Clockwork Ruby Who

Opiekun Działu
  • Dodanych treści

    875
  • Dołączono

  • Ostatnia wizyta

Reputacja społeczności

557 Legenda Forum

Informacje o Clockwork Ruby Who

  • Ranga
    Hej Światełko, gdzie zgubiłaś Ezreala?
  • Data urodzenia 02.08.2002

Informacje profilowe

  • Płeć
    Klacz
  • Miejsce zamieszkania
    Golub-Dobrzyń
  • Zainteresowania
    EZREAL
  • Ulubiona postać
    Stanowczo mój brat Garen wygrywa ren ranking :)

Kontakt

  • Skype
    gogonc1

Ostatnie wyświetlenia profilu

4324 wyświetleń profilu
  1. Chłopak słuchał tego co mówiono obserwując głównie mnicha. Ciekawa historia. Demon... To już nie brzmiało tak dobrze. Zapewne ich zadaniem miało być znalezienie reszty części miecza. Ale czy część nie powinna bronić jakiegoś ważnego miejsca? Widząc szkatułkę nieco się ożywił. Zastanawiał się co jest w środku. Choć domyślał się, że może być tam owy kawałek miecza.
  2. Nathaniel wyprostował się a potem skłonił się Lucyferowi, czysto z szacunku. Zastanowil się. Był z lekka zakłopotany. - E to... Bo groziła, że zrobią coś mojej rodzinie i Idzie. I zaczęła opowiadać, że piekło powiększy swoje terytorium. Że będzie tu więcej demonów i inne okropne rzeczy. Przepraszam... Nie uważam tego za błahostki. Nie życie rodziny i Idy - powiedział spokojnie.
  3. Kupidyn skinął głową. Pomyślał. Westchnął. Wyjął z kieszeni pióro Lucyfera i pokazał je demonicy. - Zawołam go. Ale ty z nim rozmawiasz, bo nie wiem co miałbym mu powiedzieć. Trzeba znaleźć lustro... Może po prostu pójdzismy do mnie. Nie zeobimy większego syfu. Chodź - powiedział po czym wykonał gest pokazujący, że ma podążać za nim.
  4. Nathaniel lekko uniósł brew. Zaśmiał się. - Błagasz... A to ciekawe. Nie wiem dlaczego miałabym wypełnić twoją proźbę. Może ty też zaraz zaczniesz mnie opieprzać za moją niewiedzę albo oszukasz. Podaj mi dobre powody prócz tych które podałaś. To spróbuję zrobić co w mojej mocy - powiedział.
  5. Nathaniel nie zawahał się co do tego co chciał teraz zrobić. Podejdzie do kobiety demona. Może to sukkub. Może to i lepiej. Może wssie z niego energie i umrze. A może nie. Chciał zrobić na złość Kai'owi który nakrzyczał na niego. Ale przecież on nic nie wiedział. Bo z kąd. A z resztą, on nie znał świetlistego jak Nathaniel. Nie pił z nim herbaty, nie posiadał jego pióra. Poszedł do kobiety pewnym krokiem.
  6. Yrd wędrował spokojnie za przewodnikiem rozglądając się dookoła. Czerwony, lubił ten kolor, był bardzo ładny. Ale krew nie była już taka ładna. Pojawiła się zwykle razem z bólem. Jako medyk siedział coś o tym. Nie rozglądał się na innych. Po prostu szedł grzecznie za nimi i słuchał. Nie miał nic do powiedzenia. Kiedy weszli na salę spojrzał na mnicha. - Dzień dobry - powiedział spokojnie po czym skłonił się lekko i usiadł na pierwszym wolnym miejscu.
  7. Shiro cały czas patrzyła na ciebie ze strachem, dziwną wręcz bojaźnią. Lelouch spoglądał na nią co jakiś czas zmartwiony. Ale potem jego wzrok wędrował z powrotem w dal. Kuro skinęła lekko głową i pociągnęła Marsa za dłoń do twojego pokoju. Kuro szła lekko, tak jakby nic się przed chwilą nie stało. Mars niepewnie z rękami w kieszeniach i lekko zmarszczonymi brwiami. Ukrywał coś. Na pewno. Kiedy usłyszeliście dźwięk zamykania drzwi Lelouch nieco zluzował postawę. Shiro westchnęła po czym spojrzała na ciebie z obrażonym wyrazem twarzy. - Przez twój Geass poszły mi obwody w nadgarstku.
  8. Nath lekko się od niego odsunął. - Wiesz tylko tyle ile jest w książkach i ile powiedzieli ci uskrzydleni jak ten tu - tu spojrzał na Louie. - Przysiegam, że nic nie wiedziałem Kai... A z resztą, może już pójdę bo raczej nie chcesz mnie widzieć - rzekł tonem który sugerował, że kupidyn jest obecnie obrażony.
  9. Po otrzymaniu listu i zdecydowaniu co zdobił wyruszył natychmiast. Nie było ani chwili do stracienia. Nie wiedział w końcu kiedy przestaną przyjmować ochotników. A on chciał pomagać. Co prawda walczyć nie umiał, ale posiadał inne zdolności które były przydatne. Wędrując w dal zastanawiał się jak to będzie. Czy wezmą go na poważnie? Był przecież młody, do tego z wyglądu przypominał bardziej kobietę. Według większości wojna nie była babską sprawą. Choć oczami wielkodusznego Yrdo walka była dla każdego kto był odważny. Wojna zaś była dla każdego kto się nada i kto pomoże. Dotarł jak najszybciej mógł do Katedry Krwawych Braci. A potem szukał odpowiedniej osoby. Gdy znalazł osobę która wypowiedziała owe zdanie podszedł do niej szybko. Stanął przed nią, lekko się wyprostował i odgarnał grzywkę. - A rzeki spłyną krwią niewinnych. - powiedział z determinacją w głosie.
  10. Imię i nazwisko/ksywka/przezwisko: Ruby Yrdo Gorgeous/Syrenek/Yrd Rasa i płeć: Mężczyzna, rasa ludzka Wiek: 19 lat Wygląd: Dosyć niski, mierzy ledwo 165 wzrostu. Nie jest jakoś super zbudowany. Bardziej przypomina kobietę niż mężczyznę. Skóra jasna, wrażliwa, z której powodu nie powinien przebywać na słońcu zbyt długo w upalne dni. Rysy twarzy delikatne, bardziej kobiece. Nos dosyć drobny, jednak proporcjonalny. Oczy o bardzo ciekawskim spojrzeniu w kolorze bezchmurnego nieba. Zwykle szeroki lub delikatny uśmiech. Włosy w kolorze rubinowym. Fryzura? Grzywka, pejsy a reszta zacięta krótko. Zwykle nosi na sobie luźne ubrania w kolorach bieli i czerni. Oraz naszyjnik z niewielkim smokiem którego oko jest rubinem. Charakter: Spokojny, opanowany, zwykle radosny, pomocny, sentymentalny, empatyczny, umie postawić na swoim, świeci przykładem, bardzo grzeczny, pozytywnie nastawiony do świata, jak uprze się że ci pomoże to to zrobi i koniec Ekwipunek: Najróżniejsze medykamenty, kostór, pożywienie, woda, niewielki nóż, bandaże, igła, nitka, ziółka i inne przydatne do leczenia rzeczy Dlaczego odpowiadasz na list?: Chęć niesienia pomocy. Na pewno znajdzie się miejsce dla medykomaga w grupie Krótka historia: Urodzony w niewielkiej wiosce dorastał pod okiem swojej babci która była okoliczną szamanką. To od niej nauczył się wiele, rzeczy. Jednak najwięcej nauczył się od wędrownego maga który pewnego dnia zjawił się w ich wsi. Yrd posiadający już wtedy 10 lat doskonale radził sobie z leczeniem prawie wszystkich typów ran i prostych złamań jednak były obrażenia których medycyna nie uleczy. Magia może. Chłopak od zawsze wykazywał zdolności magiczne, więc gdy pojawił się gość, babka od razu ruszyła do niego by namówić go by zabrał Ruby'ego ze sobą w drogę i nauczył choć części tego co potrafił. Po długim namysle wędrowiec zgodził się. Wziął młodziaka pod swoje skrzydła, wędrowali, uczyli się zaklęć. Jednym z ulubionych typów magi Yrda była magia wody, którą od zawsze uwielbiał (stąd ksywka Syrenek). Pewnego dnia chcąc zmienić kolor jednego z kwiatów, zmienił kolor swoich włosów na rubinowy. I taka jest magiczna historia koloru jego włosów, choć mało komu ją opowiada. Lata mijały a on uzyskał wiek osiemnastu lat. Wiedział po co chce żyć, by pomagać tym którzy są w potrzebie. Wyruszył więc we własną drogę, wędrował rok... Potem otrzymał list i... Ciekawostki: ~ Nie lubi kotów ~ Ma uczulenie na cynamon ~ Uwielbia wodę i świetnie pływa ~ Nie przeszkadza mu bardziej kobievy wyglad
  11. Dzięki. Fajne rzeczy będą. I ogólnie rysunki. Może za tydzień albo więcej bo miałam kokejny wypadek który uniemożliwia mi rysowanie. Powiem prozto by nie tłumaczyć. Tak sobie zbiłam od lewego ramienia do łokcia, że nic nie zrobię, mam pełno krwiaków i zadrapań. Koniec ogłoszeń parafialnych.
  12. Hi! Zmusiłam się do rysowania sama. Nie wierzycie. Coś się chyba ze mną dzieje... Jeszcze dojdę do tego co! A dzisiaj wam pokażę fajne rzeczy ze szkicownika. Mam tylko trzy bo czwartej nie chciało mi się już kończyć bo wolę oglądać animu i pisać sesje. Ale pokażę tę czwartą fajną stronę w następnym poście na pewno. I będzie więcej fajnych rzeczy. Tak! ^^ Eva Monroe: Shinozaki Shinji "Mars": TE9 Ruby Yrd Gorgeous aka Little Mermaid:
  13. Bardzo dziękuję za miłe słowa. Nie, raczej kuce nie są za chudę. Według mojego stylu są proprocjonalnie zrobione. Tak większość uważa. Jeszcze raz dziękuję
  14. Hej? Najpierw może wyjaśnię czemu mnie tak długo nie było. To nie tak, że ktoś się burzył. Po prostu mam potrzebę coś wyjaśnić, po za tym to temat z rysunkami, rysunki mają przekazywać uczucia, przekazuję odczucia w tekście. Od tygodnia poprzedzającego majówkę, moje życie okropnie się komplikuje. Wiele rzeczy spada na mnie od tak. Pewnie ktoś pomyśli "Inni mają gorzej" albo "Twóje problemy to nic." albo "Co może wiedzieć czternastolatka o życiu?". Proszę jednak powstrzymajcie się. Pierwsza w kolejności była śmierć mojej ciotki, która bardzo wspierała moją twórczość. To od niej zwykle dostawałam mnóstwo przyborów. To od niej dostawałam wiele rad, ponieważ sama rysowała. Jej śmierć przyszła nagle. Zabolała okropnie... Pomyślałam, że namaluję coś, co włożę jej do trumny. Szybko powstał więc malunek hiacynta (jej ulubionego kwiata) na niewielkim płótnie. Najgorsze miało dopiero przyjść. Nie miałam możliwości pojechania na jej pogrzeb ponieważ moi dziadkowie chcieli jechać i nie było miejsca w aucie. Czyli nie mogłam też osobiście włożyć obrazka do trumny. Zrobiła to za mnie moja babka, ale jednak to nie to samo uczucie gdybyś zrobił to samemu. Rodzice wrócili z pogrzebu z dosyć sporym pudłem. Okazało się, że ciocia wiedziała iż może umrzeć (była na coś chora) i kazała spakować wszystkie przybory do rysowania które miała by potem przekazano je mi. Dlaczego mi? Jestem jedynym artystą w rodzinie. Dziwnie jest mi rysować czymś co należało do mojej mentorki. Była dla mnie drugą matką. Kolejna sprawa to ostatni tom komiksu "Exitus Letalis". Był tam pewien chłopak którego bardzo, bardzo lubiłam. Byłam do niego niezwykle przywiązana. Autorka postanowiła go uśmiercić. Opłakiwałam więc już moją ciotkę i fikcyjną postać. Pomyślicie "Ale głupie dziecko" albo "Czemu ryczy za czymś co nie istnieje?". Po majówce wróciłam do szkoły. No i kolejna rzecz. Na lekcji rsunku zwykle robimy sobie herbatę, ale mamy zrypany czajnik. Mój nauczyciel mówił bym nie nalała do pełna. Jak się zdawało tak zrobiłam i nie nalałam do pełna. Prawda była jednak inna. Kiedy przysuwałam kubek, w drugiej dłoni trzymałam czajnik z wrzątkiem. Wylałam sobie prosto na nadgarstek lewej ręki. Okropny pisk i poparzenie 2 stopnia. A teraz ostatni powód. Pięć dni temu moja mama trafiła do szpitala bo ma problem z nerkami. Większość rzeczy muszę robić sama w domu. Dlatego głównie chodzę mega przygnębiona lub nawet rozpłakana. Dlatego mało rysuję i dlatego tak długo zbieram rysunki. Bo do rysowania trzeba mnie po prostu zmuszać. A potrafi to tylko moja bff z którą widzę się może raz w tygodniu. Skoro wyjaśnienia mamy za sobą a mi jest lepiej to zapraszam do oglądania. Ocek dla @Miszcz Tencz: Szkice postaci z rysunku. Nie miałam humoru dlatego jakieś super nie są: Jupiter na avatar dla @SiOn. Zez celowy: Mały Jupiter z papieru. Także dla @SiOn: A może zostanę Yandere? Czyli moje głębokie rozmyślania filozoficzne: Kucykowa Xayah z lola. "Suzune" znaczy wróbel/wróbelek. Napisałam tam to bo często ją tak nazywam: Kucykowa Xayah w skórce: Projekt postaci. Dawno robiony. Nie chciał mi uśmiech wyjść w portrecie: Kucykowy Matthias. Płakałam rysując go: Persona koleżanki: Eliot: Simon: Akira: Szkice kucykowego Ezreala i kucykowej mojej lolsonki (Shiro): I ostatnia rzecz którą wam pokażę. Byłam dzisiaj na Motosercu jak co roku. Drugi rok jako wolontariusz z DKMS. W pewnym momencie wyszliśmy na dwór z bff się przewietrzyć. Byłam okropnie przygnębiona. W tym momencie ogłosili, że odbędzie się konkurs na najładniejszy rysunek kredą na chodniku (bo było to na naszym boisku w szkole a tam jest dużo miejsca i często w wakacje chodzę tam rysować kredami). Moja bff która wiedziała, że uwielbiam rysować kredami po chodniku zaczęła namawiać mnie bym narysowała. Ba nawet namówiła resztę wolontariuszy żeby to zrobili żebym nie czuła się głupio wśród 9-11 latków. W końcu dałam się namówić. Przez chwilę zastanawiałam się co narysować. Miałam pustkę w głowie. Ale po chwili podeszła do mnie znajoma wolontariuszka i powiedziała "Narysuj coś dla Matthiasa, za którym tak płaczesz. Może doceni twoje starania." Tak o to zaczęła powstawać ta praca. Byłam przy niej bardzo skupiona. I o dziwo zapomniałam o wszystkim co działo się dookoła. Liczyło się tylko by uzyskać bardzo dobry efekt. Wygrałam konkurs. Kiedy odbierałam nagrodę, zapomnienie gdzieś uciekło. A na mnie spadł cały ten ciężar. Rozpłakałam się. Trochę ze wzruszenia, trochę ze smutku. Pani od plastyki zapytała czy coś się stało. Odpowiedziałam, że postać/osoba której dedykuję ten rysunek i która na nim jest, była tą do której bardzo się przywiązałam czytając komiks. O dziwo pani nie wyśmiała mnie czy coś. Zamiast tego poprosiła by każdy dookoła mojego rysunku narysował po serduszku. To było niezwykle miłe. Zdjęcia przed dodaniem serduszek:
  15. Nathaniel lekko zmarszczył brwi. Piętno... Dotknął szybko swojego czoła. Pocałunek Lucyfera. Czy przez to Świetlisty widział jego oczami. To brzmiało bardzo kosmicznie i nieprawdopodobnie. - Nie rozumiem o co ci chodzi Kai. Nikt mnie nie torturował ani nie groził. Spędziłem dzisiaj najpierw miło czas w pracy a potem z Brigitte gdy wróciłem do domu - powiedział gładko. Nie powie mu tego, noe teraz, albo w ogóle nie.