Dzięki za koment i te kilkadziesiąt uwag. Cieszę się, że się podobało. Zwłaszcza Daring, bo właśnie planowałem z niej zrobić kogoś w tym stylu. Takiego trochę płytkiego Indianę, który po prostu myśli prosto, by zapomniane artefakty nie były zapomniane i by móc zarobić na opowieściach o ich poszukiwaniu.
Co zaś się tyczy, czemu Twilight tak mało wie, to wyszedłem z założenia, że żeby zadawać jakieś pytania, trzeba jednak wiedzieć co nieco o co zapytać. Plus założyłem, że Twilight nie będzie kwestionować w żaden sposób tego, co jej powie Celestia (i Luna). Weźmy kucoperze. (Tego w tekście nie było, a może powinno. )Twilight widziała dwa na święcie koszmarów i dowiedziała się, że to dwa pegazy w magicznych zbrojach. Wcześniej Celestia jej powiedziała, że gwardia Luny nosiła magiczne zbroje z zaklęciem iluzji. Bo Celestia niekoniecznie chciała mówić, że Cała rasa kucyków (kucoperzy) zniknęła, trochę w obawie przed prześladowaniami, a trochę dlatego, że nigdy się do końca nie zintegrowała. Tak było łatwiej. Z czasem wszyscy to łyknęli, a inne wersje były albo fantazją, albo teoriami spiskowymi.
Tymczasem Daring szperała po archiwach gryfów i innych ras, przekopywała świątynie i słuchała opowieści, z których coś poskładała.
Tak czy inaczej, uznałem, że Twilight nie będzie tego kwestionować, bo i po co.
Prawdopodobnie powinienem był to dużo mocniej zaakcentować, ale cóż, mówi się trudno.
A powiem ci, ze rozważałem danie Luny zamiast Twilight, ale doszedłem do dwóch wniosków. Po pierwsze, nie umiałbym zrobić takiej ,,współpracy" i nie mógłbym dać takiego gadania o ,,organizowaniu" fantów do muzeum, a po drugie, osadziłem to mniej więcej w momencie, kiedy Twilight była księżniczką na posyłki. Więc czemu Luna nie miałaby jej wykorzystać. Może w ramach lekcji, a może w ramach lenistwa. A czy Twilight odmówi ksieżniczce?
A gdzie ten crosover z wieśkiem? Bo jeśli myślisz o tym, że kuce to elfy, które przeszły do świata ludzi, to kompletnie tego tak nie widzę. Znaczy, ma sens, ale nie myślałem w ten sposób. Po prostu stwierdziłem, ze zrobię tak, że opowieść świateczna była prawdą, bo tak. A skoro tak, to kuce musiały opuścić świat, który zepsuły.
Cóż, co do zakończenia, wydawało mi się właśnie ok, takie... niespodziewane.
Aczkolwiek, jestem w stanie zrozumieć twój punkt widzenia.
Szczerze, nie myślałem o jakiejś większej serii z Daring. Ta postać ma kosmiczny potencjał na bycie Indianą... Dobra, ona jest indianą, ale ma solidny potencjał by pokazać nieco tła jej działalności. Że defacto kradnie, demoluje, nagina fakty, nie liczy się z innymi i pewnie jeszcze coś. Tyle, że nie jestem jakimś jej wielkim fanem i nie sądzę bym dał radę pociągnąć coś długiego. Cóż, może ten fik zainspiruje kogoś, kto by to lepiej ogarnął.