Jump to content

Kolejna część Equestria Girls?


Violett
 Share

Recommended Posts

To jest Polska. Czy taka definicja nie wystarczy?  :grumpytwi:

Nie do końca. Kwestią jest polityka dystrybutora. Disney wydawał soundtracki w Polsce, bo wiedział, że się sprzedadzą. Kuce chyba są jeszcze zbyt niszowe. Jest jednak szansa, że te utwory jakoś zostaną opublikowane w internecie, np. w postaci itunes czy czegoś. Mogą też zostać wydane w jakieś wersji kolekcjonerskiej/reedycji kiedyś.

 

A dlaczego to nagrano, choć w filmie niekoniecznie to widać? W tym samym celu, w jakim w ogóle nagrano po angielsku pełne piosenki. Bo po pierwsze, muszą być i jakoś to tło zapełniać, a po drugie, kto wie, czy się kiedyś nie przydadzą.

Link to comment
Share on other sites

  • 1 year later...

A ja obejrzałem ten film dopiero wczoraj. Zabierałem się za obejrzenie tego przez cały ten okres (czyli ponad rok) od wydania do obejrzenia, i zrobiłem to dopiero teraz. Najwyższa pora.

Co do filmu, to powiem tak. Obejrzałem wszystkie te shorty, widziałem pełno artów z tego i w ogóle mogę powiedzieć, że hype był bardzo duży. Więc spodziewałem się czegoś na prawdę mocnego, co wywarło by na mnie duże wrażenie. Jednak po obejrzeniu filmu stwierdzam, że nic takiego w nim nie było. Zapowiadali coś na prawdę z pier*olnięciem, jednak żadnego choćby śladu po czymś takim nie znalazłem. Jednak pomimo tego, oglądało mi się bardzo przyjemnie ten spektakl. Owszem, były widoczne wady, lecz moje serduszko jest w stanie przymknąć na nie jedną komorę. Na wstępie po prostu powiem, ze film mi się podobał.

 

 

Począwszy od rzeczy, które raczej mi się podobały:

Fabuła całkiem spoczko. Nie przeszkadzają mi żadne tam typowe dla takich bajeczek pomysły. Konkurs piosenek, magia przyjaźni i inne takie tam, mi to pasuję.

Duży był nacisk na postać Sunset Shimmer, która chyba podbiła serca broniaków. I w sumie, nie dziwie się. Zachowywała się bardzo niewinnie i miała tam swoje problemy, a w kulminacyjnym momencie włączyła ulta, ultrakill i wrogi team woła "gg". Postać bardzo się rozwinęła, poznaliśmy dużą jej cześć i po prostu można ją jakoś logiczniej ocenić, niż po pierwszej części przygód w świecie ludzi bawiących się barwnikami do skóry i włosów.

Dodam jeszcze, że bardzo podoba mi się motyw, jako iż Tryxie dużo znaczyła w tym filmie. Była w sumie "drugą główną złą", miała swoje chwile i w ogóle była ważnym elementem fabularnym. Ciekawy zabieg, zważywszy, że naszej niebieskiej czarodziejki raczej już w zwykłym serialu nie zobaczymy. Props.

Co do gagów i śmiesznych momentów, to coś tam niby było, czasem się uśmiechnąłem, czasem może nawet zaśmiałem, ale na ogół to raczej tak średnio, chociaż wcale mi to nie przeszkadzało w oglądaniu.

 

Jednak w przypadku naszych antagonistek jest wręcz inaczej. Gówno o nich wiemy, skąd pochodzą oraz jakim sposobem wiedzą o Equestrii (no przynajmniej ja nie ogarnąłem, choć mogłem dłubać w nosie w tym momencie, kiedy to było tłumaczone), słabo znamy ich i tak napisany na kolanie charakter (jedna głupia i nieogarnięta, druga zgryźliwa i chamska, trzecia jest liderką i pomimo, iż reszta jej drużyny doprowadza ja do szału, to jest przebiegła i najbardziej zła). W dodatku, postacie te są graficznie wyjęte z najczarniejszego odcinka Monstet Hight. I wiecie co? I tak je lubiłem. Były spoko, typowe, ale dobre. Fajnie ubrane, fajnie w ogóle wyglądały, śpiewały niesamowicie i po prostu było git. Ich transformacja w te "syreny" też na plusik. Miały tam jakieś moce, wyglądały trochę biednie, ale nie przeszkadzało. Sam ich cel zniewolenie chyba nawet i całej ludzkości był no naciągany, ale mówię. Mi to nie przeszkadzało. Plus podobało mi się, że tym swoim syrenim śpiewem, niczym Naga Siren ultem, usypiały i hipnotyzowały zwykłych, szarych zjadaczy chleba.

 

Co do piosenek, to tutaj głównie jest ta wada, o której pisałem na początku. Spodziewałem się wielu na prawdę solidnych kawałków, takich jak "Help Twilight win the crown", tyle że będziemy mieli z kilka takich typowych, ale bardzo porządnych utworów gdzieś tam w filmie oraz mega epickie jebnęcie w kulminacyjnym momencie (wraz z równie dobrą wersją muzyczną tych złych postaci). Jednak czegoś takiego tutaj zupełnie nie ma. Piosenka z intra (w przeciwieństwie do tej z pierwszej części) jest średnia, to samo z tą piosenką, gdzie mane 5 tłumaczy Susnet, że kiedyś tam było be, a teraz jest fajnie. To samo tyczy się tych 3 shortów, tamte kawałki nie były złe, ale jakoś dobre też nie. Piosenka RD o tym, jaka jest zaje*ista była.... normalna, nic szczególnego, choć jest przyjemna dal ucha. Shake Your Tail było wepchnięte gdzieś tam w film i w sumie bardziej istotne było to, co się działo na ekranie, a nie to, co śpiewały. Co do reszty, piosenka z autorów była fajna, ale z pierwszej części znacznie lepsza. Piosenka Trixie była... zaskakująco dobra i, choć powtarzalna, odczuwałem przyjemność, słuchając jej (a do postaci dopasowana jest perfekcyjnie). "Welcom to the Show" miało być tym właśnie potężnym pier*dolnięciem, którego się spodziewałem, a wyszła jak dla mnie zwykła, dobra, kucykowan nuta. A szkoda, bo spodziewałem się właśnie czegoś jak "Love is in Bloom", albo wspomniane już " Help Twilight etc.", które są wręcz reprezentatywne dla odcinka/filmu, w którym się pojawiły. A teraz mamy film, którego główną tematyką jest muzyka, a finał i kulminacyjna scena są, jak dla mnie, niczym szczególnym. Trochę smutek, ale i tak, piosenka jest dosyć dobra i tego jej odmówić nie mogę.

Pozostały mi jeszcze dwa utwory, które uważam za najlepsze. Przy okazji oby dwie są autorstwa naszych antagonistek. "Under a Spell" ma świetne brzmienie, bardzo dobry refren i w sumie trudno doszukać mi się w niej jakiś tam kruczków. Uwielbiam brzmienie naszych trzech antagonistek, więc piosenkę tą mogę dać dosyć wysoko, jeśli chodzi o utwory z MLP. Jednak za najlepszy utwór w Rainbow Rocks uważam "Battle", czyli jak nasze 3 gagatki wbijają na stołówkę. Piosenka ta naprawdę mi się podoba, ma pełno takich małych, zaje*istych brzmień, a sam refren (oraz ta powtarzająca się przed nim część) są mega zaje*iste. Bez wątpienia mogę dać odznakę jednej z najlepszych piosenek w MLP. Lepszej piosenki w tym filmie nie znalazłem.

 

Wady? Gdybym oceniał to jako krytyk filmowy, to mógłbym się rozpisać całymi stronami. Poruszę tutaj jedynie te kwestie, które mi jakoś tam przeszkodziły w oglądaniu.

Za szybki finał i mówi to osoba, której ta "dynamiczna akcja" nie przeszkadzała w finale sezonu 3 i 4 oraz w poprzedniej części filmu. Na serio można było tu upchnąć znacznie więcej rzeczy. Szczególnie boli mnie to, że po pokonaniu nasze antagonisty po prostu.... nie wiem nawet, po prostu se poszły, a nasze mane 6 gada do siebie na scenie, będąc obserwowanym przez setki osób, jak gdyby nigdy nic. I koniec, akcja pod pomnikiem i the end. Niet, to jest bebe.

Zresztą, nie dość, że słuch po naszych antagonistkach całkowicie zaginął, to okazało się jeszcze, że bez tych kamyczków na szyi nie potrafią w ogóle śpiewać. Owszem, to jest najmniejszy drobiazg, jaki może być, ale osobiście wolałbym, że te trzy dziewuchy są bardzo utalentowane wokalnie, lecz ta moc syren daje ich głosom taką "moc". A tu jakiś babol, że one w ogóle śpiewać nie umieją. Smuteczek.

Scena w świecie kuców była za długa. Czas ten można by spożytkować znacznie lepiej. Sam pomysł, że jak tu zrobimy to, a tam coś jeszcze, to można sobie wchodzić do tego świata i wychodzić, kiedy się chce, jest kompletnie z dupy wyssany. Nie mam sam pomysłu na tą scenę, ale to było.... nah.

Animacja twarzy postaci czasem, szczególnie podczas śpiewania, wydawała mi się... nienaturalna.

 

 

Zbierając wszystko do kupy:

 

Plusy:

- fabuła typowa, ale jak dla mnie, jest ok

- mocno rozwinięta postać Sunset Shimmer

- fajne trzy antagonistki

- rola Trixie w filmie

- część piosenek była spoko, a dwie (Battle oraz Under Our Spell) naprawdę były niesamowite

- finał był w sumie spoko

- jedna z milszych scen to ta cała nocka u Pinkie oraz rozmowa Sunset z Twalotem

- animacja momentami bardzo miodna

- po prostu fajnie się oglądało

- końcowa scena

 

Wady:

- za szybki finał

- antagonistki nie umieją śpiewać bez kamyczków + nie wiadomo, co się dalej z nimi stało

- muzyki bez pier*olnięcia

- brakuję mi tej jednej, super epickiej piosenki

- za długa scena w kucowym świecie

- czasem dziwna animacja

- po hypie spodziewałem się czegoś solidniejszego

 

Ocena: 8/10

 

Mniej więcej tak samo oceniam teraz poprzednia część, więc oba filmy są w sumie na równi. Powtórzę tylko, co mówiłem. Film spoko, niby nic szczególnego, ale oglądało się bardzo przyjemniej, choć właśnie czegoś szczególnego w cichej nadziei oczekiwałem. Piosenki bez oczekiwanego pier*olnięcia, ale znalazło się kilka na prawdę dobrych. Sunset stała się bardzo spoko postacią, a nasze antagonistki przypadły mi to gustu. Kilka rzeczy kuje w oczy, lecz ogólnikowo wychodzi bardzo dobrze. Kiedyś obejrzę sobie jeszcze raz.

 

Miałem napisać krótko, a znowu się rozpisałem...

ech, oby chociaż ktoś to przeczytał :/

Edited by Talar
  • Upvote 3
Link to comment
Share on other sites

W sumie, to zmieniłem nieco zdanie.

Obejrzałem Frisndship Games i jestem teraz w stanie stwierdzić, że piosenki z Rainbow Rocks były jednak zaje*iste. Owszem, piosenka finałowa to wciąż nie to samo, co np. Help Twalot Win the Crown, ale wciąż jest bardzo fajna. Jednak nie potrzebuję żadnego epickiego pier*olnięcia w kulminacyjnej scenie, skoro znacznie wcześniej w filmie pojawiły się tak dobre utwory (z uwzględnieniem "Battle"), że jak na jeden film, to tyle mi starczy.

Dobra, dzisiaj napiszę coś jeszcze o Friendship Games.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

No ja jestem wolny i późno obejrzałem ten film.

Nie chciałem zdenerwować pana Flash'a, więc w ramach rekompensaty mogę podać Panu mój adres zamieszkania, dzięki czemu szanowny Pan będzie mógł przyjechać do mnie i mnie zabić.

Link to comment
Share on other sites

  • 5 months later...

Ha$bro się pewnie doczepiło i post zniknął. Szczęście, że FGE oraz EgD zrobiło save'y zdjęcia w artykułach.

 

http://www.fge.com.pl/2016/06/pierwsze-zdjecie-z-equestria-girls.html 

http://www.equestriadaily.com/2016/06/screen-shot-and-some-info-for-equestria.html

 

Jednak zacząłem się zastanawiać - zaledwie jedno zdjęcie i od raz usuwanie? Tak na dobrą sprawę niczego konkretnego się nie dowiedzieliśmy. Jednak takie działanie może oznaczać, że szykuję się coś ciekawego skoro nie chcą niczego ujawniać czy tak długo musimy czekać na jakiekolwiek informacje czy sam trailer z 4 części EG. Czas pokażę. Stawiam, że trailer pojawi się w takim samym okresie jak dla Friendship Games czyli okolice lipca.  

Link to comment
Share on other sites

Jako nowy forumowy maruda pragnę napisać, że wolał bym o wiele bardziej normalny film animowany z kucami, a nie EqG w której nie ma kuców w ogóle.

Co do pytania w pierwszym poście myślę, że postarają się, żeby najnowsza część była lepsza od poprzednich, ale jak im wyjdzie to się jeszcze okaże.
Oby nigdy więcej nie kopiowali scen z MLP, bo uważam to za głupi pomysł.

Edited by Rough
Link to comment
Share on other sites

godzinę temu Rough napisał:

Jako nowy forumowy maruda pragnę napisać, że wolał bym o wiele bardziej normalny film animowany z kucami, a nie EqG w której nie ma kuców w ogóle.

 

Ma to swoje plusy i minusy - w EG, Hasbro może sobie pozwolić na zupełnie inne motywy oraz charakter postaci w nich występujących. Samo stworzenie Sunset Shimmer, która jest pewnym wyznacznikiem całej tej serii jest bardzo dobrze napisaną postacią i w sumie jest wciąż wiele wątków dla niej w filmie (np. czy w ogóle wróci do Equestrii czy nie; co się stało z jej odpowiednikiem w świecie ludzi). Nawet jeśli EG jest robione pod hajs to mimo to filmy trzymają wysoki poziom, z bardzo klimatycznymi piosenkami od Daniela Ingrama. 

 

A normalny film dostaniemy za rok z hakiem, zatem jest coś także dla "narzekaczy", którzy woleliby film tylko z kolorowymi taboretami :v

 

 

Link to comment
Share on other sites

6 minutes ago, The Silver said:

 z kolorowymi taboretami :v

 

 

Bardziej z kredensami :v
 

Czy trzymają wysoki poziom, to bym się kłócił.

Druga część była wg mnie nudna jak flaki z olejem, a sam poziom nie był super wysoki...
Pierwsza kopiowała sceny z MLP i wklejała do EqG, co jak pisałem było fatalnym pomyłem i szczytem lenistwa + zrobili to w ten sposób, że te sceny były wycięte z reszty filmu. Nie pasowały. (Wygląd sunset po transformacji mi się podobał mimo jej beznadziejnego planu. Co ona chciała zdziałać z bandą zombie-dzieciaków?)

Trzecia była jeszcze w miarę udana, ale rewelacji też nie było.

Film jest niestety dłuższy niż odcinek MLP, a twórcy wg mnie nie mają pomysłu jak go dobrze wypełnić w EqG. Oby im się udało w przypadku normalnych kuców

Edited by Rough
Link to comment
Share on other sites

Właśnie teraz Rough napisał:

Czy trzymają wysoki poziom, to bym się kłócił.

Druga część była wg mnie nudna jak flaki z olejem, a sam poziom nie był super wysoki...
Pierwsza kopiowała sceny z MLP i wklejała do EqG, co jak pisałem było fatalnym pomyłem i szczytem lenistwa + zrobili to w ten sposób, że te sceny były wycięte z reszty filmu. Nie pasowały.

Trzecia była jeszcze w miarę udana, ale rewelacji też nie było.

Film jest niestety dłuższy niż odcinek MLP, a twórcy wg mnie nie mają pomysłu jak go dobrze wypełnić w EqG. Oby im się udało w przypadku normalnych kuców

 

Nie mogę się z tym zgodzić, tym bardziej, że jest masa ludzi (na forum też), którzy również twierdzą, że EG jest bardzo dobrą serią, nie mówiąc już, że jedziesz najlepszą część tych filmów czyli 2 :grumpytwi:, z której najwięcej mamy rockowo-popowych piosenek, a Ingram tandety nie pisze do tych filmów.

 

W 1 części faktycznie jest poznawanie od nowa main6 (tylko Fluttershy ma powtórzoną scenę z serialu, reszta nie :pinkiep:), ale są to zupełnie inne okoliczności, Twilight ma inne podejście, mamy innego antagonistę, mamy inny teren w którym akcja się rozgrywa, są rytmiczne piosenki w serii... można wymieniać.    

Link to comment
Share on other sites

Jak obejrzę jeszcze raz to z chęcią podyskutuje na ten temat i napiszę co mi się w tych filmach nie podoba.
Oczywiście nie uważam, że EqG, to chłam bez pomysłu etc.,  ale wysoki poziom to trochę jednak za dużo powiedziane w tym przypadku.

Co do ludzi, to każdy ma swoją opinię, a najbardziej liczy sie indywidualny gust. To, co tobie może nie przeszkadzać mi może bardzo i na odwrót. To kwestia indywidualna.

Tymczasowo nie będę już o EqG pisał, bo muszę jeszcze raz obejrzeć.

Edited by Rough
Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...