Niklas

Odcinek 12: The Last Crusade

Ocena  

24 members have voted

  1. 1. Ocena

    • 1\10 Metr mułu
      1
    • 2\10 Okropny
      0
    • 3\10 Mierny
      0
    • 4\10 Ujdzie
      0
    • 5\10 OK
      1
    • 6\10 Solidny
      0
    • 7\10 Dobry
      3
    • 8\10 Bardzo dobry
      2
    • 9\10 Świetny
      7
    • 10\10 Wybitny
      5
    • 11\10 CUTIE MARK CRUSADERS! YAAAAY!
      5


Recommended Posts

Obejrzane i ocenione.:twiface:

Kolejne setki ficków, trafiają na płonący stos nieaktualnej literatury, ale i tak daje 11/10. Odcinek bardzo mi się podobał, może nie śmiałem się przy tym tak mocno, jak oglądałem interakcje z Maud i jej drugą połówką w poprzednim odcinku, ale nadal było miło zobaczyć rodzinę Scootaloo. Teraz tylko czekać, aż CMC rozciągnie swoje wpływy na całą Equestrię jak w tym dziele.

 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kurcze, ale to było smutne, aż się łezka w oku zakręciła (dosłownie, nie żartuję) :fluttercry2:  Przechodziłem przez coś podobnego, i doskonale znam "ten uczuć", gdy najlepszy kumpel wyjeżdża na stałe (w moim przypadku do USA). Wiem jak to jest spędzać ostatni dzień razem, a w trakcie tego epizodu wróciło wiele wspomnień. Nic więc dziwnego, że miał na mnie tak duży wpływ. 

 

Ocena?

Odcinek - 6/10
Bonus za wzruszenie - 5pkt

 

PS. Takie tam... 

Spoiler

tQ927ma.jpg

 

EDIT... "Sieroda"... Brawo ja :grumpyscoot:

Edited by Triste Cordis
  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obejrzałem ten odcinek wsłanie w wersji angielskiej z 2 tygodnie temu i co w nim mi się  podobało:

- poznaliśmy rodzinkę małej :scootaloo:  ( tak zgadza się nie tylko rodziców, ale też coś więcej, bo okazuje się że ma całkiem fajne ciotki)

- zabawne scenki które miały przekonać rodziców naszego koliberka do pozestawiania jej w Ponyvile w tym ta ostatnia z przykuciem się do słupa

- fajny design rodziców (zwłaszcza mamuśki, po której widać Scoots odziedziczyła swój mandarynkowy kolorek sierści )

a co mi się nie podobało

- początkowwa ignorancja uczuć Scoots przez jej rodziców, choć mała wiele razy w przeciągu tego odcinka mówiła im że chce zostać w Ponyvile, a oni jak grochem o ścianę, dopiero ta uroczystość przed ratuszem im przestawiła  wajchy w tych czaszkach i co mi się średnio się podobało

- Hasbro niszczyciel marzeń - ok cieszę się że Scootie sierotą nie jest, ale kurde zostawiać nas z tym na końcówkę całego serialu ? Przecież można ich było do jasnej ciasnej wprowadzić wcześniej byśmy się mogli z tym oswoić, a teraz znowu będziemy mieć character shitstorm wielkości Everestu przez kilka miesięcy gratuluję wyczucia Hasbro normalnie należy wam się puchar  za wywoływanie burzy w najmniej właściwych momentach

- Krokodyl idzie do szkoły - ja wiem że to mia łbyć numer humorystyczny, ale mnie raczej przeraził zupełnie jak Cheerilie. dosyć nieodpowiedzialne

 

Edited by Zandi
  • Upvote 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oceniłem ten odcinek na solidny, chociaż powiem szczerze, że po namyśle dałbym jednak 8/10. Mimo wszystko jednak to był bardzo fajny odcinek, wyjaśnił parę tajemnic, poruszył całkiem ciekawy problem, z którym z pewnością niektórzy z nas mieli do czynienia. Podoba mi się to, że rodzice Scoot mają taką ciekawą pracę, dodatkowo widać, że oprócz bycia małżeństwem, są również doskonale zgranymi partnerami. W sezonie 7 albo 8, kiedy rodzice Rainbow Dash odwiedzili swoją córkę w kwaterze Wonderbolts, trochę się zmartwiłem, kiedy Scoot powiedziała, że jej nigdy nikt nie dopingował w swoich staraniach, dlatego też była zafascynowana postawą rodziców Rainbow, którzy, oczywiście, przesadzali, jednak dla Scootaloo było to dokładnie to, czego ona sama by oczekiwała po swoich opiekunach. Dlatego też myślałem, że jej rodzice albo nie żyją, albo ją porzucili - okazało się, że jednak nie i całkiem fajnie to wymyślili. 

1 godzinę temu, Zandi napisał:

a co mi się nie podobało

- początkowwa ignorancja uczuć Scoots przez jej rodziców, choć mała wiele razy w przeciągu tego odcinka mówiła im że chce zostać w Ponyvile, a oni jak grochem o ścianę, dopiero ta uroczystość przed ratuszem im przestawiła  wajchy w tych czaszkach i co mi się średnio się podobało

- Hasbro niszczyciel marzeń - ok cieszę się że Scootie sierotą nie jest, ale kurde zostawiać nas z tym na końcówkę całego serialu ? Przecież można ich było do jasnej ciasnej wprowadzić wcześniej byśmy się mogli z tym oswoić, a teraz znowu będziemy mieć character shitstorm wielkości Everestu przez kilka miesięcy gratuluję wyczucia Hasbro normalnie należy wam się puchar  za wywoływanie burzy w najmniej właściwych momentach

- Krokodyl idzie do szkoły - ja wiem że to mia łbyć numer humorystyczny, ale mnie raczej przeraził zupełnie jak Cheerilie. dosyć nieodpowiedzialne

 

 

Ja rozumiem rodziców Scootaloo. Mają pracę jaką mają, chcą mieć córkę przy sobie, no sory, ale, mimo tego, że jest to oczywiście przykre, to jednak rodzina jest najważniejsza i powinni pozostać razem. Dla matki i ojca Scoot tu musiało być bardzo duże wyrzeczenie. Nie widzieli swojej córki od bardzo dawna, podczas gdy CMC miało ją codziennie do dyspozycji. Oni od samego początku doskonale rozumieli uczucia swojej córki, zmiany w życiu są nieuniknione, a Scootaloo dostosowałby się nowej rzeczywistości, tak jak wielu innych ludzi, którzy musieli przeżyć podobną sytuację. Dlatego nie uważam, że ich postępowanie jest głupie.

Jeżeli chodzi o "niszczenie marzeń" to to już problem debili, którzy będą robić jakikolwiek shitstorm o coś takiego xd. Hasbro nie jest niczemu winne. Mieli prawo zrobić to po swojemu. A każdy uczestnik jakieś tam burzy w internecie o takie pierdoły, nie ma już chyba innych problemów. To jest już problem tych ludzi.

Jeżeli chodzi o krokodyla to zgadzam się z Zandim. To było głupie i niepotrzebne. A co, jeśli ten krokodyl zjadły Scootaloo? Ja bym się oczywiście ucieszył, bo to byłoby ciekawy finał tego wątku w tym serialu xd. Ale tak na poważnie to nie wiem po co to było. Cheerillie była słusznie przerażona.

  • Upvote 3
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

6 godzin temu, Zandi napisał:

- Hasbro niszczyciel marzeń - ok cieszę się że Scootie sierotą nie jest, ale kurde zostawiać nas z tym na końcówkę całego serialu ?

To się nazywa zamykanie wątków. Lepiej późno, niż wcale. Teraz czekam na konkretne wyjaśnienie gdzie są rodzice Apple Bloom. Swoją drogą, ciekawa sprawa... Wszystkie członkinie CMC mieszkają bez rodziców :fswhat:

 

Cytat

Przecież można ich było do jasnej ciasnej wprowadzić wcześniej byśmy się mogli z tym oswoić...

A z czym tu się oswajać? Serio. To aż takie ważne, że 39478293574098753450 fanfików straciło sens, i teraz musi mieć tag [Alternate Universe]? Bo nie łapię :wtf:  Ot, zobaczyliśmy rodzinkę postaci X. Przecież to było do bólu oczywiste, że ich ma. 

 

Cytat

a teraz znowu będziemy mieć character shitstorm wielkości Everestu przez kilka miesięcy

Po co przejmować się bandą idiotów, których sensem istnienia jest serial dla małych dziewczynek? 

 

Cytat

gratuluję wyczucia Hasbro normalnie należy wam się puchar  za wywoływanie burzy w najmniej właściwych momentach

Zdefiniuj "właściwy moment" :rd12:

 

A na poprawę humoru, kolejna historyjka emotkowa:

Spoiler

:rarity3: Scootaloo to sierota. Gdyby miała rodziców, to dawno by ich pokazali,

:rd: Każdy o tym wie

 

******Jedno obejrzenie odcinka później******

 

:rdscared:ONA MA RODZICÓW?

:twilightconfused: Moje fanfiki... Osiem lat je pisałam!!! 

:whyy: Rainbow Dash jej nie adoptuje!?

:fluttercry2: Scoot nie będzie płakać nad grobem?

:rarirage: Przecież miała zostać łowcą potworów i mścić się za śmierć rodziców. 

:pinkrage: Miała założyć fundację pomocy niepełnosprawnym kucykom, a nie walczyć! 

:starlightrules: I po cholerę to szczęśliwe zakończenie!? Lepiej by było, żeby była choć jedna smutna rzecz w tym serialu! 

:grumpyscoot: Co ja do cholery robię w tym fandomie... Większych problemów nie mają?

 

Edited by Triste Cordis
  • Upvote 2
  • Haha 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Triste Cordis napisał:
Cytat

Przecież można ich było do jasnej ciasnej wprowadzić wcześniej byśmy się mogli z tym oswoić...

A z czym tu się oswajać? Serio. To aż takie ważne, że 39478293574098753450 fanfików straciło sens, i teraz musi mieć tag [Alternate Universe]? Bo nie łapię :wtf:  Ot, zobaczyliśmy rodzinkę postaci X. Przecież to było do bólu oczywiste, że ich ma. 

 

Można objeść ten problem tzn z AU, ale trzeba się niekiedy zastanowić nad konstrukcją fabuły, by zaistniał sens (spójność).

Edited by Król Etirenus
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odcinek spoko, aczkolwiek jak zwykle nie może być zbyt idealnie. I nareszcie wiemy co się stało z rodzicami Scootaloo, pracowali w wuj daleko i tyle, zawsze to jakieś wyjaśnienie, ale żeby tyle czasu nawet nie odwiedzić córki, a te jej ciotki też jakoś nigdy się nie pojawiały. Ciekawe, czy ci rodzice pojawili się tylko na potrzeby tego jednego odcinka i znikną już na dobre, bo przecie pracują gdzieś daleko znowu, czy może CMC ich odwiedzą może, albo coś? Czekam już tylko aż Scootaloo zacznie śmigać po niebie, a także jakiś rzetelnych informacji o rodzicach AB. Fajnie było też znowu zobaczyć Cheerilee i to jak się bała, fajnie wyglądała. Ogólnie to rzetelny odcinek, z łatwo przewidywalnym końcem, nie mniej daję 9, bo nie było tragicznie, a mama Scoiotaloo nawet źle nie wyglądała.

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odcinek można podsumować jako:

Spoiler

Więc,

jednak Scoot ma rodziców...

Spoiler

I ciotki

 

Nie mam nic więcej do powiedzenia

9/10

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, ConQrM napisał:

Odcinek można podsumować jako:

  Odkryj ukrytą treść

Więc,

jednak Scoot ma rodziców...

  Odkryj ukrytą treść

I ciotki

 

Nie mam nic więcej do powiedzenia

9/10

I to tak nagle, cały serial nigdy nikogo z rodziny przy niej nie było, a tu od tak nagle poznajemy czterech członków jej familii.

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Triste Cordis napisał:

Zdefiniuj "właściwy moment" :rd12:

e no nie wiem np ósmy sezon czy bawet ten w kiedy CMC wystąpiło na kucykowej olimpiadzie

Edited by Zandi
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

OMG, ile wzruszeń poczułem, zbyt wiele na raz! :fsscream:

 

Tyle się w nim działo, że aż potrzebowałem wstać i się przejść, żeby sobie to wszystko poukładać. Ogólnie: rewelacja, podoba mi się, że twórcy serialu naprawdę się postarali, żeby problem był dobitnie przedstawiony. 

 

Odcinek oceniam 10/10.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miło że pewne wątki się domknęły, a odcineczek strasznie wholesome :X

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak dla mnie bomba. Widowisko bardzo mi się spodobało, głównie za spójny scenariusz, występujące postacie i całkiem udane wprowadzenie elementów dramatycznych. Odcinek ten polecił bym niektórym autorom jako wzorcowy, niechaj czerpią z niego i uczą się jak pisać epizody ciekawe, logiczne i zwięzłe. "The Last Crusade" to również materiał okraszony smutnym wątkiem nadchodzącej, nieuniknionej rozłąki - oczywistym było że całość zakończy się typowym dla tego serialu happy endem, czego byłem w pełni świadom, jednakże nie wytrzymałem gry na moich emocjach i przyznać muszę iż niektóre sceny naprawdę mnie wzruszyły. ;) Uwielbiam kiedy twórcom udają się takie zagrywki, co bardzo podnosi ocenę tego epka.

 

Chyba nie byłbym sobą gdybym nie wspomniał o morale. Jest on jak dla mnie lekko dyskusyjny. Problem utraty bliskich przyjaciół dotyczy chyba nas wszystkich i jest to kwestia dosyć uniwersalna, z tym że tutaj mamy raczej mniej ogólny przypadek, a chodzi o znany mi głównie z amerykańskich filmów problem ciągłego zmieniania miejsca zamieszkania, a co za tym idzie opuszczania ważnych dla nas osób i szukania sobie nowych znajomości. Znacie to może? Model rodziny będącej w ciągłej pogoni za karierą, gdzie dzieci muszą godzić się na cykliczne zmiany miejsca pobytu, i dla swoich opiekunów stanowiąc niekiedy kulę u nogi. Pojawienie się rodziców Scootaloo i ich plany względem młodej zapoczątkowują właśnie taki kłopot, i moim zdaniem jest to clou tego odcinka. Dlatego myślę iż zakończenie jest nienajlepsze bo nieedukacyjne a bardziej życzeniowe, trudne do zrealizowania w prawdziwym życiu i rodzi we mnie obawę na wzniecanie nadziei u dzieci które na własnej skórze odczuwają taki dyskomfort. Lecz w ich przypadku szansa na tak szczęśliwe zakończenie jest znikoma. Nie jestem super zadowolony z końcowego obrotu spraw, i pomimo epickiego rozmachu ostatniej sceny to morał jakoś mi nie podszedł. Daję 9/10. Odcinek zostaje moim drugim ulubionym w tym sezonie. :ajawesome:

I co to będzie z tym małym Kurczakiem? Koniec serialu, połowa ostatniego sezonu, odcinek jej poświęcony, a tutaj nadal ni chu chu podboju przestworzy. Czyli kiedy w końcu jej się uda, i czy w ogóle? Prawdę powiedziawszy wątpię w to żeby Hasbro chciało tak bezpardonowo wyskubać Scootaloo z realizacji największego marzenia. Wychodzi na to że prawdopodobnie poczekamy z tym do odcinków finałowych, co nie wróży dobrze, bo było by kolejnym składnikiem w zupie która już teraz zapowiada się lekko niestrawnie. Wątek Nielota został by wtedy najpewniej mocno skrócony, przez co pozbawiony uczucia dopełnienia i satysfakcji. Chyba że producenci szykują jeszcze jakiś epek poświęcony CMC, ale czy taki nie powinien zostać oddany dla Sweetie Belle? :ohmy:

Edited by ByczekPazerny
lamerstwo
  • Upvote 2
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak zwykle, najwygodniej mi będzie zacząć od wypisywania wad, jakie dostrzegłem.

Na pierwszy ogień idzie fakt, że serial ten trwa od ponad ośmiu lat i dopiero teraz, w ostatnim sezonie, w połowie na dodatek dostajemy jakiekolwiek info na temat tego, jak Scootaloo żyję i jaką ma rodzinę. Moja teoria jest taka, że było to zwykłe niedopatrzenie twórców na początku serialu, że rodzina Scoo się w ogóle nie pokazała i gdyby serial ten nie stałby się taki popularny, a co za tym idzie nie pojawiałyby się liczne teorie itd., to rodziców naszego czikena ujrzelibyśmy od tak, jakby zawsze z nią mieszkali. Tak czy tak, biją się we mnie dwie odmienne opinie, gdyż z jednej strony trochę głupio, że dopiero teraz się dowiadujemy, gdzie nasza pomarańczowa gówniara w ogóle ma spawna oraz że mane6 pełni przy niej swego rodzaju warty, aby mała jednak te zęby myła dwa razy dziennie. W ogóle kto się opiekował Scoo zanim mane6 się poznały? Jednak z drugiej strony, motyw Ostatniej Krucjaty i zobaczenie tych wszystkich postaci na samym działało kojąco na umysł, więc ostatni sezon w miarę do tego pasuję. Chyba najbardziej obiektywnie jest powiedzieć, że jednak ten epizod wyszedł w dobrym czasie, lecz mogliśmy dostać jakieś wcześniejsze, wcale nie nachalne info na temat tego, jak w ogóle nasz mały kurczak jest w stanie przeżyć noc bez zostania wysadzoną przez Creepera.

Co do innych wad, to przyjemność z oglądania tego odcinka zabrały mi slapstickowe żarty w jego połowie, np. przebieranie się za mapeta czy eliksir wiążący. Średnio się to wpasowało pomiędzy potokiem łez na wieść o rozstaniu oraz chwytającemu za serce wholesome finałem. I chyba to jest najpoważniejsza wada, gdyż przez nią odcinek wydał mi się znacznie mniej przyjemny jako całość.

Innym zgrzytem jest to, że o ile scena finałowa była dobra, to postacie z tła, które miały być dowodem na to, że CMC moc ma, nie odezwały się prawie w ogóle. Szkoda, bo było tam widać wiele starych twarzy, lecz żadna z nich nie zabrała głosu. Mogliby zamiast tej sceny z RD dać kogoś innego, kto by to mówił. Albo np. wywalić te fragmenty ze środka odcinka i tą dać dłuższą, tak aby każdy zabrał głos. Zwłaszcza brak Diamond Tiary i Silver Spoon mnie boli, szczególnie jak widziałem, że jej obrazek wisiał w tym domku na drzewie. Owszem, moment w którym jedna z nich macha do CMC był na wagę złota, lecz oddałbym całe wagony gdyby jakąś kwestie jednak ona dostała.

Jeszcze jestem w stanie dostrzec jedną wadę, która nie jest w zasadzie związana z tym odcinkiem, lecz z całym serialem, czyli brakuje mi postaci takich "miejscowych" jak np. Cheerilee, Zecora czy burmistrzowa. Bo serial ten obraca się albo między postaciami głównymi (mane6 + CMC + Spike i Starlight), albo między księżniczkami, Armorem i Discordem). Inne postacie są na jeden epizod, a brakuje mi bardzo takiej... swojskości. Najlepiej moim zdaniem robią to Simsponowie, gdzie mamy całe miasto barwnych, ale wciąż zwykłych bohaterów. Tutaj, tego typu charaktery pojawiają się jak na lekarstwo, gdzie jedne (Maud Pie czy Discord albo nawet ta ciotka AJ która pojawiła się w poprzednim odcinku, bo widzimy ją z trzeci czy już czwarty raz) goszczą na ekranach zdecydowanie częściej, niż inne (Cheerilee czy burmistrzowa).

 

Dobra, ale starczy tego plucia, gdyż ten odcinek dał nam chyba najpoważniejszy wątek, jaki widziałem w tym serialu. Dobrze było poznać dwie ciotki Scoo (które był chyba w jednym z tych komiksów już pokazane), a sam widok jej własnych rodziców (którzy nieco nudni mi się wydawali) też cieszył oczy. Lecz najlepsze to były reakcje samych bohaterek. Ilość łez z tego odcinka zatopiłaby Atlantydę i nie były to łzy uronione na marne, gdyż każda z emocji, czy to radość z wizyty własnych rodzicieli, czy smutek przy informacji o wyjeździe, była w stu procentach uzasadniona. Przypomina mi to również świetną scenę, gdy RD płakała nad faktem, że jej żółw zahibernuje się na pół roku. Tam też było dużo łez, ale z pokryciem.  Natomiast scena finalna była bardzo miłym zwieńczeniem całej działalności naszych kajtków i bardzo fajnie było zobaczyć tyle starych, jednoodcinkowych postaci jak chociażby ten pechowy koń, źrebak od stepowania czy ten lowelas co zarywał do dziewczyny Big Maca. Jak już pisałem, szkoda że żadna z nich nie puścił nawet pary z ust.

Podoba mi się również to, jak dojrzały i w zasadzie trudny problem ten odcinek przedstawia, bo naszą Scootaloo bombardują dwa przerażające scenariusze, utrata przyjaciół bądź ponowna utrata rodziny. Jednak imo ważniejszym motywem było nastawienie samych rodziców, którzy często ignorują potrzeby dziecka i ranią go, poprzez przeprowadzki i nastawieni "e znajdziesz sobie nowych znajomych". Owszem, odcinek ten zademonstrował nam praktycznie niemożliwy irl happy end, gdzie wszyscy są szczęśliwi, bo jeśli miałbym być szczery, motyw gdzie Scoo zostaje z rodzicami i co jakiś czas odwiedza swoje przyjaciółki nie jest zły, bo jest prawdziwy, choć dosyć trudny dla tego serialu. Tak czy owak, podoba mi się dojrzałość tego odcinka, pomimo tego dosyć "zbyt dobrego" zakończenia.

 

7/10, bo epizod moim zdaniem rujnuję sam jego środek, czyli chwilowe odejście od powagi na rzecz żarcików. O ile rodzice Scootaloo to nie jest motyw, bez którego nie dałbym temu serialu akredytacji, to dobrze jest widzieć, że jednak zostało to załatwione i to w dobrym stylu. Nieco późno, ale lepiej niż wcale. Dodatkowo chciałbym zahaczyć o inny problem, jaki widzę w tym serialu, czyli że time line między odcinkami nie istnieje i żaden odcinek bezpośrednio nie wpływa na inny. Bo ja naprawdę forsowałbym zakończenie, że Scoo na końcu wyjedzie z rodzicami na jeden miesiąc aby z nimi spędzić czas (w tym czasie ciotki ogarną mieszkanie w wiosce) i wróciłaby ona gdzieś za parę odcinków, gdzie w między czasie można by dostrzec, że jej nie ma (niekoniecznie odcinkiem o CMC bez niej, ale nawet jako postacie drugoplanowe pojawiają się jedynie Apple Bloom i Sweetie Belle). Pamiętacie jak w bodajże 5 sezonie jak mane6 dekorowały zamek, a Twilight poszła do fryzjera i sobie zrobiła nowy hair style? Albo jak Rarity się na punka zrobiła aż jej włosy nie odrosły? Bardzo mi brakowało, aby ten image pozostał na kilka następnych odcinków, aby zachować jakąś ciągłość tych odcinków. Szkoda, że poza jednym takim motywem (jak Spike się opiekował zwierzętami, a mane6 pojechały do kryształowego imperium by te igrzyska ogarnąć) nic więcej takiego nie ma miejsca.

Ale dobra, rozpisałem się bezsensownie, a jutro trzeba rano wstać, więc pora lulu. Dobrej nocy życzę.

  • Upvote 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszyscy myśleli, że Scootaloo to taka sierotka, a tu wręcz przeciwnie :)

Generalnie fajnie było poznać poznać jej rodziców i wiedzieć, że w ogóle żyją, plus jeszcze dwie ciocie. Oj, ten odcinek pograł mi na emocjach, pograł. Bardzo się wzruszyłem i ja byłem szczerze przekonany, że jednak Scootaloo pojedzie z rodzicami, do sceny z całym Ponnyvile można było tak myśleć. Takie odcinki jak ten, dają mi do zrozumienia, jak uwielbiam tego kolibra :) Ale czegoś tu nie rozumiem, skoro Scootaloo miała dwie ciocie, to po jej było przygarnięcie przez Rainbow Dash? Może coś przeoczyłem, ale mimo wszystko proszę mnie naprostować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now