Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Dolar84

Koszmar Hejtera [NZ][Komedia][Random][Poezja]

Recommended Posts

Jako, że od pewnego czasu biję się z brakiem weny i nie jestem w stanie - pomimo usilnych prób - stworzyć dalszej części to wrzucam coś innego.

Obie części Koszmaru czytane przezemnie. Dźwięk może nienajlepszy gdyż z braku mikrofonu musiałem prosto do laptopa gadać, ale chyba ujdzie. Mam nadzieję, że będziecie się dobrze bawić i uśmiejecie się zdrowo :crazytwi:

Część 1 - Przebudzenie

Część 2 - Osłupienie

Zero komentarzy pod filmikami? Zawiedzionym.... :

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po wielkich molestacjach i innych nieoczekiwanych cyrkumstancjach mogę zaprezentować Wam trzecią część Koszmaru Hejtera. Nie spodziewałem się, że wena opuści mnie na tak długo - po prosttu nie mogłem się za gadzinę zabrać. Ale w końcu się udało, i mam też nadzieję, że kolejne części będę Wam dostarczał w nieco regularniejszych odstępach czasu. A teraz zapraszam do lektury:

Ujawnienie

„No i dotarliśmy, oto Biblioteka,

i tutaj impreza już na Ciebie czeka.

Z pewnością docenisz co Pinkie zrobiła,

prawie całe Ponyville na nią zaprosiła.”

Nie wiem, który kuc powiedział te słowa,

gdyż myśl do mojej głowy przyszła całkiem nowa.

„Oni tu podobno się na magii znają,

więc może mnie w człowieka zamienić zdołają?”

„Czas kombinować. A skoro mózg ma zajęcie,

to ja się tymczasem zagłębię w przyjęcie.

I dużo zapamiętam, by po postaci zmianie,

większe mój hejt zyskał poważanie!”

Nową nadzieją znacznie pokrzepiony,

rozglądać się jąłem na wszystkie strony.

Raz. By obserwacje wszystkie segregować.

I dwa. Aby tutejszych przysmaków skosztować.

Bo choć przy nienawiści doświadczam spełnienia,

wysoko rozkosze cenię podniebienia,

i nie zwykłem żadnej okazji marnować,

kiedy dań nowych mogę popróbować.

Co rusz w pozdrowieniach skłaniając głowę,

odpowiedzi na pytania dawałem zdawkowe,

idąc do miejsca, gdzie kopytne matoły,

suto zastawione ustawiły stoły.

Najpierw zabrałem się za babeczkę,

skonsumowałem jabłek troszeczkę,

aż w końcu strojąc głupawe miny,

ruszyłem do miejsca gdzie stały Muffiny.

Już chciałem zabrać się za wyżerkę,

gdy ciało moje na poniewierkę,

po ścianie wybrało się i podłodze,

gdzie wylądowałem, tłukąc się srodze.

Podniosłem się nieco otumaniony,

i wzrok na Muffiny zwróciłem zdumiony,

widząc, że szara pegazia „osoba”,

przegryza się przez nie jak piła tarczowa.

„Stać między Derpy a muffinkami,

i wykpić kilkom się stłuczeniami,

szczęście sprzyjało Ci dzisiaj prawdziwe,

lecz pozwól, że nieco poprawię twą grzywę.”

Powiedział to pegaz koloru lawendy,

co dosyć dwuznaczne, miał chyba zapędy,

gdyż przez całe przyjęcie, chociaż stała z boku,

wciąż na mnie spoglądała z ostrym błyskiem w oku.

I na myśl, że mnie jakaś kobyła podrywa,

poczułem jak z gardła głos mi się dobywa.

Zupełnie straciłem nad sobą panowanie,

i gdzieś mego sekretu miałem zachowanie.

„To już przekracza ludzkie pojęcie!

Niech szlag trafi to całe przyjęcie!

To ciało, te kopyta, nic nie jest prawdziwe,

coś dziwnego dało mi tę formę i grzywę!”

„Jestem człowiekiem na wszystkie demony,

a choć chwilowo jestem odmieniony,

to czekam by miast kopyt, nieporęcznych wielce,

z powrotem dostać swe nogi i ręce!”

„Nie jesteście w stanie sobie wyobrazić,

jak ciężko mi jest tu sobie poradzić,

a gdy muszę używać pyska i kopyt,

czuję, że tu na dłonie musi być popyt!”

Już kontynuować miałem swą sroga tyradę,

gdy miętowy jednorożec wszedł mi w paradę,

a gdy prawdziwy słów potok z siebie wyrzuciła,

entuzjazm i dzika radość z jej osoby biła.

„Wiedziałam! Wiedziałam, że część mitologii,

co nazwę nosi antropologii,

nie mogła być kłamstwem – za dokładna była,

żeby za legendami się prawda nie kryła!”

„Teraz przekonam wszystkich, nawet własną matkę,

co mnie dotychczas mieli za wariatkę!

I każdy z nich się przed wspaniałą prawdą pokłoni,

którą dzięki Tobie, mam w metaforycznej dłoni!”

Ona dalej mówiła, z radości skakała,

i na mnie uwagi prawie nie zwracała.

Dlatego gospodyni, co się Twilight zwała,

do drugiego mnie pokoju zabrać zdołała.

„Wyjątkowo ciekawe uczyniłeś wyznanie,

ale znajdziemy tej sprawy rozwiązanie,

zobaczymy co Księżniczki o tym powiedzą,

od kilku minut o Tobie już wiedzą.”

Słowa te były balsamem dla duszy,

gdyż oznaczały, że ma sprawa ruszy,

i może już wkrótce, jak pozwolą Bogi,

stanę z powrotem, na swe własne nogi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Doceniam po raz kolejny :x jak dla mnie bomba, choć nie znam się na pisaniu wierszy! Jednakże podoba mi się to, szczególnie ten bulwers xD Pisz dalej!

Share this post


Link to post
Share on other sites

No świetne Dolar i ja też liczę, że następna część ukaże się szybciej niż obecna xD

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dolar, w dalszym ciągu czekam aż wrzucisz to w formie audiobooka (bo na prawdę fajnie to czytasz :D ). Może tak przy końcu projektu ;) ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ależ się uśmiałem, przerwy w śmiech nie miałem

Sadząc po twoich dokonaniach, Hejtera przemieniłeś gasząc

Sam nie wiedział co uczynić, będąc w pięknym świecie

Chętnie cię dopinguję, dając ubaw rymując sobie

Ile dasz rady, jak długo wytrzymasz

A sam nie mogę się rozpisać

Niech twoje ręce prowadzą ciebie, przez rozumu ciemne zakamarki

Do światłości, Do świetności, niech do nieba uniosą

Twoje skrzydła, niczym Pegaz

Latając pośród chmur, ciesz się, kochaj to

Liczę na ciebie, poparcie masz moje jak każdego tutaj zgromadzonego

Słowo wielką moc posiada, wiec uwierz moim słowom

Rób co kochasz, Bawiąc się przy tym

Bo Hobby twoje, twoje pozostanie.

Jak dla mnie 9,7/10 ćwicz dalej :twilight4:.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak dobrze, że się nawróciłem i jestem wiernym bronym :D:D

A co do wiersza to... Nie znam się na poezji - dla mnie to czarna magia - ale masz 9,9/10 :) Te odjęte 0,1 to jako zachęta do dalszej pracy :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

* Misiek używa przedmiotu ZŁOTY SZPADEL na KOSZMAR HEJTERA. *

 

Odkopuję, dawno się tak dobrze nie bawiłem i nie uśmiałem. Czyta się gładko, świetny humor i pomysł! Dorzucam również wersję audio, ale z całego serca polecam nagrania w wykonaniu Dolara. :yay:

 

http://www.youtube.com/watch?v=tB_Q02BUudc

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niegłupie :D W wykonaniu Miśka wręcz genialne :yay:

Swoją drogą, chciałbym posłuchać sobie "wpadek" które zostały wycięte w trakcie montażu xD

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aj, jaka szkoda, że rymy AA, a nie ABAB. To wiele psuje, bo spłyca tekst i czyni go nieco dziecinnym. Sama rytmika jest ok, a pomysły super. Fabuła ładnie idzie wzdłuż tekstu, lecz wspomniana konstrukcja rymów jest zła. Nie jest to nic niezwykłego, lecz przyjemnie się czyta. 

Jeszcze raz podkreślę, że jakby był inne rymy, to dałbym dużo punktów :)

Edited by SPIDIvonMARDER

Share this post


Link to post
Share on other sites


Aj, jaka szkoda, że rymy AA, a nie ABAB. To wiele psuje, bo spłyca tekst i czyni go nieco dziecinnym. Sama rytmika jest ok, a pomysły super. Fabuła ładnie idzie wzdłuż tekstu, lecz wspomniana konstrukcja rymów jest zła.

 

To dlaczego takie rymy to oczywiste - inspiracją jest styl pisania Jana Brzechwy :D A skoro sprawdzało się to w "Psich Smutkach" czy "Na Wyspach Bergamutach", to i tutaj da radę :crazytwi:. Naturalnie nie musi się to podobać, gdyż rzeczywiście, tak się pisze zwykle dla młodszych czytelników, jednak nie dam sobie powiedzieć, iż za młodu czytałem bajki o złej konstrunkcji rymów :D.

 

A co do spłycania tekstu... Koszmar to jedyny z moich tworów, który powstał pod wpływem impulsu i nie był do końca przemyślany. Między innymi dlatego jest nadal nieskończony, no i widać w nim mocno sztampowe motywy :D. Szukanie w nim głębszego sensu jest... nieopłacalne. Może w końcu się zmuszę i go skończę... kiedyś.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aj, jaka szkoda, że rymy AA, a nie ABAB. To wiele psuje, bo spłyca tekst i czyni go nieco dziecinnym.

 

:lol:

 

Spidi, słoneczko, twe zdanie szanuję,

lecz rozbawiona niezwykle się czuję,

gdy myśl taka jedna do głowy mej wraca:

że tego tu autor się w grobie przewraca :crazytwi:.

 

Opinię rozumiem. Zazwyczaj to smyki

od twórców dostają w tym stylu wierszyki.

Lecz spuśćmy zasłonę milczenia na formę,

gdy treść na sto procent wyrabia swą normę.

 

(Choć może nie kończmy jeszcze; mam pytanie:

jaką formę waść wolisz, jak nie rymowankę:

czy chodzi o misterną AB przeplatankę?

A może to sonet twe znajdzie uznanie?

 

Ach, proszę waści, w tych rymach tkwi szkopuł,

wymyślać: okropna, okropna mordęga,

by pieprznąć wszystko, non stop świerzbi ręka,

miast siedzieć nad wersem jednym aż do zmroku.

 

Zaleta jest jedna – satysfakcją zwana,

gdy kończysz wiersz, rośnie ci serce,

ekspertem nie jestem, lecz wiem, proszę pana:

 

każdy poeta raduje się wielce,

gdy jego krwawica rymami usiana,

niestyczna też zwykłej fuszerce.)

 

Lecz do tematu, bo Dolar się pokaże

i za ten offtop mnie warnem ukarze.

Dolarze drogi – przyjemność ja miałam,

gdy twoje dzieło tak sobie czytałam.

Bohater uroczy i słodki, nie powiem,

biedaczek: świat cały mu stanął na głowie,

gdy w prawdę zmieniono to, co było mitem,

a odrębne palce w te kopyta lite.

Dodatkowy smaczek – ten tam był hejterem

(nie, żeby to jakoś zmieniało zbyt wiele),

koników nienawidził, więc dla dobra sprawy,

sympatii wszelkiej tępił wobec nich objawy.

Pecha miał biedaczek, w bajkę go wessało,

ogon przyczepiło, by cierpiał niemało,

a gdy się pojawiła nadzieja poprawy,

wziął zaniemógł Dolar, nie dokończył sprawy :P.

 

Generalnie świetną zapewniasz lekturę,

lecz na jedną drobną zasługujesz burę:

czasem rytm, waść, tracisz i sylaby gubisz,

czasem znowuż więcej w wers ich włożyć lubisz.

(A by bardziej jeszcze humor ci popsować,

nie powiem, gdzie: musisz na palcach rachować :D.)

I czyż ktoś tu do ciastek jakąś miętę czuje,

że na wielką literę wypiek zasługuje?

Czyż zemstę można wywrzeć? Czy tylko wrażenie?

Podasz źródło potrzebne? (Wybacz, jestem leniem.)

I jeszcze inne stęki trzewia moje trawią –

się w drugiej części wersy coraz krótsze jawią.

 

Nową nadzieją znacznie pokrzepiony,

rozglądać się jąłem na wszystkie strony.

 

A tutaj o problemie też wspomnieć wypada:

średniówka, mości panie, źle ci się układa.

W pierwszym wersie po piątej sylabie, mój drogi,

zaś w drugim już po szóstej, ot, przyczyna trwogi.

 

W jednej zwrotce całkiem idziesz, waść, na skróty,

cztery AA rymy – owszem, mam wyrzuty,

mogłeś zrobić lepiej, tak – efekt zepsuty,

czyżeś siedział nad tym ledwie pół minuty?

 

„Czas kombinować. A skoro mózg ma zajęcie,

to ja się tymczasem zagłębię w przyjęcie.

I dużo zapamiętam, by po postaci zmianie,

większe mój hejt zyskał poważanie!”

 

Lubię tego człeka, to znaczy, tfu, konia,

chociaż bardzo wiele ma z siebie z nicponia :D.

 

Tutaj skończę tyradę, bo choć język gotów,

krytyki prawić nie może, gdy tekst takich lotów.

 

A wy – słuchać Dolara, gdy wam do głów kładzie:

 

Każdy takie rymy mógłby przecież sklecać,

więc proszę się tu niezdrowo nie podniecać,

 

W rymy potrafi każdy, nawet takie Madzie :crazytwi:.

 

Na koniec, jak zawsze, pozdrowienia wyślę,

a potem się podpiszę, w uśmiechów asyście.

Madeleine

  • Upvote 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

Padłem :D Autentycznie padłem - komentarz lepszy od samego opowiadania :D

 

Masz rację Made, że często tu i tam się potknę w rymowankach. Przyznaję bez bicia, iż sklecanie rymów jest u mnie w najlepszym razie amatorszczyzna, gdyż czasami po prostu nie widzę tego, iż tu jest sylab X a tam Y. Przekleństwem jest to, iż czytam sobie zwrotkę na głos, po czym jeżeli brzmi mi dobrze, to ją zostawiam nawet jeżeli długości się nie zgadzają - jak wiadomo autor jest słaby w ocenie własnego tworu :crazytwi:. Stąd pomyłki, pomyłeczki i okazjonalne gafy :D

 

Ale będę musiał do tego jednak wrócić. Kiedyś. I postarać się liczyć sylaby :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Digter von Marder i jego liryczne polemiki:

<część pierwsza>

 

Słowa stawiać każdy może, to wiadomo

Wszak stukanie w klawiaturę, sztuka żadna

Jak wyróżnić to, co za sztuki zasłoną

Wszak byle kompozycja taka ładna!

 

To jest moja propozycja, aby rzucać wyzwanie

Nie przypadkowi! Nie bliźniemu!

Lecz temu, kto w lustrze ma mieszkanie

Komuś jakże nam bliskiemu

 

Zgadzam się, potyczką każdy wers

Można nawet odnieść ranę, nuda nas pokona

Lecz efekt to szlachetny wiersz

Szczególnie, kiedy rymem mąż, a nie żona

 

Może wolniej, może krócej, ciężka dola

Poezja bywa siermiężnie nieuczciwa

Jednak taka nasza trudna rola

A wena bywa czasem całkiem chciwa

 

Reduta Ordona? Błagam, nie teraz!

Toż to nuda i z historią się nie lubi

Bzdura straszna, wciąż mi to doskwiera

A dzieci muszą tym się trudzić!

 

Zatem pozostaję przy swym stanowisku

Rymy przeplatane!

Jakże niedoceniane!

PS: 2000. post!

Edited by SPIDIvonMARDER
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rym raz jest prosty, a czasem się kręci,

zwija bądź przeplata, swoją formą nęci.

Jednak czasem autor, rzecz to nie do wiary!

Pomysli by swe siły mierzyć na zamiary.

 

Powiedz mi czy za sensowne działanie uznajesz,

mierzenie się z formą, której rady nie dajesz?

Rzucanie się na oślep w pogoni za "wielkością",

częstokroć skutkuje wprost fatalną jakością.

 

Zatem lepiej trzymać się tego co nieźle wychodzi,

co wrażeniom estetycznym zbytnio nie zaszkodzi.

A pisanie tekstów co wierszami się nazywają,

zostawić tym, którzy na tym się naprawdę znają.

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Reduta..." według ciebie - bzdura historyczna,

a dla mnie to uczucia, otoczka liryczna.

Wiersze klecić można, epiką się wspomóc,

lecz najważniejsze, żeby serce drgnęło komuś.

Bo co to jest za twórczość, co serca nie ruszy,

co ducha nie uniesie, a murów nie skruszy?

Ta cząstka człowieczeństwa - ona powie wszystko.

Ją popchnąć - to właśnie znaczy być artystą.

 

(A tak na marginesie, szanowny kolego,

również lubię rymy, co się przeplatają.

Nad rym przeplatany ja nie znam lepszego.

Tak kunsztowny i boski efekt one dają!

Lecz prawda jest taka, że bywa on zgubny:

dla wielu młodzików zwyczajnie... za trudny ;).)

 

Dolarze, poeci też kunsztu nie znali,

na kunszt w ciągu życia ciężko pracowali :P.

Po trosze to talent; on dzieła wzbogaca,

lecz nic tak nie działa jak codzienna praca :D.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu RudyRycerzyk napisał:

Na konntynuacje po trzech latach nie ma szans jak rozumiem? Albo na inne tak urocze wierszyki ;<

 

Cthulhu Miłosierny! Trupa reanimują! :D

 

Szczerze Ci odpowiem że nie wiem - może nie ma, może jest. Na pewno znajduje się daleko na liście rzeczy do zrobienia - mam tyle opowiadań i tłumaczeń do oddania, że to jest niepojęte.  Ale kto wie? Może kiedyś mnie co natchnie. Chociaż zgódźmy się, iż nie są to rymy najwyższych lotów :D Raczej bliżej im do drugiego końca skali :D No i ta do bólu sztampowa fabuła... :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...