Jump to content

Double Rainboom


MWerec
 Share

Recommended Posts

Podejście "nie możesz czegoś krytykować, jak sam nie robisz lepszego" jest moim zdaniem tak samo błędne jak "Twoja twórczość jest słaba, bo moja jest lepsza". :D Przecież by móc coś ocenić i skrytykować nie trzeba być drugim twórcą. Każdy odbiorca ma prawo wyrazić swoją opinię, gdyż na równi ze wszystkimi odbiera dzieło i widzi w nim plusy/minusy. Oczywiście każdy ma swoją opinię, ale ją ma. Jakąś ma. :)

Bardzo fajnie, że sztuka napędza tworzenie kolejnej sztuki, powodzenia z projektem!

Link to comment
Share on other sites

Mhmm, być może byłem zaślepiony przez to że się strasznie podjarałem tym, że ma być nowy odcinek i nie zauważyłem tych wszystkich błędów, czasem tak mam jak oglądam przykładowo nowy sezon ulubionego anime/serialu... oh shit, właśnie sobie przypomniałem że dziś premiera Gry o Tron :D

Cóż, zobaczy się jak będę odbierał ten odcinek po upływie dłuższego czasu ;p

Link to comment
Share on other sites

Nie zapomnijcie, że w tworzeniu Double Rainboom nie brała udziału masa doświadczonych i opłaconych profesjonalistów!

To jest fan-made GODDAMNIT!

Można narzekać, że niektóre rzeczy nie są zrobione tak, jakbyśmy chcieli, ale pomyślcie...

Czy jakikolwiek inny fandom ma swój własny, prawie w całości wierny pierwowzorowi materiał? (w tym przepadku czyt. odcinek)

Już nie chodzi o to, że ludzie pracowali nad tym ponad rok.

Ludzie, którzy lubią kucyki!

Pracowali dokładnie 54 tygodnie, by stworzyć ten film.

Film o kucykach!

Czy przeszłoby to wam przez myśl, zanim jeszcze zainteresowaliście się MLP?

Osobiście jestem zachwycony, że udało im... NAM się to stworzyć.

Jestem w tym fandomie prawie od początku i nigdy coś tak ambitnego się nie pojawiło.

Oczywiście to tylko moja subiektywna opinia. Każda opinia jest inna i takie stwierdzenie, jak ogólna opinia NIE istnieje.

Wszyscy mają prawo narzekać, ale w takim przypadku...

Momentami aż mi się przykro robi, gdy czytam na przykład: "Zmarnowane pół godziny życia."

A gdzie love and tolerance? Bo to jest właśnie hasło symbolizujące Bronies i Pegasis.

Osoby z taką opinią powinny się na moment zatrzymać i spojrzeć wstecz, czy przypadkiem nie narzekają bez przerwy na coś.

Np. na odcinek z 3 sezon. Jestem pewien, że tak właśnie jest.

Przecież to trochę jak narzucanie innym swojej opinii. Albo nie. Może to po prostu jak wyróżnianie się wśród reszty.

Nie wiem...

Ale zbaczam z tematu i zaraz wdepnę w nie to, co trzeba. :P

Nie rozumiem jak można się nie cieszyć z takiego wydarzenia. Przecież to wielki kamień milowy. A może i nawet największy...

Uważam, że powinniśmy się cieszyć z dobrych rzeczy, a te złe omijać szerokim łukiem.

Chociażby po to, by nie psuć innym przyjemności. :)

Link to comment
Share on other sites

O, tego filmiku nie robiła mała grupka ludzi w garażu :)

http://www.scad.edu/

Nie wnikałem dokładnie w sprawę, ale jak widzę, SCAD to pełnowymiarowy uniwerek. Nawet jeśli filmik jest w 100% dziełem wyłącznie studentów, to i tak uczelnia musiała im pomóc :) A to potężna pomoc.

Co w żaden sposób nie umniejsza jakości filmiku ;)

Link to comment
Share on other sites

prawie w całości wierny pierwowzorowi materiał? (w tym przepadku czyt. odcinek)

Śmiechłem.

Momentami aż mi się przykro robi, gdy czytam na przykład: "Zmarnowane pół godziny życia."

Przykro mi, ale wciąż uważam, że DR nie było tego warte.

A gdzie love and tolerance?

Nie dobijaj mnie. Od kiedy love and tolerance oznacza, że nie możemy czegoś krytykować? (fun fact- większość fanów kucy przechodzących na 4chana w ostatnim czasie przedstawia właśnie taki powód zmiany- ludziom na forach kucykowych nie podoba się, że ci krytykują takie DR, i wyzywają od hejterów, wyciągają "Love and Tolerance" i "Nie krytykuj, jeżeli nie umiesz lepiej" a czasem po prostu wyganiają na 4chana, uważanego za siedlisko wszelkiego hejtu, co jest zresztą nieprawdą)

Osoby z taką opinią powinny się na moment zatrzymać i spojrzeć wstecz, czy przypadkiem nie narzekają bez przerwy na coś.

Np. na odcinek z 3 sezon. Jestem pewien, że tak właśnie jest.

Nie do końca rozumiem, co chciałeś osiągnąć tą częścią.

1.Większość ludzi bez przerwy na coś narzeka.

2.Kto nie narzekał, chociażby w myślach, na chociaż jeden odcinek sezonu 3 niech pierwszy rzuci kamieniem.

Przecież to trochę jak narzucanie innym swojej opinii. Albo nie. Może to po prostu jak wyróżnianie się wśród reszty.

To się nazywa wyrażanie swojej opinii. Jakoś nie zauważyłem, żeby ktoś tu komuś coś narzucał.

Nie rozumiem jak można się nie cieszyć z takiego wydarzenia. Przecież to wielki kamień milowy.

Ależ ja się cieszę, i zdaję sobie sprawę z przełomowości DR. Nie zmienia to jednak faktu- twór ten był denny, bo zawaliła fabuła. I humor.

Takie miniaturowe TF:RotF.

powodzenia z projektem!

Danke, przyda się. Chwilowo walczymy z ludźmi po prostu wchodzącymi do tematu i mówiącymi nam, że nic z tego nie będzie, a jednocześnie dopracowujemy design jeleni.

A, i człowiek postawiony u władzy projektu chwilowo nie wykonuje najlepszej roboty, więc wielu zastanawia się nad zmianą głównodowodzącego.

Link to comment
Share on other sites

UP, w pełni popieram.

Sam nie mam jakichś większych zastrzeżeń co do animacji, zresztą nawet nie mialem zamiaru zbytnio zwracać uwagi na jakieś niedociągnięcia graficzne oglądając to. Liczyłem na jakąś fajną fabułę i tu się zawiodłem. Po prostu nie przypadła mi do gustu.

No ale bardzo cieszy fakt że w ogole coś takiego powstało :)

Link to comment
Share on other sites

Przerost formy nad treścią. W mojej opinii. Spotykam się gdzieniegdzie ze stwierdzeniami, iż jest to najlepszy odcinek ever, jeśli bazować na dorobku epków kanonicznych. Seriously? Ja się na tej produkcji srogo zawiodłem, bynajmniej nie ze względów animacyjnych, jak niektórzy mogliby podejrzewać.

Przede wszystkim liczyłem na historię. Z jajem, ale mimo wszystko spiętą tak, że będzie utrzymywała tempo i formułę epków kanonicznych - skoro ta produkcja pretenduje do bycia pierwszym fanowskich odcinkiem, winna w jakiś sposób z nimi wiązać, choćby poprzez formę. Wiadomo, fandom stworzenie bez zahamowań, zatem granica nawiązań i odniesień tutaj niemalże znika; jednocześnie jednak nie spodziewałem się, że autor weźmie sobie tak do serca to założenie i spróbuje chwycić aż tyle srok za ogon. Fabuła w zasadzie nie istnieje - gdyby spisać wszystkie elementy popychające akcję do przodu, wyszłoby tego naprawdę niewielka ilość, w dodatku przeładowana absurdem i błędami logicznymi (Twilight w ciągu piętnastu minut odtworzyła recepturę mikstury, nad którą uprzednio pracowała latami? bez żadnych notatek, nic?). Pół godziny to zdecydowanie za dużo na tak krótką i banalną historyjkę, przez co autor bronił się jak mógł, żeby jakoś brakujący czas zapchać: stąd prym w tym dziele wiodą dłużyzny i mozolne przedstawianie wszystkiego, co moglibyśmy samemu się domyśleć (opis efektów mikstury Twilight na poszczególnych bohaterkach zmieściłby się w jednym zdaniu, just sayin'). Efekt tego wyszedł taki, że po piątej minucie zmuszałem się do dalszego oglądania - a to już zły sygnał, wszak jeszcze 25 minut przed nami.

W dodatku, nie wiem czy to moje subiektywne odczucie, czy więcej osób podziela to wrażenie - mimo długości, zaskakująco niewiele się działo w tym odcinku, nie uważacie?

Osobną sprawą, o której już nieco wspomniałem, stanowią nawiązania. A w tym przypadku ich krocie. Całość produkcji w ogólnym rozrachunku przypomina pobożną realizację listy życzeń fanów, którzy miałczeli o wstawienie ich każdej zachcianki, czy każdego wytworu, który spłodził fandom. Jak wspomniałem, tu nie ma historii - tu fanserwis goni fanserwis i nie jest praktycznie niczym uargumentowany. W serii regularnej ma to charakter mrugnięcia okiem w kierunku fanów - tutaj to przypomina bardziej spazmatyczne tiki nerwowe, głównie wywołane za dużą ilością bodźców. Autor nie zachował selekcji i wrzucił tu niemal wszystko, co wypluli z siebie fani - a przy wcześniej opisanych przeze mnie odczuciach rozwlekłości i miałkości historii zdaje się, iż to właśnie ten materiał jest siłą napędową tej produkcji. Szczerze? Mało to kreatywne dla mnie, po pierwszym epku w pełni od fanów spodziewałem się czegoś więcej niż tak jawnego pójścia na łatwiznę. Także i z tego powodu również twarz w miarę seansu zaczęła mi się wydłużać coraz bardziej.

Ostatnim elementem powiązanym z historią jest ów nieszczęsny crossover z "Atomówkami", utrzymywany przez autora w czystej tajemnicy, niczym ostatnia i najważniejsza zarazem karta. Tutaj zaryzykował on wiele, bo to kwestia pozbawiona odcieni szarości: pomysł na takie coś może się albo podobać, albo nie. U mnie niestety chybił. Argumentacja fabularna odcinka dla takiego zastosowania była imo żadna, nie pojawiło się żadne późniejsze wyjaśnienie "czemu tak, a nie inaczej?" - po prostu zostaliśmy przedstawieni przed faktem dokonanym, który musieliśmy tolerować, bo takie było widzimisię twórcy. Włożenie wysiłku w stworzenie takiego czegoś okazało się imo strzałem w stopę - grono entuzjastów projektu zawężyło się bowiem do tych, którzy marzyli (bądź akceptowali ewentualną możliwość) o pojawieniu się RD w takiej sytuacji. Ja ani nie marzyłem, ani nie zaakceptowałem. Jeśli chcę obejrzeć "Atomówki", sięgnę po nie - teraz sięgnąłem po epek MLP i pozostaję w stanie konfuzji w wyniku tego. Nawet pomijając sam fakt wystąpienia tej wstawki - to, co się działo w Townsville nie było zbytnio kluczowe, ani zabawne, przynajmniej dla mnie.

Jeśli chodzi o technikalia - animacja stoi na naprawdę dobrym poziomie. Nie jest w stanie dorównać wytworom, typu "Picture of Perfect Pony", lecz jest wyjątkowo czytelna i płynna - warto więc to zaliczyć na plus. W gestiach muzycznych totalnie neutralnie, gdyż nie zapamiętałem absolutnie niczego z przedstawionego podkładu (co grzechem jest ciężkim, bo w fandomie są krocie uzdolnionych muzycznie artystów). Podłożone postaciom głosy były w porządku, aczkolwiek szału moim zdaniem nie zrobiły (wciąż jestem pod wrażeniem poziomu serii .MOV, dlatego mogę mocno kaprysić pod tym względem). Montaż, lip sync, kadry - to wszystko pozostawiam bez zarzutu. Wszystko było poprawne, bez żadnych zgrzytnięć, czy zmrużeń oczu. Osoby za to odpowiedzialne odrobiły pracę domową.

Moja finalna ocena - 4/10, choć wcześniej oszacowałem notę tego tworu nieco korzystniej. Doceniam bardzo zaangażowanie, zebranie ekipy dubbingowej, montaż i wszystko inne. Jednakże epek ten robiony był praktycznie dla samej idei stworzenia - nie miał historii, nie istniała żadna przyczyna, dla której przedstawiona fabuła miała ujrzeć światło dzienne. Autor nawciskał nawiązań i tworów fandomicznych na pęczki, żeby spróbować zadowolić każdego, jako wisienkę na torcie okrył tajemnicą crossover (który, przynajmniej w moim wypadku, stanowczo nie wypalił) i dorobił do tego cokolwiek, co spięłoby to przynajmniej luźną klamrą. Jestem bardzo krytyczny na punkcie scenariuszowym, dlatego tak boli mnie akcja, która jest jedynie marnym pretekstem do pokazania tego, co zna chyba każdy w miarę zorientowany w fandomie Brony. Nie mam absolutnie żadnych pretensji do tych, których ten epek zaskoczył pozytywnie - chciałem tylko pokazać, że niekoniecznie każdemu taka forma się może podobać. Nachalny fanserwis nie obronił się sam w sobie w moich oczach, a wręcz sprawił, że zacząłem żałować straconego czasu na obejrzenie - i czasu autorów, którzy włożyli wysiłek w coś naprawdę mocno przeciętnego.

Cóż. Better luck next time. ^^

Link to comment
Share on other sites

No. W końcu znalazłem chwilę by oglądnąć. Jak na odcinek robiony przez fanów to powiem, że jest świetny. Oczywiście są jakieś nie doróbki, ale są na tyle małe że można je pominąć.

Bardzo mi się podobało. Trochę sceptycznie się nastawiłem jak RD trafiła do Atomówek, ale jakoś to przebolałem i stwierdziłem że nie było aż tak źle. Etapy w Equestrii genialne.

Głosy m6 dobrze dobrane, poziom animacji prawie jak z serialu. Historia może bez polotu, ale przyjemnie się oglądało i to wg. mnie jest najważniejsze. Ja osobiście nie mam pytań. 9/10

Link to comment
Share on other sites

Tak się zastanawiam i dochodzę do wniosku,że niektórych ludzi nie można w żaden sposób zadowolić,ciągle im mało a potem jeszcze mają jakieś wygórowane ambicje.

Zmarnowałem kolejne pół godziny mego życia.

Straszne....nobody cares.

przyznaję, animacja była dobra, w odróżnieniu od reszty. Fabuła była szczątkowa, dialogi sztuczne i rzadkie, humor praktycznie nieśmieszny (uśmiechnąłem się łącznie z 3 razy).

Animacja,była wykonana naprawdę porządnie, to nie jest może poziom ,,picture of perfect pony'', ale z drugiej strony to ponad 20 minutowy film a nie dwu minutowy teledysk...

Fabuła był szczątkowa?Była taka jak w show, pretekstem by poprowadzić akcję oraz umieścić w niej żarty słowne, slapstick,gagi itd,ogólne cały humor,to akurat było idealne dopasowane do tego co widzimy w kreskówce.Humor to kwestia czysto subiektywna, mnie się dajmy na to podobało i uśmiałem się wielokrotnie. Prawda dialogi były rzadkie, ale nadal to nie powód by spuszczać psy na animacji.

To było po prostu nudne. I w ogóle nie przypominało toto samego show, poza animacją, ofc. Przesadzili z nawiązaniami i inside joke'ami. A tak poza tym- RD nie jest idiotką, nie wypiłaby możliwej trucizny.

Nudne? Cały czas akcja pędziła z kopyta a ty mówisz,że to było nudne? Niby w jaki sposób? Cokolwiek co byś powiedział do Double Rainboom na pewno nie był nudny i przewidywalny. Nikt nie mówił, że ten odcinek ma przypominać show i czy gdziekolwiek podła oficjalnie taka wypowiedź przez twórców,że epizod ten ma przypominać oraz być, kopią show?Nie. To miał być odcinek od fanów dla fanów, stylizowany na epizod z prawdziwego MLP FIM.

Dalej, czy z DR wynikło w ogóle coś dobrego? Ano tak. Ogólna mobilizacja w pewnym wyklętym i znienawidzonym miejscu w internecie. Na 4chanie. Ludzie mieli dość ciągłej obrony DR typu "nie możesz czegoś krytykować, jeżeli nie umiesz lepiej" i postanowiliśmy pokazać, że umiemy lepiej. Niedługo po premierze DR powstał 1 temat, dziś nad ranem weszliśmy w piąty. Mamy nazwę odcinka, zarys fabuły, design postaci i morał. Ludzie już pracują nad szczegółowym scenariuszem, zgłosiło się kilku animatorów i muzyków. Celem jest stworzenie odcinka który naprawde przypomina show, a nie jest robiony pod fandom, jak Rainboom. I tak, wciąż mamy nadzieję, że nam się uda.

Czyli podsumowując, ludzie tak bardzo nienawidzili tej animacyjki, że postanowili sami zrobić odcinek, który będzie lepszy od tego? LOL wiedziałem, że 4chan jest idiotyczny, ale to naprawdę mnie zaskoczyło. Jestem bardzo ciekawy co z tego wyjdzie, jak zwykle pewnie nic, to zaskakując,że narzekacze z /mlp/ mieli tak wielki ból pewnej tylnej części ciała, by spróbować zrobić lepszy odcinek niż ten,który jest zrobiony przez Flamingo Rich...jak dla mnie nic z tego nie wyjdzie, ale nie skreślam projektu.

I jeszcze parę szczegółów.

Śmiechłem

Widzę,że nie zrozumiałeś naprawdę czym były nawiązania do show i to nie tylko MLP,ale do jeszcze starszych animacji by oddać swoisty honor L.Faust...

Nie dobijaj mnie. Od kiedy love and tolerance oznacza, że nie możemy czegoś krytykować? (fun fact- większość fanów kucy przechodzących na 4chana w ostatnim czasie przedstawia właśnie taki powód zmiany- ludziom na forach kucykowych nie podoba się, że ci krytykują takie DR, i wyzywają od hejterów, wyciągają "Love and Tolerance" i "Nie krytykuj, jeżeli nie umiesz lepiej" a czasem po prostu wyganiają na 4chana, uważanego za siedlisko wszelkiego hejtu, co jest zresztą nieprawdą)

Nie rozumiesz prawidłowgo działania tej zasady. Love and tolerance: Kochaj rzeczy dobre, toleruj te które nie możesz kochać. Odcinek ci się nie podobał? Ok, ale czy naprawdę warto tak się trudzić bo nie zaspokoił twoich zbyt ambitnych oraz nieokreślonych wymagań? Ludziom się podobało i to powinno nas cieszyć. Po za tym, jaki fandom może się pochwalić w całości zrobionym odcinkiem z jakością prawie taką samą jak w oryginalnym serialu? Po za tym 4chan to jest siedlisko wszelakiego hejtu, nie zmienisz tego,w końcu istnienie tej strony opiera się na nienawiści oraz obrażania niewinnych ludzi.

Nie do końca rozumiem, co chciałeś osiągnąć tą częścią.

1.Większość ludzi bez przerwy na coś narzeka.

2.Kto nie narzekał, chociażby w myślach, na chociaż jeden odcinek sezonu 3 niech pierwszy rzuci kamieniem.

1.To, że to robi to większość nie oznacza wcale, że tak jest prawidłowo,po za tym narzekanie jest ogólnie złe, więc dlaczego nie mielibyśmy zmienić tego na lepsze?

2.W co mam rzucić kamień?

Ależ ja się cieszę, i zdaję sobie sprawę z przełomowości DR. Nie zmienia to jednak faktu- twór ten był denny, bo zawaliła fabuła. I humor.

To tylko twoja opinia, nie poparta żadnymi argumentami, wiec raczej uczciwa i prawidłowa ona nie jest.Po raz kolejny problem takich jak ty, to zbyt wysoka nie powodowana niczym konkretnym ambicja, nie mająca żadnego uzasadnienia w samym tworze.

Link to comment
Share on other sites

Dlaczego tak trudno zaakceptować, że komuś się nie podobało? :) Wolny kraj, ktoś może paść na kolana przed tym samym, na co druga osoba nie może patrzeć. A userzy, którzy wcześniej pocisnęli filmik napisali całkiem długie i rzeczowe krytyki. Osobiście nawet wole otrzymać taką wyważoną i negatywną opinię o swojej pracy, od zwykłego tekstu "fajneeee xD".

Szczególnie, że historia od strony fabularnej miała parę zgrzytów, np. skrót artystyczny w postaci Pinkie Pie na końcu, a także trochę po macoszemu potraktowane samo w sobie Double Rainboom... tytuł odcinka mógłbym zobowiązywać, że to ono będzie tematem całego epizodu, a okazało się tylko pretekstem do Atomówek.

Proponuję wyluzować.

Link to comment
Share on other sites

Szczególnie, że historia od strony fabularnej miała parę zgrzytów, np. skrót artystyczny w postaci Pinkie Pie na końcu, a także trochę po macoszemu potraktowane samo w sobie Double Rainboom... tytuł odcinka mógłbym zobowiązywać, że to ono będzie tematem całego epizodu, a okazało się tylko pretekstem do Atomówek.

Czyli kolejny bardzo dobry dowód na to, że odcinek został wykonany by mógł pasować do naszego ukochanego serialu:twilight3:

Link to comment
Share on other sites

I tak i nie ;) W serialu są przykłady zarówna za, jak i przeciw. Jednak tak czy siak takie mocne skróty jak z Pinkie... no nie wiem jak wszystkim, ale np. mi przeszkadzały. Jak Applejack porzuciła w "Ostatniej Gonitwie" przyjaciółki, to jakoś tak strasznie łatwo wszystko wróciło do normy. Tak samo nie do końca akceptuję, że Discord... przedwieczny demon chaosu, dał się zmienić po jednym dniu spędzonym z nawet tak wrażliwym kucykiem jak Fluttershy. Bez przesady ;) Dla mnie to było za mało.

Dlatego rozumiem, że to przeszkadza NAWET, jeśli przypomina zagrania znane z serialu.

Link to comment
Share on other sites

To po kiego grzyba komentujesz?

By ci to uświadomić.

Nie no, teraz to już show obrażasz.

Nie da się obrażać serialu telewizyjnego,moim zdaniem fabuła jest słaba i to nie dlatego oglądam ten serial. Ty pewnie też nie.

Nawet najbardziej dynamiczna akcja może nie być interesująca

Nie chodzi tu o zainteresowanie. Chodzi o nudę, której nie widziałem i naprawdę nie wiem, kto mógłby na to narzekać.

Czy fanowski epizod nie powinien przypadkiem przypominać prawdziwego epizodu?

Nie nie musi,może ,ale nie musi. Pamiętaj, że jest to wizja odcinka fanowskiego tworzonego przez bronies. Jak już pisałem, nie musi być kubek w kubek taki jak show.

Nie animacyjki. Mieli dość wszystkich tych, którzy atakują ludzi otwarcie przyznających, że DR im się nie podobało. Tak jak ty w tej chwili.

Ja cię nie atakuje, po prostu odpowiadam na twoją opinię i się z nią nie zgadzam, mam do tego pełne prawo. Jeśli dlatego tak bardzo was boli te ,,niezgadzanie się'' z waszą opinią(nie potwierdzoną żadnymi argumentami)to już wiem, dlaczego ludzi was ,,atakują''.

1.Czyli prawdziwy Brony nie może powiedzieć, że coś mu się nie podoba? Nie wolno mu niczego krytykować?

Bo ty chyba to właśnie robisz.

2.Po prostu piszę swoją opinię na temat DR, jak każdy w tym temacie.

3.A bo ja wiem?

4. 4chan jest po prostu miejscem, gdzie każdy może powiedzieć co myśli na dany temat, bez konsekwencji. To się zwie wolność słowa.

1.Oczywiście,że wolno tu nie chodzi o to, że jesteś fanem show czy też nie, to nie ma znaczenia. Po prostu wypadało by mieć coś więcej niż tylko obraźliwe opinie.

2.Ok.

4.Ta...to niech świat działa bez konsekwencji, wtedy każde morderstwo oraz kradzież nie będzie karana ,a obrażać można każdego człowieka bo przecież szanowanie czyjejś godności jest takie ,,biało rycerskie''.

To nie jest wolność. To jest chaos i anarchia.

Zgadzam się, ale jeżeli chodzi o zmianę na leprze, to nie wydaje mi się, że to w ogóle możliwe.

Ta, to niestety chyba prawda...

Say what now?

Człowieku, co ty wygadujesz?

Ja po prostu wyrażam swoją opinię, jak każdy w tym temacie.

To ty atakujesz mnie tylko dla tego, że moja opinia nie zgadza się z twoją. Nie możesz znieść, że DR się komuś nie podobało?

Ok,nie mam nic do twojej opinii. Nie mówię, że masz ją zmienić ale pokazuje ci,że niektóre rzeczy o których wspominasz są podawane trochę zbyt surowo i tylko o to mi chodziło.

Link to comment
Share on other sites

Jeśli dlatego tak bardzo was boli te ' date=',niezgadzanie się'' z waszą opinią(nie potwierdzoną żadnymi argumentami)to już wiem, dlaczego ludzi was ,,atakują''.[/quote']

Chociaż w tym konkretnym wypadku słowo "atakować" może być przesadą, to w wielu innych jest jak najbardziej na miejscu. Jak mówiłem przedtem- ludzi wyzywa się od hejterów i odsyła na 4chana. Ba, niedawno na pewnym pomniejszym forum w odmęcie internetu ktoś dostał warna za krytykę DR.

Nie przesadzaj, wiesz, że nie o to mi chodziło.

Zaznaczyłem tylko, że tam każdy może wyrazić swą opinię, jakakolwiek by ona nie była.

Z morderstwem i kradzieżą przesadziłeś...

Co do obrażania- obrażanie innych osób bez powodu nie jest zbyt inteligentne, ale jest różnica między bezmyślnym obrażaniem i krytyką.

Zresztą, jak to się mówi- haters gonna hate. Ja już dawno przestałem zwracać uwagę na wszelkie wyzwiska czy wyśmiewanie- a wiedz, że jestem ich przedmiotem praktycznie codziennie.

A teraz przepraszam, ale muszę się uczyć na sprawdzian. Dobranoc.

Link to comment
Share on other sites

Pierwszy fanowski odcinek obejrzany. I cóż. Jeżeli chodzi o najnowsze produkcje związane z mlp, to Snowdrop bije Double Rainboom na głowę. Co wcale nie oznacza, że dziełko Zacharego Richa jest kiepskie - bo nie jest. Ale może po kolei.

Dużą wadą Double Rainboom jest to, że, tak jak zauważyli niektórzy moi poprzednicy, fabuła jest tu praktycznie szczątkowa i w zasadzie niczemu nie służy. Morał, jaki na koniec RD wysuwa po całej przygodzie niknie wobec wrażenia pozostawionego po zmasowanej akcji pod tytułem zniszczenie Ponyville + crossover + nadmiar "scen akcji", ograniczających się głównie do podniebnych akrobacji RD, puszczania oka do widzów i zabaw w kotka i myszkę z Atomówkami. Nie bez przyczyny na wstępie zestawiłem DR ze Snowdrop, albowiem produkcje te wywodzą się z jednego trzonu (fandom) a stanowią wobec siebie wręcz totalne przeciwieństwo. Przede wszystkim, Double Rainboom cierpi na brak scenariusza, przesłania i dialogów. Służy wyłącznie poczciwej zabawie i przełamaniu kolejnej bariery w fandomie - dokonania czegoś, co wcześniej mogłoby się udać chyba jedynie pełnometrażowemu filmowi aktorskiemu "My little Dashie" gdyby tylko raczył łaskawie powstać. Oto przed naszymi oczami postawiono kucyki takie, jakimi (teoretycznie) chcieliby widzieć je fani. Mieliśmy wstawki w formie uroczej animacji a la piosenka Twilight z odcinka o weselu. Były chyba wszystkie najważniejsze postaci z tła robiące coś, co charakteryzuje nasze pobieżne wyobrażenia o nich. Wreszcie, jest główna oś szczątkowej fabuły i magiczny płyn umożliwiający Rainbow wywrócenie całej koncepcji do góry nogami. Czy słusznie?

Bo oto druga część DR staje się już jakby czymś innym, hołdem złożonym w moim odczuciu nie tyle Lauren Faust, co stacji Cartoon Network w takim kształcie, w jakim starsi widzowie pamiętają ją sprzed około 10 lat. Stąd te wszystkie cameos - Johnny Bravo, Deska, Samurai Jack, Bloo etc. etc. Okazuje się, że miast pozostawić fanowską animację kucyków fanowską animacją kucyków, twórca postanowił połączyć ją z zupełnie inną stylistyką, zupełnie innym... no właśnie, światem przedstawionym. Światem, dodajmy, jeszcze bardziej łobuzerskim, przejaskrawionym i obliczonym na proste (lub prostackie) gagi. Na szczęście, oszczędzono nam scen z humorem baaardzo niskich lotów znanych choćby z "Ed, Edd i Eddy", czy - przykro mi to mówić - niektórych odcinków oryginalnych Atomówek. Ostatecznie, wszystko zakończyło się wielką, dosłowną ruiną, która w Townsville zapewne nie jest czymś nadzwyczajnym, ale dla serialowego, kanonicznego Ponyville nie powinna stanowić pospolitego drobiazgu możliwego do naprawienia przy pomocy nerwowego śmiechu listu do Księżniczki i kilku puszek gwoździ.

Ogółem, mimo wad, DR posiada niezaprzeczalną wartość rozrywkową oraz stanowi wielki postęp techniczny w produkcjach bronych - przy czym jest to właściwy krok na drodze rozwoju fandomu. Szkoda tylko, że twórca tak otwarcie unikał wyjaśniania nam w trakcie seansu i przed nim, z jakim właściwie rodzajem produkcji mamy do czynienia. Teraz przynajmniej jest to wiadome - ma być (tylko i aż) zabawnie, ciekawie i efektownie. A werdykt brzmi: nie jest źle, choć oczywiście mogło być lepiej.

Wiem, że to co napisałem powyżej nie przekłada się na treść mojego podsumowania, dlatego radzę potraktować te wynurzenia jako garść spontanicznie sformułowanych refleksji po seansie, a nie specjalistyczną recenzję. Jeśli chcielibyście udowodnić swojemu teoretycznemu znajomemu spoza fandomu, że animacje bronych mogą nieść za sobą magię, piękno i wzruszające przesłania - natychmiast pokażcie mu Snowdrop, lecz broń Boże DR. Jeżeli zaś szukacie czystej rozrywki i dobrej animacji, a więc po prostu ociekającej sokami niesamowitości produkcji od fanów dla nieco szerszej i bardziej konsumpcyjnej widowni, Double Rainboom jest najlepszym co mogło zostać stworzone. Czekam teraz na konkurencyjny projekt, który przy podobnym czasie trwania przebije DR na polu zaangażowania emocjonalnego... i temu podobnych spraw:rd8:

Ocena cząstkowa... w kategorii zwykłego, szarego widza wystawiam Double Rainboom 7,5/10, a jako fan 9/10. Zachary Rich zasłużył na pochwały, bo dopiął swego i stworzył coś, co powinno jednoczyć fanów w poczuciu zadowolenia z powodzenia projektu, miast dzielić na obozy zwolenników i przeciwników jego nowej animacji. Już prędzej stwórzmy konkurencyjne frakcje miłośników kucyków "na poważnie" (Snowdrop) i "z jajem" (DR). Przynajmniej wytworzy się jakaś zdrowa konkurencja w fandomie.

Pozdrawiam

Scootaller (vel. MrStronger91, ale who cares)

Link to comment
Share on other sites

Hmm. A ja chcę się wypowiedzieć na temat Atomówek. Jak pisałem wyżej w swojej opinii, średnio mi się to podobało ale przeszło mi. Ok, nadal nic do tego nie mam, lecz po namyśle uważam to za zbędny zabieg. Wiem, że crossover itd. że wiele ffów jest o tym, ale lepiej wygląda to na "papierze".... Mogło by np. wywalić RD na środku jakieś pustyni lub coś w tym stylu. No ale dość mego biadolenia :rainderp:

Link to comment
Share on other sites

Na początku miałam co do tego odcinka mieszane uczucia i nie podobało mi się połączenie z Atomówkami. W połowie odcinka stwierdziłam że był epicki! :pinkie2: I ta Pinkie wołająca Dash <3 Ogólnie odcinek świetny. Daje mu 9.5/10 ( 0.5 za to że było mało Fluttershy)

Link to comment
Share on other sites

Chociaż w tym konkretnym wypadku słowo "atakować" może być przesadą, to w wielu innych jest jak najbardziej na miejscu. Jak mówiłem przedtem- ludzi wyzywa się od hejterów i odsyła na 4chana. Ba, niedawno na pewnym pomniejszym forum w odmęcie internetu ktoś dostał warna za krytykę DR.

Pytanie tylko czy to naprawdę była krytyka czy może dawanie sobie upust w przekleństwach na temat animacji i jego autora...bo takie rzeczy widzę najczęściej...

Nie przesadzaj, wiesz, że nie o to mi chodziło.

Zaznaczyłem tylko, że tam każdy może wyrazić swą opinię, jakakolwiek by ona nie była.

Z morderstwem i kradzieżą przesadziłeś...

Co do obrażania- obrażanie innych osób bez powodu nie jest zbyt inteligentne, ale jest różnica między bezmyślnym obrażaniem i krytyką.

Zresztą, jak to się mówi- haters gonna hate. Ja już dawno przestałem zwracać uwagę na wszelkie wyzwiska czy wyśmiewanie- a wiedz, że jestem ich przedmiotem praktycznie codziennie.

A teraz przepraszam, ale muszę się uczyć na sprawdzian. Dobranoc

Prawda,tylko ta ,,opinia'' jest często tylko pretekstem by móc obrażać ludzi uspokajając własne sumienie zdaniami pokroju ,,to tylko moja opinia,mam do niej prawo'' itd. Nie twierdzę, że ty tak robisz, ale mimo wszystko mnóstwo 4chanowców tak...mimo wszystko skoro tak lubisz miejsce w internecie bez konsekwencji...ech nieważne, nie chcę robić offtopu, tylko mała poprawka, obrażać innych osób nie wolno nawet inteligentnie. Krytykować tak, ale nie obrażać.

Link to comment
Share on other sites

Może moja recenzja się powtórzy, ale po mojej recenzji Snowdrop czuję zobowiązany zrecenzować DoubleRainboom :twilight3:

"DoubleRainboom - zawiedzony troszkę tak i troszkę nie"

Przyznam, że czuję się trochę zawiedziony. Liczyłem na więcej, może to przez to, że parę dni/tygodni wcześniej bardzo dobrze wypadła produkcja "Snowdrop". A i ujawniane zapowiedzi/trailery sugerowały, że ta produkcja może nawet zmiażdżyć z siłą tęczy produkcję SillyFillyStudios. Zawiedzenie przyszło głównie od strony "zbyt rzadkiej fabuły". Tak jak moi przedmówcy zauważyli, że były tylko szczątki fabuły. Czułem się jakbym pił przegazowaną Colę - bąbelki niby fajne, ale smaku nie czuć. Nie wiem może jestem zbyt wymagający, ale oglądając DB momentami czułem się trochę znudzony, pomiędzy kolejnymi etapami fabuły czułem taką jakby pustkę na siłę wypełnioną pokazami animacyjnymi. Miałem wrażenie, że całość tego obrazu trzyma się jak ściana z ubytkami w murze wypełniona pianką montażową wysokoprężną, która dała dosyć dziwny efekt, efekt który raczej na długo nie zagości w moim sercu. Produkcja była dosyć długa, bo ponad 29 min, czyli dłużej niż produkcje oficjalne. Ale szczerze to tą produkcję można byłoby śmiało skrócić do 17 min i myślę że byłby to dobry zabieg, a już na pewno fabuła by na tym nie ucierpiała, a oglądanie nie powodowałoby uczucia znudzenia u niektórych odbiorców, a dzieło Zacharego Richa byłoby mniej rozmazane, bardziej lite i wyraziste. Sama produkcja nie budziła we mnie zbyt dużo emocji (ale myślę że to raczej moja wina, bo jestem z tych którzy cenią filmy które bardzo manipulują emocjami). W zasadzie w mojej mniemaniu to była produkcja oglądaj, patrz na efekty, śmiej się, zapomnij o reszcie, czyli coś dla masowego widza. Nie zauważyłem żeby wypłynęła tutaj jakaś nauka czy wyższa treść.

Sam pomysł crossoveru z "Atomówkami" był dosyć zaskakujący i sądzę że pozytywnie zaskoczył fanów. Był swego rodzaju hołdem dla Lauren Faust. Podobał mi się też pomysł z ukrytymi symbolami/detalami, ale w moim odczuciu było ich troszkę za dużo, te symbole pojawiały się w zasadzie co chwilę i raczej znalezienie ich nie było taką frajdą jak znalezienie jedynego obiektu w 20 minutowej produkcji. Było też kilka innych całkiem miłych zaskakujących momentów. Najmocniejszym elementem była jakość wykonania, bardzo dobrze zrealizowane animacje. Oprawa audiowizualna brak zastrzeżeń.

Spodziewam się, że sporej części osób nie spodoba się moja recenzja, ale napisałem ją głównie dlatego, że może przynajmniej dla części osób okaże się ona przydatna. Poza tym nie każda recenzja może być wyłącznie pozytywna. Nam krytykom/oglądającym/komentującym łatwo jest wygłaszać opinie, tylko szkoda (albo może nawet i dobrze), że nie potrafimy wygłosić opinii czysto obiektywnej. Nasza opinia zawsze jest strumieniem informacji zniekształconym przez pryzmat naszego umysłu. Przez co praktyczne wygłoszenie opinii wyłącznie obiektywnej jest niemożliwe. Łatwo nam jest oceniać, wygłaszać swoje opinie zza bezpiecznej bariery, nie mając kontaktu z autorami i ich osobistymi założeniami co do ich twórczości. Często oceny krytyków mogą się wydawać na pierwszy rzut oka jako sztylety wbijane w serce. Ale jak zauważycie, nawet przez pryzmat można zobaczyć tęczę. Bo jakby nie spojrzeć głębiej, strach przed krytyką zmusza autorów do większej bardziej efektywnej pracy nad swoim dziełem, którzy dzięki takiej opinii są zmuszeni wynieść swoją twórczość na wyższy poziom. Może i dodałem tutaj za dużo goryczki, sam się sobie dziwię, że takie słowa krytyki śmiały wypłynąć ze mnie. Ale wbrew temu co napisałem produkcja wypadła dosyć pozytywnie, została ciepło przyjęta przez fanów, wielu na tą produkcję czekało kilka miesięcy. Zachary Rich i jego studio mogą być dumni prawdopodobnie z dzieła swojego życia. Udało im się zadebiutować w środowisku niemalże całego światowego fandomu. Także u mnie po mimo tych kilku negatywów przeważa bardziej pozytywna opinia po oglądnięciu i czekam na następne produkcje. Zachęcam każdego do oglądnięcia.

Ocena: 6,5/10

Dzięki za poświęcony czas na przeczytanie moich wymiocin werbalnych.

Pozdrawiam,

Imper3838 :rariderp:

Link to comment
Share on other sites

Jako, że niektóry traktują ten film za odcinek MLP (tylko że zrobiony przez fanów), to ja ocenię DR jak zwykłe odcinki:

Na plus:

+ animacja - miała malutkie zgrzyty ale robota wykonana przez animatorów zasługuje na wielki PLUS!

+ dużo nawiązań/postaci z innych seriali

+ kucyki z tła trochę bardziej się wyróżniały niż w odcinkach MLP (Derpy, Doctor, Lyra itd.)

+ Pinkie Pie za bycie... Pinkie Pie.

+ pomysł na fabułę - ogólnie fabuła mi się podobała oprócz jednego elementu, który wypiszę w minusach.

+ humor

Ani plus ani minus:

* dubbing - radził sobie całkiem dobrze ale niektóre dialogi brzmiały trochę sztucznie,

Na minus:

- przeniesienie RD do świata Atomówek - rozumiem, że to jest hołd dla Lauren Faust ale ten fragment fabuły jest dla mnie zbędny. Na pewno można było to inaczej rozwiązać.

Podsumowując, jest to naprawdę dobrze wykonany film. Posada małe zgrzyty ale realnie mówiąc ZacharyRich ze swoją ekipą wykonali kawał dobrej roboty. Porównując do Snowdrop to DR wypada trochę gorzej, ponieważ Snowdrop było praktycznie idealne.

OCENA DOUBLE RAINBOOM: 8/10

Link to comment
Share on other sites

 Share

×
×
  • Create New...