Jump to content

Recommended Posts

Moon

 

Po jakiś trzech metrach uderzyłeś głową w sufit i upadłeś z powrotem na ziemię. Ale gdy zacząłeś się tak rozglądać na ziemi to zobaczyłeś budowlę, kościół (Celestii i Luny). Drzwi były szeroko otwarte. Wydawał się też być normalny, pozbawiony demonów. Był po prostu budynkiem. 
Tylko co tu robił?

 

Jäger

 

- Oh jak romantycznie - przewróciła oczami. 

Posąg wydawał się być uszkodzony, bo część kamienia była teraz pociemniała do tego też wypełniona wgłębieniami, ale nie reagował na rany tak jak zareagował by ktoś żywy, więc nie powstrzymywało go to przed kontynuowaniem walki. 

Starlight udało się jednak w ostatniej chwili zniknąć i nie zostać zmiażdżoną przez centaura. Wiązka kwasu złapała jego uwagę i tak oto zaczął ruszać w twoim kierunku. Jednak, Gryfka złapała cię i poderwała z ziemi, pozwalać wam obu uniknąć nadchodzącego ataku. 

- Takie strzelanie kwasem prędzej nas wykończy niż przyniesie jakiś efekt. Musimy coś wymyślić - stwierdziła.

 

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 577
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

- Z tego co mówiła maskotka księżniczki Twilight, to kwas i broń obuchowa daje jakiś efekt.

<Wisząc w powietrzu w objęciach gryfki zaczynam się rozglądać po okolicy, próbując dostrzec coś dużego i wystarczająco ciężkiego.>

- Mogę spróbować zrzucić mu cis masywnego na głowę o za pomocą czarów… może wówczas przyniesie, to jakiś efekt.

< „Gdzie są specjaliści od księżniczek lub jej żołnierze, gdy w centrum z jednych jej miast dzieje się coś takiego?”>

- Przydałaby się beczka prochu, albo działo okrętowe lub żołnierze księżniczek…

Link to comment
Share on other sites

Wychodze z budynku z bronią gotową. Mam dzisiaj dosyć. Jak okaże się iż to kurwa znowu jakiś Plan to jak shy kocham, jebne kogoś... o imieniu Star... bo wciąż mi jest winny to za pewne wydarzenie w dzielnicy czerwonych świateł w Canterlocie. No ale no nic. Idę i wychodzę z budynku i rozglądam się uważnie czy nie ma tam czegoś co mogłoby mnie zabić, nadziać, wchłonąć, wyruchać czy inne pojebane rzeczy. No nic... jak będzie bezpiecznie to wznoszę się NA ZEWNĄTRZ i rozglądam się po okolicy.

Link to comment
Share on other sites

Moon

 

Pustka, znaczy no był to normalnie wyposażony kościół, nie wyglądał jakoś dziwacznie, był po prostu opuszczony. Każdy z twoich kroków roznosił się echem po pustym wnętrzu. Prezbiterium wyglądało jakby ktoś wcześniej gotował się tam do mszy. Jednak oprócz tego, wszystko wyglądało absolutnie normalnie. Ba, nawet nie zebrał się tu żaden kurz.

 

Jäger

 

- Mogę spróbować załatwić trochę prochu ale... to zajmie mi z dziesięć minut, może trochę dłużej. Jeśli masz ochotę poczekać, to pewnie - rzuciła  gryfka. 

Sam posąg na chwilę zatrzymał się, rozglądając na boki, jakby oceniając swoją sytuacje, zerkając, to na ciebie, to na Starlight. 

Ty sam mogłeś kątem oka zauważyć, że w okolicznej ulicy wyłoniła się grupka strażników miejskich. 

Link to comment
Share on other sites

No nic... Przeszukuje uważnie budynek, jak nie będzie niczego to zmierzam do wyjścia. Cel mojego przeszukiwania? Ktokolwiek kto mógłby mi powiedzieć co i jak. Mam już mętlik w głowie i nie wiem czy wogóle jestem w swoim planie czy kurwa znowu mnie jebnęło gdzieś gdzie skończe walcząc z pewnie jakimś dupnym gościem który będzie mnie nabijał na swoją broń i rzucał po pomieszczeniu. Kurwa jak ja już chce wrócić do tamtego hotelu i położyć się spać. No nic... Jak nie znajdę nikogo to idę na zewnątrz.

Link to comment
Share on other sites

Moon

 

Cóż, nie znalazłeś tutaj nic specjalnego. Puste ławki, parę obrazów. Zakurzony ołtarz gdzie w jednym miejscu wydawało się, jakby kurzu było trochę mniej, lekko brudny dywan, poza tym jednak nic więcej. Na zakrystii podobnie, poza ubraniami które pewnie należały do kapłanów. Trochę winiacza i parę bitów na tacy. Nie znalazłeś nic co by ci pomogło. 

Link to comment
Share on other sites

Wzdycham ciężko. Przeszukam dla pewności jeszcze ołtarz, a jak nic nie będzie to wychodzę z budynku i idę szukać jakiejś żywej duszy która mi powie co i jak i czy jestem w mieście gdzie powinienem być. No jeśli mnie jebnęło gdzieś gdzie kurwa nie powinienem kurwa się znaleźć to będzie problem oczywiście. Nie chce marnować czasu na niepotrzebne rzeczy. Utrapienie i Zaraza. No nic. Idę przeszukać ołtarz dla pewności a potem wychodzę z budynku i idę kogoś szukać w celu zdobycia odpowiedzi.

Link to comment
Share on other sites

Moon

 

Stając przed ołtarzem zobaczyłeś tylko to samo co wcześniej, na samym środku było miejsce w którym nie było kurzu, było okrągłe i wielkości mniej więcej monety. 

Po odkryciu go wyszedłeś przed budynek i okazało się, że nie mogłeś odejść zbyt daleko bo zaraz spotykałeś się z niewidzialną barierą nie pozwalającą ci opuścić przestrzeni w jakiej byłeś. 

Widziałeś za to przechodniów, oni jednak zdawali się nie widzieć ciebie. 

Link to comment
Share on other sites

Staram się jakoś przebić lecz po paru minutach coś do mnie trafia i spoglądam spowrotem na ołtarz. No... numer z monetą i wodą zadziałał, a tak to innych opcji zdaje się nie mieć. Więc wyciągam monetę i podchodzę do ołtarza. następnie kładę ją na miejscu gdzie było owe miejsce na monetę. Nie mam pewności czy coś to da, ale spróbować mogę. Więc po położeniu monety, spoglądam czy to da jakąś reakcje. Proszę by to coś dało bo mam dzisiaj już dość wrażeń jak na jeden dzień. No nic... oczekuje reakcji.

Link to comment
Share on other sites

Po położeniu monety ołtarz pękł. Z pęknięć wylała się woda, która szybko zmieniła kolor na czerwony, otoczyła cię ale szybko zniknęła. Twoje rany zagoiły się i poczułeś się nieco... silniejszy. Jakbyś był naładowany magią. Bardzo przyjemne uczucie. Jednak, oprócz nie widziałeś zmian. No, może jeszcze oprócz jednej. Moneta uniosła się i doczepiła do twojej bandany jak przypinka. 

Nie stało się jednak nic innego co mógłbyś dostrzec z miejsca w którym byłeś. 

Link to comment
Share on other sites

DOBRA! To było dziwne. No ale nic... uleczony zostałem co... chyba jest nagrodą od bogów za danie na tace? Ale chuj ważne iż już powinno wszystko być na miejscu. Może też się otwarła ta "zasłona" I POZWOLI MI KURWA STĄD WYJŚĆ. Nie to iż nie jestem wierny... dobra, nie wyznaje doktryny księżniczek, ale to kurwa wina wychowania. Mimo wszystko wychodzę na zewnątrz by sprawdzić czy coś się zmieniło. Może będzie jednak jakaś różnica?

Link to comment
Share on other sites

Wyszedłeś przed kościół i co ciekawe, byłeś w tym samym miejscu, na pierwszy rzut oka nic się nie zmieniło, ale teraz mogłeś normalnie wyjść poza jego tereny, dziwną rzeczą było tylko to, że absolutnie nikt nie zwrócił na to uwagi, jakby ten kościół zawsze tu był, absolutnie bez zmian. Jednak, stąd nic więcej nie zobaczysz. 

Link to comment
Share on other sites

Więc jak będę na zewnątrz to wylatuje w powietrze i rozglądam się by odkryć swoje dokładne położenie. Następnie staram się zobaczyć gdzie jest owe miejsce, no chyba iż coś się dzieje. Mimo wszystko szukam Starlight i/albo Stara. ale wpierw lecę nad wodę i sprawdzam jak się tam sytuacja ma. Wiem iż może chuja to dało... ale chce sprawdzić czy udało mi się odblokować ocean. Jeśli tak... to kurwa będę zajebisty i to będzie druga najprzyjemniejsza dzisiaj rzecz. 

Link to comment
Share on other sites

W momencie gdy próbowałeś wzlecieć w powietrze poczułeś jak ktoś cię złapał. 

- A ty gdzie lecisz? - to był znajomy głos, Hollowa. Przyglądał ci się zastanawiająco - i dlaczego właśnie wyszedłeś z kościoła i dlaczego masz zupełnie inną zbroję? Coś ty w tym kościele robił, okradał go? - zapytał wyraźnie zmartwiony. Nie do końca o ciebie a bardziej o to, że mogło to oznaczać kłopoty. 

Link to comment
Share on other sites

- Byłem zajęty tą sprawą z wodą. Chodźmy nad port bo chce sprawdzić czy ta udręka którą przeżywałem od dwóch godzin na oko się opłaciła. Po drodze ci wszystko opowiem - powiedziałem i się wznoszę by przybrać kierunek na wodę.

- Znalazłem na targu na ziemi monetę. Niby nic dziwnego ale okazało się iż była magiczna. Wziąłem ją nad wodę po paru minutach myślenia i okazało się iż dzięki tej wodzie mogłem się zanurzyć. Po tem wskoczyłem myśląc iż pod wodą jest powód owego zamarznięcia oceanu. Woda mnie wciągnęła jakbym ważył 5 ton. Na "dnie" odkryłem pałac w którym mieszkał taki wielki gościu co miał ową broń - pokazuje mu harpun - i mnie zaatakował. Po ciężkiej walce udało mi się go chyba cudem pokonać. Potem odkryłem pomieszczenie gdzie znalazłem ową zbroje, a podczas eksploracji samego budynku znalazłem branzoletę która daje mi ciekawy atut - powiedziałem i załączam tarcze. Potem ją wyłączam. - potem szukając drogi wyjścia wylądowałem w tym kościele ale nie mogłem go opuścić. na ołtarzu było jakby miejsce na ową monetę i ją tam wzróciłem. Ołtarz pękł i mnie jakby uleczył i sprawił iż jestem "Trochę" bo nie wiem jak bardzo, silniejszy. Potem wyszedłem z kościoła bo już mogłem a potem spotkałem ciebie. To taka skrócona wersja. Chce sprawdzić czy walka z gościem który ma fetysz nabijania kuce na harpun się opłaciła.

Link to comment
Share on other sites

Star znowu cię zatrzymał. 

- Nie zapominaj, że ja nie umiem latać. Idziemy tam, nie lecimy - rzucił i ruszył razem z tobą, w tym czasie wysłuchał twojej opowieści. 

- Brzmi to co najmniej dziwacznie - stwierdził - Ale powiedzmy, że w to wierze, jeśli taka jest prawda, to ja naprawdę nie wiem co wydarzy się dalej, ale będzie pewnie bardzo ciekawie - oznajmił i pokręcił głową. - Obyśmy tylko dożyli - dodał.
Po jakiś dwudziestu minutach dotarliście do portu. Cóż, parę osób było właśnie wyławianych z wody, sporo osób zdawało sie też bardzo radosnych z powodu tego, że woda znowu działała. 

Link to comment
Share on other sites

Spoglądam na Stara z uśmiechem.

- Popatrz... naprawiłem ocean. Zajebistość to mało powiedziane - rzekłem i staje w dumnej pozie i mówię równie z dumą oraz radością - I kurwa nikt nie uwierzy iż taki przegryw życiowy jak naprawił ten cholerny ocean - rzekłem z wyraźną dumą. Normalsi 0, przegrywy 1. Spoglądam na niego.

- Widziałeś Starlight?

Link to comment
Share on other sites

- No gratuluje. Teraz możemy popłynąć w dalszą drogę. Co prawda nie wiem czy masz dowód na to, że to ty na pewno naprawiłeś ocean, ale gratuluję - poklepał cię po plecach. - I nie, nie widziałem Starlight. Rozeszliśmy się w różne strony, i do tego czasu jeszcze się nie widzieliśmy 

Link to comment
Share on other sites

- Przybyła kawaleria... 
<Mruknąłem, gdy zauważyłem grupę strażników.>
-Leć po te baryłkę prochu, a ja spróbuje nie dać się zabić, choć tarcza w postaci equestrian może być w tym pomocna.

<W oczekiwaniu na powrót gryfki, próbuję przeżyć, nie mieszając się zbytnio w dalszą walkę. Raczej zajmuje się obserwacją, jak radzą sobie chłopcy Celestii.>

Edited by Voltiur2
Link to comment
Share on other sites

- No to chodźmy jej poszukać - rzekłem i ruszam razem z starem poszukać naszej panny szefowej. No cóż, widzę iż mi nie wierzy, ale szczerze to mnie chuj obchodzi teraz. Ważne iż udało nam się naprawić ocean i tylko to się liczy. No cóż... przynajmniej już nic gorszego się nie może dzisiaj stać. Bo co się jeszcze może zdarzyć? Jakiś posąg w kształcie minotaura ożyje i będzie próbował zrobić z tyłka Starlight jesień średniowiecza? Bez przesady. No cóż... zmierzam z Starem na poszukiwania Starlight, byśmy znaleźli ją szybko.

Link to comment
Share on other sites

Moon

W zasadzie to nie mieliście bladego pojęcia gdzie jej szukać, więc na razie zaczęliście od kierunku w którym wpierw się udała, na razie przechodząc wzdłuż linii wody, mijając wielu zadowolonych żeglarzy. 

- Masz w ogóle jeszcze tą monetę? - zapytał po chwili Hollow. 


Jäger

 

Nie minęła nawet minuta a walka została nagle przerwana, istota po prostu przestała się ruszać. Zamarł w połowie ruchu, raz jeszcze wyglądając jak całkiem normalny, nie ożywiony posąg. Po chwili pojawiły się też pęknięcia z których wylała się woda. Potem jakaś zielona energia która poleciała do ciebie. Poczułeś jakbyś nagle został wzmocniony. Ale nie byłeś jeszcze pewien w jaki sposób. Zaraz po zauważeniu tego, podbiegł do ciebie jeden ze strażników.

- Ty, co właśnie się wydarzyło? - zapytał. 

 

Link to comment
Share on other sites

<Spoglądam na strażnika lekko zmieszany.>
- Właściwie, to sam do końca nie wiem. 
<Wskazuję na Starlight.>
- Piłem spokojnie whiskey w towarzystwie młodej gryfki, gdy oto protegowana jednej z waszych księżniczek wpadła rzucona na stolik. Rzucona przez posąg, który właśnie zastygł... Myślę, że o specyfikę tego wszystkiego należy pytać te młodą damę. Pan wybaczy, ale mam zamiar wrócić do wypoczynku, na którym jestem. Jakby były jeszcze jakieś pytania, to przebywam w tamtym hotelu
<Wskazuję hotel, w którym wynajmuje pokój. Spoglądam jeszcze raz na Stalight i wracam do poprzedniej czynności sprzed walki i próbuję wywnioskować "Co tu się właściwie stało i o co chodzi z tym zielonym czymś?">
 

Link to comment
Share on other sites

Podaje mu moją bandanę mówiąc by uważał, bo sama bandana to dla mnie ważna pamiątka z dzieciństwa. Na niej jest przypinko-moneta. No cóż

- Proszę. Ta moneta jak ją znalazłem była wypełniona magią i ona mi umożliwiła wejście pod wodę. Uważaj na bandanę, to ważny dla mnie przedmiot - powiedziałem podając mu ją. No... ciekawi mnie co on teraz uczyni. Jak ją zniszczy to ja zniszczę jego. 

Link to comment
Share on other sites

Moon

Star przyjrzał się uważnie monecie na bandanie 

- Huh... dziwaczne, wygląda jakby była... przyszyta... ale jest metalowa. Dziwactwo straszne - dodał i oddał ci bandanę. - Chyba zaczynam ci wierzyć nieco bardziej - stwierdził.


Jäger

 

Strażnik podrapał się po głowię. 

- Cóż. Technicznie rzecz biorąc jest pan obecnie zamieszany w tą sprawę, więc to znaczy, że nie może pan opuścić miasta w ciągu najbliższych kilku dni. Potrzebuję pańskie pełne imię, miejsce pobytu i skąd pan pochodzi - oznajmił.

Mogłeś zauważyć, że Starlight byłą obecnie nieprzytomna i doglądało jej paru strażników, jeden pobiegł też chyba po lekarza. 

Link to comment
Share on other sites

- Ja nie kłamie. Gdyby tak robił to skąd miałbym pancerz który umożliwia mi pływanie szybsze pod wodą, ten harpun oraz tarczę? Harpun prawda mogłem zajebać jakiemuś rybakowi, pancerz może bym dostał w sklepie lepszym, ale kurwa tą tarcze? Myślisz iż byłbym szalony wydać tyle hajsu na coś takiego zwłaszcza po mojej ostatniej wizycie w wiadomym przybytku? Dobrze pamiętasz jakim jestem skąpcem - powiedziałem do niego idąc przy nim.

- Cały czas ci mówię prawdę. Gdyby nie to iż rany zniknęły to bym ci kurwa pokazał ślad po nabiciu mnie na owy harpun. A wież mi... był spory.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share


Discord Server

Przydatne Linki

  • Regulamin Forum
  • Ogłoszenia
  • Ekipa Forum
  • Złóż Podanie

Partnerzy

  • For Glorious Equestria
  • Bronies Polska
  • Bronies na DeviantArcie
  • 6pony
  • Klub Konesera Polskiego Fanfika
  • Kącik lektorski Bronies Corner
  • Lailyren Arts
×
×
  • Create New...