Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Artem

Odcinek 16: It Ain't Easy Being Breezies

Odcinek 16: It Ain't Easy Being Breezies  

60 members have voted

  1. 1. Jak bardzo podobał Ci się odcinek?

    • 1
      0
    • 2
      2
    • 3
      2
    • 4
      3
    • 5
      5
    • 6
      5
    • 7
      7
    • 8
      5
    • 9
      12
    • 10 <3
      19


Recommended Posts

Zapraszam na opinie na temat szesnastego odcinka z małymi słodkimi stworkami! ;)
 

Ciekawy i śmiechowy odcinek, dostaliśmy nową rasę, miejsce i klucz, co podwyższyło wartość odcinka.
Btw. jakim językiem mówiły Breezies? Na chacie były informacje, że szkockim, szwedzkim, i w końcu nie wiem ;P

Rarcia na początku <33 :rainderp:

No i Mane6 w stylu Breezies, perfect! : D

Nie ma co się rozpisywać, więc dam ocenę 10/10 (Jak zwykle :rainderp:)

 

 

large.jpg

564169__safe_fluttershy_screencap_hub+lo

564167__safe_solo_screencap_hub+logo_bre

Edited by Dashek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Plusy:

- Nowy gatunek kucyka

- Życzenia Rainbow Dash na koniec

- Mane Breezies

- Doctor Whooves i jego okulary

- Kolejny klucz

Minus:

- Spike znowu czarną owcą w rodzinie

Share this post


Link to post
Share on other sites


Może ktoś zapodać jakiegoś linka do odcinka? :-)

Spokojnie, dopiero po 17, niedługo ja lub ktoś inny postnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo przyjemny odcinek, zawierający dużo nowych elementów które z pewnością wzbogacą twórczość fandomu.

+ Nowa rasa ... kucyków. Bryzy. Wróżki. No te małe kuco-robaczki. Dodatkowo dostajemy kolejne informacje o magii. W świecie kucyków najwyraźniej przybiera ona o wiele więcej form niż sądziliśmy. 

 

+ Sea ​​Breeze. Lubie gościa ... bo jeżeli dobrze zrozumiałem to było on. Choć z tymi głosikami ciężko to jakoś przyswoić.
Generalnie, niema to jak wróżka lubiąca rzucić mięsem. XD

+ Przemiana M6 we wróżki - sama w sobie. Poza tym wygląda na to, że Twi potrafi przemieniać w każdy istniejący gatunek. Ciekawe. To by sugerowało, że alikorny posiadają taką zdolność, albo potencjalnie posiadają. W końcu Twilight wspomina, że się tego nauczyła.

+ Geografia Equestrii/Świata kucyków znowu się poszerza. Właściwie dostajemy nowy wymiar, lub obszar poza jej granicami, skoro "muszki" muszą się tam dostać portalem.  :portalflank:   Dodatkowo portal znajduje się w Badlands, jeżeli dobrze skojarzyłem otoczenie w jego okolicy.

+ Najlepszy morał w tym sezonie. Zaliczę to jako plus mimo że zazwyczaj nie daje ich za morały. Ten jednak jest dobry, bo zmienia nieco konwencję życzliwości FS. Poza tym przypomina o czymś o czym wielu (nawet dorosłych) zapomina ... nadopiekuńczość nad dziećmi, toksyczne związki etc. Można by wymieniać w nieskończoność.

+ Stanowcza Fluttershy. Pędząca FS. Ratująca FS ... wyrabia się dziewczyna. Jeszcze będą z niej kuce. Może nawet wygra EQ Games.  :fluttershy4:

 

+ Rainbow Powers are cometh again!

 

- Brak piosenki. W tym odcinku akurat by pasowała.

Ogółem: 9/10

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podobno miał śpiewać Bieberek w tym odcinku.

Śpiewał?

I to nie są zadne Bryzy, tylko zefirki.

Edited by Hidoi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok. A więc tak...

 

Kolejny odcinek poświęcony Flutterce. Nigdy nie przepadałem z odcinkami o niej, jednak ten sezon pokazał nam, że odcinki z jej udziałem potrafią być naprawdę świetne. Ten odcinek spodobał mi się tak samo jak "The Bats". Uwielbiam epizody, w których pokazują nowe miejsca, rasy i stworzenia z uniwersum.

Fluttershy, choć w tym odcinku była główną bohaterką, była tak jak zawsze. Epizod nie wniósł nic nowego do jej zachowania, czy charakteru. Odcinek pokazał nam starą, dobrą Fluuterkę, do której zdążyliśmy przywyknąć przez 1 i 2 sezon.            

Główną atrakcją tego odcinka były oczywiście Breezies - to one przyćmiewały wszystko inne. Bardzo spodobał mi się pomysł wykorzystania wątku z wcześniejszych generacji. Uniwersum poprzednich wersji kucyków jest na tyle ciekawe, że naprawdę warto było by przenieść chociaż jego część do serialu. Oby twórcy podłapali pomysł.

Breezies, Zefiry, Wróżkowe kucyki - kojarzyły mi się z Paraspriteami - bywały wredne w niektórych miejscach, ale były po prostu słodkie. Sam ich wygląd był dla mnie znośny, a głos... no cóż, był adekwatny do ich wzrostu. Oprócz samych Zefirów, twórcy poszli o krok dalej i pokazali nam ich królestwo. Poza tym jeden z nich (chyba ich król) okazał się naprawdę rozbudowaną i ważną dla odcinka postacią. Innymi słowy została pokazana rasa, przykładowa postać z tejże rasy i jej charakter, królestwo, a nawet język - i to wszystko skumulowane w jednym odcinku. Nigdy jeszcze w tym serialu nie mieliśmy do czynienia z tak szczegółowym przedstawieniem nowego stworzenia, w tak krótkim czasie.    

W odcinku tym wręcz "roiło"( od roju owadów, czaicie? Ba Dun Psss)  się od sytuacji zarówno śmiesznych jak i porostu takich na których jedyną reakcją było: WTF?! Źródłem randomu, o dziwo nie była Pinkie Pie, tylko Rarity( scena z lśniącym ubraniem) i Fluttershy( kostium pszczoły). Najlepsza scena z odcinka, która pewnie omal nie zrzuciła z krzeseł części widowni, była oczywiście przemiana Mane Six w Zefiry. Oglądając ją pomyślałem wtedy: "Twórcy właśnie przechytrzyli Fandom". Domysły na temat tego jak wyglądały by bohaterki jako Zefiry skończyły się zanim się zaczęły. Z jednej strony fajnie, że reżyserzy są kreatywni, a z drugiej mimo wszystko szkoda, że zabrali nam świetną zabawę fantazjowania na temat "Mane Bezzes" 

Jedyne co mnie niepokoi od pewnego czasu to Spike. W tym sezonie jest przez większość czasu pokazywany jako dureń, oferma, kretyn i kompletny bezmózg, potrafiący jedynie spełniać zachcianki głównych bohaterek. Jest to sporym impasem i sprzecznością z sezonem 3, w którym poniekąd ocalił przecież Cristal Empire.   

Reasumując odcinek świetny - nowa rasa została dobrze i szczegółowo przedstawiona, jednak przez to twórcy kompletnie nie zwrócili uwagi na Mane Six. Choć w sumie , raz na jakiś czas, taka odskocznia od głównych bohaterek jest dobra i sprawia, że serial nie jest monotonny.      

Edited by THEKOSZMAR77
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites


Śpiewał?

 

No chyba ci na głowę spadło takie duże pudło :P

Also, według przekazywanych spoilerów, następna piosenka ma być w 21 odcinku.

 

 

***

 

Obawiałem się tego odcinka po pierwszych opisach, a kiedy pojawił się bardziej szczegółowy, zmartwiło mnie to jeszcze bardziej. Bałem się, że breezies, czy też zefirki [ale i tak będę stosował angielską nazwę, bo brzmi mi lepiej], będą przykładem zwrotu "mały, ale wredny" i że będą perfidnie wykorzystywać naiwność Flutterki do własnych celów. Szczęśliwie jednak było inaczej. No, co prawda pewne wykorzystywanie było, jednak nie wynikało to z charakteru wróżek, a raczej... pewnej wygody i strachu.

 

Migracja breezies nad Ponyville, bo oczywiście gdzieżby indziej. No ale cóż, spodobał mi się pomysł pomagania wróżkom przez pegazy, by zapewnić im pomyślne wiatry. Zaskoczył mnie widok Flitter, ale jednocześnie bardzo ucieszył. Bo lubię ją, a i twórcy zrobili nam małą niespodzianką i obdarzyli ją głosem! I to nie jedną, krótką linijką, a kilkoma zdaniami. Miło, bardzo miło. 

 

Wygląd breezies mi się nawet podobał. Ta, już widziałem, że dla niektórych były much gay, so wow, ale kij tam - dla mnie są ok. No i te ich głosy, przypominające skrzyżowanie Simsów z językiem szwedzkim :P [szwedzki Kucharz ftw!]. Seabreeze jako niejaki przywódca wróżek też był ok. I ta, przez te głosy, trochę dziwnie było słyszeć, że to jest on, a nie ona. Podczas streama widziałem przyrównywanie go do Rainbow. W sumie, coś w tym jest. Jest zadziorny i odważny, no i lojalny wobec swoich towarzyszy. Jednak jest też uparty i ciężko mu się przyznać do porażki, jakim była utrata kontaktu z innymi. Ale od czego mamy naszą Flutterkę?

 

Fluttershy przeszła w tym odcinku dość sporą przemianę [inna kwestia czy to się utrzyma w późniejszych odcinkach]. Otrzymała ważną lekcję o dobroci - nadopiekuńczość nie jest dobra, a próba dogodzenia wszystkim prędzej czy później spowoduje, że mimo wszystko ktoś będzie zawiedziony lub/i wejdzie ci na głowę. Ta krótka scenka z Seabreezem uświadomiła jej to i pokazało, że czasem musi być stanowcza dla dobra innych, nawet jeśli ją samą taka postawa rani. Trzeba przyznać, że Shy nie chowała głowy w piasek w dzisiejszym odcinku - pierwsza ruszyła pomóc wróżkom, ruszyła też na pomoc Seabreezowi, gdy ten wyleciał w samotną podróż. Była dyplomatyczna, próbowała grzecznie dogadać się ze pszczołami, a gdy to nie zadziałało, użyła Spojrzenia. 

 

Twilight z kolei przypomniała sobie o magii i pokazała, że nauczyła się czegoś z książek ze starego zamku Księżniczek. Ciekawe tylko, czy potrafi użył czaru przemiany w każdy inny gatunek, czy tylko w stworzenia kucykowe? Co ciekawe, przed odcinkiem widziałem obrazek kogoś z mane6 jako wróżki. Gościu to jakiś jasnowidz :P

 

No i ta końcówka w królestwie breezies - much feels ;-; Nic dziwnego, że Seabreeze tak poganiał resztę i zdawał się być takim bucem.

 

Also, odcinek bardzo mi się spodobał, poza Spike'em pedauem [tak, znowu zrobił z siebie idiotę i te jego krokodyle łzy]. Więc dam spokojnie 9/10.

Share this post


Link to post
Share on other sites


Jedyne co mnie niepokoi od pewnego czasu to Spike. W tym sezonie jest przez większość czasu pokazywany jako dureń, oferma, kretyn i kompletny bezmózg, potrafiący jedynie spełniać zachcianki głównych bohaterek. Jest to sporym impasem i sprzecznością z sezonem 3, w którym poniekąd ocalił przecież Cristal Empire. 

Kompletnie się z tym zgadzam, twórcy chyba zbyt dosłownie wzięli sobie do serca to, że Spike miał za dużo czasu poświęconego w sezonie 3, a teraz stał się "backgroundowym" ofermą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja dla odmiany powiem, że cieszę się, że prawdopodobnie nie zobaczymy breziees. już więcej. Doceniam to, że postarano się o Lore (co nie zdarzało się wcześniej), dla tego czegoś, ale jakość tego Lore-u jest wysoce facepalmowa. Powiem tak początek tego odcinka przyprawił mnie o flash back-i z generacji 3 i nie było to miłe uczucie. Jedyny briezzie, który postępował w miarę normalnie został za to opieprzony i to dodatkowo przez Fluttershy.

Ogólnie ciężko autorom z tym całym fanserwisem wstrzelić się we mnie (udało im się w odcinku 1 i 2)(tak samo nadal ciężko mi było przeboleć Equestria Girls), ale ogólnie zaczynam uważać, cały sezon za nużący... I na prowadzenie zaczynają się wysuwać odcinki o CMC (po nich dziecinność mogę docenić).

 

No i może jak piszę o CMC to dopiszę o dwóch poprzednich odcinkach.

CMC postępują dziwnie, ale jak dzieci. I co najważniejsze na końcu pokazany jest postęp. W Fili Vanilli o Fluttershy postępu nie było (tak to, że ma strach przed tłumem to wiemy (nawet przebolewając Scenke o powstaniu equestrii, gdzie jednak bardziej o Lore chodziło i Rainbow Falls, które jest z sezonu 4), skończyło się na okropnym Impasie, gdzie FS nadal nie wystąpi przed tłumem, ale dla przyjaciół może (jakby nie mogła już wcześniej). W odcinku Twilight Time największe problemy miałem z samą Twilight, która zupełnie nie reagowała, na to, że traktują ją inaczej jako księżniczkę (mam nadzieję, że w którymś odcinku się do tego odwołają).

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie chcę spamować, ale było gdzieś napisane, ze Bieber miał śpiewać z Breezies.

Share this post


Link to post
Share on other sites


Nie chcę spamować, ale było gdzieś napisane, ze Bieber miał śpiewać z Breezies.

 

Wierzyć we wszystko, co się napisze w internetach :v

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kolejny przyjemny odcinek. Bez zbytnich fajerwerków (chyba wszystkie zużyli na Pinkie i Cheese'a), z odrobiną humoru i przesycony cukrem. No i dostaliśmy starą/nową rasę, w dodatku przedstawioną całkiem dokładnie jak na dwudziestominutowy odcinek (już czekam na ten wysyp fików i podręczniki do nauki języka cosiów). 

 

- to już drugi odcinek, w którym Pinkie Pie się zachowywała w miarę normalnie (jak na nią). Chyba się starzeje klacz...

- akcent Seebreeze'a - świetny! Tylko się diablo zdziwiłem, jak to okazał się być "on"

- cała reszta gadaniny zefirów przypominała mi język simsów  :rainderp:

- "a confusing pep talk" xD

-"cośtamwjęzykucosiów" -"oh yes, that does make sense" - no rozwalił mnie ten dialog

- Breeze Six! Czegoś takiego się nie spodziewałem 

 
No i w końcu mamy klucz, który się da w miare prosto wciś do zamka w Magix Box'ie xD

Share this post


Link to post
Share on other sites

http://www.youtube.com/watch?v=HRXfSubOGyg

 

Powyżej link do odcinka dla ludzioków, którzy (jak ja) nie cierpią Dailymotion.

 

Zaś co do samego odcinka... Nie widzę wad. No, podajecie Spike'a. Racja, był nieco podenerwowany, rozpłakał się i w ogóle. Ale znowu - jest MŁODYM smokiem, co twórcy zdają się podkreślać, w tym sezonie tak samo jak w poprzednich - od logiki "to problem przyszłego Spike'a" do jarania się jak koks w hucie gdy zostanie pochwalony, aż po wielką rozpacz, gdy czuje że nabroił. A tak było właśnie tutaj - nie wiem czy zauważyliście, ale do momentu pojawienia się Zefirków (wolę nazywać ich zdrobnieniem. Jeśli chcecie powodu, posłuchajcie jakim głosem przeklina Sea Breeze) większość wizualiów i dialogów skupiało się na nabudowaniu napięcia. Tego, jak ważne jest by być cicho, nie błyskać cekinami, żeby wietrzyk był odpowiedni... Jak na świat kucyków ten przelot to prawdziwy Big Deal. Gdyby przyrównać to do sytuacji na ziemi, Spike przypadkiem usiadł na detonatorze, wysadzając most pod imigrantami prześladowanymi religijnie. Dopiero potem dowiedział się że nikt nie zginął i nie ma mu za złe (co było nieprawdą, bo pytał Fluttershy a nie Sea Breeze). W tamtym świecie, przy tak emocjonalnej postaci i przy takim nabudowaniu wagi sprawy nie dziwię się, że tak gwałtownie się zachował.

 

Co zaś do samych Zefirków - uwielbiam fakt, że 95% tych wróżkostworków to bezużyteczne, hedonistyczne pierdoły żerujące na dobroci innych. Ale nie, serio - jeśli te "wróżki" nie mają magicznych mocy, to jaki pożytek z takiego zwiewnego, kruchego farfocla? Nie wiem, coś było tam o magii, ale dosyć mętnie, poczekam aż ktoś z lepszym słuchem do dziwnych słówek przetłumaczy. W każdym razie czarostwem się nie popisały poza skręcaniem miniaturowych saksofonów w ciągu GODZIN... Anyway, już bardziej pożyteczne są parasprite'y, bo mogą się szybko rozmnażać i służyć za karmę dla czegoś większego, albo zebrane w siatę uniosłyby kucykom coś w powietrze. A one? Nic tylko żrą, wymagają opieki, a pierwszy  nienadzorowany spacerek to niemal pewna śmierć. Jak widzę Dzwoneczka w starszych czy nowszych odsłonach zawsze mam ochotę powiedzieć "Hej, ale wiesz że ktoś może cię rozdeptać lub machnąć nieuważnie ręką i przetrącić ci kręgosłup? WRACAJ MIĘDZY KWIATY GŁASKAĆ BIEDRONKI!"

Bardzo możliwe że mój punkt widzenia jest dosyć ostry, ale pozwólcie wyjaśnić - skoro ży cie takich istot to niekończąca się sielanka, a katastrofą jest dla nich LIŚĆ, to odwaga, produktywność czy w ogóle przejmowanie się przyszłością powinny być dla nich niemal niepojętymi abstraktami. Kucyki i tak zapewnią im przejazd, kiedy zajdzie taka potrzeba, prawda? DLATEGO autentycznie cieszę się, że twórcy tak a nie inaczej przedstawili tą rasę. Jako pierdoły.

 

Zaraz wszyscy zauważą, że przecież Sea Breeze jest inny. Owszem, jest. Ale on jest ewidentnym ewenementem. W dodatku średnio lubianym i niesłuchanym. Wszystkie pozostałe Zefirki są gołe i wesołe, a on jeden ubiera się na czarno.  I nie jest żadnym ich przywódcą czy "królem" (gdzie on ma niby koronę?". Gdyby tak było, reszta Zefirków (z dużej, bo naród)nie poleciałaby pierdołowato przed siebie, tylko spanikowała i utopiła się z goryczy w najbliższej kałuży, " bo straciliśmy  króla" (co pasowałoby do mojej i twórców wizji ich rodzaju). Nie, on jest po prostu liderowaty z charakteru. Stety czy niestety na tyle nieumiejętnym, że Fluttershy daje mu  lekcję dobroci podczas czasu antenowego. Apropo tego gościa mógłbym mówić i mówić - ma dobrą motywację by dostać się szybko do domu, odstaje w rozsądną stronę nie tylko od tych kruchych pierdoł, ale i do czasu od Fluttershy, jest odważny, spostrzegawczy, potrafi okazać wdzięczność i zachowuje się bardzo naturalnie. No, i ma partnerkę życiową. Apropo tego ostatniego - BIERZCIE Z NIEGO PRZYKŁAD.

 

Uwielbiam też spojrzenie, jakie Twilight daje RD na koniec. Widać, że mogłaby zmienić ją w gryficę (gryfonkę?), ale nie chce. Umie rozpoznać, kiedy korzystanie z mocy jest właściwe, a kiedy nie. Ciekawe

 

Wy też się zastanawiacie jak Fluttershy włoży do zamka tamtej skrzynki zeschły wiór, jaki zostanie z tego kwiatka pod koniec sezonu? Bo jeśli w Equestrii nie ma metod końserwacji (hłe-hłe!) roślin by pozostały zielone i jędrne (zupełnie jak orkowe pe~... OK, za dużo daję tych nawiasów), to sucho to widzę.

 

Also - wam też moment gdy Spike wlazł na to drzewo przypomniał fragment Biblii, gdy jakiś kolo wlazł na drzewo... Oliwne? Sandałowe? Sykomorę? Chyba to trzecie... Tak jakoś mi się skojarzyło.

 

Jeszcze zastanowię się czy dać 9/10, czy co innego. Morał był zajebisty, dość dorosły i rzadko przeze mnie spotykany a wad jakoś nie widzę, więc gotów byłbym dać nawet 10/10. Na razie się jednak wstrzymam. No i nie było Discorda, Luny, Octavii i Choco! :v   SPALIĆ!!1!1!!1

Edited by Skrzynek
  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wierzyć we wszystko, co się napisze w internetach :v

Hmm, to napisała sama Meghan.

Albo Bieber użyczył głosu komuś w  tle. Wiem, ze na pewno ma coś z tym wspólnego.

Edited by Hidoi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powiem tak...

 

+ Zefirki same w sobie są urocze

+ Fluttershy zdobyła klucz

+ Doctor Whooves w okularach 3D

 

 

- były momenty, że nie do końca wiedziałem co się dzieje na ekranie

- te szkockie/irlandzkie akcenty Zefirków; ciężko było się do tego przyzwyczaić

- Spike znowu kozłem ofiarnym

 

No i największy minus:

- Twilight rzuca czar z gatunku "Deus Ex Machina" tzn. akurat w tym momencie miała na podorędziu zaklęcie, które znalazła w zamku Królewskich Sióstr.

 

Dla mnie ten odcinek był mocno przeciętny, daję 6/10.

Edited by Sonic
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skąd wiadomo, że See Breeze był facetem? Ja byłam pewna, że to breeza lesbijka, albo obojnak. I byłam pewna, że one rozmnażają się partenogenetycznie, albo płciowo, jako obojnaki.

 

EDIT:Nie wiem, kto mi zmienił to słowo na "o", ale chodzi mi o hermafrodytyzm. Patrzę na to z biologicznego punktu widzenia- takie małe spaczenie zawodowe.

Edited by Cahan

Share this post


Link to post
Share on other sites


Hmm, to napisała sama Meghan.

Coś mi się wydaje, że pisała to na Prima Aprillis, dokładnie tytuły odcinków, zgadłem?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skąd wiadomo, że See Breeze był facetem? Ja byłam pewna, że to breeza lesbijka, albo obojniak. I byłam pewna, że one rozmnażają się partenogenetycznie, albo płciowo, jako obojniaki.

Ponieważ  Fluttershy mówiła o nim "he". A rozmnażają się raczej normalnie, biorąc pod uwagę że w domu czekała na niego najwyraźniej samiczka zefirka z dzieckiem/młodym. Nie wiem w ogóle skąd ci przyszło do głowy, że twórcom uszłoby na sucho wstawienie do MLP jakiejś lesbijskiej postaci. Albo tym bardziej obojnaczej.

 

 

- były momenty, że nie do końca wiedziałem co się dzieje na ekranie

Dude, skoro nie ogarniasz bajki o kucykach, to... Nie wiem za bardzo co powiedzieć, żeby nie wyjść na czepiającego się, niemiłego palanta.

 

Chociaż dobra, fakt. W serialu zdarzają się momenty wywołujące pewien mindfuck, jak koniec 3-go sezonu, motywacje postaci, często nie powiedziane wprost, byś mógł wyciągnąć z tego naukę we własnym zakresie. Jednakże ciekawi mnie - co było aż tak niezrozumiałego w tym konkretnym odcinku? Byłbyś gotów sprecyzować powód swojej konfuzji?

Edited by Skrzynek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro mówiła o nim "he", to ok. Przyznaję, że nie zauważyłam i byłam pewna, że to SB to samica. Widocznie u zefirków nie występuje dymorfizm płciowy... albo nie mają podziału na płcie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Widocznie u zefirków nie występuje dymorfizm płciowy... albo nie mają podziału na płcie.

W takim razie w Chinach też nie występuje dymorfizm płciowy :v Albo u małp. Chrząszczy. Słoni. Przynajmniej tak byłbym skłonny twierdzić w bardziej złośliwym nastroju, biorąc za wyznacznik to, że dla mnie obie płcie wyglądają podobnie. Ale ja jakoś wierzę Fluttershy, bądź co bądź specjalistce w tej dziedzinie.

Share this post


Link to post
Share on other sites


See Breeze był facetem?

 

Końcówka, plus zwracanie się do niego per he?

Share this post


Link to post
Share on other sites

No, akurat u Chińczyków, większości małp, słoni, etc. występuje wyraźny dymorfizm płciowy. Nie występuje [wyraźny dymorfizm płciowy] u wielu ryb [Neon innesa], gadów [zaskroniec zwyczajny], ssaków- określ płeć myszy, nie zaglądając jej pod ogon, co wcale nie oznacza że te zwierzęta są hermafrodytami.

U wielu chrząszczy nie występuje dymorfizm płciowy akurat...

 

Akurat końcówka nie ma nic do rzeczy. One równie dobrze mogą się rozmnażać partenogenetycznie, np. z jaj.

Share this post


Link to post
Share on other sites

szału nie było, ale przyjemnie było posłuchać wormsów i wiewióretek naraz. Ja już widziałem ten napalm mikrofonowy czy botonową scene. nie wiem jakie jeszcze crossovery tych dwóch rzeczy przyjdą mi na myśl po tym odcu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...