Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Cahan

[Samhain 2018] Wzgórze Ognia

Recommended Posts

Rubby patrzyła na wskrzeszonego alikorna z boku. Przełknęła ślinę, bała się reakcji księżniczki przyjaźni na wieść kto został oskarżony o bycie wiedźmą i poświęcony, by została wskrzeszona. Bała się, że księżniczka przyjaźni zakatuję ją i rozszarpię na strzępy. Bała się przyszłości, w której lawendowy alikorn będzie chodził za nią krok w krok i czkał na jej potknięcie,  błąd tylko po to by dokończyć dzieła i popchnąć znienawidzonego batponego w przepaść. Jednak mimo tego swojego strachu Rubby stała niewzruszona i czekała na to co przyniesie jej los.     

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nogi Alrixa niemal się pod nim ugięły.

 

– Co tu się dzieje?! 

 

Jak do tej pory obserwował ten dziwny rytuał z pewnej odległości, jakby nie chciał się znaleźć zbyt blisko centrum wydarzeń. Gdy zielony ogień zapłoną, odsłaniają następnie fioletowego alicorna, żółte ślepia podmieńca rozszerzyły się w szok. To była Księżniczka Twilight. Dokładnie ten sam kucyk, którego skazali na śmierć. Więc jednak się pomylili? A co z Księżniczką Celestią? Ona była wiedźmą? Jeżeli tak, to udało im się uniknąć poważnej pomyłki i zwrócić życie niewinnemu kucykowi...

Alrix pociągnął parę razy nosem. Zapach śmierć wciąż był odczuwalny, lecz poczuł coś jeszcze. Coś złowrogiego. Coś, od czego cały zadrżał. Nekromancja. Podmieńce po swojej przemianie były na nią wyczulone. Jak również na inne rodzaje magii, które okryte były złą sławą. Jednak nekromancja zdawała się być najstraszniejsza, gdyż łamała prawa natury, które odmienione podmieńce szanowały i podążały na nimi. Nie dało się również ukryć, że akurat ta dziedzina magii, wywoływała największe zainteresowanie i ciekawość u Alrix.

 

Podmieniec otrząsnął się z mrocznych myśli i obrazów, które majaczył w jego wyobraźni. Nie mógł już znieść samotności, dlatego też podbiegł na szczyt wzgórza. Dostrzegł kucykoperkę. Chyba Rubby się nazywała, a w każdym razie Alrix miał nadzieje, że się pomyli. Podszedł do zgromadzony i rozejrzał się niepewnie.

 

– Witajcie... – przełknął ślinę przez wąskie gardło. Nie czuł się zbyt dobrze, ale starał się stwarzać pozory. – A więc jednak to tak się skończyło. – rzekł już pewniej, spoglądając na odrodzonego alicorna.

Edited by Grento YTP

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rubby przywitała się z dziwnie wyglądającą stworzeniem, które widziała pierwszy raz w życiu. 

- Z tego co słyszałam, że należysz do grupy tropiącej wiedźmy. - rzekł kucyk, jednak po minie i wyglądzie dało się łatwo odczytać, że klacz najchętniej opuściłaby to miejsce i poszła gdziekolwiek indziej. - Może chciałbyś wymienić się z nami informacjami?  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witaj ponownie Alrix dawno się nie widzieliśmy, mam nadzieję, że nie spotkało cię nic złego? Wiem jak nietolerancyjne mogą być inne kucyki.

Edited by MagiMemNon

Share this post


Link to post
Share on other sites

Twilight zaczęła kaszleć, chcąc pozbyć się pyłu z płuc. Jej gardło paliło przy każdym oddechu, a umysł był dziwnie… martwy. Otworzyła oczy, jednak musiała zamrugać kilka razy, by zrozumieć, gdzie się znajdowała…
Leżała na wypalonej ziemi, przykrytej przez warstwę szarego pyłu… Dookoła wyjałowionej gleby zostały stworzone magiczne kręgi, które najpewniej miały pomóc w jakimś rytuale. Chyba nie chcę wiedzieć – pomyślała, powstrzymując torsje.
Podniosła głowę, chcąc rozejrzeć się po otoczeniu. Klacz zauważyła rozmytą sylwetkę zbliżającego się kucyka, czy też raczej, jak się później okazało, zebry.
–C-co się stało? – zapytała ochrypłym głosem, patrząc w oczy Zecory, gdy ta była kilka kroków od księżniczki. – Czemu... Gdzie ja… jestem?
Znachorka unikała spojrzenia Twilight, a gdy za nią rozległy się odgłosy kroków, odsunęła się w bok, ustępując miejsca księżniczce Lunie. Szła mocnym, pewnym krokiem, lecz oczy ją zdradzały – były w nich ból i tęsknota.
– Twilight Sparkle… – Głos Pani Nocy nie ujawniał żadnych emocji, podobnie jak jej kamienna twarz. Turkusowe tęczówki mówiły jednak coś, czego młodsza klacz nie mogła zrozumieć. – Cieszymy się, że znów jesteś pośród nas.
– Jak to? – Twilight patrzyła albo na granatowego alikorna, albo na pasiastego kucyka. Obydwie milczały jak zaklęte, patrząc się gdzieś w dal. Po pewnym czasie Luna zadała zaskakujące pytanie:
– Panno Sparkle… Jakie jest twoje ostatnie wspomnienie?
Purpurowy kucyk był zbity z tropu. Co to ma do rzeczy? Czyżbym straciła pamięć? Miałam wypadek?
Mimo tych wszystkich znaków zapytania postanowiła przypomnieć sobie co ostatnio się z nią działo. Przemknęła purpurowe oczy, zagłębiając się w zakamarki swojego umysłu.
To, co zobaczyła, zmroziło ją do szpiku kości.

Widziała ona bowiem swoją śmierć. W agoniach bólu i płomieniach ognia, który miał uwolnić Equestrię od jednej z czterech wiedźm.

Księżniczka Przyjaźni krzyknęła, wystraszona tą wizją. To musiał być sen… – uspokajała się, powtarzając to jak mantrę. Coś niestety nie dawało jej spokoju.
Więc dlaczego wydawał się taki realistyczny?
Władczyni Ciemności z szamanką patrzyły na Twilight z lekką obawą. Klacz oddychał głęboko, a następnie głośno przełknęła ślinę.
– Pamiętam, jak paliliście mnie na stosie…
Granatowy alikorn powoli kiwnął głową.
– Więc jakim cudem… żyje? – głos Sparkle powoli się łamał, modląc się w duchu, że jest jakieś normalne, logiczne wytłumaczenie.
W odpowiedzi obydwie klacze odsunęły się w bok, prezentując szkarłatny Księżyc w pełni. Nocne niebo było ciemne jak atrament. Gwiazdy lśniły jasnym światłem, tworząc swego rodzaju mapę na niebie.
Pomimo pięknej, prawie bezchmurnej pogody, fioletowy alikorn wpatrywał się jedynie w krwisty Księżyc. Powoli zaczęła rozumieć…
Spojrzała na martwą ziemię i podniosła szczyptę szarego pyłu. Lekki wiatr poniósł go gdzieś dalej, na wschód. Proch po chwili zniknął z zasięgu wzroku…
– Kto?
Zaskoczona księżniczka Nocy uniosła pytająco jedną brew. Zecora wycofała się do tylu, by dwa alikorny mogły porozmawiać na osobności. 
– Nie rozumiem – odparła sztywno, ukrywając coś. Wiedziała, o czym była mowa.
– Kto został spalony? – warknęła przez zaciśnięte zęby Twilight. Podeszła do wyższego kucyka, niemalże stykając się chrapami.
Milczała.
– KTO?! – krzyknęła młodsza księżniczka. Gwardziści Luny natychmiast przybiegli, mierząc w księżniczkę Przyjaźń z broni.
– Celestia – szepnęła, odwracając głowę i ukrywając samotną łzę.
Twilight cofnęła się kilka kroków do tyłu, chcąc zrozumieć, to co usłyszała. Księżniczka Celestia została spalona, aby następnie, przy użyciu jej prochów, wskrzesić jej następczynię… Kiedy żal i rozpacz minęła, jej miejsce zajęła furia.
– Jak mogłaś na to pozwolić?! – krzyczała. Granatowy alikorn jednak odwrócił się plecami do niej, idąc w swoim kierunku. Fioletowy róg zaczął emitować światło – z początku niewielkie, lecz z każdym uderzeniem serca, blask rósł.
– Dlaczego tego nie powstrzymałaś?! – Księżniczka Przyjaźni teleportowała się przed Lunę, wbijając w nią swój wzrok. Młodsza z sióstr tym razem nie uciekała. Spojrzała na klacz z wyrazem tęsknoty, ale też determinacji.
– Zrobiłam, co musiałam.
Nozdrza Twilight niebezpiecznie drgały. Mięśnie napieły się z całych sił.
– TO TWOJA SIOSTRA! – ryknęła. Magiczna aura urosła kilkukrotnie w ciągu sekundy. Pani Nocy utworzyła tarczę ochronną.
– ZROBIŁAM TO DLA EQUESTRII – krzyknęła, po czym rzuciła czar ogłuszający wymieszany ze wzorem na urok obezwładniający trzeciego stopnia. Zaklęcie trafiło wprost do serca Twilight, przez co niemalże natychmiast kucyk padł nieprzytomny. Po zdjęciu magicznej ochrony alikorn podszedł do przeciwnika i sprawdził puls, tak dla pewności. Żyła.
– Zabierzcie ją do zamku. Gdy tylko się ocknie, dajcie mi znać – rozkazała gwardzistom. Strażnicy zasalutowali, po czym zabrali się do wykonania powierzonego im zadania.
Księżniczka Luna spojrzała jeszcze na srebrzysty glob oblany czerwienią.

Pomodliła się cicho za duszę swojej starszej siostry, po czym ruszyła do Canterlotu, by objąć nocną wartę.

  • Upvote 2
  • Thanks 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chociażbym chodził ciemną doliną zła się nie ulęknę albowiem księżniczka Luna czuwa nade mną. - Pomyślał starzec ponownie wspinając się na wzgórze. Dziś znów przyjdzie mu skazać kucyka na śmierć. Pieśń churu potępionych rozbrzmiewa, pora ponownie zanużyć się w odmętach szaleństwa. Jeszcze tylko kilka dni i cały ten koszmar się skończy, ale czy po tym wszystkim będzie mógł wrócić do swego starego życia... nie te polowania zostawiły zbyt wielki ślad w jego psychice. Szaleństwo zacisneło mocniej swe macki, nie ma już odwrotu. Czekało go tylko wieczne potępienie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejnym kucykiem na wzgórzu była Cindy. Wylądowała i skinęła łbem dziadkowi. Niekoniecznie chciała tutaj być. Nie chciała. 

Podeszła do Zecory i podała jej daninę. 

-Mam nadzieję że to wystarczy... Powiedz mi proszę to, co duchy mogą ci przekazać o wiedźmie-jednorożcu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Alrix leciał, mając cały na oku kolejne kucki, wspinające się na wzgórze. Wylądował gładko, niedaleko rozłożystego dębu i od razu przywitał się z Cindy oraz Dziadkiem. Podszedł do zebry, aby wysłuchać, co będzie mieć do powiedzenia jego przyjaciółce.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na wzgórze zaraz za Cindy dotarł Vocal. Skinął zebranym na powitanie, a następnie stanął przy zebrze słuchając co ma do powiedzenia. Po chwili usłyszał za sobą kroki, odwrócił się, aby zobaczyć kto idzie. Trochę się zląkł w pierwszej chwili, widział już wcześniej tego podmieńca, ale nigdy z tak bliska. Przywitał się z nim po czym ponownie zwrócił uwagę na Zecorę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cindy kiwnęła głową, słysząc wskazówkę i usiadła. Była dziwnie przybita. Westchnęła i powiedziała cicho do łowców.

-Głosuję na Minuette.. 

Po tym jednak odwróciła wzrok. Bo co, jeśli tym razem się myliła? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Dalej nie wybraliście ofiary, chcecie by wygrały wiedźmie czary - powiedziała Zecora, spoglądając oczekująco na zebranych. - Czekacie na kogoś? Nie macie swojego zdania? Po to są te całe zebrania? Nie słyszę dyskusji, nie boicie się reperkusji?

 

Zebra wskazała na zebranych. Na księżniczkę Lunę, na kucyki z Ponyville, na stos gotowy do rozpalenia.

  • Confused 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Vocal Voice po usłyszeniu wskazówki spojrzał do swojego notesu. Chwilę się zawachał, po czym zagłosował.

-Oskarżam Minuette...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Luna zrobiła krok przed resztę.

- Jak wiecie, jesteśmy coraz bliżej końca. Jakiego, czas pokaże. Lecz biorąc pod uwagę jak ciężki jest to wybór, wszak waży się tu teraz czyjeś życie, chcę, byście dokładnie przemyśleli swój wybór.

Spojrzała na stojącą obok Zecore, potem na zgromadzonych.

- Chcemy usłyszeć wasze "ponieważ".

  • Upvote 3
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ogier zawahał się. Nigdy nie przemawiał do księżniczki, a już na pewno nie w takiej sprawie.

-Księżniczko, Minuette dziwnie się zachowywała. Na pytania o sen odpowiadała okrężnie. Poza tym sama przyznała, że szpiegowała Lyrę, mogła wtedy zabrać jedno z jej ciastek oraz chusteczkę z kosza. Lyra powiedziała, że jest możliwość, że ktoś jej zabrał ciastka oraz potwierdziła, że ktoś jej grzebał w koszu. Fakt, Lyra nie była chora przed rytuałem, ale z kosza nie tylko ona korzysta. Jeżeli coś pominąłem, to proszę towarzyszy o poprawienie.

Edited by Suchar
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wasza wysokość. - Starzec skłonił się nisko. - Jest tak jak mówi pan Vocal. Tak samo uważam.

Edited by MagiMemNon

Share this post


Link to post
Share on other sites

– Hmm... Księżniczka Luna też tu jest – mruknął pod nosem podmieniec. Cały majestat i duma księżycowej klaczy, onieśmielały go nieco, tym bardziej, że doskonale wiedział, w jakim nastroju mógł być alicorn. Jej siostra spłonęła, a do tego dzisiaj będzie towarzyszyć kolejnej ceremonii spalenia kucyka. Być może niewinnego... no właśnie. Alrix miał wrażenie, że Księżniczka Luna zapytała ich o przypuszczenia nieco z wyrzutem, jakby wciąż była wściekła za to, że musiało dojść do poświęcenia jej siostry... Alrix był w stanie to zrozumieć. On tu był jedynie od przelotnej chwili, natomiast zgromadzone wokół kucyki zdążyły się przywiązać do tych miejsc. Z pewnością im bardziej zależało na doprowadzeniu tego wszystko do porządku.

 

Alrix podszedł do księżniczki i spojrzał na nią niepewnie. Trzeba uzasadnić swoje zdanie, to jasne.

 

– Księżniczko... – Alrix pokłonił się niezręcznie. – Rozmawiałem z innymi i też bym wskazał na Minuette, choć na oku mam jeszcze jedną klacz... ale wolałbym póki co zachować to dla siebie. Mam nadzieje, że to księżniczki nie urazi...

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Ależ nie, powiedz o jakiej myślisz ofierze? Jeśli chcemy wygrać musimy być wręcz pewni w naszej wierze - wtrąciła się zaniepokojona Zecora.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Westchnęła lekko, po czym odwróciła się do tych kucyków, które wskazywała Zecora.

-Wybór nigdy nie jest prosty. Jednak rozmawiamy pomiędzy sobą. - przypomniała sobie ostatnie spotkanie w tawernie dentystyki, która miała spłonąć. 

-Nie zawsze jednak tutaj, na Wzgórzu. Minuette zachowywała się dziwnie, rzucała podejrzenia bez dowodów. Chciała żebym głosowała bez dowodów.. Żaden kucyk nie powinien proponować czegoś takiego. 

Wskazała kopytkiem na Vocala i resztę, dając znać, aby posłuchali ich wersji. Nie miała zamiaru powtarzać tego co już zostało powiedziane.

Druga klacz.. Wiedziała kogo Alrix ma na myśli. I podzielała opinię grupy o niej. Dlatego głosowali razem w taki, a nie inny sposób.. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadzam się z mymi przedmówcami. Minuette zachowuje się dziwnie rzuca bezpodstawne oskarżenia. Jest zbyt wiele poszlak wskazujących na nią, dlatego głosujemy tak a nie inaczej.

 

Oczywiście jest jeszcze inna klacz, ale to narazie nieistotne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Ale czemu nie chcecie zdradzić drugiego imienia? To że to zrobicie coś zmienia i nie zmienia.

 

Naprawdę chciała wiedzieć. Z ciekawości, a także dlatego, by łowcy byli pewni swojego wyboru i mogli go omówić w szerokim gronie. Każdego dnia czuła się coraz gorzej. Widziała już zbyt wiele śmierci. I tamten rytuał... Posunęła się za daleko. Czuła jakby cały czas znajdowała się na granicy życia. Pustka patrzyła na zebrę i wzywała ją swoim lodowatym wyciem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

– Zebro, w takich sprawach, nigdy nie można być pewnym, Tutaj decydujemy o życiu kucyków. Ja akurat uważam się za ostatniego, który powinien decydować, ale skoro już postanowiłem pomóc w śledźtwie, to nie mogę się wahać. – westchnął, po czym spuścił wzrok i pokręcił zrezygnowany głową. – Muszę też wziąć pod uwagę zdanie moich przyjaciół, a do tego występują pewnie poszlaki, wskazujące na Minuette, dlatego też twierdze, że to ona...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Luna raz jeszcze obrzuciła wszystkich wzrokiem. Spojrzała wysoko w niebo, jakby to miało zawierać wszystkie odpowiedzi tego świata. Ale najwyraźniej nie zawierało, bowiem spuściła głowę z oczami wyrażającymi mieszankę smutku i gniewu. A nawet nutą rozczarowania.

- Nie chodzi o to kogo chcecie spalić, bowiem to wy byliście w stanie dowiedzieć się o wiele więcej, aniżeli my byśmy mogły prosić.

Powoli, kolejne gwiazdy na niebie zaczęły gasnąć, pogłębiając otaczającą ich ciemność.

- Nie mów nam dziecko o tym, czy wybór jest prosty czy też nie.

Ci którzy stali bliżej, mogli zobaczyć oczy zwężające się do rozmiarów szpilki.

- W całym tym przekleństwie cena staje się coraz wyższa. Powierniczka Elementu Hamronii, Władczyni Equestrii, czy ich życia są warte więcej czy mniej niż innych? A mimo to dopuściliśmy do tego co się stało.

W ciemności która zapadła, tylko pochodnie dawały jakieś światło, a i to było teraz wątłe.

- Jesteśmy gotowe zapłacić każdą cenę, byle by ten koszmar dobiegł końca. Nawet, jeśli ceną będzie mój własny żywot. Więc miast tylko imienia, dajcie mi też powód.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rubby słuchała wszystkiego z boku. W końcu nie wytrzymała podeszła do Zecory i korzystając z tego, że wszystkie oczy są zwrócone na Lune wyszeptała. 

- Ja uważam, że to Pinki Pie jest wiedźmą. Niby jest elementem szczęścia i powinna dawać go innym... jednak kiedy u niej byłam to miała problemy choćby z uśmiechem. Po za tym Minuette mówiła, że widziała jak rozmawia z Lyrą o jej przepisach na domowe wypieki, które jak wiemy szybko się psują... Może upiekła jedno z takich ciast i podłożyła jako dowód? 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ależ panno Rubby jak pani śmie. Oskarżać jeden z elementów harmonii. Nigdy w to nie uwierzę. Musi się pani mylić, nie ona jest tu problemem tylko Minuette. Pinkie stara się pomagać nam jak może.

Edited by MagiMemNon

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...