Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Alberich

W poszukiwaniu Dawnej Chwały [NZ][Adventure][Violence][Shipping]

Recommended Posts

Przeczytałem i stwierdzam Bronies i Pegasis - jak każdą pracę Albericha, podobnie jak "Zegary" polecam każdemu, kto zna twórczość Milorda Albericha. Liczę na więcej wkrótce.

Share this post


Link to post
Share on other sites

hmm... Właśnie zakończyłem czytanie twojego FF Alberichu i śmiało mogę powiedzieć, że jestem pod wielkim wrażeniem. Moją pierwszą reakcją było: WOW!! Mimo tego iż nie jestem osobą, zbytnio przepadającą za czytaniem, to szczerze mówiąc zaskoczyłeś mnie, w sumie nie liczyłem na to, aby kiedykolwiek jakaś historia, aż tak mnie wciągnęła, ale... no cóż... udało Ci się :yay: Naprawdę, wielki szacun!! A wszystkim innym osobom, które szukają opowiadania na tle przygodowym(chyba jak na razie, bo pewie na tym się nie zakończy... Powiedziałbym coś, ale swoimi spostrzeżeniami nie chciałbym spoilerować... xD), z ręką na sercu mogę polecić oto tego FanFica, naprawdę zapowiada się bardzo ciekawie... Z mojej strony to jak na razie to by było na tyle. I mam nadzieję, że niedługo ukarze się następna część tegoż dzieła...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zaczynając czytać to wyczułem epicki wątek. Czytam dalej: jeszcze więcej epickości. Jak dokończysz to tak dobrze jak "Zegary" to stworzysz dzieło z poziomu "Past Sins" czy innych takich opowiadań. A z tego co widzę to zapowiada się to lepiej niż "Zegary". Pracuj, pracuj, a stworzysz piękną opowieść.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam wszystkich.

Jako Korektor i Pre-Reader Albericha, uprzejmie pragnę Was poinformować o aktualizacji opowiadania o kolejny rozdział.

Dymiąca Góra - pierwszy cel podróży.

Jakie przygody czekają naszych bohaterów? Czy odnajdą jedną z Powierniczek?

Przekonajcie się sami!

Ps.:

Wiemy, że długo trzeba było czekać... Studia i te sprawy...

Następnym razem postaramy się zaktualizować nieco szybciej :rd6:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zwabiony tu podstępem przez Margrabię Decadeda zasiadłem do lektury z dosyć mieszanymi uczuciami. Nie dość, że pora nieludzka i niekucykowa, to jeszcze moje doświadczenia z fanfikami polskich autorów można policzyć na palcach jednej ręki. Ze względu na porę sięgnąłem jedynie do spisu treści i prologu. Pomyślałem - skoro już tu jestem to zobaczymy "z czym to się je!". Po dokonaniu lektury samego prologu muszę powiedzieć, że zaniedbywanie polskich autorów to błąd z gatunku niemal niewybaczalnych. Cóż bowiem objawia się przed naszym wzrokiem. Bardzo przyjemnie zarysowana fabuła, mająca w sobie element niepewności i ciężar jaki los zrzucił na kucykowe barki. Mamy wspomnienie o Elementach Harmonii i o losie pięknego Canterlot. Wszystko co wymieniłem wcześniej ma w sobie bardzo duży potencjał artystyczny. Jednak tym co upewniło mnie w zamiarze zapoznania się z kolejnymi rozdziałami jest samo zakończenie prologu. Niektórzy moga odnieść wrażenie, że jest banalne i sztampowe. Takie osoby rzeczone wrażenie moga odnieść z powrotem i już nie wracać. Treść zakończenia prologu jest taka jaką czytelnik zawsze ma nadzieję spotkać na swojej dordze. Obiecuje przygodę, obiecuje rozrywkę i wywołuje chęć natychmiastowego sięgnęcia po kolejny rozdział. Naprawdę dawno nie spotkałem się z tak pięknie napisanym prologiem, który wzbudziłby we mnie chęć skomentowania go jako osobne całości. Doskonała robota!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zwabiony tu podstępem przez Margrabię Decadeda [...]

Podstępem? :rainderp:

Sam chciałeś odchamić oczy od błędów rodzaju wszelakiego :ming:

Ale pora na konkrety:

Miło wiedzieć, że Ci się podoba, Milordzie Dolarze.

Liczę, iż zapoznasz się wkrótce z resztą opowiadania :}

Zapisałeś piękny opis Prologu nie robiąc spoilerów. Chwali Ci się to :rd7:

Właśnie do mnie doszło - nie umiem pisać twórczych komentarzy :ming:

Dzięki za komentarz i ogólne zainteresowanie ficem.

Polecam również rozglądnąć się za innymi, Polskimi opowiadaniami.

Dobrych i lepszych jest całkiem sporo, jakby nie patrzeć :)

Pozdrawiam!

//Have a Nice Day//

PS.:

Wiem, że to kochasz, dlatego: :crazy:

---=== GRAMMAR NAZI MODE: ON ===---

- Zrobiłeś dwa powtórzenia,

- Zjadłeś pięć przecinków,

- Użyłeś słowa, którego większość młodszego pokolenia nie zrozumie,

- Zjadłeś ogonek w "ą",

- Zakończyłeś zdanie pytające kropką.

---=== GRAMMAR NAZI MODE: OFF ===---

Now I Can Die in Peace :ming:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znowu pora niekucykowa a ja zasiadam do komentowania (kiedy zaczynałem nie było jeszcze piątej). Ponownego. Moja pierwsza cudowana ściana tekstu została przypadkiem skasowana co zaowocowało rykiem wściekłości i potokiem wyrazów powszechnie uważanych za wulgarne, tudzież nieprzyzwoite... Ale przejdźmy do rzeczy. Zakończyłem lekturę rozdziału pierwszego i już wiem, że do kolejnej części podejdę z niesłabnącym zainteresowaniem. Poziom znany z prologu (jak to brzmi) został co najmniej utrzymany, a wielu miejscach podniesiony zdecydowanie wyżej. Ale czas zająś się "samym sednem" przejdę więc bezzwłocznie do swoich przemyśleń na temat formy i treści. Swoje rozważania rozpocznę od formy. Tekst jest wyjątkowo przystępny i pochłania się go z naprawdę niesamowitą szybkością. W żadnym miejscu nie poczułem znużenia lub znudzenia i z ciekawością czekałem na kolejne wydarzenia, pasąc oczy opisami kolejnych scen. A choć w pewnych momentach sposób pisania drażnił mnie w sposób straszliwy to jest to jedynie wynikiem używania przeze mnie innego stylu przy własnych tekstach i w lekturach które zwykle sobie dobieram, a w żadynm wypadku nie jest to spowodowane słabym poziomem autora - kto tak twierdzi jest heretykiem i niezawodnie czeka go stos. Co do błędów to wyłapałem w pewnym miejscu literówkę (i teraz Decaded mi suszy głowę, żebym ją odnalazł, a ja głupi zapomniałem ją zaznaczyć) a w drugim błąd logiczny - bohaterowie jadą powozem by po chwili wysiąść z pociągu (wiem wiem czepiam się :rainderp:). Oprócz tych drobniutkich potknięć liczba zastrzeżeń wynosi równe zero. Przejdźmy do treści. Historia zbudowana jest inteligentnie i z pomysłem. Akcja dzieje się szybko, (może nawet trochę za szybko, bo zebranie drużyny w pierwszym rozdziale to prędkość zbliżona do tej którą osiąga światło. Ale to podejście subiektywne - ja lubię jak akcja jest nieco rozciągnięta, żeby nie rzec rozwleczona) wydarzenia następują lawinowo i wszystko ładnie się zazębia nie pozwalając czytelnikowi nawet na chwilę nudy a nawet wytchnienia. Opis życia kucyków po ekstremalnych wydarzeniach wspomnianych w prologu napisany jest naprawdę przyjemnie. Nie wdajesz się w niepotrzebne szczegóły a opisujesz wszystko co jest ważne i może wzbudzić zainteresowanie czytelnika. A stworzone postacie? Po prostu miód malina. Już nie mogę się doczekać jak będziesz rozbudowywał poszeczególne charaktery. Teraz opiszę kilka rzeczy które szczególnie mnie ujęły podczas lektury. Po pierwsze (primo) - postać Zegarmistrza. Jego kąśliwo-ironiczny humor i rozbrajająco szczere komentarze potrafią wywołać nie tylko lekki uśmiech ale również wybuch szczerego śmiechu lub wręcz rechotu. No i to jego optymistyczno-samobójcze dążenie do wyznaczonego celu. Postać fenomenalna. Jestem oficjalnym fanem! Po drugie (również primo) - wejście Archera. Jego "wizyta domowa" to było naprawdę coś. A jego wyszukane maniery w połączeniu z radosną możliwością czynienia zagłady tworzą prawdziwą mieszankę wybuchową. W tej postaci tkwi potencjał prawie tak wielki jak w Zegarmistrzu i jestem pewny, że jeszcze o nim usłyszę. Po trzecie (dla odmianu - primo) -tu odniosę się do wypowiedzi Zegarmistrza po pierwszym spotakniu Archera i Libry. Krótki tekścik, który jednak spowodował, że śmiałem się naprawdę długo i serdecznie z powodu powiązania go z pewnym starym dowcipem. Chodzi mi oczywiście o wypowiedź: "A mógł zabić..." Nie wiem, czy pomysł na to przyszedł z dowcipu o którym myślę, ale jeżeli tak to masz u mnie dodatkowy plus. Podsumowująć mamy tutaj świetnie napisany zalążek powieści przygodowej z elementami świetnego choć nienachalnego humoru i historią która daje Ci niesamowite wprost możliwości. Będę śledził dalsze losy bohaterów z niesłabnącym zainteresowaniem. Zaś co do komentarza Margrabiego Decaded-a: Do trybu Grammar-Nazi już przywykłem i choć wkurza nadal to jestem za niego wdzięczny :lol: A co do użycia słowa, które może zostać niezrozumiane przez młodsze pokolenie - cóż, zwykle tak jest że starsi przekazują młodszym wiedzę, a ci jeżeli są mądrzy to korzystają z okazji i przyswajają. Nie mówię, że zacznę używać tylko i wyłącznie języka z dawnych lat, ale pewnych przyzwyczajeń nie mam zamiaru zmieniać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bezduszna seria komentowania... czas ją rozpocząć... Zawsze cieszy mnie to, gdy ktoś uraczy mnie dłuższą opinią. Doceniam to, że komuś chciało się poświęcić jakąś ilość czasu, by przeczytać mój tekst, a potem jeszcze napisać kilka słów. To wartościowe, dziękuję. Tym razem jest naprawdę do czego się ustosunkowywać. Postaram się ogarnąć całość idąc po kolei, od góry pierwszego komentarza: Prolog... Moim zdaniem pozostawia wiele do życzenia, ale nie uśmiecha mi się już go zmieniać. Chcę, by ogólnie wprowadzał do sytuacji, pokazywał, co dzieje się w świecie kucyków, nastawiał na przygodę. Z tym najwyraźniej sobie radzi, cieszy mnie Twój entuzjazm. Losy bohaterów zostawiłem na później. Pisałeś o stylu... szczerze powiem, że mnie zainteresowałeś. Wiem, że mam specyficzny sposób pisania, dość... swój. Domyślam się, że niejednego może on drażnić, oj może. Ciekawy tylko jestem, w których konkretnie momentach... dlaczego tak a nie inaczej... Naprawdę mnie to interesuje. Staram się być jak najbardziej progresywny, dlatego każda uwaga może być dla mnie pomocna. Każda, nawet najmniejsza. Sprawa szybkości akcji. Po części zgadzam się z Tobą, że trochę zbytnio gna do przodu. No cóż, wyszło tak, tekst tego trochę wymagał, a ja nie starałem się jej jakoś rozwlekać. Mam nadzieję, że nie sprawia to większego problemu. Życie jako takie też będę próbował zarysować, ale zbyt wiele tego nie będzie, bohaterowie mają naprawdę wiele na głowie. Kwestia bohaterów ma w sobie pewien mankament. Archer i Zegarmistrz są zarysowani tak mocno, że reszta na ich tle wypada ciut... blado. Pracuję nad tym, nie chcę, by ich potencjał osłabł. Last Worda jako takiego też lubię. Może jego imię wzięło się z tego, że zawsze rzuci jakiś tekst, który zniszczy rozmowę? Kto wie... Sam humor... Trochę eksperymentowałem. Mam nadzieję, że w tym dziale będzie coraz lepiej, z tekstu na tekst. Pytałeś jeszcze o "a mógł zabić". W przypadku kogoś takiego jak Alberich nie pyta się, czy zna dowcip, tylko skąd i od kiedy. Cieszę się, że zdołałem Cię zainteresować. Zapraszam do dalszej lektury. Pozdrawiam serdecznie!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Alberichu, jaki specyficzny sposób pisania. Albo ja tego nie zauważyłam, albo szybko się dopasowałam do Twojego stylu. Czytałam z wielką ciekawością(gdy doszło do Mglistej Mary - jakiś czas z lekkim strachem). Huh, z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały. :squee: Nie mogę odnaleźć słów na określenie epickości tego Fanfica. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

W końcu udało mi się znaleźć czas na przeczytanie drugiego rozdziału i nie zawiodłem się. Ładnie poprowadzona akcja - ciut wolniej, niż ekspres pierwszego rozdziału, co bardzo mi odpowiada. Na dodatek poświęciłeś więcej miejsca Mystic i Scarecrowowi, co tylko wypada na plus. Przygody są ciekawe, a dodając do fanfika element zakonów (złożonych jak mniemam w przeważającej części ze świrów religijnych) tylko zwiększyłeś moje zainteresowanie. A jakie możliwości rozwinięcia tych wątków!

Przyznaję, że końcówka mnie zaskoczyła. Nie spodziewałem się takich..... okoliczności spotkania z pewną postacią, której wpływ na dalsze losy Equestriańskiej Brygady RR może być naprawdę znaczny.

Co do Twojego stylu - miejscami zupełnie nie jest tym, czego bym się spodziewał. Zastanawiałem się, na czym polegają te różnice i muszę po prostu uznać, że używamy nieco odmiennej składni. Ty często sięgasz po krótkie i zdecydowane zdania, podczas gdy ja zwykle lubuje się w ich rozwlekaniu - stąd dysonans. Mimo tego czyta się bardzo przyjemnie i lekko.

A z innej beczki - "Nadchodzi tydzień Archera, populacja mrocznych bestii zmniejsza sie". Gdzie to ja podobne stwierdzenie słyszałem? Chyba chodziło o jakichś bohaterów, magię i siłę :crazytwi: A dodając do tego akcję z pigułką - MY GOD :lol:. Chyba zacznę śledzić i wyłapywać wszelkie nawiązania jakie raczysz umieścić w kolejnych rozdziałach.

No a skoro przy tym jesteśmy to z prawdziwą niecierpliwością czekam na kontynuację.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Postanowiłem odpowiedzieć na komentarze. Jak jednak można się domyślić, jest tutaj drugie dno. Otóż po kilku miesiącach dostępna jest wreszcie aktualizacja. Zapraszam do lektury rozdziału III. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.

Na początku dziękuję wszystkim, którzy znaleźli chwilę, by przeczytać, a potem może nawet napisać komentarz. Dodajecie sił, to naprawdę miło z Waszej strony.

Co do stylu... Wiem, że jest specyficzny. To trochę jak znak wodny, jest związany bezpośrednio z osobą pisarza. Mimo wszystko i tak się zmienia z czasem.

Same wydarzenia zostały rozwinięte, ujawniłem też część dawnych tajemnic. Zapraszam, czytajcie rozdział III, a dowiecie się wiele nowego.

Nawiązań będzie jeszcze więcej... Jeśli ktoś ma ochotę, może je sobie wyłowić. Niektóre są naprawdę prymitywne, inne ukryte. Szukajcie, a znajdziecie.

Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję wszystkim!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Długo czekałem.

Kiedy czekanie mi się znudziło zacząłem co jakiś czas Alberichowi truć długo i zapamiętale.

W końcu pojawił sie kolejny rozdział Dawnej Chwały. Zasiadłem do lektury, przeczytałem i mogę, muszę oraz chcę powiedzieć - warto było czekać!

Nie dość, że dostajemy porządną porcję przygód naszych ulubionych i tych tylko lubianych bohaterów, to umożliwiono nam wgląd w historię Equestrii. Dotąd mieliśmy jedynie ogólniki - teraz widzimy co, jak i kiedy się działo. Naturalnie jest to tylko wycinek ale i tak przerażający i chwytający za serce. Szczególnie jedna scena z rzeczonej retrospekcji...

Autor prowadzi nas po "prawdziwych" i wyimaginowanych lokacjach Equestrii, dostarczając wrażeń i opisując życie kucyków sparaliżowanych strachem przed nadciągającą grozą. A kiedy wracamy do teraźniejszości widzimy jak opowieść o czasach minionych wywiera różne skutki na naszych bohaterach. Oczywiście nie wszystko idzie gładko po ich myśli - widzimy zniechęcenia, pogardę i nawet rozpacz, ale to tylko dodaje smaczku lekturze.

O warsztacie nie ma potrzeby się wypowiadać - jak zwykle doskonały. W stronie technicznej widać rękę pewnego PKzPR (Pieprz.... Korektor z Piekła Rodem) co doskonale wpływa na odbiór tekstu.

No i oczywiście, wzorem najlepszych, potężnie wciągających opowieści, na końcu zostajemy uraczeni doskonałym cliffhangerem (Damn you Alberich! Damn you!)

Po zakończonej lekturze nie pozostaje nic innego jak uzbroić sie w cierpliwość i zanosić modły do wszelkich Bóstw, by Alberich dołożył starań i zwielokrotnił tempo publikacji tego arcydzieła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gouren:

Teraz sobie mogłem pozwolić na rozdział, w końcu miałem ferie, oczekiwanie na następny pewnie trochę potrwa, ale postaram się go ukończyć jak najszybciej. Niczego jednak nie mogę obiecać.

W każdym razie dziękuję za zainteresowanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm... Właśnie przeczytałem ostatnie dwa rozdziały i stwierdzam, że jeszcze nigdy czegoś tak dobrego nie znalazłem! Jest wiele fanfików, które do tej pory uważam za świetne, ale Twoje poprostu zabłysnęło! W miarę czytania coraz bardziej wczuwałem się w opowieś i mój głód dalszego czytania się powiększał, aż teraz osiągnął punkt kulminacyjny i nie mogę się doczekać dalszej części historii. przez to opowiadanie znowu będę zarywać nocki dla nowych rozdziałów. I takie małe pytanko. Okrzyk Zegarka w jaskini "Ogień!" i jego wytłumaczenie z tymi leśnymi ludźmi nie jest przypadkiem nawiązaniem do serii "Eragon"?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dr. Marcus:

Hy...hy...hy... Last Word ma różne zagrania, a nóż widelec też czytał jakąś sponyfikowaną wersję Eragona... Ja czytałem akurat tylko zwykłą... :D

Nadzwyczaj cieszy mnie Twój entuzjazm i masa ciepłych słów. Miło widzieć, że jest jednak pewna grupa ludzi, którym naprawdę zależy na nowych rozdziałach. Wstępnie zadeklarowałem, że nowy postaram się wykombinować jeszcze przed świętami, ale to naprawdę nic pewnego, w historii tego fika nic jeszcze nie zrobiłem na czas. Postaram się jednak skończyć jak najszybciej. Dla niektórych ludzi, którzy to czytają naprawdę warto.

Pozdrawiam i dziękuję!

PS: W Twoich profilu dostrzegłem słowo "Zabrze". Zapraszam na ponymeet dziewiątego marca, na którym sam też się pojawię. Miło byłoby spotkać serdeczną osobę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zawsze jak jest jakiś meet to staram się być, ale zawsze jak pytam się rodziców o zgodę to : Nie, Jesteś za młody by jechać samemu do Katowic... i tak dalej. Bo na mojej dzielnicy ze znanych mi bronych to tylko moi dwaj kumple, z czego jeden za bardzo się już tym nie interesuje, a drugi od czasu do czasu obejrzy jakiś odcinek. Ale dzisiaj się od kumpla dowiedziałem, że w drugim gimnazjum w mojej dzielnicy, na tablicy korkowej pojawiły się zdjęcia humanized Mane6 więc ciągle jest nadzieja :) A jak nie to czekać kilka lat :/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pierwsze trzy rozdziały zostały przeczytane, więc mam już dość informacji, by napisać komentarz.

A czynię to nad wyraz rzadko, tylko w przypadku opowiadań, które szczególnie mi się spodobały. Można się więc domyśleć, jaki wydźwięk będzie miała moja opinia.

 

No więc zacznijmy od treści...

Wielki kataklizm, zamarznięty Canterlot, zaginięcie Księżniczki Luny i Powierniczek Elementów Harmonii, wojny na wielu frontach... jak widać powieść rzuca nas prosto w wir wydarzeń, w świat pełen niebezpieczeństw i zagadek.

 

Cóż, historia przedstawiona w opowiadaniu jest nad wyraz ponura, ale zawsze znajdzie się grupka śmiałków, którzy ją odmienią, prawda? Wspaniałą sprawą w tym utworze jest to, że wielka wyprawa, która jest niejako głównym wątkiem, stanowi jednocześnie tło do opowiedzenia smutnych dziejów krainy przemierzanej przez bohaterów. Każde miejsce ma swoją przeszłość, a często i tajemnicę, tylko czekającą, aż jakiś dzielny kucyk ją odkryje.

Wiele jest tu niedomówień, domysłów, lub konspektów. Muszę pochwalić mości Albericha, bo udało mu się nie pogubić wśród tych wszystkich wątków. Naprawdę kapitalna robota, czytelnik niczego nie może być do końca pewien...

 

A skoro już jesteśmy w tym temacie, to warto zwrócić uwagę na bohaterów. No i muszę na wstępie ogłosić: Nie przepadam za fickami, w których postaciami pierwszoplanowymi są OC. Dlaczego? Bo mało komu udaje się oddać realistyczny charakter stworzonej przez siebie postaci. Jednak tutaj... owacja na stojąco! Moim skromnym zdaniem, to właśnie bohaterowie są największą siłą tego opowiadania.

Każdy z wykreowanych tu towarzyszy jest na swój sposób oryginalny. Mamy szeroki wachlarz różnorakich osobowości: od komicznego technika, przez mającego problemy z magią jednorożca, na sarkastycznym zabójcy kończąc. Co ciekawe, motywy większości z nich nie są znane. W powieść wkrada się w ten sposób element niepewności. Być może kompanom tak naprawdę nie zależy na odnalezieniu Powierniczek? W takim razie na czym? Na spekulacjach można spędzić długie godziny.

 

Nie udało mi się póki co wyłapać poważnych żadnych luk fabularnych, ani logistycznych, za co oczywiście + dla autora

 

Przejdę więc może do formy tekstu...

Tutaj pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to fenomenalny prolog i zakończenia poszczególnych rozdziałów, które niemal wymuszają przeczytanie kolejnego. Ponad to, wszystko napisane jest w sposób przemyślany, błędów jest naprawdę niewiele, a i sposób, w jaki pisze mości Alberich jest nadzwyczaj przystępny. Przez tekst przebija się wyjątkowo łatwo i przyjemnie. 

Także opisy poszczególnych miejsc i krain są sporządzone dokładnie, ani razu nie czułem w tym aspekcie niedosytu. Najłatwiej powiedzieć, że warsztat tego autora jest naprawdę wysokiej klasy.

 

Tym, co najbardziej mi się podobało w tym ficu, jest sposób w jaki twórca buduje akcje. Zarówno przy scenach walki, podróży, czy rozmowy, można poczuć emocje postaci, a ich działanie też nie są przypadkowe, lecz kierowane indywidualną logiką. By rozluźnić atmosferę często rzucane są nadzwyczaj trafne żarciki, lub gagi. Na temat nawiązań autora do różnorakich dzieł, mógłbym napisać oddzielny komentarz, jest ich po prostu masa (uwielbiam nawiązania!).

 

Co do minusów opowiadania... to ciężko jakiekolwiek mi znaleźć! Jedyne, do czego mógłbym się doczepić, to nieco przesadzona "epickość" tła utworu. Bo tych wszystkich kataklizmów, wojen i plag było jednak zbyt dużo. Oprócz tego pojawiło się parę małych błędów, ale to nic, co zmniejszało by radość przebijania się przez kolejne strony.

Wypadało by kończyć, jako że napisałem już całkiem sporo (co nie znaczy, że nie mógłbym więcej...). Muszę przyznać, że zaimponowałeś mi Alberichu. Styl, forma, treść... to wszystko jest na najwyższym poziomie, nie skłamałbym mówiąc, że to opowiadanie ma szansę zbierać laury na arenie międzynarodowej. Ponad to, wszystko jest napisane w ten sposób, że niemal niczego nie można się domyśleć, a moje teorie spiskowe mają zbyt słabe podłoże, by być ich pewnym.

 

Tak więc, ślę wyrazy uznania, jak i respektu do autora. Nie spodziewałem się tak dobrego rodzimego opowiadania. Mam nadzieję, że uda Ci się ukończyć tego fica, bo naprawdę warto. A jeśli postanowisz zrezygnować... to już nigdy nie dam Ci spokoju. 

Edited by Baffling
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moje małe kucyki...

 

Moje małe, niepowtarzalne kucyki, każdy obdarzony własnym charakterem, własną przeszłością, własnymi problemami. Wygadane i dowcipne, bo operujące świetnymi dialogami, tajemnicze, bo kierujące się własnymi motywami i zaskakujące, bo raczej mało kto wybiera quasi-skrytobójczy atak jako formę perswazji. 

Moje małe, biedne kucyki, rzucone na tło zniszczonego, pozornie pozbawionego nadziei świata z przejmującą, ponurą historią, której szczegóły autor dawkuje czytelnikom ostrożnie i z umiarem, co tylko pobudza apetyt na więcej i więcej...

Moje małe, dzielne kucyki, męczone wieloma niedogodnościami na drodze do celu - a jest to droga bez wątpienia ciekawa, opisana w sposób prosty i przyjemny, mijająca szybko i bez szansy na nudę, upstrzona przygodami i niebezpieczeństwami.

 

Moje małe kucyki uwiecznione na kartach naprawdę dobrego fanfika ze wspaniale wykreowanymi postaciami, interesującym światem i szalonym tempem przygody, w której każdy kolejny rozdział jest coraz lepszy. I tylko szkoda, że na kolejne części przychodzi nam czekać tak długo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I kolejny fic Albericha który ukończyłem.

 

Fabuła:

Z rozdziału na rozdział robi się coraz ciekawiej. Trójkę przeczytałem za jednym podejściem, szczególnie opowieść z przeszłości pewnej klaczy niesamowicie mnie wciągnęła. Uczucia, i emocje które wtedy panowały dało się odczuć aż na sobie. Opisy nadchodzącego "czegoś" sprawiały, że odruchowo oglądałem się za siebie. Ale wracając do historii. Dla mnie jest ona bardzo ciekawa, rozkręca się powoli, w prawdzie są tylko trzy rozdziały, jednak dość długie i wiemy już całkiem sporo. Sporo tajemnic, osobistych motywów, niedopowiedzeń. Całości historii dopełniają charaktery postaci, ale o nich za chwilę.

I tak: naprawdę czuć klimat. Czuć przytłaczającą klęskę, smutek i żal. Częste nawiązania do dawnej Equestrii tylko dodają smaku całości. Nostalgia i wspomnienia przenoszą nas w inny świat, by za chwilę ponownie uderzyć i sponiewierać tym co dzieje się aktualnie. Świetny motyw. Bardzo klimatyczny.

 

Postacie:

Bardzo dobre. Mamy grupkę wędrowców. Każda z postaci ma swój charakter, swoje tajemnice i wspomnienia. Naprawdę, w tym opowiadaniu czuć, że są to postacie żywe, nie jakieś schematyczne, jak wycięte z papieru. Są na swój sposób barwne i ciekawe. Każdy z wędrowców zdobył moją sympatię, każdy z nich zaciekawił mnie na tyle, by przejmować się jego losami i trzymać kciuki za powodzenie misji. Szczególnie podoba mi się postać Zegarka. Jest taki... pocieszny? Świetny kuc.

 

Styl:

Taki jak zawsze. Spokojny, ułożony. Dynamiczny gdzie trzeba, statyczny gdzie trzeba. Nic dodać, nic ująć. Jeno jedna rzecz zaczyna mnie ruszać:

 

OSOBA?

WYLUDNIONE?

inne określenia, typowo ludzkie

Cóż, Lyra byłaby wniebowzięta

 

Ogólna opinia o całości:

Opowiadanie dla mnie jest bardzo ciekawe i z rozdziału na rozdział coraz bardziej wciągające. Jako, że zakończyłem lekturę tego co jest, będę teraz męczył autora o pisanie nowych rozdziałów. Jako psychofan mogę być naprawdę natrętny :crazytwi3: ale to tam...

Jest ładnie, naprawdę ładnie. Jeśli ktoś czytał poprzednie opowiadania Alberich`a, to wyłapie kilka nawiązań. Właśnie coś takiego jest miłe. Niby FF nie są ze sobą powiązane, ale coś tam, gdzieś tam nawiązuje między nimi. Umila to czytanie, naprawdę. Autora bardzo sobie cenię, po lekturze jego FF, pozostaje tylko mały żal, że nigdy nie będę pisał tak dobrze jak on.

 

Tak więc, z całego swojego mięśnia sercowego polecam ten fan fik każdemu. Warty każdej chwili spędzonej przy nim.

Ponadto, wielki plus dla autora, za nieświadomą poprawę nastroju, przy próbie przekazania mojej opinii, nie dalej jak wczoraj, na temat powyższego dzieła :MJTQO:  Alberich... jesteś mistrzem klawiatury :aWe6O:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...