Clockwork Ruby Who

Opiekun Discorda
  • Zawartość

    924
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

423 Wzorowa

O Clockwork Ruby Who

  • Ranga
    Hej Światełko, gdzie zgubiłaś Ezreala?
  • Urodziny 02.08.2002

Kontakt

  • Skype
    gogonc1

Informacje profilowe

  • Płeć
    Klacz
  • Miejsce zamieszkania
    Golub-Dobrzyń
  • Zainteresowania
    EZREAL
  • Ulubiona postać
    Stanowczo mój brat Garen wygrywa ren ranking :)

Ostatnio na profilu byli

5208 wyświetleń profilu
  1. Przecież i tak nie miała jak się oczyścić. Brwi nadal miała lekko zmarszczone, ale bardziej w geście zamyślenia. Jeżeli będzie bardzo źle zawoła Isleena. Pomoże jej. - Tak prosze pana. Jane czytała jakieś romansidło przed spaniem. Poszliśmy spać, nie obudziłam się w nocy ani nic nie słyszałam. Wstałam rano i podeszłam do niej myśląc że jeszcze śpi. Nie reagowała, kiedy zdjęłam kołdrę zobaczyłam, że jest martwa. Wtedy podbiegłam po panią McKoy...
  2. Tego właśnie się spodziewała. Była pewna że przesłuchają ją jako pierwszą. Nie miała nic do ukrycia. Opowie o wszystkim prócz o sytuacji z Isleenem. Starała się nie ukazywać żadnych emocji na twarzy. Było to niepotrzebne. Raczej utrzymywała wyraz pusty, lekko znudzony i nieśmiały. Zmarszczyła lekko brwi słysząc słowa mężczyzny. - Prawdopodobnie zdaje sobie pan z tego sprawę. Dlaczego więc pan pyta? To zbędne. Wiem, że próbuje być pan miły, bo może jest mi ciężko. Przejdźmy jednak szybko do rzeczy - mruknęła.
  3. Przekręciła zegarek w dłoniach. - Dziękuję za pani wskazówki. Mogłaby mi pani powiedzieć kiedy bedziemy mogli wybrać się już do domu? - zapytała spokojnie. Potem spojrzała na Isleena próbując mu przekazać że ma być spokojny. Nic nie zagrażało im ze strony pani Irminy. Nie chciała ona źle. Nie było więc sensu ją atakować.
  4. Trzeba było podjąć decyzję. Obrona czy dyplomacja. Zmarszczyła lekko brwi łapiąc zegarek moniej w dłonie. Coś co tak kochała mogło ich zdradzić. - Mam nadzieję, że nikomu pani nie powie. Jeżeli pani to zrobi, konsekwencje będą spore - mruknęła tylko. Nie pozwoli by ktoś odkrył tajemnicę. Nie bała się konsekwencji. Wszystko dało się odpowiednio zataić. Spojrzała kontem oka na Isleena. Była gotowa wypowiedzieć mu rozkaz jeśli trzebaby było.
  5. Księżniczka nadal siedziała swobodnie na krześle, była nieco zamyślona. - Zdaję sobie sprawę z zagrożeń. Wiem jednak, że w razie czego mnie obronisz, więc? To było to o czym chciałam porozmawiać. Traktuj panią Doktor jak zawsze proszę. Nie chcę by poczuła sie źle. Jest nam potrzebna - mruknęła. - A teraz możesz wyjść. Miałeś odwiedzić brata prawda? - powiedziała po czym uśmiechnęła się łagodnie.
  6. Calypso zaczęła układać wszystkie papiery w odpowiednich miejscach. - To oczywiste. O zaistniałej sytuacji. Postanowiłam jednak wybaczyć pani doktor Shiro. Wiem co ona czuje, i potrzeba jej zrozumienia a nie potępienia. Po za tym. Chcemy by Zero był naszym sprzymierzeńcem a nie zajadłym wrogiem. Myślę że to odpowiednia decyzja.
  7. Zero skinął głową. Shiro wyszła z pomieszczenia chwilę później. Już w masce, nie widziałeś więc jej twarzy, ani tego, co się na niej malowało. Rozmowa z Zero trwała krócej, a gdy wyszedł, udał się ze swoją ochroną przed bazę gdzie czekał transport. Tyle go widziałeś. Calypso zaprosiła cię do ciebie. Tylko ciebie, o Kuro nie było mowy.
  8. Zaskoczeniem dla młodej kobiety było to, iż żaden ze szkieletów jej nie zaatakował. Czuła też przez to lekkie znużnie. Obserwowała jak inni starali się "zabić" upiory. Przyszła jej pora. Drobna Theodosia postanowiła zaatakować najbliższego wroga długa spinką. Mało kto wiedział iż w jej środku znajdowała się trucizna. Wątpiła jednak by zadziałała ona na szkielety. Były one chyba czymś niematerialnym. Nie było czasu do stracenia. Zaatakowała, z taktem, gracją. Tak jakby tańczyła.
  9. Rozmowa z Irminą zawsze była dla niej trudna. Ruby miała inne poglady, co skutecznie czyniło ją tą dziwną. Dziewczyna przestraszyła się tym co zobaczyła w oczach Irminy. - Wszystko u pani o-okej? Czemu- miałabym się modlić, wybieram słusznie - mruknęła przesuwając się powoli do drzwi. A gdy już przy nich była, spróbowała otworzyć drzwi by uciec i znaleźć pomoc.
  10. Zero stał spokojnie, obmyślając plan działałania. Plan którego i tak nie było. Nie mógł użyć geass bo byli świadkowie. A jeden z nich był już pod działaniem jego geass. Wtopa. Kuro machnęła ogonem zadowolona z siebie i rzuciła ci nonszalancki uśmiech. - Może... Bo tak?
  11. Spotkanie zakończyło się pół godziny później w nieco nie miłej atmosferze. - Zero. Proszę byś wyszedł przed biuro i poczekał wraz z Davidem i Kuro. Porozmawiam na osobności z Doktor Shiro a następnie z tobą. - Tak o to znaleźliście się na korytarzu. Wielka skucha, a Zero obmyślał plan działania.
  12. Kuro poruszyłam się nispokojnie na krześle. - Dlaczego nie zabezpieczyliście drzwi od razu. Przecież było wiadomo, że tal to się skończy - burknęła lekko zirytowana. - Cóż za banda... - powiedziała wstając. Ręce miała skrzyżowane. - Kuro... - mruknęła Shiro jednak za pewne usłyszałeś to tylko ty i księżniczka. - Tak po za tym. Rozumiem, że tożsamość Zero jest ściśle tajna. Umiem uszanować jego prywatność. Ale nie uważacie, że jego rycerz powinna zdjąć maskę? Nie? Ja tak - to mówiąc podeszła do Shiro i brutalnie zdarła jej maskę z twarzy. - wiedziałam, że wszędzie rozpoznam ten głos i dźwięk mechanicznych stawów. - Zero zamarł w bezruchu, Shiro była przerażona. A Calypso próbowała ukryć zaszokowanie.
  13. Nikt więcej nie zakłócało waszego spokoju. - Chyba sobie poradzi - mruknął Zero. Był zaskoczony całym zajściem, chociaż też nie. Był rozdarty co do zdania. Ale nie było tego widać poza maską. Tylko delikatne stukanie palcami w blat mogło pokazać jego delikatne poddenerwowanie. - Na pewno Zero? Jesteś pewny? - zapytała Calypso wyraźne zmartwiona. - Tak - powiedziała Shiro wracając na miejsce. Mogła to naprawić potem, teraz potrzebna była tutaj, na służbie. - Bardzo za to przepraszam Zero. Nie pomyślałam, że ktoś będzie na tyle nierozważny by tak zrobić. - Nic się nie stało - w jego głosie słychać było lekki strach.
  14. Napięcie. Kuro zmarszczyła brwi. Calypso tylko spojrzała w tamta stronę. Zero i Shiro nie ruszyli się ani o krok. - Nie! Nie ma takiej opcji David! Dlaczego w ogóle nasz wróg został wypuszczony na terytorium bazy?! Dlsczego?! Jak nieodpowiedzialnym trzeba być! Pani gubernator! Wszyscy panią zachwalają jednak myślę że popełnia pani same błędy - to mówiąc z drżącą dłonią nacisnął spust. Jakoby zatrzymał się czas. Nabój płynął powoli w stronę pani gubernator. Czyiś szybki ruch a potem metaliczny dźwięk. To Shiro zasłoniła panią gubernator. Pocisk trafił w jej brzuch zostawiając wgłębienie w metalu i ubraniu. - Chara! - Zero dopiero po chwili zdał sobie sprawę co się stało. Wszyscy zdało sobie sprawę po fakcie. Shiro wymruczała kilka przekleństw a pani gubernator zaszokowana wpatrywała się w rycerz swojego "wroga".
  15. Zero usiadł ale Shiro nadal stała za nim trzymając dłoń na broni. Calypso zauważyła to i widocznie się zmartwiła. - Bardzo mi miło Zero. - Mi również księżniczko. - Czy pańska rycerz nie zechce usiąść? Posiedzenie może trochę potrwać - powiedziała zmartwiona. - Chara zapewnia tylko środki bezpieczeństwa. Będzie jej łatwiej odeprzeć atak pani gubernator. Mimo wszystko, na pewno znajdą się osoby, które chciałby mnie postrzelić. - Rozumiem. Więc zaczynajmy. - rozmowa nie potrwała zaledwie kilkanaście minut, księżniczka pokazywała Zero która część kraju miałaby zostać specjalną strefą, jednak czy mogło być tak błogo? No cóż oczywiście, że nie. Bo drzwi otworzyły się z chukiem i wszedł przez nie Bell. Jeden z młodszych żołnierzy. Znałeś go, a nawet był twoim znajomym. - Nie ruszaj się Zero! - krzyknął trzymając w dłoniach broń. Drżał przestraszony a mimo to miał czelność komuś grozić.