednak czegoś takiego nie ma nie mogę zaspecjalnie pomóc. Mogę powiedzieć, że geografia świata Koła Historii nawiązuje dosyć mocno do naszego świata, jednak są pewne różnice.
 

Podobnie też potwierdzam to na co Hoffman zwrócił uwagę, że nie wszystkie informacje zawarte w opowiadaniu są tak samo ważne jak inne. Najfajniej byłoby oczywiście pamiętać o wszystkim, ale z punktu widzenia narracyjnego, przykładowo: wiedza o nazwach wszystkich krain podporządkowanych Saoshyantowi nie jest ważna w żadnym stopniu do tego co się obecnie dzieje w opowiadaniu i czy potrzeba tego do jego zrozumienia. Natomiast ważniejsze są inne informacje: to, że wszystkie pozostałe krainy po Kryształowym Imperium zostały podbite bez rozlewu krwi, oraz że z jakiegoś powodu w rozdziale o Saoshyantcie dałem znacznie więcej informacji i uwagi rządzonemu przez jaszczury Królestwu C’tis (foreshadowing?).
 

Tutaj chciałbym nawiązać do tego co wspomniała Cahan, która zadała świetne pytania. „Czysta historia”, co się konkretnie wydarzyło oraz co piszą historycy na ten temat nie jest często najważniejszym elementem tego co jest w opowiadaniu, tylko raczej implikacje. Z najważniejszych pytań:
 

„Dlaczego mimo, że Nieśmiertelni przejęli cały świat i go tak zdominowali, historycy współcześnie piszą tak liberalnie o tych wydarzeniach?”

„Dlaczego Nieśmiertelny Siny nie jest w ogóle wspomniany z imienia?”

„Dlaczego nie raz, ale kilkakrotnie teksty historyków zwracają uwagę, że to Królewskie Siostry są winne upadkowi Długiego Pokoju?”

„O co poszło w Calamitas i jakie są implikacje wspomnianej pokątnie postaci Discorda?”

 

Jeśli miałbym coś poradzić Hoffman, to rzeczywiście spróbować zwrócić uwagę co autentycznie jest ważne w prowadzonej narracji, a co nie. Bo rzeczywiście jeśliby zniżyć to opowiadanie po prostu do pamięciowy i zapamiętywania listy tych wszystkich lokacji, krain, ziemskich władców i tak dalej, to równie dobrze można Wikipedię czytać. Jeśli miałbym jakoś podsumować ten fragment, to to, że Koło Historii nie jest gołym światotworzeniem. Ma ono światotworzenie i narrację, w tym foreshadowing, bohaterów, zwroty akcji oraz dozę tajemnicy. Różnica po prostu jest taka, że narracja nie jest zamknięta w POV postaci, ale jest przedstawiona przez wielowiedzącego (ale nie wszystko wiedzącego) narratora-historyka.
 

Trzecia kwestia tyczy się kwestii tagu [Alternate History], podniesiona przez Hoffmana. W pierwszym poście wydaję mi się, że generalnie już dosyć szeroko opowiedziałem o tym, ale jeszcze odpowiadając – co do tego czy Krwawe Słońce się dzieje w uniwersum Koła Historii: tak, ale nie. Gdybym bowiem pisał Krwawe Słońce zanim stworzyłem sobie zarys fabularny tego czym jest Koło Historii, to dużo szczegółów bym w KSie zmienił. Natomiast mimo tego – nazwy geograficzne krajów Kole Historii i Krwawym Słońcu (i innych fanfikach notabene) się ciągle powtarzają – nie tylko Sina, ale Hinnarat czy Ursuat są tam wspomniane. No i w absolutnie każdym moim fanfiku odpowiednikiem Rzymu jest Cirra. Musisz też wybaczyć, ale poza tym co napisałem w pierwszym poście – nie mogę powiedzieć więcej o tym dlaczego użyty jest tag [Alternate Universe] bo musiałbym spoilerować.
 

Czwarta i ostatnia kwestia to tego co nadciąga. Jak wspomniałem, zamierzam wreszcie poprawić wersję konkursową opowiadania „O’n” na zebro-konkurs Cahan, który będzie [Slice of Life] one-shotem dziejącym się właśnie w uniwersum Koła Historii. Po jego publikacji mam pomysł na kilka różnych rozdziałów, a ten który napiszę będzie zależał od tego co ludzie będą chcieli czytać – to jest zostawię ankietę z kilkoma opcjami. Liczę też, że po opowiadaniu O’n Hoffman przeczytasz też rozdział IV i V z Celestią i Luną, gdyż szczególnie ten drugi mógłby ci przypaść do gustu i mógłby pomóc odpowiedzieć ci na kilka pytań, które cię teraz trawią.
 

W każdym razie, chciałbym bardzo podziękować za komentarze, jestem niezmiernie dumny, że mimo wad opowiadanie przypadło wam do gustu. Jest mi naprawdę miło z tego powodu, bardzo się cieszę i spróbuję w jakimś sensownym terminie przygotować „O’n” do publikacji.
 

Pozdrawiam

Edited by Verlax
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zajęło to trochę czasu, ale wreszcie jestem w stanie wam zaprezentować opowiadanie, które oryginalnie się pojawiło na konkurs o historii zebr (organizowany i sędziowany przez Cahan). 

 

O'n

[Slice of Life]

 

Starsi nazywali kamień O’n, co znaczyło „Ten, Który Trwa”. Odkąd przodkowie ich przodków przybyli na te ziemie oddawali Mu cześć.



 

Mając to już z głowy, przystępujemy do dalszego opisywania tego świata oraz jego historii. Ale tym razem, mamy lekki spin. W głowie całe to uniwersum ma już swoją mocną formę, brakuje jej tylko ubrania w słowa. Niektóre rzeczy z tego mogą być bardziej, niektóre mniej interesujące. Niektóre rasy i państwa, niektóre zagadnienia tego wersum mogą być bardziej pasjonujące. Stąd też daję wam możliwość zagłosowania co chcielibyście przeczytać w najbliższej kolejności. Do wyboru:


 

Historia Trzech Plemion - o kucykach - przyjrzymy się dlaczego spośród rozumnych istot kucyki stały się najbardziej dominujące na świecie, czym się różnią społecznie, biologicznie i kulturowo poszczególne rasy i wreszcie jak się układały między nimi relacje w trakcie Długiego Pokoju.

 

Grzech Supremacji - o gryfach - powrócimy do krainy Alemanni by odkryć dlaczego gryfie społeczeństwo było w stanie w starożytności żelaznym pazurem trzymać władzę, poznamy etniczną religię gryfów w postaci erynizmu oraz transformację społeczną po podboju Alemanni przez Lunę. 

 

Antyteza Cywilizacji - o smokach - poznamy historię smoczych migracji od starożytności, prześledzimy czy miały one wpływ na zagładę Imperium Cirrańskiego, przyjrzymy się unikatowemu casusowi smoczego księcia Vassy z Wisentii oraz wreszcie prześledzimy powstanie smokobójczych zakonów rycerskich w Starym Świecie - i co się z nimi stało gdy zagrożenie smocze przestało mieć znaczenie.

 

Aitokratia - o instytucjonalizacji wiary - podbić świat to jedno, trzeba go jeszcze urządzić. Prześledzimy instytucjonalizację Kultu Harmonii, stworzenie trójstopniowej hierarchii duchownych, powstanie kanonu wiary oraz pojawienie się instytucji archontów i Sancte Principes. 

 

Vae victis - o “przegranych” - poznamy losy różnych kultów, wierzeń, ras czy plemion w epoce po bitwie pod Elis oraz politykę poszczególnych Nieśmiertelnych w stosunku do tolerancji… bądź jej kompletnym braku.

 

 

 

Uwaga, za głos ważny uznaję głos tylko osoby, co chociaż raz opowiadanie skomentowała (żeby delikatnie zachęcić do wiadomej aktywności).

 

Życzę miłego czytania i zachęcam do komentowania jak i oddania głosu co chcielibyście przeczytać jako kolejne!

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...