Jump to content

Porzuceni [NZ][Dark][Sad][Violence]


Recommended Posts


Pierwsze co mnie zaskoczyło, to długość rozdziału - 11 stron to dużo, jak na ciebie.

 

Jeden z głównych powodów przerwy pomiędzy rozdziałami... A kolejny znowu nie będzie krótki ;-;

 


Poza tym mamy przyjemny dalszy ciąg niepewności, strachu i akcji jaki zostawiłeś w ostatnim rozdziale. Equestria wali się, płonie i opisałeś to bardzo obrazowo.

 

No bo cóż... wielu miało swój interes w rozpędaniu wojny domowej... Chociaż oczywiście nie wszystko poszło zgodnie z planem xd

 


za ten rozdział należy Ci się ode mnie nagroda. Wybierz co sobie życzysz, oczywiście w granicach rozsądku!

 

Milion bitsów.

Link to comment
Share on other sites

Niklas zaskoczył mnie, rzucając mi do prereadingu najnowszy rozdział. Długie toto, niezwykłe jak na ten tekst, ale cóż było robić? Knajpie Morderców się nie odmawia w dobrze pojętym własnym interesie...

 

Beware the spoilers!

 

A teraz tak na poważnie - rozdział jest fenomenalny. Powiedziałbym wręcz, iż z dotychczas opublikowanych plasuje się na miejscu pierwszym. Mamy obrazy z kilku miejsc w Equestrii, pogrążonych w zamęcie, wojnie i chaosie. Wstawki dotyczące poszczególnych postaci uważam, za majstersztyk, a kilka, zręcznie wplecionych w tekst nawiązań dodaje całości smaku i aromatu.

 

Świetnie wypadła szczególnie scena z Vinyl et consortes, oraz z Fancy Pantsem - jak miło było przeczytać w jakimś fanfiku, że jest to postać użyteczna i na dodatek kompetentna (Dotychczas coś takiego spotkałem tylko w Kanclerzu). Dodajmy do tego świetną Fleur de Lis, która również nie jest tu wyłącznie pięknym ozdobnikiem (choć i w tej roli sprawdza się idealnie :D). Występowanie dużej ilości postaci epizodycznych również jest plusem i to z gatunku tych poważnych (GDZIE BLOSSOMFORTH???? :D)

 

Podsumowując bezwzględnie polecam rozdział.

 

Ale i tak nie będzie herbatnika... jeszcze.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Jest to absolutnie, niezaprzeczalnie najlepszy rozdział spośród wszystkich, jakie do tej pory napisałeś.

 

Nie chodzi nawet o długość (w końcu nie sms! Jak dobrze! Jak miło! Ja wiele razy powtarzałam, że masz pisać dłużej, a ty mówiłeś, że liczy się jakość, a nie ilość, a ja przyznałam ci rację i mówiłam, że i tak masz pisać dłużej, i co, i miałam rację, u ciebie dłużej nie oznacza spadku jakości), ale po prostu o to, że to się zajebiście dobrze czytało. Genialnie budujesz napięcie i każda kolejna scena zakończona TYM JEDNYM ZDANIEM była lepsza niż poprzednia.

 

A więc tak: oczywiście najbardziej podobały mi się wątki muzyków oraz – rzecz jeszcze bardziej oczywista – ostatnia scena z Fancy Pantsem oraz Fleur Dis Lee. Powiem tak: ta dwójka bohaterów ci się udała. Wiedziałam wcześniej, co ma być w tym rozdziale i co oni tam mają robić, ale nie spodziewałam się do końca czegoś takiego. Wyszło absolutnie przednio, Niklas, a rola, którą im powierzyłeś, pasuje do nich i-de-al-nie. No i powiem ci, sceny akcji (kufer!!!) czytało się z nieziemską przyjemnością.

 

– Doprawdy, za dużo pan bajdurzy, za mało robi – stwierdził, łypiąc wzrokiem na pozostałych buntowników.

 

Perfekcyjnie odwzorowanie charakteru postaci, jak widać na załączonym wyżej obrazku, do tego dynamika tekstu, doskonała harmonia między dialogami i opisami, a do tego TO zdanie, które jest istną perłą nie tylko tego rozdziału, ale całego tekstu – to wszystko sprawia, że to jest po prostu najlepsza część. Powiesiłeś poprzeczkę tak wysoko, że następne komentarze prawdopodobnie nie będą takie entuzjastyczne… a może będą?

 

W każdym razie, czekam na więcej, jestem zaskoczona tym, jak dobre staje się to opowiadanie, już nawet nie próbuję zrozumieć, kto z kim przeciw komu i dlaczego, bo wiem, że tutaj nie należy się zastanawiać – autor i tak zweryfikuje wszelkie domysły kilka-kilkanaście stron później. I to jest właśnie genialne. (Tak samo jak tytuł tegoż rozdziału. Geniusz w czystej postaci.)

 

Pozdrawiam serdecznie,

Madeleine

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Przyjemny rozdział, przyjemny, nie powiem.

 

Co prawda nie było w nim takiej mocy, jaką zawarłeś w poprzednim, jednak forma w jakiej został napisany zdecydowanie wyszła mu na dobre. Dość powiedzieć, iż pochłonąłem go praktycznie na raz, nie zatrzymując się ani na chwilę - wiem, przy 5 stronach, to niezbyt dziwne, jednak tutaj czytając zdanie po zdaniu, nie mogłem się doczekać co będzie dalej. Bardzo podobały mi się wtrącenia o innych mieszkańcach tego świata. Jest bardzo dobrze.

 

Ale nie na tyle, żeby był herbatnik.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites


Ale nie na tyle, żeby był herbatnik.

 

Herbatnik to tag Legendary, więc i tak go nie będzie, niezależnie od rozdziału :D

 


jednak forma w jakiej został napisany zdecydowanie wyszła mu na dobre.

 

Początkowo miała to być bezpośrednia kontynuacja poprzedniego rozdziału, ale uznałem, że pora się zabawić formą. I cieszę się, że się spodobała :D

Link to comment
Share on other sites

A i owszem, bardzo dobry rozdział. Ostatnie dwa w ogóle są niezmiernie dobre, jako czytelnik czuję się dopieszczona i chcę więcej.

Komentarz krótki, bo i nie się nad czym rozwodzić - znowu mamy to, co jest w "Porzuconych" absolutnie najwspanialszą rzeczą (poza wszechobecnym chaosem i ogólnym "WTF, co tu się u diabła dzieje?!"), czyli zabawa formą. Rozdział jako fragmenty książki - cudo. Dzięki temu znowu mamy chwilę oddechu przed kolejnymi wydarzeniami, całość jest ładnym podsumowaniem i rozwinięciem tego, czego dowiedzieliśmy się uprzednio.

Podoba mi się relacja oczami każdej księżniczki. Najbardziej podobał mi się chyba fragment Cadance, czytało się go wyśmienicie. No i miło jest dowiadywać się o pewnych rzeczach z punktu widzenia konkretnego bohatera.

A teraz co do tego, kto za tym wszystkim stoi, skoro, jak już wiemy, Porzuceni są tylko marionetkami w rękach kogoś wyżej postawionego... Po tym rozdziale mam pewien konkretny typ, na który naprowadził mnie jeden szczegół, ale się nie przyznam, boooo... Niklas jeszcze koncepcję zmieni, żeby mi racji nie przyznać :D.

Podsumowując - bardzo dobry rozdział, bardziej statyczny niż poprzedni, dużo świetnych opisów, opowiadanie jak zawsze reprezentuje wysoki poziom.

Pozdrawiam!

Made

Edited by Madeleine
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites


Rozdział jako fragmenty książki - cudo.

 

No, po raz kolejny widzę, że warto było się tym zająć :D

 


Po tym rozdziale mam pewien konkretny typ, na który naprowadził mnie jeden szczegół, ale się nie przyznam, boooo... Niklas jeszcze koncepcję zmieni, żeby mi racji nie przyznać

 

Po tajnej i fajnej rozmowie już chyba wiemy, że nie do końca mieliśmy na myśli te same postacie xd No ale, ja nic nie wiem :lie:

Link to comment
Share on other sites

Dawno nie czytałem żadnego fica i musze przyznać, że lepszej lektury na "powrót" nie mogłem sobie wybrać, świetnie napisany, z ciekawymi postaciami i naprawdę ciekawą fabułą. Chyba jeszcze nigdy nie spotkałem się z lepszym przedstawieniem Equestrii objętej wojną i chaosem (a przynajmniej jej części).

Czekam na wincyj! 

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Ech, no dobrze wygraliście.

Skoro nie chcecie skomentować mojego rozdziału, nim uczynię to wobec Waszego, to proszę ulegam.

Przechodząc tedy do rzeczy:

1. część niewątpliwie podobała mnie się najbardziej. Doprawdy ciekawa historia

i całkiem pomysłowy koncept z tym czarem Vortura

i miło się ją czyta. Cadance jest taka jak być powinna, z jednej strony rozsądna i władcza, z drugiej wyraźnie czuć brak doświadczenia. Wbrew temu o czym dyskutowaliśmy jakiś czas temu nie tak różna od mojej. Pokazują się za to różnice między naszymi Flashami, acz z drugiej strony są one jednak dość powierzchowne - właściwie sprowadzają się tylko do funkcji, charaktery raczej są bardzo podobne (typ młodego żołnierza bez trwogi). Przynajmniej na razie... ale nie będę spoilerował.

Co do 2.

gdy tylko zobaczyłem tytuł, zacząłem się obawiać, że pojawią się wspomnienia Celestii. Potem czytając o Cadance nabrałem nadziei, że może jednak nie, jednak zaraz się one rozwiały. Jakby to ładnie rzec...

jestem przeciwny pisaniu o Celestii w pierwszej osobie. W ogóle jestem przeciwny pisaniu za dużo o Celestii. Przynajmniej w mojej wizji jest to postać na tyle potężna lecz i tajemnicza zarazem, że, o ile tej jej potęgi i nadnaturalności nie da się w swym pisaniu uchwycić, a rzadko się udaje, najlepiej pisać o niej jak najmniej i jak najmniej jednoznacznie. Tutaj... cóż, mamy całkiem przyzwoity fragment, ale zdecydowanie zbyt zwyczajny. Do samej fabuły nie mogę się przyczepić, czytało się ją przyjemnie, ale zdecydowanie nie tak wyobrażam sobie wspomnienia Pani Dnia. Właściwie najchętniej w ogóle bym ich nie widział, niech pozostaną niewiadomą.

Tyle jednak negatywów. Fragment Luny podobał mi się zdecydowanie. Rzeczowa i pewna siebie, może nawet trochę zbyt pewna. Taka jak powinna być!

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites


Ech, no dobrze wygraliście.
Skoro nie chcecie skomentować mojego rozdziału, nim uczynię to wobec Waszego, to proszę ulegam.

 

Ależ było to całkowicie niezamierzone, mości Markizie. Samo tak wyszło, ze nieszczególnie ciągnie mnie do czytania obecnie.

 

No u mnie Celestia nie jest aż taka mistyczna, jak ją przedstawiłeś u siebie. Dobrze jednak, że udało mi się najważniejsze - zawrzeć różnice w tych trzech wątkach. A tylko wspomnę nieśmiało, iż to dopiero początek, bo w następnym rozdziale czeka mnie znacznie cięższe wyzwanie niż tutaj...

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Taki mały update.

 

Prace nad nowym rozdziałem trwają. I jakoś tak wyszło, że rozdział zaczął mi wychodzić zbyt długi jak na standardy Porzuconych, zatem postanowiłem go podzielić na dwie części. Pisanie trochę jeszcze potrwa, bo odegranie jednej z postaci będzie dość... wyczerpujące, ale dam radę, jak zawsze zresztą!

 

Póki co, na osłodę macie krótki, surowy fragment tekstu:

 

http://prntscr.com/5tqmnh

Link to comment
Share on other sites

Dzień dobry wieczór. Zatem dotrwaliście do kolejnego rozdziału, jestem z was dumny. Rozdział w pewnym momencie mi się rozwlekł bardziej niż oczekiwałem, dlatego też postanowiłem podzielić go na dwie części. Nie przedłużając dłużej, zapraszam do czytania.

 

Sześć ogniw (część pierwsza)

 

 

***

Będę wdzięczny za komentarz lub chociażby lajka przy poście z tym rozdziałem.

  • Upvote 3
Link to comment
Share on other sites

Najlepszy rozdział do tej pory. Serio.

Tak bardzo nie spodziewałem się rozwiązań, które zastosowałeś. Widzę Diamentowe Psy, z automatu myślę o porwaniu Rarci, a tu zonk. Panna Rarity zostaje uratowana przez jej niegdysiejszych oprawców. Szczerze się zdziwiłem.

W dodatku ten klimat... Wiemy już, że kucyki nie robią nic z własnej woli, a jedynie są marionetkami. Pytanie tylko, kto pociąga za sznurki? 

Nawet Zecora okazała się kimś dużo bardziej znaczącym, niż wydaje się na pierwszy rzut oka, ciekaw jestem, co ciekawego jeszcze przygotowałeś. 

Wątek Pinkie Pie... Według mnie idealny. Perfekcyjne połączenie randomu Pinkie i powagi sytuacji w jakiej się znalazła. Nie jest bezrozumną klaczką, która tylko myśli o przyjęciach i śmiechu, a dość poważną postacią, która w razie niebezpieczeństwa potrafi zachować zimną krew i poświęcić się dla kogoś. W dodatku jej przemyślenia... Coś wspaniałego. Ujęła mnie od razu, właśnie taką Pinkie chciałbym widzieć w każdym fiku.

Oby tak dalej.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Przepraszam, że dopiero teraz komentuję, ale rozdział oczywiście podobał mi się jak zwykle!

Widzę że butik stał się już archetypiczną niemal twierdzą. Cieszy mnie to ;)
Hmm, wątek z psami ciekawy, ale najbardziej intryguje mnie to - czemu mówią one w ten sposób? Ma to jakieś znaczenie czy to zwykły zabieg urozmaicający?

Hmm, nie wiem czy w takiej sytuacji włosy Pinkie stałyby się proste. Wszak nie w chwili zagrożenia takimi się stawały (zresztą Pinkie w serialu jest raczej bardzo niestrachliwą osobą), lecz w chwili opuszczenia, zdrady przez przyjaciółki. Te kucyki były jednak obce więc Pinkie nie mogła poczuć się przez nie zdradzona...
Cóż jeszcze - las jak zwykle okazuje się bohaterem znaczącym ;)
Cóż, czekam tedy na ciąg dalszy i ciekawym jakie znaczenie dla spisku mają powierniczki

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

 

 


czemu mówią one w ten sposób? Ma to jakieś znaczenie czy to zwykły zabieg urozmaicający?

Głównie to taki zabieg, acz też po prostu sowicie im zapłacono, by zajęli się Rarity i Sweetie Belle najlepiej jak mogą.

 

 


lecz w chwili opuszczenia

 

Niejako może się tak czuć, zważywszy na sytuację, mimo że wie, iż prawdopodobnie jej przyjaciółki znalazły się w podobnej sytuacji. Poza tym, uważam, że Pinkie wygląda dużo lepiej z prostymi włosami :P

Edited by Niklas
Link to comment
Share on other sites

Rozdział jest naprawdę zacny.

 

Nie mogę powiedzieć, że podobał mi się jakoś wybitnie albo że zbliżył się do poziomu Najlepszego Rozdziału Do Tej Pory (nie pamiętam, czy pisałam tak pod poprzednim czy jeszcze wcześniej), ale czytało się to wyśmienicie i wciągnęło niczym bagno (cytując Pewnego Pana Którego Nick Ścina Krew W Nieopierzonych Debiutantach Nieogarniających Tagów Obowiązkowych).

 

Rozdział całkiem długi jak na twoje standardy i cóż, od razu przyjemniej się zagłębić w coś, co nie jest kwitem z pralni. Bardzo podobała mi się akcja - podzielenie tego na kilka części (domyślam się, że dwie, skoro tutaj mamy do czynienia z trzema bohaterkami) było naprawdę dobrym pomysłem. Mamy tutaj opisane jedne wydarzenia z perspektywy kilku postaci, uwielbiam ten zabieg! Szczególnie kiedy jest zrobiony tak... dobrze. Rarity - jak zawsze uwodzicielska, wdzięczna, a tutaj na dodatek troskliwa, dbająca o rodzinę i przy okazji nie bezbronna. Fluttershy - najbardziej nijaka, ale nie tylko tutaj, tylko tak ogólnie, więc to nie twoja wina, że część z nią przypadła mi do gustu najmniej. Mogę jednak powiedzieć, że spotkanie z Zecorą to jeden z najlepszych momentów rozdziału - po pierwsze, te dwie bohaterki idealnie się uzupełniają, po drugie, podoba mi się koncept z wilkami i okiełznaniem ich przez znającą się na magii zebr Zecorę. No i jesteś jednym z niewielu, którzy potrafią rymować tak, żeby nie brzmiało debilnie. Wypowiedzi Zecory u ciebie wyglądają profesjonalnie, tak jakby były wyjęte z serialu. Super.

 

Z innych fajnych rzeczy - ci, którzy do tej pory stali "przeciw" bohaterom nagle im pomagają. Zdezorientowanie Rarity, kiedy dociera do niej, że musi zaufać Diamentowych Psom, swoim niegdysiejszym oprawcom i porywaczom oraz zdumienie Flutter, że patykowilki (bogowie, ta nazwa tak bardzo, tak bardzo się tłumaczom nie udała) nie są wyłącznie bestiami - doskonale ujęte.

 

Najlepszy fragment, jak wspomniałam wcześniej - albo i nie - to część z Pinkie Pie. Normalnie nie lubię robienia z niej "dziecka" - wkładania jej w usta pacholęcego szczebiotu, czynienia jej rozmyślań infantylnymi... ale tutaj to pasuje ogromnie! Fenomenalnie to zrobiłeś - "Nie powinna była jeść tego ciasta, pani Cake powiedziała, że będzie tego żałować, to na pewno przez nią" - no cudne po prostu! Nie wyobrażam sobie tej postaci w tym opowiadaniu opisanej w inny sposób! Słodka, niewinna, dziecinna Pinkie, tak różna od swoich przyjaciółek!

 

Roześmiałam się przy opisie piwnicy u Rarity. Serio, panele i piękny umeblowany pokój? W piwnicy? Ja wiem, że ludzie mieszkają pod poziomem gruntu, ale kurde, w piwnicy trzyma się ogórki, a nie ozdobne mebelki i piękną boazerię... Wilgoć, u diabła! Grzyb! Ja nie wiem, nie wiem.

 

Ale i tak rozdział jest doskonały i czekam na kolejną trójkę.

 

Pozdrawiam!

Madeleine

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...
  • 4 weeks later...

Ok then, na razie Dolar jest nieosiągalny, a zdecydowanie zbyt długo kazałem Wam czekać na kolejny rozdział (o ile nie zapomnieliście już o nich). Przedstawiam Wam zatem kolejną część naszej wspaniałej historii... tym razem na temat pozostałej trójki naszych dzielnych nosicielek elementów harmonii...

 

 

Sześć ogniw (część druga)

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...
  • 2 months later...

Ten fanfik jest świetny. Co prawda już zrecenzowałam go na łamach Equestria Times, ale jednak komentarz musi być.

Zacznę może od tego, że kocham przemoc i intrygi, a ów fanfik zapewnia obie te rzeczy. Na dodatek długo zapada w pamięć i jest dobrze napisany. Mało jest dzieł, w których czytelnik nie wie co się właściwie dzieje, ale i tak jest ekstra. Cóż, tutaj to jest wręcz zaleta, a sama lektura przypomina błądzenie w labiryncie, gdzie po nitce próbuje się dojść do kłębka. Bohaterowie są dobrze przedstawieni, zaś fabuła dobrze napisana i wciągająca jak bagno.

Głosuję na Epic.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

No i zaczynamy zabawę na nowo, jako że dzisiaj upływają równo 4 lata bycia na forume :cyg: Ale do rzeczy... Mam nadzieję, że już do końca uda się zapewnić przynajmniej jeden rozdział na tydzień... Mam nadzieję, że jeszcze ktokolwiek tutaj pozostał, prócz moich prereaderów (patrzę na ciebie, Cahan!). Tak więc ten tego...

I stał się chaos...

Wracamy zatem do naszych porzuconych salcesonów, tym razem wraz z Twilight Sparkle dokonamy małego podsumowanie tego, co tu zaszło i co było... Plus małe, nowe detale.

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...