Skocz do zawartości

Wolny/a czy zajęty/a?


Paladyn Sonaty Dusk

Jesteście czy nie jesteście?  

359 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Jesteście czy nie jesteście?



Recommended Posts

Ech, znam to... Ale w takim razie nigdy nie byli godni nazywania ich "przyjaciółmi". Mi się udało parę lat temu znaleźć kogoś, za kim naprawdę mogłabym skoczyć w ogień i widzę, jak jest mi wierna. Tobie też życzę szczęścia.

 

Po ponad 20 latach znajomości wywijają takie numery? Najwidoczniej definicja słowa "przyjaciel" u mężczyzny i kobiety jest inna.  

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach


Zawsze możesz rozpocząć własny radom

Zaczyna Radom :D

zbs-radom-12b.jpg

 

-dlaczego nastki mają nasrane i latają za dupkami,

-jak zarywać, żeby coś wyrywać ;D

-ludzie którym odwaliło i z miłości zapomnieli o przyjaciołach

- i taki random typu- kto chce mieć dzieciarnię i czy w ogóle, ale to już chyba offtop

- bo są nastolatkami. jak byłem nastolatkiem, to mnie w ogóle płeć przeciwna nie interesowała O.o

- najlepiej nie robić tego co ja :D nie no ja tam raczej niczego nie wyrywam (łącznie z deskami od płotu). W sumie to mój podstawowy problem O.o

- nie wiem, nie wypowiem się

- ale to jest przecież offtop :D Dziecko to zapieprz totalny. Na całe szczęście ja się nie znam na dzieciach (jak to powiedział pewien kabareciarz, lepiej powiedzieć, że się nie lubi dzieci, niż, że się dzieci lubi, bo to drugie dosyć specyficznie brzmi :) ). 

 


Tak, uogólniłem. Po prostu większość dziewczyn, które ostatnio tutaj pisze, deklaruje brak chęci posiadania potomka. Smutne, bo to jeden z niewielu wymogów, które chciałbym, żeby spełniała ma przyszła dziewczyna.

A ja zawsze myślałem, że z dziewczyną to się trzeba lubić i umieć dogadać. Jak widać ważniejsza jest prokreacja :D

  • +1 1
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A ja zawsze myślałem, że z dziewczyną to się trzeba lubić i umieć dogadać.

 

No mi też się tak wydawało, no ale cóż - co kto woli xd

 

Nicholas odgadł moje myśli. 

 

Yay, odgadłem, co myśli pegasis - tyle wygrać ;-; Załamałem czasoprzestrzeń!

Ale pisz mi Nicolas, nie Nicholas xd

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach


Plus, chcesz zostać sama na stare lata?


Nie bój się, nie zostanę.


Przynajmniej będzie mnie miał kto utrzymywać i się mną opiekować.

A skąd ta pewność?  :v6Jdq:


Nikt od razu nie mówi że z tego coś wyjdzie, ale leprze to od siedzenia w domu i użalaniu się że nikt go nie chce, bo nikt go nie zna,

To taka trochę desperacja, jak podbijasz do KOMPLETNIE OBCEJ osoby z ulicy. Ja się trzymam zasady, że nic na siłę. Jak się trafi miłość, to spoko, jak nie - też spoko. Nie mówię, że w ogóle podryw to coś złego, ale... nie w ten sposób.

Po ponad 20 latach znajomości wywijają takie numery? Najwidoczniej definicja słowa "przyjaciel" u mężczyzny i kobiety jest inna.


Ludzie się zmieniają, niestety. Może kiedyś, jako dzieci/nastolatki byli w porządku, ale w dorosłym życiu czasami wychodzą z nich dupki. Ech, wszędzie ryzyko.

A ja zawsze myślałem, że z dziewczyną to się trzeba lubić i umieć dogadać. Jak widać ważniejsza jest prokreacja


To samo. Nie wiem, czy bardziej bawi mnie czy smuci stawianie warunków potencjalnemu partnerowi. Potem i tak może wyjść zupełnie inaczej.

Ale pisz mi Nicolas, nie Nicholas xd


Przepraszam, drobna literówka.  :flutterblush:
  • +1 2
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach


Ludzie się zmieniają, niestety. Może kiedyś, jako dzieci/nastolatki byli w porządku, ale w dorosłym życiu czasami wychodzą z nich dupki. Ech, wszędzie ryzyko.

 

No i działa to też w drugą stronę. Może być tak, że ktoś był nieznośny za młodu i chamił, a później mu to przeszło i jest bardzo w porządku xd

 


To samo. Nie wiem, czy bardziej bawi mnie czy smuci stawianie warunków potencjalnemu partnerowi. Potem i tak może wyjść zupełnie inaczej.

 

No, jesteśmy i tak kontrolowani przez prawo, oczekiwania i inne pierdoły, po co jeszcze dodatkowo mieć gwiazdki w związku? :v

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach


No i działa to też w drugą stronę. Może być tak, że ktoś był nieznośny za młodu i chamił, a później mu to przeszło i jest bardzo w porządku xd

To prawda, ale ja, niestety, nie znam takich osób.  :twiblush: No, może z wyjątkiem młodszego kuzyna, ale to tyle.

No, jesteśmy i tak kontrolowani przez prawo, oczekiwania i inne pierdoły, po co jeszcze dodatkowo mieć gwiazdki w związku?


Prawda. Kompromisy - tak, stawianie warunków, do tego z góry - nie. Czasami człowiek zakochuje się tak nagle i w osobie, którą o to nie podejrzewał, że takie rzeczy przestają być ważne. A jak będzie to uczucie odwzajemnione - wszystko da się pogodzić.
  • +1 1
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Triste, widocznie miałeś pecha w doborze przyjaciół. Ja z niektórymi znam się praktycznie od urodzenia. Jakoś mnie nie porzucili, ze strachu, że się kiedyś uduszę. Przyzwyczaili się i nie zwracają na to uwagi. Fakt, że astma, to nie padaczka, jednak ja nie wyobrażam zostawienia kogoś, z tak błahego powodu.

A tak z innej beczki- jak spławić kumpla, któremu relacje przyjacielskie przestają wystarczać i zabiera się za podryw?

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Triste, widocznie miałeś pecha w doborze przyjaciół. Ja z niektórymi znam się praktycznie od urodzenia. Jakoś mnie nie porzucili, ze strachu, że się kiedyś uduszę. Przyzwyczaili się i nie zwracają na to uwagi. Fakt, że astma, to nie padaczka, jednak ja nie wyobrażam zostawienia kogoś, z tak błahego powodu.

A tak z innej beczki- jak spławić kumpla, któremu relacje przyjacielskie przestają wystarczać i zabiera się za podryw?

 

Powiedzieć mu, że nie chcesz/ nie masz ochoty na tego typu związek? Przedstawić sprawę jasno?

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A ja zawsze myślałem, że z dziewczyną to się trzeba lubić i umieć dogadać. Jak widać ważniejsza jest prokreacja :D

Wskażcie fragment, w którym zaprzeczyłem pierwszemu zdaniu. Jeśli z kimś będę na poważnie (zapewne nie będę), to cholera, w planach na daleką przyszłość chcę, żeby się dziecko pojawiło. Jeśli ta jedyna nie będzie ograniczona fizycznie, to goddamnit, co niby jest w tym złego?

Jak wkurza mnie gadanie o skupianiu się na "karierze".

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach


A tak z innej beczki- jak spławić kumpla, któremu relacje przyjacielskie przestają wystarczać i zabiera się za podryw?

Powiedzieć prosto z mostu, że widzisz, że przekracza pewną granicę, a tobie się to nie podoba. Albo że widzisz w nim kumpla, a nie potencjalnego chłopaka. A jak nie dociera - powiedzieć ostrzej, albo ignorować. W ostateczności unikać/zerwać znajomość, jeśli to cię naprawdę irytuje.

No bo jest nieco źle, gdy tylko jedna strona się stara, a druga tylko wzrusza ramionami


Nie o to mi chodziło, bo to oczywiste, że w związku obie strony muszą się starać. Tylko że jak są jakieś rozbieżności to żeby pójść na kompromis.

Jeśli ta jedyna nie będzie ograniczona fizycznie, to goddamnit, co niby jest w tym złego?


Nic nie ma złego. Ale jakbyś się zakochał w dziewczynie, która nie chce mieć dzieci, to co...?

Jak wkurza mnie gadanie o skupianiu się na "karierze".


Wskaż mi fragment, w którym ktokolwiek z nas wspomina o karierze. Powodów "nie chcenia" dziecka jest wiele, ja z kolei po prostu nie lubię dzieci i nie wyobrażam sobie siebie jako matki.
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@Kyoko, a Cahan nie mówiła o karierze? O.o Bo też mi się zdawało że ten temat był na poprzedniej stronie.

 


Wskażcie fragment, w którym zaprzeczyłem pierwszemu zdaniu. Jeśli z kimś będę na poważnie (zapewne nie będę), to cholera, w planach na daleką przyszłość chcę, żeby się dziecko pojawiło. Jeśli ta jedyna nie będzie ograniczona fizycznie, to goddamnit, co niby jest w tym złego?

 

Spokojnie Generałku, spokojnie. Też nie widzę w tym nic złego, w końcu to jeden z ważniejszych elementów w życiu wielu ludzi, więc zupełnie mnie to nie dziwi. Znam facetów dla których zrobienie sobie dzieci to po prostu wyraz ich najwyższej miłości w pewnym sensie, bo pokazuje ile ta osoba znaczy, że jesteś gotowa zaryzykować stworzenie z nią czegoś nowego i branie odpowiedzialności za to przez następne 18 lat conajmniej.

A że ludzie mają różne pojęcie miłości to inna sprawa, dlatego lepiej jest jednak dobierać się tak, żeby zgadzać się w tych sprawach. Dla kogoś kto nie chce dzieci to nie problem żeby ich nie mieć, ale jeśli ktoś ma taką potrzebę bardzo, to może cierpieć. :/

Edytowano przez Burning Question
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kyoko- unikam, ignoruję i nawet zrobiłam się w stosunku do niego złośliwa. Prosto z mostu też się dowiedział. Tyle lat znajomości, a jeszcze nie dotarło, że ze mnie jest oziębły dzikus.

Kwestia kariery- każdy ma inne priorytety [u mnie może i nie jest to najważniejsza kwestia, ale jest, ponieważ ze swoim zdrowiem, moją karierę zakończę zapewne po kilkunastu latach, razem ze swoim życiem]. I wypominanie kobiecie, że woli zająć się pracą, niż robieniem dzieci, jest dla mnie czymś nieco bezczelnym. Bo ludzie, którzy dzieci nie chcą, raczej nie wypominają innym, że je chcą i mają.

Dziecko to nie zabawka, a duża odpowiedzialność. Nikt nie powinien płodzić potomka, jeśli nie chce, tylko inni chcą i mu to narzucają. I pamiętajmy też samolubnie o sobie- czy jesteśmy zdolni do tego rodzaju poświęceń i wyrzeczeń? Jeśli przez posiadanie dziecka, będziemy nieszczęśliwi, to ono również będzie z tego powodu cierpiało.

  • +1 1
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach


@Kyoko, a Cahan nie mówiła o karierze?

Tak? Możliwe. Źle to ujęłam, bo miałam na myśli siebie i Nicolasa.

I wypominanie kobiecie, że woli zająć się pracą, niż robieniem dzieci, jest dla mnie czymś nieco bezczelnym. Bo ludzie, którzy dzieci nie chcą, raczej nie wypominają innym, że je chcą i mają.


Zgadzam się. Z wypowiedzią poniżej również.
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

I wypominanie kobiecie, że woli zająć się pracą, niż robieniem dzieci, jest dla mnie czymś nieco bezczelnym. Bo ludzie, którzy dzieci nie chcą, raczej nie wypominają innym, że je chcą i mają.

Nikomu tego nie wypomniałem. Po prostu stwierdziłem, że takie gadanie mnie wkurza, a że przyjmujecie to jako atak na siebie, to już nie moja wina. Ot, po prostu nienawidzę, gdy ktoś tak gada, niezależnie co sobie w ten sposób odmawia, czy to dzieci, czy to partnera, czy to częstych kontaktów z rodziną.

PS Radzę jakiemuś zielonemu przenieść ten cały offtop do "Rozmówek o miłości..." w dziale Cadance.

Edytowano przez Generalek
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A z jakiej racji miałaby sobie odmawiać kariery? Nie wszyscy są prorodzinni. Są i nadambitni samotnicy, którzy całe swoje życie poświęcili swoim pasjom i nie żałują. Ja np. nigdy nie chciałam mieć rodziny, tylko fajną zbroję i dzielnego konia, swoje ukochane rośliny, zwierzęta, książki oraz możliwość samorealizacji, która jest zaraz po naturze moją największą wartością. I jak miałabym kogoś pokochać, kiedy ledwo sama ze sobą wytrzymuję [mój zmysł krytyka hejci moją własną głupotę i niedoskonałość]? Nie potrafię kochać ludzi, ze zwierzętami jest inaczej, tu wystarczy być i wspólnie patrzyć się w przestrzeń, bez słów, które nie są potrzebne  :rdblink:. A na wszelkie hugi, etc. reaguję wręcz alergicznie i mam tak od zawsze.

 

Na tej zasadzie powinni Cię denerwować abstynenci, ponieważ odmawiają sobie spożywania alkoholu, co podobno jest fajne [nie wiem, czy jest, jestem abstynentem]. Odmawianie sobie czegoś, co nie jest dla ciebie ważne, nie jest czymś strasznym, złym i niedobrym. Za to kroczenie wbrew swojej naturze, ponieważ według niektórych życie bez miłości jest nieszczęśliwe, jest dla mnie złe. Wolę zaufać swoim instynktom, niż mądrościom "ciotek kulturalnych" [określenie z pewnej mądrej książki].

 

Nie będę unieszczęśliwiać ani siebie, ani innych. Natura była taka łaskawa, że dała mi inne sposoby znalezienia szczęścia w życiu niż rodzina i zamierzam to wykorzystać.

Edytowano przez Cahan
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Znów przyjmujesz moje słowa jako atak na siebie. Po prostu uważam, że skupianie się na karierze jest złe i tyle. To zabieram czas. A przecież ten czas można wykorzystać na rozwijanie pasji (chyba, że obydwie rzeczy są ściśle związane). Co to za życie, które całe przepracujemy? I to jest wyłącznie moje zdanie, nie obchodzi mnie, czy ktoś będzie się czepiał.

Edytowano przez Generalek
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kariera nie musi być ciężką pracą i może sprawiać przyjemność. Mimo iż, jak twierdzisz, nikogo nie atakujesz, mam wrażenie że jednak nie do końca tak jest. To, że ktoś nie skupia się na rodzinie nie jest złe, bo każdy ma prawo decydować o sobie i życiu. Ot, wybór i tyle. No i kariera może być powiązana z pasją.

  • +1 1
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
×
×
  • Utwórz nowe...