Malvagio

Tajemnice [Oneshot][Dark][Violence]

Recommended Posts

Neptunie słodki. Trwało to całe wieki i kosztowało wyprucie wszystkich żył, ale w końcu udało mi się ukończyć pisanie kolejnego opowiadania - jak na moje standardy prawdziwego giganta (83 strony, to ponad trzy razy więcej, niż mój drugi pod względem długości fik!). Nigdy więcej takich molochów, ja chcę z powrotem do mojej krótkiej formy, heh (choć na razie czuję się nieco... wypalony). No i wreszcie będę mógł wrócić do oglądania serialu i czytania komiksów, bo podczas prac nad "Tajemnicami" całkowicie się od nich odciąłem.

 

"Tajemnice" powiązane są z zamieszczonym tu wcześniej opowiadaniem: Konfrontacja więc oczywiście zachęcam do przeczytania go w pierwszej kolejności. Razem z "Delirium". I ewentualnie "Pościgiem".

 

Tytuł: Tajemnice

 

Tagi: [Oneshot], [Dark], [Violence]

 

Obrazek okładkowy:

 

866263__vector_semi-dash-grimdark_backgr

 

Link: https://docs.google.com/document/d/1BRg7oRLAcNJgKf0_wpUlu9MyIhufHvFKUMqynVP47UA/edit

 

Pre-reading&korekta: Bodzio, Cyris Darkshine, Dolar84, StyxD

 

Opis: Jakie tajemnice kryją się za zamkniętymi drzwiami?

 

Dziękuję  Dolarowi za przedpremierowe przeczytanie i radę, co do działu, w którym opowiadanie powinno się znaleźć (zastanawiałem się, czy nie powinien to być Necronomicon).

 

Życzę miłej lektury.

 

 

Epic: 4/10

Legendary: 4/50

Edytowano przez Malvagio
Zmiana objętości tekstu po zmianie interlinii
  • +1 4
  • Lubię to! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Miałem przyjemność być prereaderem tego opowiadania. O ile początkowe strony czytało mi się dosyć ciężko (w sumie nie wiem dlaczego), to później było tylko lepiej, a od około 20 wsiąkłem całkowicie i nawet nie wiem kiedy reszta tekstu przeleciala. Przejdźmy jednak do komentarza właściwego...

 

Beware the spoilers!

 

Obrany temat przypadł mi do gustu - lubię opowiadania  Sombrą, zwłaszcza kiedy są dobre, a "Tajemnice" spełniają ten warunek z wielkim naddatkiem. Motyw zagłębienia się  w przeszłość mrocznego władcy i odkrywanie jak stał się taki a nie inny... coś wyśmienitego. Można co prawda zastanawiać się, czy wyprawa w jego ******(ocenzurowano ze względu na wielkość spoilera) była czynem rozsądnym, na który Księżniczki by się zdecydowały, ale i Malvagio tak to opisał, iż wyglądało to bardzo realnie i prawdziwie - z jednej strony mieliśmy niechęć, rozważania nad stroną etyczną przedsięwzięcia a z drugiej ciekawość pchniętą na sam skraj obsesji - a może i troszkę poza tę granicę.

 

Księżniczki przedstawiono świetnie - widać w nich charaktery, nie są to postacie płaskie i bezosobowe. Są jednocześnie podobne i bardzo różne. Z innych bohaterów spodobał mi się początkowy występ zepchniętego na boczny tor Shining Armoura - napisany bez przesady w którąkolwiek ze stron, gdyż widać zarówno jego przywiązanie i zaufanie do Cadance (odwzajemnione) jak i rozgoryczenie z powodu odsunięcia go od właściwych wydarzeń. Kreacja Sombry oraz jego *******(patrzcie wyżej) jest wyśmienita. Ewolucja od niewinnego, zupełnie zwyczajnego źrebaka do mistrza zła postępuje stopniowo i płynnie. Nie ma w niej (czego się trochę obawiałem) przeskoku dobry-zły z akapitu na akapit. Fajnie wypadł też Discord w swojej krótkiej roli - a muszę powiedzieć iż w takiej jak tu jeszcze go w fanfikach nie zdarzyło mi się zobaczyć. Miła niespodzianka.

 

Fabuła jest spójna - nie zauważyłem żadnych dziur (nie żebym się ich spodziewał). Wszystko elegancko się zazębia i pasuje do siebie. Na dodatek uzupełnione jest klimatem, który w tym opowiadaniu jest dokładnie taki jak być powinien - mroczny i przytłaczający. Opisy doskonale potęgują napięcie i odmalowują ponury obraz wnętrza *****(jak wyżej) Sombry.

 

To by w sumie było wszystko co ma do powiedzenia. A nie - jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Otwieram głosowanie na Epic. W mojej ocenie "Tajmenice" bezwzględnie na ten tag zasłużyły.

  • +1 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Od jakiegoś czasu, z różnych przyczyn mniej lub bardziej losowych, nie przeczytałam żadnego dobrego tekstu. Stwierdziłam, że tak dalej być nie może, więc zaczęłam szukać jakiegoś fanfika. Przeglądam sobie różne mniejsze i większe dzieła fandomu, i widzę to. Obrazek ładny, tytuł dobry, tagi spoko, opis krótki, ale obiecujący. Czytam. Mija jakiś okres czasu, nie wiem, czy to godzinka,czy może trzy, zatraciłam się bez pamięci w tekście. Czytałam bez przerw na tak prozaiczne czynności jak jedzenie, sen, czy chodzenie do toalety. Przeczytałam i byłam zachwycona. Dzięki Malvagio, zrobiłeś mi dzień (a właściwie noc, ale kto by się takimi drobiazgami przejmował). Następnego ranka przeczytałam to jeszcze raz, i nadal byłam zachwycona.

Co mi się tak spodobało? Właściwie wszystko, ale i tak wymienię najmocniejsze, moim zdaniem, punkty tego fika.

Spoiler

 Wędrówka po umyśle Sombry, jego historia, droga od źrebaka, niedoszłego bohatera Equestrii, do okrutnego króla z manią mordowania alikornów, siejącego strach i grozę nawet po takim czasie. Obawy Twilight, niedoceniany Shining, Nienawiść, wątek Cadence - Amary. Świetne, wyraźne charaktery postaci, zarówno księżniczek, jak i innych bohaterów (Discord, matka Sombry). Zły król nie jest zły dla zła, oszalał i myśli, że ma słuszność w tym, co robi, że zabicie alikornów naprawdę jest dobre. Księżniczki myślą, nie robią wszystkiego na hura, mają obawy i wątpliwości. Historia Nightmare Moon i kłamstw Celestii nie wyglądała niewiarygodnie, spostrzeżenie, że Luna, która mogła chodzić po snach, nie miała powodu do zazdrości, było logiczne i zarazem odkrywcze, bo nikt nigdy nie zaprzeczał temu, co opowiedziała Celestia, chyba, że na zasadzie "Luna taka biedna, Ceśka taka zła".

Potrafisz świetnie zbudować klimat, wspaniale piszesz. Wróżbita Matil wróży ci wielką przyszłość.

Spoiler

Koniec również nie odstaje jakościowo od reszty. Ucieczka Sombry sprawia, że nie mogę doczekać się kontynuacji. Ostatnie zdania bardzo zgrabne, dobrze kończą całość.

Nie ma żadnych dziur logicznych, nic, za co mogłabym cię skrytykować. Ktoś może się czepiać "alikornek", ale akcja nie pozwala na rozmyślanie o takich pierdołach. Czytasz i nie możesz się doczekać, co się stanie za chwilę. Dzieło godne najwyższych pochwał i miana epickiego (głos na Epic). Jestem zdecydowanie na tak. Oby tak dalej.

 Czy ja przypadkiem w mocnych punktach nie wymieniłam wszystkiego? Ups...

Edytowano przez Matil
  • +1 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Naprawdę się cieszę, że "Tajemnice" przypadły Wam do gustu (i to na tyle, że oddaliście głosy na Epic!), tym bardziej, że włożyłem w nie o wiele więcej pracy i wysiłku, niż pozostałe prace... już choćby z przyczyny samej ich długości, heh. No i przedstawiony w opowiadaniu temat jest bardzo bliski memu sercu, więc jeśli uda mu się zdobyć ten upragniony specjalny tag, to będę podwójnie, a może nawet poczwórnie szczęśliwy.

 

Spoiler

Co się natomiast tyczy kontynuacji... mam już pewne plany, ale wciąż jeszcze nie do końca ukształtowane. Chyba będę mógł jednak powiedzieć, że moje maleńkie uniwersum zostanie podzielone na okresy Przed i Po "Tajemnicach".

 

Dziękuję za przeczytanie, komentarze, no i głosy.

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ją również oddałabym głos na wpic... Gdyby nie to, że, hm, nie wiem jak xD

 

 

Głos nieważny. Brak uzasadnienie. Spójrz na posty powyżej, z których przyznano głosy - tak to mnie więcej ma wyglądać.~Dolar84

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mówisz, co Ci się podobało. Co najbardziej przypadło Ci do gustu, czym Cie opowiadanie zaskoczyło. Po prostu piszesz to wszystko, a na końcu, że dajesz Epic i po sprawie @WildyRock 

Edytowano przez Świeży rekrut
  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W sumie, to największym problemem jest słowo wstępu, że nie zamierzasz już więcej pisać takich molochów. Wielka szkoda, gdyż właśnie taka dłuższa forma pozwoliła Ci się rozpisać i stworzyć nieco bogatszą fabułę, niż zwykle. Mnie to bardzo pasuje, gdyż dzięki temu można doświadczyć po prostu czegoś większego, gdzie po przeczytaniu 20 stron nie ma się poczucia, że właściwie zaraz koniec.

 

 

 

 

 

Daję głos na [epic]

 

 

 

 

 

Spytany, czy to Twój najlepszy tekst miałbym taki sam problem, jak przy pytaniu o przewagę II sezonu nad V lub odwrotnie. Ciężko mi uznać cokolwiek twojego za lepsze od Księżniczek, tak samo jak znaleźć lepszy odcinek od Lekcji Zerowej. Jednak jakby odłożyć na bok sentymenty… to tak, to chyba będzie Twój najlepszy, albo przynajmniej tekst z podium.

 

 

 

 

 

Po pierwsze, mamy tutaj kilka ciekawych motywów, które uwielbiam. Labirynt wspomnień, wędrówkę w ciemnościach, wzajemne szukanie wsparcia i światła w takim obłędzie. Wręcz było pod tym względem za krótko i osobiście bym to jeszcze nasycił… dobił do 150 stron :P Podobał mi się też zwrot akcji na końcu.

 

 

 

 

 

Na początku bałem się, że nie odważysz się naruszyć kanonu i wykroczyć poza niego. Na szczęście jednak cos takiego nastąpiło i choć nie zgadzam się z wieloma wizjami, to jednak bardzo doceniam je i to, że zostały konsekwentnie ukazane. Przykładowo, to nie moja Celestia, takiej nie lubię, ale grunt, że jest i jest niezła.

 

 

 

 

 

Po drugie, jak zwykle bardzo dobry warsztat, czego w wielu niezłych fikach brakuje. Plastyczne, wyczerpujące opisy, choć jednak skupiające się na akcji. Przykładowo, nie widziałbym nic złego w tym, aby niektóre wspomnienia poszerzyć, jednak i tak interesująco opisano, jak ich emocje przeplatają się z prywatnymi odczuciami księżniczek.

 

 

Tekst zdradza pewien schemat teatralny, po którym widać Twoje wykształcenie, zainteresowania. Przypomina też sesję RPG, które są oparte na heroic fantasy. Ktoś mógłby powiedzieć, że to złe i było modne w latach ’80. Moim zdaniem to nie jest wada, a po prostu wybranie pewnego szablonu przy pisaniu, może faktycznie kiedyś mocno eksploatowanego, ale dziś chyba ciutkę zapomnianego. Co więcej, jest on dobrą podstawą do budowy opowieści.

 

 

Mamy zatem grupkę bohaterów, elitarnych, którzy spotykają się i z marszu wyruszają na niebezpieczną wyprawę. Tam po kolei natrafiają na potwory i pułapki, pułapki i potwory, trochę sobie nieufają i obwiniają o różne rzeczy, ale w sumie współpraca przebiega bez zakłóceń. Każdy z tych bohaterów ma unikalne atuty, bez których wyprawa nie może zakończyć się sukcesem. Ostatecznie, aby wejść do finałowej komnaty, muszą zebrać kilka kluczy…

 

 

Tak, na tym schemacie oparto kilka książek, które zbudowało fantastykę, a który i dzisiaj się powiela w niezłych książkach. Choć oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby to rozwijać.

 

 

Podobała mi się kwestia walki. Cenniejszym i potężniejszym orężem od siły fizycznej lub nawet magicznej była sama wiedza, świadomość czegoś. To rzecz, która również często się pojawia w fantastyce, ma swoją genezę w mitologiach. Sam z tego czerpię.

 

 

Równocześnie przy tych wszystkich schematach nie można do końca opierać się na logice. Jak wielokrotnie udowadniano na przykładach Tolkiena, Rowling, Howarda… od magicznej woli i determinacji głównych bohaterów lub bohatera, prostszym rozwiązaniem problemu byłoby wysłanie odpowiednio przygotowanej drużyny wojska (jakiegoś), tak jak w rzeczywistości. Jak zależy nam na zdobyciu jakiegoś celu, lepiej wysłać tam batalion spadochroniarzy, niż jednego super agenta. Jednak to jest opowieść, a ona rządzi się swoimi prawami.

 

 

 

 

 

Tekst jest bardzo osobisty. Sądzę, że Malv idealnie wpasowuje się w prawidłowość, że ulubiony kucyk, to kucyk odpowiadający osobowości broniacza.

 

 

Co więcej, opowiadanie jest teatralne. Sądzę, że można łatwo je przerzucić na deski sceniczne. Zarówno jego pewien patetyczny styl (dialogi), epickość starć z pułapkami i przeciwnikami, a także finał. Fabulę można by inaczej poprowadzić, np. nie zgadzam się i nie uważam za logiczne

 

 

Spoiler

zachowanie Sombry na wieść, że Discorda pokonał ktoś inny. Jest to moim zdaniem bardzo przesadzone. Tak samo brakuje mi opisu tego, co rodzina Platinum tak naprawdę robiła przeciwko Discordowi i co chciała robić dalej po jego pokonaniu. Czemu Luna i Celestia były nie do pogodzenia?

Owszem, Malv mi to wyjaśnił, ale… można to opisać. Można, ale to jest teatr, a w teatrze nie wszystko musi być powiedziane z encyklopedyczną dokładnością. Tak samo brakowało postaci II planu, było dość sterylnie, akcja dotyczyła rzeczy istotnych dla fabuły (nie było dodatkowych opisów świata i kreacji autora), opisy tez skupiały się na rzeczach istotnych. To nie było jednak konieczne, choć w sumie nie zaszkodziłoby tego wydłużyć i dowiedzieć się więcej o emocjach bohaterek, np. Luny i Celestii, ukazaniu jakiejś sceny z punktu widzenia kilku postaci (odniosłem wrażenie, że narrator skupia się na Twilight).

 

 

 

W sumie, to nie napisałem, czy coś tak naprawdę mi się nie podobało. Obawiałem się, że nie spodoba mi się

pokrewieństwo TS z Sombrą

, ale na szczęście, to nie zostało wyjaśnione (a więc plus). Zatem w sumie to nie ma się czego przyczepić, jeśli dostrzeżemy i uznamy teatralność tekstu, pewne schematy, za coś dobrego, po prostu za formę.

 

 

 

 

 

Od razu odpowiadam na pytanie: czemu zatem skrytykowałem trochę podobną „Konfrontację”. W moim odczuciu te teksty są podobne formą, ale zupełnie inne treścią. Tam narzekałem na fabułę, nie dostrzegałem w niej takiej konsekwencji i rozbudowania, jak tutaj. Ponadto odsunięto pewien motyw, którego nie lubiłem. Owszem, można wciąż dyskutować, czy tysiącletnie kłamstwo Celestii naprawdę było potrzebne… ale dyskutować.

 

 

 

 

 

Zatem, podsumowując, to bardzo dobry tekst o Sombrze. Świetny technicznie, napisany z autentyczna pasją do króla, co więcej, rozbudowany fabularnie i emocjonalnie. Jest to teatr, co nie każdemu może się spodobać, ale uznałem, że w tej formie pasuje. Owszem, sam bym go jeszcze bardziej nasycił, może kilka rzeczy przebudował i zmienił charaktery księżniczek… ale nie warto się czepiać. Jak dla mnie idealnie wpisuje się w twoją markę.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Po odświeżeniu sobie "Delirium" I "Konfrontacji" zawziąłem się za "Tajemnice". Zgodnie z "ostrzerzeniem" autora historia była dłuższa niż jego poprzednie dzieła. Niemniej jak już ją zacząłem to wracałem do tekstu kiedy tylko mogłem. Klimat umiejętnie zbudowany na niedopowiedzeniach jest gęsty I ciężki. Do tego wizja świata zbudowana z elementów serialowych jest spójna, spójniejsza nawet niż sam serial. 

 

Jedyne do czego mogę się doczepić to sposób "dojścia" do najważniejszego wspomnienia, "zalicz to I to, aby odblokować tamto". Wedle mnie umysł/dusza tak nie działa I zamiast "lokacji" "ogród popiołów", która była punktem zbornym po każdej wizjii, powinno być raczej bezpośredbie przechodzenie ze wspomnienia we wspomnienie, I problemem nie powinno być odblokowanie jakichś tam dzwi lecz raczej znalezienie odpowiedniej "ścieżki". Tak jak jest w umyśle, wspomnienie jednej rzeczy przypomina nam drugą. Jednakże jestem w stanie to zakceptować jako świadomy wybór mający zapobiec nadmiernemu mnożeniu się scen. Przynajmniej na "osłodę" miałem dodatkowe wspomnienie wymuszone przez "nienawiść". Zasadniczo wątek reinkarnacji jest na plus. Jest on o tyle ciekawy, że Shining stał "półobcy", ale za to mieszkańcy kryształowej krainy stali się "półznajomi".

 

Na koniec muszę wyznać, że to jest najlepsza mi znana kreacja Sombry, cudowna w swojej zwyczajności, bez zbędnego przekombinowania. 

To co? Skoro "zabili go I uciekł" to teraz będzie robił "Crystal Siege"? ;P

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Rany, Xelu, zaskoczyłeś mnie, nie spodziewałem się, że wysmażysz komentarz (jakie zagęszczenie przecinków!). Nie wiem tylko, czy nie powinieneś poukrywać jego części w spoilerze, bo zdradzasz jednak dosyć istotne elementy fabuły.

 

Co do drzwi, to, no cóż, mam słabość do takiego motywu (wydaje mi się, że królują właśnie takie dwa - drzwi albo ścieżki). Tym bardziej, kiedy mowa o Sombrze, który przecież zasłynął w serialu pewnymi wrotami. Nie wspominając już o tym, że tak pięknie pasował mi do tego przyszykowanego opisu, heh.

 

17 godzin temu Xelacient napisał:

Na koniec muszę wyznać, że to jest najlepsza mi znana kreacja Sombry, cudowna w swojej zwyczajności, bez zbędnego przekombinowania. 

To co? Skoro "zabili go I uciekł" to teraz będzie robił "Crystal Siege"? ;P

 

A, dziękuję, dziękuję - miałem taką cichą nadzieję, że może ktoś nominuje go w Oskarach do najlepszej postaci kanonicznej - choć z drugiej strony, nie wiem, czy bardziej nie pasowałoby przedstawienie z "Konfrontacji", gdzie chyba dobrze oddałem jego małomówność, heh. Cóż, może w przyszłej edycji (jeśli jury nie rzuci całej imprezy w diabły), a na razie będę trzymał kciuki za nominacje w innych kategoriach.

 

No i nie, raczej nie będzie robił Kryształowego Oblężenia - zarówno w wersji Spidiego, jak i komiksowej. Mój udział w tym pierwszym ogranicza się jedynie do użyczenia naszego ulubionego dwulicowego parszywca z sesji... i jeszcze jednego nie-do-końca-milca. A co do komiksowej wersji, WCIĄŻ jej jeszcze nie nadrobiłem, więc nie mam najmniejszego pojęcia, co się tam dzieje... jakoś nie mogę się do tego zebrać. Ale tak, czy inaczej, mogę zdradzić, że ostatnio pojawił mi się głowie dosyć szalony i chyba karkołomny pomysł... może go zrealizuję, może nie - czas pokaże.

 

3.03.2016 at 18:41 SPIDIvonMARDER napisał:

W sumie, to największym problemem jest słowo wstępu, że nie zamierzasz już więcej pisać takich molochów. Wielka szkoda, gdyż właśnie taka dłuższa forma pozwoliła Ci się rozpisać i stworzyć nieco bogatszą fabułę, niż zwykle.

 

Możliwe, ale pisanie tego fika tak mnie wymęczyło, że się całkiem mocno wypaliłem - w końcu od tego czasu napisałem tylko "Sprawiedliwość Pustkowi" i jakoś nie jestem w stanie wykrzesać z siebie sił na stworzenie kolejnego dzieła. Choć może to też wina pracy, która mnie nie oszczędza. Ech. 

 

Dzięki za komentarze. I za głos Spidiego na Epic oczywiście też.

Edytowano przez Malvagio

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Czytając po kolei fiki Malvagia można zauważyć, że część z nich stanowi fragmenty pewnej układanki… układanki opisującej życie i nieżycie mrocznego króla Sombry. Poznajemy w nich jego panowanie oraz jesteśmy świadkami upadku, przy okazji spotykając też ostatnią władczynię Kryształowego Królestwa i inne ofiary obsesji jednorożca.

W „Tajemnicach” wraz z czterema księżniczkami ruszamy w niebezpieczną podróż, mającą odkryć najgłębiej skrywane tajemnice ogiera, którego motywacji ani przeszłości nie zdradził nam serial, pozostawiając spore pole popisu dla fanfikopisarzy. I Malvagio w pełni tę szansę wykorzystuje, tworząc własną wizję dzieciństwa Sombry, czasów, w jakich żył oraz rodziny, która w wielkim stopniu wpłynęła na jego dalsze losy. Wszystko to zostało opisane ładnym, literackim językiem z dużym bogactwem słownictwa, z dużą troską o poprawność formy i z poszanowaniem dla końskiej anatomii (a o to w niektórych opowiadaniach trudno). Świat wykreowany w „Tajemnicach” oraz w pozostałych opowiadaniach jest logiczny i spójny, a postać Sombry obdarzona głębią, której tak jej brakowało.

Spoiler

Podoba mi się także sekret przemiany Luny w Nightmare Moon (zasugerowany już zresztą w „Konfrontacji”). Sama już jakiś czas temu zauważyłam, że księżniczka odwiedzająca sny wszystkich poddanych powinna mieć z nimi dobry kontakt, właściwie wręcz lepszy niż jej siedząca na tronie w stolicy siostra. Fakt ten został zgrabnie wykorzystany, przy okazji zmieniając nieco nasze postrzeganie Królewskich Sióstr.

Postaci księżniczek zostały moim zdaniem przedstawione w bardzo dobry sposób. Celestia pokazuje, z jak dużą odpowiedzialnością wiąże się władza. Luna jako prawdziwa Pani Snów zna zakamarki kucykowych umysłów. Twilight jest żądna wiedzy, a Cadance pokazuje, jak wielką siłę może mieć miłość. Podobał mi się także krótki występ Shining Armora, którego uczucia są łatwe do zrozumienia i dodają dramatyzmu zakończeniu opowiadania.

Jeśli chodzi o moje uwagi, to w zasadzie mam dwie: jeśli chodzi o formę, to wydaje mi się, że można by usunąć sporą część z ponad ośmiuset wielokropków i opowiadanie tylko by na tym zyskało.

Spoiler

Druga uwaga dotyczy treści: nie spodobała mi się scena wyrywania rogu Amarze. Moim zdaniem jest on zrośnięty z czaszką i próba jego wyrwania skończyłabym się raczej uszkodzeniem szyi czy dalszym rozerwaniem nabitego na stalagmit ciała. Bardziej podobałoby mi się zwyczajne złamanie rogu, które w przeciwieństwie do wyrywania nie wydaje mi się tak absurdalnie krwawe, a z racji roli tej części ciała także przysporzyłoby przecież dużego cierpienia ofierze.

Podsumowując: za spójność wizji, za kreatywność w uzupełnianiu luk w historii oraz za całokształt twórczości Malvagia oddaję głos na EPIC.

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się