Skocz do zawartości

Cahan

Moderator
  • Zawartość

    4042
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    144

Wszystko napisane przez Cahan

  1. Pierwsze wrażenie: Lyoko, a o justowaniu, to się zapomniało, nie? Z innych błędów: są powtórzenia i to całkiem sporo, znalazłam też błędy zapisu dialogowego. Poza tym jest ok - czyta się łatwo i dobrze. Samo opowiadanie przypomniało mi o innym fiku, a dokładniej o Nosflutteratu. Pewne motywy są identyczne, ale tak jak wersja z Flutterką jest komedyjką, tak ta z Sunset to SoL. I jako SoL jest ok, a sam temat jest dość ciekawy i chętnie zobaczyłabym wielorozdziałowca z tym wątkiem. Bo tak cierpi na to, na co cierpią krótkie plasterki życia - no niby spoko, ale co z tego wynika? Jakoś nigdy nie potrafiłam się cieszyć tym typem fanfików. Swoją drogą - nieźle wyszło przemycenie mroczniejszej tematyki. Dużo lepiej niż w tamtym fiku z Kryształowym Imperium.
  2. Sun, Sun... Mogłeś napisać prostą komedyjkę z prostackim erotycznym humorem i serią pomyłek. I to by się nawet udało gdyby nie to, że zrobiłeś wiele rzeczy by to zepsuć. Bo widzisz, selerku, są tematy, z których się nie żartuje. Bo są naprawdę poważne, bolesne i nieśmieszne. I aktualne. I traktowane niepoważnie oraz trywializowane w naszym społeczeństwie. I należą do nich gwałty oraz molestowanie seksualne. Również na mężczyznach. A kiedy coś jest powodem do żartów, bo mężczyzny nie można zgwałcić, a molestowanie to nic... To potem wszyscy mają w dupie ofiary, bo to przecież nic. Problem w tym, że to nie jest nic. To jedne z najohydniejszych, najobrzydliwszych rzeczy jakie można komuś zrobić. I zapewniam Cię, że to nie jest nic zabawnego. Nie życzę ci byś przekonał na własnej skórze, ale życzę byś zmądrzał i nigdy więcej tego nie robił. Bo gwarantuję, że będę to tępić. A poza tym, że treść jest momentami rakowa? Forma jest w porządku, styl lekki. Opisy całkiem spoko. Niektóre żarty dobre, zakończenie w sumie też. Humor nawet zabawny, nie licząc gwałtów i obrzydliwych tekstów o brzoskwinkach. Nic szczególnego, ale jako odmóżdżacz się nadaje.
  3. Miałam to skomciać dawno temu, ale wyszło jak wyszło. Przybywam by naprawić mój błąd. Niestety będzie krótko, bo tak jest, kiedy komentuję po czasie. Ten rozdział jest utrzymany w innym klimacie niż poprzedni i jest zdecydowanie lżejszy i zabawniejszy. Jest też nieco recyklingu ze starej wersji. Z ciekawych rzeczy (nie żeby były tu nieciekawe), mamy diadem i scenki z przeszłości. Trochę Fallout: Equestria, ale lepiej i zdecydowanie bardziej naturalnie to wyszło. Fajnie, że to wyszło tak późno - już wcześniej były momenty i pewne zajawki, ale to jest hmm... mocniejsze i bardziej bezpośrednie. Widać wejście Wiedźmy w kolejną fazę. No i dobrze znowu zobaczyć Faitha, Pinkie i Rarity, szczególnie jako zespół. Ich interakcje i dialogi to złoto. No i żarty. Żarty lepsze niż w większości komedii, a mimo wszystko rozdział jest poważny, kiedy trzeba. Poproszę więcej tego towaru.
  4. Skoro nadrabiam komcie, to nie mogę pominąć Łabędziego Śpiewu. To opowiadanie mnie zachwyciło, podobnie jak resztę redakcji Equestria Times. Humor wstrzelił się idealnie w nasze gusta. Dla innych ludzi - jest dość hermetyczne, a bez znajomości ludzi, interakcji pomiędzy nimi oraz naszej historii, zdecydowanie sporo traci. A przecież już sam tytuł jest śmieszkowy. Sam tekst jest poprawny i zgrabnie napisany. Czyta się lekko i przyjemnie. Za to oburza mnie brak realizmu: Jeśli ktoś to przeczytał i zrobiło mu się smutno, to niech wie, że niepotrzebnie - to tylko redakcja ET.
  5. Czasami są takie dni, że jest deadline do ET, pomysłów brak i wtedy sięgam po fanfikową kupkę wstydu. A ten był akurat na wierzchu, a do tego autor dobry, długość w sam raz by ogarnąć na szybko... No to przeczytałam. Mam mieszane uczucia - przede wszystkim mam wrażenie, że opowiadanie było pisane na przynajmniej dwa posiedzenia i na początku proces tworzenia szedł opornie, bo zdania są poprawne, ale nie są... masełkowate. A potem to się zmienia. Na pewno nie pasują mi tagi, bo to bardziej slice of life niż komedia, a już na pewno nie randomowa komedia. Żartów jest stosunkowo mało i są proste, ale się parę razy zaśmiałam, a o to chodzi, więc egzamin zaliczony. Mimo wszystko tekst jest przez większość czasu raczej poważny i serialo... equestriagirlsowy. Bohaterki i ich interakcje są wykonane bardzo wiernie w stosunku do oryginału. I właśnie trochę w tym problem - po prostu spodziewałam się czegoś innego. To nie jest tak, że z tym opowiadaniem jest coś nie tak, bo jest poprawne i miłe. Po prostu ja jestem czytelnikiem, który lubi fajerwerki, wybuchy i masowe egzekucje, a niekoniecznie serialowość. Ale na pewno poleciłabym to opowiadanie ludziom, którzy lubią Equestria Girls, lubią spokojniejsze klimaty i w fikach szukają przedłużenia swojej ukochanej produkcji, bo Jedyna Taka Historia spełnia te wszystkie cechy i robi to naprawdę dobrze. Za to sugerowałabym zmianę tagów - usunęłabym random i dałabym slice of life. Btw. zaintrygowało mnie to zakończenie i ciekawi mnie, co one właściwie dostały.
  6. Czeeeeeść, to ja, bo któż by inny? Przynoszę serię requestów oraz kredkowy bazgroł z dedykacją dla naszego kochanego pana i administratora Bilonka. Cahanjack vs. Dolarae Request Series 1: Trash Request Series 1: Mango Request Series 1: Mare with AK-47 Request Series 1: Danger Above Request Series 1: Changeling Request Series 1: Forbidden Love
  7. Czy czasu upłynęło tak mało, że do tej pory nic tu nie powstało? Czy konkurs okazał się nieciekawy, zaś sam temat trudny bądź nudnawy? Wiedzcie jednak, że nadszedł dzień łaski, termin wydłużam do 5 lipca, moje wy kiełbaski ^^
  8. Pierożki i pierożkowe! Przed Wami... NOWY, ŚWIEŻY, JEDYNY W SWOIM RODZAJU... NUMER EQUESTRIA TIMES! A w nim: KOTY - recenzja od Gray Picture KĄCIK KULINARNY - zdobądź szacun w kole gospodyń wiejskich TECZKI REDAKCYJNE - poznaj tajniki naszej pracy i zacznij nas szantażować OSTATNI SEZON NAUK PŁYNĄCYCH Z SERIALU - napraw swoje dobre nawyki i zastąp je złymi ARTYKUŁ o HELPIE'S CORNER - żebyście wiedzieli jak im pomóc GOŁE KLACZE - bo kto nie lubi gołych klaczy A to wszystko za jedyne 0,99 zł albo i więcej, które możecie przeznaczyć chociażby na najbliższe schronisko dla zwierząt! Tzn. za darmo, ale tradycyjna forma opisu mi się znudziła. Pamiętajcie o komentarzach! Linki do numeru: https://issuu.com/equestriatimes/docs/038 https://drive.google.com/file/d/1hIzVd2DtnWMPP_oYkZzW2jFZdVbV1bRU/view
  9. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  10. Wróciłam do Wiedźmina 3 po kilku latach przerwy i po ograniu gier z serii Dark Souls i powiem, że Wiesław jest teraz dla mnie niesamowicie irytującą grą przez większość czasu - a  w przeszłości ukończyłam go na zasadzie "wszystkie questy i znaczniki poza kontrabandą na Skellige". Ale najbardziej mnie razi skopana ekonomia, w której za zlecenie dostaję tyle kasy, że nie stać mnie by kupić za to wódkę. Oraz system znajdziek. W Białym Sadzie zdobyłam chyba receptury na odwary z większości potworków z late game, ale nie na jakieś podstawowe potki.

    1. Cipher 618

      Cipher 618

      Odbiłem się od tej gry dwa razy. Sam nie wiem dlaczego. Może to kwestia niezbyt ciekawego systemu walki? A może systemu rozwoju postaci, który jakoś mi nie podszedł? :fswhat: Tak czy inaczej, trzeci raz do niej nie wrócę

    2. Cahan

      Cahan

      W przeszłości bardzo dokładnie ją ograłam i wtedy byłam zachwycona, aczkolwiek już wtedy nie umiałam do niej wrócić, podczas gdy w Skyrima pykam raz na jakiś czas od wieeeelu lat. No, ale w międzyczasie spotkałam gry takie jak Dark Souls czy Bloodborne i Wieśkowa walka oraz kontrola nad postacią i ten otwarty świat, który szybko się nudzi - no, to boli. Nie wiem jak daleko zajdę nim stwierdzę, że to walę i idę przejść czwarty raz Dark Souls 3 czy wbijać platynę w Bloodborne.  Albo któreś hirołsy. Albo ograć coś, czego nie ograłam.

    3. BiP

      BiP

      Ja grałem dwa razy w tę część, raz na PS4 i potem na PC, ale już do niego nie zamierzam wrócić, mimo iż nawet nie zacząłem ostatniego dodatku, bo nie chcę właśnie psuć sobie wspomnień o tej grze, a jestem pewien, że szybko bym się odbił z niesmakiem od tej części. Jak dla mnie to najlepsza fabuła i klimat mimo wszystko było w jedynce, gra była liniowa, bez możliwości powrotu do poprzednich lokacji, ale jednak fabuła najmocniej trzymała.

  11. Smak Arbuza powraca. Naklepałam 64 strony. Jak zostaną przepatroszone i poprawione, to wrzucę.

  12. Dacie radę. Może nawet przedłużę termin. Ale może nie, także proszę by grzecznie pisać
  13. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  14. Przypominam, że do końca maja jest czas na oddawanie prac na konkurs w dziale Zecory - o plagach i chorobach zakaźnych. Konkursy tak naprawdę są 2 - rysunkowy i literacki. Przewidziane są nagrody. Także idźcie i rozmnażajcie swoje fiki i rysunki!

    1. Pokaż poprzednie komentarze  [5 więcej]
    2. Flutterhugger

      Flutterhugger

      Wątpię. Po prostu się nie chciało Ci. :flutterbitch:Tak jak ja piszę fanfika od 2015 roku i nie zanosi się żeby skończyć 1 rozdział, ale to tylko przez bycie leniem.

       

    3. Cahan

      Cahan

      Ruszajcie zady, a nie :rainpriest:

    4. Flutterhugger

      Flutterhugger

      Może w wakacje:sweetie2:

  15. Hej, to znowu ja! Pragnę przypomnieć o konkursie. Macie jeszcze prawie miesiąc.
  16. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  17. Cahan

    Zapytaj Zecorę

    Wielka? Nie wiem, czy powinno mi być bardzo miło, czy sugerujesz, że ostatnio mi się przytyło... Dobrych wspomnień z młodości mam naprawdę wiele, acz w najlepszym nie goszczą zabawy czy przyjaciele. Obawiam się, że nie jestem zbyt ciekawą klaczą, bo moje próby szamańskie najwięcej dla mnie znaczą. Nie znajdziesz w nich magii, ani mikstury lecz rzeczy ważniejsze dla naszej kultury. Gdy inni tańczyli i ucztowali, na mnie duchy leśne czekały. Samotną wędrówkę nocą podjęłam, na szczyt najwyższy w rejonie się wspięłam. I pod całunem granatu nieba, poznałam to, czego było mi trzeba. Wiedzę, że mym przeznaczeniem, jest służyć wiedzą oraz sumieniem.
  18. Cahan

    Zapytaj Zecorę

    @SebastianRichCountryOwner Wybacz, że wcześniej Ci nie odpowiedziałam, ale pierw zajęta byłam, a potem zupełnie o tym zapomniałam. To nie zadanie dla mnie, ta sprawa z lekiem na COVID-19, do tego potrzebne są laboratoria, linie komórkowe, a nie zioła i maście. Chorób wirusowych się zazwyczaj w ogóle nie leczy, tylko objawy się tłumi, bo to są niemiłe rzeczy. Istnieją rzecz jasna pewne wyjątki, jak choćby abakawir, zydowudyna, lamiwudyna - dzięki nim się wirusa HIV w ryzach trzyma. Ale nie tylko nukleozydów analogami stoi cała walka z wirusowymi chorobami. Oseltamiwir uderza w białka konkretne, amantadyna psuje wnikania do komórki plany niecne. Jednakże to co w innych przypadkach poskutkowało, z SARS-CoV2 już wcale nie musiało. Pamiętać należy też o innej kwestii - choć na niektóre choroby leki dobrze znamy, to wciąż na nie chorujemy oraz umieramy.
  19. Ten rozdział tak naprawdę składa się z kilku krótkich, osobnych rozdziałów i w sumie wszystkie były ciekawe. Co prawda jest motyw przewodni o imieniu HEREZJA, który wszędzie się przewija i łączy je ze sobą, ale i tak... Wygląda to raczej na krótką część Koła Historii, wepchniętą w jednego docsa. Nie twierdzę, że to źle, potraktuj to raczej jako moje przemyślenia. Najmniej chyba podobał mi się ten o szczurach, bo skavenów lubię jedynie mordować i ich los nawet w KH średnio mnie obchodzi. Oczywiste, ciekawym jest, że Nieśmiertelni mogą zrobić coś takiego, ale oni zawsze byli dupkami, że tak to określę. To że Mahomet o imieniu, którego i tak nie zapamiętam wymyślił taką, a nie inną wiarę, to jedno, ale dziwi mnie, że w tym świecie tak łatwo zebrał popleczników. Krucjata przeciwko bogom-demonom, którzy potrafią spalić całą armię przeciwnika, to takie 2/10. W świecie KH prędzej bym się spodziewała licznych niezadowolonych, że jakiś Nieśmiertelny dupek wbił do świata i mówi im jak mają żyć, gdyż mu się należy. Ale otwarty atak bez większego przygotowania? Konie z Arabii mogłyby zgromadzić NajwiększąArmięŚwiataTM, a i tak nie miałyby szans. Chyba że istnieje magia zdolna zniszczyć ogniste skrzydlate jajo. Fanatyzm religijny pomylonego kolesia z pustyni to jedno, ale jak przekonał do tego masy w tym świecie i to tak szybko? Znaczy, to że mogli Saoshyanta uznać za demona jest nawet sensowne, ale z demonami jest taka sprawa, że mało kto przeciwko nim wstaje, bo to oznacza wpierdol. Mahomet umarł i jego ziomki obudziły się, że czas spadać, bo pomysł był najzwyczajniej w świecie głupi. Potem przyjęli stanowiciela i bawili się w mądrą politykę, mającą zapewnić im pokój, bogactwo i święty spokój. Ale ja na ich miejscu bym się bardziej bała i próbowała zwiać pod skrzydła innego Nieśmiertelnego. Z prostego powodu - sprawy w KH nie są czysto polityczne. To religijna ideologia istot niemal boskich. Potem dostaliśmy kuce ze Skandynawii, które nawiały od Celestii i Rimstuara (i to od Saoshyantowych kultystów z dominium Rimstuara) i tu wyszła bardzo zabawna rzecz i wątek kontynuowany w części klasztornej. Nieśmiertelni różnią się między sobą do tego stopnia, że ziomek u Celestii, który czci ogień, bo czci Saoshyanta jest heretykiem, mimo że na całym świecie (a przynajmniej w tej części świata) panuje niby jedna religia. Niby. Ale w praktyce nie. I Nieśmiertelni mają z tym problem. Podobnie jak z tym, czy rysunek ognistego jaja jest wystarczająco zajebisty. To pokazuje jakimi ograniczonymi istotami są tak naprawdę Nieśmiertelni. Oraz że się boją. Czegoś. No i opactwo - niedźwiedzi kapłan odkrywa, że Nieśmiertelni i Aitiokratia cierpią na pewnego rodzaju "schizofrenię". I choć uważam, że ten fragment jest najsłabiej napisany pod względem dialogów, etc., to strasznie podoba mi się jego znaczenie. Wierni zaczynają dostrzegać rysy na tym świecie i na swojej religii. I zadawać pytania. A to musi przynieść burzę do tego świata.
  20. Cześć, prymulki! Patrzcie, mamy marzec i wydajemy marcowy numer... Zaraz... Ale kwietniowy może będzie w kwietniu! Numer 37 zdecydowanie stoi obrazkami - Redi narysowała dla nas tę piękną okładkę, Victoria Luna i Catkitty wstępniaka, a Porcelanka wspaniały komiks (oparty na faktach!), to jeszcze Souls Tornado odkrył w sobie wewnętrznego tłumacza i ducha wydań komiksowych fandomowych czasopism. Nawet dopadliśmy i zmusiliśmy dwie artystki, dlatego przeczytacie u nas wywiady z Pingwinową oraz Victorią Luną. Gray podzieli się z Wami swoim bogatym wnętrzem, a Malvagio zrecenzował kolejny kucowy komiks. Doczekaliście się również kolejnego odcinka Ćwiczeń Młodego Pisarza (z którego dowiecie się, że wena jest samicą psa) oraz Nauk Płynących Z Serialu (to już prawie koniec, rosiczko, jak dobrze). Linki: https://issuu.com/equestriatimes/docs/037 https://drive.google.com/file/d/1PfN9qjBZvmCjCxPdaptGFig1SIGrpxi1/view
  21. Cahanowe Ogłoszenia Parafialne

     

    Jeśli zastanawiacie się gdzie jest Mrok Duszy, to zostawiłam moje notatki odnośnie mechaniki i scenariusza w mieszkaniu w innym mieście. Tak, postaram się coś ruszyć na dniach.

     

    Jeśli czekacie na moje fiki, to aktualnie piszę Smak Arbuza i tempo mam całkiem niezłe. Ale rozdział 7 będzie po prostu długi i podejrzewam, że w paru miejscach trafię na opór i zgrzyty. Po tym jak zostanie ukończony (nie opublikowany), napiszę kolejny rozdział Cienia Nocy, ponieważ postanowiłam pisać te fiki na zmianę. Cień jako rewrite powinien pójść szybciej, ponieważ mam szkielet fabularny, na którym tworzę - choć starą treść w większości zupełnie usuwam.

     

    Postaram się też ruszyć nową zabawę w Dziale Zecory - Wielki Quiz Nauk Przyrodniczych w formie zagadek pisanych wierszem.

  22. Fanfik powstał już dawno temu, w sumie nie pamiętam kiedy dokładnie. Ale tak jak i wtedy, tak moja opinia jest taka sama. Widać, że to poprawiona i wygładzona wersja. pod względem czysto rzemieślniczym nie można Biuru reformacyjnemu niczego zarzucić. Jednak opowiadanie cierpi na... brak tego czegoś. Dostaliśmy lekką i poprawną komedyjkę, jednak brakuje jej dobrej puenty i jakiegoś walnięcia. Bo ta z Cozy Glow wydaje mi się słaba - jakoś strasznie nie przemaglowali Tempest w tym urzędzie, ba jak na mój gust, to wszystko przebiegało całkiem spoko. Może gdyby pokazano zmagania w Urzędzie Miasta odnośnie imienia, to miałoby to więcej sensu. Przyznaję, że irytuje mnie nazywanie Tempest jej starym imieniem (jest długie i głupie). Jeśli chodzi o żarty, to większość po prostu była - najlepsze było pole ryżowe oraz niektóre docinki i teksty Trixie. Sądzę, że dużo lepiej oceniłabym ten tekst, gdyby był częścią jakiegoś wielorozdziałowca. Jako pojedynczy twór jest poprawną komedią, o której zapomni się tydzień później. Choć podoba mi się sam pomysł biura reformacyjnego (i brzmi jak coś, co mogłoby istnieć w Kruchości Obsydianu :P). W ogóle ten fik przypomina mi mocno serię Czterogodzinki.
  23. To było świetne. Rozdział generalnie można podzielić na dwie części - Erynia i cała reszta. POV niebieskiej wiedźmy stanowi większość tekstu i spokojnie obroniłby się jako zupełnie samodzielny twór, przywodzący na myśl opowiadania wiedźmińskie oraz niektóre wybitne questy z gier. Niesamowita, gęsta atmosfera i ciężki klimat. Perfekcyjne budowanie napięcia, piękne opisy i ładne przedstawienie całej historii, która pozostawia pewne niedopowiedzenia i pozwala czytelnikom na własne interpretacje. Tak, uważam, że rozdział drugi tomu drugiego, to jeden z najlepszych fragmentów jakie czytałam. Nie tylko w Wiedźmie, tylko w ogóle. A do tego Erynia . Chromia była ok, ale jakoś nigdy mnie nie porwała, podobnie Au. Erynię zaczęłam lubić już w poprzednim tomie, ale tutaj naprawdę dała czasu. Strasznie lubię jej poczucie humoru, jej sposób postrzegania świata oraz to w jaki sposób przeklina. Coś czuję, że gdyby istniała, to byśmy się ze sobą dogadały. Chętnie powitałabym więcej takich rozdziałów lub nawet spin offów. Wiedźma stała się bardziej pogonią za Au, polityką i wątkami z przeszłości, a zaczęło w niej pojawiać się mniej zwykłego, spokojnego szlachtowania potworów w jakichś lokacjach pobocznych. To jest fajna odmiana. Nie znaczy to, że mniej lubię główną oś fabularną, po prostu takie opowiadania wiedźmińskie pozwalają lepiej poznać wiedźmy jako grupę. Chodzi o to, że Chromia przede wszystkim miała swojego questa "zemsta za zabójstwo ukochanego", a Erynia była pomocnicą Aloe. I tak, czasami zebra robiła coś wiedźmińskiego, zwłaszcza w pierwszym tomie przed Manehattanem, ale to nigdy nie było takie intensywne jak ten rozdział. I żeby było jasne - to było ok, ale rozdział II, to jest sztos i tyle w temacie. Dawno nie czułam się tak zaangażowana w lekturę fanfika i w rozkminy. Dawno tak nie czekałam na kolejne strony (dla tych którzy nie wiedzą: jako prereader miałam wgląd w sam proces pisania). Gdybym mogła, to jeszcze raz bym zagłosowała na EPIC. Tylko za ten rozdział. Panie i Panowie, oto prawdziwa perła. A odnośnie innych wątków - Tiv był ok, ale mnie nie porwał. Może dlatego, że pojawił się w trackie POVu Erynii i dlatego, że nie mógł zabłysnąć na jej tle. Jednak pod względem fabularnym jest interesujący. Zaś sama końcówka z pewną wiłą... Cóż, już czas. Dobra zajawka, choć nie lubię jeleni jako rozumnej rasy w uniwersum MLP: FiM. Podsumowanie: Jeśli wcześniej nie czytaliście Wiedźmy, a czujecie się zainteresowani, to przeczytajcie rozdział II tomu II.
  24. I się doczekaliśmy. Ciekawe ile przyjdzie czekać na kolejny rozdział, bo ten... To chyba najdłuższy rozdział Obsydianki, ale tego w ogóle nie czuć. Szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś innego - że znajdą ją po kilku stronach i dojdzie do konfrontacji Twalota i Starlota z Obsidian. Za to dostaliśmy coś, co w zasadzie zachowało status quo, nie licząc wprowadzenia syna Fluttershy - spoko ziomek, swoją drogą. Podoba mi się tempo akcji w tym rozdziale, podoba mi się również pewne ograniczenie bombardowania świata przedstawionego, które w poprzednich rozdziałach było aż za duże. A także pewna nieprzewidywalność - przez moment rozważałam nawet opcję, w której Obsydianka ucieknie na dłużej. Albo trafi do Fluttershy i cóż... to by było ciekawe, ale chyba cieszę się, że jest jak jest. Inaczej fik mógłby być przeładowany. Czasem dobrze robią takie momenty, w których fabuła jest dość prosta, podobnie jak interakcje i mamy okazję by po prostu cieszyć się opisami i wartką akcją. Opisy są w porządku, podobnie jak budowanie napięcia, które się tu naprawdę udało. Chwalę również to, że umiejętności bojowe księżniczki są raczej marne. Humor również w porządku. Jest ghatorrowo, jest serialowo, jest przyjemnie. Zaś Obsidian łatwo współczuć i ją zrozumieć. Twilight i Starlight mają odczucia podobne do czytelnika, a to dobry znak. Wskazuje na umiejętność kreacji postaci oraz na spójność świata przedstawionego, ponieważ z perspektywy tych bohaterek taka reakcja ma sens i jest prawidłowa. W sumie to mam wrażenie, że spotkanie z synem Shy bardziej pomoże jej wyjść ze skorupy niż wszystko, co dotychczas spotkała w Equestrii. Dlatego, że on jej nie znał. Rarity wykonała kawał dobrej roboty z korektami. Co prawda czytałam to w trybie czytelnika, a nie prereadera, ale w zasadzie nic szczególnego nie rzuciło mi się w oczy. Szybko poszło, dobra rozrywka, daję okejkę, kiedy Fallout? A tak poważnie - czekam na właściwą konfrontację, bo rozdział V, choć dobry i przyjemny, wydawał się strasznie krótki. Paradoksalnie.
  25. @Zegarmistrz, ale Ponyville założyli dopiero rodzice babci Kowal. Nawet jeśli wcześniej były tam jakieś wsie, to nie było nimi Ponyville.
×
×
  • Utwórz nowe...