Jump to content

Recommended Posts

- Witam uprzejmie - witam się z uśmiechem i podchodzę do lady by powiedzieć - chciałbym kupić Pusty dziennik, oraz coś do pisania. Wybieram się na długą podróż i chciałbym mieć możliwie wszystko zanotowane - powiedziałem do niej a następnie do niej mówię.

- Zapowiada się spokojny i miły dzień. Jestem Moonlight - powiedziałem z uśmiechem przyjacielskim. jestem Gwardzistą Przyjaźni... jakby zawieranie nowych znajomości to teraz moja służbowa powinność... poza tym nie chce widzieć Twilight jak się dowie iż nie zawieram znajomości. W Canterlocie słyszałem iż fanatycznie do tego niekiedy podchodzi.

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 577
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

- Już, momencik - wtedy też klacz zniknęła na moment na zapleczu. Powróciła po jakiejś minucie, może dwóch niosąc w swojej magii dwa, przyzwoitej grubości notesy i dwa zestawy długopisów. Dokładniej po sześć na zestaw, wszystkie niebieskie. - Nie wiem jak dużo zamierza pan pisać, ale tu miałby pan w sumie osiemset czterdzieści osiem stron. A dwanaście długopisów... cóż, tu panu nie powiem, ale sądzę, że powinny wystarczyć, nawet na długą podróż - stwierdziła. Spojrzała na ciebie nieco zdziwiona gdy się przedstawiłeś, ale szybko się uśmiechnęła. - A ja Scribble Notes. Nie jest pan z okolicy, prawda? - zapytała. 

Link to comment
Share on other sites

- Tak... przyjechałem tutaj z Ponyville, i jestem tutaj od wczoraj i będę jeszcze do jutra. Wybieram się do Camelu i pomyślałem iż wyprawę sobie zapisze oraz trochę w nich po szkicuje. Właśnie... trochę ołówków by się przydało też - rzekłem z uśmiechem następnie czekam na to aż dostarczy mi ołówki. Lepiej mi się nimi szkicuje niż innymi rzeczami więc je dlatego biorę... poza tym jak mówiłem wcześniej pojawi się tam trochę szkiców otoczenia, rzeczy a nawet osób które spotkamy. No nic, czekam aż przyniesie mi owe ołówki a następnie daje jej tyle ile będzie potrzeba. Następnie wszystko chowam i żegnam się z nią by udać się na miasto. Może po drodze spotkam Starlight albo Sta... znaczy Star pewnie będzie w burdelu, barze, albo w parku by zaczepiać Matki...

Link to comment
Share on other sites

Kasjerka kiwnęła energicznie głową, po czym schyliła się i zajrzała pod ladę. Przez chwilę dało się definitywnie słyszeć, że czegoś szukała, aż wreszcie, wyjęła kubek wypełniony ołówkami, różnorakimi, więc w zasadzie, do wyboru, do koloru. 

- Ponyville jest chyba dość daleko stąd. Mają tam też ten zamek wyglądający jak drzewo, prawda? - zapytała czekając aż wybierzesz sobie ołówki. Gdy już je wybrałeś, kiwnęła głową i spakowała je razem z długopisami i notesami. - Coś jeszcze? - zapytała. 

Link to comment
Share on other sites

- Tak, wygląda jak drzewo i do tego jest zrobiony z kryształów. Poza tym tak, jest dość daleko. Sam jechałem tutaj 2 dni. Tak to będzie już wszystko, ile się należy? - zapytałem się jej z uśmiechem. No trzeba się powoli już zbierać, nie wiem gdzie Starlight ani Star... choć tego ostatniego spodziewam się w barze albo burdelu... ale mimo wszystko trzeba trochę pozwiedzać miasta... drugiej takiej okazji się nie będzie miało, co nie? Już jestem ciekaw co spotkamy na naszej drodze, jakie fascynujące krajobrazy czy istoty spotkamy. Mimo iż wiem iż te ostatnie pewnie będą chciały nas pożreć, złożyć w nas jaja... albo oba na raz... to jednak jestem ciekaw jak wyglądają.

Link to comment
Share on other sites

Klacz wbiła wszystko do kasy. Chociaż definitywnie nie spojrzała na wynik. 

- To będzie razem sześć bitów, srebrny i miedziak - oznajmiła, no i cóż, gdy spojrzałeś na wynik to nie myliła się. Gdy zapłaciłeś, pożegnaliście się i wyszedłeś zobaczyłeś trochę więcej kucy niż gdy tu przychodziłeś. Głównie chodzących po sklepach. Więc, w którą stronę chcesz iść? 

Link to comment
Share on other sites

No nic... idę do parku i znajduje sobie tam jakieś ustronne miejsce. Przydałoby się odrazu pierwszy wpis w dzienniku dać i opisać parę rzeczy. Jak znajdę miejsce z sumie ładnym widoczkiem, to siadam se na ławce pobliskiej, a jak nie to pod drzewem, a następnie zaczynam pisać. Wpierw jednak na pierwszej stronie "Dziennik z wyprawy #1 "Droga w nieznane". Następnie piszę...

 

"Od czasu ataku na Ponyville którego celem były powierniczki minęły cztery dni. Razem z uczennicą Księżniczki Twilight, Starlight Glimmer oraz z szeregowym Star Hollowem udajemy się do miejsca zwanego Bezsłoneczne Krainy wierząc iż może znajdować się broń która pomoże nam pokonać Białego Pegaza który za owym atakiem stał. Droga będzie niebezpieczna dlatego też mam nadzieje iż uda nam się z niej wrócić cało i zdrowo, choć to tylko czas pokaże.

Obecnie jesteśmy w Fillydelphii, czekając na transport do Stableside, skąd wyruszymy do Cervidas. Cała wyprawa w obie strony z pozytywnym przeczuciem powinna nam zająć góra dwa miesiące, choć boje się iż w międzyczasie może dojść do tego do czego ten pegaz próbuje dojść. Mimo wszystko obecnie trzeba skupić się na terażniejszości. Następnego dnia czeka nas podróż do Stableside...

Mam nadzieje iż uda nam się wyrobić z czasem"

 

Następnie zabieram się za robienie szkicu możliwie ładnego miejsca jaki jest tutaj w tym parku. Pomyślałem iż swoje wpisy będę urozmaicał szkicami po lewej stronie a same wpisy będą znajdowały się po prawej.

Link to comment
Share on other sites

Tutejszy park był zdecydowanie spory. Wśród znacznie bardziej betonowo-ceglanej części reszty miasta, tutaj panowała zieleń, elegancko podzielona ścieżkami, nawet z kilkoma posągami, fontannami i placami zabaw, ty oczywiście wybrałeś miejsce które nie było tuż obok tego ostatniego, a naprzeciwko fontanny. W pobliżu było kilka krzaków, które definitywnie były zadbane, zresztą, podobnie jak trawa i drzewa. Idealny przykład dominacji kucyka nad naturą. 
I cóż, twoje pisanie mijało spokojnie, chociaż od czasu do czasu mogłeś zauważyć, że inne przechodzące kucyki zerkały na ciebie zainteresowane, aczkolwiek nie bardziej niż na innych. 

Link to comment
Share on other sites

Po skończeniu pisania i szkicowania, zamykam książkę i idę się przejść na spacer... może jednak wydarzy się coś ciekawego. Co do wzroku kucy to ciekawy czy patrzyli na mnie czy na to co szkicowałem... choć widać iż raczej szkicowanie to tuaj raczej częste nie jest. Mimo wszystko jednak idę na spacer po mieście, lecz po dłuższym czasie wracam do hotelu. W sumie nie wiem co mam robić... samemu tak coś robienie to trochę smutne. Może Starlight albo Star już wrócili? No nic... spacer a potem powrót do Hotelu

Link to comment
Share on other sites

Przechadzając się po mieście trafiłeś na naprawdę dużo sklepów z ubraniami. Spora część nich była nawet butikami designerskimi. Oprócz tego, były też inne sklepy. Trzeba przyznać, nawet w Canterlocie zagęszczenie sklepów nie było tak duże. Zwłaszcza, sklepów z ubraniami. Po co w zasadzie komukolwiek tyle ubrań... 

 

No ale to nieistotne, wróciłeś do hotelu, było już coś około jedenastej trzydzieści, ale nie spotkałeś ani Stara, ani Starlight. No ale nie byłeś w ich pokojach ani nic. 

Link to comment
Share on other sites

W sumie... może będą w pokojach. Wpierw zajdę do Starlight i zapukam do niej. Następnie po trzech puknięciach w drzwi mówię.

- Starlight?

Trzy puknięcia w drzwi

- Starlight?

Trzy puknięcia w Drzwi

- Starlight?

Następnie czekam cierpliwie aż odpowie, albo otworzy mi. Jeśli nie będzie jej reakcji po około 20 sekundach to ponawiam całą operacje. Jeśli tym razem nie skutkuje to robie to samo u Stara. Może on by odpowiedział. Pamiętam iż Starowi działa to na nerwy iż ilekroć słyszał jak kapitan kazał mi pukać do czyiś drzwi to on się sam wyrywał i sam pukał byle by nie słyszeć mojego "Puk puk puk Podejrzany? Puk Puk Puk Podejrzany? Puk Puk Puk Podejrzany?". Mam tak od dziecka i w sumie do dziś się tego nie pozbyłem. No nic... czekam na reakcje Starlight.

Link to comment
Share on other sites

W obu przypadkach nie było absolutnie żadnej reakcji. Albo bardzo dobrze cię ignorowali, albo po prostu nie było ich w pokojach. Ta druga opcja była w sumie bardziej prawdopodobna. Zwłaszcza, że gdy już zrezygnowałeś i odszedłeś od drzwi dojrzałeś Stara i Starlight wchodzących po schodach. 

- O, wybierasz się gdzieś? - zapytał Star. 

Link to comment
Share on other sites

- W zasadzie nigdzie. Szukałem was bo mi nudno i myślałem iż moglibyśmy coś razem porobić. Gdzie byliście? - zapytałem się zaciekawiony. Nie to iż podejrzewam coś... Star woli matki... ale wciąż. Nie, nie ważne. Spoglądam na nich i mówię.

- Myślałem iż moglibyśmy się gdzieś udać... nie wiem... Teatr albo coś podobnego? Nigdzie się stąd nie ruszymy do jutra tak czy siak, więc taki mi pomysł wpadł - zapytałem. W sumie coś podejrzewam iż Star mógłby odmówić... na ostatnim spektaklu zagłuszał widownie swoim chrapaniem. Do dziś się pluje iż go wywalili, a mieli takie miękkie fotele do spania.

Link to comment
Share on other sites

- W sumie, to jest całkiem niezły pomysł. Można jakoś wykorzystać ten czas. Siedzenie i nic nie robienie jest niezbyt dobrym pomysłem, a utrzymanie moralii to dobry plan - stwierdziła Starlight, na co Star tylko wzruszył ramionami.

- Może będzie ciekawie. Kto wie - stwierdził. - Masz jakiś pomysł na co iść? - zapytał. 

Link to comment
Share on other sites

- W sumie myślałem nad dwoma, ale nie wiem czy je tutaj grają. W sumie z tego co słyszałem to jest sporo ich do wyboru więc można zdecydować jak dotrzemy do najbliższego teatru. Choć w sumie ja mam nadzieje na spektakl który oglądałem za dzieciaka w Cloudsdale oraz który był tez miejscem gdzie moi rodzice się poznali... po tym jak ojciec epicko zepsuł owy spektakl i mama przybyła go zapuszkować... ale to szczegół. Jest to opowieść o "Klaczy i Smoku" czyli jak istoty z kompletnie dwóch rożnych światów znalazły wspólny język oraz razem zapobiegły wojnie między Królestwem Kucy a Dominium Smoków. Ostatni raz go oglądałem za dzieciaka przed wyruszeniem do Canterlotu... więc nie pamiętam by był tam wątek romantyczny, pamiętam iż owa klacz była blisko z owym smokiem, lecz nie pamiętam dokładnie jak blisko. Co sądzicie?

Link to comment
Share on other sites

- Wątpię by to grali, ale cóż, możemy zobaczyć - stwierdził Star. - Wie ktoś z was gdzie jest najbliższy teatr? - zapytał.

- Tak, ja wiem, więc mogę was na spokojnie poprowadzić - stwierdziła. - Idziemy już teraz czy coś jeszcze chcecie wpierw zrobić? - zapytała. 

Link to comment
Share on other sites

- Ja mogę się nawet teraz wybrać. A wy? - zapytałem się i spoglądam na nich w oczekiwaniu. No, nawet jak nie grają to i tak chętnie wybiorę się na jakiś spektakl. Jakikolwiek by on nie był... tylko kurwa broń boże nie "Ogniska Pokory"... prędzej pocałowałbym sombrę niż bym na to poszedł. To najgorszy spektakl religijny jaki kurwa powstał w ostatniej deka... znaczy w ostatnim Milenium. Samo jego istnienie to herezja w czystej postaci. Mimo wszystko jednak jak oni dwaj będą chcieli... ugh... to jednak pójdę... no nic. Czekam na ich reakcje.

Link to comment
Share on other sites

- Cóż, zrobiliśmy już to co mieliśmy, więc w zasadzie też możemy iść teraz - stwierdziła. 

 

Całą droga do teatru zajęła wam w sumie niewiele czasu, potem dogadaliście się co do spektaklu i go obejrzeliście. Było okej, Star tym razem nie spał, mając oczy skupione na jednej z postaci, ale to mniej istotne.

Reszta dnia minęła równie spokojnie, no i wreszcie nadszedł kolejny dzień.

Gdzie wsiedliście do pociągu i ruszyliście w dalszą drogę. Tym razem nie było jednak tajemniczych rozmów z tajemniczym, fioletowym jegomościem. Było w zasadzie bardzo spokojnie.

 

----------------------------------

 

Zauważenie, że dotarliście do Stableside było by łatwe nawet dla ślepca, bo tak oto powietrze stało się nagle zupełnie inne, wypełnione zapachem soli, ryb i jodu. Od razu dało się zauważyć, że byliście nad morzem. Oprócz tego, było też nieco cieplej. ale nie był to problem. Do tego, nawet ze stacji dało się zauważyć resztki Mostu Nieskończoności, reliktu czasów minionych, podobno budowla starsza jest od samej Equestrii, powstała na długo nim kucyki w ogóle tu przybyły. Jednak nikt nie wie, kto ją stworzył. Była to też największa atrakcja turystyczna, wraz z największym portem w całej Equestrii.

 

Moon

 

Cała wasza trójka wysiadła z pociągu. Był to co prawda tylko przystanek na waszej drodze, bo teraz musieliście znaleźć łódź. Co nie powinno być trudne, prawda? 

- Dobra, to wpierw powinnyśmy pójść zobaczyć kiedy możemy wypływać, żeby wiedzieć, czy opłaca nam się wynajmować jakiś pokój. Plus, chciałabym w sumie zobaczyć most z bliska - powiedziała Starlight.

- No to chyba ruszamy do portu, prawda? - zapytał Hollow.

 

Holy 

 

Więc, wysiadłeś z pociągu, wreszcie stanąłeś na peronie. Ale oprócz zapachu morza, nie czułeś tu nic więcej. Czyżby miał zapowiadać się spokojny dzień? Trudno powiedzieć. Pewnym było, że w obecnym momencie nie mogłeś jeszcze zapalić, bo wciąż byłeś w miejscu publicznym. Ale czy twój plan działania obejmował coś więcej niż najbliższe piętnaście minut?

Jäger 

 

Podobnie jak osoby o których wspomniałem wcześniej, też wysiadłeś z pociągu. Główna różnica między wami, była taka, że ty wysiadłeś z pierwszej klasy. Bo bądźmy szczerzy, stać cię. Zwłaszcza, że byłeś na wakacjach, a do Cervidas była jeszcze przed tobą droga przez morze, więc wolałeś czuć się komfortowo w podróży. 

I teraz, stając na peronie, wciągając w płuca zapach morskiego powietrza, musiałeś zdobyć bilet w dalszą drogę. Ale twój wzrok przykuła obecność dwójki zbrojnych którzy wydawali się nie być częścią standardowej straży w miastach. Towarzyszyła im klacz jednorożca, której wygląd coś ci mówił, ale nie byłeś pewien dokładnie co.

 

 

 

Oto kolejny przystanek... witam w Stableside. 

Link to comment
Share on other sites

<Przez dłuższą chwilę przyglądam się zarówno klaczy jak i dwójce gwardzistów, aby mniej więcej określić region z jakiego pochodzą. Mimo wszystko resztę swojej uwagi poświęcam klaczy jednorożca, której wygląd wydawał mi się znajomy. "Czyżbym widział ją na jakimś balu w Canterloci?"  przeszło mi przez myśl, kiedy oderwałem od niej wzrok, aby rozejrzeć się za jakimś tragarzem lub kucem, który zawiezie mnie do portu i weźmie mój bagaż. Wykorzystując fakt poszukiwania bagażowego, zmierzam w kierunku owej klaczy rozglądając się z wcześniej wspomnianymi usługami. Będąc na jej wysokości przyglądam się jej kątem oka i gdy  ją minę, to robię jeszcze dwa, czy trzy kroki by dać sobie szanse na ewentualne po kojarzenie faktów. Niezależnie od wyniku obracam się w jej kierunku robiąc krok. Zwracam się do niej z lekkim uśmiechem.>

 

-Wybaczy Panie śmiałość. Jednak odnoszę wrażenie, że dane było nam się spotkać. Bywała droga Pani może na balach w Canterlocie lub jakiś ważnych dla Equestrii uroczystościach?

Link to comment
Share on other sites

Holy gdy tylko wyszedł z pociągu odruchowo chciał zapalić papierosa ale jednak wielki znak zakazu go od tego odciągnął. No cóż. Niby był egzorcystą itd ale zakazy obowiązywały go tak jak wszystkich. Pierwsze jednak co zrobił po krótkiej chwili namysłu to wziął swój bagaż i ruszył przez peron. Po chwili jednak się zatrzymał aby poprawić swój szal, w tym samym momencie jego wzrok przykuła dwójka zbrojnych i klacz która niby mu kogoś przypominała ale nawet on miał swoje lata i lekką sklerozę o czym przypominały mu siwe włosy. Pokręcił głową i wyszedł z peronu. Pierwsze co zrobił to stanął przy śmietniku i odpalił papierosa. W czasie tego ochydnego dla innych kucy zajęcia zaczął obserwować otoczenie i postacie poruszające się po mieście.

Edited by Lucjan
Link to comment
Share on other sites

Wychodząc z pociągu rozglądam się. Trochę tutaj tłoczno. Spoglądam na nich i mówię.

- Udajmy się wpierw do tego portu by dowiedzieć się właśnie czy będziemy mieli statek do Cervidas. Mimo iż teżbym chciał zwiedzić ten most... w sumie mam na to nadzieje od dziecka bo mój ojciec tam był podczas swoich podróży. Mimo wszystko musimy się dowiedzieć czy popłyniemy jeszcze dzisiaj. Jak wieczorem albo jutro... to możemy sobie skoczyć na wycieczkę po Moście - rzekłem z uśmiechem do Starlight, lecz nagle jakiś random podszedł co wywołało u mnie "Guard Alert" który zaczął być bardziej czuły od czasu pamiętnego ataku na księżniczkę i resztę Elementów. Mimo iż jestem gotowy do ewentualnej interwencji, to jednak nie daje tego po sobie poznać i tylko spoglądam się czujnym i analitycznym okiem okiem na ogiera. Po tym jak wypowiedział się, to spoglądam na Starlight w oczekiwaniu czy potwierdzi, tylko po to by wrócić chwile potem wzrokiem do ogiera.

Link to comment
Share on other sites

Jäger i Moon

 

Gdy tak rozglądałeś się w poszukiwaniu tragarza, zbliżając się do grupy, nie byłeś zbyt trudny do zauważenia, ale na razie żadnego tragarza nie zauważyłeś. Zostałeś za to dostrzeżony przez dwójkę ogierów, którzy dostrzegli cię zdecydowanie szybciej niż klacz, która była z początku trochę zaskoczona pytaniem.

- Cóż... byłam kilka razy. Ale skąd pańska ciekawość? - zapytała. Co dało ci czas przyjrzeć się jej dokładniej, co pozwoliło ci dokładnie rozpoznać kto przed tobą stał, była to Starlight Glimmer, uczennica księżniczki Twilight Sparkle, z którą to była kilka razy na balach, zdarzyło się jej też być w towarzystwie innych księzniczek. Nic dziwnego, że ją skojarzyłeś.

 

Holy

 

Stojąc tak przez kilka minut, obserwując nie zauważyłeś nic ciekawego. Nie poczułeś też absolutnie żadnej specyficznej obecności. Co było dziwne...

Powinno być cokolwiek, prawda? Niemożliwym było coś takiego. A jednak, wszystko było... ciche. Nieruchome.

Nie miałeś co do tego żadnych wątpliwości, coś było nie tak. 

 

 

Link to comment
Share on other sites

<Rzucam przelotne spojrzenie na dwójkę gwardzistów, po czym ponownie spoglądam na klacz.>
- Już śpieszę z odpowiedzią. Jednak pozwoli Pani, że pierwej się przedstawię, hrabia Mondschein-Jäger. Otóż droga Pani, gdy wyszedłem z pociągu i rozglądałem się za kimś, kto odebrałby mój bagaż i zawiózł mnie do portu, to dostrzegłem Pani sylwetkę w towarzystwie tych dwóch Panów. <Spoglądam wymownie na towarzyszące jej ogiery.> Wydała mi się Pani znajoma, więc z  lekką naiwnością źrebięcia podszedłem zapytać. Wszak miło jest czasem spotkać kogoś znajomego, podczas długiej i samotnej podróży. Wszak Equestria słynie z przyjaźni i jej magii. 
<Rozglądam się za tragarzem i wracam spojrzeniem do Starlight.>
- Wprawdzie jest mi Pani znaną osobistością, jednak moje nadzieje, co do jakichkolwiek podwalin naszej wcześniejszej znajomości legły w gruzach, panno Starlight Glimmer. 

<Spoglądam ponownie za tragarzem lub stojącym gdzieś powozem, po czym znów wracam do klaczy.>
- Proszę wybaczyć, to najście droga Pani, ale na mnie już czas. Muszę znaleźć powóz i udać się do portu, bowiem czas nagli. Życzę miłego dnia.
<Skinąłem lekko głową w jej kierunku i odchodzę w poszukiwaniu wcześniej wspomnianego wozu i tragarza, aby zabrać się z bagażami i ruszyć w kierunku portu.>

Link to comment
Share on other sites

Obserwójąc baczne jak gada do niej tą "Szlachecką Paplaniną" oraz jak potem odchodzi czekam trochę. Wiem iż Star podzieli moje zdanie bo jest wiele co nas łączy... ale jedną z największych rzeczy jest ogromna niechęć do szlachty. Mam swoje powody czemu nienawidzę tych sztucznych pierdów którzy myślą iż kasą mogą zdziałać wszystko a urodzenie robi z nich niewiadomo kogo. Kiedy już odszedł to spoglądam na Starlight, wyraźnie wzdycham przechodzę koło niej by powiedzieć...

- No cóż... nie przejmujmy się nim. Chodźmy sprawdzić czy jest jeszcze statek do Cervidas. Chociaż mam chęci na zwiedzenie tego mostu, to jednak nie chciałbym przegapić statku. No chyba iż chcesz po drodze coś jeszcze załatwić - rzekłem i nagle się uśmiechnąłem i przybrałem wydumioną postawę i mówię w jezyku sztucznych ku... znaczy szlachty.

- Aczkolwiek droga czeka nas niebywale długa. Po cóż to czekać więc i czas marnować, mości pani? - odwracam się w kierunku portu i mówię - ZA MNĄ! Kierunkiem naszym, port będzie! - rzekłem i spoglądam na ich reakcje. Jak mocno się zbłaźniłem? Po chwili mówię z lekkim chichotem.

- Przepraszam... nie mogłem się powstrzymać. 

Link to comment
Share on other sites

Holy czuł się w tym mieście jakby to określić... O! Nieswojo. Tak to dobre słowo. Po wypaleniu papierosa wyrzucił kiep do śmieci i rozejrzał się raz jeszcze. Żadnej obecności. Nic. Zero. To nie było normalne. Jedyne co można zrobić w takiej sytuacji to ruszyć do najbliższej świątyni i to właśnie Holy zrobił. Teraz dopiero można było zobaczyć że nie wyglądał on normalnie. Wysokie buty przypominające trampki na kopytach, szalik, okulary na nosie nie były zwykłym ubraniem. Plus do tego płonący krzyż na boku. Znaczek który otrzymał w wieku trzech lat. Ale pomińmy wygląd kuca. Holy po drodze do świątyni wypalił jeszcze z trzy papierosy. Co zaskakujące nadal nie byk chory ani nie miał raka. Zabawne. Jakby Celestia miała go w swojej opiece. Albo Luna. Zależy której się bardziej podoba. Po dojściu na miejsce, Holy wszedł do wnętrza świątyni i zaczął się rozglądać za jakimś kapłanem aby wypytać go o miasto i może jakieś dziwne zdarzenia.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share


Discord Server

Przydatne Linki

  • Regulamin Forum
  • Ogłoszenia
  • Ekipa Forum
  • Złóż Podanie

Partnerzy

  • For Glorious Equestria
  • Bronies Polska
  • Bronies na DeviantArcie
  • 6pony
  • Klub Konesera Polskiego Fanfika
  • Kącik lektorski Bronies Corner
  • Lailyren Arts
×
×
  • Create New...