Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Major

Ułomność fizyczna młodzieży,syndrom fotela informatycznego.

Recommended Posts

Witajcie kuce :pinkie:

Nie wiem czy ten temat był już poruszamy na forum ale nie znalazłem więc zamierzam go poruszyć.

Tak chodzi o ułomność fizyczną dzisiejszej młodzieży i ich uzależnienia od komputera.

-Co sądzicie o tężyźnie fizycznej dzisiejszej młodzieży?

- grzaniu ławy na wf-ie? 

-siedzeniu przed komputerem 24h i śmieciowym żarciu? 

 

A wy jakie macie podejście do swojej kondycji fizycznej?

 

A co ja o tym sądzę?

 

- Uważam że jest gorzej niż było kiedyś.Dzisiejsza młodzież jest mało sprawna jeśli chodzi o tężyznę fizyczną a zobaczyłem to dziś kiedy na treningu pojawiło sie dwóch chłopaków 13 lat.Ich niemoc robienia prostych cwiczen typu przysiad z wyskokiem czy skipu a przeraziła mnie :confused: Nie wiedziałem że jest tak źle wśród młodych gdyż moje środowisko było zawszę wysportowane, ale dziś zobaczyłem co to jest choroba zwana syndromem fotela informatycznego.I tak szacunek dla nich że ruszyli dupe z przed monitora i postanowili coś zmienić.

 

-Sądze że zwykłe lenistwo i wstyd przed tym ze nie zrobicie nawet 1 babskiej pompki.Chodź to też wina nauczycieli i ich podejścia do przedmiotu robi swoje.Dla mnie gruby wf-ista zawszę był frajerem i tyle.

 

-Jak można siedzieć 24h na kompie?! Ja bym pier***ca dostał.Sądzę ze te przymulenia,bóle głowy i nerwicę sa od siedzenia przed ekranem ponad normę i uważam to za bardzo nie zdrowe dla naszej psychiki.A co o śmieciach(mc donald itd) nie wypowiem się bo ostatnio byłem tam jakieś 14lat temu^^ ale jesteś tym co jesz.

 

A teraz to co tygrys nie ofiary lubia najbardziej^^ Moje podejscie do mej kondycji fizycznej jak i ciała jest proste.Rano pompki na krzesłach i  brzuszki na rozbudzenie, na wf-ie siłownia,bieganie i 5 razy w tygodniu trening biegowy po 15 km a w sobotę 21km.Dochodzi również ponawalanie w worek jak sala bokserska wolna i treningi ogólnorozwojowe.I jestem z siebie dumny jak nie mam tej zadyszki od wejścia na 20 piętro :) A jeszcze szacunek ludzi starszych którzy widzą we mnie młodzież wysportowaną, nie to co dziś reprezentują rurkowcy.Ale to jest też mój styl życia i moja subkultura.Rap i trening <3

 

Pisane z telefonu.

 

 

 

  • Upvote 7

Share this post


Link to post
Share on other sites

Również pisane z telefonu.

- w obecnych czasach, skromnym mym zdaniem, jest to bardzo zróżnicowane. 

Nie będę udawać, że jestem sportsmenką, zawsze ćwiczę na w- f i nie doataję zadyszki po przebiegnięciu korytarza. Nie uważam jednak, że jest że mną bardzo źle, ponieważ potrafię spacerować, jeżeli mam czas, nawet trzy godziny, chętnie wychodzę na łyżwy, czy, powiedzmy, powtarzać się w śniegu

Ja po prostu wolę czytać, rysować etc, niż biegać. I tyle. Myślę, że nie ma w tym nic złego o ile utrzymuje się pewien poziom. O ile po prostu regularnie w jakiś sposób się ćwiczy. Z tego co wiem młodzież raczej spełnia ten warunek. Może i mniej jest osób, które mają niesamowitą kondycję, ale... To przecież zależy od upodobań, prawda? 

- eh... Tutaj również trudno mi się jednoznacznie wypowiedzieć. Ogólnie uważam, że powinniśmy ćwiczyć. Każdemu jednak może się zdarzyć gorszy dzień, kiedy po prostu nie chce, nie może i już. I moim zdaniem mam do tego prawo.

-tutaj to chyba logiczne. Trzeba mieć limit, i tyle. Komputer jest przydatnym urządzeniem, ma wiele zastosowań i na pewno używa się go więcej  niż kiedyś.

Ale kiedyś na komputerze się grało. I tyle. Natomiast teraz komputer służy rozrywce, edukacji, jako natatnik czy szkicownik, telewizor, radio.... Można wymieniać bez końca.

Podsumowując, myślę że do wszystkiego trzeba podchodzić z umiarem. To samo tyczy się fast- foodów.

Dziękuję za uwagę xD

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 minut temu Major Degtyarev napisał:

-Co sądzicie o tężyźnie fizycznej dzisiejszej młodzieży?

- grzaniu ławy na wf-ie? 

-siedzeniu przed komputerem 24h i śmieciowym żarciu?

 

Jest pewna grupa osób, które regularnie ćwiczą i to mi się podoba. Nawet w zimę, jak idę na drążki, to zawsze ktoś młody biega po parku. Niestety dla większość osób WF jest jedyną formą aktywności fizycznej i ani myślą poćwiczyć po za szkołą. Niektórzy mają skrzywienia kręgosłupa itp., ale nic z tym nie robią, bo im się nie chce. Niby ich decyzja, ale jak na to patrzę, to aż się słabo robi. Jak mamy WF na siłowni, to jestem jedyną osobą ( na 17 ), która tam ćwiczy. Do tego dochodzi picie alkoholu, palenie fajek i zioła, obżeranie się słodyczami i siedzenie przed kompem/telefonem/tabletem przez większość dnia. Co do śmieciowego jedzenia, to w żadnym wypadku nie jest dobrym sposobem na odżywianie się, ale w szczególności dla osób, które nie uprawiają sportu. Ja sobie zjem hamburgera z frytkami w Macu i spalę w kilka godzin, a taki grubasek będzie tył w nieskończoność, niszcząc sobie np. układ krwionośny. Rodzice powinni dopilnować tego, żeby ich dzieci nie były otyłe, ale większość z nich ma na to wy***ane.

 

23 minuty temu Major Degtyarev napisał:

A wy jakie macie podejście do swojej kondycji fizycznej?

 

Rano 50 pompek na rozgrzanie. Po południu godzinka lub dwie salt ( w zimę sama akrobatyka, przez resztę roku ćwiczę parkour ) i trening siłowy, najczęściej street workout ( podciąganie się na drążkach, stanie na rękach itd. ).

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety czasy się zmieniają, na gorsze. Kiedyś wychodziło sie podwórko pokopać piłkę lub pojezdzić na rowerze. Dziś boiska są puste, większość  siedzi  przed komputerem i gra. Może narzekam ale taka jest prawda. Dla mnie nie zrozumiałe jest tak można siedzieć tyle przed monitorem. Mnie po godzinie oczy bolą i musze się ruszyć bo zaczyna mnie głowa boleć. Sprawność młodzieży drastycznie spada. Chodze do 3 gimnazjum, z tego co zaobserwowalem ludzie z 1 klasy gim. nie umieją biegac porządnie.  Smutne ale prawdziwe. Przynajmniej mamy naprawdę wporządku nauczyciela wf-u, moge śmiało powiedzieć ze jest po części moim autorytetem. Staram się odrzywiać zdrowo. Nie jem smieciowego żarcia od 2 lat z czego jestem bardzo dumny bo wcześniej objadalem sie chipsami na potęgę. Z perspektywy dnia dzisiejszego to było ochydne. Nie bede sie szczegulnie rozpisywać nad moją sprawnością fizyczną gdyż jest bardzo dobra i jestem z niej zadowolony. Regularnie ćwiczę siłowo jak i wytrzymałościowo. Mam najlepsza kondycję w klasie. Bieganie po 20km mi nie straszne ani kolarstwo. 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu Major Degtyarev napisał:

-Co sądzicie o tężyźnie fizycznej dzisiejszej młodzieży?

- grzaniu ławy na wf-ie? 

-siedzeniu przed komputerem 24h i śmieciowym żarciu? 

 

- Nie chcę wrzucać tu wszystkich do jednego worka, bo znam sporo osób, które naprawdę nieźle zasuwają, ale nie jest za dobrze. Widać to zwłaszcza po klasach gimnazjalnych (bez urazy). No bo nie jest chyba normalne, że taki 13. chłopaczek o 165 cm wzrostu ważył więcej ode mnie (185 cm i 84 kg). Poza tym, tak jak już moi przedmówcy zauważyła, przez ostatnie kilka lat całkowicie zmienił się sposób spędzania czasu wolnego przez młodzież. Nie ma już prawie domu, w którym nie byłoby co najmniej jednego lub dwóch komputerów, a wirtualna rzeczywistość wydaje się być ciekawsza od tej realnej.

- Powiedzmy sobie szczerze: większość wf-istów ma wy:yay:ane na ten przedmiot nawet bardziej, niż uczniowie. Lekcje najczęściej ograniczają się do rzucenia przez nauczyciela piłki uczniom i "róbta co chceta". Nic więc dziwnego, że uczniowie sobie olewają te lekcje, skoro nie mają kogoś, na kim mogliby się wzorować.

- Sam po góra 2. godzinach muszę odejść od komputera, bo nie już nie wytrzymuję. Jednak taki mój brat to potrafi przesiadywać przed ekranem po kilka(naście) godzin dziennie. Wiadomo, żeby się jakoś "obudzić" to trzeba se rąbnąć jakiegoś energetyka, a zjedzenie czegoś normalnego wymaga więcej jak 2. minut przygotowania, więc kończy się na chińskich zupkach i gotowcach lub mrożonkach z Biedry. Nic więc dziwnego, że dowiaduję się potem, że mój brat mdleje w szkole.

9 godzin temu Major Degtyarev napisał:

A wy jakie macie podejście do swojej kondycji fizycznej?

 

Bieganie 5. razy w tygodniu po ok. 10 km; rower (nawet teraz, byle tylko to g:yay:no za oknem stopniało); siłownia i basen. Poza tym codziennie chodzę "z buta" do szkoły (ok. 5 km w jedną stronę). Wiem, że nie jestem jakimś supermenem, ale jakiś tam całkiem przyzwoity poziom reprezentuję.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewnie wyjdę tu na negatywny przykład, bo zacznę od słów, że kiedyś nie miałem problemu siedzieć na plocie po 8 godzin w słuchawkach (z przerwami na jedynkę dwójkę i herbatę). Dziś, muszę przyznać, tez nie mam z tym problemu (czytaj, nie dostaję szajby).

 

Jednak, jeśli chodzi o kondycję fizyczna, to nie mam na co narzekać. Oczywiście nie mówię tu o kondycji typu: biegaj godzinę, czy rób więcej pompek od małego chińczyka w fabryce. Mam na myśli taką nieco bardziej użyteczna moim zdaniem kondycję, czyli: Wyładować 10, 20, 50 worków z cementem (25 kilo każdy), żaden problem. Kopać z ojcem dołki pod drzewka, przeładowywać torf widłami, czy robić 7-8 kilometrowy spacer. Ale jak mam biegać dłuższy kawałek (1-2 km) to dostaje zadyszki i muszę przystanąć. Tak wiec jakimś supersportowcem nie jestem, ale nie widzę u siebie powodów do narzekania. I na tym z reguły opieram trening swój i innych. Skoro ma sie machać łapami, czy nogami, to chociaż pożytecznie. 

 

A w kwestii WFu, to muszę przyznać, że kwestia nauczyciela, ale też grupy. Bo jednym wystarczy, ze dostaną piłkę i boisko, a resztę zrobią sami (na studiach tak było i było super), a innych trzeba kijem gonić by z ławki wstali. Nauczyciel oczywiście też musi być ogarnięty i dopasowany. Bo jeśli sam nie będzie przykładem, to uczniowie go zleją. No i oczywiście trzeba by ukrócić proceder lewych zwolnień (sam miałem częściowo lewe w klasie maturalnej by nie tańczyć poloneza (był w ramach WFu). W październiku się połamałem, a zwolnienie z wfu bodajże do końca marca. Do tego oczywiście jakoś wbić do głowy dzieciakom, że sport jest fajny (wracamy do nauczyciela) i tu największy problem, czyli zadbać o miejsce. Zwłaszcza zimą. Bo nie wiem jak jest u was ale u mnie w gimnazjum i liceum WF przewidziany na 60 osób (2 klasy, połączone), musiał się zmieścić na jednej hali w jednej chwili (mniejsza niż normalne boisko do siatkówki). A to tylko dlatego, że była zima, uczniowie nie mieli kurtek ani butów (oficjalnie były w szatni), a nawet jakby mieli, to nie wolno było wyjść na dwór żeby śniegu nie nanieść i się nie przeziębić. 

I teraz powiedzcie, jak 60 osób ma ćwiczyć na takiej sali? Przecież to aż się prosi o  grzanie ławy. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zawsze miałam beznadziejną kondycję i jedyny sport, jaki zdołał mnie przyciągnąć - to basen. W podstawówce i gimnazjum nie chciało mi się ćwiczyć poza zajęciami, ale byłam w jakiś sposób aktywna, choćby dużo chodząc czy siedząc na przydomowej huśtawce. Plan zajęć w liceum był tak zawalony, że nijak nie mogłam jeździć np. na basen czy biegać po zajęciach.

Teraz, na studiach... Mówiłam o tym już kilka razy, w kilku różnych miejscach. Jestem szczęśliwa, jeśli wstanę z łóżka i pójdę na zajęcia lub do sklepu. Nie chodzi tu bynajmniej o moją sprawność fizyczną.

Nie ćwiczę bez mała wcale, nie licząc WFów. Po części ze względu na obłożony plan, który zaczął się luzować dopiero przed sesją - w dużej mierze jednak ze względu na to, że nie mam bodźca motywacyjnego. Próby treningu czy większej aktywności fizycznej przynoszą mi co najwyżej zmęczenie i frustrację, uczucia, których doznaję i bez biegania po osiedlu.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

To ja może piszę moją sytuacje:

Jem dość zdrowo. Umiem ocenić przydatność jedzenia dla mnie. Chipsów już nawet na próbę ("Może tym razem mi zasmakują") nie kupuję bo wiem że od takiej ilości tłuszczu naraz mnie trochę mdli. Słodycze, tylko czasem i jak mam powód (cukier daje chwilowego powera, więc czasem się przydaje) a fastfoody jak nie ma nic innego (nudzi mnie ich smak).

Przed komputerem spędzam jednak doć dużo czasu... ale max 12h dziennie przez max 3 dni pod rząd - Potem to odsypiam. W dodatku jakoś tam dbam przy tym o oczy i spędzam 0 czasu na grach (tylko czytam i czytam i oglądam, i czasem coś napiszę :v ). Może bym nawet wychodził na zewnątrz, gdybym miał po co :v ostatnio wyszedłem na meeta, a tak to nie mam gdzie...

Co do w-f'u. Nauczyciela mam całkiem spoko. Interesuję się dlaczego ktoś nie ćwiczy oraz układa nam mniej więcej jakiś plan zajęć żeby nie grać cały czas w to samo. Sam staram się zawsze wykrzesać z siebie na lekcji maximum siebie, żeby nadrobić moje siedzenie przed kompem. Wyszedłem jak na na plus, więc kontynuuje tą taktyke + jakieś małe ćwiczenia w domu kiedy i tak nie mam nic do roboty (albo tak bardzo zmotywuję mnie anime).

 

Czyli jestem przedstawicielem średniej klasy siłowej. Zdrowo się odżywiam, ale mało ruszam. Staram się poprawić, ale głównie przy okazji (skoro i tak chodzę na w-f, to się postaram). Gdybym nie był taki leniwy, to bym może nawet biegał.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moja rada dla tych, którym szkoda czasu na siedzenie na siłce, albo tego nie lubią. Proponuję:

2 razy w tygodniu sprzątac cały dom (jak macie małe mieszkania w bloku, to 3 razy). Przynajmniej raz w tygodniu robić ciastka, względnie pizzę, lub inne wypieki wymagające gniecenia ciasta (może być chleb). Do tego zakupy (bez środka transportu, no ostatecznie rower) i nagle się okaże, ze macie dobrą kondycję i nie jesteście nieruchawi. 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli chodzi o sprawność w tych czasach to fakt...jest źle...
Ja na przykład może i nie grzeję ławy na w-f i nie jadam śmieciowego żarcia, ale przed komputerem spędzam ogromną ilość czasu a we własnym zakresie nie ćwiczę (chyba że ustalę sobie jakiś cel, ale to i tak szybko się kończy powrotem do wielogodzinnego siedzenia przed kompem)

Mimo wszystko sprawność moja nie jest aż tak straszna. Na w-f robię wszystkie ćwiczenia (z wyjątkiem kliku, których nie mogę po operacji ręki), a nawet gdy coś nie idzie mi perfekcyjnie to staram się i tak w to angażować....i doszedłem do wniosku że powodem jest zwykły brak zaangażowania, co prowadzi do lenistwa.

No i w mojej sytuacji to problemem jest brak motywacji i pomocy ze strony kogokolwiek w tej sprawie....jakbym zaprzyjaźnił się z jakąś dziewczyną, co by mnie wyciągała na wspólne bieganie to nie byłbym w stanie odmówić. XD

Share this post


Link to post
Share on other sites

24h na kompie? to nie Korea, jak pragnę chaosu... WF...gardzę tym gniotem i gardzić będę po wsze czasy, czemu? bo miast nauczycieli, miałem kretynów, gała, gała i jeszcze raz gała w gimbazie dwa razy graliśmy w hokeja ziemnego i kilka w palanta, reszta to było popierdalanie jak dziki osioł za piłką czy innym kwadratem. Z lekcji WF nie wyniosłem absolutnie nic, no może poza kilkoma zwichnięciami i otarciami. Plusem było LO gdzie chodziliśmy na siłownie i organizowaliśmy zapasy i to było fajne, ale i tak...

 

Czy teraz jest gorzej? nie wiem, a czy kiedyś pomarańcza była rarytasem? a no była. Nie martwi mnie za bardzo tężyzna fizyczna, to można wyrobić i wyćwiczyć w stosunkowo krótkim czasie. Martwi mnie natomiast tężyzna umysłowa... nie no tu to jest pełen odjazd, no ale temat nie o tym. Generalnie mi wszystko jedno, jak ktoś dostaje zadyszki wnosząc zgrzewkę wody na pierwsze piętro to uj z nim.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu Alder napisał:

Nie martwi mnie za bardzo tężyzna fizyczna, to można wyrobić i wyćwiczyć w stosunkowo krótkim czasie.

 

W stosunkowo krótkim czasie to można ją co najwyżej stracić.

 

8 minut temu TricPL napisał:

Co mnie to obchodzi xd

 

Nie interesuje Cię temat, to po prostu w nim nie pisz.

Edited by Phosky
  • Upvote 5

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu Phosky napisał:

Nie interesuje Cię temat, to po prostu w nim nie pisz.

 

A dlaczego Ty interesujesz się tym, co ludzie robią w wolnym czasie?

  • Upvote 5

Share this post


Link to post
Share on other sites
Właśnie teraz Talar napisał:

A dlaczego Ty interesujesz się tym, co ludzie robią w wolnym czasie?

 

Ująłeś to tak, jakbym jakiś wywiad środowiskowy przeprowadzał. Jestem sportowcem, więc zwracam uwagę na to, czy inni ćwiczą i w jaki sposób. Nikomu nie każę dbać o sprawność fizyczną, co najwyżej mogę zachęcać ludzi do uprawiania sportu.

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiesz, jeżeli od razu podchodzisz do tego negatywnie, to cię nie zachęci i już. Jak mówiłam, nie jestem entuzjastką sportu, ale uważam że jest potrzebny i tyle. A przekonasz się o tym, jak umrzysz przedwcześnie na miażdżycę lub innego przyjemniaczka.

Pozdrawiam, dziki kamień

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu Talar napisał:

Śmiało, zachęć mnie.

 

W tym temacie? Ciężka sprawa. Zachęcam do sportu organizując treningi, dając dobry przykład czy dyskutując na ten temat z ludźmi. Jak ktoś ewidentnie nie chce ćwiczyć, to nie tracę czasu na namawianie go do treningu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
25 minuty temu Talar napisał:

Śmiało, zachęć mnie.

1.Dziewczyny lubią wysportowanych .No chyba ze wieloryby to lubią opony xd

2.Poprawa charakteru,pozbywanie stresu po dniu i poprawa stanu psychicznego 

3.Nie masz nasrane w gacie idąc ulicą w nocy bo albo umiesz sie bic albo szybko uciekasz,koksy cię nie dogonią.

4.Poprawa zdrowia i wydolności w zyciu codziennym.Otyłość to zawał serca,cholesterol,siadają stawy i wiele innych przykrych w skótkach dolegliwości na starszy wiek.

 

I wiele innych korzyści ze sportu.Ja też  należę do klubu sportowego i nieraz dostaje bony na 500zł do sklepów sportowych gdzie można kupić markowe i fajne ciuchu ^^ więc tak jak bym zarabiał.

 

Ja tylko uświadamiam innych ale jak ktoś chce być utyłu i przymulony to mnie to wali.

  • Upvote 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja tak powiem na temat samej otyłości u dzieci i ludzi ogółem. Oni mają jeden problem.

 

LUDZIE NIE POTRAFIĄ PRZYZNAĆ SAMI PRZED SOBĄ, ŻE SĄ WTRĘTNYMI GRUBASAMI!

 

I to właśnie jest najgorsze. Niektórzy nie potrafią dopuścić do siebie świadomości, że cokolwiek może być nie tak z ich wagą, inni mówią "to tylko lekka nadwaga". Mój ojciec przez blisko czterdzieści lat był otyły, ale zdał sobie sprawę, że jest tak gruby, że prawie się rozlewa. I zaczął trenować i stosować dietę. Nadal ma nadwagę, ale jest dużo szczuplejszy niż kiedyś.

 

Ostatnio w mojej szkole robiono taką ankietę w klasach gimbazjalnych, a wyniki wywieszono na korytarzu. Ankieta dotyczyłam między innymi częstotliwości uprawiania sportu, podjadania itp. Ankieta była uzupełniana przez uczniów samodzielnie, zgodnie z ich własnym sumieniem. I absolutnie nikt nie zaznaczył, że jest otyły lub ma nadwagę. Na wynikach widniały okrągłe, zgrabne zera. Problem w tym, że są osoby w tych klasach, które mają nadwagę i to WIDAĆ.

 

Tak dodam jeszcze, że niedowaga w ogóle nie jest postrzegana jako problem. Ja sama mam za niską wagę, ale nikt nigdy mi nie mówił (no, może oprócz mojej mamy), że coś jest ze mną nie tak. 

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu Seluna Weatherwax napisał:

 

Tak dodam jeszcze, że niedowaga w ogóle nie jest postrzegana jako problem. Ja sama mam za niską wagę, ale nikt nigdy mi nie mówił (no, może oprócz mojej mamy), że coś jest ze mną nie tak. 

Wiesz,łatwiej przytyć niż schudnąć.Do tego niedowaga nie wpływa na zdrowie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minuty temu Major Degtyarev napisał:

1.Dziewczyny lubią wysportowanych .No chyba ze wieloryby to lubią opony xd

2.Poprawa charakteru,pozbywanie stresu po dniu i poprawa stanu psychicznego 

3.Nie masz nasrane w gacie idąc ulicą w nocy bo albo umiesz sie bic albo szybko uciekasz,koksy cię nie dogonią.

4.Poprawa zdrowia i wydolności w zyciu codziennym.Otyłość to zawał serca,cholesterol,siadają stawy i wiele innych przykrych w skótkach dolegliwości na starszy wiek.

 

I wiele innych korzyści ze sportu.Ja też  należę do klubu sportowego i nieraz dostaje bony na 500zł do sklepów sportowych gdzie można kupić markowe i fajne ciuchu ^^ więc tak jak bym zarabiał.

 

Ja tylko uświadamiam innych ale jak ktoś chce być utyłu i przymulony to mnie to wali.

 

1. >dziewczyny, które lecą na ciało

2. nie stresuję się praktycznie nigdy

3. wystarczy zaopatrzyć się w jakąś tonfę i to już oni maja nasrane

4. Nadal mnie to nie przekonuję

 

Znaczy, to nie jest tak, że się z tym nie zgadzam, czy coś. Owszem, to co mówisz, to to jest prawda, ale w żadnym stopniu nikogo to nie motywuje. No chyba, że ktoś jest tak skończonym idiotą, że nie jak będzie ważył 125 kilo, to na luzie będzie sobie chodzić.

Ludziom się nie chce i takie puste slogany gówno kogo przekonają. I wiecie co? Wy, jako te uosobienia zdrowia i sportu, macie się czym pochwalić w dzisiejszych czasach. Więc po co ciągnąć do tej grupy osób więcej ludzi? Jakby tak każdy był napakowany, to świat byłby nudny. "O, patrz, jakiego mam bica. Może pomóc ci wciągnąć szafę na 8 piętro?" "Każdy takiego ma, sam se dam radę". Ludzi wysportowanych nie ma za dużo, więc są oni w stanie się czymś pochwalić. Czymś rzadkim i cenionym. I to jest piękne.

 

A i bez żadnego biadolenia mi tu, że ludzie namawiają innych do sportu "dla ich dobra i dobra innych", bo w życiu nie uwierzę w tego typu puste biadolenie.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

By się poprawić w życiu codziennym i nie zdechnąć na tarczycę czy inne serce starczy zapierdalać rowerem do pracy i nazad, tachać cement, nosić meble, rąbać drwa i inne takie. Nie trzeba hurr durr biegać po dwadzieścia km [pokażecie jak to robicie, to uwierzę] ani inne takie. Sporo ludzi w wieku starszym niż uczeń nawet nie ma na to czasu. Period.

Edited by Po prostu Tomek
  • Upvote 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...