Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Artem

Odcinek 14: Filli Vanilli

Odcinek 13: Simple Ways  

76 members have voted

  1. 1. Jak bardzo podobał Ci się odcinek?

    • Najgorszy...
      0
    • 2
      0
    • 3
      0
    • 4
      2
    • 5
      0
    • 6
      1
    • 7
      1
    • 8
      14
    • 9
      13
    • 10 <3
      45


Recommended Posts

Uśmiałam się- dobry odcinek :rdblink:

+ za slenderpony- prawie spadłam z kanapy :D

+ za minę Big Maca, na widok tyłka Flutterki

+ za mdlejącą Cheerlie

+ za piosenki

+ za zachowanie Rarci i reszty Mane6

 

Minusy- yye brak?

 

It is awesome!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok. A więc tak...

Odcinek poświęcony Fluttershy - świetnie, biorąc pod uwagę jej absencje w ostatnich odcinkach. Kiedyś myślałem, że wszystkie odcinki o Flutterce są nudne. Jednak po odcinku "The Bats" stwierdziłem, że twórcy naprawdę potrafią nas zaskoczyć tym co się w nich dzieje. Ten epizod o FS był tak samo ciekawy jak poprzedni w tym sezonie.

Na początku widzimy jak żółta pegazica śpiewa, a jej przyjaciółki są zachwycone jej głosem. Wielu stwierdzi pewnie, że jest to nieścisłość z innymi odcinkami - koniec końców Flutter śpiewała już w wielu utworach. Jednak być może, reszta Mane Six po wysłuchaniu nieskrępowanej solówki FS dopiero teraz zauważyły jej talent. Wątpliwości mogła wzbudzić też jej trema - koniec końców w  "Hearts Warming Eve" występowała na scenie i dobrze jej to wychodziło. Po pierwsze - Flutterka nie ukrywała wtedy swojego skrępowania( scena, w której chowa się w kartonie). Po drugie - dla dobra przedstawienia przełamała swój strach. Motyw ten pojawił się też w tym odcinku. Poza tym pamiętajcie: Kreskówka dla dzieci> Logika i ścisłość 

Odcinek z piosenkami - to już nikogo nie dziwi. Ale co jeżeli to odcinek będzie kręcił się wokół piosenki? Czegoś takiego jeszcze nie było. W kwartecie oprócz Rarity pojawiły się 2 zupełnie nowe postacie i Big Mac. Wait... What?! Tak, Big Mac pokazał w tym odcinku, że nie tylko umie mówić, ale i śpiewać. Na dodatek jak na całkowitą parodie, to właśnie jego nadmierna gadatliwość spowodowała pojawienie się problemu. Następnie wystąpiła Zecora - no nareszcie. Nie widzieliśmy jej od pierwszych dwóch odcinków w tym sezonie. Zaczynałem już myśleć, że zostanie drugą Luną...

Następnie pojawia się nawiązanie do 1 sezonu - spodobało mi się to. Dowidzieliśmy się też o właściwości Kwiatu Poison Joke - na danego kucyka ma określone działanie np. Fluttershy zmienia głos.

Rarity wpada na pomysł, jak to wykorzystać. W tym odcinku biorąc pod uwagę poprzedni  i "Rarity Takes Manehattan" zachowywała się naprawdę w porządku np. nie chciała zmuszać FS do występów. Ten epizod, przedstawiał natomiast w złym świetle Pinkie Pie, jednak poza stresowaniem Flutterki swoim gadaniem nie robiła nic więcej. Mimo to random trzymał bardzo wysoki poziom min. Bon Bon odbijająca piłkę z foką, albo Gummy gryzący indyka.

Wiele śmiechu dostarczyła również scena, w której Big Mac rzekomo patrzy na tyłek Fluttershy. Każdy może mieć z tego bekę i interpretować to na własne sposoby, jednak dopatrywanie się w serialu dla dzieci jakichś dwuznacznych sytuacji nie ma większego sensu. Równie dobrze ktoś mógłby powiedzieć, że Rarity podczas występu na urodzinach małej pegazicy wyciągnęła kopyto i pokazała nazistowski gest.

Reasumując odcinek był spokojny, zabawny, zaskakujący choć zrównoważony pod względem wszystkiego. Pojawiły się, aż 4 nowe postacie i wiele dobrze znanych np. Dinkie. Fluttershy była jak zwykle urocza( jej miny w tym odcinku niszczyły). Było też sporo nawiązań do 1 sezonu, ogólnie ten odcinek bardzo go przypominał.

Jedyne co mnie martwi to to, że już ponad połowa sezonu za nami, a poza jego pierwszymi odcinkami nie było jeszcze Luny. Myślałem, że dodanie jej do intro stanowi jakąś zapowiedz, dania jej więcej czasu antenowego, jednak puki co nic na to nie wskazuje.

Edited by THEKOSZMAR77
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem, co napisać na wstępie, więc go pomijam i od razu przechodzę do rzeczy.

Odcinek dobry i pomimo, iż ma w sobie trochę nieścisłości, to oglądało się bardzo przyjemnie.

 

Fani Fluttershy zapewne sikali z zachwytu, oglądając ten epizod. Postać ta została tutaj ukazana w całej swojej okazałości. Dużo fajnym min, dużo nieśmiałość, która walczyła jednocześnie ze śmiałością. Po prostu gratka dla osób, którzy uważają FS za najlepszą z najlepszych. Sam ją bardzo lubię, dzięki czemu dodaje ona dużo punktów do odcinka. W dodatku, bardzo spodobał mi się fakt, iż FS ma głos idealny do śpiewu oraz że sama uwielbia to robić. Pomysł pasuje do postaci i po prostu jestem bardzo zadowolony, że nasza żółta klacz ma w sobie taki talent  oraz to, że się czuje tak swobodnie podczas śpiewu. Na plus zasługuje jeszcze to, iż FS przyznała, że jeszcze nie jest gotowa występować przed publiką. Cieszę się, że nie mamy żadnej takiej wypranej z realizmu sceny, w której FS jest gotowa zaśpiewać nawet na sali koncertowej. Jednak dosyć tego dobrego, gdyż z tą postacią (i nie tylko) wiąże się kilka bardzo dobrych minusów. Powrót Flutter-guy'a z jednej strony jest sensowny, lecz z drugiej, twórcy sięgają do tych rzeczy, które raz pojawiły się w serialu, lecz mocno utkwiły w fandomie. Trochę tego nie lubię, ale nie jest to jakieś super złe. Lecz zauważam jeszcze jeden problem. Twócy w 4 sezonie, tworząc odcinki poświęcone akurat tej czy tamtej postaci, ukazują je w 200%, aby fani bardziej się cieszyli, przez co zachowanie naszego mane 6 wydaje się bardzo mocno przesadzone. Było tak z Rarity oraz z Pinkie. Tak jakby wszystkie ich zachowania ze wszystkich odcinków zebrali do kupy i umieścili w jednym odcinku. Ale lepsze to, niż jakieś nawalanki ze zmutowanymi robalami...

 

Bardzo mi się spodobał pomysł, że w Ponyville istnieje jakaś taka śpiewająca grupa. Jej skład również zasługuje na uznanie. Mamy przecież obdarzoną złotym głosem Rarity; jej brak byłby grzechem. Big Mac również pasuję; w końcu, kto inny ma tak niski głos, jak on? W dodatku, mamy jeszcze jakiś dwóch randomowych gości. Bardzo mi się spodobało, że wzięli do tego jakieś zupełnie nieznane osoby, gdyż bardzo często w bajkach pojawia się taki błąd, że główni bohaterowie rozmawiają i w ogóle znają się tylko ze sobą i z nikim innym. A tu co? Rarity ma swoje najlepsze przyjaciółki, lecz w zespole śpiewa z inną ekipą. Jednak szkoda, że w ogóle nie rozwinęli wątku tych dwojga. Nie licząc śpiewu, jedynie tak gruba powiedziała dwa razy chyba "cześć" czy coś, a szkoda.

 

Sezon 4 zaskakuje nas sporą ilością piosenek w swoim portfolio. Tym razem mamy już tylko dwie. Pierwsza z nich (zwana "Music in the Treetops") była raczej średnia. Chociaż te jej "ochy" i "achy" (tylko bez skojarzeń, zbereźnicy!) zaśpiewała naprawdę ładnie, lecz sama piosenka ma raczej na celu przedstawić talent FS, niż wpadać w ucho. Co do tej drugiej "Find the Music in You", to nie jest ona zła, lecz dupy mi nie urwała. Jest nawet fajna, lecz to wszystko. Przynajmniej pasuje do tego całego przedstawienia.

 

A teraz przyszedł czas na to, co tygryski lubią najbardziej, czy śmiesznostki, gagi, nawiązania czy ciekawostki, których w tym odcinku jest pod dostatkiem. Powód Big Maca, dlaczego jego głos jest w strzępach był nie dość, że sensowny, to śmieszny. W dodatku, przebiegająca koło zdarciucha Pinkie ze złotym medalem 'ala Soczi oraz to rozłożyły mnie na łopatki, a to dopiero początek. Tekst Rarity "You Must! For the ANIMALS!" oraz płacząca mina Angela po prostu mnie zgniotły. Tak w ogóle, to sama Rarity także wypadła świetnie w tym odcinku. Mdlejąca na widok śpiewającego Mac'a Cheerliee również idzie na plus. W końcu, sam uznaję ten shipping. Nie wiem dlaczego, ale polubiłem tego kolesia z tą nadpobudliwą córeczką i o ile ta mała to taki rodzaj gówniar, którego zbytnio nie lubię, to sam tatuś idzie na plus. Pewnie dlatego, iż lubię brody. Fluttershy w beczce (Hobbit?) oraz w tym basenie (Big Daddy?) także sprawiły mi banana na ryju. FS zrzucająca kurtynę oraz jej śpiew przy tym... To było mistrzostwo. Chociaż zawsze w takich scenach czuje się, jakbym sam tam stał i śpiewał, a ludzie się na mnie gapili, lecz tutaj to myślałem, że padnę ze śmiechu. No wielka łapka w górę dla twórców z mojej strony. Rozmowa pomiędzy AJ i Big Mackiem również zasługuję na pochwałę.

 

Jednak teraz czas na minusy, które są jednak tak drobne, że trzeba by je oglądać pod teleskopem Hubbla. Po pierwsze, czasem sceny dziwnie się urywają. Tak jakby o sekundę za wcześnie. Gdyby to było jeden raz, to bym na to zbytnio nie zwrócił uwagi, lecz taka sytuacja ma miejsce: Gdy wszyscy dowiadują się, że Big Mac jest chory, gdy kurtyna odsłania FS oraz (w sumie, to nie jest urwana scena, ale...) piosenka na końcu dziwnie szybko się kończy. FS niby ukrywała ten swój głos, lecz jak przyszedł ten koleś z córeczką, to normalnie odezwała się o Rarity, jakby były tam same. I na koniec ta scena rodem z horroru była... leciutko przesadzona. Niech twórcy nie zapominają, że to bajka dal dzieci.

 

Podsumowując:

Plusy:

 - Fluttershy oraz wszystko, co się z nią łączyło.

 - To cało The Ponytones (w sumie, to teraz mi się to z Beatlesami skojarzyło)

 - Ukryty talent FS.

 - Masakryczna ilość strasznie śmiesznych momentów.

 

Mini-minusy (gdyż żadnej poważnej wady nie znalazłem, wstawiam ich o wiele mniejsze, prawie nieprzeszkadzające wersję):

 - Powrót Fluttreguy'a trochę pod publikę.

 - W sezonie 4 twórcy przesadzają z przedstawianiem postaci.

 - Mogli by rozwinąć tą całą grupę, bo te 2 postacie w sumie nic ciekawego nie zrobiły.

 - Dziwnie przyspieszone ujęcia i niektóre sceny.

 - Ta scena żywcem z Cry of  Feara wyjęta.

 

Ocena: 8/10

Odcinek na prawdę porządny. Niezwykle zabawny, z ciekawym wątkiem oraz wieloma innym aspektami, dzięki którymi oglądało się z przyjemnością. Pomysł śpiewającej Fluttershy to chyba największy plus tego odcinka. Pomimo, iż parę rzeczy zgrzytało między zębami, to epizod naprawdę udany. Jedno tylko pytanie. Skąd ta nazwa?

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nazwa odcinka? Chodzi o skandal z grupą Milli Vanilli. Znani byli z "miłosnych piosenek", ale potem wyszło na jaw, że wszystko puszczali z playbacku i to nawet ktoś inny śpiewał.

 

Do tych co narzekają na brak klucza: jesteśmy w drugiej połowie sezonu. Trzy już mamy, zostały trzy. Ostatni był w poprzednim odcinku z Pinkie Pie. Następny zapewne będzie w 16.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

No dobra dobra, kto tu wraca. C:

 

Powiem tylko tyle: mój ulubiony odcinek. Prawdziwy majstersztyk czwartego sezonu. Ale zacznijmy od początku.

 

Osobiście wkurza mnie już postać Pinkie Pie. Jest.. na siłe wciskana z tą swoją "śmiesznością". Gdybym miała zdecydować, który kucyk jest zabawniejszy, wybrałam Cheesa (ale to tylko powrót do przedostatniego odcinka). Nie podoba mi się już sposób w jaki ją przedstawiają. Jest niemalże chamska. Doskonale wie, że Flutterka boi się takich słów, a dalej brnęła w tym swoim bełkocie. Dno.

 

Pierwsza piosenka również bardzo kojarzyła mi się z Disneyem. Typowym Disneyem (nie mówimy tutaj o Hannah Montanah :x ). Moja reakcja na ostatnią partię w tej piosence to było mniej-więcej coś takiego: "OMG FLUTTIE, KOCHAM CIĘ!" Coś takiego :dunno: Ale na poważnie, naprawdę zachwyt tą częścią. :3

 

Komentowałam odcinek na bieżąco z Tisosem. On doskonale wie jaka była moja reakcja na piosenkę tego kwartetu.. Boże.. Najlepsza chyba jaką słyszałam w całym MLP! Jestem ogromną fanką śpiewania na głosy, więc jak tylko widziałam, że zaczynają swoją piosenkę.. Mmm, brak słów! <3 Mam wrażenie, że w ogóle kwartet jest nawiązaniem do Warblersów z Glee. Ale to tylko moje przypuszczenia :v

 

Powrót Flutterguya.. Chyba best nawiązanie w całym tym sezonie. Doskonałe trafienie w fandom :D

 

Nowe postanie też były idealne, podobają mi się w jaki sposób je ukazują. Ten sezon jest bogaty w takie drugo-pierwszoplanowe postacie. Według mnie dobre posunięcie. Czekam na więcej takich. 

 

 

Odcinek był naprawdę idealny. Mam tylko nadzieję, że nie spieprzą poziomu jaki teraz podnieśli. Oczywiście 10/10 :fluttershy5:

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oglądnąłem odcinek, że nie chce mi się rozpisywać po prostu powiem że mi się podobał i zadam parę pytań

+ za slenderpony- prawie spadłam z kanapy :D

Nic nie widziałem... niby gdzie?

 

 - Ta scena żywcem z Cry of  Feara wyjęta.

Nie wiem co to, nie zamierzam wiedzieć ale mimo to wytłumaczcie mi i błagam...bez filmów porównawczych, mam słabe nerwy do horrorów

Share this post


Link to post
Share on other sites

Plusy:

- Mdlejąca Charlie 

- Monolog AJ

- Zachowanie Pinkie Pie. Wiem, że wielu osobom ono przeszkadzało, ale ja umierałem ze śmiechu, zwłaszcza w pierwszej scenie z nią.. W końcu jakaś klacz musi robić coś innego niż tylko, bycie nudnym i przewidywalnym.

- Zachowanie Rarity, naprawdę duże brawa. W tym odcinku nie mam jej nic do zarzucenia.

- Śpiew Big Macka

- Nawiązanie do pierwszego sezonu, duże brawa

- Rozmowa AJ z bratem

- Chwytliwa piosenka

- Patrzyłem z jak zaczarowany, no to ile radości brała Fluttershy z występów i śpiewu.

- I oczywiście samo zakończenie, bardzo podobało mi się, że Fluttershy nie pozbyła się tremy od razu, tylko jak to ona powiedziała będzie to się jej pozbywać malutkimi kroczkami.

 

Minusów specjalnie nie znalazłem, ten odcinek jest u mnie w trójce ulubionych, obok Pinkie pride i Bats. Przez niego Pinkie Apple Pie spadło na 4 miejsce. 

10/10 

Edited by BlackHawk
  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten odcinek jak dla mnie był rewelacyjny. Dużo piosenek śmiechu po prostu niemal wszystko czego trzeba najbardziej mi się podobało: Szok Fluttershy na myśl o występach publicznych, Big Mac śpiewa, Biga Mac przegrywa konkurs, pojawienie się Zecory, wspomnienie czarciego żartu, Fluttershy śpiewa za Big Maca, Applejack przesłuchuje Big Maca i końcowa piosenka. Minusów w sumie jak dla mnie niema.

Ocena ode mnie 10/10

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Skurwysyn

Odcinek był taki sobie, lecz Hej...! Wciąż jest to nasze ukochane MLP, więc co tu marudzić  :aj5:

Super jak każdy inny. Miał tą swoją szczyptę specyficznego humoru, jak w prawie każdym odcinku.

Nic nowego, ale to nie znaczy, że jest zły.

 

8 / 10

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Tak, ten odcinek był dobry. Sezon jest zadziwiająco udany :3. Melodia wpada w ucho. Ogólnie jest super!

 

+Piękny głos Fluttershy,

+Użycie Big Maca, a raczej jego tonu głosu do piosenki,

+Wplecienie w odcinek akcji charytatywnej,

+Wpadająca w uszy melodia,

+Zecora ( :3 ), no dawno jej nie było :),

+Nawiązanie do dawniejszych odcinków (Flutter-men, Czarci żart)

+Konkurs na "Indyczą rozmowę",

+Przepytywanka Applejack (widać że rodzeństwo, rozumieją się prawie bez słów),

+dziwactwa Pinkie ( kto by się spodziewał! :D)

 

-Kłopoty z gardłem Big Maca (można się było spodziewać, że Fluttershy będzie "zmuszona" do śpiewania),

-Jak na serial dla małych dziewczynek, trauma Fluttershy (latające twarze kucyków, z lefrektorami zamiast oczu) dla dajmy na to... 5-cio latki mogła być straszna.

 

Ocena

 9/11

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejny dobry odcinek, choć tym razem jakoś specjalnie się nie uśmiałem.

Na pewno fajnie było zobaczyć śpiewającego Big Maca, oraz podoba mi się że twórcy stosują nawiązania do starszych odcinków.

Za to genialna była rozmowa Applejack - Big Mac :D

także solidne 7/10

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odcinek mi się bardzo podobał.

 

Plusy:

 

+ Mimo, że Fluttershy nie jest moją ulubienicą, to jednak wydala mi się bardziej "ludzka".

+ oczywiście powrót Zecory, a już się obawiałem, że jej nie będzie.

+ Big Macintosh jako solista wyszedł świetnie. 

+ piosenka.

+ odcinek był typowo obyczajowy.

+ wykorzystanie starego motywu z głosem Fluttershy, który wyszedł im na plus. Naprawdę, nie spodziewałem się, że można tak świetnie wykorzystać wcześniejszy pomysł, aby Fluttershy brzmiała jak facet.

+ morał.

+ humor.

+ konkurs na "gulgotanie".

 

nie powielając plusów nadmienię największy.

 

najbardziej podobało mi się to, że Fluttershy ukazano pod kątem tej swojej słabości czy może problemu z tremą, problemu przed występowaniem przed dużą publiką, przed krytyką innych, co jednak znamy z poprzednich odcinków, chociażby odcinek 22 sezonu 2 "Hurraganowa Fluttershy", gdzie to zmagała się przed strachem przed publiką, znaną pod fachową nazwą glossofobia ( http://www.mojafobia.pl/lista_fobii.html ), albo krócej tremą, jednak przemogła fobie i zajrzała strachu w oczy. Uważam, że Fluttershy jest przez tą swoją fobie bardzo "ludzka", wydaje się widzowi bliższa, jednakże potrafi zwalczyć lęk i ukazać się jako bohaterka, że potrafi odważyć się wystąpić. Te jej wszystkie wcielenia, Hurraganowa Fluttershy, Flutter-guy, Flutter-hulk, Fluttershy wampir, Fluttershy zołza czy też Nowa Fluttershy, naprawdę można by o niej napisać ciekawy artykuł, jeśli nie poświęcić pracę dyplomową. To jest naprawdę barwna postać, pełna odwagi, jak i słabości, z wieloma rolami czy twarzami. Taka pełna radości oraz pozytywnej energii. Naprawdę mi się ona przypodobała, jednakże musiałbym się nad tym zastanowić. I nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że "serial się wypala", "brakuje im pomysłów", "odgrzewany kotlet". Ponieważ serial bez kiepskich motywów jest jak żołnierz bez karabinu, czy uczeń bez pały, nawet jakby był prymusem w klasie czy całej szkole. Nawet Justyna Kowalczyk miała gorsze dni, a wystartowała z bolejącą nogą, a wygrała złoty medal. Liczę na to, że serial doczeka się wielu lat niesłabnącej popularności oraz utrzyma się w świetnej formie.

 

Minusy:

- Że też wcześniej nie dowiedzieliśmy się o takiej grupie muzycznej jak Ponytones.

- I nie było nic o Filli Vanilli, jedynie wykorzystany motyw tego zespołu jakoby ktoś śpiewał, a w teledysku jedynie występował. Przez co doszło do skandalu. Z tego powodu coś z tytułem im nie wyszło i nie przypadł mi do gustu, ale w polskiej wersji pewno coś zmienią, bo niewielu w Polsce zna taki zespół. Mogliby jakiś inny lepiej pasujący tytuł.

 

http://pl.wikipedia.org/wiki/Milli_Vanilli

 

 

 

Jednak jeszcze tego samego roku oświadczenie Franka Fariana, że "wokaliści" Morvan i Pilatus nie uczestniczyli w nagrywaniu płyty, a jedynie występowali w teledyskach, okazało się wielkim skandalem i przekreśliło dalszą karierę zespołu. Zespołowi (jako jedynemu do tej pory w historii) odebrano nagrodę Grammy. Faktycznie na płytach zespołu śpiewali wynajęci wokaliści – John Davis i Brad Howell.

 

- Kiedy to zapraszali ten zespól, wszystko działo się tak szybko. A zakończenie upchane iście w ostatniej chwili.

Edited by Dayan
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odcinek bardzo mi się podobał, padłam na kolana ze śmiechu, a szczególnie powrócił mój ulubiony Flutterguy! Pinkie Pie nieco mnie denerwowała, bo niektóre teksty trochę nie na miejscu, ale i tak ją uwielbiam! ♥ Hmm... czyżby Cheerilee zaczęła coś czuć do Bic Maca? Odcinek ma ode mnie pełną dziesiątkę i chyba mi się zdaje, że 4 sezon teraz należy do moich ulubionych sezonów MLP.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm... czyżby Cheerilee zaczęła coś czuć do Bic Maca?

 

To jeden z plusów, które pominąłem.

 

Też mi się tak wydaje i mnie to cieszy. To oznacza więcej motywów i odcinków na kolejne sezony.

 

I w końcu Big Macintosh wyszedł z cienia i zaczął się prezentować!

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli cytując z FGE na temat nadchodzących 5 sezonów:
 

 

A co do tematu:
Widać, że Hasbro stawia na jakość sezonu i odcinków i bardzo się postarali, zauważyłem, że każda postać w kazdym prawie odcinku otrzymuje swoje kilka minut zwracając uwagę na to, że każdy kucyk w serialu się liczy, to mi się podoba ;)

Edited by Dashek
  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obejrzane....

 

No, odcinek prezentował się zdecydowanie lepiej od poprzedniego. I chociaż osobiście nie lubię musicali, to ilość śpiewu i piosenek w tym odcunku była zdecydowanie jak najbardziej na miejscu. 

Fluttershy miała znakomitą rekompensatę z poprzednich odcinków, w końcu była już wampirem i parodią Hulka, a tu dostaliśmy śpiewającą Flutterkę w hurtowej ilości. Ponystones dobrze się sprawili, naprawdę melodie i piosenki wpadały w ucho. 

Big Mac potrafi śpierwać... i to nieźle. Cały odcinek był pełen humoru, jedyne co mi psuło trochę to wszytko irytująca Pinkie Pie. Rany, ja wiem że ona nie ma wyczucia sytuacji ale to już była przesada. 

 

No ale ode mnie odcinek otrzymał 9/10. I tak trzymać Hasbro!

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Flutterbass xD Lub jakby to powiedziała Vinyl, FlutterWUB WUB. Jakby ktoś nie zauważył uwielbiam Fluttershy, która jest wcieleniem mnie. No dobra, pojawiła się kolejna różnica - ona potrafi śpiewać. Chociaż kto wie? Może gdybym mieszkał w odosobnieniu też bym się nauczył? Tak czy inaczej masa scen mnie rozbawiła - uwielbiam tego miśka. Mdlejąca Cheerilee, śpiewający Big Mac, jak zwykle atak klonów Bon Bon, Lyra, Pinkie, która raczej nie zostanie negocjatorką. Można wymieniać i wymieniać.

Hasbro, jeszcze kilka takich odcinków i zepsujecie mi pilota. Non stop wracałem do scen i często robiłem stopklatki.  :squee: 

DYCHA!

Edited by Triste Cordis

Share this post


Link to post
Share on other sites

No, w końcu obejrzałem całość. Wcześniej jakoś tak trafiłem tylko na drugą połowę.

 

Cóż można rzec... Zobaczyłem Rarity-przyjaciółkę, która naprawdę troszczy się o Fluttershy, no i wielokrotnie dopytywała się jej, czy na pewno chce zrobić to czy tamto. Czepianie się więc Pianki za dzisiejszy epizod byłoby już chyba szczytem hejtu :drurrp: Ale co innego Pinkie Pie, która nie była sobą. Nie wiem, co strzeliło do jej różowej główki, jednak była dość... wredna dla Shy. No ok, pierwsze straszenie można by wybaczyć - mogła nie wiedzieć o tremie (chociaż bez przesady, Pinkie nie jest  tak głupia), ale później? Nie wiem, co o tym myśleć. Gdyby była to inna postać, powiedziałbym, że robiła to złośliwie.

 

No i pojawiły się pewne nieścisłości. Wybaczcie, ale ciągłe zwalanie tego na cartoon logic jest już passe. Naprawdę, co im szkodzi zachować większą spójność wydarzeń? Odcinki nie straciłyby nic na tym, a jedynie zyskały.

Anyway, odwołuję się do tego śpiewu Shy. Flutterka śpiewa nie od dziś, czy to wraz z innymi, czy solo, zaliczyła występ na Heart Warming Eve w jednej z głównych ról i dała radę, tremy jakoś nie było widać, poza tamtym chowaniem się do pudełka. A teraz twórcy wyrzucili tamte wydarzenia do kosza, byleby zmontować coś na wymiar problemu odcinka. Ta amnezja pozostałej części mane6 - a kto wtórował AJ przy piosence o wampiroperzach? :P

 

The Ponytones - fajny pomysł na zespół. Co prawda nie słucham tego typu muzyki, co nie znaczy, że nie mogę jej nie docenić. Poznaliśmy dwie nowe, wyglądające na sympatyczne postacie, upewniliśmy się w kunszcie Rarity do śpiewu, no i w końcu w pełni oficjalnie usłyszeliśmy Big Maca. Co prawda wprawne ucho (chociażby mojej wcale-nie-skromnej osoby) mogło go już usłyszeć w Apples to the Core, to teraz nie było żadnych wątpliwości, że to Peter New jest na wokalu. Bardzo mnie to cieszy i mam nadzieję, że usłyszymy go jeszcze nieraz.

 

Fajnie też, że pojawiło się kilka fajnych rzeczy w tle. Nowe-stare postacie nam mignęły, Lyra straciła róg, była Cloud Kicker (a gdzie Blossom, ja się pytam?!), widzieliśmy też Bon Bon. Ta ostatnia mnie najbardziej ujęła i jej odbijanie piłki wraz z foką. Niby nic, a urocze. Były Aloe i Lotus, ponownie spotkaliśmy Zecorę, co również mnie ucieszyło A, no i powrót do wydarzeń z pierwszego sezonu i poison joke'a. Wygląda na to, że kanonicznie każdy kucyk inaczej reaguje na działanie tej rośliny i za każdym razem tak samo. 

 

Zatem spokojnie mogę wystawić ocenę 9/10, bo mimo że Pinkie była dzisiaj niezwykle irytująca i nieświadomie złośliwa, odcinek bardzo mi się spodobał. 

Also, Airlock, sam jesteś najprostszą, najsłabiej wykreowaną personą :P

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do zachowania Pinkie w tym odcinku, to musicie jednak zwracać uwagę, że tylko ona może być irytująca dla niektórych (chociaż dla mnie wcale nie jest). W końcu ona jest częścią prawie każdego odcinka. Bo spójrzcie, Dashie nic nie robi, Twilight też nic, AJ miała 1 kwestie. A osobowość Pinkie wręcz nakazuje jej wtrącić swoje trzy grosze, co nie zawsze wszystkim się spodoba. Chociaż nawet ja muszę przyznać, że gdy za 3 razem twórcy wrzucili ten żart z nieumyślnym straszeniem to przestał on być zabawny.

Ale dla takich kwestii jak ta https://www.youtube.com/watch?v=Zr04GMAD1to warto ją oglądać. A podczas pierwszego straszenia i w trakcie tej sceny w której chwaliła się medalem śmiałem się jak głupi 

Share this post


Link to post
Share on other sites


A podczas pierwszego straszenia i w trakcie tej sceny w której chwaliła się medalem śmiałem się jak głupi 

 

No ok, to było nawet zabawne, przyznaję. Ale jak mówisz, później już nie było to dowcipne, a irytujące. 

 

AJ wróciła do bycia Elementem Tła, ale jest zagrożona przez wielce Książeczkę Twalot! :v Zgodzisz się, Black?

Share this post


Link to post
Share on other sites

No ok, to było nawet zabawne, przyznaję. Ale jak mówisz, później już nie było to dowcipne, a irytujące. 

 

AJ wróciła do bycia Elementem Tła, ale jest zagrożona przez wielce Książeczkę Twalot! :v Zgodzisz się, Black?

Jak mam się z tym nie zgodzić, w końcu Twilight nie ma swoich scen, a jeżeli jakieś ma to nie są one specjalnie ciekawe i szybko się je zapomina. Chociaż nie powiedział bym, że to AJ zajmuje drugie miejsce jako element tła. W tym sezonie na drugim miejscu umieścił bym Dashie, czyli element lojalności który w każdym odcinku o swojej skromnej osobie jest coraz mniej lojalny 

Edited by BlackHawk
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powiem tak odcienek jest awwww bo jest o mojej ulubienicy :fluttershy: według mnie miał same plusy a największe

+ Flutter feels the music - naprawdę cieszę się z tego faktu te kocie ruchy te gesty, widać że czuje bluesa

+ Pinkie Psychofan Pie - te teksty padłem

+ do 1 odcinka z Zecorą nawiązanie to było świetne zagranie  

+ Flutterguy

+ głosy Flutrerki i Maca w tym odcinku są naprawdę :wub:

+ CherriMac Confirmed  

+ wyrozumiałość przyjaciółek -  to jest naprawdę godne najwyższej pochwały i medalu złotego, szkoda, że te cechy w naszym świecie nie są warte grosza złamanego

 + mina Angela - nie mogłem się jej oprzeć jakby te oczka mówiły "zlób to dla mnie plosię"

a minusów właściwe brak oprócz tytułu zupełnie nie trafiony

czyli 10/10

Edited by Komfiturka Zandi
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odcineczek fajny. Dużo plusów było, jak np. Śpiewający Big Mak, czy Flutter plot :D Dużo fajowych scenek. Jedynie co bym mógł się przyczypić, to że ta Pinki Paj tak się wrednie zachowywoło i Fluttergaj nie mioł tego samego głosu co kiedyś tam. Tak ogólnie to episod całkiem, całkiem im wyszoł. Po odcinkach obejrzonych przeze mnie, to narazie najlepszy sezon!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...