Jump to content

Aleo he Polis! [Z][Violence][Tragedy][Wojenny]


Dolar84
 Share

Recommended Posts

No, no, Dolarze! Przeczytałem prolog i kawałeczek rozdziału (padam niestety na klawiaturę, więc dalsze czytanie nie ma sensu), i jestem jak najbardziej zachęcony do dalszej lektury. Już na wstępie - bardzo podoba mi się język narracji.

 

Wrócę tutaj po przeczytaniu. ;)

Link to comment
Share on other sites

Przyznaję, to jedno z najlepiej napisanych opowiadań jakie kiedykolwiek zdarzyło mi się czytać, a definitywnie najlepsze w języku polskim. Czekam z niecierpliwością na więcej.

 

Jeśli chodzi o wady, to zdarzyło mi się już je wypowiedzieć, Dolar już wie o czym mówię. Jednak znając talent waści Autora, możemy liczyć już tylko na jeszcze wspanialsze rozdziały w przyszłości.

Link to comment
Share on other sites

To... było... genialne. Equestria: Total War może się schować ze wstydu. Przytłaczający klimat, niesamowicie bogate słownictwo (no, to u Dolara nie jest żadna nowość, ale jednak należy o tym wspomnieć).

W dodatku to greckie nazewnictwo. :megusta:

Jedyne, czego można się czepnąć, to to dziwaczne słowo "kopytoldzielnicy". :rainderp:

 

JQeg9ng.jpg

Ah, te ZOMO i spoilery... :hmpf:

Edited by Airlick
Link to comment
Share on other sites

Naprawdę robi wrażenie! Świetny pomysł i forma. Bardzo bogaty język, a tłumaczenie na grekę i historyczne słownictwo - miód! Dokładne opisy - sceny batalistyczne, emocje, świetnie przedstawieni bohaterowie. Nie potrafię się do niczego przyczepić... Może tylko do czcionki, ale to jest już mocno subiektywne (wady wzroku). 

 

Czekam w takim razie z utęsknieniem na kontynuację! :)

 

Właściwie... Czego ja się podziewam? Tworzy to przecież sam Dolar wraz z całym sztabem - to musi być świetne!

Link to comment
Share on other sites

Cóż rzec, kolejne epickie dzieło Dolara. 

 

Klimat, opisy, emocje, zastosowanie greki i nazw z Bizancjum. Po prostu idealnie. Do tego forma wymieszania bezpośredniej relacji historyka z opisem dawnych wydarzeń. Nie ma co, szło ci to długo, ale zdecydowanie było warto czekać na to dzieło. Jedynie żal, że gdy wciągnęło mnie na całego, nastąpił nagły koniec opowieści. Smutam i będę smutać do czasu drugiego rozdziału xd

Link to comment
Share on other sites

Bardzo przepraszam, że dopiero teraz komentuję, ale zmyliły mnie nazwa oraz to, że nie dostrzegłem autora. Gdy tylko jednak zorientowałem się, kto to napisał, natychmiast naprawiłem swój błąd. I było warto.

Utwór zapowiada się nad wyraz ciekawie i porusza pewien zazwyczaj pomijany wątek.

Najbardziej jednak podoba mnie się pomysł na kompozycję dzieła, jako z trudem tworzonych zapisków późniejszego kronikarza. To iście mistrzowski chwyt!

Cóż poza tym mogę rzec? Może tylko trochę mi smutno, że arystokraci znów są tymi nielubianymi.

Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy!

Link to comment
Share on other sites

Zacznę niezbyt orginalnie - rozdział po prostu świetny. Widać, że wkładasz w to wiele pracy, bardzo przyjemnie się czytało. Jeśli wszystkie takie będą, to "Aleo..." zapracuje sobie na miano najlepszego Fica wojennego w całym fandomie. No ale ja już zdążyłem zapomnieć imiona bohaterów (pewnie dlatego, że czytałem to ponad tydzień - jak nie dwa - temu), a tu nowego rozdziału nie ma... Możemy się spodziewać informacji nt. postępów prac nad nim? ;)

Link to comment
Share on other sites

Skoro nalegacie... na chwilę obecną ma 7675 słów. Planowałem go na 7000 a teraz obawiam się, że mogę nie zmieścić się w 10 000. W każdym razie mam ambicję skończyć go i przekazać do korekty, zanim udam się na II Śląski Zorganizowany. Czy się uda? Miejmy nadzieję.

 

No i w tym rozdziale będzie już dużo więcej scen stricte wojennych - to mogę obiecać.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Czytałem to 1,5 godziny i muszę przyznać - to nie był czas stracony. W nowym rozdziale skoncentrowałeś się, drogi Dolarze, na nitwach morskich. I to był strzał w dziesiątkę, świetnie się czytało te wszystkie niesamowite opisy manewrów wojennych. Mimo wyników owych bitw morskich, najważniejsze starcie jeszcze przed nami... Wydaje mi się, że pomimo docelowych pięciu rozdziałów ostateczna potyczka rozegra się już w trzecim... A może nie? No cóż, przekonamy się już niedługo. Tymczasem pozdrawiam i życzę miłego dalszego pisania. :D

Link to comment
Share on other sites

Uroczo się to wszystko rozwija. Widać, że na razie jeszcze nic nie jest przesądzone. Szala przechyla się raz na jedną, raz w drugą. Choć wiemy, jaki był koniec, wciąż jest czego wyczekiwać. Tyle wydarzeń jeszcze przed nami. Heh, jakże to odmienny Sombra w porównaniu do tego od klimuka xd

Link to comment
Share on other sites

Udało mi się w końcu przeczytać drugi rozdział, i jestem tak bardzo... syty. :rainderp: Co tu dużo gadać, cudo. Jeszcze lepszy rozdział od poprzedniego, chociaż może wpływ na to miał fakt, że kocham bitwy morskie i cieszę się, że nie zostały tu zignorowane.

Kocham tragiczną atmosferę tego fica. My przecież wiemy, jak to się skończy, że starania, bohaterstwo i poświęcenia żołnierzy, dowódców, ale też cywili pójdą na marne.

Nie mogę się doczekać do jutra, kiedy przeczytam rozdział trzeci.

Link to comment
Share on other sites

Żeby zrozumieć tytuł, trzeba przeczytać rozdział. A rozdział był ciekawy.

Do plusów mogę zaliczyć styl tej kroniki, to przerywanie pojedyńczymi zdaniami akcji w kulminacyjnych momentach... No i osoba kronikarza. Zawsze opisywał wydarzenia tak, jakby był w samym sercu sytuacji - teraz wiadomo, dlaczego.

Minusy... Hm... Skrócenie opisu decydującej bitwy do minimum. Czuję niewykorzystany potencjał... Ale może tak jest lepiej, a ja tylko narzekam? W każdym wypadku, to, co jest plusem, zaliczę i do minusów - osoba kronikarza. Czemu tak robię? Cóż... Znacznie lepiej wg mnie było by, gdyby całe zdarzenie opisywał zwykły kryształowy kucyk, który postanowił ryzykować życie dla wyższej idei... A tu żopa, bo w sumie nasz bohater już jest prawie martwy :rainderp:

Rozdział nie był słaby, i mimo że - jak wspomniał Airlick - i tak wiemy, jak to wszystko się skończy, opowiadanie ciągle trzyma w napięciu, a czytelnik przerzuca kartki (wyjątkowo niezręczne porównanie, jeśli chodzi o opowiadanie w wersji elektronicznej xd) w atmosferze niepewności. Cóż, czekam na kolejny rozdział tej powieści... Oby był tak dobry jak poprzednie :D

Link to comment
Share on other sites

Hmm, pamiętam, że na początku, gdy tylko Kechrimpári się pojawił, pomyślałem "znowu kolejne dzieło (nie mam na myśli tylko fanfikcji), gdzie samo bycie arystokratą czyni bohatera kimś gorszym" i jak się zapewne może Pan domyśleć, mimo, a może właśnie dzięki jego negatywnej kreacji (arystokrata i to jeszcze polityk!) poczułem od razu do niego sympatię, której podzielenia przez autora się nie spodziewałem, a tu taka niespodzianka!

Choć tuż przed ujawnieniem pomyślałem - szkoda, że nie będzie to ten K... ten arystokrata-polityk.

Scena, w której dane było mu się wykazać była póki co moją ulubioną w tym fanfiku i to bynajmniej nie dlatego, że inne były słabe, wręcz przeciwnie.

taki rewizor przydałby się w opowiadaniu Niklasa, by zrobić porządek w Fillydelfii, szczególnie wobec nomen omen konowałów

Natomiast kwestia ekstraordynaryjności szarży katafraktów może być ciekawym przyczynkiem do dyskusji między sztuką bitewną rycerskiej Europy łacińskiej a reszty świata, czy może raczej w tym wypadku między Rzymem a (późnymi) Germanami, czy może od razu między Imperivm a Equestrią.

I na koniec jedno wyjaśnienie odnośnie dyskusji w innym, acz poniekąd pokrewnym, temacie, by nie nabijać sobie tam postów - ja jestem skrajnym zwolennikiem tłumaczenia nazw obcych (np. imion). Uważam, że skoro mamy własne określenia, to nie powinniśmy się ich wstydzić, zresztą są one bardziej zrozumiałe dla polskiego czytelnika i przywracają pierwotny sens pojęciom.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Miałem nadzieję, że ujawnienie osoby kronikarza będzie zaskoczeniem. Większość osób, które szczułem jeszcze przed wydaniem rozdziału stawiała na kogoś innego, który tak mocno rzucał się w oczy. Cóż - malutka zmyłka ku większej przyjemności z lektury. 

 

Co do tego, iż bycie arystokratą czyni kogoś gorszym, to jest to stwierdzenie, które odrzucam w całości. Sądzę wręcz, jako osoba fanatycznie oddana Koronie Brytyjskiej, iż monarchia to najlepsza rzecz jaka może spotkać dany kraj. A pochodzenie szlacheckie jest potężnym wyróżnieniem, jednak musi "zobowiązywać". Takich arystokratów należy szanować i hołubić. Natomiast takich, którzy wykorzystują pozycję do zakulisowych gierek... no cóż, tutaj można postapić zgodnie z wytycznymi pewnego francuskiego adwokata, któremu było, jeżeli mnie pamięć nie myli, Robespierre... Jednak to nie miejsce na takie rozważania.

 

Odnosząc się jeszcze do tłumaczenia, żeby wszystko było w jedynm - widzę, iż tutaj kompromis jest niemożliwy, ponieważ w mojej opinii należy nazw własnych zostawiać jak najwięcej z szacunku do oryginału. A że niektórzy mogą nie zrozumieć ich od razu? Ci którzy zechcą poszukają, pogrzebią i dojdą do znaczenia, przy okazji dowiadując się zapewne o wielu innych rzeczach. Zasada "Bawiąc - Uczyć" zachowana w pełni.

Link to comment
Share on other sites

Niestety, rzeczywistość jest taka, że w tego typu wypadkach ludzie często potem robią kalki językowe, nie pochylając się nad tym, co słyszą/piszą. Stąd potem przewodnicy na wycieczkach mówią o Koblenz, Mainz, Worms, lub o zgrozo, Bautzen lub Wolgast (choć w sumie w Wołogoszczy czy dajmy na to Lubuszu nie ma chyba nic ciekawego, więc naszym uszom jest oszczędzane słuchanie o Stadt Lebus), a rodzice nazywają swe córki Angelikami...

A i jeszcze jedno! Być może jestem (nie, na pewno jestem) reakcyjnym oszołomem, lecz nie mam pojęcia, jak czytanie pornografii (zwłaszcza ostrej, choć nie wiem, czy istnieje lekka pornografia) poszerza horyzonty...

Edited by Marquise Fancypants di Coroni
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Akurat na to pytanie odpowiedź jest prosta - czytanie wszystkiego poszerza horyzonty. Ja zaś żywię gigantyczny szacunek do słowa pisanego i wszelkiej wiedzy, nie zawsze społecznie akceptowalnej. Jestem tak zwanym "człowiekiem renesansu", cóż poradzić? A co by sądzić o Markizie De Sade i jego poglądach, to pisać stary zboczeniec umiał całkiem dobrze. Poza tym daje to ciekawy wgląd w psychikę takiej osoby. Jak dla mnie jest to poszerzanie horyzontów, ale szczerze mówiąc nikogo nie namawiam do zapoznawania się akurat z tą pozycją literacką.

  • Downvote 1
Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

*kopu kopu*

 

No co? Bo mogę :P

 

***

 

Kolejny uroczy rozdział o naszych drogich, kryształowych kopytnych. Znamy już miano naszego kronikarza i rolę, jaką przyszło mu odegrać. Znamy też wynik największej bitwy, jaką widziało Krystallina Autokratorias. Ojj, działo się, działo. Brutalna siła i ogrom wojsk jednak okazały się wystarczające, by przechylić szalę na korzyść jednej ze stron. Zatem jeszcze pozostała walka o stolicę i zapewne jej upadek, no i interwencja Equestrii, zakończona ostatecznie zniknięciem miasta. 

 

Cóż, będzie się działo.

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...