Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Dolar84

Background Pony [PL][NZ][Sad][Random][Slice of Life]

Recommended Posts

Ja to poprawiałem? Nie pamiętam...

 

Napisałbym, że opowiadanie jest genialne, bohaterowie świetnie wykreowani, a po pierwszym rozdziale mam tylko ochotę na więcej...

 

... ale nie pamiętam, jakiego opowiadania dotyczy wypowiedź. xD

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Usłyszałem od Dolara masę dobrych rzeczy na temat BP. Fisk starał się przekonać moją mamę, że Background Pony to najlepsza rzecz, jaka zdarzyła się fandomowej literaturze i absolutne dzieło sztuki, dochodzą komentarze, otoczka, wstępny opis. Powiem wprost - jarałem się na ten fanfik jak arab na kurs pilotażu. Chciałem na własne oczy zobaczyć, co to takiego. Czy jest tak wspaniałe, jak wielu mówi? Czy ta lektura odmieni moje życie? Czym prędzej więc załapałem się do sztabu pre-readerskiego i zaatakowałem tego fika.

 

Co sądzę?

Normalnie napisałbym tutaj recenzję, typowy komentarz, czy coś w tym stylu, ale... To nie na miejscu teraz, wolę po prostu Wam... poopowiadać. Zanim jednak zacznę stwierdzam, że tłumaczenie jest po prostu ładne i... dziękuję za możliwość jego czytania. Znam język angielski dość biegle, mówię nim i go rozumiem, ale czytanie "trudnego" fanfika ze słownikiem w ręku miast być przyjemnością, mogłoby stać się udręką. Tym bardziej serce rośnie, że Dolar to tłumaczy.

 

No ale dobrze, o czym to jest możecie dowiedzieć się z opisu. Ja sam czytając pierwsze, dwie, trzy strony miałem jeszcze mieszane uczucia, ale potem, gdzieś tak koło piątej, do ósmej, wiedziałem, że ten fik jest dobry. Mało tego, już jest świetny. Na Miłość Boską, dlaczego ten komentarz jest taki trudny?

Wiecie... powiedzieli mi, że im dalej, tym fanfik mocniej oddziałuje na czytelnika. Ja jego moc czuję już po pierwszym rozdziale. Tym samym zastanawiam się, czy powinienem czytać go dalej. To głupia dywagacja, bo wiem, że sobie tego nie odmówię, ale... Znając życie, mocno go przechoruję.

 

Dlaczego jednak tak szybko? Czemu mówię po lekturze jednego rozdziału takiego słowa? Co takiego sprawiło, że czekam na BP, choć na dobrą sprawę nic jeszcze nie wiem?

Styl i narracja są dobre, ale to nie to. Nie były to też ani fabuła, ani nadzwyczajna kreacja któregoś z bohaterów, ani jakiś pomysł, który rzucił mnie na kolana.

Po prostu to opowiadanie, widzę to już teraz, ma Ducha. Ducha, który sprawia, że muszę myśleć nad tym, co przeczytałem. Do tego wszystkiego Duch ten nadaje tekstowi emocji, praktycznie rzecz biorąc czuję, że to, o czym czytam jest poważne i poruszające, nawet jeśli nie wydarzyło się nic dużego kalibru. Kurcze, jeśli to pójdzie dalej, a wierzę że pójdzie... Ten fik jest dla mnie szansą, że będę żył opowiadaniem... a dla takiej szansy warto mieć nadzieję.

 

Nie będę wymyślał wad tekstu, choć może na jakieś bym wpadł. Po prostu czytajcie to i dajcie się ponieść Duchowi.

Reszta jest milczeniem.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co ja tutaj mam, nie wierzę. Wciąż czytam od wieczoru, to ewolucja w kwestii fanfikcji. Nie no, nie mogę uwierzyć, to jest przemoc. Wow!

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sporo dobrego usłyszałem o tym opowiadaniu, Dolar i Fisk mówili o nim w samych superlatywach. Niestety nie potrafiłem pozbyć się swojego naturalnego sceptycyzmu, ale gdy tylko usłyszałem o próbach jego przetłumaczenia, obiecałem jednak dać mu szansę. Przeczytałem więc pierwszy rozdział, by przekonać się o co właściwie tyle szumu. Czy żałuję? Z pewnością nie...

 

Naprawdę ciężko powiedzieć mi cokolwiek więcej. Tłumaczenie wydaje mi się być całkiem solidne, co cieszy mnie tym bardziej, że raczej nie podołałbym przeczytaniu "Background Pony" w oryginalnej wersji.

 

Jeśli chodzi o fabułę... Zapowiada się interesująco. Pomysł ciekawy, wykonanie naprawdę bardzo mocne, ale przede wszystkim punktuje u mnie atmosfera, czy może raczej klimat. Te opowiadanie jest w stanie poruszyć struny duszy czytelnika, przemówić do niego w niekonwencjonalny sposób. Już pierwszy rozdział utwierdza mnie w przekonaniu, że to jeden z tych utworów, po lekturze których nie można zasnąć.

 

Czy jest zatem tak doskonały, jak niektórzy usilnie próbują przekonywać? Tego jeszcze nie wiem. Na razie dostałem dawkę dobrej literatury i z zainteresowaniem czekam na więcej.

Edited by Baffling
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jako że zacząłem jakiś czas temu czytać to opowiadanie w oryginale, niniejsza wypowiedź będzie oparta na większej ilości rozdziałów, niźli tylko ten przełożony.
 
Przede wszystkim - zdumiałem się. Zazwyczaj fiki z Lyrą omijam szerokim łukiem, bo niemal zawsze prędzej czy później pojawiają się tam ludzie. A generalnie nienawidzę klimatów HiE. Toteż nawet nie zerknąłem wcześniej na tego fika. I cóż to był za błąd!
 
Ciężko opisać jakieś opowiadanie jednym słowem, ale tutaj ciśnie się ono same na klawiaturę - muzyka. Wszechobecna w opisach, stylu, w zachowaniach postaci. Moja dusza melomana poczuła się niezwykle uradowana. Rozdział 1 zaś zmiażdżył większość SoL-i oraz sadów, jakie czytałem. Zaczął się tak niewinie, tak "serialowo" pod pewnymi względami. A tu bach, czwarta strona i od razu dostajemy w twarz wielką enigmą. W dodatku autor świetnie dawkuje informacje na temat tego, co przytrafiło się Lyrze.
 
Zaś co do tłumaczenia... jakież może być, jeśli nie świetne? Powiem więcej, już znalazłem fragment, który podoba mi się bardziej niż w oryginale, a w dodatku oddaje genialnie całego ducha opowiadania:
"Czy kiedykolwiek utkwiła ci w głowie piękna melodia, lecz nie wiedziałaś, skąd się wzięła? Ta melodia to ja."
 
A teraz muszę smutnąć, bo mój terminarz jest tak napięty, że najpewniej nie będe miał okazji dokończyć czytania tego działa jeszcze przez spory czas :fluttercry:
 
Jeszcze takie wolne przemyślenie co do rozdziału czwartego:

Rozmowa Pinkie, Rarci i Twilight na początku - no śmiechłem xD Fragment wygląda, jakby wyrwany z Winningverse, dlatego tym bardziej czekam na Dolarowy przekład xD

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

To opowiadanie nie jest dobre. Jest wyśmienite :D. Dziękuję Ci Dolcze, żeś to przetłumaczył, dzięki czemu mogłam się w tę historię wczuć i wciągnąć. Rzadko kiedy uwielbiam coś już po pierwszym rozdziale, ale to... jest wyjątkowe. Nieczęsto czytam coś tak wciągającego i grającego na emocjach czytelnika. I cieszy mnie fanfik, w którym rola Lyry jest większa niż "CZŁOWIEK! CZŁOWIEK! RĘCE!". Fragmenty o przeszłości Twi to istne arcydzieło, zaś kreacja postaci... One są takie głębokie i pełne, że są jak żywe.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Będę szczery - po przeczytaniu tak dużej ilości pozytywnych komentarzy, po licznych nagabywaniach Dolara i wreszcie po opisie tego fika postanowiłem dać mu szansę. Oczekiwania były ogromne, w końcu 'vox populi vox Dei'. Oto, co czułem podczas lektury tego dzieła:

Dogłębny, szczery smutek.

Mało który fanfik potrafi tak pozytywnie wpłynąć na mnie od samego początku. Po krótkiej wymianie zdań z Dolarem doszedłem do wniosku, że dzięki podzieleniu się opiniami obydwaj natrafiliśmy na dwa różne fiki, które są zwyczajnie zachwycające. Opisywany tutaj Background Pony wciągnął mnie od razu, nie pozwolił przerwać czytania nawet na chwilę, a przy niektórych scenach po prostu zmuszony byłem pomyśleć, jak biedna jest główna protagonistka. I było mi z tego powodu smutno. (Pragnę zaznaczyć, że świetnym kunsztem popisał się tu sam tłumacz; jeżeli tłumaczenie wciąga tak bardzo, jak mówi się o oryginale, to coś znaczy. No ale z drugiej strony... czego innego można oczekiwać od jednego z największych tłumaczy polskiego fandomu?)

Chciałbym zaznaczyć, że to dzieło (Inaczej tego nazwać nie potrafię), nie dość że napisane świetnym stylem i niebagatelnie wciągające, to dodatkowo rzadko który fik tak bardzo oscyluje wokół pamięci czy wspomnień, tak jak ten. W żadnym dotąd przeze mnie spotkanym nie był to motyw główny. Podobnie zresztą z muzyką, pięknie uchwyconą już w pierwszym rozdziale.

Pora znów rozgrzać swego Kindla, zarwać kilka nocek i popaść w książkowego kaca. Do zobaczenia za tydzień lub dwa.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Co ja tam miałem o nagabywaniach Dolara... Ach, no tak, komentarz.
 
Zabrałem się za to zachęcony bezpośrednio przez naszego tłumacza. Już tagi zachęciły mnie do zajrzenia, bowiem SoL i Sad to jedno z moich ulubionych połączeń. Co mogę powiedzieć? Z pewnością nie czuję się zawiedziony. Nie żałuję poświęcenia tej chwili czy dwóch na zapoznanie się z pierwszym rozdziałem. Podobnie jak pan powyżej, po przeczytaniu opowiadania odczułem... smutek. 
 
Nie, nie do końca smutek. Nie za bardzo wiem, jak ubrać to w słowa. Nazwałbym to pewnym ciężarem. Budował się we mnie w miarę zagłębiania się w historię. Dopiero na samym końcu, kiedy zamknąłem dokument, zdałem sobie sprawę z jego istnienia. W fica wciągnąłem się, choć chyba nie tak głęboko, jak na to zasługiwał, przynajmniej z początku. Nie potrafiłem za bardzo, moja wina. Stopniowo jednak bardziej się nad nim pochyliłem.
 
Główna bohaterka zarysowana wyraziście, pozostałe postaci jak dotąd pojawiały się raczej epizodycznie, z jednym wyjątkiem. Twi także jest rozbudowana jako bohaterka, dzięki scenom z jej przeszłości, o których opowiadała Lyra.
 
Nie dane mi było kiedyś spotkać się z dziełem tak skupionym na pamięci, dookoła której cała fabuła się jak na razie kręci. Pamięci szeroko pojętej. Zarówno tej dotyczącej pojedynczej osoby tu i teraz, jak i wspomnień o tych, którzy odeszli i ich dokonaniach. O lęku przed pominięciem, zapomnieniem. O nadziei na zapisanie się jakoś na kartach historii świata, o staraniach w tym kierunku. Temat bardzo przypadł mi do gustu. Naprawdę bardzo.
 
Dodatkowym atutem jest świetna robota tłumacza. Gratuluję, Dolarze. Czytało się doskonale, a i nie jestem pewien, czy podołałbym oryginałowi. Podsumowując, fic ma potencjał. Każe czasem pomyśleć. Zachęca do poświęcenia mu chwili uwagi. Jest kawałem dobrej literatury fandomowej. Czekam z zainteresowaniem na dalsze rozdziały.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

All aboard the hype train!

 

1c53f03c22.png

Czemu bitsy zostały przetłumaczone na marki?

 

e987622b78.png

Ulepiona. O ile sens zdania jest taki sam, o tyle frazeologizmów się nie zmienia.

 

7270d0dc67.png

Nie ma co, to się nazywa kunszt pisarski. Ja wiem, że autor MUSI podkreślić, że Lyra uważa Mayor Mare za fantastycznego kucyka, ale naprawdę, jest 5 lepszych konstrukcji zdań, które brzmiałyby o wiele naturalniej.

 

b3e734cbd4.png

To jest całkiem ciekawy fragment. Dlaczego? Cóż, nie jestem pewien, ale przychodząc do sklepu/kawiarni i kupując coś, zazwyczaj płacisz za to ustaloną cenę, a nie proponujesz własną...

Przynajmniej tak słyszałem.

 

84fa5b2777.png

Czy wspominałem, że Lyra słodzi każdemu tak bardzo, że po każdej jej opinii na temat jakiegoś kucyka muszę szorować zęby, by nie dostać próchnicy od nadmiaru słodyczy?

 

4246670e23.png

Melodię.

 

7ad17bd76f.png

Jak to opowiadanie nie ma lesbijskiego spin-offa to jestem bardzo zawiedziony :sad:

 

 

Ale teraz bardziej serio. Ogólnie... nie jest tak źle. Pomysł jest w miarę ciekawy i ma potencjał na wciągającą historię. To dopiero pierwszy rozdział, mam więc nadzieję, że autor nie psuje tej opowieści i jest tylko lepiej.

 

Co nie zmienia faktu, że jak większość fanfików tutaj, Dolar strasznie "hajpuje" i ten. Bo mimo tego, że jest to niezłe, to opiewanie tego jako cudownej perły fandomu...

Ech. Pompatyczność słów Lyry razi. Przynajmniej mnie. Próbkę tego mamy już w samym opisie fika.

Narracja... wiem, że to Lyra ma nam opowiedzieć tę historię ze swojej perspektywy, ale już wolałbym, gdyby to opowiadanie rozpoczynało się "Nazywam się Lyra, a to moja historia. I tak nie będziecie jej pamiętać." czy coś w tym stylu. Nie oszukujmy się, jak już się pisze pamiętnik, to poszczególne wpisy nie są takie długie, rozbudowane i nie zawierają dialogów.

 

I jeszcze ta klątwa.

Ja wiem, że najłatwiej napisać, że za wszystkim stoją Żyd... to znaczy pojawienie się Nightmare Moon, ale to takie pójście na łatwiznę.

 

O pierwszym rozdziale tyle. Czepiam się? Ktoś musi, bo reszta tylko się zachwyca. I smuci. A to wcale nie jest smutne. :grumpytwi:

I nie wiem, co napisze Scyfer niżej, ale nie ma racji. :wow:

Share this post


Link to post
Share on other sites


Czemu bitsy zostały przetłumaczone na marki?

 

Ponieważ przyjąłem taką konwencję we wszystkich moich tłumaczeniach.

 

 


Ulepiona. O ile sens zdania jest taki sam, o tyle frazeologizmów się nie zmienia.

 

Prawda, prawda zaraz poprawiam

 

 


Co nie zmienia faktu, że jak większość fanfików tutaj, Dolar strasznie "hajpuje" i ten. Bo mimo tego, że jest to niezłe, to opiewanie tego jako cudownej perły fandomu...

 

Jest jak najbardziej słuszne. Co krytyki opowiadania to dewaluowanie go jednym rozdziale jest nierozsądne. Lepiej poczekać na całość. Albo wziąść się za oryginał.

 

 


Nie oszukujmy się, jak już się pisze pamiętnik, to poszczególne wpisy nie są takie długie, rozbudowane i nie zawierają dialogów.

 

Każdy pisze pamiętnik po swojemu. Nie ma jednej reguły.

 

 


Ja wiem, że najłatwiej napisać, że za wszystkim stoją Żyd... to znaczy pojawienie się Nightmare Moon, ale to takie pójście na łatwiznę.

 

Nawet nie potrafisz sobie wyobrazić jak to zdanie mnie rozbawiło. Po prostu zerwałem boki.

 

 


Czepiam się? Ktoś musi,

 

Nie. Nie musi. I nie powinien. Nie tego opowiadnia (nie mylić z tłumaczeniem, tu wszelka krytyka mile widziana). ZAKAZ!

Share this post


Link to post
Share on other sites

All aboard the hype train!

 

1c53f03c22.png

Czemu bitsy zostały przetłumaczone na marki?

 

e987622b78.png

Ulepiona. O ile sens zdania jest taki sam, o tyle frazeologizmów się nie zmienia.

 

7270d0dc67.png

Nie ma co, to się nazywa kunszt pisarski. Ja wiem, że autor MUSI podkreślić, że Lyra uważa Mayor Mare za fantastycznego kucyka, ale naprawdę, jest 5 lepszych konstrukcji zdań, które brzmiałyby o wiele naturalniej.

 

b3e734cbd4.png

To jest całkiem ciekawy fragment. Dlaczego? Cóż, nie jestem pewien, ale przychodząc do sklepu/kawiarni i kupując coś, zazwyczaj płacisz za to ustaloną cenę, a nie proponujesz własną...

Przynajmniej tak słyszałem.

 

84fa5b2777.png

Czy wspominałem, że Lyra słodzi każdemu tak bardzo, że po każdej jej opinii na temat jakiegoś kucyka muszę szorować zęby, by nie dostać próchnicy od nadmiaru słodyczy?

 

4246670e23.png

Melodię.

 

7ad17bd76f.png

Jak to opowiadanie nie ma lesbijskiego spin-offa to jestem bardzo zawiedziony :sad:

 

 

Ale teraz bardziej serio. Ogólnie... nie jest tak źle. Pomysł jest w miarę ciekawy i ma potencjał na wciągającą historię. To dopiero pierwszy rozdział, mam więc nadzieję, że autor nie psuje tej opowieści i jest tylko lepiej.

 

Co nie zmienia faktu, że jak większość fanfików tutaj, Dolar strasznie "hajpuje" i ten. Bo mimo tego, że jest to niezłe, to opiewanie tego jako cudownej perły fandomu...

Ech. Pompatyczność słów Lyry razi. Przynajmniej mnie. Próbkę tego mamy już w samym opisie fika.

Narracja... wiem, że to Lyra ma nam opowiedzieć tę historię ze swojej perspektywy, ale już wolałbym, gdyby to opowiadanie rozpoczynało się "Nazywam się Lyra, a to moja historia. I tak nie będziecie jej pamiętać." czy coś w tym stylu. Nie oszukujmy się, jak już się pisze pamiętnik, to poszczególne wpisy nie są takie długie, rozbudowane i nie zawierają dialogów.

 

I jeszcze ta klątwa.

Ja wiem, że najłatwiej napisać, że za wszystkim stoją Żyd... to znaczy pojawienie się Nightmare Moon, ale to takie pójście na łatwiznę.

 

O pierwszym rozdziale tyle. Czepiam się? Ktoś musi, bo reszta tylko się zachwyca. I smuci. A to wcale nie jest smutne. :grumpytwi:

I nie wiem, co napisze Scyfer niżej, ale nie ma racji. :wow:

 

Drogi Ślimaku.

 

Po pierwsze, opowiadanie między innymi po to zostało umieszczone w google docsach, byś TY mógł umieścić swoje cenne uwagi dotyczące błędów stylistycznych tuż obok tekstu, dzięki czemu Dolarowi znacznie łatwiej będzie je wyłapać i poprawić. To po pierwsze. Po drugie, czwarty z przytoczonych fragmentów jest wyrwany z kontekstu, w opowiadaniu sytuacja ta jest jasno i sensownie wyjaśniona.

Pani Cake zdążyła już zapomnieć, że zamówienie zostało złożone, przez co Lyra mogła podyktować warunki. Innymi słowy "daję Ci za to trzy marki albo się zmarnuje".

Po trzecie - kwestia klątwy. Zgodnie ze swoim optymistycznym nastawieniem do świata założyłeś, że kwestia ta nie zostanie rozwinięta w przyszłych rozdziałach i autor potraktował ją po macoszemu, bo mu się nie chciało czegoś lepszego wymyślić. Nie za wcześnie na to? Po czwarte - "to wcale nie jest smutne". Cóż, dla mnie i około dziesięciu innych osób tutaj JEST.

 

DOBRY ŚWIAT - 1

ZŁY ŚLIMAK - 0

 

Po piąte - przestań marudzić.

Parówo.

 

Reszta Twej wypowiedzi dotyczy w zdecydowanej większości kwestii zupełnie subiektywnych, więc siedzę cicho.

 

Pozdrawiam, Twój zadeklarowany wróg wierny przyjaciel Kapitan Scyfer.

 

Jutro naskrobię coś więcej. W odniesieniu do fika, nie posta Ślimaka.

  • Upvote 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
Ech.
 

Co krytyki opowiadania to dewaluowanie go jednym rozdziale jest nierozsądne. Lepiej poczekać na całość.
 

Zgodnie ze swoim optymistycznym nastawieniem do świata założyłeś, że kwestia ta nie zostanie rozwinięta w przyszłych rozdziałach i autor potraktował ją po macoszemu, bo mu się nie chciało czegoś lepszego wymyślić. Nie za wcześnie na to?
 
Czy ktoś w ogóle zauważył zdanie, w którym napisałem, że nie uważam tego za kompletny badziew i czekam na całość?
 

Ogólnie... nie jest tak źle. Pomysł jest w miarę ciekawy i ma potencjał na wciągającą historię. To dopiero pierwszy rozdział, mam więc nadzieję, że autor nie psuje tej opowieści i jest tylko lepiej.
 
O to zdanie?
 

Każdy pisze pamiętnik po swojemu. Nie ma jednej reguły.
 
No niby tak i nie powinienem się czepiać.
 
...ale będę, cholera, bo mnie to drażni. Tak, pamiętnik pisze się po swojemu. I nie ma nic złego w tym, że Lyra pisze "spotkałam Rarity, dała mi szalik, grałam na lirze, uśmiechnęłam się" i tak dalej. Na tym polega pamiętnik. Narracja pierwszoosobowa i odnoszenie się do wydarzeń z przeszłości.
Ale te dialogi naprawdę sztucznie wyglądają. Zwłaszcza, że to takie dialogi z myślnikami, niepasujące do formy pamiętnika. Jakieś opowiadanie się z tego robi. Gdyby nie te przeklęte dwa słowa na początku - "Drogi pamiętniku" - byłoby o wiele zgrabniej.
 

Nie. Nie musi. I nie powinien. Nie tego opowiadnia (nie mylić z tłumaczeniem, tu wszelka krytyka mile widziana). ZAKAZ!
 
A, no tak. W końcu napisał to shortskirtsandexplosions, a wszystko, co on napisze jest genialne, mistrzowsko napisane, komediowo zabawne lub dramatycznie smutne, w zależności od rodzaju fika.
Ciekawe tylko, dlaczego Sweetie Brick sporej liczbie osób nie przypadło do gustu. Pewnie heretycy, jak oni mogli podważyć geniusz autora.
Żarty żarcikami, ale takie fanbojstwo, nawet udawane, jest strasznie irytujące.
 

Po pierwsze, opowiadanie między innymi po to zostało umieszczone w google docsach, byś TY mógł umieścić swoje cenne uwagi dotyczące błędów stylistycznych tuż obok tekstu, dzięki czemu Dolarowi znacznie łatwiej będzie je wyłapać i poprawić.
 
Drogi Scyferku,
 
Po pierwsze - po to jest ten temat, żebym mógł w nim czepiać się pierdół i literówek. I tak, wiem, że w Docsach jest jakaś opcja komentarzy, ale nigdy jej nie używam, bo nie wiem jak i mi się nie chcę. A poza tym, po to opowiadanie ma aż trzech czytelników jeszcze przed premierą, by takie rzeczy wyłapywać.
Poza tym - Dolar przeczytał uwagę? Przeczytał. Poprawił? Poprawił. A o to chodziło. Nie marudź.
 

Po drugie, czwarty z przytoczonych fragmentów jest wyrwany z kontekstu, w opowiadaniu sytuacja ta jest jasno i sensownie wyjaśniona.
 
Szkoda tylko, że patrzysz na zły fragment.
 
Rozpiszę Ci to, patrz:

6ba2b1ee6a.png
 
1. Lyra wchodzi do cukierni, pyta o cenę herbaty.
2. Oferuje trzy marki za kanapkę + herbatę.
I tak - albo wiedziała, że to tyle kosztuje, albo nie wiedziała i z każdym można się targować.
 
A dopiero potem jest
d2a0b53b8f.png
 
No.

 
Punkt trzeci omówiłem wyżej, zatem po czwarte:
 


Po czwarte - "to wcale nie jest smutne". Cóż, dla mnie i około dziesięciu innych osób tutaj JEST.
 
Jesteście miękkie parówy. :sad:
 
Także obecnie w batalii Parówa vs. the World wcale nie jest 0:1, a 2:0 i nadal wygrywam. :x

Share this post


Link to post
Share on other sites

A, no tak. W końcu napisał to shortskirtsandexplosions, a wszystko, co on napisze jest genialne, mistrzowsko napisane, komediowo zabawne lub dramatycznie smutne, w zależności od rodzaju fika.

Ciekawe tylko, dlaczego Sweetie Brick sporej liczbie osób nie przypadło do gustu. Pewnie heretycy, jak oni mogli podważyć geniusz autora.

Żarty żarcikami, ale takie fanbojstwo, nawet udawane, jest strasznie irytujące.

 

Czy ja się śmieje? Nie mówię o jego innych opowiadaniach, Mówię o tym jednym. Przykro patrzeć jak ktoś się czepia dla samej czepialstwa, ponieważ wie, że nie jest w stanie osiągnąć niczego podobnego, skrywa więc swoje frustracje i niedostatki za maską zjadliwej krytyki.

 

 

 

 

Szkoda tylko, że patrzysz na zły fragment.

 

Rozpiszę Ci to, patrz:

Spoiler

 

1. Lyra wchodzi do cukierni, pyta o cenę herbaty.

2. Oferuje trzy marki za kanapkę + herbatę.

I tak - albo wiedziała, że to tyle kosztuje, albo nie wiedziała i z każdym można się targować.

 

A dopiero potem jest

 

No.

 

W tym momencie pokazałeś jak uważnie czytasz. Zarzut jest absolutnie bezsensowny w świetle tego czego można się dowiedzieć w dalszej części rozdziału. A dodatkowo choć ceny zwykle są ustalone, to zawsze można dyskutować nad jakimiś rabatami, czy to w sklepie, czy w restauracji - to całkiem normalna sprawa.

 

 

 

 

Jesteście miękkie parówy.

 

Także obecnie w batalii Parówa vs. the World wcale nie jest 0:1, a 2:0 i nadal wygrywam.

 

Jak masz się wypowiadać w ten sposób, to stąd zniknij. Po prostu.

 

EDIT:

 

Od zaznaczanie błędów jest opcja komentarzy w google docs i proszę z niej korzystać.

 

EDIT 2:

 

Po krótkim namyśle stwierdzam, że nie ma co się przejmować czepianiem się samego opowiadania ani bronieniem go. Samo sobie z tym doskonale poradzi.

Edited by Dolar84
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak się jakoś złożyło, iż zdołałem już przełożyć Rozdział 2. Zapraszam do lektury.

Edited by Dolar84
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rozdział dobry, może mniej ciekawy od pierwszego i trochę za bardzo w typie "wyciskacz łez", ale podobał mi się w nim ten mroczny klimat i myśli o śmierci. Coś pięknego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejny rozdział za mną. Odebrałem go jako zdecydowanie bardziej metaforyczny, trochę poetycki nawet. Niespecjalnie przepadam za poezją, ale czytało się przyjemnie. Podobało mi się wielokrotne wspominanie o śnie i śmierci, do tego dobre splatanie tych dwóch tematów, pokrewnych, a jednocześnie odległych. Nie mogę jednak powiedzieć, że rozdział wzbudził we mnie coś więcej niż poprzedni. Głównie ów ciężar, o jakim wcześniej wspominałem. Udało mi się go w końcu zidentyfikować. To ciężar klątwy. W naszym świecie, w którym wszyscy tak starają się zostać kimś, zapisać się jakoś, rozbłysnąć, groźba wiecznego zapomnienia nabiera szczególnego wydźwięku. A jeszcze w taki sposób, w jaki zaserwowano ją w tym opowiadaniu...

 

Cóż mogę powiedzieć, jestem bardzo ciekaw, jak to się rozwinie i czekam na więcej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałeś rację Dolarze, to teraz jeden z moich najulubieńszych fanficów. Jest piękny ale jednocześnie tak cholernie smutny ;___;

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Miałem coś tu napisać już jakiś tydzień temu, ale nic-nie-robienie okazało się na tyle wyczerpujące i czasochłonne, że dopiero dziś znalazłem chwilkę :v Do rzeczy.
 
Między pierwszym i drugim rozdziałem widzę, niestety, niemałą różnicę jakościową. Pierwszy mnie wzruszył - i to mogłoby starczyć za całą recenzję. Nijak nie podziałało na mnie kiczowate MLD, irytująco płaksiawe Past Sins czy chociażby sympatyczna, ale w sumie niewyróżniająca się niczym szczególnym animacja Snowdrop. A tutaj mamy samą magię. Zamiast tandetnego wyciskacza łez o jak-bardzo-niekochanym-i-wyśmiewanym-emo-kedalskim-pucyku-i/lub-człowieku - garść głębokich rozmyślań i refleksji. Zamiast godnej "M jak Miłość" fabuły, w której na niecałą godzinę seansu przypada jakieś 10 minut płaczu - historia niezwykła, a jednocześnie prosta i zrozumiała. Zamiast wylewania wiader żalu (a nierzadko i jadu) na OCHJAKŻEOKRUTNY świat - intrygujący, tajemniczy klimat z doskonale wplecioną weń nutką smutku. Coś pięknego. Pierwszy raz spotkałem się z tak umiejętnie skonstruowaną i wciągającą otoczką. I za kreację świata dałbym trzy punkty, gdyby nie...
 
...Rozdział drugi. Tu autor zaszalał i zaserwował czytelnikom rozmyślania filozoficzne w ilości przytłaczającej, do tego jakościowo gorsze niż w rozdziale poprzednim, bo w sumie dosyć proste i oczywiste. Klimat już nie ten sam, bo problematyka robi się mniej tajemnicza, a bardziej przyziemna. Do tego miejscami te nieszczęsne rozważania, tak doskonale skonstruowane w rozdziale pierwszym, tutaj robią się po prostu naciągane, nachalne i naiwne. Psuje mi to moje piękne wyobrażenie o dziele prawdziwego geniuszu w fandomie :<
 
Względem kreacji świata jeszcze jedno zastrzeżenie - Derpy. Na razie nie oceniam tej postaci negatywnie, bo po prostu za mało jej było, ale mam jakieś niepokojące przeczucie, że może rozwinąć się w twór podobny do tego z Winningverse, gdzie była wręcz nieznośnie urocza, wyrozumiała, miła, idealna i w ogóle mogłaby robić (i - co najgorsze - w pewnym momencie robiła) za drogowskaz moralny dla każdego. Żywię nadzieję, że tutaj będzie inaczej...* do reszty postaci zastrzeżeń nijakich nie mam, więc daję dwa punkty.
 
Styl idealnie pasuje do głębokiego Slice of Life - refleksje pod postacią nagromadzenia pytań retorycznych i temu podobnych, opisane czynności proste i przejrzyste, dialogi wiarygodne i przyjemne. Jedynie (to już kwestia tłumaczenia) "spoko bluza, ziomuś" trochę mnie odrzuciło, ale i żadnego lepszego pomysłu tutaj nie mam. Żadnych oczywistych błędów naprawdę tutaj nie widzę, a to mi się rzadko zdarza - trzy punkty.
 
I fabuła, o której jak na razie powiedzieć mogę tyle, że zapowiada się miooooooodnie :x Główny wątek jest intrygujący i niezwykły, sztampy nigdzie nie widać, zapowiada się coś niesamowitego. Daję dwa punkty, ale liczę na to, że za parę rozdziałów będę mógł dodać jeszcze punkcik. W każdym razie po tym, co zobaczyłem, oczekiwania mam cholernie wysokie i jeśli fanfik sprosta im chociaż w połowie, to już będzie wielki sukces.
 
 
*Dlaczego mi się wydaje, że Dolar po tym akapicie odczuje nagły przypływ agresji?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Och Lyra, ja o tobie nigdy nie za...[dym z ust lyry]...Czemu ja tu jestem? Nexus sam się nie obroni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie dziwię się, że tak chwalisz ten fanfik. Kim trzeba być, żeby wpaść na coś tak oczywistego, a jednocześnie niemożliwego do wymyślenia? Geniuszem? Szaleńcem? A może jednym i drugim?

 

Naprawdę, ludzka inwencja nie przestanie mnie zaskakiwać.

 

Komentarz będzie krótki, bo o tłumaczeniu mogę powiedzieć tylko tyle, że gdybym nie wiedziała, nie zauważyłabym, że jest to tłumaczenie. Udało ci się oddać ten niebywały, liryczny klimat. Liryczny, heh… Nawet słowotwórczo to do Lyry pasuje. (Swoją drogą, taka Lyra, Lyra-poeta, Lyra otwierająca muzyką serca, podoba mi się w takim samym stopniu, co Lyra-wariatka w każdym kącie tropiąca ślady ludzi.) To opowiadanie ma w sobie coś takiego, że zachęca do czytania, a wszystkie fragmenty „filozoficzno-poetyckie” – o muzyce, świecie, snach – są piękne i o ile gdzie indziej sprawiałyby wrażenie zbędnych patetycznych zapychaczy, to tutaj dodają onirycznego charakteru. Cała ta sytuacja jest jak z koszmaru. Gorsze byłoby chyba tylko zapętlenie się czasu jak w „Dniu Świstaka”.

 

Zresztą, nie wiem. Dobrze, że te wszystkie niedorzeczne, przerażające, nadprzyrodzone rzeczy się nie zdarzają, bo gdyby się zdarzały, przysięgam na wszelkie świętości, z moim szczęściem przytrafiłyby się właśnie mnie. Naraz.

 

W każdym razie – pozwól, że posłużę się twoim powiedzeniem – wciąga toto jak bagno. Rozmowa w bibliotece to po prostu majstersztyk. W ogóle wszystkie wydarzenia z tego rozdziału, ale ta rozmowa… Dopiero ona prawdziwie uświadamia położenie Lyry i przepełnia grozą. Aż się zimno robi, jak się to czyta. Horror skryty w obyczajowej historii.

 

Zgadzam się z wcześniejszymi opiniami, że rozdział drugi jest gorszy niż pierwszy. Za szybko trochę i nie tak interesująco. Ale jest to pewnie spowodowane powolnym wychodzeniem z pierwszego szoku wywołanego wspaniałym pomysłem :P.

 

Pewnie umarłabym, gdybym nie wiedziała, jak to się skończy – na szczęście wiem i mogę spokojnie czekać na kolejne przetłumaczone rozdziały, choćby to miało trwać dekady.

 

Madeleine

 

PS. Skąd, u diabła, tag Random?

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites


Komentarz będzie krótki, bo o tłumaczeniu mogę powiedzieć tylko tyle, że gdybym nie wiedziała, nie zauważyłabym, że jest to tłumaczenie. Udało ci się oddać ten niebywały, liryczny klimat.

 

Najwyższa pochwała jaka może spotkać tłumacza. Dziękuję i dołożę starań by kolejne rozdziały utrzymały poziom.

 


PS. Skąd, u diabła, tag Random?

 

Tak zadecydował autor. A kiedy przypomnę sobie rozdziały "Green Is The new Pink" oraz "Beloved" to trudno mi się z nim nie zgodzić.

 

Teraz raport z postępu prac - trzeci rozdział tłumaczę, ale idzie to koszmarnie powoli - w tej chwili mam na stanie nieco ponad 5000 słów, czyli około 1/3 całości. Niestety dopadło mnie coś w rodzaju niemocy twórczej - stąd poważne opóźnienia, za które przepraszam. Postaram się oddać go jak najszybciej, ale nie potrafię powiedzieć kiedy dokładnie to będzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...