Gość Everlong

Pierwsza książka, która trafiła do twojego serca

Recommended Posts

Gość Everlong

Temat może wydawać się dziwny, jednak wpadłam na pomysł napisania go, po przeczytaniu tego fragmentu "Cienia wiatru" Carlosa Ruiza Zafon:

"Kiedyś usłyszałem, jak jeden z klientów ojca powiedział w księgarni, że niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później - i nieważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć - wrócimy."

(Jako założycielka tematu mogłabym się sama lepiej wypowiedzieć)
Osobiście mogłabym powiedzieć, że jest to "Mały Książę" Antoine de Saint Exupery'ego. Jest to pierwsza książka, która zainteresowała mnie tak mocno. Nie pamiętam ile lat miałam, możliwe, że jakieś 8-9. Zainteresowały mnie oczywiście charakterystyczne dla tej książki obrazki. Próbowałam wtedy zaznajomić się z "Małym Księciem", jednak niezbyt rozumiałam tę książkę. Jakieś dwa lata ponownie skusiłam się na przeczytanie wyżej wymienionej. Jednak chyba wciąż byłam na to wszystko za młoda. Gdy miałam jakieś 12 lat, pomimo zaledwie roku różnicy, znów ściągnęłam tę książkę z półki i tym razem raczej w końcu zrozumiałam o co chodzi w tej książcę i nie powiem, pokochałam ją. Przeczytałam ją jeszcze kilka razy w skutek czego, znam ją teraz prawie na pamięć i niezmiernie uwielbiam. Książka godna polecenia, bo zostaje w twoim sercu na długo.

Edytowano przez Everlong

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Uh, nie pamiętam już co czytałam mając 6-7 lat, ale pamiętam, że były emocje- na pewno taka lekturka dla dzieci, chyba nazywała się Bartuś, o bocianku haha. :squee: Po prostu mocno przeżywam większość książek i wszystkie wzbudzają we mnie wiele empatii.

 

Takiego naprawdę mocnego kopa fascynacji dostałam mając 8 lat kiedy kuzyn pożyczył mi pierwszą część Pottera i Hogwart stał się nagle drugim domem.

 

Mimo, że czytałam w życiu tony różnego rodzaju książek i pochłonęłam 3 biblioteczki miejskie w Kołobrzegu, to dopiero teraz, po raz pierwszy zdarzyło mi się utożsamić z jakąś postacią po przeczytaniu Igrzysk Śmierci. I jakby tego było mało to jest takie 100% utożsamienie się, bo Katniss ma dokładnie mój tok myślenia i osądzania sytuacji. Miałam niezły mindfuck jak to czytałam, jakby ktoś napisał książkę o mnie. :crazytwi3:

Edytowano przez Burning Question

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To by było chyba Jak wytresować sobie smoka, czytałem to jak byłem mały i od tamtej pory co jakiś czas mnie nachodzi żeby do tego wrócić ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cóż, pierwszą taką książką była książka "O psie, który jeździł koleją". Przeczytałem ją jak byłem bardzo mały, w sumie to chyba była pierwsza książka jaką w ogóle przeczytałem. Od niej zaczęła się rodzić moja empatia i szacunek wobec zwierząt.

Edytowano przez Herudin

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cóż, pierwszą taką książką była książka "O psie, który jeździł koleją

Same here, boziu, jak ja płakałam gdy ta poczciwa psina zgineła...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Hmm było wiele takich książek.

 

Pierwszą ważniejszą była "Drużyna Pierścienia" i rozdziały dziejące się w Morii. To wtedy narodziła się moja miłość do fantasy. Całe dzieło jednak było dla mnie wówczas zbyt ciężkie i nie dałam sobie z nim rady- no, co? Miałam 7 lat :P

 

Kolejną "Hobbit", też w wieku 7 lat. Od tej pory zabrałam się za czytanie jeszcze bardziej. Czytałam głównie fantasy w wersji dla młodzieży. Ale w pewnym momencie coś się zmieniło i nic już nie było takie samo...

 

Miałam 10 lat i rodzice dali mi do przeczytania "Wiedźmina". Wówczas zakochałam się w takim stylu i w dark fantasy. A miłość ta trwa do dzisiaj. Od tej pory przerzuciłam się na literaturę "raczej dla dorosłych".

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

"O psie, który jeździł koleją" to było w drugiej klasie podstawówki, ale do dziś pamiętam wiele z tej książki.

"Małego księcia" przeczytałem w wieku 4-5 lat, ale zapadła mi nieco mniej w pamięć niż pozycja wyżej, co jest o tyle dziwne, że Księcia czytałem kilka razy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

,,Hobbit czyli tam i z powrotem'' Wciągneła mnie, ale rodzice mówią, że na ,,Władcę Pierścieni'' jestem jeszcze za młoda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cóż u mnie miłość do czytania pojawiła się w wieku 7 lat a pierwszą książką, która do mnie trafiła była "O psie który jeździł koleją". Potem zacząłem coraz częściej czytać. Aktualnie jednak najbardziej lubię książki fantasy a książki Tolkiena to moje absolutne faworyty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cóż w swoim życiu przeczytałem naprawdę sporo książek, ale pierwszą jaka trafiła do mego serca i naprawdę wstrząsnęła to "Janko Muzykant" H. Sienkiewicza naprawdę gdy to czytałem, to łzy mi ciekły po policzkach, bo Janko naprawdę radował się tymi skrzypcami i grą na nich, niestety, świat okrutnie się z nim obszedł (jak bardzo nie zdradzę bo to trzeba samemu przeczytać, aby zrozumieć)

Edytowano przez Komfiturka Zandi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pierwszą książką (jaką pamiętam) trafiła mi do serca i potrząsnęła emocjami była to lektura pt. "O psie który jeźdźił koleją" powiem szczerze,popłakałem sie w ostatnim akapicie na ostatniej stronie i to pamiętam do dziś. :derp4:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli brać pod uwagę książkę, które ktoś mi czytał, to rzeczywiście jak dla większości osób piszących tutaj to "O psie, który jeździł koleją". Jak byłam w przedszkolu to mój brat mi to czytał na głos i no jak prawie każdy popłakałam się jak Lampo umarł. Jednakże, większe wrażenie zrobił na mnie "Biały kieł", którego po raz pierwszy przeczytałam mając siedem czy osiem lat, a nadal jest to moja ulubiona książka, do której często wracam. Ogólnie bardzo fajny w tej książce jest sam pomysł jakim było zrobienie głównym bohaterem zwierzaka, przy czym nie poddając go zabiegowi personifikacji, co jak pamiętam zrobiło na mnie ogromne wrażenie i pomimo wielu opisów przyrody, nie opuściłam w tej książce ani jednej kartki, czy linijki (co przy niektórych pozycjach zdarzało mi się często). No i ogólnie, sam wilczek, który w swym życiu dużo wycierpiał.

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Oj tak, "Biały kieł" też, choć już niewiele z niego pamiętam poza emocjami, ktore towarzyszyły przy czytaniu.

Jeszcze "Niekończąca się opowieść" z której najbardziej zapadł mi w pamięć moment z lustrem w którym można zobaczyć własną duszę. Główny bohater myślał, że będzie miło, a okazało się to traumatyzujące przeżycie.

 

Z rzeczy, które są już zbyt dziecinne ale w podstawówce wywarły na mnie ogromne wrażenie, to:

-Sny kota Warłapa-  dziwne to ale fajne.

-"Wojownicy" Erin Hunter -osobiście gorąco polecam tylko pierwszą serię, bo autorki nie znają umiaru i do tej pory piszą w kółko to samo tylko o innych zwierzętach. x.x

- wszystko z serii "Światy Chrestomanciego" - będąc dzieckiem uważałam to za magiczną psychodelkę rozgrywającą się w wielu różnych światach, ale głównie w snach (moja mylna interpretacja). Jedna z serii, które najmocniej wpłynęły na moją wyobraźnię. Autorka tych książek napisała też "Ruchomy zamek Hauru" zanimowany potem przez Ghibli, więc generalnie polecam jej twórczość (Diana Wynne Jones).

 

Dodam jeszcze mój pierwszy horror "Fiołki są niebieskie"- autor James Patterson znany też jako Stephen King. ;) Nigdy przedtem nie czytałam horroru, więc oczywiście ten był dla mnie czymś intrygującym.

Edytowano przez Burning Question

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pierwszą i moją ulubioną książką przy której aż się popłakałam była "Wspaniała Gracie" - mało znana ale jaka cudna ^^ Niby normalne życie psa a jednak, wzruszające końcowe chwile jak musieli ją uśpić...Naprawdę zachęcam do przeczytania. Warto. :aj5:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pierwszą książka, której udało się trafić do mojego serca był "Harry Potter i Kamień Filozoficzny. Miałem wtedy  siedem lat i była to moja pierwsza poważna książka, ale nie oczywiście pod względem treści a raczej ilości stron i braku obrazków.  Książka nie jest gruba,  ma 324 strony co jednak dla mnie było dość sporo, szczególnie biorąc pod uwagę to że miałem lekki problem z czytaniem. Resztę serii też oceniam dość pozytywnie, chociaż od "Czary Ognia" zaczęło coś lekko zgrzytać a przy "Insygniach Śmierci" byłem nawet trochę zawiedziony. Ale co mi się w tym Harrym Potterze podobało? Ciekawi, fajnie wykreowani bohaterowie z Potterem na czele z którym  w pewnym stopniu się utożsamiałem oraz wciągająca historia od której nie mogłem się oderwać. Oczywiście jest dużo znacznie lepszych serii, nie twierdzę że nie. Ale skoro przeczytałem  wszystkie tomy i mi się spodobały , to po co mam pisać że jest inaczej.  :rwink:

Edytowano przez Dear Princess Futurella

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

"Operacja:Dzień Wskrzeszenia" Pilipiuka, która zmusiła mnie do przeczytania całej jego twórczości. Przeczytana kiedy miałam 10 lat i nadal moja ulubiona. Tak właściwie, to dzięki niej zaczęłam czytać ogólnie(dzięki czemu, w klasach 4-6 ciągle mnie olewano... :rd11: ). Druga to "Biały Kieł" Londona, która pokazała, że istnieją książki nie tylko z gatunki fantastyki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cóż, pierwsza większa książka którą przeczytałem to był "HP i Komnata Tajemnic" (tak, druga część) a niedługo później reszta serii. Miałem wtedy 7-8 lat i bardzo mi się podobało, tak, że zacząłem całkiem sporo czytać, głównie książki przygodowe. Na bodajże 10 urodziny dostałem jednak "Krew elfów" Sapkowskiego i to właśnie była ta pierwsza książka, która naprawdę trafiła do mojego serca. A raczej cała saga o wiedźminie. Od tej pory czytałem jeszcze więcej, jednak już właściwie prawie tylko fantastykę wszelkich rodzajów. Tak właściwie, to najwięcej książek przeczytałem właśnie wtedy, w okresie od 10 do 13 roku życia.

Jestem także wielkim fanem Tolkiena, przeczytałem większość jego dzieł i wszystkie mi się ogromnie podobały, tak, że często do nich wracam. No, ale chodziło o pierwszą książkę, a "Władcę Pierścieni", od którego zaczęła się moja przygoda z mistrzem Tolkienem, przeczytałem później niż "Wiedźmina".

Odkąd zostałem Bronym (jakieś 6 miechów temu) czytuję głównie fanfiki, jako że na nic innego nie zostaje mi zbyt wiele czasu. Ale lubię sobie czasem "zakąsić" jakiś horror (Chwała Ci, Steve!) czy thriller psychologiczny (nie rozeznaję się, poza fantastyką, na "fachowym" określaniu gatunków). Tyle.

 

:gummy1:

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Pegasis89

Moją pierwszą książką, którą czytałam z zapartym tchem, był "Wróg" (horror, dla nastolatków, opowiadający o świecie, w którym wszyscy ludzie po 14 roku życia zamienili się w zombi i ludźmi pozostały jedynie dzieci, które muszą teraz sobie radzić bez dorosłych, którzy na nich polują)

I kolejnymi książkami, były wszystkie książki z logo "metro 2033". Polecam!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Hmm... za czasów szkoły podstawowej nie czytałem nic poza lekturami. Dopiero w gimnazjum coś się zmieniło, zacząłem czytać sporo i od tamtego czasu nie potrafię się już od tego oderwać. A pierwszą książką ( właściwie to serią ), która pochłonęła mnie bez reszty i zapadła głęboko w pamięć był Wiedźmin A. Sapkowskiego. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Everlong

Nie popłakać się przy tej książce, to jakby nie płakać, gdy umierał Mufasa. x.x

 

Nie płakałam ani przy tym ani przy tym. xD

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cóż, ja czytam książki odkąd pamiętam. Kiedy miałam jakoś 7 lat czytałam Giganty (komiksy z Kaczorem Donaldem rządzą XD), ale dopiero jakoś w 3-4 klasie podstawówki pierwszy raz trafiłam na książkę, którą wręcz zaczęłam żyć. Chodzi o pierwszą część cyklu "Kroniki Pradawnego Mroku" - "Wilczy Brat".

Teraz książki wręcz chłonę : D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się