Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Delfinek Keola

Rozmówki damsko-męsko-drzewne

Recommended Posts

Się zgadzam.

 

Lato jest fajne- to jest prawda spisana na starożytnych dekretach Nigdzielandu. Owocki letnie też są dobre. No i... w sierpniu Egmont wydaje "Shazama" :soawesome:

Share this post


Link to post

Nie, nie uważam tak. I też nie wiem gdzie niby coś takiego napisałam...

Wybacz w takim razie, najwidoczniej źle zrozumiałem twoją wypowiedź:

Jeżeli masz swój mózg i swoją wolę to nie ważne czy telewizja czy internet - ani to ani to nie będzie Tobą manipulować.

 

 

 

Chodzi o to, że nieważne z czego korzystasz, jeżeli korzystasz z tego zdrowo i mądrze to żadne z tych dwóch mediów, z resztą nie tylko dwóch, ale i wszystkich mediów jakie istnieją nie są "złe" ani "dobre.

Co to znaczy zdrowo i mądrze?

 

Weźmy sobie takie poranne wiadomości. Wyobraźmy sobie, że pojawia się informacja, że kolejny młody człowiek zginął od marihuany. Masz zdjęcie płaczącej matki i apele, że legalizacja tegoż związku to mordowanie przyszłych pokoleń. Naprawdę sądzisz, że coś takiego zupełnie nie wpłynie na twój światopogląd? Przecież to tylko poranne wiadomości! Te wszystkie informacje pewnie są prawdziwe. Jest to jeden przypadek na 38mln ludzi! Ale mimo to zniekształca to nam obraz świata.

 

Ograniczyć się do filmów? Przecież filmy są reżyserowane. Tam absurdalne historie są normą. Tyle, że człowiek jak widzi co się dzieje w filmie, podświadomie zaczyna traktować to jako prawdę. Jako sensowny argument za lub przeciw czemuś. To samo z książkami czy grami komputerowymi. Ile to razy ludzie podczas sensownych dyskusji podpierają się literaturą fantastyczną? Orwellem czy Huxley'em? Tacy autorzy zniekształcają nasz światopogląd, na podstawie całkowicie wymyślonych faktów.

 

Tak więc, ponawiam pytanie: co to znaczy mądrze i zdrowo?

 

Jedynym moim pomysłem jest robienie czegoś w rodzaju poprawek. Ale to jest bez sensu, bo zamiast odpoczywać przy mediach, będziemy się tylko męczyli. I jest to mało efektywne. I w ogóle lipa.

 

 

 

 

Co to zmienia jeśli zbijają się w jedną wielką masę? Bo w taką właśnie się zbijają, z wyłączeniem niewielkiej ilości jednostek, między innymi cholernych polityków. Oszuści? Krętacze? Złodzieje? Pewnie tak. Pewnie nie. Ale prawda jest taka że uczciwi czy nie- wyróżniają się jakoś.

 

Wyróżnianie? O to ci chodzi? Załóż kibel na głowę i wyjdź na ulicę. Jak ktoś ci tam usiądzie będziesz mógł się poczuć jak prawdziwy polityk. W centrum uwagi i tak dalej...

 

 

 

Przeciętny Kowalski tego nie robi, często żyje własnym życiem, widząc przed sobą jedynie kolejny dzień zapieprzania w firmie bez nazwy, bo trzeba kredyty pospłacać etc

A co, ma żyć cudzym życiem? To, że ma pracę której nie lubi czy jakiś tam kredyt, to, że nie jest co drugi dzień w telewizji, na pewno sprawia, że jest bydłem.

 

 

 

A najgorsze że ostatecznie skończy tak prawdopodobnie większość uczestników tej rozmowy, mimo tego naszego pieprzenia o samodzielnym myśleniu. A dlaczego? Bo jak nie będziemy tak robić to nie ma za co żyć.

Najgorsze? Czemu?

 

 

 

Za to zauważyłem że to ciebie coś tutaj zabolało.

Tak, rzeczywiście. Boli mnie, gdy inni mają takie podejście do świata.

 

 

 

Ale nie widzę powodu żeby rzucać co posta "yntelygentnymi" słowami tego typu. Język polski jest bogaty, można to pewnie ubrać ładnie w inne słowa bez budzenia wśród innych wrażenia że starasz się szpanować znajomością trudnych słów. Nie mówię tego złośliwie, ale po prostu zabrzmiałeś jak buc.

Wybacz, po prostu parę osób tutaj wykazało się wiedzą na ten temat i pomyślałem, że jest to pojęcie dość dobrze znane. Taki błąd poznawczy. Nie mówiąc już o tym, że na pewno by ci nie zaszkodziło poznanie ciekawego pojęcia z dziedziny neurologii.

 

 

 

W moim mniemaniu przynajmniej, bo poczułem się zaatakowany.

Poczułeś się tak jak poczułaby się większość użytkowników na tym forum, bowiem rzeczywiście mój post nosił znamiona ataku.

 

Co do całego postu: Naprawdę uważasz, że wyróżnianie się jest takie ważne? Że o to w życiu chodzi?

 

Ps. Sorry za nie spostrzeżenie wniosku o zmianę tematu.

Dla rozluźnienia ostatnio dość ciężkiej atmosfery wypowiem się na temat zarzucony przez Kangura. Owoce są dobre, niestety w centrum Warszawy nie ma za bardzo miejsc by je hodować. Chyba tylko w doniczce na balkonie (znam takich desperatów), ale wtedy miałyby pewnie większe stężenie zanieczyszczeń niż Wisła. A truskawki czy maliny bardzo lubię, tyle że bez dodatków.

Edited by Mordoklapow

Share this post


Link to post

 

Co do całego postu: Naprawdę uważasz, że wyróżnianie się jest takie ważne? Że o to w życiu chodzi?

 

Jeśli twoim zdaniem życie polega na przejściu przez nie, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu, to raczej się nie dogadamy. A tekst o kiblu, choć całkiem niezły ( :spike:) to imho zbędny. Nie tyle o wyróżnianie się chodzi. Ale co z tego że sobie żyjemy, z naszymi głębokimi przemyśleniami i zmysłem kultury, jeśli po przemyśleniach nic nie zostanie a te osoby które tak kochamy prędzej czy później umrą? Zbita masa będzie szarżować przez życie, a politycy z kiblami na głowach mogą się zapisać w historii. Niekoniecznie dlatego, że byli tacy wspaniali, ale przynajmniej o nich ktoś usłyszy.

Podejście do świata mam jakie mam, no przykro mi ale większości wszechświata ze wzajemnością nie lubię. Jeśli cię to boli to trudno.

Co do pojęć z neurologii, to spoko, nowe słówka nie szkodzą. Ale tylko mówię, że jak ktoś strzela tekstami naukowymi wśród osób które prawdopodobnie w większości (nie wiem ilu tu ludzi zna się na neurologii, ale śmiem sądzić że niewielu) nie będzie zrozumiane to wygląda jakby chciał pokazać że jest mądry. A mądry człowiek nie musi mądrości udowadniać.

 

 

A idąc z falą tematów:

 

Nie lubię lata i lubię lato. Nie lubię, bo gorąc, imprezy, ludzie wychodzą a ja gorąca, imprez i ludzi nie lubię. A po owocach często wymiotuję. Tego też nie lubię.

Z drugiej strony lubię, bo wolne od szkoły, świata, ludzi i bo jadę do brata co roku. To akurat lubię.

Edited by Spinwide

Share this post


Link to post

A wracając do owoców. Muszę czerpać z krzaczków, póki nie będzie w malinkach spalin <3 malinki, poziomki, truskawki, agrest, czereśnie, wiśnie, morele, gruszki, od groma jabłek i kilogramy porzeczki. Czerwona i czarna <3 największy plus mieszkania na wsi :D

Niektórych może to wkurzać, że niemal w każdej wypowiedzi wtracam gdzie miaszkam, ale ja się muszę jakoś nacieszyć. Bo niedługo, to zamiast wsi, będę mieszkała w zanieczyszczonej, brudnej i fuu wsi. Jakoś nie mogę tego przeboleć :<

Edited by Celly

Share this post


Link to post

Bo niedługo, to zamiast wsi, będę mieszkała w zanieczyszczonej, brudnej i fuu wsi. Jakoś nie mogę tego przeboleć :<

Ah, postęp :v A za 50 lat będą się mieszkańcy dziwić jak to oni mogli na wsi mieszkać, a nie w nowoczesnym hurr durr mieście.

Edited by Spinwide

Share this post


Link to post

Mi jest dobrze tu gdzie jestem. Kiedyś marzyłam o takim dużym mieście. Takiej Warszawie z metrem i w ogóle. A potem mi przeszło :dunno: u mnie jest chociaż w miarę czysto :v

Share this post


Link to post

A wracając do owoców. Muszę czerpać z krzaczków, póki nie będzie w malinkach spalin <3 malinki, poziomki, truskawki, agrest, czereśnie, wiśnie, morele, gruszki, od groma jabłek i kilogramy porzeczki. Czerwona i czarna <3 największy plus mieszkania na wsi :D

Niektórych może to wkurzać, że niemal w każdej wypowiedzi wtracam gdzie miaszkam, ale ja się muszę jakoś nacieszyć. Bo niedługo, to zamiast wsi, będę mieszkała w zanieczyszczonej, brudnej i fuu wsi. Jakoś nie mogę tego przeboleć :<

 

Ja Ci się nie dziwię, dziewczyno. Współczuje strasznie. Wsie są takie piękne, spokojne, a tu kurde... koszmar ;_; Mam nadzieję, że spędzisz jak najlepiej ostatnie chwilę na czystej wsi ;_;

Share this post


Link to post


Jeśli twoim zdaniem życie polega na przejściu przez nie, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu, to raczej się nie dogadamy. A tekst o kiblu, choć całkiem niezły ( :spike:) to imho zbędny. Nie tyle o wyróżnianie się chodzi. Ale co z tego że sobie żyjemy, z naszymi głębokimi przemyśleniami i zmysłem kultury, jeśli po przemyśleniach nic nie zostanie a te osoby które tak kochamy prędzej czy później umrą?

W takim razie istnieje pewna szansa że się dogadamy. Rzeczywiście, zostawienie na świecie czegoś po sobie to godna (przynajmniej w niektórych aspektach) idea. Niemniej, jeżeli będziemy rozumowali w sposób boleśnie racjonalny to nieważne co po tobie zostanie, i tak nie będziesz żył, więc będziesz miał to w dupie. Metaforyczne rzecz jasna. Ale taka absolutna logika, jest akceptowana przez niewielu ludzi, więc rzeczywiście twoje zdanie ma sens. Aczkolwiek, jako idealista uważam, że ważniejszym jest, czy to co pozostawiłeś po sobie jest dobre czy złe. Proponuję odpuścić sobie dyskusje czym jest dobro i zło, bowiem niektórym tego typu dysputy nie pasują.

 

Oczywiście idealizm jest wybitnie nielogiczny, ale podporządkowywanie się prawom logiki też jest czymś w rodzaju ideologii.

 

Wracając więc do pozostawiania po sobie spuścizny, możemy według mnie wyróżnić dwa główne wątki:

a) Ważne jest to, że pozostawiłem po sobie coś dobrego. Ludzie mogą zapomnieć, co mnie to.

b) Ważne jest to, że ludzie o mnie pamiętają. Nie ważne za co.

 

Zdaję sobie sprawę, że dla prawie każdego istnieje pewna wypadkowa tych dwóch pojęć. Pozostaje więc pytanie w jakim stosunku do siebie.

 

 


Nie lubię lata i lubię lato. Nie lubię, bo gorąc, imprezy, ludzie wychodzą a ja gorąca, imprez i ludzi nie lubię. A po owocach często wymiotuję. Tego też nie lubię.

Z drugiej strony lubię, bo wolne od szkoły, świata, ludzi i bo jadę do brata co roku. To akurat lubię.

Imprezy to zło. To jest zabawne, ale są one dla mnie mieszaniną wszystkiego czego nie lubię. Ludzie, taniec, łatwa do odbioru muzyka, ludzie, hałas, więcej ludzi. Fakt, że ludzie chętniej wychodzą na ulice też jest dla mnie smutny. Nie można przez to spacerować wieczorami i nocami. A wysoka temperatura to jakaś żałość, Człowiek czuje się jak roztopione g**no. Nic się mu nie chce.

Do szkoły już nie chodzę, więc ten pozytyw lata jest dla mnie już nieaktualny. Za to studiuję coś co kocham, więc jest jeszcze gorzej.

Share this post


Link to post

Też się nie mogę doczekać owocków. Czerwone porzeczki prosto z krzaczka~ Za czasów podstawówki i początkach gimnazjum, kiedy jeszcze jeździłam z bratem na wakacje do babci na wieść by tam spać i wydurniać się z kolegami to uwielbialiśmy się bawić w chowanego. Moja i mojej koleżanki ulubiona kryjówka była rzecz jasna za krzakiem porzeczki, a ewentualnie agrestu. Chociaż agrest pyszny to krzaczek za mały więc kryjówka kiepska :C 

Share this post


Link to post

Lato. Tego roczne to cały lipiec staż w zakładzie URSUS, ale to nie wszystko początek czerwca oznacza sezon na pomidory i zaczynają sie zbiory dodatkowa robota, no ale jak już sie to robi kilka lat to nawet przyjemnie bo lubie pomidory. Praktycznie codzennie zjadam jakiegoś :P No jeszcze zbieram np. czerwoną porzeczke czy agrest ale to dodatek gdy np chce dżem  :ajawesome:  Poziomki też sobie rosną co to zawsze jak przechodze to biere kilka. Dopiero sierpień będzie moimi prawdziwymi wakacjami xd

 

Mimo że robota to nie moge sie doczekać, ponieważ wtedy życie tak trwa bez stresowo, na nic nie musisz sie przygotowywać i wgl  :aj5:

Share this post


Link to post

Ja tam osobiście wole jak mi bardzo gorąco niż jak mi bardzo zimno.

 

A co do mieszkania w mieście- na wycieczkę? Tak. Mieszkać? Never

Share this post


Link to post

Kiedy jest bardzo zimno zawsze można się ubrać, przy zbyt wysokiej temperaturze zaczyna brakować środków ochładzających ;_;

Share this post


Link to post

Kiepska pogoda ma jeden plus, nie mam wyrzutów sumienia, gdy nie wyjdę z domu.

A w lecie najbardziej (poza owocami) lubię, to że mogę grzać się w słońcu i np.,czytać książkę.

Share this post


Link to post

Ja tam lubię, gdy jest ciepło i świeci słońce. Mogę się wtedy opalić, porysować, poczytać... Na wsi u rodziny też jest fajnie. W tym roku odbędzie się Wielki Zjazd Rodzinny, na którym ostatni raz byłam z osiem lat temu. Nie mogę się doczekać :D Poza tym, kiedy byłam ośmio- czy dziesięciolatką, wraz z kuzynostwem bawiliśmy się u dziadków w "Narnię". Biegaliśmy po polach i po lesie, szukając tajemnych znaków, gęstwiny drzew lub drzwi :huhwha: Próbowaliśmy też tresować psy i przesiadywaliśmy w domku na drzewie. Szkoda, że jesteśmy już za starzy na taką rozrywkę... :fluttershy4:

Share this post


Link to post

A u mnie się zachmurzyło... Dziwne. Do tej pory było bezchmurnie i nawet nie wiał wiatr :lazyrainbow:

Share this post


Link to post


Szkoda, że jesteśmy już za starzy na taką rozrywkę...

 

Oj tam oj tam. Jak jesteś wewnątrz dzieckiem to na to nigdy nie można być za stary. A jak nie to wystarczy tylko zmienić słowo "Zabawa" na "LARP" i wszystko staje się o wiele bardziej dorosłe :P

  • Upvote 1

Share this post


Link to post

W gruncie rzeczy to pogoda mi obojętna. Niby spoko jak jest ciepło, ale moja babcia lvl over 70 odczuwa ciepło dopiero przy minimum 20 stopniach. I nie ma tłumaczenia że tobie jest ciepło, nawet jeśli jej nie, bluza i długie spodnie mają być a jak dyskutujesz to dręczy cię aż nie ubierzesz się tak jak chce ;f

Share this post


Link to post

W gruncie rzeczy to pogoda mi obojętna. Niby spoko jak jest ciepło, ale moja babcia lvl over 70 odczuwa ciepło dopiero przy minimum 20 stopniach. I nie ma tłumaczenia że tobie jest ciepło, nawet jeśli jej nie, bluza i długie spodnie mają być a jak dyskutujesz to dręczy cię aż nie ubierzesz się tak jak chce ;f

U mnie podobnie ale u mnie to cała rodzina taka jest :/

Share this post


Link to post

Właśnie, u mnie od piątku jest 20-25 stopni. Boję się już, co będzie w lato :rainderp:

Share this post


Link to post

Upały mogą sobie być, grunt żeby często wieczorami deszcz padał. Albo w nocy. 

Share this post


Link to post

Ale burze niech będą o 3-5 przed porankiem, bo w dzień mi są urządzenia elektryczne potrzebne :D

Share this post


Link to post
Guest
This topic is now closed to further replies.
×
×
  • Create New...