Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Moonlight

"Crystal Garden and Diamond Apple - the legend of Eden" - Rozgrywka (Podejście drugie)

Recommended Posts

To co przed chwilą się zdarzyło mocno mnie zdziwiło. Liczyłem jedynie na to, że przyjmie moje objęcie jako gest bliskiej przyjaźni, lecz po chwili odsunęła się ode mnie. Już chciałem ją za to przeprosić, lecz nie zdążyłem, ponieważ odrazu zbliżyła swój pyszczek do mojego i pocałowała. Chciałbym, aby pocałunek ten trwał wieczność, ale niestety nie mógł. Po chwili odsunęła się i zaczerwieniła, ale nie wiem, czy bardziej ode mnie. Mimo, że chciałem coś do niej powiedzieć nie mogłem wydusić z siebie ani jednego słowa, przez sytuację, która zaszła dosłownie kilka sekund temu. Po chwili udało mi się jednak coś wypowiedzieć.
- Nie przepraszaj - zacząłem. - To było całkiem... przyjemne. Po tych słowach przestałem  mówić na krótki moment. CIąglę myślałem o  pocałunku Sun, który był moim pierwszym w  dotychczasowym życiu. Teraz wiedziałem, jak się czują zakochane osoby.

Share this post


Link to post

"Uważał, że mój pocałunek był "całkiem przyjemny"! Aaaaa! Ja się naprawdę zakochałam!"- jej myśli szalały.
Przybliżyła się, żeby wyszeptać mu coś na ucho. 
-To... może... możemy to powtórzyć?- zapytała czując, że jej policzki zapewne przybrały kolor zbliżony do szkarłatu.
"Pewnie uważa Cię za idiotkę, idiotko"- pomyślała.

Edited by CuteTune

Share this post


Link to post

Drow czekała na odpowiedź Minora, który szedł obok niej, jednakowoż po chwili klacz w kapeluszu zaczęła swój monolog. Niedługo również trwało, zanim zostało ogłoszone, iż jest postój. Drow szybko sprawdziła swoje juki i skrzywiła się.

- Kurczę... zapomniałam, iż nie mam namiotu, ani chodziarz hamaku - pomyślała z niemałym aktem desperacji oraz zdenerwowania. Wywnioskowała ze słów pomarańczowej klaczy, iż może prawdopodobnie padać, więc miała przechlapane. Jedyną osłoną przed deszczem stanowiły drzewa, które mogły zapewnić chodziarz minimalną ochronę przed deszczem. Nie chciała ryzykować, dlatego też udała się pod najbliższe, aczkolwiek najbardziej rozłożyste drzewo, i położyła się przy nim, a następnie skuliła, próbując się ogrzać i znaleźć wygodną pozycję.

Share this post


Link to post

- Jeśli ty się na to zgadzasz, to ja także - odpowiedziałem bez zastanowienia, po czym skierowałem swój pyszczek w jej stronę.

Nasz drugi pocałunek trwał nieco dłużej, niż ten pierwszy i był nawet lepszy niż ten poprzedni, lecz został przerwany przez krople deszczu spadające na nasze głowy. 

- Przez to wszystko zapomnieliśmy nawet o rozbiciu namiotu, a Applejack ostrzegała wszystkich, że zaraz się rozpada - Po tych słowach zacząłem przeszukiwać swój plecak z rzeczami. Pomimo kilkukrotnego sprawdzenia torby, nigdzie nie mogłem go odnaleźć, co oznaczało tylko jedno. 

- Ups, chyba zapomniałem wziąć go ze sobą. Czyli dzisiaj muszę spać pod  drzewem - powiedziałem do Sun, wskazując ma drzewo, które znajdowało się nieopodal.

Edited by MacTavish

Share this post


Link to post

- Najbardziej przeraził się pierwszy sen. W moim Kraju, Najwyższy Kapłan jest osobą bardzo poważaną. Każdy jego gest jest pod lupą Narodu. Nie jet łatwo nim być. Musiałbym spędzić resztę  życia w Świątyni Eol. A to oznacza koniec podróży.- powiedziałem ze smutkiem i westchnąłem.

 

Ułożyłem się na plecach i podłożyłem kopyta pod głowę:

 

- Jeśli tak miałoby się stać, to musiałbym wrócić do Kraju. A nawet nie wiem czy będziemy go chociaż mijać.

 

Przekręciłem głowę i patrzyłem w zielone oczy Snowy.

Share this post


Link to post

Nie odpowiedziałam ogierowi na pytanie o moje zainteresowania, ponieważ przerwał nam głos Applejack. Już? Wszyscy tak szybko się zmęczyli? W takim tempie do Kryształowego Sadu dotrzemy za kilka lat.

Gdy dotarliśmy na polanę, ucieszyłam się. Obóz w jabłkowym sadzie, przy samym, ukochanym lesie Everfree! Prawie podskoczyłam z radości. Straciłam jednak z oczu Blue Swift'a, co poważnie mnie zasmuciło.

Zadrżałam, widząc, ile jest tu osób. Szybko wycofałam się dalej. Do lasu. Do mojego ukochanego domu. Szłam kilka minut przed siebie, wgłąb. Nikt raczej za mną nie szedł, nie zauważył, że zniknęłam. Nie bałam się, choć było ciemno, no i byłam w lesie Everfree. "Ciekawe, czemu tyle osób boi się tego lasu?" pomyślałam. Po niedługim czasie znalazłam się na czymś w stylu małej polany. Mogłam być około połowy kilometra od obozu. Znałam trasę. Będę musiała wrócić wcześnie rano, żeby nie przegapić momentu, w którym ruszymy w dalszą drogę.

Cisza. Tego było mi trzeba. Rozciągnęłam skrzydła i wbiłam się do góry, lądując na dużym, rozłożystym dębie. Siadłam na gałęzi, zdjęłam juki i lekko pogłaskałam kopytkiem pień.

- Witaj - szepnęłam cicho, po czym ziewnęłam. - Chciałabym spędzić tu noc, mam nadzieję, że nie będę ci przeszkadzać...

Wygodniej ułożyłam się na gałęzi. Byłam śpiąca - i psychicznie wykończona całym dniem. Ciągle myślałam o Swifcie. Ziewnęłam.

Share this post


Link to post

Odkleiłam się od Silvera i położyłam się obok. Spojrzałam w jego czerwone oczka i westchnęłam.

- Rozumiem... To pewnie dla Ciebie bardzo trudne, co? - nie oczekiwałam od niego odpowiedzi, bo wiedziałam jaka będzie. Szybko go przytuliłam - Ale gdyby tak się stało, to na pewno będziesz świetnym kapłanem - uśmiechnęłam się szeroko - No i.... Wiesz... Ja mogę pójść tam razem z Tobą. Nie chciałabym Cię zostawić w takiej sytuacji... I po tym wszystkim... - posłałam Silverowi ciepłe spojrzenie i pogłaskałam go po grzywie.

Share this post


Link to post

-Wątpię w moje możliwości- powiedziałem z uśmiechem- Nigdy nie byłem bardzo religijny. A właśnie. Miałem coś dla ciebie zrobić

 

Odsunąłem się od niej a mój róg rozświetliła magiczna aura. Po chwili, na podłodze namiotu, pojawiły się drewniane nogi, tułów, głowa z otworami na oczy i ruchomą szczęką, kępki włosów, szklane kuli i łożyska. Usiadłem i łączyłem magią poszczególne elementy. W pewnych przypadkach musiałem sobie pomagać kopytami.

 

-Chyba nieco wyszedłem z wprawy- powiedziałem i wykonałem językiem, charakterystyczny przy pracy i skupieniu, gest

Share this post


Link to post

Odsunęłam się nieco, by zrobić miejsce dla Silvera. Obserwowałam w ciszy jak tworzy nową marionetkę. Przyznam, że było to całkiem ciekawe. Jeszcze nigdy nie widziałam jak ktoś to robi, a tutaj nie dość, że widzę dokładnie co on robi, to jeszcze robi to dla mnie. Uśmiechnęłam się lekko i dalej wpatrywałam się w jego pracę.

- Oj, chyba nie... Wychodzi Ci całkiem nieźle - skomplementowałam jego pracę i spojrzałam w jego oczy - Umm... Bo robi to utalentowany lalkarz... - zarumieniłam się nieco i patrzyłam w powstającą lalkę. - A może... Jakoś Ci pomóc? - zaproponowałam Silverowi.

Share this post


Link to post

Usłyszałem stukot kopyt koło mojego drzewa i zobaczyłem kto idzie...to była Softy! Ucieszyłem się ale gdzieś się wybierała..postanowiłem pójść za nią więc chicho zeskoczyłem z drzewa i zacząłem za nią iść. Zostawiałem głębokie ślady w ziemi żeby potem nie mieć problemów z powrotem. W końcu dotarliśmy na polanę. Klacz weszła na drzewo, chyba dąb. Ułożyłem się w krzakach i przez chwilę obserwowałem klacz. Sposób w jaki się poruszała i w jaki mówiła do tego drzewa...to było przepiękne. Wygląda na to , że będę musiał jutro wcześnie wstać. Więc spokojnie ułożyłem się w zaroślach z jednym okiem zamkniętym a z drugim otwartym. Mogłem tak leżeć w nieskończoność. W końcu zwinąłem się w kłębek, kopytko położyłem sobie na pyszczku i zasnąłem.

Edited by Symphony

Share this post


Link to post

-Jeśli chcesz. Spróbuj umieścić łożysko w nodze i przymocować ją do korpusu- powiedziałem do niej w odpowiedzi na pytanie

 

Osunąłem się od lalki. Byłą prawie wykończona. Brakowało jej tylko nóg i włosów.

 

-Spróbuj. Wierzę w ciebie- powiedziałem, pogłaskałem ją po policzku i pocałowałem w policzek.

Share this post


Link to post

Zarumieniłam się bardziej, gdy Silver pocałował mnie w policzek. Spojrzałam już na prawie wykończoną lalkę. Wyglądała... Ładnie. A jeśli dobrze zrozumiałam, to miałam przymocować jej nogę do reszty ciała. Spojrzałam jeszcze raz na ogiera, a potem znów za lalkę. Westchnęłam cicho i zabrałam się do roboty.

Najpierw miałam umieścić łożysko w nodze. Chyba po to, by mogła się poruszać w przód i w tył. Starałam się z chirurgiczną precyzją dopasować łożysko do drewnianej nogi. Kilka kropelek potu pociekło mi z czoła. Chciałam być jak najdokładniejsza. Po chwili mojej walki z łożyskiem i nogą, wszystko było gotowe. Teraz tylko przymocować to wszystko do korpusu. Chciałam się popisać przed Silverem, że umiem używać swojej magii, więc chwyciłam nią cały mechanizm nogi i przymocowałam ją do reszty ciała.... Na odwrót. Gdy spostrzegłam swój błąd, zaczerwieniłam się ze wstydu.

- Ohh... Wybacz, to mój błąd - przeprosiłam ogiera, który teraz pewnie ma mnie za idiotkę.

Szybko starałam się naprawić mój głupi błąd i już po kilku chwilach noga była w odpowiedniej pozycji. Uśmiechnęłam się i położyłam na śpiwór. Spojrzałam na lalkę, a potem na Silvera. Co prawda lalka wyglądała pięknie, ale nie tak pięknie jak ten czerwonowłosy jednorożec.

Share this post


Link to post

-Nie masz mnie za co przepraszać. Poszło ci świetnie- pochwaliłem Snowy i położyłem się obok niej. Przytuliłem ją i pocałowałem ponownie w policzek- Gdybyś zobaczyła moje pierwsze prace. Padłabyś ze śmiechu- powiedziałem z uśmiechem.

 

Rzuciłem okiem na lalkę. To by pierwszy krok Snowy w lalkarstwie. Spojrzałem znowu na nią. Jej oczy były punktem, w który mógłbym się patrzeć latami. Miała piękną, złotożółtą grzywę i mlecznobiałą sierść.  Jedynym przykrym widokiem były okropne sińce. Jednak w ogóle nie zwracałem na nie uwagi. Snowy była wspaniałą klaczą. Przy niej, mogłem nareszcie z kimś porozmawiać.

 

Położyłem się bliżej niej i szepnąłem:

 

-Jesteś wspaniała, moja śnieżynko.

Share this post


Link to post

Kiedy Silver położył się obok mnie od razu się do niego przytuliłam. Słyszałam jak mnie chwali, ale nie interesowałam się jego słowami. Miałam głowę w jego ciepłym, miękkim futerku. Mogłabym tak leżeć przez wieczność. Głaskałam jego grzywę i myślałam o tym całym czasie od którego on na mnie wpadł. Wreszcie się przemogłam i odkleiłam się od jego futerka. Spojrzałam po raz enty w jego czerwone jak rubin oczy. Były takie piękne. W połączeniu z grzywą dawało to nieziemski efekt. A jego umarszczenie... Takie same jak moje. Może to coś znaczy? Tylko, że ja miałam wszędzie siniaki i blizny... Zrobiłam się cała czerwona, gdy Silver powiedział do mnie, że jestem jego małą śnieżynką. Ja... Nigdy nie słyszałam takiego komplementu. To było... Miłe.

- Umm.. Uhh... D-dziękuję... - jąkałam się niemiłosiernie - T-ty... Jesteś niezwykły, mój lalkarzu... A może... Kapłanie? - zachichotałam cicho i pocałowałam go w policzek... Ale było to już bliżej ust.

Share this post


Link to post

Uśmiechnąłem się, jednak również lekko zaczerwieniłem.

 

-Snowy- powiedziałem do klaczy- Poznałem cię naprawdę niedawno ale, naprawdę cię kocham.

 

Pocałowałem ją w usta i mocno przytuliłem. Miałem nadzieję, że mnie nie odtrąci. Ta chwila trwała wieczność. Jej usta były wspaniałe. Delikatne i miękkie. Chciałem aby naprawdę ta chwila trwała wieczność. Zamknąłem oczy i trwałem w pocałunku, mocniej jedynie ją przytulając.

Share this post


Link to post

Nieco się zdziwiłam, gdy ogier tak nagle pocałował mnie prosto w usta. Na początku chciałam go odtrącić, ale po chwili się ogarnęłam i odwzajemniłam pocałunek. Przywarłam do jego ust jak magnes. Jego usta... Takie miękkie, słodkie... Nie chciałam by ta chwila tak szybko się kończyła. Chciałam tak trwać w nieskończoność. Zamknęłam oczy i również go objęłam. Parę łez pociekło z moich oczu, ale nie przejęłam się tym i dalej całowałam mojego ogiera. Nie chciałam nic mówić, bo nie chciałam przerywać naszego słodkiego pocałunku. Jedynie jeszcze mocniej go przytuliłam.

Share this post


Link to post

OFFTOP:

 

Kurczę, z powodu awarii sieci przez 2 bite dni nie miałem internetów, i nie mogłem pisać postów... Osobiście ilość podawana przez system powiadomień czyli ok. 100 nieprzeczytanych postów <z samej sesji> mnie przeraża, przez co jestem kompletnie wyrwany z kontekstu sesji. Nie chcałbym wbijać się na siłę czymś w stylu "W czasie gdy pozostali robili <somethin'>, on pobiegł <somewhere> ale teraz wrócił", bo zahaczałoby to o kiepską parodię.

 

Tak więc ogłaszam iż, Minor Trombone, sympatyczny szary ogier z niemiecko brzmiącym akcentem <niepotrzebne skreślić>:

 

-Zdezerterował z wyprawy, ponieważ jego ojczyzna go potrzebowała.

-Zjadły go kucożerne wiewiórki.

-W wieczór rozbicia noclegu Minor zniknął Silerovi i Down oczu. Gdy odrobinę zaniepokojona Down zaczęła pytać się pozostałych o szarego kuca, który grał na puzonie, tamci zaprzeczali iż w ogóle w wyprawie brał udział taki kuc. Down i Silver pogodzili się z faktem iż może Minor być może był tylko niespokojnym duchem, lub wytworem ich wyobraźni.

-Wpadł w odkopaną studnię, i choć przeżył upadek to nie był w stanie wezwać niczyjej pomocy. Pozostał tam bez jedzenia i picia, a pozostali wędrowcy szybko zapomnieli o nim zapomnieli, w końcu nie odgrywał żadnej ważnej roli.

 

P.S: Jeśli moje AFK zostało już zauważone, a Minor Trombone już nie żyję, to prosiłbym o kontakt z ze mną, najwyżej usunę tego posta.

 

P.P.S: No chyba, że fabuła nie poszła tak bardzo daleko od mojego zniknięcia, więc mógłby mi ktoś ją ewentualnie streścić, a ja jakby nigdy nic wróciłbym do sesji?

Edited by Minor

Share this post


Link to post

-Nawet nie waż się tak mówić! Nie wiesz, że w burzę nie można znajdować się pod drzewem? Będziesz spał ze mną w moim namiocie. I nawet bez dyskusji! Jest on duży. Musisz mi tylko pomóc go rozłożyć.
"Całe szczęście, że jest z nieprzemakalnego materiału"- pomyślała Sun z ulgą. Po paru minutach już stał o własnych siłach. Był on bardzo wysoki. Dopiero dwa kucyki stojące jeden na drugim, na tylnych kopytach dosięgnęłyby sufitu namiotu. A szeroki na jakieś 3 kucyki.
-No, widzisz? Jakoś sobie poradziliśmy i zauważ, że jest bardzo dużo miejsca.- zaczęła wyciągać z torby śpiwór i małą poduszkę. Przy okazji wyciągnęła trochę suchego prowiantu- parę biszkoptów, jakieś krakersy. Rozłożyła to na podłodze namiotu i zaprosiła Huntera, żeby usiadł obok niej.
-Częstuj się.- powiedziała.

Share this post


Link to post

- D-Dziękuję - wyjąkałem. Ciągle byłem zaskoczony rozmiarami namiotu, który został przez nas rozłożony.

Po chwili postanowiłem, że rozpakuję rzeczy z torby, tak jak zrobiła to Sun. Na początku zdjąłem z grzbietu swój drewniany łuk i odstawiłem w najbliższy kąt. Podobnie postąpiłem ze śpiworem, kładąc go obok broni. Po chwili zauważyłem także prowiant i kilka łakoci, którymi odrazu postanowiłem podzielić się z klaczą. 

- Ty także sie częstuj - powiedziałem z uśmiechem na twarzy, po czym wziąłem kilka krakersów. 

Share this post


Link to post

OGŁOSZENIA 

 

Ogłaszam wszech i obec, iż Moonlight nie będzie do do połowy lipca (15-17 [coś w tym stylu]), dlatego więc dlatego postarajcie się, aby nikt nie zagadywał jej postaci, gdyż logiczne, że ona nie odpisze. 

Share this post


Link to post

Offtop:

 

Wizio: Wiem, że to chyba nie winienem sobie robić nadziei, ale... proszę, powiedz, że Moonlight szepnęła cokolwiek na temat naszej sprawy i nie jesteśmy z Nightfallheartem uziemieni przez pół miesiąca, bez możliwości odpisywania w sesji... :ajsleepy:

Edited by Plothorse

Share this post


Link to post

Minor już miał znów odpowiedzieć coś Drow, gdy nagle organizatorka wyprawy ogłosiła postój.

 

W całym tym zamieszaniu związanym z rozstawianiem obozowiska, kuc zgubił nowo poznaną zebrę z oczu.

W mgnieniu oka grupka podróżników rozpierzchła się po całej najbliższej okolicy. Wiele kucy miało nadzieję przenocować pod drzewami, które w tamtej okolicy były wyjątkowo bujne i rozłożyste. Kilka natomiast schroniło się w namiotach, wchodząc do nich parami.

 

Aby nie naprzykrzać się romansującym właścicielom namiotów, Minor postanowił położyć się pod najbliższym drzewem. Obszedł je dookoła, aby wybrać optymalne miejsce na ułożenie siebie i swoich szpargałów, gdy pod konarem ujrzał skuloną sylwetkę klaczy w pancerzu. Tak, to była Drow! Nie wiedział jednak czy już śpi lub czy ma chociaż zamknięte oczy, więc po cichutku położył się o 180° wokół osi środkowej drzewa dalej, aby jej nie przeszkadzać.

__________________________

Offtop:

 

Dzięki za streszczenie sesji dla: Hippisa, MewTwo i Wizia. Tak więc w skrócie, oto powracam do gry!

 

Edited by Minor

Share this post


Link to post

Zamknęłam oczy z zamiarem zasnięcia. Lecz przeszkodził mi cichy głos drzewa - dębu, na którym leżałam.

"Ktoś... jest... tam..." usłyszałam szept, a potem gałęzie lekko przechyliły się w stronę krzaków.

- Dziękuję, że mi o tym powiedziałeś - szepnęłam i uśmiechnęłam się do pnia, co z perspektywy innych musiało wyglądać niemniej dziwnie.

Lekko zaniepokojona zleciałam na ziemię. Nic nie widziałam. Podeszłam w stronę krzaków. Niezbyt wiedziałam co robić, albo i może byłam zbyt przerażona, by ruszyć się z miejsca.

Share this post


Link to post

Ze snu wyrwał mnie jakiś odgłos...ale nie przejąłem się tym zbytnio. Uniosłem na chwilę głowę ale nie widząc niebezpieczeństwa ponownie złożyłem się do snu. Zasnąłem tak szybko jak się obudziłem. Śniła mi się Soft i moja matka...cudowne sny. 

 

//Jestem odcięta od internetu i jadę na przenośnym routerze...więc rzadziej i krócej będę odpisywać :fluttercry2: //

Edited by Symphony

Share this post


Link to post

W końcu przerwałem pocałunek. Spojrzałem w oczy Snowy. Mogłem w nie patrzeć godzinami. Żałowałem, że musi ukrywać się pod płaszczem.

 

-Snowy. Jesteś naprawdę wspaniała- powiedziałem, pocałowałem ją znowu w usta i przytuliłem. Po tym usiadłem znowu na przeciwko niej.

 

Naprawdę coś czułem do tej klaczy. Była wspaniała. Nie tylko z wyglądu, ale też z charakteru. Pierwszy raz mogłem z kimś porozmawiać o swoim talencie. Przytuliłem się do niej znowu i czekałem na jej odpowiedź. Mogłem jej słuchać godzinami.

Share this post


Link to post
Guest
This topic is now closed to further replies.
×
×
  • Create New...