Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Elizabeth Eden

Igrzyska Śmierci II edition [O dziwo, Pony]

Recommended Posts

-Nieźle-Mimic szybko stwierdził-Ja miałem 10, ciekawe jak...-odpowiedział tonem który wskazywał że jest zaskoczony tym że aż tyle dostał, po tych słowach wziął się z niechęcią do jedzenia sałatki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

-Na pewno byłam najgorsza ze wszystkich. Musiałam pokazać coś co nie jest moją specjalnością, bo jak pokazać medycynę?

Edited by maisha737

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Słowa tej klaczy podniosły ją na duchu. Może nie umrę od razu.

-Tez mogłabym coś zjeść.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mimic z nieukrywaną niechęcią jadł sałatkę, bo jak jeść coś tak obrzydliwego. Lepsza jest miłość lub inne pozytywne uczucia, doskonale pamiętał ten smak. Uczucia mają najlepszy smak

-Ech ohydna ta sałatka-stwierdził na głos Mimic, wiedział że podmieńce nie lubią tego typu pożywienia

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Tak, takie powiedzonko które kiedyś usłyszałem od przyjaciółki. Po prostu nie mogę się doczekać rozpoczęcia - Powiedziałem wchodząc do wagonu. - Hej popatrz to nasz stary znajomy i ten changeling.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W pociągu rozległ się zimny, klaczy głos należący do Cadance.(to ona potrafi mówić zimno?... hm...)

- Wszyscy trybuci mają dobrowolnie oddać się wszczepieniu identyfikatorów - niektóre kucyki jęknęły.

Do przedziałów weszli żołnierze w białych kombinezonach z naszytym słońcem - symbolem Canterlotu i Equestrii (Panem).

Podeszli do Rubby i innych, od każdego żądając wyciągnięcia kopytka.

Edited by Elizabeth Eden

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

-Nie mam pojęcia co zjemy. - Nagle rozległ się komunikat. Podała kopytko żołnieżowi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mimic bez słowa wyciągnął kopyto, by było już po problemie-przez ten czas zaczął pożywiać się pozytywnymi uczuciami od Irona, świadczyło o tym ledwo widzialna czerwona chmurka która kierowała się do rogu podmieńca

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Hej! Iron, to ja, ten kucyk którego poznałeś! Chętnie z wami zjem. Co na deser, obiad a może śniadanie? A i cześć... nieznana mi osobo. - Powiedziałem z szerokim uśmiechem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...