Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Delfinek Keola

Rozmówki damsko-męsko-drzewne

Recommended Posts

Właściwie to mogą być też dosyć inteligentni dziesięciolatkowie, ale w epoce "pokemonów" ze świecą takich szukać :P A zresztą młodzież woli teraz no-life'ić w jakiś grach komputerowych, zamiast dyskutować z ludźmi na forach o serialach. Sorry, taki mamy klimat... :rariderp:

Share this post


Link to post

Są i mądre dzieci w takim wieku, jednak teraz jest "moda" na no-lifienie. I to gdyby jeszcze oni w coś grali. Oni no-lifią na fejsie, wrzucając durnoty i kłócąc się tam. Się chwalą który to więcej nie nolifi, jak to nie siedzi z rodziną albo nie wychodzi z domu ._.

Share this post


Link to post

Dorzuć do tego chwalenie się prawie wszystkim co akurat je, albo co sobie kupił oraz hejcenie tego, co jest popularne i przedstawia jakieś wartości. Bardziej ekstremalne przypadki będą się chwaliły tym, że palą, piją, ćpają, albo nie mają serce i są chamscy. Dzisiejsza moda jest dla mnie niezrozumiała  :burned:

Share this post


Link to post

Albo szpanowanie rodzicami, w dodatku potęgowane przez te wszystkie kreskówki i lalki ("Monster High" i "Ever After High"). Chociaż własciwie to przechwala się rzeczami, na przykład samochodami, psami (też nie wiem, od kiedy piesełki zaliczają się do "rzeczy") i ubraniami/butami/po prostu zabawkami. Wystrojone i wypucowane dzieciaki po prostu mnie wkurzają, bo to świadczy tylko o nadwrażliwości rodziców :cyg:

Share this post


Link to post

Też prawda. Ja rozumiem, że jak rodzic kocha dziecko, a dziecko jest grzeczne to może mu kupić zabawkę, ale no przepraszam bardzo nie każdą zabawkę jaką sobie tylko upatrzy. 

Na przykład ja i mój brat. Nasi rodzice sporo zarabiali i mieli pieniądze by spełniać nasze zachcianki, ale nie. Czasem coś kupili, na święta coś droższego i tyle. Nie mam się za osobę, która uważa, że jej się wszystko należy i przechwala tym co ma. Brat także taki nie jest.

 

Natomiast moja kuzynka ma wszystko. Głównie od babci (tej nie mojej) dostaje co zechce. Rozpieszczone to takie. Nie najgorsza jest na szczęście, ale widać, że dzieciak za dużo dostawał. 

Share this post


Link to post

Jeszcze gorsze jest wychowanie bezstresowe.

 

Niedawno miałem wizytę krewnych, swoje dzieci jak dla mnie... nie za ciekawie. Po kilkunastu minutach, kiedy się doładowały czekoladą, przełamywały nieśmiałość do obcych, zaczęły szaleć, chociaż tyle, że siostra miała z nich ubaw, powywracały cały pokój, wszystko powyciągane z szafek, widać, że się naprawdę potrafiły bawić, nawet najzwyklejszymi rzeczami, żadnych zabawek, wystarczyły... pozytywka, nasze łosie ze świecącymi noskami, nitki, pudełka, takie najzwyklejsze przedmioty, wydawać się mogło nieciekawe, potrafiły się bawić nawet niczym.

 

Ale jak pisałem dzieciaki nie miały żadnych hamulców, a jak je poczęstować ze stołu, ponieważ je ugościliśmy jak swoich, one nie, wystarczy suchy chlebek, + kilka szklanek Coca-coli. Jedna dziewczynka to prawie rozwaliła prosty kalkulator, rzuciła nim nawet o tym nie myśląc, ale oczywiście "nic się nie stało, idź się bawić", ja zwróciłem uwagę, że dzisiaj to może był tani kalkulator, ale jutro to może być drogi smartfon. Ale niech sobie wychowują dzieci jak chcą. Fajne dzieciaki widać było po nich, że są dziećmi z wyobraźnią, a nie rozpuszczonymi bachorami bez mózgu. Nie trzeba było włączać żadnej telewizji, żadnego komputera, żadnych zabawek, same potrafią znaleźć zajęcie. Ostatni raz takie osoby widywałem w wieku szkolnym, może przedszkolnym, kij robił za miecz albo karabin, opuszczony domek robił za zamek, budowanie fortecy z kołder, wyścigi z jajkiem na łyżce, żeby przypadkiem nie spadło, wyścigi w workach, wystarczyło cokolwiek i zawsze można było się pobawić. Na podwórkach pamiętam w latach 90 zawsze ktoś był zanim nadeszła era Internetu, były puste tylko wtedy jak leciały hity w telewizji, Dragon Ball, Pokemony, w podstawówce zastanawiało nas co się znajduje w tym złotym pokeballu od pani Ajwi (?). Łomatko ile to już lat.

Edited by Dayan

Share this post


Link to post

Ale teraz to moi rodzice mało zarabiają, a mama jak ma kasę to kupuje mi wszystko, czasami nawet wciska. Miło mi się zawsze wtedy robi ;w;

Share this post


Link to post

Bezstresowe wychowanie, to żadne wychowanie. Jak mawiał mój dziadek "dupa nie szklanka, nie pęknie".

Share this post


Link to post


Na podwórkach pamiętam w latach 90 zawsze ktoś był zanim nadeszła era Internetu

 

Akurat tu się nie zgodzę. Dzieciaki nadal są na podwórkach. Często je widuję jak jeżdżą na rowerach, biegają czy co tam robią. Różnica tylko taka, że w innym miejscu bo plac zabaw, na którym się kiedyś bawiłam przestał istnieć. 

 

A co do bezstresowego wychowania to popieram. Nie można dziecku zabraniać wszystkiego, ale pozwalanie na wszystko też jest złe. 

Share this post


Link to post

No mój plac zabaw jest całkowicie opuszczony, od miesięcy żaden dzieciak się tam nie bawił, a 15 lat temu było ich tam jak mrówek...

Share this post


Link to post

Może to dlatego, że dzieciaki wyrosły, a teraz jest ich po prostu mniej? Zdaje mi się, że nikt nie bierze pod uwagę takiej możliwości. 

Share this post


Link to post

Raczej nie, jakoś w szkole nadal ich pełno jest.

Share this post


Link to post

Tyle co ja widzę dzieci na placach zabaw mogę sobie policzyć na palcach jednej ręki, głównie to są maluchy z rodzicami, takich starszawych dzieci nie widuje w ogóle.

Share this post


Link to post

Do szkół można dojeżdżać i wiele osób tak robi. Poza tym są boiska. U mnie na orliku jest całe mnóstwo dzieci. Wiecznie zapchane. Zimą, gdy spadło trochę śniegu to co chwilę bałwany widziałam. Gdy jest ciepło ciągle słyszę jak dzieciaki krzyczą do siebie i śmigają całymi bandami. A ile ich na górce, na sankach zjeżdżało gdy jeszcze padał śnieg ^^ 

 

Wy chyba na jakimś odludziu mieszkacie. 

Share this post


Link to post

U mnie nadal dużo małych ziomeczków na placach zabaw, confirmed

Share this post


Link to post

Na wsiach też często dzieci się bawią na podwórkach. Też widzę dużo dzieci u siebie w mieście. Z resztą wielu co tak narzeka na dzisiejsze dzieci sam jest "starszym dzieckiem" a siedzi tylko przed kompem ._. Co prawda ja w sumie też się do tego zaliczam, dużo siedzę przed kompem, ale też wychodzę na spacerki jak jest fajna pogoda. Poza tym moje hobby wiąże się z komputerem i przyszła praca, a większość siedzi "bo na fejsie koleżanka kolegi dodała zdjęcie"

Share this post


Link to post

I nie zapominajcie o większej ilości rozrywek. Kina, baseny, działki, jakieś miejsca do jazdy na wrotkach. Poza tym w zimne i deszczowe dni na pewno odwiedzają się dzieciaki w domach. 

Share this post


Link to post

U mnie na osiedlu jest plac zabaw, i to zawsze pełny. Fajnie się na nim siedziało za młodu :D

Share this post


Link to post

Cóż, na moim osiedlu już nawet niema komu lać wodą na śmingusa, w tym roku nie widziałem absolutnie nikogo. To samo w sylwestra, kiedyś full petard, a teraz coraz mniej.

Share this post


Link to post

Tylko faceci leją wodą?

A Sylwester na moim osiedlu co roku słabnie, nawet ja już nie wale peterdami ;/

Share this post


Link to post

Wracając do bezstresowego wychowania to jest błąd. Ojciec przynajmnie mnie wychowało pachem xD a nwet jak już byłem tam gdzieś w 1 gimbazie i sie z bartem że tak to nazwe delikatnie pokłóciłem to ojciec wstał i wpieprz. Troche po ryju dostałem ale od tamtego czasu nie mam nawet myśli podskoczyć tacie xD

 

Co do młodszych lat to ponieważ u mnie to tak ni jako do placu zabaw to i tak zawsze z kumplami z sąsiedztwa sie trzymałem niczym watacha xD 

 

Teraz troche jest gorzej dzieciaków nie widze bo w sumie byliśmy jedynymi na ulicy kiedyś ^^ Jedyne co jeszcze robiłem to jak był śnieg kilka lat temu to ulepiliśmy "rakiete" jak to nazwał pewien pan ale wszyscy dobrze wiedzą o co chodzi xD 

Share this post


Link to post

Z tym dzieciństwem to jest tak, że każdy uważa, że to właśnie jego było najlepsze. No, pomijam przypadki patologiczne. Ja np. w dzieciństwie dość dużo czasu spędzałem przy komputerze, i wcale nie wspominam tego czasu gorzej, niż tego spędzonego na placu zabaw/boisku. I nie martwię się tym, że osiedla są puste a dzieci siedzą w domach. Przynajmniej nie będą miały od kogo się nauczyć palić czy pić.

Share this post


Link to post
Guest
This topic is now closed to further replies.
×
×
  • Create New...