Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Cahan

[Samhain 2018] Wzgórze Ognia

Recommended Posts

- Ja również oczekuję na Zecorę, później udam się do księżniczki przyjaźni. Musimy działać szybko zostało coraz mniej czasu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Dokładnie do zmierzchu zostało nie wiele czasu. - przyznał Doktor, patrząc na zegarek był to mały srebrny zegarke kieszonkowy, który był skryty za krawatem - A jeśli nie zdąrzymy? To co wtedy? Musimy wybrać na ślepo?

Edited by Lonley Shadow

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zecora spojrzała na Doktora i  jego wiekowego towarzysza. Zebra stłumiła ziewnięcie spowodowane niedoborem snu. Koszmary dręczyły ją przez całą noc.

 

- Miło zobaczyć kogoś, kto sprawą się przejmuje, a w dodatku tak dobrze nią zajmuje. Doktorze, chodź za mną - rzuciła krótko i wyjątkowo bez rymów. - A ty, kucyku stary, jakie dokładnie są twoje zamiary?

 

(po wskazówki idziecie do mnie na PW i wrzucacie linki do tematów, w których spełniliście warunki ich uzyskania)

Edited by Cahan

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuje ci Zecoro za cenną wskazówkę, wiem co mam dalej czynić. A tobie doktorze życzę powodzenia mam nadzieję że dowiesz się czegoś ważnego. - Powiedział po czym szybko podążył w kierunku miasteczka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Starzec ponownie wspinał się na wzgórze. Nie spieszył się ponieważ do godziny sądu pozostało jeszcze trochę czasu. U jego boku zwisała stara oficerska szabla pamiątka po wielu latach służby w Marynarce Królewskiej. Gdzieniegdzie można było dostrzec błąkające się kucyki, na środku stał wielki stos który dziś miał zapłonąć. Starzec zbliżył się nieco i postanowił poczekać na swych niedawno poznanych przyjaciół. Miał nadzieję, że udało im się dowiedzieć czegoś ważnego, gdyż nie chciał skazywać na śmierć niewinnych kucyków. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sfrustowany Doktor przybył na wzgórze, gdzie była już Luna i kilkanaście kucy. Kiedy tak chodził sfrustrowany, zobaczył znajomego.

 

- Powiedz mi, czy coś masz, bo mi nic się nie udało. Z dwóch karczm mnie wyrzucili.

(Nie byli aktywni)

Edited by Lonley Shadow

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Witaj doktorze niestety ale mnie też nie udało się porozmawiać z nikim, ale mam bardzo ważną poszlakę. Róg jednorożca użyty podczas rytuału należał do potężnego czarnoksiężnika który dokonał żywota 1000 lat temu. Tylko najwięksi znawcy historii magii wiedzieli gdzie został pochowany co może oznaczać, że ten który go znalazł musiał być oczytany, a kto zpośród podejżanych lubi książki i jest elemętem magii Księżniczka Twilight! Choć nie wykluczam także Stygiana on również mógł tego dokonać, Poza tą dwójką podejżewam również Celestię miała dostęp do archiwum Canterlotu gdzie mogła znaleść informacje o tym czaroksiężniku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gładko wylądowała na wzgórzu. Zauważyła że "Dziadek" i doktor już tu jest, więc podeszła do niego. Poczekawszy aż zjawią się wszyscy z tymczasowej grupy poszukiwawczej spojrzała na stos. Ogień strawi jednego z kucy, dla wielu to pewnie będzie wstrząs. Dla niej.. Nie wiedziała co ma o tym sądzić. Potrafiła stłumić emocje i odciąć się od tych, przeżywanych przez inne kuce. Jednak mimo wszystko, nie będzie się czuła komfortowo, wskazując ofiarę. Mimo że wiedziała kim powinna być, a także miała pewne podejrzenia wobec kolejnej wiedźmy.
Każdemu przybyłemu towarzyszowi skinęła głową na powitanie.
-Moi drodzy - wzięła oddech, nie śpiesząc się. Mówiła tylko do tych, z którymi działała do tej pory. Do doktora, dziadka i podmieńca. Ewentualnie do Zecory, jeśli ta podeszła. Jeśli ktoś nie stał w tym gronie, nie słyszałby jej rozmowy. Ale wydawać by się mogło że zastanawiała się jak ująć to co chce powiedzieć.
-Moje tropy i przemyślenia prowadzą mnie w jednym kierunku. Przeanalizowałam pentakl rytuału. Wraz z Alrixem powiązaliśmy też sen Luny z symbolami w kole.-
Starała się streścić dłuższe przemyślenia.
-Moim zdaniem przedmioty leżące na rogach gwiazdy to symbole żywiołów. Woda, ogień, ziemia i powietrze, a także żywioł magii. Krwawy nóż i kielich najpewniej służyły do odprawienia rytuału. Pozostałe symbole pomiędzy gwiazdą a okręgiem należą, bądź są silnie związane z tym, kogo szukamy. Powiązaliśmy martwą mysz z piórem. Leżą dokładnie na przeciwko siebie, co sugeruje jedno. Ktoś kładąc tam mysz, mógł odwoływać się jednocześnie do żywiołu powietrza. Przykro mi to mówić, ale jest jeden pegaz tak silnie związany ze zwierzętami wśród podejrzanych. A pegaz o takim talencie idealnie wpasowuje się w ten schemat. W tym przekonaniu umocniłam się, kiedy okazało się że elementy snu wpasowują się również w koło. Martwe ptaki, martwa mysz.. Pozostałe również mają odzwierciedlenie w przedmiotach z kręgu. Jednocześnie ta, o której myślę ma silną więź z zaginioną Dash do której jak mniemamy należało pióro i która była naszym pierwszym tropem z wielu następnych.-
Westchnęła, poprawiając skrzydła pod płaszczem.
-Wiecie kogo mam na myśli. Być z was był w jej tawernie? Zauważył jakieś dziwne zmiany..? To wrażliwa osóbka, więc mogła was zwieść. Sądzę że i jako wiedźma pozostałaby wrażliwą, wszak nagła zmiana charakteru byłaby podejrzana.-
Podobnie jak nagła zmiana wyglądu, ale w takie rzeczy Cindy nie uwierzyłaby, dopóki nie widziałaby tego na własne oczy. Żałowała że nie zdążyła tam wpaść. Żółta opierzona pegaz z różową grzywą - tak opisała ją Spitfire. Musiała być ładna w takim doborze barw.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ach witam młoda damo znów się spotykamy. - Starzec uśmiechną się. - Tak się składa że byłem w tawernie porozmawiać z Fluttershy, żeczywiście wyglądała nieco dziwnie jakby przypominała nietoperza. Rozmawiałem z nią dłuższą chwilę gdy powiedziałem jej o zaginięciu Rainbow Dash wydawała się być tym bardzo przejęta, opłakiwała także śmierć myszy. To było trochę dziwne, albo ona żeczywiście jest niewinna albo jest naprawde dobrą aktorką i przez całą rozmowę mnie zwodziła, sam nie wiem.

Edited by MagiMemNon

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zecora chrząknęła, pragnąc zwrócić na siebie uwagę.

 

- Ważą się tu nasze losy, w ciągu pół godziny musicie oddać głosy.

 

Zebra wskazała na gotowy już stos na szczycie wzgórza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Doktor również chrząknął.

 

- Masz rację Zecoro. - Doktor spojrzał po przyjaciołach - Choć większość z nas tego nie chce, ale według mnie to Flathershy jest jedną z wiedźm.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niebo ściemniało się. Samotny orzeł, zataczający szerokie kręgi nad rozłożystym dębem, wypatrywał czujnym wzrokiem jakiejkolwiek aktywności na szczycie wzgórza. Kucyki powoli zbierały się, aby móc doświadczy dzisiejszego wydarzenia. Już niedługo powietrze wypełni dusząca woń spalonego mięsa. Niebo zmętnieje od dymu. Z pewnością będzie gorąco.

 

Zebra? – pomyślał ptak, zniżając swój lot. – To musi być ta cała Zecora. Wreszcie przyjdzie mi porozmawiać z kimś innym niż kucyk. Może być ciekawie... 

 

Orzeł wylądował. Zielona, magiczna poświata zawrzała wokół niego i otuliła go, tworząc idealną sferę. Sylwetka ptaka rozbłysła, momentalnie przekształcając się w bardziej kucykopodobne kształty. Gdy kurtyna magii uleciała, przed potężnym dębem stanął podmieniec. Zadarł głowę i zmrużył swoje żółte ślepia, przyglądając się leżącej na stercie liści zebrze. 

 

– Poczekam jeszcze chwilę na innych. Mam nadzieje, że nikt się nie zgubił... 

 

Edit

 

Podmieniec dostrzegł wcześniej poznanego Doktora, Dziadka oraz Cindy, którzy rozmawiali z Zecorą. Postanowił przywitać z nimi i porozmawiać,, póki był jeszcze czas.

 

– Witam – przywitał się, podchodząc do kucyków. – Już zaczęliście głosowanie?

Edited by Grento YTP

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z ogromnym bólem serca, muszę dokonać decyzji, zgadzam się z Doktorem Fluthershy musi być jedną z wiedźm. Bardzo mi jej szkoda wydawała się być taką dobrą osobą, dałem jej się oszukać. - Starzec uronił kilka łez po czem wyszeptał. - robię to dla ciebię droga córko. - Po czym wykrzykną. - Skazuję Fluttershy!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zakapturzona Diana stanęła na uboczu, kiwając głową na przywitanie. Wiedziała już kto stoi za pierwszą z wiedźm

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cigarette skinęła głową na słowa starca. Tak.. Tak właśnie Flutter powinna się zachować. W tak naturalny dla niej sposób. Tak, aby nie wzbudzać podejrzeń.
-Z tego co mi wiadomo, nie jest ona na codzień kuconietoperzem. Jeśli jednak nawet okresowo dotyka ją takie zaklęcie, tym łatwiej byłoby Koszmarowi przejąć kontrolę nad jej ciałem i umysłem. To ona, Fluttershy.
Odwróciła wzrok na chwilę w kierunku Alrixa.
-Tak, winniśmy głosować - mało czasu już zostało. - zwróciła się do niego.

Edited by Stormy Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

– Wszyscy głosują za Fluttershy? – mruknął do siebie podmieniec, podchodząc do grupki głosujących. – Widzę, że myślimy podobnie, moi drodzy. Ja... – Alrix zawahał się na moment i przełknął ślinę. – Cóż... ja również głosuję na Fluttershy. Wszystkie znaki i wizja na to wskazują. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- To Pinkie Pie - rzuciła szybko Dnia nie bacząc na pozostałych. - Pinkie Pie dziwnie się zachowywała...

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Kiedy u niej byłam, była strasznie speszona. Strasznie bała się tego, że poszukujemy wiedźm. Wiedziała o przepowiedni Zecory.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

– Diano, tak? – chrząknął podmieniec, podchodząc do klaczy. – Możliwe, że jednak masz rację, ale każdy mógłby być speszony, gdyby groziło mu spalenie na stosie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

-A więc przed kolejnym tygodniem, sprawdzimy jej trop. Dziś zbyt dużo wskazuje na Fluttershy.. Ale wiedźmy są cztery, dużo nas jeszcze czeka

Spojrzała w kierunku Diany i jej też skinęła łbem, jakoby na przywitanie. Wcześniej nie zauważyła zakapturzonej klaczy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Doktor chciał wiedzieć więcej, lecz zegar dobił godzinę - Zapóźno... Dokonało się. 

Przez chwile wszyscy milczeli czekając na osąd zebry.

 

Doktor podszedł do pegaza. Nigdy nie widział jej w tych stronach.

 

- Ale i tak nie oznacza to, że to nie może być też Flathershy, niestety jest ich cztery. - powiedział ze smutkiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...