Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
OjtamOjtam

Świt [TCB][Violence][Crossover][Z]

Recommended Posts

Dziwię się, że nie ma tego na tym forum. Drugi fanfic, jaki przeczytałem, pierwszy polski... i jest genialny!
Znalazłem go na mylittlebrony.blogspot.com za sprawą jakiegoś komentarza...
Jak już napisałem tam, ostatni raz tak się bawiłem czytając "Cujo" S. Kinga (what the fuck is happening to me??), ale tutaj chodzi o zupełnie inne emocje. Mega pozytywnie :cool:

Pewnie większość z was to zna, ale podrzucę dla takich sirot jak ja, coby na pewno na to trafiły :D

Na mylittlebrony

Bezpośredni link

Szacun dla Thara :)



Dodano tag [Violence] ~Decaded

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po prostu bomba !!!!!

Takiego fica jeszcze nie czytałem w 100% lepszy od respawnu... I want more !!!!!!

Nie otwierać spoilera jesli nie czytałeś fica..

– Z czego się śmiejesz? – Zapytał zdziwiony Damian.

– Twilight czytała „Kamasutrę”? – Rzucił przez łzy taczając się po podłodze.

leże i kwiczę jak green

Fic jest jednym słowem boski, zawiera tyle zaje***ch momentów... mówcie co chcecie u mnie trafia na liste najlepszych ficów.

Szkoda Damiana, że został kucem wbrew swojej woli. Ale jak wyjawił wszystkim że to on był tym zamachowcem który miał podłozyć ładunek wybuchowy normalnie gały mi z orbit wyszły.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fantastyczny fanfic, jeden z moich ulubionych od teraz. Naprawdę świetna fabuła, ciekawa. Szkoda, że Damian jednak postanowił zostać kucykiem... ja bym sobie w łeb strzelił na jego miejscu :P Cóż... rzadko zdarza się dobra powieść bez motywu zdrady.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ojtam nie okłamujmy się, są ludzie silniejsi niż Damian którzy pomimo sponifikowania wciąż uważają się za ludzi i dążą do odzyskania swojego człowieczeństwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytałem, i zostałem nieźle zaskoczony podczas tej lektury. Podobało mi się to jak napisałeś i przedstawiłeś ''dwulicowość'' głównego bohatera. Wszystko trzyma się kupy, sens jest, bardzo dobry FF wyszedł Tharowi.. Gratulacje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Świetne opowiadanie! Dawno mnie coś tak nie wciągnęło ;D Kilka błędów to maleńkie szczególiki, gdy weźmie się pod uwagę treść. Cóż, czas na zaliczenie wschodu słońca przy "Ostatnia rzecz, jaką zrobi"

Share this post


Link to post
Share on other sites

W każdym razie mi czytało się genialnie i jedno z najlepszych o tematyce TCB !

Share this post


Link to post
Share on other sites

??? coś przeoczyłem? jeden z najlepszych fanficów jakie znam, wiele "znanych" użytkowników mlppolska pisze, jaki fajny jest ten fanfic, sam misiek200m go przeczytał na youtube. a w dodatku autorem jest thar, co mówi samo za siebie. i od 4 miesięcy nikt nic nie napisał? wtf? katapulować wątek w górę dla następnych!

Share this post


Link to post
Share on other sites

IZY97 jak możesz!! Jak możesz kochać FOL!! Przecież występujesz przeciw swym ukochanym kucom!! Ja jestem za ponifikacją dopóki nie wpływa to drastycznie na mój umysł. Ciało nie ma znaczenia dopóki masz swój umysł!! Dlatego praca wspólna mi się podoba. Czytałem ostatnio not ALONE. I muszę powiedzieć, że brak wojen, głodu, zła i szczęśliwe życie jest warte wyrzeczenia się zła więc za coś takiego raczej chciałbym się zmienić. choć bardziej bym był za światem, pracy wspólnej. Według mnie Dawid - maxyblack bardzo przesadzasz, przecież jesteś człowiekiem masz swój umysł nadal. To, że ciało inne... lepsze w dodatku nie ma znaczenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

artiko, 12000 lat cywilizacji. wiele wynalazków, kultury historii... ma zostać po prostu usunięte? mimo że ludzkość zrobiła tyle złego, nie wyrzeknę się przez to moich palców!!! a poza tym byłbym "liberalnym" folowcem :-P dojść do korzystnego układu, ZABRONIĆ ponifikację i ograniczyć kontakty. wtedy kuce mogą być na ziemii. celestia postanowiła ot tak zniszczyć ludzkość. pozostaną tylko wspomnienia... mówię temu 3x NIE ale co bym zrobił, gdyby to się działo naprawdę, nie umiem powiedzieć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Człowieku według ciebie co czyni cie człowiekiem umysł czy ciało?? Według mnie ciało nie ma takiego znaczenia jak umysł to umysł odróżnia ludzi od zwierząt na przykład. nie ciało..... no dobrze ciało też, ale w ciele konia byłbyś tak samo inteligentny jak ludzie nie przestałbyś nim być. A zło jest nam niepotrzebne w sumie... fakt część naszej natury ale tylko się krzywdzimy dzięki temu. Według mnie warto by było to poświęcić dla takiego życia. A i jeszcze jedno będziesz sie uważał za człowieka jak pójdziesz dajmy na to do nieba??? Przecież stracisz ciało... Zostanie sama świadomość czyli według mnie umysł... lub jego odbicie:p. I co?? Będziesz mniej ludzki nie sądzę. Equestria to też raj można ją porównać do naszych wierzeń o niebie. A jednak dla nieba wyrzekłbyś się zła co?? WIEC NIE PIERNICZ ŻE 12k lat CYWILIZACJI bo chciałbyś tam iść. a do Equestrii nie chcesz?? Choć powiem szczerze Equestria dla mnie jest tak samo prawdziwa jak niebo. Nie wierze w to drugie. Jestem za nauką:P. Choć jako że wierzę nauce jestem zdolny przyjąć, że gdzieś w wszechświecie może istnieć taka equestria. nie wiemy jak wyglądają obce cywilizacje wkońcu nie?? A i jeszcze jedno słowa członka POZ z fika SEMPER FIDELIS Zaden z zasłuzonych. Trzydziestu posłów, wszyscy nienawidzili ponifikacje dopóki nie postrzelili ich, dopóki nie dalismy im wyboru. Kazdy sie zgadza, kazdy. – Dokonczył wychodzac i zamykajac za soba drzwi. jak jesteś krok od śmierci to sie zgodzisz:p

Share this post


Link to post
Share on other sites

Krok od śmierci to wielu ludzi zgodziłoby się pewnie na pakt z diabłem... Czyli w tym wypadku wychodzi na to samo. Zresztą, na dyskusje o FOL i POZ jest miejsce w odpowiednim temacie - http://mlppolska.pl/Watek-FOL-czy-POZ--3481 . By nie było że tylko spamuję - świetna historia, druga jaką przeczytałem z tego rodzaju. Szczególnie fascynujący jest przedstawiony sen ponifikacyjny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chcąc spróbować jeszcze raz szeroko pojętej tematyki Biur Adaptacyjnych, sięgnąłem po najstarsze/ najgłębiej zakopane opowiadanie, jakie udało mi się znaleźć (w chwili rozpoczynania lektury). Padło na „Świt”. Jeśli chodzi o klasyczne, oryginalne [TCB], muszą Państwo wiedzieć, że nigdy nie byłem szczególnym fanem tego nurtu, średnio przemawiała do mnie ta tematyka, z tego, co pamiętam, poszczególne opowiadania wydawały mi się łudząco do siebie podobne, no i ogółem brakowało temu polotu. Zatem na długi czas odłożyłem [TCB], nie wracałem do tego, aż nadeszły bardziej współczesne czasy i troszkę się tych opowiadań przewinęło. Nie było źle, ale w sumie byłem ciekawy, a teraz nadarzyła się dobra okazja, by co nieco nadrobić i zweryfikować swoje zdanie ;)

 

A zatem, rozpocznijmy od „Świtu”, który... chyba już czytałem, dawno, dawno temu? Sam nie wiem, opowiadanie brzmi znajomo, nawet imię głównego bohatera przywołuje wspomnienia, a może to stare wrażenie, że wiele tychże historii, przynajmniej w tych młodych latach fandomu, brzmiało dla mnie podobnie. No nic, lecimy. Przestrzegam przed spoilerami, jeżeli ktoś jeszcze nie miał styczności z tymże tytułem, tudzież pozapominał, a chciałby sobie przypomnieć. Poniżej tylko zajawię fabułę, potem w komentarzu mogą się znaleźć istotne dla fabuły spoilery.

 

Bohaterem tej historii jest Damian Kamiński – młody informatyk, który zgłasza się do jednego z Biur w poszukiwaniu pracy. Początkowo wzięty za kolejnego kandydata do ponyfikacji, zostaje pozytywnie zaopiniowany i praktycznie od zaraz obejmuje nową posadę, szybko zapoznając się z pozostałymi pracownikami (między innymi Rarity, która powitała go w recepcji, czy też Twilight, która ma lekki kłopot z pisaniem dobrych przemówień do podopiecznych), a także niedawno „utworzonymi” kucykami, które potrzebują się zaadoptować do nowych ciał, a także umiejętności. Główny bohater okazuje się być całkiem równym gościem, jednak już niebawem jego mroczne sekrety rzucą cień na Biura, a także jego własną działalność, zapoczątkowując ciąg niefortunnych wydarzeń, które ukształtują go na nowo.

 

Szanowni Państwo, pierwsza rzecz – tekst okazał się naprawdę ładnie sformatowany i skomponowany, aczkolwiek troszkę przeszkadzała mi zbyt mała czcionka, no i „zlepienie” opowiadania z tego wynikające. Poszczególne akapity oraz dialogi mogły być nieco bardziej poodzielane od siebie, myślę, że poprawiłoby to wizualny odbiór fanfika, ale tak, jak jest teraz, jest w miarę dobrze, choć nie do końca poprawnie, niemniej ani razu nie pogubiłem wersów, więc niech będzie. Cieszą miłe rzeczy, takie jak strona tytułowa, przedmowa, podział na rozdziały, jest to schludne i stwarza dobre pierwsze wrażenie, acz nie jest idealnie. W tekście przewiną się drobne literówki, głównie pogubione ogonki, ale są to sporadyczne usterki, na które trudno zwrócić uwagę podczas lektury, tak ich niewiele. A może to magia tej niewielkiej czcionki?

 

Przyznam też, że przypadły mi do gustu opisy. Zdecydowana większość z nich (a był to rok 2011) brzmi naprawdę dobrze, dźwięcznie, poszczególne określenia dobrano z dbałością szczegóły tzn. tak, by zdania cieszyły i pomagały wyobrazić sobie czy to otoczenie, czy interakcje między postaciami, włącznie z emocjami, tudzież obrażeniami, jeżeli dochodzi do walki. Wiadomo, że nie jest to nic szczególnego, czy nadmiernie bombastycznego, ale w pełni spełnia swoje zadanie i to z nawiązką. Może to mój pech, może jakieś moje uprzedzenia, ale autentycznie nie spodziewałem się zastać opisów tak dobrych w tak starym dziele, które... nawet dzisiaj nieźle dają sobie radę. Podobnie zresztą wyglądają dialogi. Nie są ani przesadzone, ani nienaturalne, ale po prostu solidne. Przez tekst brnie się bezstresowo (pomimo kilku trudniejszych scen, w których występuje przemoc, czy smutne wstawki), z zaciekawieniem, powiedziałbym też, że całkiem sprawnie, co troszkę mnie zaskoczyło, gdyż tempo nie wydało mi się typowe dla fanfika akcji, ale dla klasycznego [Slice of Life]. Jednakże znajduję w opowiadaniu kilka scen, które niewiele wnoszą i które na spokojnie można by pominąć. Jak np. cały ten motyw, że Twilight przychodzi do kanciapy głównego bohatera poczytać w spokoju (on też czyta), oboje zasypiają podczas lektury, rano budzą się przytuleni, więc Biuro huczy od plotek. Strasznie na doczepkę, odczułem przy tym fragmencie lekką żenadę.

 

A powracając jeszcze na moment do tempa akcji, być może wydaje się być tak sprawne za sprawą dialogów, których, jak mi się zdawało, było znacznie więcej niż opisów. Skoro częściej czytelnik odgrywa sobie w głowie rozmowy między postaciami, uszami wyobraźni słyszy ich głosy, wówczas czas leci szybciej i tym bardziej treść nie nuży. Acz trzeba uważać, by nie przesadzić, ale na szczęście autor zadbał o różne mniejsze lub większe urozmaicenia, coby się to nie nudziło. Ogółem, naprawdę solidny tekst, o w miarę jednolitej jakości niemalże na całej jego rozciągłości, z paroma nieco ładniejszymi fragmentami, jednakże bez takich, które zaniżałyby ocenę. Jest po prostu całkiem dobrze, z pewnymi przebłyskami, które szczególnie zapadają w pamięć np. opis budynku Biura w deszczu na początku, próba wypłacenia wszystkich oszczędności przez Damiana, czy pościg, zwieńczony próbami przedostania się przez barierę do Equestrii. Z drugiej strony, ma kilka słabszych momentów, najwyraźniej operujących na wczesnych wyobrażeniach czy koncepcjach na „niezręczne momenty” między ludźmi i kucykami, które dzisiaj raczej wzbudzają politowanie, może nawet lekką żenadę, ale jest ich niewiele, pozytywy zdecydowanie przeważają :aj5:

 

Sama fabuła, co w jakimś sensie również wydało mi się zaskakujące, okazała się jednocześnie prosta i łatwa do śledzenia oraz na tyle złożona, by pozostawić pole do spekulacji oraz... stworzyć poczucie, że w tym, co właśnie się przeczytało, kryło się więcej. Z jednej strony to zwykła, nie aż tak długa historia o Biurach, ponyfikacji, zdradzie oraz przemianie wewnętrznej bohatera z konfliktem dotyczącym człowieczeństwa w tle, a z drugiej, poszczególne postacie kucykowe nie okazały się czarno-białe, przejawiły pewne cechy, które dałoby się zinterpretować jako zrównujące je z ludźmi, przyglądając się szczegółom, widać zalążki dodatkowych wątków, takich jak przeszłość Damiana (w ogóle, jak się to zaczęło i dlaczego, no i co tak naprawdę sądzi o kucykach po tym wszystkim), problemy najbliższych z zaakceptowaniem przemiany w kucyka (wątek Mocci, ogólnie), wzajemne uprzedzenia jednej rasy względem drugiej, a także pewna hipokryzja ze strony kucyków, czy też przesłanki, jakoby gdzieś tam w tle odbywała się indoktrynacja i w rzeczywistości nie do końca są to istoty kompetentne, by w jakikolwiek sposób „poprawiać” ludzi.

 

Może popełniam tutaj nadinterpretacje, jednakże siedzą w głowie sceny interakcji Damiana z Twilight, głównie scena prowokacji, w wyniku której gościnnie zjawia się Rainbow Dash, by ochronić przyjaciółkę, a także paru gwardzistów, co zapewne miało ukazać, że kucyki wcale nie są takie ufne i pozbawione wad, być może również potrafią być uprzedzone, przewrażliwione. Co nie jest bezpodstawne, gdyż...

 

Uwaga, tutaj znajdują się SPOILERY!

 

...Damian rzeczywiście ma za sobą mroczną przeszłość, jako, że związał się z FOL-em i jest współodpowiedzialny za ujęty w fabule zamach, z drugiej strony, podobnie jak za ewakuację potencjalnych ofiar, no i chyba nie ma lepszego dowodu na jego intencje, niż fakt, że za to, co zrobił, stał się kolejnym celem FOL-u, przed czym był oczywiście tylko jeden ratunek. No bo hej, jak inaczej uzyskałby wstęp do Equestrii? Czyli jako agent FOL-u zdradził kucyki (A może tylko wykonywał rozkazy? Raczej sam się na to pisał, później najwyraźniej zmienił zdanie.), potem zdradził FOL, by ostatecznie mieć kłopot zarówno z jednym stronnictwem, jak i drugim, by na końcu ostatecznie... postąpić jak trzeba. Wciągnęło mnie to, nie powiem, że nie :D

 

W każdym razie, Twilight powinna, ujmując to brzydko, skapnąć się, że Damian jest postacią skonfliktowaną i zagubioną, no i trudno spodziewać się, jakoby tak do końca miał świadomość, co on wygaduje i tak dalej, i tak dalej. A jednak jest traktowany (także przez księżniczki) nie do końca fair, ma kłopoty z pozamykaniem pewnych spraw ze znajomymi z biura, no i jest w tym wszystkim Twilight, która uparcie twierdzi, niemalże jak zaprogramowana, że Celestia nikogo nie więzi i że pragnie dobra dla wszystkich, po to, by jednak wesprzeć Damiana, co prowadzi nas do końcówki opowiadania, w którym ten podejmuje (chyba) już ostateczną decyzję po czyjej stronie chce stanąć. Jest to miks różnych motywów, realizujący wątek stosunku kucyków do człowieczeństwa, ukierunkowany na krytykę poszczególnych cech ludzkich oraz ukazujący kucyki jako te lepsze, doskonalsze istoty, które są w stanie nas uratować, jednakże w tekście są fragmenty, które dziwiły, jak np. Damian „pyskujący” do księżniczek, czy też Twilight, która ma swoje nerwowe momenty – po prostu nie sądziłem, że te postacie będą tak reagować/ zachowywać się w danych sytuacjach :confused:

 

W każdym razie, siedzi to w głowie i można pisać o tym długie referaty, ale o czym to świadczy? Czy tekst posiadał klimat? Moim zdaniem jak najbardziej. Klasyczne, wczesne [TCB], acz zrealizowane solidnie, z pomysłem oraz zapałem, co widać chociażby po opisach czy formatowaniu. Opowiadanie chce się podobać i chce być czytane, bo ma coś do zaoferowania, tak to widzę. Czy radzi sobie we współczesnych czasach? Wydaje mi się, że tak – próbka możliwości fandomu z roku 2011, klimatyczna i nostalgiczna. Czy warto przeczytać? Dla fanów [TCB] to chyba pozycja obowiązkowa, ciekawscy powinni być usatysfakcjonowani, ogólnie, nie jest to tekst, dla którego nie ma dziś miejsca, więc czemu nie? Czy opowiadanie było wciągające? Jak najbardziej. Cieszą wątki, cieszą drobne rzeczy, czy określone cechy, jak np. to, że Damian jest programistą i w finałowej walce pokonuje problem programowaniem. Są to charakterystyczne elementy, które pomagają zapamiętać historię na dłużej. Plus, dobry balans między akcją, a kawałkami życia. Czytało się to niemalże jak film kinowy.

 

Generalnie, jakkolwiek mogę pozostawać sceptyczny do starego [TCB] czy też zachowywać pewien dystans, byłem zaskoczony tym, jak wciągnęła mnie lektura, no i jak zdołała utrwalić się w pamięci, a wrażenia w większości były pozytywne. Nawet patrząc przez pryzmat dzisiejszej fanfikcji, nie było to opowiadanie złe, nie był to nawet typowy średniak. Powiedziałbym, że dziś, to przede wszystkim klasyczne [TCB], napisane całkiem nieźle, z wieloma poukrywanymi na dalszych planach niuansami, które urozmaicają całość, no i pomagają w kreacji odpowiedniej, lekko nostalgicznej atmosfery. Dużo [Slice of Life], ale są też momenty z akcją momenty bardziej dramatyczne, takie filmowe. Ostatecznie, „Świt” całkiem mi się spodobał, toteż zachęcam ciekawskich, by zapoznali się z tekstem, zobaczyli, jak się kiedyś pisało, zaś starych wyjadaczy, zapraszam do nostalgicznej podróży w czasie i odświeżenia sobie tych wspaniałych, młodych lat :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...