Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Elizabeth Eden

Igrzyska Śmierci II edition [O dziwo, Pony]

Recommended Posts

(30 powiadomień....)

Mimic westchnął, miał w planach jeszcze poćwiczyć magię. Ale i tak znał ją dobrze, wiec nie przejął się tym zbyt bardzo. Zauważył 2 ogiery i klacz, zignorował ich narazie. Na dodatek usłyszał o jakimś o pokazie indywidualnym, ciekawi go to trochę. Postanowił narazie wzlecieć na kilka metrów w góre by się przyjrzeć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Fortuna mnie nie obchodzi, sława także... . Tak naprawdę zrobiłem to dla... - Wtedy rozległ się głos klaczy który zapraszał na pokazy indywidualne. - No widzę że będziemy musieli odłożyć to na później, albo do czasu kiedy mnie zabijesz, narazka! Spoczko, powiedzmy że sojusz, no cóż, ja was nie skrzywdzę, ale nie każdemu powinno się stawiać cydr. - Powiedziałem z szerokim uśmiechem, odchodząc. Następnie skierowałem się na tak zwany pokaz indywidualny. Chyba będę musiał sobie to i owo poukładać. Ustawiłem na początek kilka manekinów w okolicy i przyszykowałem sobie miecze. Spojrzałem na Lunę, dość ciekawa postać, ciekawe jak bardzo jest obrzydzona takim klaunisiem z jednym okiem jak ja... .

- A więc mam zrobić cokolwiek? Spoczko. - Stwierdziłem wciąż się uśmiechając.

Na początek szybciorem wspiąłem się na szczyt okolicznej liny. Nagle puściłem linę i złapałem się tylnim kopytem, na nim kumulując obciążenie. Drugie kopyto chwilę później, przeciągnąłem przez głowę i szybkim ruchem w przód złapałem się liny przednim kopytem, po czym wybiłem się w górę, dosłownie biegnąc po suwicie i łapiąc się innej liny. Z tej natomiast zjechałem do góry nogami, po czym skierowałem się w kierunku dwóch mieczy. Wziąłem je w kopyta i zaczął bardzo szybko nimi kręcić, wciąż mając na twarzy ogromny uśmiech. W końcu nagle uniosłem się w górę dzięki sile napędowej obrotów. Wznosiłem się coraz wyżej, aż dotarłem do dachu i wtedy przestałem kręcić ostrzami. Przez chwilę stałem w powietrzu i powiedziałem "Rapid desant!'. Od razu zacząłem z niewiarygodną szybkością lecieć w dół, kierując się w stronę manekinów. W końcu uderzyłem o ziemię, a w powietrze wzbiła się drobna chmara pyłu która na chwilę mnie przysłoniła. Kilka sekund później można było zobaczyć mnie siedzącego na ziemi z zamkniętym okiem. Nagle manekiny rozpadły się wpół, przecięte mieczem a ja otworzyłem oko i się uśmiechnąłem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Luna obserwowała kucyka. Strasznie pewny siebie. Kiwnęła lekko głową i spojrzała na Cadance, swoją pomocnicę, ta tylko spłoszona nieznacznie kiwnęła głową.

- 11 na 12 - powiedziała z lekkim uśmiechem - Pan odprowadzi cię do pociągu - jeden ze strażników wskazał mu drzwi. 

 

(Lokacja pociąg:

Plan pociągu:

Cały Plan

Lokomotywa - Wagon Restauracyjny - Przedział wypoczynkowy(SPA) - Przedział 1(zwykły) - Przedział 2(zwykły) - Przedział członków rady Kapitolu -Przedział byłych zwycięzców - Przedział 3(zwykły) - Przedział Luksusowy - Przedział 4(zwykły) -I)

- Teraz prosimy Mimic Hole!

Edited by Elizabeth Eden

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mimic stanął na środku, szybko magią przelewitował 30 manekinów. Po wzięciu łuku i niezbędnych rzeczy, szybko wziął się do akcji. Wypuszczając naraz 3 strzały, które trafiły szybko w głowy manekinów. Teleportował się między 6 innych, po czym wyjął szybko miecz i obrócił się z ogromną prędkościa o 360 stopni, przecinając tym samym manekiny na pół. W stronę kolejnych wystrzelił pociski magiczne, czyli jego ulubiony czar. Pociski doleciały między kolejne cele i ekslodowały, dało się zauważyć kilka części manekinów leżących nieopodal. Po tym wszystkim, Mimic wystrzelił strzałę wzmocnioną magią, która spenetrowała 5 manekinów i poleciała w ściane. Uśmiechnął się, widząc że dalej ma talen w strzelaniu z łuku. Wzleciał 5 metrów w góre, i wystrzelił promień spowalniający. Mimo że krótko działał zawsze się przydawał, na wielki koniec podleciał do 2 ostatnich manekinów i sprawnym ruchem miecza obciął głowy. Po tym wszystkim uśmiechnął się szeroko i wylądował

-Może być?-zapytał dalej mając banana na twarzy

Edited by komputer

Share this post


Link to post
Share on other sites

Luna kiwnęła głową, a jedna z ,,Canterlotoniczaneczek'' prychnęła. ,,Cóż za arogancja''.

Luna uciszyła ją gestem kopytka i powiedziała pewnie:

- 10 na 12. Możesz iść do pociągu.

 

Później była Chrysalis, Sunset, Twilight Velvet, Pinkie Pie.

A teraz...

- Iron Flash.

 

(Zmieniłam tyle, że tu Kapitol nazywa się ,,Canterlot'')

Edited by Elizabeth Eden

Share this post


Link to post
Share on other sites

Iron Flash wziął miecz w magię i podbiegł do manekinów. Jednemu rozszarpał brzuch, drugiemu odciął gładziutko łeb, a trzeciego poszatkował na kawałki. Następnie skoczył wysoko i zaczął wirować z zawrotną prędkością. Wytworzyła się trąba powietrzna, która zmiotła z powierzchni ziemi sześć kolejnych, a niektóre rozpadły się w pył. Później rozpalił mały płomień, który przeniósł na kopyto i rzucił nim, podpalając kolejne cztery. Ostatniego manekina zabił w najbardziej zaskakujący sposób. Wspiął się na linę i zeskoczył na ziemię wywołując potężną falę uderzeniową, która rozdwoiła go na pół. Iron spojrzał w kierunku księżniczek i pokłonił się elegancko.

-Mam nadzieję, że was nie przeraziłem.-powiedział złowieszczo.

Edited by Kuba Czaplicki 12

Share this post


Link to post
Share on other sites

Luna pokręciła głową.

- Ani trochę. No dobrze...10,5 na 12. Możesz odejść - dodała ze stoickim spokojem.(pociąg)

- Teraz... (Po Braeburnie, Applejack i Twilight Sparkle) ... Sunrise!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Klaczka trochę nie pewnie weszła do sali, odetchnęła i skupiła się na zadaniu "wypaść jak najlepiej". Spojrzała na manekiny, rozsypane przed sobą, niczym szachownica. Do pyska wzięła mały scyzoryk, rozprostowała skrzydła i położyła na nich 4 topory. Stanęła przed nimi i rzuciła topory w górę, podskoczyła i kopnęła je z całej siły kopytami, robiąc salto w tył. Jeden z nich trafił manekina w skroń, drugiego w szyje, trzeciego w pysk, a czwartego w klatkę piersiową. Nie dotykając ziemi podleciała do 5 manekina i usiadła mu na plecach po czym szybko podcięła gardło scyzorykiem. Skończyła na trzeciego kopiąc kopytem w głowie, tak aby manekin upadł na ziemie, a scyzoryk wyrzuciła w stronę kolejnego, trafiła w oko. Widząc, że to już wszystkie, uśmiechnęła się szyderczo i wyjęła ostrze z oka. Stanęła przed księżniczkami i pokłoniła się nadal patrząc spod grzywy na nie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Luna pokiwała głową z uznaniem i spojrzała na swoje kuce.

- 10 na 12 - powiedziała. - Możesz odejść (do pociągu)

Prosimy...(Po Fancypants'ie, Night Lightie i innych...)

Rubby!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

W końcu! Dlaczego zawsze jestem ostatnia? Rubby Widziała dużo najrozmaitrzych żeczy. Zainteresowała się ścianką wspinaczkową i stołem rzemeślniczym. Podeszła do stołu. Wzięła gruby, długi patyk i kamień. Kamyk pocierała o stół, aż otrzymała ostre krawędzie. Usyskanym ostrzem zaczęła zaastrzać patyk. Powstała włócznia. Zostawiła ją na stole, i poleciała po manekina. Pociąnęła go na 10 metrów od ścianki wspinaczkowej. Obok ustawiła drógiego. Mając włócznie w buzi miała wolne kopytka. Zaczęła się wspinac po ściance. Gdy znalazła się na szczycie uniosła się na skrzydłach. Latanie nie było czymś w czym sobie radziła jak RD, ale itak szło jej dość dobrze. Wzięła w kopytko włócznię. Zaczęła leciec w stronę manekina robiąc przy tym beczkę, dzięki której się bardziej rozpędziła. Wbiła broń w korpus jednego z nich. Będąc na ziemi podbiegła do drugiego i zaczeła go atakować. Przy pomocy tylko kopytek zmasakrowała jego ciało. Potem ponownie nabrała rozpęd, i w rozbiegu wykopem z obrotu innego manekina. Ukłoniła się i czekała na ocenę.

Edited by maisha737

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

(Staram się je poprawiać. Dla dysortografika to nie jest łatwe :( )

Rubby ukłoniła się ponownie i wyszła z sali. Ruszyła w stronę pociągu. Gdy znalazła się w sierodku zaczęła szukać sojuszników.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wciąż siedząc na ziemi, spokojnie czekałem na werdykt. Nagle usłyszałem księżniczkę która przyznała mi 11 punktów. Podniecony wykonałem salto, po czym popatrzałem na nią uśmiechnięty i powiedziałem:

- Mam nadzieję że to jedynie początek rozrywki jakiej ci, a także sobie dostarczę . Żegnam na razie.

Zaraz po mojej wypowiedzi, wstałem na przednie kopyta i wykonując moonwalk skierowałem się w stronę pociągu. Wewnątrz spostrzegłem plan pomieszczeń. Muszę przyznać że zaciekawiło mnie jak wyglądają byli zwycięscy, więc do ich przedziału udałem się na początku. Na pewno jest tam jakieś okienko przez które będę mógł ich zobaczyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Może jest ktoś w 4? Niestety nikogo tam nie było. Zmęczona swymi popisami położyła się na jednym z paru posłań w tym pokoju. Szybko zasnęła.

Edited by maisha737

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mimic się uśmiechnął po przyznaniu punktów, po czym wszedł do pociągu i skierował się ku wagonowi restauracyjny. Był głodny więc czemu nie, po rozmyśleniach przyśpieszył nieco tempo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Rubby nie mogła spać długo. Miała same koszmary związane z Igrzyskami. Gdy się obudziła, znów zaczęła szukać. Poszła do wagonu byłych zwyciężców.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W końcu znalazłem się w wagonie który łączył się z wagonem byłych zwycięzców. Przyłożyłem ucho do drzwi by coś nasłuchać. Po pewnyn czasie lekko mnie to znudziło i oparłem się o ścianę, po czym usiadłem na ziemi, myśląc, jak ich podglądnąć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mimic przybrał kwaśną minę gdy zauważył że nie ma skąd wziąść trochę miłości, momentalnie jego dobry humor prysł. Wziął więc dużą porcję sałatki warzywnej i sok do popicia, po czym skierował się ku do stołowi. Z zaskoczeniem stwierdził że jest tu też Iron, jednak dalej szedł w kierunku mebla.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Gdy Rubby znalazła się przed wagonem nyłych zwycięzców, zaóważyła Rapida. 

-Hej, jak ci poszło?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mimic dosiadł się do Irona, widać było że nie ma zbyt dobrego humoru

-I jak ci poszło?-zapytał po tym gdy usiadł, nadal obserwując dziwnym wzrokiem sałatkę

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wciąż siedziałem na ziemi. Powoli zacząłem zasypiać, aż nagle usłyszałem za sobą głos. To była dobrze znana mi klacz.

- Nie najgorzej, 11 punktów. - Odpowiedziałem wyciągając się.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...