Jump to content

Recommended Posts

Spoiler


BO TAM GDZIE SUCHO, MOŻE BYĆ KRUCHO!

 

Jäger

 

- Nah, niech na razie sama to sobie sprawdzi - rzuciła

- Wchodzę w to. Ja sądzę, że nie stanie się nic specjalnego - oznajmiła gryfka z cwanym uśmieszkiem. 

Więc, tak oto przez chwilę czekaliście aż Starlight podeszła do wody, jej róg się zaświecił i... nic się nie stało. A stała tak przez dobrą chwilę. Ostatecznie nawet postanowiła zeskoczyć z brzegu do wody. Chociaż w tym przypadku na wodę, bo to właśnie jednorożka stała na wodzie.

- Yep. To jest kompletnie normalne. Więc, wisisz mi sto bitów - oznajmiła gryfka. - Dobra, ja idę do kapitana - oznajmiła i raz jeszcze ruszyła do doków.

 

Moon

 

Wskoczyłeś do wody... i tak oto, zanurzyłeś się w niej kompletnie, ale co ciekawe, spadałeś bardzo szybko i jakiekolwiek poruszanie się nic nie zmieniało, aż wreszcie ostatecznie zatrzymałeś się na dnie, które również nie wyglądało normalnie. Spoglądając w górę nie widziałeś nawet statków. Zupełnie jakbyś był obecnie w innym miejscu. Co za to jednak przykuło twoją uwagę to... pałac... na morza dnie... 

Wydawał się być zbudowany w stylu japońskim. 

Do tego dalej nie mogłeś pływać, jednak, co ciekawe ryby pływały. Ale twoje ruchy nie były w żaden sposób ograniczone. Ba, nawet mogłeś normalnie oddychać.

goran-bukvic-palace-exterior-06.jpg?1532

 

W coś ty się teraz wpakował Księżycowy Chłopcze? Tak lądować ma morza dnie?

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 577
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

- O... kurwa. Starlight mnie zajebie... - powiedziałem rozglądając się wookoło. No nic... to NAPRAWDĘ SIĘ WYRÓŻNIA. No nic. Nic mi nie pozostaje jak iść przed siebie do owego pałacu... bo kura co mam innego robić? Pływać z rybkami?

https://www.youtube.com/watch?v=6zXDo4dL7SU

...

...

Kurwa jak ja coś walnę. No nic. Idę bliżej tego pałacu i sprawdzam czy jest tam jakiś rekin strażnik czy kurwa Ośmiornica Gwardzista... choć w sumie po tym co raz widziałem u Dashy w czasach szkolnych to ja kurwa preferowałbym jebanego rekina, anieżeli Ośmiornicę... pozdro dla kumatych. Ale mimo wszystko muszę przyznać... ładnie tu mają. Chociaż dla pewności muszę trzymać ową monetę przy sobie. ona mnie tutaj zaprowadziła więc tak się kurwa domyślam iż będzie kurwa cienko jak ją kurwa zgubie. No nic. Idę przed siebie do pałacu. Jeśli nikogo nie bedzie przy wrotach to pukam uprzejmie.

Edited by KougatKnave3
Link to comment
Share on other sites

- No cóż. Zakład, to zakład.
< Wyciągam odpowiednią sumę i bez wyrazu daje ją gryfce.>

- Gratuluję wygranej. Znasz może dobre miejsce gdzie mógłbym się zatrzymać dopóki ocean nie zacznie funkcjonować? 
< Idę obok Galyi i czekam na jej odpowiedź. Po czym proponuje jej spotkanie po jej rozmowie z kapitanem, a sam udaje się w wskazane miejsce, aby sprawdzić, czy trzyma odpowiednie standardy. No chyba, że będzie nalegać na moje towarzystwo. W drodze pod wskazany adres rozglądam się po okolicy od tak dla umilenia czasu i nie dania sobie przywalić ewentualną pałką. "Wszak to port..."

Link to comment
Share on other sites

Jäger

 

Gryfica wyraźnie zadowolona zabrała pieniądze. 

- Zakłady z tobą to sama przyjemność 

Potem zastanowiła się moment nad odpowiedzią

- Cóż, dla ciebie? Radzę iść w okolice rynku, tam jest hotel, nazywał się bodajże jakoś... cholera jak to było... Solarny Resort chyba. Raczej łatwo go zauważyć. Jak będę miała chwilę to wpadnę cię odwiedzić - rzuciła gdy już się rozstawaliście. 

Droga do hotelu była raczej prosta, a port, cóż na pewno był bardzo duży, mogłeś bez trudu zauważyć sporo statków, oraz bardzo dużo straganów, sprzedających wszystko, poczynając na rybach, przez przedmioty przydatne na statku aż do wszelakiej maści pamiątek.

Ale wreszcie, po jakiś trzydziestu minutach dotarłeś do rynku, tam też bardzo szybko znalazłeś duży budynek w znacznie nowszym stylu. Używający zdecydowanie sporo szkła w swojej budowie. Po żółto-białym kolorze ścian, wielkim napisie "Solarny Resort", pięciu gwiazdach pod nazwą i wyraźnie luksusowym wyglądzie, szybko zauważyłeś, że to właśnie był hotel o którym mówiła gryfka.


Moon

 

Co ciekawe, nie było żadnych strażników, a drzwi do pałacu były zniszczone, więc mogłeś bez problemu wejść, przenikając też przez ścianę wody, nagle wchodząc do suchego pomieszczenia. Jednak, pomimo umiejętności oddychania pod wodą, wciąż byłeś mokry. Byłeś obecnie na czymś w rodzaju placu, gdzie był ogród, szybko też zauważyłeś, że tylko dróżka na której byłeś była sucha. Znajdowało się to za to sporo zwłok, kuców, syren, jeleni, psów, gryfów. Wszystkiego. Wszystko co nie było syrenami, było tu definitywnie dłużej. Przed tobą były też duże drzwi, do środka zamku. Były otwarte, nie wyłamane. Idąc dalej znalazłeś się w olbrzymiej sali, która sprawiała, że zamek w Canterlocie wydawał się malutki. Było tu też więcej zwłok, dalej, kolejne wielkie drzwi, drzwi były wykonane ze złota i drewna, albo korytarze w lewo i prawo. Tu też nie było wody. 
 

Link to comment
Share on other sites

Dopiero po krótkiej podróży przez owe sale dotarło do mnie iż trafiłem do prawdopodobnie BARDZO OCZYWISTEGO DUNGEONU!

- Malaka... - rzekłem cicho... a mogłem kurwa udać się po starlight... ale co ja bym kurwa wtedy jej powiedział, "NO ELO! PATRZ ZNALAZŁEM ZAJEBISTĄ MONETKĘ KTÓRA PO 3 OBROTACH ZMIENIA WYGLĄD! ŁOOOOOO" nie dość iż Star i Starlight jebnęli by po STAR FACE PALM, to jeszcze bym wyszedł pewnie na kretyna. Ale chuj... przetrwałem w domu unikając słynnych ziemniaczków nadziewanymi Sterydami od ojca, to kurwa tutaj łatwiej mi pójdzie, prawda? Ej... może tego Dungeonu broni jakaś ładna syrena która mnie tu uwięzi i stane się jej niewolnikiem? Chuj tam iż na pewno tak nie ma, ale lepiej się okłamywać niż potem cierpieć mówiąc "Wiedziałem". No nic. Lewo czy prawo. Hmmm... no nic WIELKICH DRZWI zwiastują rychłą śmierć, zagładę, gwałt na mnie po wsze czasy i dlatego nie powinienem tam kurwa iść...

Idę wpierw zbadać korytarze.

Edited by KougatKnave3
Link to comment
Share on other sites

<Po dotarciu na miejsce swoje kroki kieruję do hotelu i zmierzam w kierunku recepcji. Podchodzę do kontuaru i uśmiecham się do obsługującej mnie istoty.>
- Dzień dobry, chciałbym wynająć pokój. Mają państwo jakieś wolne?
<Czekam na odpowiedź i wynajmuję, a następnie udaję się do pokoju. Gdy wejdę do środka, to zamykam za sobą drzwi na klucz. Rozpakowuje swoje rzeczy i idę wziąć kąpiel, aby się odświeżyć. Po wykonaniu tych czynności ubieram ponownie mundur, jednak rapier zostawiam w pokoju i zabieram z sobą najpotrzebniejsze rzeczy. Udaję się do lobby i kieruję w stronę restauracji w celu zjedzenia obiadu i wypicia drinka lub dwóch. Cały czas nadstawiam uszu i próbuję się rozeznać jakimi plotkami żyje miasto. Poza oczywiści stojącym oceanem. Rozglądam się, jakby od znudzenia, gdy czekam na posiłek. Popijając wcześniej zamówione whiskey rozglądam się od znudzenia po pomieszczeniu.>

Link to comment
Share on other sites

Moon


 

I tak oto ruszyłeś w lewo. Ciekawą rzeczą było to, że spora ilość obrazów wciąż tu była, w stanie nienaruszonym. Rzeczy takie jak fale, wyspy, a nawet po prostu przepływające ryby. Wszystkie obrazy były związane z wodą. Do tego były tu też rzeczy takie jak wazy, czy figurki. Pewnie bardzo cenne. Jednak po chwili zrozumiałeś, że ostatecznie będzie to dość długa przeprawa. 
 

Jäger

 

Główną rzeczą którą tu zauważyłeś to zaskakująca duża ilość przedstawicieli innych ras zza morza. Głównie Jeleni i Wielbłądów które najprawdopodobniej utknęły tu przez to co stało się z morzem. Chociaż rozmowy o samym morzu nie były, rzeczy takie jak widoki, czy wycieczki, co jednak nie zmieniło faktu, że bez problemu dostrzegłeś to, że większość osób czuła się po prostu źle, pomimo próby zachowania dobrych morali. Jednak, poza tym nic więcej. 

Link to comment
Share on other sites

Więc Wzdycham. no... czeka mnie duża eksploracja i w pewnym sensie toporna. no ale cóż... czego się nie robi, co nie? Ok więc. Idę przeszukiwać ten pałac, może znajde coś ciekawego oraz cennego. No... NARAZIE NIE CHCE WCHODZIĆ PRZEZ TE ZŁOTE DRZWI KTÓRE ZWIASTUJĄ DLA MNIE OGROMNIE GALAKTYCZNY WPIERDOL! No nic... więc zaczynam eksploracje pałacu.

...

...

Starlight mnie zajebie jak się dowie iż tu trafiłem... może jednak śmierć od tego gościa co będzie w tamtej sali jest lepsza od śmierci od wkórwionej reinkarnacji boga?

Po eksploracji udaje się do pomieszczenia gdzie na 200 procent spotkam bossa... już widze jak będzie miotać moimi zwłokami ;_;

Edited by KougatKnave3
Link to comment
Share on other sites

Moon

 

I tak oto otwarłeś bramę i przekroczyłeś ją. W pierwszej chwili nic specjalnego nie rzuciło się ci w oczy. No może poza tym, że była tu woda ponad kopyta. Idąc dalej mrok zaczął się powoli rozwiewać aż wreszcie usłyszałeś głośne trzaśnięcie i tak oto, brama za twoimi plecami była teraz zamknięta, a ty tutaj uwięziony. 

Teraz mogłeś bez problemu dostrzec dwa rzędy filarów wzdłuż pomieszczenia. 

Jednak ty szedłeś dalej, a nienaturalna, błękitna mgła rozwiewała się dalej. Wreszcie stanąłeś na samym środku pomieszczenia, teraz mogłeś zauważyć, że było szerokie na jakieś dwadzieścia metrów, długie na co najmniej sześćdziesiąt. Dostrzegłeś też tron na samym końcu pomieszczenia. 

 

Gdy już miałeś stawić kolejny krok usłyszałeś tylko "Chodź tu!"

Instynktownie odskoczyłeś w tył i wtedy też zauważyłeś jak jakaś istota, przypominająca rekina uderzyła w miejsce w które stałeś, odrzucając część wody z tamtego miejsca. 

Gdy mogłeś się jej przyjrzeć, zauważyłeś, że chodzi zgarbiona, i wyglądała jak mieszanka rekina i diamentowego psa. Ubrana w dziwaczny płaszcz, z masywną ilością haków rybackich, związana siatką jako paskiem. Z dziwacznym, ząbkowanym harpunem z kości jako bronią. Harpun ów był przywiązany łańcuchem do ramienia bestii. 

 

Istota wyszczerzyła swoje zęby i narysowała linie, która to przecinała wodę, sprawiając, że ta nie mogła się łączyć.

 

Wyjąłeś swoją broń.

 

Bestia znowu się wyszczerzyła i skoczyła na ciebie.

Spoiler

 


 

 

Link to comment
Share on other sites

Po uskoku spogladam na ta bestię i jedna rzecz mi przychodzi do głowy...

- Może jednak śmierć od Starlight nie byłaby taka zła...? - zacząłem ale nagle on się na mnie rzucił jak Star na widok matki którą kiedyś przesłuchiwałem w sprawie akcji pod monopolowym. Dosłownie taka sama postawa oraz zachowanie. Ja robie unik i wciąż unikam walki, staram się wypatrzeć możliwe słabe punkty stwora. No kurwa... dosłownie wygląda jak Star kiedy się wejdzie pomiędzy niego a jakąś matkę. Tak więc Unikam ataków owego stwora oraz jak znajdę jakiś słaby punkt, to wtedy atakuje kiedy bedę miał okienko...

Link to comment
Share on other sites

Stwór zdawał się uderzyć w to miejsce w którym stałeś wcześniej. Jakby nie mógł zmieniać toru ataku. Na twoje szczęście, nie był o wiele większy od ciebie, więc unikanie jego ataków było łatwiejsze.

Obrócił harpun w dłoni i oblizał się. Zaraz potem wykonał kolejny atak, tym razem rzucając harpun w ciebie. Udało ci się odskoczyć, ale istota zaraz po tym przyciągnęła się do miejsca w którym był harpun. Wyciągał broń z ziemi, oto twoje okno na atak. 

Link to comment
Share on other sites

Więc mając okno wykorzystuje swoją szybkość by wbić się w owe okno i celując w oko owego stwora. Wpierw dobrym ruchem będzie oślepienie go, a potem spróbowanie się zająć nim. Jeśli jednak zdąży wyjąć swój harpun to wykonuje zryw i zaprzestaje akcji. W międzyczasie też odpalam swoją tarcze by być gotowy na odbicie ataku...

...

choć sądząc po gabarytach owej broni to i tak obrażenia mogę dostać.

Link to comment
Share on other sites

Stwór zdawał się zauważyć twoją próbę oślepienia go i wykonał ruch głową który uniemożliwił ci wbicie miecza w jego oko, nie zmienia to jednak faktu, że trafiłeś, zatapiając broń w jego pysku, uszkadzając mu go całkiem boleśnie, jednak nie na tyle by go powstrzymać, bo zaraz po wyrwaniu broni wykorzystał to, że był blisko i uderzył cię łapą. Jednak, cios udało się obronić tarczą. Zaraz potem jednak machnął harpunem, Wbijając go w twój bok i odrzucił cię na parę metrów. Byłeś ranny, ale nie było to nic co powstrzymało by cię przed walczeniem. 

Link to comment
Share on other sites

Staram się wylądować i spoglądam na swój bok.

- Malaka, musze być bardziej ostrożny - rzekłem i następna akcja zależy od tego czy krwawie mocno, czy nie. Jeśli krwawie to staram się na chwile ukryc by opatrzeć ową ranę za pomocą zebranych wcześniej ubrań. To był dobry pomysł by je wziąć. Jeśli nie to tak jak ostatnio. Szukam odpowiedniego okna które by pozwoliłoby mi w niego udezyć, ale tym razem w łokieć ręki w której ma on swoją broń. Prawda będzie mógł ją chwycić drugą ręką, ale jeśli działa to u niego jak u każdego humanoida to przynajmniej osłabie jego ataki... no chyba iż nekbet jest oburęczny. Wciąż nie zapominam o obronie swojej. Jeśli nie będzie robił okna, to staram się takowe okno zrobić.

Link to comment
Share on other sites

Nawet jeśli byś chciał, nie było czasu na opatrywanie ran, bo bestia znowu podjęła atak. Co prawda trafił, ale zaledwie cię musnął, kawałkiem harpuna, nie raniąc cię zbytnio. Ty jednak miał perfekcyjną okazję i tak oto wbiłeś cały miecz idealnie w łokieć. Przerywając chrząstkę łączącą kości. Do tego raniąc istotę dość znacznie. Odskoczyłeś wyjmując broń z łokcia istoty. Definitywnie miał teraz problemy, ale twardo trzymał broń. Dalej się szczerząc. Wykonał jeszcze jeden atak. Znowu trafił, nabijając cię całego na harpun i ciskając tobą przez pomieszczenie. Ale mogłeś walczyć dalej. 

Link to comment
Share on other sites

Wstaje z trudem ale wciąż mam siły. Widząc iż go

- Jeśli mam zginąć, to przynajmniej zabiorę cię ze sobą nekbet... NO CHODŹ! - rzekłem i ruszam do natarcia zakrywając się tarczą i szybkim ruchem staram się do niego podlecieć nim będzie miał czas na wykonanie akcji jakiejkolwiek na mnie. jak bedę odpowiednio blisko to przecinam mu kolano. To powinno go unieruchomić, a przynajmniej dość mocno spowolnić co powstrzyma tą marną imitacje Stara "Milf Huntera" Hollowa. Odrazu jak zadam cięcie to odlatuje najdalej jak mogę. Mimo iż ma problemy... to jednak wciąż ma szanse mnie trafić.

Link to comment
Share on other sites

Udało ci się podlecieć, jednak wydawało się, że był na tyle inteligentny aby nie atakować cię włócznią od razu, bo od razu gdy się zbliżyłeś uderzył cię łapą tak, aby przyszpilić cię do ziemi. Na szczęście dzięki tarczy, cios łapą nie zabolał cię. Zaraz potem uderzył włócznią, znowu nie trafiając. Ty będąc teraz pod nim, miałeś dobrą okazje na cios w kolano. Jednak, bestia bez problemu odskoczyła, ty też się odsunąłeś. Walka dalej trwa. 

Link to comment
Share on other sites

Odskakując więc uśmiecham się do niego.

- Celność już nie taka jak dawniej, hyh? - rzekłem cicho i teraz wykonuje zmyłkę. Udaje iż lece znowu mu zaciąć kolano, lecz w chwili kiedy znowu byłbym dostatecznie blisko, podbijam i szybkim rychem staram się mu ostrzem po twarzy. Oczywiście wciąż nie zapominając o tym iż mam tarcze i należy z niej korzystać.

Link to comment
Share on other sites

Kolejne celne trafienie z twojej strony. Może nie aż tak efektywne, ale definitywnie przeciąłeś bestii połowę twarzy. Blokując też kontrę włócznią i odpychając ją na bok. Zaraz potem blokując też cios łapą. Miałeś teraz zdecydowaną przewagę, jednocześnie sprawiając, że twój przeciwnik był w prawie tak kiepskim stanie jak ty. 

Link to comment
Share on other sites

No to teraz Wzbijam sie w powietrze i robie tzw Taktykę Wojenną Wonderbolts... idealna na sporych przeciwników. Na czym to polega? Wzbijam się powietrze i zaczynam latać dookoła niego tak by móc omijać jego ataki oraz jednocześnie by stracił mnie odpowiednio z oczu. Podczas tego lotu parę razy podlatam by naciąć go ostrzem, by go lekko osłabić. Kiedy tak się stanie, to wzbijam się na sam szczyt pomieszczenia prosto nad nim i używając całej prędkości przyśpieszam by wbić mu ostrze w głowę. Jeśli mi się uda to powinienem go wykluczyć z walki i utorować sobie drogę do finishera.

Link to comment
Share on other sites

Taktyka zdawała się być dość efektywna, bo poza kilkoma muśnięciami nie zostałeś zbytnio ranny. I chociaż trafienie go w głowę na samym końcu się nie udało, miałeś teraz doskonałą szansę go wykończyć, bo zdawał się tylko słaniać na nogach. 

Jak chcesz to zrobić? 

Link to comment
Share on other sites

Więc podlatuje do niego i przecinam mu łokieć zdrowej ręki, po zadaniu ciosu niemal natychmiast odbijam i udeżam spowrotem w łokieć z bronią z nadzieją iż tym razem ją odrąbie. Jeśli upuści swój harpun to podnosze go i następnie rzucam nim w jego szyje a następnie łańcuchem który powinienem mieć częściowo dostępny podcągam go tak by się wywrócił twarzą do dołu. Po tym jak to zrobi Wskakuje na jego plecy zadaje 3 ciosy wzdłóż kręgosłupa a następnie odbijam i ciosem z góry zadaje cios kończący w tył głowy. To powinno wykończyć dziada.

Link to comment
Share on other sites

Ten Harpun... się kurwa przyda. BIERE GO. Razem z tą tarczą energetyczną będę jak starożytni Equestriańscy Legioniści. Po chwil biorę klucz... hmm... szukam kufra którym mogę go otworzyć. Ja dosłownie rozwaliłem tego gościa. No... nie obyło się bez ran... ale kurwa. Nigdy wcześniej nie walczyłem z kimś takim. Owy harpun się naprawdę mi przyda... do tego z tym łańcuchem będzie efektywniejszy bo będę go mógł spowrotem przywołać do siebie. Dobrze więc... idę przeszukać pomieszczenie może znajdę coś?

Link to comment
Share on other sites

Poza uszkodzonymi i pokrytymi glonami kafelkami i gruzem który okazał się być częścią sufitu nie znalazłeś niczego ciekawego. Aż do momentu w którym dotarłeś do tronu i zacząłeś uważnie przyglądać się strukturze. Znalazłeś tam dziurkę od klucza a akurat miałeś klucz. Więc, umieściłeś go w dziurce. Przekręciłeś i wyjąłeś. Usłyszałeś dźwięk mechanizmu i cały piedestał na jakim był tron zaczął się odsuwać, ukazując schody w dół. 

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share


Discord Server

Przydatne Linki

  • Regulamin Forum
  • Ogłoszenia
  • Ekipa Forum
  • Złóż Podanie

Partnerzy

  • For Glorious Equestria
  • Bronies Polska
  • Bronies na DeviantArcie
  • 6pony
  • Klub Konesera Polskiego Fanfika
  • Kącik lektorski Bronies Corner
  • Lailyren Arts
×
×
  • Create New...