Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Cahan

[Samhain 2018] Wzgórze Ognia

Recommended Posts

Właśnie czy możesz nam to wytłumaczyć. - Starzec gniewnie spojrzał w stronę batponego.

Edited by MagiMemNon

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Od kiedy Lyra Heartstrings w ogóle piecze słodkości? Zawsze mi się zdawało, że to Bon Bon tworzy te wszystkie pyszności? - zapytała zdziwiona Zecora. 

 

Co prawda sama rzadko kiedy bywała w Ponyville i nie znała za dobrze większości mieszkańców, więc oczywiście mogła się mylić. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Klacz zrobiła wielkie oczy. 

- Jakim sposobem mnie usłyszeli? Chyba powinnam jeszcze ciszej mówić. Ale skoro już wpadłam to nie mam wyjścia. - pomyślała Rubby, następnie zrobiła krok do przodu.

- Opieram to na tym, że Wiedźmy zachowują się inaczej niż kucyki, w które się wcieliły... ale ja mam słabe pojęcie o tutejszych mieszkańcach i mogę się mylić... - zakończyła trochę mniej pewnie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cindy zmarszczyła brwi, spoglądając na kłótnię. 

-Czy nie rozmawialiśmy o tym? - powiedziała dobitnie. Tego brakowało, żeby ich jeszcze skłócili. CIndy chyba po raz pierwszy lekko się zirytowała. 

-To możemy głosować na Pinkie, masz trochę racji w sumie. Pewnie też jest wiedźmą, tylko tą... czwartą. 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Choć jeżeli tak patrzeć z drugiej strony to może żeczywiście Pinkie Pie może być podejżana. Strasznie to wszystko pokręcone.

Edited by MagiMemNon

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja pozostaję przy Minuette i wam też to proponuję. Już raz został oskarżony element harmonii i nic dobrego z tego nie wyszło.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cindy spojrzała się w kierunku to Vocala. -Pewnie i tak już nie zadziałają. Twillight powróciła zza grobu, że tak ci przypomnę, to nie może dobrze na nią wpłynąć. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

– Elemen Śmiechu, który był szczerze zasmucony całą tą sytuacją? – zdziwił się podmieniec. – Jak dla mnie jej żal był rzeczywisty. Nie było w nim miejsca na udawanie... Jednakże z drugiej strony, siły zła mogłby obrać za cel Elementy Harmonii, aby odebrać Equestrii jedną z najpotężniejszych broni... 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rubby odetchnęła z ulgą. Cieszyła się, że nikt nie oskarża Lyry. Jednak wypowiedź Zecory dawała jej dużo do myślenia.

- Jak naprawdę dobrze znam tą klacz? Czy może jestem ślepa, a może nie chcę widzieć. - pomyślała.

- Zecoro może lepiej żeby ten świat spłoną? Wiedźmy i tak już moim zdaniem wygrały...  

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Na niektóre pytania nikt nie zna odpowiedzi, chociaż je usłyszysz, jeśli zapytasz się gawiedzi - powiedziała miękko zebra. - Podczas tej walki nie możemy myśleć sercami, one kłamią, prawdę kryją przed oczami. Musicie szukać, pytać i dociekać tego, co się stało. Sądzę, że to miasteczko jest już zgubione, nawet jeśli wygramy, to nasze dusze będą potępione. Nie robimy tego dla siebie, lecz dla reszty świata, dla niewinnych, dla młodzieży kwiata.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak dla mnie na Minuette więcej wskazuje. Na Pinkie macie tylko zmianę humoru, a na Minuette oprócz zmiany zachowania to, że mogła skombinować ciastko i chusteczkę oraz, że jest jednorożcem. Te trzy przedmioty, chusteczka, ciastko i róg były obok siebie na pentagramie.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Zecora umiała czytać w myślach? Dlaczego mówi by nie kierować się sercem. Chyba bardziej dosłownie się nie da. Więc spłonę w piekle... - pomyślała batpony. 

- Głosuję na Lyrę ponieważ miała katar, pali w karczmie drewnem, które kupuję pewnie dlatego bo zgubiła siekierę. Jej rzeczy zabezpieczone są przed myszami co wskazuję, że mogły tam być. Po za tym zachowuję się dziwnie. Minuette widziała jak gada z Pinki Pie o szybko-psujących się ciastach co może wskazywać na jej związek ze zgniłym ciastem. - po policzkak klaczy zaczęły płynąć łzy - po za tym nienawidzę cię Zecoro za to do czego mnie zmusiłaś.... - batpony wzbił się w powietrze - ... ciebie też Luno. Wtedy, gdy walczyłaś pragnęłam byś przegrała. Tak dobrze słyszycie chcę by ten świat zginął i mam nadzieję, że się mylę i tylko Lyra mi nie wybaczy, lecz będzie żyła. 

Po tych słowach batpony odleciał.     

  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zecoro czy widzisz do czego doprowadziłaś? Biedna pani Rubby, powinnaś się wstydzić. Czy to wiedźmy czy my jesteśmy tu potworami? Ja również głosuję na Lyrę, ale robię to z ogromnym bulem serca. Niechaj stos zapłonie i "sprawiedliwości" stanie się zadość.

Edited by MagiMemNon
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale Lyra przeziębiła się po rytua...- Vocal nie zdążył dokończyć, gdyż Rubby wzbiła się w powietrze. Po tym co powiedziała ogier stanął jak wryty, wiedział, że Rubby polubiła Lyrę, ale nie spodziewał się, że to wszystko się tak potoczy...

 

Po chwili zwrócił się do starca

-Czy nie uważa Pan, że dowody wskazujące na Lyrę są zbyt oczywiste?

Edited by Suchar
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście panie Vocal, ale dowody to jednak dowody. Nie mnie to oceniać. Niestety Lyra musi być winna przykro mi, niechaj mi wybaczy gdy spotkamy się w zaświatach.

Edited by MagiMemNon
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cindy spojrzała złowrogo na Rubby.

-A czy ty przypadkiem.. - urwała, nie kończąc. Nim ktokolwiek inny zdążył zareagować, wzbiła się w powietrze i ściągnęła Rubby na ziemię, po czym przystawiając pyszczek bliżej wysyczała do niej. -Opanuj się. 

Zaraz potem zwróciła się do reszty znajomych, pomijając przy tym Lunę i Zecorę, gdyż one nie głosowały. 

-Nie sądzę aby była to Lyra. Skoro nie chcecie palić Minuette, wrzućmy na stos Pinkie. 

Starzec miał rację, to oni tu byli potworami. -Najlepiej byłoby spalić ich wszystkich. - na jej pyszczku ukazała się obojętność. -Szukanie winnych nam szkodzi.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale to się nie klei Panie Galion... Przecież rozchorowała się po rytuale. Fakt mogła wygrzebać chusteczkę z własnego kosza, ale w ten sposób podałaby się nam na tacy...

Share this post


Link to post
Share on other sites

– Rubby! – krzyknął podmieniec, w stronę kucykoperki, jednak ta nie zareagowała. Jej żal i rozgoryczenie odcisnęło na niej zbyt wielkie piętno, czego świadectwem była leniwie spływająca po policzku łza. Odleciała, nie oglądając się za siebie i pozostawiając wszystkich na Wzgórzu Ognia. Wszyscy patrzyli na to z lekki zaskoczeniem. Czy śmierć i cierpienie innych kucyków zdołało złamać kolejne, niewinne serce? Swąd palonych ciał, wijących się w agonii, a następnie proch uleciały do powietrza, spadł na całe miasteczko, niczym żałobna zasłona. Stos... nekromancja. Alrix złapał się za czoło, na samo wspomnienie. Wszystko było coraz bardziej szalone, pokręcone. Jak można było pozwolić na nekromancje? Przecież to zła magia, do czarownic podobna... co innego mogły czuć wiedźmy, oprócz złośliwej rozkoszy i chichotów, trzęsących ich ciałami, gdy patrzyły na tamten rytuał?

 

Alrix przełknął ślinę.

 

– Zecoro... nie podobają mi się te metody. 

 

Następnie zwrócił się do Cindy.

– Moim zdaniem powinniśmy skazać Minuette...

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba, że nie powiedziała nam całej prawdy panie Vocal. Być może z obawy o własne życie zmyśliła tę historyjkę. - do oczu starca zaczeły napływać łzy. -

Nie zasługujemy na życie jesteśmy potworami, niechaj ten przeklęty świat spłonie, a my wijąc się w agonii wreszcie zaznamy spokoju wiecznego. 

Edited by MagiMemNon

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie kupuję tego, była bardzo przekonywująca. Poza tym jej zachowanie praktycznie się nie zmieniło. U każdej ze skazanych wiedźm można było zaobserwować zmianę osobowości, u Lyry ona nie wystąpiła.

Edited by Suchar

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pegaz pozwoliła Rubby odlecieć, jeśli ta chciała i usiadła. 
-Nie dziwię się że grono poszukujących jest tak małe. Kto inny by chciał być odpowiedzialnym za śmierć kuców. - słowa te były skierowane do dziadka. 

W przeciwieństwie do niego, Cigarette brzmiała, jakby była wypruta z emocji. Tak już miała... To było dla niej w pewnym sensie naturalne. Podczas gdy inny na tak poważne rzeczy jak egzekucje, palenie na stosie i inne reagowali płaczem i załamką nerwową, ona oddalała to od siebie. 

Może sama była przez to potworem. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedy Cindy wybrała się na głosowanie Sunburst z początku został w swojej tawernie. Oglądać miał wydarzenie jak zawsze z okien. Ale mijały minuty, godziny, a dalej nie widział płomienia. Coś się dłużyło. Postanowił więc zabrać się na Wzgórze samemu. Nie był pewny czy jest do dobry pomysł - w końcu ogier należał do podejrzanych - ale musiał przełamać strach. 

W końcu zjawił się wśród tłumu, zbliżając do grupy łowców. Jednak milczał. Słyszał z dalsza krzyki, widział jak jeden ucieka z przerażenia. Atmosfera była okropna. Ale czego mógł innego się spodziewać. 

- Witaj Cindy.

Spojrzał na fioletową klacz, z którą jeszcze niedawno skończył grać w grę planszową. Zastanawiał się, czy będą w stanie ją dokończyć.

- Dlaczego dziś tak długo to trwa? - Zapytał. Chociaż chwilę później zdał sobie sprawę jak jego pytanie brzmi, przez co na jego pyszczku pojawiło się speszenie. - Dzieje się coś... wyjątkowego?

Edited by PervKapitan

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Czyli jak? Niech każdy powie na kogo głosuje albo niech dalej tu dyskutuje. Czas się dłuży, sądzę, że to nam nie służy.  

 

Zebra tupnęła o ziemię. Była już po prostu zmęczona i chciała mieć to wszystko za sobą. W dodatku wiał zimny wiatr, co w połączeniu z dużą wilgocią sprawiało, że przemarzła do kości.  Chciała już tylko położyć się, zasnąć i już nigdy nie obudzić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Twilight powoli otworzyła oczy. Czuła na siebie miękkość swojej pościeli oraz zapach letniej lawendy. Była w swojej sypialni. Widziała perłowe refleksy światła Księżyca. Był zmierzch.
Natychmiast przypomniała sobie, jak obudziła się po nieudanej próbie rzuczenia zaklęcia w swoje tawernie.
I wiadomość, że Fluttershy została spalona żywcem.

Podobnie jak ja tydzień później...

Alikorn był cały obolały. Ciężko jej się oddychało, nogi były odrętwiałe… Jak przez mgłę pamiętała, co się stało na Wzgórza Ognia – chwilę przebudzenia, ukazanie szkarłatnego księżyca… Konfrontację z księżniczką Luną…
Zamknęła oczy, biorąc głęboki oddech.
Staraj się o tym nie myśleć.
Klacz powoli zsunęła się z łoża, niepewnie trzymając się w pionie. Mięśnie głośno protestowały. Sparkle jednak zacisnęła zęby. Nie mogę pozwolić sobie na słabość. Nie teraz.
Nagle do pokoju weszły dwa kucyki – klacz i ogier. Sądząc po ciemnej zbroi i grawerunku księżyca, byli to gwardziści samej Pani Nocy. Ogier był pegazem. Miał ciemne umaszczenie, podobnie jak jego włosy o kolorze nocnego nieba. Tęczówki jednak miały intensywny, błękitny kolor. Obok niego stała klacz rasy kucyka ziemskiego o beżowym kolorze sierści. Długie włosy miały odcień pastelowej lawendy, Bystre, ametystowe oczy miały łobuzerski błysk.
– Księżniczko… – skłonili się lekko.
– Jak się czujesz? – zapytała klacz.
Twilight nawet na ich nie spojrzała.
– Bywało lepiej… – bąknęła. Odwróciła się, by im się przyjrzeć. – Jak ci na imię?
– Violet Star.
– Czy dzisiaj jest lincz?
Oba kucyki milczały.
– Zadawałam wam pytanie… – warknęła, podchodząc do gwardzistów. Ci nawet nie drgnęli.
– Tak – odpowiedział ogier głosem o głębokim tonie. Nie zdradzał żadnych emocji.
– W takim razie zabierzecie mnie na Wzgórze.
– Przykro nam księżniczko, lecz musisz zostać w zamku – rzekł ogier, robić krok w stronę alikorna.
– A ty to…
– Onyx Wings.
Przez chwilę Twilight wpatrywała się w podłogę, zgrzytając zębami.
– W takim razie r o z k a z u j ę wam zabrać mnie na Wzgórze Ognia… – powiedziała władczyni tonem, próbując naśladować Lunę.
– Zgoda. Przynajmniej bedziemy mieć cię na oku a ty nie będziesz musiała męczyć się z ucieczką – powiedziała oschle strażniczka.

• • •

Twilight Sparkle szła w wyście czterech strażników z gwardii księżniczki Luny. Towarzyszyli jej Violet Star, Onyx Wings oraz dwójka jednorożców o nieznanych imionach. Ich podróż trwała w całkowitym milczeniu.
Nawet i lepiej.
W końcu dotarli na miejsce. Przed oczami Twilight stanęły obrazy z rytuału nekromancji.
Nie teraz. Nie tutaj.
Zacisnęła zęby i szła z podniesioną głową. Kucyki nie muszą wiedzieć, w jakim stanie psychicznym jest. Teraz musi pokazać nieugiętą księżniczkę Equestrii, a nie wystraszonego kucyka, który został ożywiony na prochach swojej mentorki.
Chwała na pstrym koniu jeździ.
Gdy przeciskali się przez tłum zebranych kucyków, które były żądne krwi, do uszu księżniczki przyjaźni dolatywały trzępki rozmów i oskarżeń.
Jedna z nich przykuła jej uwagę.
Ktoś oskarżył jej przyjaciółkę o bycie wiedźmą.
Księżniczka Przyjaźni jednak nie dała się ponieść emocjom. Szła dalej, dumnym krokiem prać na przód.
W końcu dotarli tuż przed stos. Ciemne drewno czekało na ofiarę, która miała dzisiaj zginąć w objęciach oczyszczającego ognia, który miał nas wyzwolić od Koszmaru.
Oczami wyobraźni Sparkle zobaczyła siebie. Jak się wije, jak zdziera sobie gardło, wykrzykując swoje ostatnie słowa…

Teraz to ona będzie patrzyła, jak ktoś ginie w agoniach bólu.

Edited by Victoria Luna
  • Upvote 1
  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...