Jump to content

Recommended Posts

Jäger

 

- Fakt, nas też czas nagli, więc również miłego dnia - odpowiedziała ci Starlight i spojrzała na ciebie jak odchodziłeś. Zauważyłeś też powóz, więc mogłeś w spokoju oddalić się od grupy. Niestety gdy do niego dotarłeś zauważyłeś, że był jedynym który tu stał. Pewnie wszystko odjechało. Jedyny problem był taki, że do wsiadania szykowała się też gryfka, której pióra były ozdobione wszelakimi koralikami i złotymi medalikami. Do tego miała chustkę na głowię, w zasadzie cały jej ubiór przywodził na myśl członkinię grupy która na morzu zabiera bogatym statkom i daje sobie.


Moon
 

- Nie mamy raczej czasu na zwiedzenie mostu, a szkoda - oznajmiła Starlight gdy ogier już odszedł. Zachichotała też na twój komentarz. - Och w porządku, paziu. Przygotuj moją karocę - oznajmiła żartobliwie. 

- Powinienem zawezwać też stylistów dla waszej wysokości? - zapytał Hollow na co Starlight też zachichotała. 

- Dobra, nie wygłupiajmy się już, tylko ruszajmy - stwierdziła. - Do portu. 

 

Holy

 

Cóż, ciekawa sprawa bo... tu nie było świątyni. Znaczy, to mało powiedziane, miejsce w którym na ogół stała świątynia nie istniało. Jakby wyciął cały pasek z fotografii a potem skleił dwa pozostałe kawałki razem. Niby wyglądało normalnie, ale nie czułeś się tu normalnie. W mieście coś było nie tak, ale jeszcze nie wiedziałeś co. 

Po twoim karku przeszły ciarki... zupełnie jakby ktoś cię obserwował. Ale jednak... nie dostrzegłeś nikogo. Więc skąd ten niepokój? 

 

 

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 577
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Kiwam głową do starlight z wyraźnym uśmiechem. Dobrze iż się jednak trochę uśmialiśmy, ale niestety już trzeba wracać do misji. Więc idziemy do portu. Po drodze spoglądam na Starlight i się pytam.

- Jak długo nam potrwa podróż statkiem? - Zapytałem się jej. W sumie nawet jestem ciekaw co to będzie za statek. Jakiś marny kuter którym ledwo pokonamy ocean czy jakiś normalny czy może lu... dobra, za dużo myślę. Najwyżej taki co ma najwyżej średnie warunki, bo większy by nas zbyt dużo kosztował, a na ową wyprawę pieniądze musimy oszczędzać srogo. No nic. No nic, zobaczymy tak czy siak ile nam to zejdzie.

Link to comment
Share on other sites

<„Eh… chyba czeka mnie marsz przez miasto.” Pomimo faktu, iż do powodu wsiada jakaś gryfka, to podchodzę do woźnicy.>

-Przepraszam, którędy najszybciej dotrę do portu?

<Czekan na instrukcje i podążam wskazana drogą. Jeżeli gryfka jedzie w tym samym kierunku i zaproponuje, że mogę zabrać się z nią, to korzystam z okazji. „Nawet jeśli jest piratem, to i tak mi nic nie zrobi, a w razie czego i tak sam potrafię się obronić. Kto byłby tak głupi, aby napadać na oficera w mundurze i z bronią? Chyba tylko samobójca albo inna mało inteligentna istota…”>

Link to comment
Share on other sites

Holy był nie tyle zdziwiony co bardziej podenerwowany. Jedyne co mu zostało to zebrać informacji. A gdzie najlepiej było zbierać informacje? W restauracji. Tam kelnerzy wiedzieli wszystko. No może prawie wszystko. Tak na 90% wiedzieli wszystko. Z taką myślą Holy wszedł do najbliższej restauracji. Tam usiadł przy stoliku i gdy kelner podszedł po zamówienie Holy po chwili zastanowienia poprosił o czarną kawę. - Przepraszam. Jeszcze jedno. Czy tutaj nie powinno być świątyni? - zapytał odchodzącego kuca z zaciekawieniem. Niby było można wyczuć znudzenie w głosie ale jego zainteresowanie było widać w oczach.

Link to comment
Share on other sites

Moon

 

- Przy dobrych wiatrach, może z tydzień. Ale na ogół czas podróży to "około dwa tygodnie, ale może się przedłużyć". Zależy od pogody na morzach. Z jakiegoś powodu pegazy nie mają pełnej kontroli nad okolicznymi wiatrami - wyjaśniła Starlight. - Więc, musimy mieć nadzieje na szczęście - dodała. W tym momencie w twoją twarz uderzyła gazeta, którą gdy zdjąłeś ze swojej twarzy zobaczyłeś napis "pogadajmy" i prawie natychmiast zauważyłeś fioletowego, rogatego humanoida opierającego się o jeden z filarów i wskazującego ci głową na miejsce w którym były toalety. Czyżby twój patron chciał porozmawiać?

 

Jäger

 

Woźnica spojrzał na ciebie.

- Cóż, najszybciej to by było zabrać się ze mną, tylko trzy bity. Tamta urodziwa młoda dama też tam jedzie, więc było by to zaledwie dziesięć minut - oznajmił.

- Yep, dawaj szefunciu, nie zajmuję całego miejsca - rzuciła do ciebie gryfka wyglądając przez okienko z cwanym uśmieszkiem na dziobie. - Nie gryzę, chyba, że ktoś ładnie prosi - dodała i zaśmiała się.

 

Holy

 

Kelner zdawał się nie usłyszeć twojego pytania. Nie było absolutnie żadnych zmian na jego twarzy, tak jakbyś nigdy nie zadał tego dodatkowego pytania, odpowiedział ci tylko "już się robi, sir" i odszedł. Dziwne, prawda? Cóż, to dopiero początek. Nawet nie wiesz kiedy, ale krzesło naprzeciwko ciebie przesunęło się, a przed tobą usiadło coś... co na pewno kucykiem nie było. W zasadzie to wyglądało jak smok. O srebrnych łuskach które zdawały się świecić światłem wspanialszym niż Celestia, a nawet samo słońce. Ale jednak, nie oślepiało cię, a skąpało cię w swoim blasku. Jego blask, majestat i moc jaka od niego biła sprawiały, że Celestia wydawała się niczym innym jak małą drobinką kurzu. 

Spoiler

dragon_starpriest_by_pacelic-d9102ai.jpg

- Witaj - zaczął. Głos jaszczura był władczy, ale jednocześnie delikatny i przyjemny dla ucha. - Me imię brzmi Srebrny Książę. A ty, masz kilka pytań. Na które ja mam odpowiedzi. Ale, pragnę cię też wplątać w moją... małą grę. Widzisz, w tym mieście... jest kilka istot mi podobnych. Jedna podróżuje z grupą która nawet nie wie o jego istnieniu. A ja chciałbym kogoś w tej grupie. Jeśli się zgodzisz, dostaniesz odpowiedzi których poszukujesz, a nawet więcej - zaproponował. 

 

 

 

Link to comment
Share on other sites

<Płacę woźnicy, odkładam bagaże w odpowiednie miejsce i wchodzę do środka. Przed wejściem sprawdzam zapięcie kieszeni i bezpieczeństwo portfela oraz innych wartościowych rzeczy. Robię taki sposób, aby gryfka tego nie zauważyła, a nawet jeśli to uznała, to za zwykłe poprawienie munduru. Wchodzę spokojnie do powozu i siadam naprzeciw młodej gryfki. Spoglądam na nią uważnie i obserwuje jej zachowanie przez całą drogę, a dla niepoznaki rozpoczynam konwersacje. Uśmiecham się do niej subtelnie.>  

- Mam niezbyt miłe wspomnienia z gryzienia, a gryzący jeszcze mniej przyjemne, więc podziękuję.

<Uśmiechnąłem się szerzej i zaśmiałem.>

- Dziękuję, za możliwość podróży z panią. To niesamowity zbieg okoliczności, że jedziemy w tym samym kierunku. Mogę zapytać dokąd urodziwa Pani zmierza? Poza portem rzecz jasna.
<Prowadzę z gryfką rozmowę jednocześnie o wszystkim i niczym konkretnym, cały czas ją obserwując i uważając, aby nic mi zaraz nie zginęło. "Wszak te zmutowane ptaszyska, są bardzo chciwe...">

Link to comment
Share on other sites

- To zrozumiałe. Chciałem poznać tylko przybliżony cza... - rzekłem ale coś mi w połowie przerwało. Konkretnie gazeta która pierdolnęła mnie w pysk jak w typowych książkach gdzie bohater zazwyczaj wtedy poznaje jakąś ofertę albo czegoś chce i ta oferta właśnie mu jebnęła w twarz. Nagle zobaczyłem rogacza i spojrzałem na Starlight.

- Idźcie dalej. Ja zaraz was dogonie, muszę pilnie do toalety - rzekłem i ruszam w stronę toalet. Następnie kiedy tam będę i upewniwszy się iż nikt nie podsłuchuje... choć upewniam się iż uprzejmy jegomość co chce pogadać, już to zapewnił. Jeśli będzie czysto to staje na środku pomieszczenia i mówię.

- Więc... coś się stało? Bo jak myślę na pogawętkę typu "Co tam u ciebie?" nie wpadłeś, co nie? - zapytałem się. Gdyby tak robił to by przynajmniej już przez te dni raz tak zrobił. No nic. czekam aż się pojawi i powie wszystko.

Link to comment
Share on other sites

Moon

 

- Hm... to było dziwne. Czułem jeszcze jedn... nie istotne. W tym mieście jest jeszcze jeden mój... dalszy znajomy, znajomy który sprawiał ostatnio trochę kłopotów, które bardzo zdenerwowały pewne stare, spokojne małżeństwo, mieszkające sobie na morzu. A ja, jako dobry i wcale nie szemrany, bóg, postanowiłem cię trochę ostrzec, a może nawet dać radę. Otóż widzisz, dziwne rzeczy się tu ostatnio dzieją. Mam wrażenie, że będziesz musiał współpracować z kimś jeszcze niż twoja obecna grupka. Miało być więcej osób, ale jedna jakoś tak... wyparowała. Dziwne prawda? No trudno. W każdym razie. Przestrzegam cię, uważaj na monety na których wyrzeźbiona jest płetwa - oznajmił. - To tyle. Papatki - powiedział i ruszył w tłum, mijając kucyki z łatwością baletmistrza.

 

Jäger

 

- Ah! Zadziorny jesteś. Nieczęsto widać takich szlachciców - zaśmiała się gryfka. - Cóż, jeśli ładnie poprosisz to ty możesz być tym gryzącym - zażartowała znowu. - I, mój dobry panie, to bardzo miło z twojej strony że pytasz, otóż w porcie zamierzam spotkać się z moim kapitanem. Mamy ostatnio parę problemów na morzu. Dlatego musiałam załatwić parę spraw - wyjaśniła. - Pan też do portu? Jeśli tak, to mogą być komplikacje - dodała. Po jej wyrazie twarzy, wyraźnie zauważyłeś, że zauważyła to, że starasz się pilnować swoich rzeczy, bo jej uśmiech stał się nieco pobłażliwy. 

Link to comment
Share on other sites

Wysłuchiwałem wszystkich jego słów z uwagą, nawet nie przejmując się nie wiem czemu uwagą o "Zniknięciu jednego jegomościa", po tym jak powiedział bym uważał na monety z płetwą przytaknąłem mu a następnie ruszyłem szukać Starlight oraz Stara. jak ich znajdę to ląduje koło nich i przepraszam za zwłokę, a jak nie to lecę prosto do portu i szukam statku na który mieliśmy wejść. Jestem ciekaw o co mu chodziło z owymi Monetami. Może będą zwiastować coś złego dla mnie albo dla całego statku... wiem jedno. Owych monet jak już ktoś mi zaproponuje to nie przyjmę, a jak zobaczę kogoś z owymi monetami to będę się trzymał z daleka. Tak dla pewności. No nic. Szukam Starlight i Stara a jak ich nie znajdę to szukam naszego statku.

Link to comment
Share on other sites

< Na jej wypowiedź o gryzieniu, uśmiecham się zadziornie i mówię żartobliwym tonem.>
-Dziękuję bardzo, może kiedyś skorzystam i poproszę, o te przyjemność. 

<Słucham dalej tego co mówi z lekkim uśmiechem odpowiadam na jej pytanie.>
-Tak, kieruje się w stronę portu, aby złapać jakiś statek. Komplikacje? Jakie komplikacje? Czyżby ktoś postawił blokadę morską, czy Equestria, aż tak się boi wojny, że porty zamyka?
<Zaśmiałem się lekko.>
- Nie ma komplikacji, których nie da się obejść. <Spoglądam jej głęboko w oczy.> Może ty znasz jakiś sposób?

<Pytam uśmiechając się do niej przyjaźnie i nie robię sobie nic z faktu, iż zauważyła moją nieufność.>

Link to comment
Share on other sites

Moon

 

Razem z resztą udaliście się do portu, nie była to może droga specjalnie długa, ale na pewno kręta przez to, że im bliżej portu tym bardziej chaotyczny stawał się układ budynków. W końcu było to stare miasto. Jednak po jakiś trzydziestu minutach udało wam się.

 

Jäger

 

- Będę wyczekiwała tego dnia z niecierpliwością dobry panie - odpowiedziała flirciarsko. 

- Cóż, to ani jedno ani drugie, ale jest to coś co lepiej zobaczyć na własne oczy, bo nie uwierzy się w to słysząc czyjeś słowa. I niestety, nie znam sposobu na obejście tych komplikacji, szukałam dla mojego kapitana kogoś kto dałby radę, ale na razie jesteśmy w kropce - oznajmiła.

Niedługo później dotarliście już do portu.

 

Port

 

Morskie powietrze i wiatr były tu wyraźnie mocniejsze. Zapach ryb, soli i jodu, do tego lekki chłód, wszystko to dodawały portowi atmosfery. W dokach stały też statki, różne, handlowe, pasażerskie, a nawet rybackie. Drewniane budynki, stocznie, wszystko zdało się normalne. Poza jedną, zasadniczą rzeczą. 

Ocean się nie ruszał. Dosłownie się nie ruszał, była to płaska tafla wody, bez nawet jednej zmarszczki, bez fal. Zupełnie jakby nie było to morze, a miska wody.

 

Sprawiało to, że obraz przed waszymi oczami wydawał się być zwyczajnie... nienaturalny. 

Link to comment
Share on other sites

Staje i spogladam na owy nieruchomy ocean. Następnie spoglądam na moją ekipę.

- No... tego się nie widzi codziennie. No chyba iż taki ocean w tych stronach jest normalny... ale coś wątpię - rzekłem i spoglądam na Starlight.

- Raczej nie popłyniemy dzisiaj... ale ciekawi mnie czemu morze się nie rusza? Widziałaś kiedyś coś podobnego? - zapytałem się Starlight. No... ona parę misji miała z Twilight a tam podobno odpierdalały się jakieś cuda... może jednak trafili na coś podobnego? No nic, czekam na jej odpowiedź wciąż spoglądając na owe morze. Nosz kurwa... znowu zawsze musi coś się pierdolić... ale kurwa nie sądziłem iż ocean tym razem zastrajkuje.

Link to comment
Share on other sites

<Uśmiecham się zadziornie na jej flirt.>
- Oby był nam kiedyś dany... panno?

<Słucham uważnie jej słów i zaczynam rozmyślać do momentu, aż sami znaleźliśmy się w porcie. Wysiadam z powozu i pomagam jej wyjść, od tak z zwykłej uprzejmości. Spoglądam w kierunku oceanu, który stoi, dosłownie stoi.>

- Faktycznie dość niecodzienny widok. Długo, to już trwa?
<Spoglądam na towarzyszkę podróży z zaciekawieniem i zaczynam się zastanawiać, co może powodować taki stan rzeczy i czemu jeszcze nikt z tym nic nie robi, a przynajmniej nie widać aby robił.>

Link to comment
Share on other sites

Moon

 

- Takie coś nie powinno być nawet możliwe... ta woda nie reaguje na istnienie wiatru. Zupełnie jakby to nawet nie była woda. Możemy spróbować to przeczekać ale... wolałabym się czegoś dowiedzieć - oznajmiła. - Dobra, rozdzielmy się i poszukajmy jakiś poszlak. Spotkamy się... - rozejrzała się. - O tam, tam jest jakaś tawerna. Spotkajmy się tam za godzinę. Dobra? - zapytała Starlight.

- Pewnie, też wolałbym się jednak czegoś dowiedzieć - stwierdził Star.

 

Jäger

 

- Galya. A jakie jest pańskie imię? - zapytała. 

- Od pięciu dni. Księżniczka przysłała tu paru swoich ale ci nic nie zdziałały. Te bezbrode durnie nie kochały pewnie nikogo poza swoimi matkami, to i na tym się nie znają. Cholerni idioci. Jeśli istnieje ktokolwiek kto dałby radę to rozwiązać, to pewnie taki jeden Trefniś, którego oczywiście jak zwykle nie ma gdy jest potrzebny - rzuciła, wyraźnie podirytowania wspominając o przedstawicielach księżniczek i "trefnisiu". 

Link to comment
Share on other sites

Kiwam do Starlight i się rozdzielam. Ok... wpierw jednak należy dowiedzieć się szczegółów. Idę przejść się po miejscowych i staram się ich popytać o ową wodę co się stało itd. To wszystko jest tutaj takie dziwne... oraz też uważam na te monety z płetwą o których mi wspomniał Piewca. Trzeba rozwiązać tą sprawę jak najszybciej inaczej misja nasza może być zagrożona... a jak mówiłem parę razy nie możemy sobie pozwolić na zwłokę. No cóż... idę szukać poszlak. Pytam każdego miejscowego czy wie coś na ten temat a jak nie to przynajmniej czy jest ktoś kto mógłby mi o tym więcej powiedzieć. Trzeba to szybko rozwiązać...

Link to comment
Share on other sites

-Mondschein-Jäger.

<Odpowiadma Galyi.>

- Nie wiem kim jest ów trefniś, ale spotkałem dziś bardzo ciekawą personę na peronie. Mianowicie protegowaną księżniczki Twilight Sparkle. Może jest tu, aby rozwiązać ten problem problem skoro jest w obstawie gwardzistów… 

<Spoglądam na nią.>

- Może warto się za nią rozejrzeć? Co to za trefniś, o którym mówiłaś?

Link to comment
Share on other sites

Moon

 

Wędrując po okolicy w zasadzie nie znalazłeś żadnych poszlak, usłyszałeś za to kilka rozmów, głównie o problemach z handlem, z gryfami. Albo o dziwnym stanie morza. Większość rozmów sprowadzała się jednak "straszne czasy gdy morze się nie rusza od paru dni", albo "Klątwy, mówię wam". A tak to nic ciekawego. Z podsłuchiwania raczej niczego się nie dowiesz.

 

Jäger

 

- Było by miło. Mam już dość siedzenia na brzegu. Mieliśmy Wypływać trzy dni temu - burknęła. - Chociaż jeśli jej poziom kompetencji będzie podobny do tego co pokazali ci pracownicy księżniczki to bym na wiele nie liczyła. - dodała. - Co do zaś samego trefnisia, cóż, jest to... tak jakby jeden z okolicznych kapitanów, który co prawda zna się na rzeczy ale jest zwyczajnie dziwakiem. Jest za to bardzo silnym magiem, podobno potrafi naginać fale wedle własnej woli, świetna umiejętność w czasie pracy jako żeglarz - wyjaśniła. - Na razie idę pogadać z kapitanem. Jak chcesz możesz zabrać się ze mną - rzuciła i zaczęła iść w kierunku jednego z doków, przy okazji po minięciu cię przejechała ci ogonem po twarzy. 

Link to comment
Share on other sites

Siadam chwilę i kminię. Nikt nic nie wie... pytanie oraz podsłuchiwanie chuja daje. Hmm... czekaj. Piewca mówił o Monetach... może one są jakoś związane z owym przypadkiem? No nic... nie zaszkodzi przynajmniej poszukać czegoś związanego z owymi monetami. Choć to nie wiele to może jednak to nam coś dać. Do sakw nie będę przecież kucom zaglądał, ale przynajmniej postaram się poszukac jakiejkolwiek wskazówki związanej z owymi monetami. Mam nadzieje iż to będzie dobry i opłacalny trop, nie chce wracać do karczmy z pustymi kopytami, zwłaszcza iż wiadomo iż Starlight coś przyniesie na pewno. No nic. Bazując na tej wskazówce, idę szukać tropów.

Link to comment
Share on other sites

<Gdy gryfka musiała moją twarz ogonem, to skorzystałem z okazji i gryzę ja lekko w końcówkę ogona i uśmiecham się zawadiacko w jej kierunku.>

- Póki co i tak nie mam ciekawszych zajęć…

<Idąc za Galyą rozglądam się po okolicy w poszukiwaniu kompetentnych jednorożców typu tego kapitana lub wysłanników księżniczek. „Chyba rozpoznam kapitana statku, a w razie co mam swoją nową towarzyszkę.”>

Link to comment
Share on other sites

Moon

 

To okazało się być znacznie łatwiejsze, albowiem po jakiś trzech minutach pod twoimi nogami pojawiła się złota bitówka. No, może nie do końca się pojawiła, po prostu tu leżała. Jednak gdy ją podniosłeś dostrzegłeś po jeden stronie jedynkę, po drugiej, Herb Equestrii. Dopiero gdy przewróciłeś ją po raz trzeci, zamiast "1" była tam płetwa ogonowa jakiejś ryby. 

To chyba było to...

W momencie gdy zerknąłeś na płetwę po twoim grzbiecie przebiegł dreszcz, jakby ktoś właśnie przejechał ci palcem po karku.

 

Jäger

 

Czując ugryzienie na ogonie gryfka zachichotała.

- Czyżbym już się doczekała? - zapytała. 

Zanim jednak odpowiedziałeś, dałeś radę dostrzec kątem oka przemykającą szybko fioletową, znaną ci już, klacz jednorożca. Zmierzała szybko w kierunku wody i czegoś wyraźnie szukała. 

Link to comment
Share on other sites

- To dopiero początek...
<Spoglądam w kierunku Starlight i zwracam się do swojej towarzyszki.>
-Galya. Wiem, że chcesz iść do swojego kapitana, ale właśnie zauważyłem protegowaną księżniczki Twilight. Może warto z nią porozmawiać zanim złożysz swój raport? Istnieje szansa, że przyniesiesz jakieś interesujące wieści lub przyczynisz się do rozwikłania tej zagadki.
<Patrzę na gryfkę spojrzeniem, które nie toleruje sprzeciwu i kiwam głową, aby ruszyła za mną. Bez większych podchodów i ogródek podchodzę do klaczy.>
-Witam ponownie panno Starlight. <Rzucam z kamienną twarzą.> Czyżby szukała pani podpowiedzi? Akurat znam kogoś, kto może udzielić pani kilka informacji.
<Spoglądam na gryfkę jeżeli za mną ruszyła, a jak nie, to i tak ją wytropię, gdy przykuję uwagę protegowanej.>

Link to comment
Share on other sites

Ok... mam to. Rozglądam się wokoło i potem znowu spoglądam na ową monetę. magiczna na pewno, lecz musi mieć ona związek jakiś z ową wodą. Z monetą idę blizej wód... może uda mi się coś tam też jeszcze znaleźć, choć szczerze powiedziawszy mam nadzieje iż uda mi się tam cokolwiek jeszcze znaleźć. W między czasie dokładnie jeszcze raz oglądam monetę możliwie pod każdym względem... choć wciąż idę blizej wody i tam zaczynam szukać dalszych wskazówek. Może uda mi się znaleźć coś jeszcze poza tym. Wiem tylko tyle iż muszę teraz naprawdę uważać... bo Piewca nie ostrzegał mnie pewnie kurwa bo tak.

Link to comment
Share on other sites

Moon

 

Podchodząc do wody moneta zdawała się nie zmienić swojego stanu. Cały czas działała tak jak wcześniej. Trzy obroty pokazywały płetwę, lecz poza tym nie wydarzyło się nic innego. Pewnie było coś jeszcze co powinieneś zrobić. Tylko co?

 

Jäger

 

Zauważyłeś, że gryfka skontrowała twoje spojrzenie swoim, które sugerowało, że twój brak tolerancji dla sprzeciwu jej nie ruszał i to w nawet najmniejszym stopniu. 

Ale ty już podszedłeś do Starlight.
Starlight zerknęła nie ciebie wyraźnie zaskoczona. 

- Cóż, fakt, szukam podpowiedzi, ale wpierw chciałam zobaczyć wodę samą w sobie - stwierdziła.

- W zasadzie ja sama nie wiem zbyt wiele o tej wodzie, jeśli już ktoś by coś wiedział to mój kapitan. Ale mogę co nieco podpowiedzieć. Jak na przykład to, że trwa to pięć dni i nie ważne jak silny wiatr i jak bardzo żagle pchają nic się nie dzieje, podobnie zresztą z wiosłami czy parostatkami. Po prostu zupełnie jakby woda odmawiała współpracy - powiedziała.

- Był tu ktoś dziwny? Nietypowy? - zapytała szybko Starlight.

- Cóż, tak. Codziennie przewija się tu po setki osób. Wiele z nich to dziwacy, ale nie wiem czy ktoś zrobił coś z wodą... - rzuciła gryfka.

- Czyli i tak muszę iść sprawdzić samą wodę. No nic, dziękuje za pomoc, ale muszę ruszać dalej - oznajmiła jednorożka, kiwnęła głową i poszła dalej w kierunku wody. 

Link to comment
Share on other sites

<Uśmiecham się na jej opór „W łóżku będziesz tak samo twarda?” Słuchałem obu pań, jak wymieniają się zdaniami.>

- Chcesz poczekać i zaproponować spotkanie z swoim kapitanem, czy zostawiamy ją samopas? Czekamy, aż „wunderwaffe” księżniczek samo sobie poradzi?

<Patrzę na Starlight, jak zbliża się do morza i zastanawiam się „Może ją coś trafi jeżeli, to jakaś magiczna sprawka?” Spoglądam na gryfkę.>

- Stawiam 100 bitów, że coś jej się stanie, jak spróbuje dokonać magicznej interakcji z wodą.

<Uśmiecham się rozbawiony wizją zlanej woda Starlight lub przypieczonej jakąś błyskawicą z wody. Obserwuje jej poczynania.>

Link to comment
Share on other sites

Rozglądam się jeszcze dookoła by zobaczyć coś jeszcze godnego uwagi. Jeżeli nie znajdę nic innego to spoglądam na wodę i podchodzę do niej. Następnie zaczynam ją dokładnie badać. Czy jakoś reaguje na moje kopyto itp. Jeśli będzie reagować (tzn zanurzać itp) to spoglądam na monetę i przybliżam ją do wody by ją po chwili lekko zanurzyć. Po chwili jednak jak wszystko będzie dobrze i nie będzie żadnych przeciwskazań to rozglądam się dokładnie... i mówię...

- Chyba mnie pogrzało... ale innej opcji raczej nie ma. No cóż... jak to Kapitan Hardy mawia... żyje się tylko raz, a jak umrzesz w spektakularny sposób, to tylko lepiej - rzekłem i wchodzę do wody i zaczynam się na niej rozglądać za zjawiskiem oraz ewentualną jej przyczyną nawet pod wodą. Skoro to coś powoduje strajk całego oceanu... to kurwa musi na pewno to być przynajmniej widoczne z kilometra albo strasznie się wyróżniać z otoczenia. ORAZ PRZEDE WSZYSTKIM PAMIĘTAM O POWIETRZU I O TYM BY MNIE COŚ TAM NIE WPIERDOLIŁO

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share


Discord Server

Przydatne Linki

  • Regulamin Forum
  • Ogłoszenia
  • Ekipa Forum
  • Złóż Podanie

Partnerzy

  • For Glorious Equestria
  • Bronies Polska
  • Bronies na DeviantArcie
  • 6pony
  • Klub Konesera Polskiego Fanfika
  • Kącik lektorski Bronies Corner
  • Lailyren Arts
×
×
  • Create New...