Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Razorhead

My Little Pony: Equestria Girls - Friendship Games

Ocena "Friendship Games"  

76 members have voted

  1. 1. Czy uważasz "Friendship Games" za lepsze od poprzedniej/ poprzednich części "Equestria Girls"?

    • Tak
      19
    • Trudno mi powiedzieć/ Raczej utrzymuje podobny poziom
      44
    • Nie
      13
  2. 2. Jaka jest Twoja ocena tego filmu?

    • ...po prostu majstersztyk... (10/10)
      12
    • Dla mnie bomba! (9/10)
      19
    • Super! (8/10)
      14
    • Dobra robota! (7/10)
      16
    • Dał sie obejrzeć (6/10)
      8
    • Meh (5/10)
      1
    • Mediocre! (4/10)
      0
    • Pfe! (3/10)
      4
    • Szmelc! (2/10)
      0
    • Obrzydliwość w oczach Nugana! (1/10)
      2


Recommended Posts

Zapraszam do komentowania.

Jeżeli o mnie chodzi, film spodobał mi się bardzo. Poruszono m.in. parę kwestii nad których wyjaśnieniami rozmyślali fani, część wątków przewijających się przez poprzednie filmy znalazła pewnego rodzaju konkluzję, a i nawiązuje do wspomnianych filmów, tworząc z nimi całkiem zgrabną trylogię. Choć utworów muzycznych być może nie było aż tyle, co w drugiej części (to w sumie normalne, pod uwagę wziąwszy to, że oscylowała ona wokół innej tematyki), wydały mi się, może poza jednym, trochę bardziej ciekawe, z całkiem fajnie urozmaiconą treścią - przynajmniej przy pierwszym odsłuchaniu. Dodatkowo, sytuacje komiczne moim zdaniem prezentują tu wcale niezły poziom.

Jeśli chodzi o ewentualne zarzuty, jakie można by wysunąć wobec "Friendship Games", fabuła była w niemałym stopniu raczej przewidywalna (przynajmniej dla mnie; mam tu na myśli głównie wątek edukacji Twilight).  Również odnośnie schwarzcharakteru można było odnieść wrażenie schematycznego wykreowania tejże postaci, choć można argumentować, że miała być utrzymana w takiej konwencji (mnie na przykład kojarzy się jakoś z disneyowskimi "złoczyńcami", w szczególności z czymś macochowatym...). W sumie to i można by teoretycznie narzekać, że film miał niezłą okazję, by pójść w nowszym, świeższym kierunku (zero faktycznej magii tym razem), z czego jednak, stety lub niestety, nie skorzystał.

Po namyśle stwierdzam, iż film ten podobał mi się jednak bardziej niż np. "Rainbow Rocks" - wydał mi się w pewien sposób pełniejszy, możliwe, że dzięki większej ilości interakcji między poszczególnymi postaciami (przynajmniej ja odniosłem takie wrażenie). Ponadto, jeżeli mam być szczery, wymienione wcześniej potencjalne wady mi osobiście jakoś nie przeszkadzały aż tak bardzo. Szczególnie do gustu zaś przypadło mi to, że nie odczuwałem pewnego wymuszania niektórych rzeczy od fabuły (choć to w pewnym sensie obowiązek, nie dodatkowa zaleta...), oraz to, że postaci raczej szybko się orientowały w przypadku popełnienia błędu i kombinowały, jak go naprawić, zamiast, jak w niektórych filmach, korzystać np. ze schematu "nieporozumienie" i sztucznie wlec przez cały film coś, co mogłoby być załatwione relatywnie szybko.

[SPOILER INTENSIFIES]

No i w końcu mamy też chyba jakoś ujawnione, czy Sunset Shimmer ewolułowała w końcu ze zwykłego jednorożca w Mobilną Latającą Platformę Wsparcia Ogniowego uzbrojoną w Magiczne Promienie Śmierci Przyjaźni (czytaj "alicorna")...

Poza tym film ma ode mnie "personalne mikroplusy" za moment pocieszenia Flasha przez Derpy po nieudanej próbie zagadania do Twilight i momenty wywołujące u mnie skojarzenia z kwestiami "Now-You-Are-Thinking-With-Portals" i "Come with me if you wanna live".

Edited by Razorhead
  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Komentarz już leci.

 

Film był trzymający w napięciu, ciekawy, ładnie splatający wątki z poprzednich filmów i miał bardzo przyjemne piosenki, mi najbardziej spodobała się ''Unleash The Magic''. Scena po napisach i zakończenie było po prostu świetne i oglądałam je z trzy razy. Nie było za bardzo Flasha ( dzięki ci Hasbro!), wszystko cacy. Nie wiem, czy film nie był lepszy od Rainbow Rocks, ale tą decyzję podejmę, kiedy też już troszkę ochłonę. Ale wśród tego mnóstwa dobrych rzeczy jest jedna zła - mianowicie finalna scena filmu, kiedy SciTwi transformuje się w Midnight Sparkle, finalna walka, i tak dalej. Walka jest świetna i bardzo widowiskowa, ale wszystko, od zakończenia transformacji do przejścia Twilight na stronę tych dobrych trwa ...cztery minuty, co pozostawia pewien niedosyt. Ale gdy przymknie się na to oko, film wypada super.

Edited by Mandarynka

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uwaga, opinia zawiera dużo spoilerów !!!

Nie ukrywam, że trzecia część mile mnie zaskoczyła. Nacisk został zmieniony na fabułę, która jest bardzo interesująca i zmusza odbiorcę do myślenia - wciąż jest wiele niedopowiedzeń, jak np. urządzenie Twilight, które działało dzięki magii... no czego? Portalu? Ludzka Twilight stworzyła przedmiot, który mocno przypomina moc Tireka, tylko że TW jest wszystkiego nieświadoma. Bardzo fajnie jest to przedstawione, gdyż na początku widz ma wrażenie, że TW to takie wredne, łaknące wiedzy popychadło, ale z każdą kolejną sceną okazuje się, że tak nie jest. Czasem wydawało mi się, że jest ona zbyt nieśmiała oraz łamagowata od Fluttershy w "Lekcji stanowczości". Ta jej odmienność od naszej kucykowej wersji księżniczki daje dobre poczucie kontrastu oraz inny obraz gdyby nie zaznała najlepszej i najpotężniejszej magii jakim jest przyjaźń. W takiej sytuacji staje się przegraną, wykorzystywaną, a jej ambicja tylko jej podpowiada, z pomocą okrutnej dyrektorki, aby oszukiwać i uwolnić zabraną moc, dla dobra swojej przyszłej naukowej kariery. Niestety, moc z wisiora staje się być przygniatająca, a ambicje idą w górę, by obudzić Midnight Twilight (epickość :soawesome:). Oczywiście, kto jak nie przyjaciółki z Canterot High ją powstrzymają. Najlepsze w tym wszystkim to fakt, że Sunset Shimmer odegrała kluczową rolę oraz STAJĄC SIĘ.... SZLAK, NAZWY NA TO JESZCZE NIE MA (epickość do potęgi entej  :soawesome: :soawesome: :soawesome:). Mi po prostu szczena opadła, a gały miałem większe niż mój kot w nocy. Skojarzenia poszły w stronę Lola (Kayle, Morgana) oraz Diablo, ale tylko do postaci Tyreala - ogólnie to postacie anielskie, bo kucykowe przemiany to nie były (brak ogonów oraz uszów, jedynie rogi), a transformacja czy przemówienie Sunset przypominało mi trochę Dragonballa, szkoda tylko, że walka trwa kilka minut (może trzeba zrobić animacje, aby było bardziej zajebiście? Ja jestem za oraz czekam na pierwsze fan arty).

Nagadałem się przy końcówce, która jest swoją drogą najlepszym momentem, ale co z pozostałymi elementami filmu? Piosenki są wpasowane w klimat filmu - może nie jest to taka sama nuta czy poziom jak w Rainbow Rocks, ale pasują do scen i bardzo miło się ich słuchało. Nie wiem dlaczego, ale jak dyrektorka Crystal Prep weszła do gry, to pierwsze co mi się nasunęło do głowy to Hitler, ze wzgląd na jej akcent i chorą ambicje, żeby szkoła miała reputę - DEUTSCHLAND Twilight! Unleash the power! No i w końcu dostaliśmy film, w którym Flash Sentry odszedł na postać wyłącznie backgroundową - chyba są tylko 2 momenty, w którym wpada na TW, a ta go olewa - NO SHIP TODAY! 

Eventy, w które wplecione były piosenki trzymały wysoki poziom, i nie raz zadziwiały (Pinkie i Mona Lisa w torcie. Kto by nie krył zdziwienia :pinkiehappy:?). Sytuacja, w której TW nie dawała rady strzelić w tarczę też zasługuje na uznanie. AJ niczym Robin Hood i te slowmoooow. Ale bardziej tą scenę bym odniósł do gry w Lola czy innej MOBY - Sour Sweet jako blamer, a AJ jako uspokojony i doświadczony gracz, który doradzi, a nie będzie wyzywał od noobów :aj5:.  Szczęście, że nie widziałem ostatnich 6 sneak peeków bo bym zaspoilerował tak film, że moja fascynacja by zmalała do niskiego poziomu. Już myślałem że 10 minutowy sneak peak jest wstępem totalnym, bo tak by z tego wynikało, a tu jednak mamy jeszcze kontynuację w laboratorium TW. 

Końcowa scena z powrotem kucykowej TW może być dla niektórych kontrowersyjna, gdyż takie spotkanie powinni zniszczyć czasoprzestrzeń, ale to jest film dla dzieci i nie powinniśmy, aż tak wypominać takiej drobnostki - zresztą, takie wydarzenia byłoby równe z końcem EG, a tego raczej nie chcemy. Spoiler też się pojawił w tej scenie, ale jak ktoś widział sneak peak finału sezonu piątego to raczej nie będzie zdziwiony. 

Chyba tyle w mojej opinii. Akcja idzie wraz z piosenkami w łeb, w łeb i dostaliśmy dzięki temu bardzo świetną produkcję. Jak coś jeszcze sobie przypomnę to dodam w późniejszej dyskusji. Tylko czy będziemy mieli 4 cześć EG? Miejmy nadziej, że tak, bo filmy są niesamowite :twilight2:.

Edited by The Silver
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hey :kappa: :kappa: hey :kappa: :kappa: hey

Jednak postanowiłem chwilowo rzucić wszystko na bok i obejrzeć trzecią częścią Equestrialnych Pań.
To było po prostu świetne. Po obejrzeniu (chyba) wszystkich shortów itp. jakoś byłem tak nijako nastawiony do tej części i chyba spodziewałem się innej tematyki.
Film zaskoczył mnie tak pozytywnie że uhh... 10/10 leci od razu. Niestety nie było tak świetnych piosenek jak w drugiej części ale nie dziwię się biorąc pod uwagę samą fabułę. Już ta piosenka Shadowbolts zachęcająca Twi do złego była chyba po części zrobiona na siłę ale wszystko wyszło świetnie. Pierwsza piosenka super btw.
Końcowa scena od rozprzestrzenienia magii to był istny majstersztyk. Szczerze... ulubiona część z całej "trylogii". Motyw zepsucia może ciut mainstreamowy ale wyszło im to mega.
Całość wciągnęła mnie ogromnie. Aż głupio mi było minutową przerwę zrobić... Szkoda tylko że nie jest to dłuższy film ale wszystko zostało świetnie stworzone.
Postać Twilight i zachowania innych. Sunset Shimmer. Charaktery postaci z Crystal Prep Pls też świetne. Wkurzająca dyrektorka. Piękne.
Może troche mnie dziwi że tak w miarę na luzie do magii podeszli pozostali ale no nie mam nawet na co narzekać :spike:
Nie mogę niestety jarać się soundtrackami z filmu zbytnio ale z pewnością mile będę ten film wspominał.
Z pewnością chętnie pójdę do kina jak kiedyś u nas zawita (hehedubbingpls).
Spodziewałem się bardziej różnorakich gierek konkurencji nie wiadomo jakiej rywalizacji a fabuła była wspaniała. I była piękna Fleur w filmie :fleur:
Kończę moje nawijanie jak świetny był ten film bo pewnie długo bym to jeszcze ciągnął.

#Majstersztyk pozdrawiam :badass:

Share this post


Link to post
Share on other sites

W sumie to nie wiem co powiedzieć, jestem pod wrażeniem i zawiedziony jednocześnie.

Ogólnie film był raczej średni. Na pewno nie dorównywał poprzedniczkom, które też idealne nie były.
Fabuła klasycznie, rozwijana powoli, ślamazarnie, by następnie punkt kulminacyjny i finał zaliczyć w mniej niż 10 minut. Szkoda, zwykła strata potencjału. Motyw, choć będący poobcinaną wersją zerżniętą ze scenariusza "jedynki" nie był zły, miał sens i nawet się udał. Tylko znowu... za szybko. Hasbro jest jak Valve, Z tym, że zamiast uczyć się znaczenia słówek postanowili jednak do trzech doliczyć.

Ogólna ocena? 
-Piosenki 4/10. Były, coś było, ale wyjątkowo nijakie jak na 4,5 sezonów i 3 filmy :/
-fabuła 6/10. Zła nie była, ale przewidywalna do bólu, bo zwyczajnie stanowi remake jedynki.
-animacja 7/10, czasem było widać głupie byki jak "opaska z uszami" wystająca nad głowę i zaraz potem wpływająca w podskakującą fryzurę jednej z uczennic, czasem nawet ciekawe ujęcia (finałowa scena m.in). Nie było zawodu.

ogół: 6/10

Nie jest to profesjonalna recenzja, ale film idzie obejrzeć, chociaż jest zdecydowanie słabszy od epizodu z SS czy Dazzlings. 

Kilka uzasadnień co do powyższego, zawiera spoilery:


O ile jakość audiowizualne i jej ocena to kwestie czysto subiektywne, a do jakości animacji przyczepią się głównie ci, którym po prostu nie pasuje jej styl, nie będę tej części rozwijał, jednakże treść filmu...
Na wstępie zacznę od końca, kto by się nie spodziewał takiego happy endu: "Alternatywna Twilight przenosi się do Szkoły C i żyje długo i szczęśliwie z nowymi przyjaciółkami, Hurra!". Taka myśl przeszła mi przez głowę najdalej na minutę przed początkowymi napisami. Odejmijcie sobie czas od sekundy w której się pojawiają. Wiecie o co chodzi.
O ile przewidywalność fabuły to kwestia względnie nieważna (kto by się spodziewał innego zakończenia), to jednak forma jaką przyjęła fabuła i jej przebieg... Pozostawiają wiele do życzenia. Twilight nie jest tutaj "Głównym Złym". Dyrka tej drugiej szkoły (tak nijakiej, że nawet nie pamiętam jej nazwy) Też nią nie jest. To po prostu Dolores Umbridge w wersji Hasbro. Głupia idiotka, która po prostu chce pokazać, że ona jest lepsza od innych i robi to na swój sposób. Jej piosenka była (moim zdaniem) najlepszą z całego filmu, ale nie wywołała u mnie nic więcej niż neutralne "w końcu cokolwiek zdatnego do słuchania". Pod tym względem doznałem sporego zawodu. 
Wracając do "Głównego Złego", o którym ni widu ni słychu. Twilight biega po szkole nie robiąc zupełnie nic, przypadkiem pochłaniając magię. 

No właśnie, MAGIĘ!. W pierwszej części filmu jedyną która o magii wiedziała była Twilight oraz Sunset. Następnie wtajemniczono resztę mane6. Jednak pomijając epizod z sukkubem nikt o tej magii nie wiedział (bo hipnoza im zablokowała pamięć). W drugiej części nikt nie przegapił syren, ale sądząc po efektach raczej uznano by to za doskonały show laserowy.
W tym filmie wszyscy otwarcie rozmawiają o magii, czymś, czego nawet Sunset nie do końca rozumie (rozumie dużo, ale nie jest mistrzynią, a za taką ją tutaj uznają). Dyrki ledwo co dowiedziały się o czymś takim, ale widok latającej Rainbow już nie robi na nikim wrażenia. Ok, idzie to wytłumaczyć faktem, że trochę minęło i nie było to rzadkością w szkole, ale uważam, że to lekkie pójście na łatwiznę.
Tymczasem, kiedy ową magię widzą uczniowie z innej szkoły, traktują ją tak, jakby miesiącami grali w gry komputerowe. "That's cheating!" i tyle. Jedyne osoby które panikowały widząc te nienaturalne zjawiska to uczestnicy turnieju. Widownia była bo była, Jury tylko się uśmiechało, a finał taki, że nawet podpuszczano TS do użycia tego nieznanego czegoś byle wygrać. No przepraszam, ale jeśli to była szkoła inteligentnych ludzi, to tym bardziej dyrka powinna zachować się tu inaczej, co uczyniło jej postać co najmniej zepsutą, pustą i nieprzemyślaną. 

Wracając do "Głównego Złego". Ten fragment mi się podobał niemal jako jedyny z całego filmu, ale zarazem najbardziej zawiódł. Sukkubopodobna wersja Twilight nie była zła, szkoda tylko, że pojawiła się https://www.youtube.com/user/programzdupy . A postać która od początku starała się ogarnąć co się w ogóle działo, nagle twierdzi, że chce i może zrozumieć całość tego, o czym dopiero się dowiedziała (ok, nieformalnie, ale dopiero poznała tego efekt, bo wcześniejszych anomalii nie można nazwać "prawdziwą postacią magii"). Dodatkowo mamy tu klasyczne overpower. Ktoś kto pierwszy raz zetknął się z magią jest silniejszy od "rycerza w lśniącej zbroi", i w pojedynku na laserek z kulką po środku pierwotnie wiedzie prym, by po grymasie ze strony dobrego ostatecznie przegrać. Towarzysząca temu animacja nie była pefrekcyjna, ale prezentowała się przynajmniej o poziom wyżej w stosunku do poprzedniej części filmu ( i nie jest to opinia powodowana słabym łączem i skokami z 720p do 240p, lecz konkretnymi efektami i mimiką twarzy). Ostatecznie jednak przemowę Sunset uważam za wyjątkowo dobrą, mądrą, logiczną, spajającą ostatecznie fabułę z pierwszą częścią EG, jednak jak już wspomniałem - pojawiającą się z wspomnianego kanału. Niestety jej logika nie ratuje faktu, że przy obecnym rozwoju wypadków nie była na miejscu, bo owe miejsce sensu nie miało. Film, gdyby miał się do takiego stadium rozwinąć powinien trwać przynajmniej 2 godziny z górką, zaś relacja mane6 i Twilight powinna rozwinąć się wyraźniej, poprzez ukazywanie jej potęgi magii, którą zamiast kraść na zasadzie "o Celestio to ustrojstwo coś robi" powinna doświadczać jako obserwator, przy jednoczesnym kontraście relacji jej z uczennicami swojej szkoły, czyniąc ją przez to zazdrosną. Przynajmniej tak tłumaczyłbym sobie rozwój wydarzeń z finału. 

Co do samej relacji TS z uczniami Canterlotu... Czy tylko ja uważam reakcje uczniów na jej widok za nieco puste? Twilight pojawiła się tam raptem dwa razy i była dla nich jak kawałek farby na ścianie. Ot była, tak jak reszta. Nie nawiązując głębszych relacji z nikim po za Flashem, o którym nie wspomnę, bo ten jako jedyny coś próbował. Moim zdaniem, jeśli Twilight dokonała czego dokonała, zamiast zwykłego "Hej Twilight", większość z nich zareagowała by prawie jak Pinkie, albo fanka dowolnego herosa z bajki, kiedy ujrzała go w realnym życiu. Tymczasem traktują ją jak kolegę z klasy; znaczy się do niej przywykli. Czy to znaczy, że rzeczywiście od poprzednich wydarzeń minęło sporo czasu, a Twilight została stałym bywalcem? Nie przypominam sobie, by witała ich tak wcześniej, mimo znanego sobie ich wyglądu. 
Jeżeli tak jest, to jest to niestety tylko kolejny minus tego filmu. Olbrzymi skok w czasie, pominięta spora część poniekąd ważnej dla tła historii prowadząca do jeszcze bardziej nagłego zwrotu akcji i niemal natychmiastowego finału. Ludzie, no tak się nie robi...

Dobra, dość użalania się, po za lenistwem hasbro film nie miał aż tak dużo wad, jednak skoro obiecałem uzasadnić, to będzie szczegółowe wyjaśnienie oceny.

Każdą ocenę zaczynam od 5/10, zakładając, że można uzyskać punkty 1-10, 5/6 to granica środka, a każdy film jest neutralny, puki mu się nie wytknie błędów/nie wskaże jego zalet.
Oceniając powyższe:
Muzyka uzyskuje 4/10, ponieważ: Nie była zbyt interesująca(-), nie wpadała w ucho(-), ale przy tym nie była inwazyjna(+) = 5+(-2+1)=4 
Fabułę oceniam na 6/10, gdyż: Była za szybka(-), niestety trochę nazwa kanału(-), ciekawie wytłumaczona końcówka(+), w pewnym stopniu logiczna(+), mimo swoich niedomówień wszelkie spotkania bohaterek nawet dobrze pokazane, postać TS się rozbudowywała(+) = 5+(-2+3)=6
Animacja jest już luźną oceną, gdyż mimo kilku rzucających się w oczy błędów (było ich mniej niż w serialu, i choć były bardziej inwazyjne, to dotyczyły mniej głupich detali), przedstawiała się głównie tak samo jak u poprzedniczek, momentami jednak prezentując się całkiem nieźle, a outfit sukkuba i aniołka pod koniec (w sumie nieźle, przez chwilę myślałem, że Sunset pokaże jakim złem była, a nie zastąpi oryginalną Twilight jako ta dobra, by pokazać przed czym chce tę nową ochronić) były całkiem ładnie zaprezentowane. stąd też zwykły przydział 2/5 punktów ze skali powyżej średniej.

To tyle. Mówiąc szczerze... Nie wiem, czy chcę polecić film, czy wręcz przeciwnie. Był po prostu zrobiony zbyt na odwal się względem tego, co chciał przedstawić. Dlla samej idei fabularnej myślę, że mógłbym powiedzieć "warto obejrzeć", jednak to, czy się komuś spodoba zależeć będzie raczej od stopnia jego fanbojstwa pomnożonego przez jego tolerancję na niedomówienia. Jeśli jeden parametr jest wystarczająco wysoki by zanegować słaby drugi, to myślę, że warto, jeśli jednak cierpicie na zbyt dużą obojętność na EG i zarazem nie lubicie niedomówień... Zdecydowanie odradzam wszelkie próby obejżenia Friendship Games.
Keelah se'lai

Edited by Babunia

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dałam filmowi 7/10, ponieważ mimo, że był moim skromnym zdaniem najgorszy z całej trylogii jeśli wolno mi tak nazwać tę serię to oglądało się go całkiem przyjemnie. Podoba mi się, że pokazali nową szkołę, a także nowe postacie i dwie nowe humanizacje naszych kuców. Piosenka rozpoczynająca kulminację całej akcji bardzo mi się spodobała. Tak samo podobała mi się przemiana Twillight i Sunset Shimmer. Także Twillight przedstawiona jako nieśmiała kujonka mnie urzekła. I Derpy. Derpy jest pocieszna w każdej postaci~ 

Jednakże. 

Film pomimo swojej oceny bardzo mnie zawiódł w pewnych aspektach. 
Po pierwsze piosenki. Poza tą jedną nie urzekły mnie wcale. Były nijakie, bez rozmachu, bez oryginalności. 
Po drugie finał. Za krótki. Spektakularny, ale stanowczo za krótki. Liczyłam na ciekawy zwrot akcji w postaci połączenia obu światów. Te portale aż się prosiły żeby kucykowe Mane6 wkroczyło do świata ludzi sprawdzić co się dzieje. Albo kurczę chociaż jeden kucyk powinien wlecieć. Chociaż w sytuacji kiedy pewne postacie prawie wpadły do Ponyville, no ludzie! Żaden pegaz tego nie widział? :grumpytwi:
I po trzecie Flash Sentry. Z każdym kolejnym filmem jest go coraz mniej. W pierwszym próbowano tej postaci nadać jakąś rolę. Wyszło jak wyszło, ale Flash coś tam robił i jakąś rolę rzeczywiście grał. W drugim filmie było go mniej, ale też coś tam czynił. A teraz? Teraz miałam wrażenie, że twórcy poszli za głosem broniaków i postanowili się pozbyć nieudanej pierdoły zamiast coś z tym zrobić i ubarwić postać. Smutne. Aż mi go było szkoda szczerze mówiąc. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Seria Equestria Girls to specyficzne produkcje. Zdecydowanie różne od tego co zazwyczaj mamy okazję oglądać. Miejsce akcji osadzone  jest w realiach amerykańskiej szkoły średniej i głównymi bohaterkami są jej uczennice. Te podstawy mają spory wpływ na ogólny kształt i charakter serii. Dodatkowo w filmie w porównaniu do serialu nie ma czasu tak dobrze zająć się postaciami, dlatego zazwyczaj oprócz Sunset i Twilight większość grupy jest słabo widoczna i ich charakter jest niestety dość spłaszczony. Ale to bardziej cecha tego, że jest to film, a nie serial, który niesie wiele możliwości na rozwijanie charakteru postaci. Te wady wystarczą by odstraszyć część fanów serialu. Kto oczekuje ciepłych opowiastek o kucykach z morałem, zawiedzie się.

Jeszcze jedną wadą filmów, które powodują, że nie będą nigdy tak dobre jak serial jest to, że jak Hasbro wtrąca się w FIM są to zazwyczaj tylko dwa odcinki i pozostała część sezonu jest zazwyczaj dość niezależna, filmy jednak od początku do końca są robione jako reklamówka zabawek i twórcy muszą się użerać, żeby stworzyć taką animację, która będzie dobra i jednocześnie promowała lalki z akcesoriami muzycznymi czy sportowymi. To cud, że tworzą coś co da się oglądać. 

     Wracając po przydługim wstępie do meritum. Film utrzymał poziom poprzedniczki. Jest lepszy niż pierwsza część i porównywalny do drugiej. Twórcy starają się rozwijać uniwersum i tworzyć historię, która trzyma w napięciu. Z zawodów sportowych, które przynajmniej są średnim tematem  zrobili coś czego nie ogląda się ze znudzonym wyrazem twarzy. Pod opowieścią o rywalizacji kryje się druga o zastraszonej, samotnej i ciekawskiej dziewczynie, która jest alter ego głównej bohaterki serialu. Ta postać różni się od uczennicy Celestii. W szkole jest osaczona przez nieprzyjazne dla niej osoby, a pani dyrektor to surowa i zimna kobieta. Są to inne warunki niż w Equestrii ,gdzie Twilight miała wokół siebie sympatyczne kucyki i nauczycielkę, którą uwielbiała. W takiej szkole pewność siebie dziewczyny zniknęła i zamknęła się ona w swej skorupie jeszcze ciaśniej, nieśmiała i starająca się nie wchodzić w drogę kolegom. Podoba mi się ta postać i sam pomysł na nią. Stworzenie drugiej Twilight to świetny pomysł i dowód, że twórcy starają się wyciągnąć z tej historii tyle ile się da. 

      Także Sunset zmaga się z problemami. Uczy się być liderką dla swojej paczki i poznać naturę działania magii w tym świecie. Udaje jej się zastąpić księżniczkę Twilight i odnosi sukces, i chociaż się zmieniła i pozostawiła swoją przeszłość za sobą, to jednak coś z dawnej siebie wciąż w niej drzemie co widać w scenie gdzie krzyczy na Twilight. Sunset to naprawdę świetnie prowadzona postać i jeden z kilku atutów EG.

     Jeśli chodzi o muzykę to moim zdaniem jest całkiem niezła jak na tak niszową produkcję dla dzieci czy nastolatków, która nie doczekała się premiery w kinie. Jest to jednak historia poświęcona duchowi rywalizacji i sportu, dlatego zapewne gorsza niż w RR.

     Animacja nigdy nie była dobrą stroną tych filmów, jednak trzeba przyznać, że projekty Midnight Sparkle i odmienionego bekonowego kuca są ładniejsze niż Sunset z pierwszej części. Podobnie jest grupą Shadowboltów. Chociaż Cadance i Cinch kują w oczy.

     Widać także większą niż zwykle rolę Celestii i Luny w fabule co jest bardzo fajnym akcentem i krokiem naprzód.

   Samo tempo opowieści jest raczej spokojne, choć nadal szybsze niż w pierwszej części. Pod koniec następuje wielka eksplozja jak uciekające z balonika powietrze. Moment trzeba przyznać bardziej emocjonujący niż finał bitwy zespołów moim zdaniem. Chociaż zdecydowanie za krótki. 

Podsumowując: Jeśli komuś spodobało się Rainbow Rocks nie powiniem być zawiedziony, jeśli jednak nie... to chyba jednak nie dla niego. Jeśli akceptuje się to jako alternatywę dla serialu i z przymrożeniem oka to można się dobrze bawić.  8/10

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na pewno  nie ma,ciekawe czy mystheria się zabrała za tłumaczenie już.

Edited by pepeh

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po drugie finał. Za krótki. Spektakularny, ale stanowczo za krótki. 

Jak w pierwszej części zresztą xd

A i pamiętajcie też, że wersja tv jest jak zwykle pocięta, a wersja blu-ray będzie dłuższa xd

Edited by Niklas

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak w pierwszej części zresztą xd

A i pamiętajcie też, że wersja tv jest jak zwykle pocięta, a wersja blu-ray będzie dłuższa xd

Nie sądzę. Oglądałem kanadyjskiego streama (a tam nic nie "kroją") i jedynie czym się różnią to to, że w USA nie pokazali ostatniej piosenki tylko inne napisy końcowe. 

A przechodząc do filmu. Nie jestem zbyt dobry w recenzjowaniu więc napiszę tak jak umiem.

Film tak jak pozostałe części były świetne. Może i nie wiem jak to było kiedy wyszło info o pierwszym filmie (zostałem bronym jak zaczął się czwarty sezon w USA ale wtedy nie przesiadowywałem na różnych stronach bo o ich istnieniu nie wiedziałem) ale na ten film czekałem z niecierpliwością.

Muszę powiedzieć, że

-muzyka genialna (mogli by wstawić "Dance Magic" (niestety polskiej wersji nie będzie(szanse są ale niewielkie. Chyba, że zrobią do niego shorta) a to taka super piosenka) zamiast tej ostatniej piosenki na końcu bo dla mnie ww piosenka byłaby lepsza na zakończenie.)

-fabuła- oglądając trailery i inne zapowiedzi myślałem na początku, ze będzie wspaniałe i się nie zawiodłem.

-animacja-pewne postacie aż gryzły w oczy jak np. "Dean(Dziekan)Cadance" nie mogłem się jakoś do niej przyzwyczaić.

 

Niektórzy podchodzą do serii EG z dystansem ale ja z pewnym optymizmem. Niektórzy serii nienawidzą lub za nią nie przepadają, ale ja ją uwielbiam (tak samo jak mlp, a może nawet i bardziej) i stwierdzam, że stworzenie tej serii jak i tego filmu było genialnym pomysłem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po trailerze spodziewałam się czegoś innego niż efekt końcowy filmu. Ten film był przeciwieństwem czego oczekiwałam. Czekałam prawie rok na ten film rozmyślałam co będzie po tytule oczekiwałam rywalizacji która owszem była ale to nie to. Oczekiwałam że jakaś drużyna wygra a ogłosili remis. Od marki equestria girls zaczęłam oglądać My Little Pony przyjaźń to magia i też equstrie girls. Zawiodłam się na tym filmie i chcę żeby następna część będzie lepsza ( o ile wyjedzie ). 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hasbro i TV - żeby wywalać takie chwytliwe piosenki z sobotniej audycji: 

Dance Magic: https://www.youtube.com/watch?v=NKuLTm790ak

Right There In Front Of Mehttps://www.youtube.com/watch?v=HrTCW3bgXks,

Szczególnie ostatnia piosenka daje poczucie spełnienia. Bo jak pojawiły się napisy, to się zastanawiałem gdzie jest piosenka. Jestem ciekaw czy Dance Magic będzie wplecione w tej lepszej wersji Friendship Games. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Moim zdaniem bardzo słabe. Może jutro na spokojnie (najchętniej w pracy) znajdę chwilę by uzasadnić swoją niezbyt pochlebną opinię (5/10 to chyba najniższa ocena jaką przyznałem serialowi/filmowi MLP nie licząc "Power Ponies") dlatego na razie w skrócie:

- Muzyka. Prócz kawałka śpiewanego przez Twilight była dziadowska i bardzo wymuszona. Zupełnie nie trzyma poziomu EG 1 i 2

- Fabuła wyciągnięta z dupy. Mała, wycofana Twilight w swoim über laboratorium gdzieś na terenie konkurencyjnej szkoły tworzy super-equestriańsko-magiczny-zdolny-do-wysysania-magii-jak-również-i-zamykania-portali-do-krainy-kolorowych-kucyków spektrometr po czym jest zmuszona szantażem przez złą dyrektorkę (nareszcie mamy nie-magicznego antagonistę) by wziąć udział w interdyscyplinarnych zawodach międzyszkolnych. Na miejscu okazuje się, że wszyscy ją znają (w sensie nie ją ale jej alter ego z krainy kolorowych kucyków) co mogłoby doprowadzić do wielu ciekawych/zabwanych scen, jednak za każdym razem coś lub ktoś przerywa interakcję Twilight z resztą tak, żeby film nie trwał dłużej niż przepisowe 70 minut. W międzyczasie nasza bohaterka swoim magicznym sprzętem wysysa magię z koleżanek i zmienia się w potwora. W chwilę później antagonistka z pierwszej części dzięki magii-przyjaźni-która-została-wyssana-przez-sprzęt-tej-drugiej-Twilight-ale-nadal-pojawia-się-jak-któraś-z-głównych-bohaterek-robi-coś-dobrego zmienia się w Super-Sayan-Sunset-Shimmer po czym następuje pojedynek na przepychanie strumienia magicznej energii à la Harry Potter z Voldemortem. Protagonistka oczywiście wygrywa po czym wszyscy żyją długo i szczęśliwie.

- Bananowa szkoła pełna dwuwymiarowych postaci. Serio - uczniowie Crystal Prep czują się najlepsi ponieważ szkoła ma reputację. I tyle. Jedyne postaci jakie mamy okazję lepiej poznać to przerysowane charaktery z Canterlot High z dodanymi negatywnymi cechami.

- Ech, dużo jeszcze byłoby tych minusów. Wolę popisać o czymś pozytywnym:

 

+ Sunset Shimmer. Jest coś w tej postaci, co sprawia, że ją lubię dlatego też cieszę się, że poświęcono jej sporo czasu w trzecim filmie.

+ Twilight Sparkle. Nareszcie twórcy podjęli się wyjaśnienia jak to jest, że każda z Mane Six ma swoja odpowiedniczkę w 'Świecie Człowieków' za wyjątkiem Twilight. Jest to o tyle ciekawe, że w odcinku pierwszym Serii poznajemy Twilight, gdy ta pobiera nauki w odległym od Ponyville (i jej przyszłych przyjaciółek) Canterlocie a o magii przyjaźni wie tyle, co jej filmowa odpowiedniczka.

+ Cadance. Oj, wiem, że jej postać została skrytykowana (i nie bez powodu) ale uważam, że stanowi bardzo fajny dodatek do filmu a jej relacja z Celestią i Luną pozwala mieć nadzieję, że jak tylko zła-pani-dyrektor padnie na zawał serca, to szkoła Crystal Prep będzie w dobrych rękach : )

+ Jakiś mały spoiler finału 5 sezonu? Twilight i podróż w czasie? Oczywiście nie przejmujcie się trollem stąd: http://www.equestriadaily.com/2015/07/season-finale-animatic-from-sdcc-pony.html bo to nieprawda ale ciekawe, czy ostatnia scena z EG 3 nie ma jakiegoś związku z serialem.

+ Tak ogólnie plus za dobre chęci. Ładna animacja, dobre udźwiękowienie (nie licząc piosenek), wartka akcja no i oczywiście kolejny tytuł z serii My Little Pony.

Ogólnie czuję się rozczarowany weekendem w kontekście MLP ponieważ zarówno odcinek jak i film okazały się dość cienkie, niemniej cała seria zapracowała sobie u mnie na pewien kredyt zaufania więc będę czekał na kolejną sobotę z nadzieją na coś fajnego (Brotherhooves Social z Big Macintoshem?)

 

Tak na marginesie: Nie wiem skąd to porównanie, ale czy nie uważacie, że spośród wszystkich domów w Harrym Potterze nasza Twilight najlepiej pasowałaby do Ravenclaw'u? Mi osobiście ten dom również pasuje bardziej niż Gryffindor a uczniowie z Crystal Prep jakoś mi pasują pod Slytherin. Nie jestem jakoś szczególnie pijany (praca za 9 godzin i 10 minut) ale poczułem nagłą potrzebę offtopowania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakiś mały spoiler finału 5 sezonu? Twilight i podróż w czasie? Oczywiście nie przejmujcie się trollem stąd: http://www.equestriadaily.com/2015/07/season-finale-animatic-from-sdcc-pony.html bo to nieprawda ale ciekawe, czy ostatnia scena z EG 3 nie ma jakiegoś związku z serialem.

Na jakiej podstawie uważasz, że to nieprawda? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ogółem pewno wiesz, że jakiś czas temu na 4chanie wyciekła lista odcinków i ich opisów. Część zalążków fabuły się zgadzało, ale praktycznie od Slice of Life już są rozbieżne xd Chociażby Brotherhooves Social miał być rzekomo odcinkiem o krnąbrnym bracie Flutterki, a będzie o Big Macu, zastępującym AJ na Sisterhooves Social, bo ta wyjechała odcinek wcześniej do Manehattan xd

Aczkolwiek, w pierwszych opisach finału sezonu, The Cutie Remark, ma powrócić Starlight Glimmer, która planuje przenieść się w czasie, by zapobiec powstaniu Sonic Rainboom, co, jak wiemy, zbliżyło naszą Szóstkę, zanim się poznały :P Twi ma ruszyć za nią poprzez czas i przestrzeń i trafić do świata, w którym to Sunset Shimmer została księżniczką :wow: Tyle rzeczo takie spoilery i one pasują do wypowiedzi Tłalot z końcówki filmu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hasbro i TV - żeby wywalać takie chwytliwe piosenki z sobotniej audycji: 

Dance Magic: https://www.youtube.com/watch?v=NKuLTm790ak

Right There In Front Of Mehttps://www.youtube.com/watch?v=HrTCW3bgXks,

Szczególnie ostatnia piosenka daje poczucie spełnienia. Bo jak pojawiły się napisy, to się zastanawiałem gdzie jest piosenka. Jestem ciekaw czy Dance Magic będzie wplecione w tej lepszej wersji Friendship Games. 

 

Właściwie tej pierwszej piosenki nie będzie ponieważ obie miały być piosenką końcową, ale wybrali "Right There In Front Of Me". Jak dla mnie "Dance Magic" pasowałoby o wiele lepiej do końcówki bo to super piosenka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właściwie tej pierwszej piosenki nie będzie ponieważ obie miały być piosenką końcową, ale wybrali "Right There In Front Of Me". Jak dla mnie "Dance Magic" pasowałoby o wiele lepiej do końcówki bo to super piosenka.

Dance Magic kompletnie nie pasuje jako końcowa piosenka. Ton jest zupełnie inny i nie pasowałoby do ostatnich scen filmu. Sam tekst piosenki i tytul ma odmienną tematykę i bardziej pasuje do imprezy tanecznej niż na podsumowanie fabuły. Right There In Front Of Me jest zbliżona do Shine Like Rainbows oraz A Friend For Life i ma taki podsumowujący charakter. Dance Magic tez jest super nutą, ale bardziej bym ją widział w imprezie integracyjnej z Wondercoltsami i Shadowboltsami. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Na jakiej podstawie uważasz, że to nieprawda? 

Wiesz, postać Twilight jest rysowana w stylu bardzo podobnym do tego z jednego kanału z pariodiami MLP. Po pracy poszukam konkretów. Poza tym audio wydaje się bardzo dziwnie zmontowane. Ale fakt - nie mam żadnych 100% dowodów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dance Magic kompletnie nie pasuje jako końcowa piosenka. 

Każdy ma inne zdanie ale ja zostaję przy swoim.

A i pamiętajcie też, że wersja tv jest jak zwykle pocięta, a wersja blu-ray będzie dłuższa xd

A jednak się pomyliłem. Coś tam wycięli.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A jednak się pomyliłem. Coś tam wycięli.

O ile dobrze widziałem, wersja kanadyjska różniła się od amerykańskiej tylko i wyłącznie tym, że nie było reklam w przerwach na nie przeznaczonych xd

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...