Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Dolar84

Make Tea, Not War [PL][Oneshot][Comedy][Random]

Recommended Posts

W krótkiej przerwie pomiędzy kolejnymi tłumaczeniami DeadDerpyverse zdecydowałem się na szybkie machnięcie czegoś zabawnego, lekkiego i przyjemnego. Takim oto sposobem przedstawiam tłumaczenie króciutkiego opowiadania o Królewskich Siostrach. Autorem jest Trials.

 

 

 

"Make Tea, Not War"

 

Tłumaczenie

 

 

Życzę miłej lektury i doskonałej zabawy, jak zwykle licząc na komentarze i konstruktywną krytkę.

 

Do następnego tłumaczenia!

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ludzie, powiadam wam, czytajta, bo warto. Jest co :D Kawał świetnego randomu z domieszką komedii, podane w porcelanowej zaprawie Canterlot. Rozkoszujcie się smakiem i aromatem opowiadania, aż do ostatniej kropli... wyrazu!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tja, już widzę tego sequela: pojawia się nowy wróg, Celestia robi to, co w tym ff. A tu figa, bo nowym złym jest żubr/niedźwiedź z odpowiednim napojem...

 

Poza tym zgadzam się z besterem - kto nie czytał, ten trąba! Zwłaszcza że opowiadanie długie nie jest, można na nie poświęcić te pięć minut i nie będzie to czas zmarnowany.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Banan na gębie niemalże od początku :) Przetłumaczyłem tą nazwę i nie wyszło nic strasznego. A może to google translator jest głupi? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lekkie, przyjemne, zabawne. Jak zwykle bardzo dobre opowiadanko w bardzo dobrym tłumaczeniu. No i oczywiście popełniłem błąd polegający na sprawdzeniu sobie nazwy herbaty  :crazy:

 

A tak z innej beczki: Dolar, stahp! W takim tempie w życiu cię nie przegonię w ilości przetłumaczonych fików! ;p

Share this post


Link to post
Share on other sites


Przetłumaczyłem tą nazwę i nie wyszło nic strasznego. A może to google translator jest głupi? 

 

To drugie. Jak już wrzucisz tę nazwę do google translatora, to kliknij na "stołek" po prawej i sprawdź, jakie są inne opcje tłumaczenia...

Share this post


Link to post
Share on other sites

aTOM - przegonisz na pewno :D Zauważ zresztą, że większość moich tłumaczeń (głównych projektów nie licząc), to takie drobnostki, które się robi w godzinkę-dwie. Tak dla relaksu :D No i Ty już masz jeden duży projekt na koncie, a ja dopiero ze swoim się borykam.

 

Co do tłumaczenia nazwy herbaty pewna ciekawostka, którą wysłał mi autor rzeczonego opowiadania:

 

 

 

Trials:

No problem! Okay, I'll just pretend to understand the page :D

And I'm glad you picked up on that Swahili translation... No one else seemingly did.

 

Wygląda na to, że polska część fandomu jest zdecydowanie bardziej dociekliwa od tej zachodniej :crazytwi:

Share this post


Link to post
Share on other sites

I... nie wiem co powiedzieć? 

 

<patrzy na Earl Grey obok siebie> Phi... zdam te studia!

 

Tak czy owak, przednie, nie powiem. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm, zatem postanowiłem skomentować tego fica stosownym obrazkiem:

 

Logo3.png

 

Wątpię, by była potrzeba dodawać czegoś więcej :ming:

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wykorzystam okazję by nieco podbić temat, gdyż Jedenrożek wybrał ten oto fanfik do zrobienia z niego nagrania. Można je przesłuchać tutaj.

 

Wielkie dzięki :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Być może będzie to kontrowersyjne, ale mnie osobiście niniejsze opowiadanie ani nie porwało, ani nie wyróżniło się czymś szczególnym, nie zdziwiłbym się, gdyby za jakiś czas kompletnie wyleciało mi z głowy :confused: Na usta ciśnie się określenie „nijakie”, jednakże użycie go byłoby bardzo krzywdzące dla tegoż tytułu, a powstrzymuję się dlatego, że ma on swoje atuty – w swojej prostocie, brzmieniu oraz pomyśle, opowiadanie jest bardzo klasyczne i radzi sobie z przywołaniem uczucia nostalgii, pierwszych lat fandomu całkiem nieźle. Po drugie, kreacje bohaterek wypadają bardzo serialowo, nie brakuje też humoru, dzięki czemu dialogi między nimi (jest to główna część opowiadania, zbyt wielu opisów tu nie uświadczymy) wypadają sympatycznie i człowiekowi podczas lektury jest po prostu miło.

 

Kłopot w tym, że o ile absolutnie nie żałuję czasu poświęconego na te trzy strony fanfikcji (konkretniej – polskiego przekładu), o tyle po zakończeniu czytania odczuwam... nic. Na tle innych, klasycznych opowiadań, a także pozostałych tłumaczeń w wykonaniu Dolara84, które do zdążyłem zbadać i skomentować, ten tekst wypada chyba najbardziej blado. I to wcale nie dlatego, że nie jestem fanem herbaty, gdyż rzeczywiście, o ile o wiele bardziej wolę kawę, nie pogardzę dobrym naparem, a rozpływanie się Celestii nad świetnością tego napoju nie tylko do niej pasuje, ale jest czymś, pod czym obiema kończynami mogę się podpisać. Zgaduję, że po prostu nie jest to mój typ humoru, no i na tym etapie nie „jara” mnie coś takiego, że: „O matko, to znowu Sombra!”, tym bardziej, że ostatecznie... nawet nie wiem, co wynika z opowiadania ponad to, że herbatka jest dobra na wszystko. Tekst po prostu się skończył. I tyle.

 

Aczkolwiek wcale bym się nie zdziwił, gdyby to wszystko też było nawiązaniem do jakiegoś serialu/ skeczu/ dowcipu, tylko ja nie zrozumiałem kontekstu. W każdym razie, jeżeli chodzi o treść, to jest klasycznie, serialowo, miło i lekko jak piórko, ale przychodzi mi do głowy sporo innych tytułów, które zrealizowały to samo dużo lepiej, a i zdołały zapaść w pamięci w bardziej charakterystyczny sposób niż „aha, to tamten fanfik o Celestii pijącej herbatę”. Poważnie, „Pinkie Pie And Celestia Have Some Tea” zapamiętałem lepiej, w ogóle, spoglądając wstecz, tamto opowiadanie wydaje mi się barwniejsze. A też było o piciu herbaty... poniekąd.

 

Cóż, czasem tak bywa, że wszystko jest na swoim miejscu, pasuje i bawi, ale gdy jest po wszystkim pozostają mieszane odczucia. No to może w takim razie warto by było przejść do formy? Poza jednym, brakującym wcięciem akapitu na pierwszej stronie, nie uświadczyłem widocznych, poważniejszych błędów i przekład stoi na bardzo wysokim poziomie. Nie po raz pierwszy zresztą, magia angielskiego tłumaczenia płynnie przeszła w ojczysty język i opowiadanie brzmi równie dobrze, co w oryginale, toteż czytelnik płynie po opisach, gdy przewijają się dialogi, słyszy w głowie znajome głosy, widzi oczyma wyobraźni mimikę, czuje smak i aromat herbaty. Tylko i aż tyle. Jak przy okazji „I'll Kill You With My Teacup”, całość wypada, jak to wówczas ująłem, stylowo.

 

Tempo akcji bardzo sprawne, acz wynika to (moim zdaniem) ze zdecydowanej dominacji dialogów nad zwykłymi opisami, acz narracja, która przewija się między poszczególnymi tekstami, przejmuje część obowiązków hipotetycznych opisów, dzięki czemu udało się uniknąć wrażenia przegadania tego jakże prostego wątku. Natomiast, na dzień dzisiejszy, nie wiem co to za [Random], ale w materii tagów jestem średnio kompetentny, no a ten konkretny tag to chyba jeden z tych, odnośnie których moja intuicja bywa najbardziej zawodna, ale być może znowu czegoś nie rozumiem, więc będę powściągliwy w osądach ;)

 

Czy warto sięgnąć po to opowiadanie? Myślę, że chyba tak. Zależy jak na to spojrzeć, mnie osobiście czegoś tutaj brakuje i tekstu nie przyjmuję tak ciepło, jak inne wybrane tłumaczenia przygotowane przez Dolara84, ale dla spokojnej, opanowanej Celestii, skupionej na chłonięciu najdrobniejszych smakowych niuansów z herbaty, dla Luny, z która utożsamiam się dużo bardziej, za sprawą kawowych upodobań, czy wreszcie dla Twilight, która po prostu nie może się oprzeć potędze boskiego naparu, warto. To zaledwie trzy strony, które sprawdzają się jako czasoumilacz, lekka lektura na każdą porę dnia i nocy, jednakże mogę pomyśleć o paru innych dziełach, które robią tę robotę lepiej, przynajmniej dla mnie.

 

Koniec końców, warto przeczytać i wyrobić sobie własne zdanie. Wszakże lektura powinna zabrać mniej czasu, niż zaparzenie herbaty, więc nawet gdyby miał to być czas stracony, napój nawet nie zdąży ostygnąć :D Ale myślę, że to nie wchodzi w grę. Jak można zaobserwować, sam finalnie mam mieszane wrażenia, ale nie żałuję. To chyba też można odnotować jako plusik ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...