bobule

Brohoof nr 1/20 (styczeń 2014)

Recommended Posts

W tym numerze aż trzy wywiady, jeden z Izeerem, który opowie wam o tajnikach typografi, dwa pozostałe z zagranicznymi muzykami - Aftermathem i Twitchem, przy czym ostatni z wymienionych połączony jest z artykułem o tej osobie.
Ponadto obszerny artykuł dotyczący swoistej „mitologii fandomu”. Wydaje mi się, że tekst ten może doprowadzić do ciekawej polemiki. Poza tym kontynuujemy dwie serie artykułów. Pierwsza dotyczy lokalnych fandomów. W tym numerze przeczytacie o bronies z Górnego Śląska. Druga skupia się na poszukiwaniu przez CMC cutie marków, są to artykuły opowiadające o ciekawych zainteresowaniach. Tym razem pod lupę weźmiemy postcrossing.
Ponadto kalendarz Brohoofowy i wiele, wiele innych atrakcji :)
 
Link do kalendarza -> http://sta.sh/0rma1djv7o5
eIe89Ev.jpg
  • +1 5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

http://prntscr.com/2hc5oq - to "rz" ;-;

 

Also, artykuł z mitami... No ok, książeczki nie są boginiami, ale... jednak w odcinku z Iron Willem Fluttershy mówiła "Celestia mi świadkiem, że..." :P Czyli niby nie są bóstwami, ale niejako również są...

 

No i cóż, wykonany dość w porządku, aczkolwiek nieco baboli umknęło uwadze korekty xd

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No to jedziemy z tym koksem. Co prawda póki co przejrzałem tylko kilka artykułów (z tych co mnie bardziej interesowały), ale resztę pewnie też machnę. To po kolei.

 

Recenzje fanfików - prima sort. Cahan wykonała naprawdę dobrą robotę, czyta się to lekko i przyjemnie. aTOM również nie zawiódł. Tak trzymać.

 

Recenzje książek pisane przez Fudi'ego i Foley'a - doskonały dobór lektur. Tu się po prostu nie da nie pochwalić autorów :D

 

Artykuły Sallmonelli - tutaj jak zwykle poziom wysokości Mt. Everest.

 

Artykuł "Pogromcy Mitów" - a tutaj z kolei autora (nieznanego) należy przeciągnąć nahajką po grzbiecie. Albo przynajmniej tym zagrozić, ponieważ uczciwie przyznał, iż jest to jego/jej subiektywna opinia. Dlaczego? Już nie mówię o fakcie iż z częścią się nie zgadzam, bo to raczej naturalne, ale o popełnionych błędach w niektórych z "mitów". No to po kolei:

 

1- kwestia religii. Tak naprawdę w serialu mamy jedynie dowód na to iż religia istnieje - właśnie przez obecność kucyka w koloratce. Brak innych symboli kultu nie wskazuje jednoznacznie na jej brak lub na jej istnienie. Tak więc 1:0 dla religii. Natomiast zgadzam się, że boskość Celestii i Luny w serialu nie została w żaden sposób potwierdzona, czy choćby zasugerowana.

 

3 - Tutaj sam mit obalony słusznie ale za "pegazicę" należy się beczka smoły, worek pierza i wypędzenie z miasta :crazytwi:

 

4 - Absolutny i definitywny błąd. Kucyki mają nazwiska co zostało bardzo wyraźnie powiedziane. Przykłady? Zacznę od mniej wyraźnego - Księżniczka Mi Amore Cadenza (chociaż zgadzam się, że tutaj może być to określenie tytułu). Teraz wyraźniejszy. Państwo Cake. Podkreślam "Państwo". To oznacza, iż jest to ich nazwisko, tym bardziej, że imiona też mają. No i ostatni. Rodzina Apple. W świetle tych przykładów Pie może być nazwiskiem Pinkie. Muszę mówić coś więcej?

 

10 - tutaj kwestionuję zasadność samego mitu. Nie należy zapominać, iż Derpy jako postać została stworzona przez fandom, więc jedynie od fandomu zależy jaką rodzinę się jej przypisze (a jak pokazują fanfiki, możliwości jest multum), tak więc nie ma za bardzo czego obalać. A to że Derpy wygląda na zbyt młodą na matkę - zapewniam, iż w realnym świecie zdarzają się wczesne ciąże. Na myśl przychodzi słowo "wpadka". Jeszcze co do "różnorasowości". Akurat odcinek gdzie dynastia Cake (tak, to jest nazwisko) się roziwja pokazuje nam, iż kwestia rasy może być elementem całkowitego przypadku - skoro dwójce kucyków ziemnych urodziły się dzieci należące do pegazów i jednorożców. Tak więc nic nie jest przesądzone a jeżeli już to na korzyść różnorasowości.

 

Podsumowując - Nieznany autorze/autorko jeżeli mają się pojawić zapowiadane kolejne cześci "Pogromcy Mitów" to po pierwsze sugeruję bardziej się do nich przyłożyć a po drugie rozróźniać to co nam daje serial od tego co stworzył fandom.

 

Komiks na końcu - przepiękny. Takich wyborów więcej.

 

To by było na razie na tyle - pomijając "Pogromców Mitów" z tego co na razie czytałem numer jest co najmniej dobry

 

 

Edit: Dowiedziałem się, że artykuł "Pogromcy Mitów" podobno napisał SPIDI - to by wyjaśniło dlaczego się z nim w 90% nie zgadzam :D. Ale trudno mi w to uwierzyć patrząc na jego poziom i porównując go z poprzednimi artykułami tej osoby. Jeżeli to naprawdę on jest autorem, to musiał mieć baaaaaardzo zły dzień podczas pisania. SPIDI - WHY?

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zwrócono mi uwagę na błąd merytoryczny w artykule o śląskim fandomie - II Śląski Zorganizowany Ponymeet odbył się 12 października, a nie, jak napisałam, listopada. Przepraszam za nieporozumienie.

 

EDIT: Tak, i w 2013, a nie 2012 roku... Brawa dla mnie.

Edytowano przez Salmonella

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dolar, nie poznaję Cię :) Myślałem, że do książki to się co druga osoba przyczepi, bo mam tendencję do "starych i zapomnianych", jak to ktoś mi wspominał.

Chociaż, patrząc na obalanie Pogromcy Mitów, to jednak poznaję :D Głównie przez stosunek do "pegazicy".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Foley ja jestem wyznawcą polskiej literatury młodzieżowej z czasów PRLu :D Porównując z tym co mamy dzisiaj, to szczerze pod tym względem chcę powrotu tamtego okresu (przynajmniej wampiry wtedy nie błyszczały):D

 

Co do drugiej kwestii - no nie mów, że spodziewałeś się innego podejścia z mojej strony :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

PRL? Wampiry? Wiem, jaka książka do tego pasuje! Ale raczej nie nadaje się do Brohoofa :/

PS: "Wampir z M3", polecam ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zwrócono mi uwagę na błąd merytoryczny w artykule o śląskim fandomie - II Śląski Zorganizowany Ponymeet odbył się 12 października, a nie, jak napisałam, listopada. Przepraszam za nieporozumienie.

 

Pomyliłaś też rok. 2013, nie 2012. A z artykułu wynika, że niecały rok później = 2 miesiące do tyłu.

Swoją drogą artykuł bardzo dobry.

I dalej mam zdjęcia tego zeszytu i sam zeszyt ;)

 

EDIT: Ino pojedyncze literówki rzucają się w oczy jak "silesia City Center", ale to takie duperelki generalnie.

A krwiodawcze ponymeety ogólnopolskie były już w 2012 roku i organizował je chyba Husky. 

 

EDIT 2: BOBUL. Czytałem twój ból dupy pod koniec Brohoofa. Ludzie ciebie docenią, ale musisz dobrze wstrzelić się z pomysłem i wiedzieć, czego ludzie naprawdę potrzebują. Podałbym przykład, ale zaraz będzie, że się puszę...

Edytowano przez Linds

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mogę, Dolar, to samo powiedzieć o Twoim komentarzu. Obalając moje argumenty użyłeś moich argumentów, których ja użyłem do obalenia mitów fandomu. Pinkcepcja  :crazytwi:

 

1. Symbole uznawane przez nas za religijne są starsze od wielu religii, jak krzyże (różne). Napisałem o słynnym krzyżu z jaskini Chauvet. Nie powiesz mi, że ludność grawecka czciła ukrzyżowanego Chrystusa. Niektóre elementy współczesnych kultów istniały wcześniej jako symbole rzeczy niekoniecznie religijnych. Nie wszystko, co duchowe, to religia. Przykład: drzewo życia (albo drzewo będące osią świata, np. jesion Yggdrasil) to symbol prehistoryczny, a dopiero wikingowie zrobili z niego na serio religię (z Celtami sprawa dwuznaczna)... choć tutaj można się kłócić, czy każdy mit to na pewno religia. W końcu drzewu nie oddawano czci. Uznawano, że jest takim samym elementem świata jak jakaś kraina geograficzna. Materiał na szerszą dyskusję. Dlatego, jak napisałem, użycie koloratki niekoniecznie oznacza, że ta postać jest kapłanem. Kapłan, to członek kadry jakiegoś sytemu wierzeń. A co zrobić np. z grabarzem? On nie jest kapłanem, a  jedynie wykonuje usługę fizyczno-duchową. Podałem przykład, że posługi pogrzebowe istniały w czasach, kiedy na pewno nie było jeszcze religii w pełni tego słowa znaczeniu. Wiara w coś abstrakcyjnego to za mało na religię. Ja wierzę w miłość, ale nie nazwałbym tego religią  :giggle:

3. Staaaaaaaaaary Twój hejt na polonizację robi się zgrzebny :crazytwi3:  Jeśli być tak ortodoksyjnym, jak mówisz, to słowo "pegazy" też nie ma prawa istnieć. Pegaz był jeden. One and only. Język się zmienia. Sto lat temu w języku polskim nie było "czołgu", "cekaemu", "bunkrowania się" i dziś to normalne słowa. Stworzono je na poczekaniu na potrzeby odpowiedniej sytuacji.

 

"Pegazica" jest lingwistycznie poprawna. Fleksję zapożycza od innych feminizacji, takich jak "kot - kocica", "szczur - szczurzyca".

 

4. W serialu ani razu nie zostaje dokonane rozróżnienie "name/last name". Nawet polscy tłumacze się skumali i nigdzie (jak próbuję sobie przypomnieć) nie ma słowa "nazwisko". Tłumaczyłem w artykule, że "Cake" to wyjątek (jest to nazwisko dziedziczne), a także wyjaśniałem przypadek rodziny Apple. Nie ma kucyka o imieniu "Apple". Zawsze jest "Applecośtam" lub imię, które nie ma wspólnego wrostka czy czegoś, a jedynie merytorycznie jest pokrewne (Granny Smith-Big Macintosha. Dwa gatunki jabłek).

 

Jak ja mam na nazwisko "Orłowski", to nie mogę swego dziecka nazwać "Sokołowski", choć oba to ptaki drapieżne. Ono będzie "Orłowskim" i koniec. 

 

Pinkie: jak się pojawią inne kucyki o osobnym słowie "Pie" w imieniu, to będę musiał zweryfikować ten "mit". Na chwile obecną takich nie ma.

 

Tłumaczyłem, że to wszystko to są nazwy rodzin. Dziś coś takiego nie obowiązuje, ale w czasach dawniejszych (którymi inspirowana jest w wielu kwestiach Equestria) istniało coś takiego. Nazwiska bezpośrednio wywodzą się od tego. Przykładem są imiona herbowe. Ktoś nie miał nazwiska, ale był nazywany od figury, która widniała na jego herbie. Urodzenie się w rodzinie nie oznaczało automatycznego odziedziczenia też godności tytułowania się herbem. Widać to po dynastiach panujących. Kazimierz Wielki był z Piastów, ale nie miał nazwiska "Piast". Wtedy nie istniało coś takiego jak nazwisko. Była za to nazwa rodu.

 

Big Macintosh jest z "Applów", ale nie jest "Big Macintosh Apple".

 

OWSZEM! Może w bajkowej Equestrii są inne standardy czy coś, o czym NIE WIEMY. Ale jeśli bawimy się w kucykowe rozkminki, to stawiamy założenia posiłkujące się naszymi standardami, abyśmy w ogóle mogli dokonywać jakichkolwiek analiz. To chyba jasne :giggle:

  • +1 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Z jednej strony nazwiska jak najbardziej są, z drugiej jednak potrafią znikać. Z Pinkie sprawa jest jasna z jednego względu: pada w serii jej pełne imię i nazwisko: Pinkamena Diana Pie, zresztą według jak najbardziej kanonicznych książek jej rodzina to Marble Pie i Limestone Pie. Problemem są rodzice: Cloudy Quartz i Igneous Rock, gdzie nazwisko Pie już nie pada.

Dzieci państwa Cake mają odpowiednio: Pound Cake i Pumpkin Cake. Nazwisko jak się patrzy. 

  • +1 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Co do religii to masz rację z krzyżem i z koloratką pewnie też. Ale jak sam mówiłeś - wszystko zależy od założeń. Osobiście wolę się w ten temat nie zagłębiać, ponieważ lektura wielu fanfików sprawiła, że mój osąd może być nieco wypaczony. Jednak jednego nie jestem w stanie przyjąć - brak odniesień do religii nie musi (choć może) oznaczać całkowitego jej braku.

 


3. Staaaaaaaaaary Twój hejt na polonizację robi się zgrzebny   Jeśli być tak ortodoksyjnym, jak mówisz, to słowo "pegazy" też nie ma prawa istnieć. Pegaz był jeden. One and only. Język się zmienia. Sto lat temu w języku polskim nie było "czołgu", "cekaemu", "bunkrowania się" i dziś to normalne słowa. Stworzono je na poczekaniu na potrzeby odpowiedniej sytuacji.
 
"Pegazica" jest lingwistycznie poprawna. Fleksję zapożycza od innych feminizacji, takich jak "kot - kocica", "szczur - szczurzyca".

 

Akurat to było bardziej jako żart pomyślane, mimo wszystko obstaję przy swoim stanowisku, że tego typu słowa bolą oczy i mózg. Rule Brittania!

 

 

 

 


4. W serialu ani razu nie zostaje dokonane rozróżnienie "name/last name". Nawet polscy tłumacze się skumali i nigdzie (jak próbuję sobie przypomnieć) nie ma słowa "nazwisko". Tłumaczyłem w artykule, że "Cake" to wyjątek (jest to nazwisko dziedziczne), a także wyjaśniałem przypadek rodziny Apple. Nie ma kucyka o imieniu "Apple". Zawsze jest "Applecośtam" lub imię, które nie ma wspólnego wrostka czy czegoś, a jedynie merytorycznie jest pokrewne (Granny Smith-Big Macintosha. Dwa gatunki jabłek).
 
Jak ja mam na nazwisko "Orłowski", to nie mogę swego dziecka nazwać "Sokołowski", choć oba to ptaki drapieżne. Ono będzie "Orłowskim" i koniec. 
 
Pinkie: jak się pojawią inne kucyki o osobnym słowie "Pie" w imieniu, to będę musiał zweryfikować ten "mit". Na chwile obecną takich nie ma.
 
Tłumaczyłem, że to wszystko to są nazwy rodzin. Dziś coś takiego nie obowiązuje, ale w czasach dawniejszych (którymi inspirowana jest w wielu kwestiach Equestria) istniało coś takiego. Nazwiska bezpośrednio wywodzą się od tego. Przykładem są imiona herbowe. Ktoś nie miał nazwiska, ale był nazywany od figury, która widniała na jego herbie. Urodzenie się w rodzinie nie oznaczało automatycznego odziedziczenia też godności tytułowania się herbem. Widać to po dynastiach panujących. Kazimierz Wielki był z Piastów, ale nie miał nazwiska "Piast". Wtedy nie istniało coś takiego jak nazwisko. Była za to nazwa rodu.
 
Big Macintosh jest z "Applów", ale nie jest "Big Macintosh Apple".

 

Mogę się zgodzić jeżeli chodzi o Apple ale na pewno nie jeżeli mamy do czynienia z Cake'ami. Zważywszy na to, iż family name/surname/last name (czyli w każdym wypadku jest to nazwisko, niekoniecznie rodowe) zostało w Angli wspomniane i wprowadzone po raz pierwszy około roku 1086 kiedy ukończono Domesday Book. Naturalnie najpierw przyjęła je szlachta a później rozpleniły się po całym społeczeństwie i były to zarówno normalne nazwiska jak i nazwy rodowe. Dlatego o ile przy Apple przyznaję Ci rację iż może być to właśnie nazwisko rodowe, to akurat przy Cake stoję twardo na stanowisku iż jest to standardowe nazwisko. A dlaczego odnoszę się do angielskich przykładów? Cóż, serial pochodzi z kultury anglosaskiej, więc wydaje się to jak najbardziej właściwe, żeby prowadzić polemikę opartą na ich historii a nie na naszej.

 

Tak samo jak to co napisał Kredke o rodzinie Pie, chociaż tutaj przy rodzicach zaiste jest problem. Może jednak chodzi właśnie o takie nazwisko rodowe, lub po prostu nie dodanie go przy rodzicielach różowej imprezowiczki.

 

Edit: Zasięgnąłem opinii u znajomego studenta historii, który był łaskaw oświecić mnie, iż standardowych nazwisk używano w Polsce już od XV wieku, nie wiem więc jak to się ma do tej wymienionej "późnej nowożytności".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Może "Cake", "Pie", etc. to nie są nazwiska, tylko coś w rodzaju drugiego imienia na cześć przodków. Np. ojciec Adam Kazimierz Kwiatkowski i syn Zygrfyd Kazimierz Kwiatkowski.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dolar, ale ja już trzeci raz Ci przyznaję rację, że "Cake" to wyjątek  :crazytwi::D Nie wiem, czemu twócy się na niego zdecydowali, ale TAK! TO JEST NAZWISKO! Napisałem, zę w kucach nie ma nazwisk poza tym jednym wyjątkiem :) A że wyjątki potwierdzają regułę... ba dum tsssss

 

9e53b6b70b81f213ee89f3270f3b8f997d5696f1

 

 

 

 

 

 

A co do fanfików, to na serio warto je odstawić na bok przy jakichkolwiek rozkminach :P Brałem udział w wielu dyskusjach,w  których ktoś się strasznie o coś kłócił, a potem stwierdzał, że widział to w fanfiku xD W moim fanfiku są Focke-Wulfy, twój argument jest inwalidą :F

 

 

Zgadzam się, że brak czegoś nie jest automatycznym zaprzeczeniem. Dlatego sądzę, że kucyki mają te cholerne czołgi, choć ich w serialu nie widać, a tylko je słychać :F

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To w przypadku Pinkie by dawało trzecie imię. U niej akurat Pie to ewidentnie nazwisko. Mamy Dwa imiona: Pinkamena i Diana oraz nazwisko Pie

 

BTW: Dziękuję za recenzję fanfika na łamach gazety. Za tak pozytywną recenzję - to bardo cieszy, choć osobiście nieco mnie zdziwiła tak dobra ocena.

Z tym smokiem to zapożyczyłem od Tosta imię, które mi wyjątkowo dobrze wtedy pasowało (zreszta Legitusa też - ale tutaj to już aluzja do smoczych łez). teraz jednak, kiedy koncepcja nieco się zmieniła i już nie jest tak wesoło, jakoś ciężko to zmieniać

 

Rozdział kolejny in progress:) Mam teraz dodatkową motywację do pisania:) Autorce jeszcze raz dziękuję.

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cieszę się Kredke, że zmotywowałam do pisania :fluttershy5:. A ocena dobra, bo fanfik wybitny, szczególnie na tle innych i szczerze zdziwiłam się, że nikt wcześniej "Wiecznej Wojny" nie zrecenzował, bo zasługuje na to w pełni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak ja lubię te dyskusje :D.

 

W każdym razie to o "nowożytności" trochę mnie zabolało. Fakt interesuję się historią, ale tutaj wolałem sięgnać do źródeł zanim palnę coś głupiego. A co do dalszych nazwisk będę uważnie śledził serial w poszukiwaniu kolejnych żeby obalić regułę. Na razie są Cake i Pie (tak, uznaję że to też nazwisko).

 

Co do odstawienia fanfików przy rozkminach to masz rację - trzeba z tym uważać. Nawet nie wiesz jak mnie kusiło, żeby w micie o religii nie zakrzyknąć wielkim głosem "NIE! Przecież istotą boską jest Kosmiczna Matirarchini i jej córki!"(Background Pony), jednak jakoś udało mi się powstrzymać :D. Ale nie powstrzymam się od wbicia jeszcze jednej szpileczki - Dinky jako córka Derpy to w głównej mierze również założenie używane w fanfikach a jednak uznałeś to za mit z serialu. (wiem wiem jestem wredny, niedobry i w ogóle). W każdym razie czekam na kolejne Twoje mity do obalenia i z pewnością ponownie będę im się uważnie przyglądał i komentował :D.

 

I zgadzam się! Skoro mają armatę to dlaczego nie czołgi? :D

 

Cahan - z pewną skruchą przyznaję, iż mogłem mieć coś wspólnego z tą sytuacją, gdyż jak jeszcze byłem w Brohoofie to przy popraciu innych dosyć głośno i gwałtownie sprzeciwialiśmy się recenzowaniu niedokończonych fanfików, a kiedy powstał pomysł odpowiedniego działu to nas rozwiało na dwie strony :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dinky jako córka Derpy to w głównej mierze również założenie używane w fanfikach a jednak uznałeś to za mit z serialu.

 

Przypomnę wstęp do artykułu:

 

Czyli co fandomowi się wydaje, a jaka jest prawda

 

            Pobawmy się w „Pogromców Mitów”. W tym artykule (i może kolejnych) będę podważał różne poglądy, i wyobrażenia o kucykach, które krążą po fandomie, a z którymi się nie zgadzam. 

 

 

Krążą po fandomie, a nie serialu. Zresztą to byłoby trochę głupie. Mity serialowe, które obalam serialem  :yay: 

 

Mamy Dwa imiona: Pinkamena i Diana oraz nazwisko Pie

No ale czemu twierdzisz, że to jest na pewno imię? Sam fakt, że ktoś ma wiele imion nie znaczy, że jedno z nich musi być nazwiskiem. Póki co nie przedstawiłeś argumentu. Twilight Sparkle, gdzie niby Sparkle to niby też nazwisko (bo egzaminatorka mówi "miss Sparkle") to nadal niczego nie przesądza. W dawnych czasach można było posiadać wiele imion, a żadnego nazwiska. Jedno otrzymało się na chrzcie, a drugie na bierzmowanie, przy czym nadal było się biednym nikim, np. kmieciem i nie mieć prawdziwego nazwiska.

 

Owszem, nie jestem w stanie udowodnić, że to NIE JEST nazwisko, gdyż nie znamy full kanonicznie reszty imion rodziny. Jak będzie ten odcinek o siostrach Pinkie, to może się dowiemy. Może tak, może nie... Flight to the Finish miało odkryć tajemnicę rodziny Scootaloo i nic nam nie dało.

 

Jednak póki co, bycie w 100% przekonanym, że Pie to nazwisko uważam za bardzo duży optymizm.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Czyli co fandomowi się wydaje, a jaka jest prawda

 

            Pobawmy się w „Pogromców Mitów”. W tym artykule (i może kolejnych) będę podważał różne poglądy, i wyobrażenia o kucykach, które krążą po fandomie, a z którymi się nie zgadzam. 

 

 

Krążą po fandomie, a nie serialu. Zresztą to byłoby trochę głupie. Mity serialowe, które obalam serialem   

 

 

Przyznaję, iż jest to ważki argument i przeoczenie z mojej strony (to o założeniu mitów wyłącznie z serialu). Jednak w takim razie nie dziw się, że czytelnicy (pewnie głównie ja) mogą się zdecydowanie jeżyć na podtytuł Twoich artykułów "a jaka jest prawda". Brzmi ciut za bardzo jak głoszenie "prawdy objawionej" na co jestem strasznie cięty (i muszę się pilnować bo niestety mam sam inklinację do jej używania) :D. A obalanie mitów serialowych samym serialem byłoby czymś absolutnie idealnym. W sumie jakby tak pomyśleć... może przetłumaczy się później Twoje artykuły i podeśle Hasbro żądając odpowiedzi na postawione pytania? Właśnie wyobraziłem sobie ich miny po otrzymaniu takiej wiadomości... bezcenne :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

 Nie sądzę, aby doszło. Pewnie codziennie otrzymują bilion maili sortu "WTF Twilight is invisible alicr for every pony in dammit Manehattan?" :)


Tytuły z reguły mają zwracać uwagę czytelnika, więc powinny choć odrobinkę szokować :YhZzy:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zdajesz sobie oczywiście sprawę z tego, iż coraz bardziej mnie prowokujesz, żebym przyjachał do Trójmiasta (lub ściągnął do Wrocławia), odnalazł Cię, usadził przy stoliku, wyjął flaszkę i rozpoczął normalną a nie internetową dyskusję na wszelkie tematy? :D

 

Poza tym mogłoby dojść a mogłoby nie dojść. Wszystko zależy od tego jak szokujący (i z gruntu fałszywy) dałoby się temat wiadomości. Myślę, iż użycie w temacie słowa "Copyright" byłoby kluczem do sukcesu. Ale dobra nie offtopuję dalej. Zaatakowałem artykuł, Ty odpowiedziałeś, dyskusja była fajna, jestem kontent i czekam na więcej :D

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Zdajesz sobie oczywiście sprawę z tego, iż coraz bardziej mnie prowokujesz, żebym przyjachał do Trójmiasta (lub ściągnął do Wrocławia), odnalazł Cię, usadził przy stoliku, wyjął flaszkę i rozpoczął normalną a nie internetową dyskusję na wszelkie tematy?

 

Echem, po to robimy te wszystkie zorganizowane meety :P Jak czytałeś mój artykuł "renesans trójmiejskiego fandomu" to zapewne widziałeś, że z etapu "meety KFC" jesteśmy teraz gdzieś indziej :P

 

Też się cieszę, że fajnie się podyskutowało. Szczególnie, że jestem kucykowym hiperanalizatorem i to znaczy, że ktoś to docenia :P

  • +1 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przejrzałem sobie i powiem, że numer oglądało się przyjemnie, więc:

18855ac161445067614f4ddb89cbcf80,62,37.j

 

W szczególności spodobał mi się artykuł, czy co to tam jest, o "Mitologii Fandomu", jednak zauważam tam parę błędów.

 

"Rainbow Dash mieszka w Cloudsdale".

Według mnie, jest to prawda, gdyż jej dom (który ukazany był co najmniej 2 razy) mocno różnił się od reszty mieszkań. Charakterystyczne dla podniebnego miasta kolumny oraz dominacja niebieskiego koloru. W dodatku, w odcinku "The Return to the Harmony" Flattershy szukała jej w oknie jednego z domów Claudsdale. A takie rzeczy, jak Pinkie, która idzie zaprosić RD na imprezę, to po prostu niedociągnięcia.

 

"Kucyki nie zabijają".

Tu się zgodzę z autorem, że jakaś walka itd. musi tam być, lecz dwa przykłady są, według mnie, błędne. Świnie na farmie... I tutaj pojawia się olbrzymi problem. Twórcy, projektując te świnie mieli całkowicie w nosie, co się z nimi dalej dzieje. Autorzy chcą po prostu oddać wygląd farmy. Te wszystkie pomysły, że Breaburn ma skórzaną kurtkę itd. to tylko takie dumania fanów. Twórcy po prostu wpierniczają to do serialu, bez zbędnego zastanawiania się, skąd się ten przedmiot wziął itd. On po prostu jest... wykreowany... przez grafików. Gdyby to był jakiś film o życiu po jakimś armagedonie, to bym się nie czepiał, lecz to jest świat bajkowy. Twórcy nie zwracają uwagi na takie pierdółki. Zwłaszcza, że większość wymienionych przez autora tego artykułu przykładów pochodzą z pierwszego sezonu, w którym bajeczka ta byłą jeszcze "dla dzieci". Co do szybki w chlebie... również to samo! Twórcy ją umieścili bez żadnego rozmyślania typu "Ale czy wtedy kucyki nie będą zabijać innych zwierząt?". Twórcy bajek po prostu mają to gdzieś.

Nie warto zwracać uwagi na takie rzeczy w bajkach, gdyż w nich ciąg przyczynowo-skutkowy wcale nie musi istnieć. Mam nadzieje, że napisałem to w odpowiedni sposób oraz że zrozumieliście, o co mi chodzi.

 

Ale nie licząc tego, gazetka spoko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Według mnie, jest to prawda, gdyż jej dom (który ukazany był co najmniej 2 razy) mocno różnił się od reszty mieszkań. Charakterystyczne dla podniebnego miasta kolumny oraz dominacja niebieskiego koloru.

 

Tutaj akurat przychylam się do zdania SPIDIego, iż Rainbow mieszka nad/w okolicy Ponyville. A charakterystyczna architektura tegoż domu może wynikać raczej z upodobań pegazów niż z przyporządkowania do jakiegoś miejsca. 

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Też obstawiam przy Spidim. Z tego co pamiętam, to w "Wonderbolt Academy" był idealnie widoczny dom RD nad jakimś wzgórzem, a obok niego żadnych zabudowań sugerujących Cloudsdale.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się