Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Cahan

Smak Arbuza [NZ][TCB][Adventure][Slice of Life]

Recommended Posts

11 minut temu, Cahan napisał:

 

To całe szczęście nie istnieje i było tylko nawiązeniem do tego jak dziwne rzeczy czasami się dostaje do rysowania.

Nieeeeee

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i jestem z powrotem – spiesząc z zaległą opinią na temat najnowszego kawałka tekstu. A ten okazuje się dosyć okazały, bo to aż trzydzieści trzy strony (chociaż ta ostatnia, przynajmniej u mnie, to ledwie parę linijek). Co w nim znajdziemy? Jak poszczególne elementy popychają akcję do przodu, jak poszerzają przedstawiony w opowiadaniu świat?

 

Co cieszy, w rozdziale znalazło się całkiem sporo rzeczy, każda z nich na swój własny sposób ubarwia historię. Oczywiście wszystko kręci się wokół głównej bohaterki, lecz tym razem możemy ją zobaczyć w zupełnie nowych, nie aż tak typowych sytuacjach. Początek przywołuje na myśl poprzednie rozdziały, gdyż mamy okazję przyjrzeć się jednej z sesji terapeutycznych, która w domyśle ma pomóc Cahan zaadoptować się do nowej formy i otoczenia, a także zintegrować się ze społecznością. Dla czytelnika to małe starcie światopoglądów jest kolejną okazją do zapoznania się z główną bohaterką, ale nie jedyną w ramach tego rozdziału. Myślę, że, w miarę kolejnych rozdziałów, da się odnaleźć w jej kreacji coraz więcej cech, czy zachowań, z którymi można się utożsamić. Albo w stu procentach nie zgodzić. Zależy. Tak czy siak, nadal jest wiarygodna, naturalna i jej losy chce się śledzić.Na razie jeszcze nie na skraju krzesełka, ale wciąż z zaciekawieniem.

Kiedy pani psycholog raczy uwolnić ją od kolejnych truizmów, Cahan napotyka na innych konwertytów, ktoś tam usiłuje zwrócić na siebie uwagę, ale ona, jak mogliśmy się tego domyślić, odprawia ich z kwitkiem. Ale ogólnie nudzi się, złości, chciałaby wykroczyć poza granice ośrodka, zwiedzić trochę tej prawdziwej Equestrii. Myślę, że czytelnik również nie może się doczekać, by dowiedzieć się co to właściwie za świat.

 

I wiecie co? Wreszcie się to dzieje. Ale zanim przejdziemy do rzeczy, dowiadujemy się co nieco o świecie, z książek. Jest to jeden ze sposobów, w ramach których autorka przybliża nam szczegóły dotyczące wykreowanego przez nią uniwersum. Pomimo dosyć spokojnego tempa akcji rozdział nie nuży, nie męczy, jest bardzo dobrze. Wszystko wypada bardzo ciekawie – czy to kolejne fragmenty z historii Equestrii, czy inspiracje świętami pogańskimi, na wzmiankach o zwyczajach kończąc. Zadbano nawet o takie szczegóły jak poprawne nazwy dni tygodnia. Logiczne, w końcu skąd kuce miałyby znać "nasze" nazwy dni? W ogóle, koncepcja prawdziwej Equestrii jest stale ubogacana i jest to jeden z tych elementów, które zatrzymują nas przy lekturze.

 

W każdym razie, wreszcie opuszczamy ośrodek, zatem przyjdzie nam zobaczyć jak Cahan radzi sobie ze ichnimi rozwiązaniami technologicznymi. Okazuje się bowiem, że Canterlot znajduje się w takim miejscu, że podróż nie będzie możliwa bez stosownego pojazdu. Taka kucykowa infrastruktura ;) Udzieli jej się lęk wysokości, co jest okraszone całkiem zabawnymi opisami, a na miejscu znajdziemy tłum kucyków, w którym łatwo się zgubić. Jak nietrudno się domyślić, będzie to zarzewie kolejnych komicznych sytuacji, której zwieńczeniem jest wizyta w kościele, która kompletnie zmienia znaną nam dotychczas Cahan, na szczęście nie na zawsze.

Powrót do ośrodka, wciąż na nitrotripie, jest to jednocześnie zamknięcie rozdziału i chyba do tej pory najbardziej nietypowa rola, w jakiej znalazła się bohaterka. Nie chciałbym zdradzać szczegółów – to trzeba samemu przeczytać.

 

Zwłaszcza, że rozdział czyta się bardzo przyjemnie, stylistycznie znajdziemy w nim wszystko, do czego przyzwyczaiła nas autorka. Na szczególne wyróżnienie zasługują opisy Canterlotu, czy świątyni, do której wybrała się Cahan, oczywiście pod okiem Sorrel. Ale nie do końca. Wszakże pisałem, że w tłumie to nietrudno się pogubić. Opisy te są niezwykle barwne, słowa zostały dobrane bez zarzutu – są to plastyczne, bogate kawałki tekstu, które można stawiać za przykład jak pisać opisy, aby czytelnik wyobrażał sobie lokacje i mógł wczuć się w ich klimat. Powtórzę, opis świątyni jest wręcz fenomenalny, jeden z najbardziej ikonicznych opisów w fanfiku, na dzień dzisiejszy.

 

Skoro mowa o klimacie, jest to już czysty klimat „Smaku Arbuza”. Chociaż tekst nadal odnosi się do szeroko pojmowanej tematyki adaptacyjnej, z [TCB] nie zostało już zbyt wiele i można rzec, że fanfik, choć początkowo jakoś inspirowany motywami ponyfikacji, biur itd. staje się w pełni oryginalnym, nieuwiązanym niczym produktem, który wciąż posiada duży potencjał i którego rozwój chce się śledzić. Uzyskanie takiej oto własnej tożsamości daje nadzieję na jakieś zupełnie oryginalne motywy, czy elementy świata. Czy będzie to Equestria w krzywym zwierciadle, czy ociekające anegdotami z realnego świata życie konwertyta, a może coś jeszcze innego?

 

Wiadomo – z jednej strony nie naprawia się tego, co nie jest zepsute, ale pojawia się rozkmina, czy istnieje jeszcze cokolwiek, co można by ulepszyć, czy napisać jeszcze lepiej? A może w ramach kolejnych rozdziałów otrzymamy coś zupełnie świeżego? Wygląda na to, że nie pozostaje nic innego jak śledzić „Smak Arbuza” i czytać kolejne rozdziały, do czego oczywiście gorąco zachęcam. Solidna, barwna, niekiedy nietuzinkowa produkcja. Raczej nie pożałujecie.

 

 

Pozdrawiam!

Edited by Hoffman
  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panie i Panowie! Pierożki i Pierożkowe! Nadeszła wiekopomna chwila, czas miecza i topora, czas publikacji wilczej zamieci siódmego rozdziału SA. Ostrzegam, że jest długi.

Jeśli się zastanawiacie, jak to będzie z czekaniem... Kolejny pójdzie siódmy rozdział Cienia Nocy, ale będę go pisać po sesji. Ale spokojnie! Kiedy pisałam ten rozdział i się za niego porządnie zabrałam, to miałam tempo 3-5 stron dziennie przy codziennym pisaniu.

 

https://docs.google.com/document/d/1si-yJFE-DxCscs7-OH6IDtDvmVnzgtXjOG-36AUVvWk/edit?ts=5ede2250

Edited by Cahan
  • Upvote 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szczerze mówiąc akcja trochę mnie zaciekawiła. Jestem osobą, która raczej nienawidzi TCB i wszystkiego co jest z tym związane. Ale interesuje mnie jak to się dalej potoczy. Mam nadzieję, że będzie możliwie jak najbardziej nie po myśli rodowitych kucyków (których nie polubiłem).

Spoiler

Odpowiadałoby mi zakończenie, że bohaterka jakoś się jednak wydostaje z Equestrii (najlepiej jeszcze przed epidemią Koronawirusa, bo to się chyba dzieje w 2017/18 roku?) i po prostu wraca do normalnego życia, zrywa jakiekolwiek znajomości z innego świata i w sumie dochodzi do wniosku, że niczego się nie nauczyła, a ta przygoda była bez sensu. To byłoby takie...życiowe zakończenie.

 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fik przyjemny, poczytny i jeszcze jakieś pozytywne słowa na "p".

 

Stylu pisania Cahan raczej reklamować nie trzeba, ponieważ jakość broni się sama. Na papierze fabuła jest prosta, ale diabeł tkwi w szczegółach, dzięki którym tekst wciąga szybko i głęboko. Siłą opowiadania jest śledzenie zdarzeń wraz z bohaterką oraz poznawanie jej reakcji oraz przemyśleń wynikających z charakteru klaczy/autorki, który, delikatnie mówiąc, ściera się co chwila z ogólnie przyjętym podejściem do życia kolorowych taboretów; (prawie) brak tu niespodziewanych zwrotów akcji, zdrad, wybuchów, juchy, laserów, mieczy w pyskach i gołych klaczy.

 

Postacie są stworzone nienagannie, zarówno "Mój Mały Insert", który nie cierpi na klasyczne bolączki związane z zastosowanym podejściem, ale stworzony jest rzetelnie i bez gloryfikowania - nie jest wybrańcem, nie otacza się natychmiastowo milionem psiapsiółek/haremem i nie przyzwyczaja się do życia wśród pastelaków pierwszego dnia - jak i pozostałe jednostki przewijające się w tekście, które są zróżnicowane, mają naszkicowane charaktery i podejścia i nie są jak wycięte z tektury. Przynajmniej te, które nie robią głównie za tło lub źródło gagu i nie zachowują się, jakby miały watę cukrową zamiast mózgu, chociaż nawet takie są zrobione wiarygodnie.

 

Equestria przedstawiona jest w fiku... dość przyziemnie, choć logicznie i sensownie. Oczywiście, to wciąż świat magii i pucyków, ale to jednocześnie "normalne" państwo i społeczeństwo, z całym dobrodziejstwem inwentarza. W świat przedstawiony da się uwierzyć, z jednej strony dzięki jego "realizmowi" i wewnętrznej logice, a z drugiej dzięki plastycznym, świetnie napisanym opisom.

 

Podsumowując, naprawdę warto zabrać się za "Smak Arbuza". Czekam z niecierpliwością na kolejne rozdziały.

Edited by SoulsTornado
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Musiałam przeczytać jeszcze raz od początku, bo nie pamiętałam z tego tak dużo, jak być może powinnam :fluttercry2:

 

Niemniej, swoje zdanie podtrzymuję: bardzo mi się podoba Koncepcja jest fajna. A w tę Equestrię "można uwierzyć" ;)

Główna bohaterka napędza fabułę do przodu i to jest naprawdę w porządku, stopniowo poznajemy ten świat, który jest właśnie dość prawdopodobny (wiadomo, co mam na myśli). To chyba głównie za sprawą bohaterów, ich relacji i dosyć dobrego wyważenia fikcja-rzeczywistość. Narracja i bohaterka sprzyjają poznawaniu tego wymiaru, co jest chyba dla mnie głównym plusem opowieści. Chociaż, te kuce są wciąż... Dosyć delikatne, czemu się trochę dziwię, zważając na podane strzępki historii, ale jestem w stanie to przyjąć. Podoba mi się też, że czas płynie do przodu i widać to po otoczeniu: choćby ci Bośniacy i ich problemy z dostosowaniem się.

W sumie, jest ciekawie i dosyć życiowo. Jest intrygująco, zabawnie, ale z drugiej strony wciąż nieco poważnie i smutno (w końcu trzeba się dopasować do nowego świata, nieważne jaki on jest - ale to co było faktycznie w głównej mierze przepadło).

 

Ale ja się dałam nabrać na początku siódmego rozdziału, już myślałam, że któryś z profesorów ot tak sobie jakąś głupotę walnął, a Cahan uwierzyła i poszła :D (przepraszam). Jeszcze zaczęłam się zastanawiać nad faktem istnienia dwóch księżyców w Equestrii i jak to się przekłada na panowanie Luny (xD) i dopiero na fragmencie, gdzie wszyscy zapraszają bohaterkę na kawę załapałam, że chyba coś jest nie tak (przepraszam raz jeszcze). Brawo ja xD

Tak swoją drogą, ta opowieść o zebrze jest bardzo interesująca. Jeśli to była improwizacja, jestem pod wielkim wrażeniem, ja bym nie wymyśliła czegoś takiego nawet na spokojnie z większą ilością czasu. W sumie to aż bym mogła to przeczytać z przyjemnością jako oddzielne opowiadanie.

A za Sinobrodego szanuję ;)

 

Wyłapałam tylko jedną rzecz, nie wiem, może to zamierzone, jednak zwrócę uwagę:
"A jesteś u nas od tygodnia czasu equestriańskiego, na wasze to będzie... jakoś podobnie." - Rozdział 2
Natomiast tydzień Equestriański trwa 10 dni, co więcej:

"Lunalia rozpoczęły się dobrze – wstałam późno, bo nieco przed osiemnastą, ale nie zbyt późno, zważywszy na to, że doba equestriańska trwa trzydzieści godzin." - Rozdział 7.

To jednak duża różnica :wut:

(Ale ja bym chciała taką dobę :D ).

 

Z przyjemnością przeczytałabym ciąg dalszy :)

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, Nika napisał:

Wyłapałam tylko jedną rzecz, nie wiem, może to zamierzone, jednak zwrócę uwagę:
"A jesteś u nas od tygodnia czasu equestriańskiego, na wasze to będzie... jakoś podobnie." - Rozdział 2
Natomiast tydzień Equestriański trwa 10 dni, co więcej:

"Lunalia rozpoczęły się dobrze – wstałam późno, bo nieco przed osiemnastą, ale nie zbyt późno, zważywszy na to, że doba equestriańska trwa trzydzieści godzin." - Rozdział 7.

To jednak duża różnica :wut:

To nie jest wpadka jakby co. Nie pamiętam kto to mówił, chyba Summerset, która sama nie jest pewna ile trwa tydzień na Ziemi, nie mówiąc już o dobie.

 

28 minut temu, Nika napisał:

Chociaż, te kuce są wciąż... Dosyć delikatne, czemu się trochę dziwię, zważając na podane strzępki historii, ale jestem w stanie to przyjąć.

Kuce są gatunkiem o niższym poziomie agresji niż ludzie. Jest to związane z ich biologią, cyklem hormonalnym, w tym płciowym. A do tego dochodzi quasi religijna indoktrynacja, to w końcu świat, w którym bóstwa bezpośrednio rządzą swoimi wyznawcami.

 

Choć kuce do końca milutkie też nie są. Personel ośrodka, to jednak nie cała Equestria.

 

A co do opowieści... Cóż, powstała na podstawie jednego z moich snów. Na początku nie wiedziałam, co powinnam tam wsadzić, ale jak zbliżałam się do tego momentu, to wiedziałam, że dam właśnie to, bo chyba pasuje. Tak sądzę.

 

Dzięki wielkie za komentarz^^

 

 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...