Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Kruczek

[Dyskusja] Zwyczajne rozmówki o miłości.

Recommended Posts

Cytując pewien film "Miłość to coś czego nie ma" każdy rozumie to na swój sposób... jednak w pewnym sęsie jest to temat nie tyle obcykany co "wychędorzony" w TV mamy doczynienia zprogramem rozmowy w tramwaju gdzie uczestnicy chwalą się ile razy i z kim spali twierdząc że jest to prawdziwamiłość, a w radiu usłyszym piosenki o cholernie  ambitnych tekstach, "on mnie żucił tak mi źleeeee...eeee" no prośba...ludzie chyba zapomnieli czym jest ta miłość.

Share this post


Link to post
Share on other sites


Czy miłość może usprawiedliwiać kłamstwo?


Nie wiem czemu, ale mam dziwne skojarzenia z "Kamizelką" Prusa (wiem, szkolny, i dla niektórych bardzo nudny przykład).

Nie, moim zdaniem nic nie usprawiedliwia kłamstwa, nawet tego w dobrej wierze. Kłamstwo jest równoznaczne z nieuczciwością, a gdy kochamy jakąś osobę, to chyba logiczne, że powinniśmy mieć do niej zaufanie i być wobec niej jak najbardziej uczciwym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Czy miłość może usprawiedliwiać kłamstwo"

 

Trudno powiedzieć, jeśli nie było się w sytuacji tego typu, tak sądzę. Kojarzy mi się to z pytaniem "Czy byłbyś skłonny zabić człowieka" i błyskawiczną odpowiedzią "Nie, w żadnym wypadku". Bzdury. Sądzę że wiele osób zmieniłoby podejście na swoją korzyść, po dpowiednich wydarzeniach i usprawiedliwiałoby się miłością. Człowiek w przeciwieństwie do krowy może sobie pozwolić na zmianę zdania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak. Pierwsza to było nazywane przeze mnie "fałszywe zauroczenie". Był związek, trwał... miesiąc. Zerwałam z tym, bo przy wątpliwościach nie ma sensu tego ciągnąć. Okropne uczucie, ciągnęło się to za mną dłuuugo, że też byłam taka głupia.  :fluttercry2:
Drugie to co innego. Ogółem można określić to jako wszechogarniające uczucie ciepła... Tak naprawdę upraszczając.  :giggle: 
A kłamstwa NIGDY nie można niczym usprawiedliwiać. A tym bardziej miłością... Do głowy przychodzą mi dość abstrakcyjne i drastyczne przykłady teraz... Lepiej je sobie darować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wzdycham, kiedy czytam ten temat. Nie ze względu na siebie, tylko na was. Tak bardzo zaślepiają was wasze doświadczenia...

 

Czy miłość usprawiedliwia kłamstwo?

 

Hmm... żyłem z moją dziewczyną w kłamstwie przez dwa miesiące i wynikło z tego tylko zło. Nie polecam. :)

 

Z kolei inaczej sprawa wygląda, kiedy przykładowo mamy do czynienia z ukochaną/ym, który/a umiera/y. Okłamanie go uważam w tym wypadku za uzasadnione.

 

Co do miłości macierzyńskiej to tutaj znów mamy kontrowersję. Tzw. ,,Powiedzieć córce, że jej ojciec to pijak i idiota czy dalej ją okłamywać, że umarł na morzu i był wspaniałym człowiekiem?" Czasami mamy symptom kochania za bardzo. Nie możemy się zmusić do wyznania prawdy, wolimy dźwigać brzemię kłamstwa niż patrzeć na cierpienie drugiej połówki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm. To temat się wytoczył. Cóż, czy miłość może usprawiedliwić kłamstwo? Zależy, komu się usprawiedliwiamy. Jeśli. dla przykładu, skłamiemy przed sądem w sprawie naszych zarobków (żeby dostać zasiłek/cokolwiek innego), nie usprawiedliwimy tego przed sobą, sądem, policją ani przed tym człowiekiem miłością. Jeśli jednak skłamiemy "z miłości" , bo w domu głód, nie ma co do garnka wsadzić, kolejne dziecko et caetera, żona zrozumie, "bo miłość". Pamiętajcie jednak, niezależnie od wymówki, mentalność pozostaje.

A tu macie pioseneczkę:
http://www.youtube.com/watch?v=Y1hcc1QvM2Q

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż, kłamstwa z miłości to dość ciężki temat. Kłamstwo to kłamstwo, burzy zaufanie. Rozumiem ludzi, którzy okłamują swoje drugie połówki. Po prostu nie chcą, żeby cierpiały. Ale mimo wszystko kłamstwo ma krótkie nogi. Jeśli prawda wyjdzie na jaw, ukochana osoba traci do nas zaufanie. I nie tylko kłamstwa tak działają, także zatajenia. Myślę, że dużo osób próbuje się tym usprawiedliwiać przed samym sobą (ja nie kłamałem, ja po prostu nic nie mówiłem). Ale w gruncie rzeczy kłamstwo i zatajenie to to samo.

 

Kłamstwa z miłości? Rozumiem osoby, które to robią, ale mimo to nie pochwalam okłamywania drugiej połówki. Przynosi to więcej szkody niż pożytku. Przez jedno kłamstewko możemy stracić miłość swego życia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To pytanie czy przeżyłam 1 miłośc... właściwie to tak. Ale niestety bez wzajemności.

Ech... Co tu dużo mówić. Jeden obraz zastępuje milion słów. To się przeżywa latami...

 

12b.png

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mi możecie zazdrościć, ale pierwszej klasie (tak, podstawówki!) kłóciły się o mnie dwie dziewczyny na środku klasy. Prawie doszło do rękoczynów :ming: ... ale to było w pierwszej klasie i to już się raczej nie zalicza nawet do zauroczenia.

 

Chyba każdy z nas przeżył lub przeżywa miłość bez wzajemności. Pamiętam, jak gdzieś w szóstej klasie "podkochiwałem" (bo według mnie ludzie nie zakochują się, tylko zauroczają - to później może przerodzić w prawdziwą miłość) się w dziewczynie z przeciwległej klasy. Kiedy w końcu się przełamałem i jej to wyznałem (pierwszy i ostatni raz w moim życiu :ming: ), ona bezwiednie to odrzuciła. I wtedy mi to całe zauroczenie przeszło. Od razu, bez niczego, nadal nie mam pojęcia, jak to się stało. Należy jednak pamiętać, że brak miłości od drugiej strony nie jest jej winą. Sam mam taki problem, bo podkochuje się we mnie rok młodsza dziewczyna. Fakt, jest ładna, ale nic do niej nie czuję. A wiecie, nie chcę jej zranić, ale jeśli faktycznie będzie mnie "napastować", to chyba będę musiał.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miłości nie usprawiedliwi się kłamstwem w żadnym wypadku. Coś o tym wiem...  ale kiedy już masz partnera/partnerke dobrze radzę: nie okłamuj. ...A jak już zdradzisz to zerwił wszelkie kontakty i ucieknij do kochanka/kochanki, bo inaczej już po Tobie...

Share this post


Link to post
Share on other sites


Chyba każdy z nas przeżył lub przeżywa miłość bez wzajemności.

Czyżbym była wyjątkiem?  :twilight3: Nigdy tego nie przeżyłam, za to musiałam dać kosza paru facetom... Nie wiem, co oni we mnie widzieli, w ogóle się nie starałam, by zwrócić ich uwagę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiesz, może jesteś aseksualna, ew. nie rozpoznałaś tego uczucia lub to jeszcze przed Tobą.

Edit Co ja gadam, dziewczyny serc nie mają, kochać nie potrafią. Przynajmniej mnie.

Edited by Generalek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż, przyznaję, że sam mogę być nieco za młody na taką tematykę, ale postaram się odpowiedzieć.

Często widywane są wspomniane wcześniej sytuacje, gdzie po prostu jeśli powiemy prawdę, to będzie źle, a jeśli skłamiemy, nie będzie wcale lepiej. Granica pomiędzy tym, co powinno się wiedzieć, a tym, czego nie warto wiedzieć nie zawsze jest wyraźna. Czy można skłamać dla miłości? Jak najbardziej. Czy jest to właściwe? Cóż, stwierdzam, że poprawność kłamstwa z miłości jest zależna od sytuacji. Jest widoczna różnica pomiędzy zdradą partnera/partnerki i okłamywaniu go/jej, że nie jest się z nikim innym, a zatajaniem czegoś przed swoją ukochaną/swoim ukochanym, ale tylko dla jego własnego dobra. Z drugiej strony, kochankowie powinni być ze sobą całkowicie szczerzy, ufać sobie, nie zatajać przed drugim niczego, przez co takie kłamstwo nie powinno mieć miejsca, mimo wszystko. Chociaż, prawdę mówiąc, kłamstwo nie musi być spowodowane brakiem zaufania, ale właśnie wcześniej wspomnianym dbaniem o dobra drugiego. Ale czy ktoś chce być oszukiwany? Nie. W takiej sytuacji może nam się zdawać, że możemy przyjąć każdą prawdę, bylebyśmy tylko nie byli okłamywani. Nie jest to najczęściej prawda, po poznaniu prawdy większość pewnie ciężko by ją niosła. Można by tak wymieniać argumenty za i przeciw, nie dochodząc do żadnej odpowiedzi. Więc, ostatecznie stwierdzam, że nie można całkowicie jednoznacznie stwierdzić, czy kłamstwo można usprawiedliwiać miłością.

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Czy świat poradziłby sobie bez miłości?

Odp. Oczywiście, już sobie bez niej świetnie radzi, mając na uwadze to, że większość "miłości" to po prostu zwykłe pożądanie ^^

2. Czy przeżyłem pierwszą miłość?

Odp. Miłość - nie. Zauroczenie - tak. Niestety, moje próby zdziałania czegokolwieknie wypaliły.

3. Czy miłość usprawiedliwia kłamstwo?

Odp. Tak. Nawet nie wiecie, jak się mylicie, prawiąc te wszystkie regułki. Człowiek to takie stworzenie, którym bardzo łatwo da się manipulować. A miłość nadaje się do tego idealnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiesz, może jesteś aseksualna

Nie jestem. To jedna z rzeczy, które mogę stwierdzić w 100%. Poza tym, miałam na myśli przeżycie miłości bez wzajemności, a nie miłości ogólnie.

Tak. Nawet nie wiecie, jak się mylicie, prawiąc te wszystkie regułki.

Wg twojego mniemania. Każdy ma własne spojrzenie na te kwestie i inne doświadczenia.

Edited by Kyoko

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro mowa o miłości, to warto zboczyć z temu i porozmawiać o tej filmowej. Tej, która zawsze kończy się jak w bajce, trwa wiecznie i dość rzadko wydaje się być realna.

 

Kilka pytań:

1. Co sądzisz o ,,miłości" pokazanej w filmach (głównie w romansach)?

2. Czy wierzysz w to, że miłość może trwać wiecznie?

3. Czy może zdarzyć się miłość podobna do tej, która została przedstawiona w filmie?

Share this post


Link to post
Share on other sites


1. Co sądzisz o ,,miłości" pokazanej w filmach (głównie w romansach)?

Bajeczki dla naiwnych romantyczek. Jak jest dobrze zrobiona, to miła odskocznia od rzeczywistości (nie wiem, czy dobrze pamiętam tytuł, ale... dobrym przykładem jest bodajże "To właśnie miłość", taki świąteczny film, na którym był wzorowany polski "Listy do M.") lub materiał do wspólnego komentowania i zabawy np. z przyjaciółką. Niestety, hamerykańskie filmy w większości przesładzają wątki romantyczne (lub dodają je totalnie z... tylnej części ciała, np. w nowym Hobbicie, bo to takie "słit"), a polskie "dzieua" tego typu to w ostatnich latach straszne gnioty. Szkoda.


2. Czy wierzysz w to, że miłość może trwać wiecznie?

Tak. :fluttershy5: Moi rodzice byli dla siebie pierwszymi partnerami i mimo chwilowych kryzysów i jakichś drobnych kłótni naprawdę dobrze się dogadują, i widać, że nadal kochają. A w dzisiejszych czasach, przy tylu zdradach i rozwodach, to tym bardziej jak dla mnie przykład miłości do grobu... Oczywiście miłości w sensie przywiązania i szacunku do partnera, nie zauroczenia, bo niektórzy mogą mylić te pojęcia.


3. Czy może zdarzyć się miłość podobna do tej, która została przedstawiona w filmie?

Nie dosłownie. W pewnym stonowanym stopniu, z mniejszą ilością przypadków i tak dalej - tak. Ale prędzej stawiałabym na pożądanie lub zauroczenie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Filmy po prostu nie mają zwykle wystarczająco dużo czasu żeby wszystko dobrze pokazać, poza tym ich celem jest zwykle zainspirowanie ludzi, a nic tak nie inspiruje tłumy  jak porządna dawka naiwnego optymizmu napakowanego emocjami. Chętnie sobie czasem oglądam, żeby oderwać się od rzeczywistości, ale jedyne co filmy powinny dawać, to nadzieja na znalezienie miłości, a nie przykłady na to gdzie, jak jej szukać i jakiego romansu się spodziewać.

 

2. Jasne, że może trwać do końca życia, ale na każdym etapie sposób jej odczuwania i okazywania się zmienia. Wprawdzie rzadko się to zdarza, ale to już wina ludzi, że nieodpowiednio się dobierają lub nie potrafią w dojrzały sposób rozwiązywać kryzysów w związku (a okazjonalne kryzysy też są częścią miłości).

 

3. Podobna? Jasne! Rzadko, ale tak. Szczerze mówiąc mi wszyscy do tej pory gadają, że mam historię związku rodem z romantycznego filmu. ^^"""

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Jeśli chodzi o mnie to mam miłość do rodziny ale do dziewczyn jestem bardzo surowy i ostry. Ja mam serce z kamienia na takie sytuacje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kilka pytań:

1. Co sądzisz o ,,miłości" pokazanej w filmach (głównie w romansach)?

2. Czy wierzysz w to, że miłość może trwać wiecznie?

3. Czy może zdarzyć się miłość podobna do tej, która została przedstawiona w filmie?

1.Oj to zależy od filmu. Szmira typu "Zmierzch" a "Miasto Aniołów" czy "Masz wiadomość" to niebo a ziemia. Każdy przedstawia związek. Także różnie z tą miłością bywa. Swoją "Miasto Aniołów" to chyba jedno z najlepszych "romansideł". Polecam absolutnie każdemu. Wątek z Titanica przy nim wysiada.

2. Nie. Nic nie trwa wiecznie.

3. Oczywiście. Polecam film "Moja dziewczyna". Sam w sobie nie powala, ale ukazany w nim związek odbiega od schematu POZNANIE > ZAKOCHANIE > WIELKA MIŁOŚĆ > WIELKA KŁÓTNIA (ktoś się do tego przyczynia) > POGODZENIE SIĘ

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja nigdy nie lubiłam filmów o miłości. Większość z nich przedstawia sytuacje, które normalnie by się nie wydarzyły i wypełniają tylko pustkę w sercu osobom, które twierdzą, że są beznadziejni, nigdy nie znajdą dziewczyny i opychają się lodami. Najwięcej takich filmów znajdziecie na Romance TV - ,,czas na uczucia". :ming:

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...