Skocz do zawartości

Tablica liderów

Popularna zawartość

Pokazuje zawartość z najwyższą reputacją 10/24/13 we wszystkich miejscach

  1. W dalszym ciągu nie rozumiem w czym jest problem. Jeśli temat wart jest dyskusji, to raczej nie ma sytuacji, że przez 3 miesiące nikt w nim się nie odzywa. Dlatego tematy lądują w archiwum, żeby nie zaśmiecały. A co do tego "pogadajmy z kimś wyżej" w kwestii przywracania takowych - miałem już kilka takich próśb pod swoim adresem. Musiałem poświęcić całe 10 sekund żeby temat przywrócić, a ktoś inny musiał poświęcić 30 sekund żeby temat znaleźć i napisać do mnie o przywrócenie. Plus minus trochę czasu na odczytanie wiadomości. Można? Można. Więc w czym problem? Bo ktoś jest zbyt leniwy żeby poszukać czy zagadać? A co do "na razie u nas wszystko działa". Na razie, a ja preferuję żeby to razie było trochę dłużej aniżeli na razie. Koniec końców to chyba ucina dyskusję bo zaczyna się tu robić śmietnik. Nie mówiąc już o tym że argumenty się niepotrzebnie powtarzają. Tematy lądują w arch jeśli są nieaktywne lub jeśli nie mają wartości merytorycznej. Można temu zapobiec na 3 sposoby. 1. Poinformować opiekuna działu żeby nie ruszał tematu. Szybkie i efektywne. 2. Zadbać o aktywność w temacie. Tylko efektywne. 3. Postarać się by temat trzymał "poziom". Tyle w temacie.
    3 points
  2. A ja podejrzewam, że tak jest wszędzie~ ^^ Właśnie w tym sęk, że problem jest... w zarchiwizowanych tematach nie da się postów dodawać!! Tak, to dość istotne, czasem ktoś od niechcenia wrzuci jakiś post i magicznie wszystko się odświeży w owym wątku, dla delikwentów zamkniętych w archiwum trzeba mieć więcej chęci i cierpliwości. Raz, trzeba się dogadać z kimś od władzy, dwa, trzeba czekać aż łaskawie na tę propozycję przystaną... jak wspomniałem, nie każdemu się chce, ale to nam powinno zależeć na dobrze forum ;P No, ten dostęp jest troszeczkę utrudniony, swój wątek wyszukałem po konkretnej nazwie, albowiem z jakichś dziwnych przyczyn znajdował się w archiwach radia, hmm... czyli nawet jakby ktoś chciał go aktywować, pewnie by go nie znalazł (choć może tagi nieco by pomogły?). Niemniej wciąż, przy natłoku nowych tematów nie będzie żadnego bałaganu, wszystko na swoim miejscu, wszystko po kolei (data ostatniego posta), po przeniesieniach do archiwów mamy większy bałagan, gdyż archiwum nie tworzy równoległego układu podziałów jak na forum, tylko wszystko tam wrzucane jest niczym do jednego wora .__. Dokładnie! Więc niech tej funkcji się trzyma! Niech trafia tam wszystko, co niepotrzebne lub zakończone, nie zaś to, co obecnie przeżywa hibernacje, a ma potencjał lub też po prostu jest na tyle wartościowe/ważne (np. wątki organizacyjne, może Regulamin też zarchiwizujemy? xD). Jeśli z jakichś względów chcemy mimo to archiwizować po starości, to niech chociaż to nie utrudnia dostępu do starych wątków - czyli niech archiwum będzie poukładane jako odbicie forum, z identycznym układem, aby właśnie zachować ten wasz umiłowany porządek i niech wątki nie są automatycznie tam blokowane, gdyby ktoś chciał coś ożywić~ ^^"
    2 points
  3. Uwaga! Post zawiera znaczną ilość spoilerów dotyczących owego filmu. Jeśli nie chcesz sobie psuć zabawy przy oglądaniu, nie czytaj go!!! Zabierałem się do tego już od dawna, i w końcu udało się. Po raz drugi obejrzałem Equestria Girls i dzięki świeżo zdobytym informacjom na temat danego filmu, postanowiłem napisać mega recenzje. Przygotowania do obejrzenia były, i to nie małe. Domowej roboty pizza, cola oraz dużo wolnego czasu. Ale bez zbędnego przedłużania! Przygotujcie wiadro popcornu, beczkę coli, piwa czy co wy tam pijecie, rozsiądźcie się wygodnie i zapnijcie pasy, bo oto przed wami znajduje się największa na tym forum oraz chyba największa polska recenzja filmu "Equestria Girls"! Może zacznę od tego, jakie były moje początki w daną produkcją. Gdy po raz pierwszy zobaczyłem te stare obrazki, gdzie mane 6 miały znaczki na policzkach itd. w ogóle nie wiedziałem, co to jest. Nic nie wiedziałem o produkcji owego filmu ani nic. Dopiero pierwszy trailer uświadomił mi, że jednak coś takiego będzie miało miejsce. Zanim go obejrzałem, miałem raczej negatywne uczucia, zapewne spowodowane olbrzymim zdziwieniem. Po zobaczniu trailera poczułem się bardzo dziwnie. Nie wiem jak to opisać, ale mogę ro porównać do zoabczenia trailera do S4. Jednak negatywna opinia została zastąpiona przez pozytywne oczekiwanie, co z tego wyjdzie. Drugi trailer jeszcze bardziej podsycił to, co zaczął pierwszy. Nie dość, że miałem bardzo pozytywne zdanie, to hejt do tego bardzo mnie wkurzał. Wyczekiwałem EG bardziej niż dnia premiery S4. W końcu dzień ten nadszedł i Equestria Girls w końcu ujrzało światło dzienne. Teraz wystarczyło tylko czekać, aż ktoś opublikuje normalną wersje z napisami. Ponieważ mam internet na limit, w dzień muszę go oszczędzać i tylko w nocy (od północy do 8 rano) mogę z niego swobodnie korzystać. Czekałem, aż nadarzy się okazja ściągnięcia. Wiele takich okazji było, lecz albo były w złej jakości, albo je zdejmowali po chwili itd. Jednak na tym forum ktoś wstawił link, który już od dawna nie działa, lecz dzięki niemu udało mi się zdobyć Equestria Grils w wersji z napisami MP4 1950x1080. Oczekiwałem odpowiedniej okazji do obejrzenia tego. W pewien piątek umówiłem się z kolegą-bronym, który przyszedł do mnie i razem z bratem obejrzeliśmy film przy dużej ilości pizzy i coli. Rezultat. Wszystkim trzem kucykowa ekranizacja bardzo się spodobała. Nie marudziliśmy, nie wybrzydzaliśmy, tylko oglądaliśmy, dobrze się przy tym bawiąc. Do dziś wspominam to jako jeden z najlepszych dni w moim życiu, a film, jako jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy, jakie dotąd widziałem. I tu wcale nie żartuje. Ten film jest wspaniały Na pierwszy ogień pójdzie sam ogół filmu. Pomysł, że istnieje równoległa rzeczywistość, w której zamiast naszych kochany kucyków mamy dwunożne stworzenia jest bardzo kontrowersyjny dla fandomu. Od razy poleciała fala hejtu oraz oburzenie, że Husbro zniszczyło serial. Sam pomysł wydawał mi się co najmniej dziwny, lecz po obejrzenia filmu nie mogę marudzić. Świat ludziów był ok. W wielu aspektach bardzo podobny do naszego. SMS'y, E-Maile, komputery, YouTube, podział społeczeństwa na takich i takich. Można by dużo wymieniać. Twórcy odwzorowali ludzki świat najlepiej, jak to możliwe. Ja nie mam żadnych zastrzeżeń. Jeśli chodzi o to, że w ogóle istnieje takich świat, oraz że Królewska Brygada wie o nim, a portal trzyma w piwnicy jest dla mnie spoko. Equestria to przecież magiczna kraina, a jeśli da się tworzyć pogodę w fabryce, czarować, wyganiać zimę kopytami oraz istnieją takie zaawansowane rasy, jak truskawkowe nietoperze, kryształowe społeczeństwo czy nawet kulkowe szarańcze, to nie widzę żadnego problemu w tym, że nie mogę być portal do innego świata. Innego świata, w którym żyją ludzie, którzy w czarnych pudełkach oglądają kucyki. Być może Barak Obama ma w Białym Domu takie lustro. A może jest nim Arka Przymierza? A może dlatego mamy Ziemie Świętą, a Arabii, Żydzi, Katolicy i wszyscy inni się tak o to bili i bić będą? Nie wiem, ale wiem, że portal do świata ludzi nie jest głupim pomysłem. Przecież chyba w G2 byli ludzie. Teraz czas na fabułę. Wielu ludzi twierdzi, że jest ona dla dzieci, co znaczy, idiotyczna i nie do oglądania. Zaraz, zaraz. Przecież jest to bajka dla dzieci? Równie dobrze moglibyście wejść na jakieś tam RedTube i powiedzieć, że jest to głupie, bo jest to dla dorosłych. Zresztą, prawie cały pierwszy sezon był robiony dla dzieci. I jakoś tak nie zrzędziliście niczym Eustachy Motyka. Jednak inni twierdzą, że fabuła jest na wzór głupich filmów o głupich nastolatkach dla głupich nastolatek, które są bardziej puste, niż atomy, o których mówił mój nauczyciel od fizyki ("atomy są puste, więc i ja jestem pusty"). Cóż, można tak powiedzieć o EG... TYLKO zanim się to obejrzało. Film na pierwszy rzut oka wydaje się być taki. Wielki bal, konkurs na miss roku, miłość, nieudolna próba podbicia świata itd. Jednak sam serial nas uczy, by nie oceniać książki po okładce. Wydaje się, ok, ale to nie znaczy, że taki jest. Ja przynajmniej po obejrzeniu tego filmu stwierdzam, że nie jest on dla głupich, wiecznie chichrających się bab, których w klasie mam jak lodu. Wracając do samej fabuł, Twilight wraz z jej przyjaciółkami wyjeżdżają w delegacje do Kryształowego Imperium, gdzie podczas próby udania się Twilight w objęcia Morfeusza z magicznego zwierciadła ze Shreka wychodzi tajemnicza postać, która kradnie magiczną koronę i ucieka tam, skąd przyszłą. Dowiadujemy się, że owe lustro prowadzi do innego wymiaru, który Twilight musi odwiedzić, aby odzyskać koronę. Dowiadujemy się także, kim była złodziejka. Niejaka Sunset Shimmer, była uczennica Celesti, która zbuntowała się swojej nauczyciele i spierniczyła na krainy ludzi na ogórki. Jak na razie jest git. Twilight, wraz z niechcianym pasażerem, Spikiem, przechodzą przed portal i trafiają do świata pięciu-palców. Szok termiczny szybko przemija, po czym udają się w poszukiwanie zguby. Jak dotąd wszystko jest ok. Twilight powoli spotyka swoje przyjaciółki z innego wymiaru, które najwidoczniej są ze sobą skłócone. Dowiaduje się także, że skradziona korona to w owej szkole, w której się znalazła, nagroda w konkursie. Aby wygrać kucykowy artefakt, trzeba zostać miss szkolnego balu. Głównej bohaterce udało się nawet nawiązać konflikt ze szkolną władczynią, którą ukazuje się sama Sunset we własnej osobie. Ta grozi, że nie przeżyje w tym świecie, spisała ją na straty oraz twierdzi, że to ona wygra korone, gdyż jako jedyna bierze udział w konkursie, a ponieważ z terroryzowała całą szkołę, przez co ze strachu wszyscy oddają głos na nią. Jednak fioletowa klacz dziewczyna nie próżnuje. Udaje jej się ponownie "nawrócić" jej przyjaciółki, po czym dzięki występie w stołówce szkolnej, zyskuje przychylność reszty szkoły. Może się wydawać do bardzo puste. Zresztą, czytając to, wręcz powinno, lecz pamiętajmy, że Hasbro to nie miękkie parówy, lecz wyszkoleni zabójcy, którzy każdą robotę wykonają jak należy. Fabuła jak dotąd wydaje się być typowym "Hajsk skul musikalem" lecz w rzeczywistości tak nie jest. Dobra, lecimy dalej. Dzięki przyjacielskiej pomocy, mane 6, a potem całej szkole, posprzątać zrobiony przez Sunset i jej dwóch pomagierów bałagan na auli, dzięki czemu impreza odbędzie się na czas. Przed balem Twilight zostaje zauroczona w szkolnym "Jamesie Bondzie", który najwidoczniej czuje to samo. W dodatku, Twilight opowiada całą prawdę odnośnie jej pochodzenia, dzięki czemu jej ludzie przyjaciółki zamiast każąc zmienić jej dilera, skaczą z radości. Motyw wydaje się być oklepany, lecz muszę powiedzieć, że mi się podoba Dobra, czas na wisienkę na torcie, czyli wielki bal. Mane 6 densi jak się patrzy. Zabawa się rozkręca, aż w końcu dyrektorka szkoły, ludzka Celestia, ogłasza, że Twilight wygrała oraz wręcza jej nagrodę, czyli koronę "Królowej Balu". Twilight wydaje się, że w końcu się jej udało, lecz niestety czar pryska po paru sekundach, gdyż pomagierzy Sunset porywają Spike'a. Twilight wraz z jej przyjaciółkami udają się w morderczą pogoń za złodziejami. Tak doprowadzają je do stojącej na zewnątrz i nieuczęszczającej w zabawie antagonistki. Poprzez krótką szarpaninie i wymianę podań kucykowego artefaktu, korona w końcu ląduje w łapach Sunset, która po założeniu jej, zamienia się w potwornego demona wyjętego rodem z piekła. Zamienia ona swoich pomagierów także w demony, po czym opętuje wszystkich uczniów, nie licząc mane 6 i zamieniając ich w bezmózgich zombie. Powiem tyle, że raczek nikt się takiego aspektu w tym filmie nie spodziewał. Wielu ludziom taki zwrot akcji nie przypadł do gustu, ale mi osobiście się to podoba. Sunset szykuje się do wojny z Equestrią, lecz wpierw chce wyciąć w pień te, które przez cały czas jej przeszkadzały. Wysyła potężnego firebolla w kierunku naszych bohaterek, które jakimś cudem wychodzą bez szwanku. Okazuje się, że ochroniła je magia przyjaźni, którą aż tętnią. Nawet bez Elementów Harmonii dziewczęta łączą się ze sobą więzami przyjaźni, po czym lekko przemieniają się w ich kucykowe wersie pod względem ogona, który jest przedłużeniem włosów, większych uszu oraz par skrzydeł dla tych, których kucykowe wersje owe posiadają. Całe mane6, uzbrojone w kucykowe części ciała, układa się w kształt serca, po czym wystrzeliwuję z niego zabójcza tęcza, dzięki której Sunset zostaje pokonana, a uczniowie wracają do siebie. Następuje olbrzymia metamorfoza Sunset, gdyż ta, zalana łzami, zaczyna żałować swych czynów oraz chciała by zacząć wszystko od nowa. Twilight oddaje ją pod opiekę ludzkiego mane 5, po czym chcę spędzić ostatnie minuty w ludzkim świecie, bawiąc się na całego w towarzystwie swoich przyjaciółek, oraz jej nowego ex, Flesha. Za koniec mamy ładny groupe hag, po czym zadowolona Twilight wraca do swojego świata przez portal, który się zamyka na kolejne 30 księżyców. Prawdziwym, kucykowym przyjaciółki Twilight oraz Księżniczkom spada kamień z serca, gdy dowiadują się, że Sunset została nawrócona, korona wróciła na swoje miejsce, a Twilight jest cała i zdrowa. Wszyscy domagają się długiej opowieści ze strony Twilight, która z powodu zmęczenia woli się położyć. Jednak w drodze do swojej komnaty, wpada na kucykowego Flasha, który najwidoczniej i w tym świecie jest zauroczony naszą główną bohaterką. Cóż, ona najwidoczniej też. KONIEC! Streściłem wam ten film. Wielu ludziom może się on wydawać głupi, pusty, dla dzieci itd. lecz dla mnie, fabuła jest co najmniej dobra. Ja się do niczego przynajmniej przyczepić nie mogę. Nie było to głupie ani naiwne. Według mnie, było to takie, jakie być powinno. Jednak wielu ludzi narzeka na niby liczne dziury fabularne. Powiem tak. Ja, podczas oglądania raczej nie natknąłem się na jakieś poważne błędy. Podobno karygodną pomyłką jest fakt, iż nie ma w świecie ludzi nie ma odpowiednika Twilight oraz Sunset. Jednak podczas pierwszej rozmowy Twilight z Pinkie, ta spytała się, czy nie ma żadnej siostry bliźniaczki tutaj? Wygląda na to, że gdzieś tam jest ludzka Twilight wraz ze swoim psem. Co do Sunset, to moje teoria jest taka, iż jest w tym świecie, lecz w zupełnie innym miejscu. Dlaczego? Otóż większość postaci w filmie to kucykowe odpowiedniki mieszkańców Ponyville. Sunset tam nie mieszkała, więc jej ludzki odpowiednik wcale nie musi mieszkać na terenie owej szkoły. Gdzieś jest, lecz gdzie, to nie wiem. Innych błędów fabularnych albo nie znam, albo nie mogę sobie ich przypomnieć, więc dalej się już nie wypowiem, bo nie mam o czym. Teraz czas przejść do tego, co wywołało chyba jeszcze większy skandal, a niżeli fabuła. Mam tu oczywiście na myśli wykonanie, zarówno graficzne, jak i wokal oraz audio. Bardziej skupie się na tym pierwszym. Dźwięki i głosy na potem. A więc desing ludzkich postaci. Chyba każdy, który po raz pierwszy to zobaczył, wykrzywiło mu twarz. Muszę się przyznać, że miałem tak samo. Wydawało mi się to wręcz brzydkie. Jednak z czasem przywykłem, i pomimo, iż wciąż jakieś tam wady widziałem, to raczej mi one nie przeszkadzały. Przy pierwszym oglądaniu czułem się dziwnie, widząc akurat taki wygląd ludzkich kucyków, lecz po obejrzeniu całego filmu nie dość, że nie widziałem już żadnych wad w tej humanizacji/antro czy co to tam jest, to powiem więcej. Spodobała mi się. I to bardzo. Od obejrzenia owego filmu uznaje właściwie tylko takie human-ponys. Bardzo mi się one podobają i z wielką chęcią przeszukuje internet, aby znaleźć art w takim właśnie stylu. Od obrzydzenia, przeszedłem w uwielbienie. Na wyróżnienie zasługują takie postaci, jak Sunset Shimmer, Pinkie Pie oraz Vinyle Scrach które, według mnie, wyszły najlepiej. Jednak Twilight, Rarity oraz Rainbow Dash też są niczego sobie. Tak właściwie, to większość postaci jest dość dobra. Jedynie kuje w oczy wygląd Księżniczek. O ile Celestia jakoś ujdzie, to Luna wygląda wręcz makabrycznie. Chociaż z drugiej strony, z granatową skórą i bardzo ciemnymi głosami wyglądała by też bardzo dziwnie. Cheerliee mocno nie przypomina swojego kucykowego odpowiednika. Ma bardziej ciemny odcień skóry i włosów, które są chyba na dodatek innego kształtu. Spike jako pies jest według mnie dość brzydki, Jakoś mi się on nie podoba tak z wyglądu. Jednak są ty wyjątki, gdyż reszta postaci jest o wiele lepsza. Desing postaci jest czasem bardzo dobry, czasem mniej, lecz jeszcze coś ma na to wpływ, czyli animacja. Pomimo, iż główne postacie są zrobione dość dobrze, to tym z tła przypisana jest kulawa animacja oraz paralityczne ruchy. Trochę to odtrąca, lecz ja jakoś przywykłem. Jednak nie cała animacja jest skopana. Mimika twarzy wszyła im na prawdę dobrze, a przynajmniej śmieszne, gdyż wiele min naszych postaci po prostu mnie rozbawiło. Jednak z niektórymi postaciami aż tak śmiesznie nie jest, lecz, jak mówiłem, przyzwyczaiłem się. Natomiast jeśli chodzi o cześć audio-wizualną, to oczywiście żadnych zastrzeżeń nie mam. Jak zwykle aktorzy czytający mane 6, Księżniczki i resztę odwalili kawał dobrej roboty. Czego by się spodziewać? Jeśli chodzi o audio, to chyba jeszcze nas nie zawiedli. Kolejną sprawą jest humor. Czy nadal trzyma on poziom jak w serialu, czy może podchodzi on bardziej dla bezmózgich nastolatek? Oczywiście to pierwsze. Twórcy nadal potrafią nas rozśmieszyć odbiorców zacnymi dowcipasami oraz humorem, który dzięki któremu uśmiech gości na twarzy. Nic dodać, nic ująć. Pinkie Pie zasługuje na szczególną pochwałę, gdyż dawała się we znaki, oczywiście z tej dobrej strony, niezwykle często, a jej żarty oraz łamanie 4 ściany były tak komiczne, że aż szło boki zrywać ze śmiechu. Pinkie od dawna nie byłą tak Pinkowata Widać, że Hasbro nadal potrafią uczynić ten serial śmiesznym i jakoś nie wydaje mi się, żeby szybko się to skończyło. Mogę napisać jeszcze o tym, czy sam film zmienia coś w serialu, czy zmienione głosy, animacja itd. Cóż, kucykowy świat jest taki, jaki był. Głosy są te same. Osobowości postaci także nie zostały naruszone. Ludzka Fluttershy zachowuje się jak kucykowa FS, tak samo jest z Rarity i całą resztą. AJ wciąż jest pracowita i szczera, Rarity tak samo kobieca, a RD nadal mnie wkurza (Po pokonaniu Twilight w piłce powiedziała "Oczywiście, że przegrałaś. Jestem niesamowita". Taaa... RD się nie zmieniła... Niestety.) Nie wiem, jak niektórzy (na szczęście jest ich mało) mogą mówić np. że jest to zupełnie inne od serialu (i nie mają na myśli tego, że są w nim ludzie) oraz podejrzewają, że to nie jest twór autorów serialu. Bardzo ważną rzeczą, która daje do myślenia jest morał. "Magia przyjaźnie działa nie tylko w Equestrii, lecz wszędzie". Być może chwilkę pomyślą Ci, że owe zjawisko zachodzi tylko w kucykowej krainie. W naszym świecie równiej istnieje magia przyjaźni, lecz, niestety, wielu ludzi albo o tym nie wiedzą, albo ich to nie interesuję, albo mają innych gdzieś. Jednak są jeszcze ostatnie promyki nadziei, w postaci ludzi, którzy cenią sobie przyjaźń jak własne życie, a pamiętajcie, że nadzieja umiera ostatnia. Przemyślcie sobie przesłanie tego filmu, by stać się po prostu lepszymi ludźmi. Ja staram się przestrzegać morały serialu, lecz wyznaje także inny: "Traktuj innych tak, jak oni traktują Ciebie". Nie opłaca się starać być bardzo miłym itd. do kogoś, kto jest chamem i prawdopodobnie nigdy się nie zmieni. Jednak dla ludzi, którzy być może jeszcze nie nauczyli się wszystkiego o przyjaźni, warto stosować serialowe morały. Dla dobra nas wszystkich. Czas teraz na nieodłączną część tego serialu, czyli piosenki. Wypowiem się o każdej po kolei: Na pierwszy ogień leci filmowe intro. Pomimo iż dubstep swą psychodeliką mieli czachę a obraz powoduje epilepsje, intro wyszło bardzo dobrze. Jednokolorowe widma naszych postaci bardzo mi się spodobały. Ładnie przedstawione napisy, nawet te bujne kolory oraz dziwna muzyka w połączeniu ze sobą dają pozytywny efekt. Drugą z kolei piosenką jest "This Strange Word". Ta piosenka najbardziej podchodzi pod "głupi film dla głupich nastolatek" jednak tylko trochę. Ogólnikowo piosenka nie jest zła, lecz jakoś mi tak super nie podchodzi. Trzyma poziom, lecz według mnie, jest on po prostu średnia. Przeciętna muzyka, przeciętne wykonanie głosowe. Piosenka jak piosenka. Raczej niczym się nie wyróżnia. Teraz czas na ciężką artylerię, a dokładniej na "Equestria Girls", bardziej znane pod nazwą "Help Twilight Win the Crown". Ten kawałek jest tak zaje*isty, że aż uszy spływają miodem. Hit na skale światową. Gdyby ktoś wypuścił ten kawałek, lecz ludzie nie wiedzieli by, że jest to utwór pochodzenia kucykowego, od razu by go pokochali. Świetny podkład muzyczny, który w połączeniu z niesamowitym wręcz wykonaniem głosowym sprawia, że słuchanie tej piosenki powinno leczyć raka. Nie dość, że same zwrotki są bardzo dobre, to refren dosłownie miażdży to, co do tej pory nazywałeś fajnym kawałkiem. Po świetnej solówce Twilight mamy refren bez podkładu, który jest jakby wstępem przed czymś bardzo epickim. Podczas słuchania tej części utworu już wiesz, że zaraz wybuchnie bomba zaje*istości, która swoim brzmieniem potrafiła by łagodzić konflikty. I tak jest, gdyż końcówka owej piosenki, czyli refren w wykonaniu całej stołówki oraz podkład wzbogacony w gitarę elektryczną przesuwa galaktyki. Jest to coś tak niesamowitego, że aż trudno to opisać słowami. Niestety, poprzez dość częste słuchanie ten kawałek już nie daje takiej przyjemności, jak kiedyś, ale i tak jest mega epicki. Jednak nadal nie zajmuje on pierwszego miejsca, jeśli chodzi o ulubioną piosenkę z MLP, gdyż na pierwszym miejscu od dawien dawnych widnieje u mnie The Flim Flam Brothers Song, która jest tak i tam będzie. "Help Twilight..." zajmuje drugie miejsce, lecz jest prawie na równi z pierwszym. Kolejnym cudakiem wykreowanym przez Hasbro jest "Time to Come Together". Piosenka dobra. Może i nawet bardzo dobra. Dość typową ścieżkę dźwiękową nadgania bardzo dobre wykonaniem. Zwrotki są przyjemnie dla ucha, refren tym bardziej, a końcówka, czyli przedłużony refren z innymi dodatkowymi aspektami to istny cud miód. Złego słowa o tym utworze powiedzieć nie mogę. W dodatku, ukazuje on coś, co jest bardzo ważne i, niestety, często zapominane. Jeśli ludzie ze sobą współpracują, mogą osiągnąć bardzo wiele. Jednak w dzisiejszych czasach mało kogo obchodzi to, że ktoś inny potrzebuje pomocy, bądź dzięki grupowej pracy można osiągnąć wiele. Przedostatnia piosenka to "This is Our Big Night". Piosenka bardzo dobra. Dość dobra muzyka połączona z wręcz niesamowitym śpiewem powodują, że owa piosenka naprawdę przypadła mi do gustu. Zarówno pierwotna część, jak i reprise były na tym samym, bardzo wysokim poziomie. Motyw z przebieraniem się dziewczyn na bal jest dość dobrym materiałem na piosenkę, oraz ogląda się dość fajnie (tylko bez skojarzeń mi tu). Zresztą, to samo tyczy się drugiej części piosenki. Utwór idealnie urozmaica pobyt na imprezie. I na samym końcu creditsy, czyli piosenka do napisów końcowych. Kolejna świetny utwór. W szczególności refren oraz samo podkład powinny zasłużyć na mocno pochwałę. W dodatku, zawsze, gdy jestem w kinie na jakimś filmie i owa produkcja się kończy, przez co mamy wyświetlonych autorów, zawsze do nich jest grana taka muzyka, który bardzo do nich pasuje. Oddaje jakby klimat czarnego tła z napisami, a w szczególności tego, że nagle robi się jasno i wszyscy bardzo powoli i leniwie próbują wstać, strzepać z siebie popcorn, dopić cole, wziąć kurtę pod pachę i powoli kierując się do wyjścia. Te piosenki w autorach w filmach zawsze miały coś w sobie, a ta nie jest wyjątkiem. W dodatku, jest ona idealną płętą kończącą ten filmu. Kolejną rzeczą, którą wezmę pod lupę są nowe postacie. Wpierw może nasza główna antagonistka, Sunset Shimmer. Jeśli chodzi o wygląd, to zarówno jako człowiek, jak i kucyk, prezentuje się bardzo dobrze. Jako człowiek jest jedną z ładniejszych, jak nie najładniejsza. Z charakteru: ostra, nie dająca sobie w kasze dmuchać babka, która lubi rozstawiać innych po kontach i mieć nad innymi nie tylko przewagę, lecz kontrole. Mi osobiście taki charakter bardzo przypadł do gustu. Jest ona dość podobna do Trixie, lecz ona była bardziej łagodna i mocniej się przechwalała. Sunset natomiast była o wiele bardziej "rządząca" i lubiła być takim jakby tyranem. Ma także bardzo fajny głos. Jeśli chodzi o jej transformacje w demona, który przypomina mi golema z Doty: http://www.youtube.com/watch?v=5Acrscqt0dU. Zawładnęła wtedy nad super mocami, jak miotanie kulami ognia, niszczeniem budynków czy nawet przejmowaniem kontroli nad innymi lub zmienianiem innych w pomniejsze "mini-demony". Dość kontrowersyjne, jak na tego typu film, jednak mi się tam podobało i marudzić nie marudzę. Dostała mocny wpiernicz od mane 6, przez co wypaliła się do swojej dawnej postaci, w dodatku robiąc krater, jakby dopiero co był tutaj Gyrocopter: http://www.youtube.com/watch?v=giXbV1mdaBw. Bardzo wielu ludzi skarży się, że tak bez powodu nagle się nawróciła. Według mnie, Elementy Harmonii działają właśnie w taki sposób, że zamiast zabijają, to "nawracają" (no, nie licząc Discorda, chociaż on nie zginął). Zła Nightmare Moon zamieniła się w dobrą Lunę, więc i zła Sunset przemieniła się w dobrą Sunset. Zresztą, ktoś już wcześniej w tym temacie o tym pisał. Raczej nie sądzę, aby Panna Shimmer zmieniła się tak sama z siebie. Bardzo chętnie bym zobaczył, co będzie z nią dalej. Ciekawi mnie ten wątek i mam nadzieje, że kiedyś go poruszą. Zauważyłem też coś interesującego. Twilight oraz Sunset bardzo kojarzy mi się z dwiema innymi postaciami, a dokładnie ze Sknerusem McKwaczem i Granitem Forsantem. Prostu przykład: to http://derpicdn.net/img/2013/6/8/343710/large.png do tego http://dyn2.heritagestatic.com/lf?set=path%5B7%2F2%2F7%2F6%2F7276212%5D%2Csizedata%5B450x2000%5D&call=url%5Bfile%3Aproduct.chain%5D. Wszystkie postacie mają wspólne cechy (Twilight i Sunset były uczennicami Celesti i są bardzo uzdolnione magicznie, a Granit ze Sknerusem są dwoma najbogatszymi ludźmi kaczorami świata i są skąpi że aż strach) oraz dążą do wspólnego celu (zdobycie korony u Twilil i Sunset oraz zdobycie tytułu najbogatszego kaczora świata, lecz w każdym komiksie tłuką o się o jeden dany przedmiot np. złoto inków czy inne skarby). Jednak każdy z nich ma charakter, który całkowicie się sprzeciwia z drugim. Taką właśnie różnice zauważyłem pomiędzy tymi postaciami. Czy to dobrze? Ja osobiście lubię takie rzeczy. W dodatku, McKwacz i Forsant to moje ulubione postacie z Donalda, a Twilight jest moją drugą ulubioną, natomiast Sunset czwartą. Kolejna nowa postać, to nowy "bojfrend" Twilight, zwiany Flash Sentry. O ile Sunset bardzo mi się spodobała, to Flesh już raczej nie bardzo. Zły nie jest, lecz niczym ciekawym mnie nie zaskoczył. Postać jak postać. Trochę to dziwne, bo niby gra ważną postać w serialu. Z wyglądy jako człowiek jest ok, lecz przypomina takie tzw. szkolne "ciacho" (jezu, nie lubię tego określenia) czyli wszystkie laski na niego lecą, a on się tym szczególnie nie przejmuje, a przynajmniej takie sprawia wrażenie. Jako kucyk, jest taki jakiś, typowy... Mało wyróżnia się od przeciętnego kucyka z tła. Jest na pewno dość miły oraz "zależało" mu na Twilight, co widać podczas tańczenia razem z nią tego jej tańca wykręńcańca. Jednak raczej mało wiemy o tej postaci. Ja osobiście, jeśli chodzi o Twilight, bardziej wyobrażałem sobie shipping jej z Flimem, więc trochę mnie razi ten związek, ale tak tylko troszeczkę. Tak ogółem, dziwi mnie fakt, że to pegaz. To znaczy, że Twilight "związała" się z pegazem. Zarówno jak wielu innych, ja zawsze sobie wyobrażałem "partnera" naszej głównej bohaterki jako jednorożca. Ale dobra, trochę odbiegam z tematu. Kolejną rzeczą, która mi się spodobała w owym filmie jest realistyczny świat ludzi. Nie, nie chodzi mi tu o to, że w normalnym świecie ludzie mają kolorową (dosłownie) skórę i włosy. Chodzi mi o coś takiego, że mają tam SMS'y, E-Maile, komputery, internet oraz zawarte w nim głupie komentarze, YouTube itd. Nie potrafię tego opisać, ale podoba mi się fakt, że niemalże "średniowiecznego" świata kucyków Twilight trafia do wymiaru, w który istnieją takie rzeczy jak komputer, telefon i sieć. W dodatku, został odwzorowany realizm szkół, co znaczy, że wszyscy podzielili się na małe grupki i rozmawiają tylko ze sobą, a innych mają gdzieś. W dzisiejszym świecie też tak jest. Ja na przykład w swojej 35 osobowej klasie rozmawiam jedyne z.... 6 osobami? Pomimo, iż nie jest to podział na ekologów, artystów, ćpunów itd, coś podobnego jest praktykowane w chyba każdej szkole. Cieszy mnie fakt, iż ekranizacji możemy znaleźć wiele ludzkich odpowiedników końskich pysków. Nie licząc głównych postaci, jak mane 6 czy dwie Księżniczki, możemy dostrzec również ludzką wersje: CMC lecz bez Babs Seed, Granny Smith jako bardzo brzydką kucharę, Big Macka, Państwo Cakes w swojej kawiarni (chociaż szczerze wolałbym zobaczyć tam Joe'a, a nie ich), szkolne prawdziwki, czyli Diamond Tiara i Silver Spoon, które, nie wiem dlaczego, podobały mi się, pomimo, iż pokazały się na maksymalnie minute, Snipsa i Snailsa, Wielką i Potężną Trixie!!!, Photo Finish, Cheerliee oraz takie postacie z tła jak: Vinyle Scrach, Rose czy nawet Derpy! Pomimo i tak dużej różnorodności ukazanych postaci, jest ich zbyt mało. Osobiście wolałbym, aby było ukazanych więcej postaci, nawet, jeśli mają być oni na zaledwie dwie sekundy, a takimi postaciami są: Flim i Flam pracujący w sklepiku szkolnym, Spitfire i Soarina w drużynach piłkarskich, Nurse Redhear jako pielęgniarkę, Zecore jako taką "inną" uczennice, Doodula jako woźnego, Iron Willa jako nauczyciel WF-u, Snowflake'a (hardkorowy kucu) na siłowni itd. Bardzo byłbym zadowolony, gdyby i te postacie pojawiły się w Equestira Girls, lecz nie jest to jakaś wielka wada, czy coś. A teraz czas na to, chyba u każdego wywołuje śmieszek na twarzy, czuli znane i lubiane tekst, gesty i po prosty momenty. Jest ich dość sporo, więc wypisze je od myślników, robiąc przy okazji jeszcze dłuższego posta -Pinkie nie próżnuje i już na samym początku zachwyca nas swoim energicznym zachowaniem. Według niej, Twilight jest "zdenerwkscytowana", przez ma ochotę skakać z radości oraz zwinąć się w kłębek i kołysać pod ścianą na raz. I świetne podsumowanie Fluttreshy "Ja przez to przechodzę niemal każdego dnia" -Dzięki pomocy "My Little Brony" zauważyłem, że Twilight dzięki swojemu awansie stałą się trochę wyższa, a jej róg jest teraz ostrzejszy i dłużysz :O -Twilight nie może zasnąć, gdyż stoją jej... skrzydła. -Całe nowe intro. -Pinkie przykładająca kopyto z magicznego lustra, krzycząc "Błyszczące" a Luna, po której minie można wnioskować, że woła o pomstę do nieba, przy pomocy swej magi, zabiera niechciane "łapy". -Rekacja Twilight, gdy zobaczyła, czy jest. FUUUUUUUUUUUUUUUUUU.. eeee, to znaczy AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA.... -Zabawa, dopiero co wyrośniętymi rączkami -Zacny galop naszego świeżo upieczonego człowieka w poszukiwaniu zguby oraz sytuacja z przechodniem z psem. -Próba chodzenia na dwóch nogach. -Parszywy świat ludzi perfidnie zabiera Twilight wszystkie jej magiczne moce, przez co przywaliła głowom w drzwi z donośnym hukiem spadającej cegły. -Twilight pożarta przez tłum spragnionych przerwy uczniów. -Podanie ręki Flashowi. Najpierw wyciągniecie zaciśniętej pięści, a dopiero bo dłuższym czasie ostrożnie wyciągnięcie małych kikutów. -Twilight w męskim kiblu. Myślałem, że padnę ze śmiechu. Dobrze, że spotkała tylko kolesia wychodzącego w kabiny, a niżeli to, co w Abstachuje było -Twilight nadstawiająca ucho, by usłyszeć rozmowę "SS" z Fluttershy, jednak orientuję się, że w tym świecie ma je o wiele mniejsze. Trzeba by to było zobaczyć, po dość trudno to opisać. -Twilight przy rozmowie z nową poznaną FS, wykonuje jakieś dziwne ruchy. Nie wiem, co one przedstawiają, ale są śmieszne -FS dostaje ataku na widok Spike'a, po czym z impetem wikinga podbiega do niego, omalże nie wywracając Twilight. -Epickie wejście do gabinetu dajrektora. -Twilight wygłaszająca monolog o swoich żalach na korytarzu, przez co przypadkowy uczeń słysząc ową rozmowe, zrobił minę, jakby zobaczył dwugłowego słonia, po czym w szybkim tempie się wycofał. -I HAVE NO IDEA!!!! Aż medykowi łezka spływa po policzku. -Twilight zmumifikowana przez wstążki -Pinkie wyciągnęła balona, którego miała na spódnicy jako CM, po czym nadmuchała go. WTF Przecierałem oczy ze zdziwienia, a po chwili łzy ze śmiechu. -http://mlp.wikia.com/wiki/File:Pinkie_Pie_inflating_yellow_balloon_EG.png -Unikatowa kursywa Twilight przy podpisie. Tak czymś to tylko milionowe czeki podpisywać. -Mina AJ, gdy pisał ulubiony napój niskoalkoholowy (nie znalazłem zdjęcia, ale wyraz twarzy powinniście pamiętać, a przynajmniej poznać) -http://24.media.tumblr.com/b2dcd3437f60a4ee19838b2c2a3d858e/tumblr_mr47ywyoT21rr6bpno1_400.gif -Trixie przy automacie. Voilà -Gdy Snips i Snails wkradali się do biblioteki, ten pierwszy, który miał jako CM nożyczki, chodził właśnie w taki sposób (trudno to opisać) natomiast zmulas ze ślimakiem pełzał niczym owe zwierze. Spodobało mi się to. -Twilight niczym troglodyta nachszania w klawiaturę, jak King Kong o Godzillę. -Cheerliee, jako nauczycielka z wieloma latami pracy na karku, dostaje białej gorączki, gdy już patrzy na uczniów, lecz jak na nauczyciela przystało, sztucznie się uśmiecha i postanawia mieć to jak najszybciej ze swojej znerwicowanej głowy. Wielu ludzi marudziło na ten temat, lecz mi się to bardzo spodobało. -CMC i ich hit wakacji. Dodajmy do tego prawdziwy wygląd You Tuba oraz przeciętne komentarze pod filmikami, jak na przykład "epick fail". -Twilight robiąca z siebie głupa na każdym kroku w bibliotece. -Zdjęcie młodego, ludzkiego mane 5 w książce: http://mlp.wikia.com/wiki/File:Human_Main_5_freshman_photo_EG.png -"Podniecenie" Spike'a (jezu, jak to brzmi...) na wieść o tym, że Rarity też ma swój ludzki odpowiednik. -AJ: "Szukałam Cię wszędzie". FS: "Me too" Pinkie: "Me three" XD -Miny Twilight wyjęte z "The Walking Dead" w filmiku Sunset. -Twilight pogodziła się z faktem, że jest w czarnej *upie i cała szkoła się z niej śmieje, lecz FS pociesza ją, że ona na nią zagłosuje, po czym Twilgiht szybki i energicznym ruchem uderza czołem o blat biurka. -Mecz w piłkę. Śmieszy mnie w tym to, że zapewne tak wyglądają moje lekcje WF-u, gdzie ja jestem oczywiście Twilight Brak udanych podań, wykopy na orbitę, zawal serca po 5 minutach biegu itd. -Gra słów w kawiarni. Twilight po wpadnięciu niczym taran na Flasha, mówi "Zawsze staram się dobrze wypaść" ("Make a big splash"), i przy okazji zrobiła to "splash" oblewając Flasha (splash to też oblać, rozchlapać itd.) -Rarity wpadająca na mega genialny plan, przy okazji wydając z siebie krzyk godowy łosia, który przykuł uwagę wszystkich w kawiarni, jak i kilka przechodniów: http://mlp.wikia.com/wiki/File:Background_humans_surprised_2_EG.png koleś w drzwiach mnie rozwala XD -W stołówce pojawiła się dwa razy Derpy. Raz sobie przechodziła, a za drugim razem tańczy z muffinką gdzieś tam z tyłu. -Atak padaczki Twilight, gdy zorientowała się, że czas się jej kończy. Słowotok typu "nie" oraz wymachiwanie kończynami na wszystkie strony świata, po którym następuje morderczy bieg w nieznane. -Pinkie niedowierzająca słowom Twilight, komentując wszystko głośnym "WAT!!!???!?!?!???!!!?" -Pinkie zamieniająca się w wiedzącą wszystko wyrocznie Ateńską, dzięki czemu bez jakiekolwiek problemu odgaduje, co, gdzie i kiedy na temat Twilight, a swą bardzo długą wypowiedź kończy ogromnym na pół twarzy uśmiechem, któremu towarzyszy odgłos "Sqee": http://mlp.wikia.com/wiki/File:Pinkie_Pie_huge_smile_EG.png. Przy pierwszym oglądaniu omalże nie spadem z krzesła na mojego brata i kolegę, gdy to usłyszałem. Zresztą, oni sami prawie pospadali. -Reakcja Twilight i Spike'a: http://mlp.wikia.com/wiki/File:Twilight_jaw_hanging_open_EG.png i http://mlp.wikia.com/wiki/File:Spike_jaw_hanging_open_EG.png XD -Spike: "Nie, w zasadzie trafiła w dziesiątkę." Rarity łapie się za włosy, krzycząc "HE CAN TALK?!?" -Gdy FS dowiedziała się, że Spike umie mówić, odpycha zbędne przeszkody, czytaj Rarity i Pinkie, po czym doskakuje do psa, jakby był zwycięskim losem w totka. -Gdy Rarity dowiaduje się, o czym właśnie myśli Spike, wydaje z siebie odgłos "Ga..." które za każdym razem niemal mnie rozwala. -Pinkie wspomina, że jakby miała jakąś "Imprezową armatę", to bez problemu zrobiła by porządek. -FS przybijając piątkę wymamrotuję słowo "Yayyyyy". Wszystko było by wspaniałe, gdyby nie to, że zrobiła to za długo, przez co wyszło to znacznie gorzej. -FS "przyjmująca" miotłę -Rarity i jej styl czyszczenia podłogi, czyli trzymanie owego kija tylko końcówkami palców i starając się mieć ją jak najdalej od siebie. Mocno mnie to rozbawiło. -Dwóch dresów postanawia pomóc Twilight w przenoszeniu deski, a tuż koło nich przechodzi AJ, która targa pod pachą dokładnie taką samą deche. W dodatku, w tym momencie piosenka mówiła "Czas pokazać, jak silne jesteśmy" XD -Wszystkie fryzury Pinkie. Mamy min. włosy w kształcie łabędzia, morza na którym kołysze się statek, puree ziemniaczane oraz styl Pinkameny, po którym fani powinni doceniać ten film, a nie go krytykować "Jest dla dzieci itd". -Spike przymierzający wąsy -http://mlp.wikia.com/wiki/File:Rarity_approaches_with_a_chest_EG.png spójrzcie na Pinkie -Nieudolne wejście Flasha do szkoły. Nie ma co go winić. Któż by nie ogłupiał przy tak pięknej dziewczynie? -Scootaloo tańcząca na farmera, czyli skrzydełka kurczaka idą w ruch. Fani powinni dziękować twórcom za to. -Za CMC wydać kolesia, który tańczy Gangnam Style :OOOOOOOOOO -Teraz przyznać się! Kto z was myślał, że to jednak Sunset wygrała wybory??? He he he... Wszyscy się nabrali. I to ma niby fabułę, którą przewidział by 6-latek... -Epicki wślizg Twilight na korytarzu, który kończy się przywaleniem o szafkę. Jednak w Twilight tak buzuje adrenalina, że nie czuje bólu i gna dalej. -Ponownie Trixie przy automacie. -Sunset wypuszcza Spike'a, co świadczy, że ma w sobie trochę honoru, który bardzo cenie. -So osome! Ja osobiście nie lubię tego tekst, ale niech on dotrze do tych, którzy uważają, że Hasbro ma nas gdzieś. -Przyjęcie korony przez Fluttershy. -Przemiana Sunset po założeniu żelastwa. Bardzo skojarzyła mi się ona z grą Neverhood oraz z Klogiem, który po założeniu także korony, mocno się "zdeformował". -Tekst Sunset, że jest teraz ich Księżniczką i żeby "puścili urazy w niepamięć". Nie wiem, dlaczego, ale podobają mi się tego typu teksty. -Sunset, zarówno jak ja na początku tego postu, ostrzega przed spoilerami. -Epicka transformacja mane 6 oraz pokonanie belzebuba. Słyszałem wiele różnych opinii, ale muszę powiedzieć, że podobało mi się to. I to nawet bardzo. -Łamiący kości taniec Twilight, do którego dołącza się Flash. -Luna podająca Sunset kielnie -Twilight wychodząca w portalu stoi na dwóch no... to znaczy, kopytach. Za dużo już tego ludzkiego świata mam w głowie. Czas przejść do normalnego świata kucyków. -Przeczucie Pinkie, które ponownie zmiażdżyło oglądających. -I na sam koniec, Derpy w autorach. Czy to nie najlepsze miejsce, gdzie mogli ją wstawić? Wiecie co? Znalazłem jeden taki poważniejszy minus owej produkcji. Film jest po prostu za krótki. I nie mówię tu o tym, że wszystko się za szybko działo, lecz o tym, że sam film mógł trwać te 20 minut więcej, aby zapełnili je innymi rzeczami, jak np. odkrywanie świata ludzi, "starzy znajomi" i dowiedzeniu się o innych rzeczach, które często trapią fanów. Jednak jeśli chodzi o wady, to ta jest jedyna. Są jeszcze inne, lecz zbyt małe, aby brać je jako "prawdziwe" wady. Teraz zajmę się czymś, co wprawia mnie w ostrą konsternacje, a mam na myśli bezmózgi hejt do owej produkcji. Zacznę chyba od największego skandalu, czy gadanie typu "Oni to robiom tylko dlatego, zeby mieć forse! Mają nas gdzies, dla nich tylko kasa sie liczy!!!11!" albo "Husbro się sprzedało. Buuuu!!! Już was nie oglądam, bo wy tylko o kasie myślicie!!!1" O... Ja... Pier*ole.. Czy wy jesteście poważni??? Kolesie przyłożyli się do tego i odwalili kawał dobrej roboty, a wy mówicie, że dla pieniędzy??? W łeb się puknijcie, zanim takie bzdury zaczniecie gadać! Jak można w ogóle gadać, że ktoś się sprzedał (nie licząc prostytutek). Zresztą, to mnie zastanawia: http://cheezburger.com/7621170688. A wiecie dlaczego przy tym pierwszym nie ma hejtu? Bo tam nie ma ludzi, a w tym drugim są. Fanom tak się ten pomysł ze światem dwunożnym nie spodobał, że zaczęli wypisywać najgłupsze bzdety. Wymieńcie sobie wpierw mózg, bo ten wam chyba przegnił. Te teksty są tak kuriozalne, że nawet hejterzy MLP uznali by je za głupie. Kolejnym bezmyślnym hejtem jest to, że niby Hasbro olało nas szczochem prostym i film został zrobiony dla gąbek, które wchłoną nawet największe gówno w swoje sidła. Co proszę??? To: http://cheezburger.com/7763584512 i wiele, wiele innych świadczy o czymś innym! Użycie chociaż raz tego obumarłego narządu, który nazywacie mózgiem, zanim coś powiecie. Tuż po premierze na FGE pojawił się artykuł o "Błędach w EG". Nie mam do niego linka, ale powiem jedno. Była do jedna z najgłupszych rzecz, jakie w życiu przeczytałem. Kolesiuna, która to pisała, chyba nie wie, co to jest logiczne pojmowanie ani w ogóle myślenie, bo jej argumenty były tak niepoważne i tak bezsensowne, że aż działało to na mnie, jak płachta na byka. Większych debilizmów w życiu nie słyszałem. Ten, cudzysłów, "artykuł" powinien dostać nagrodę najgłupszego artykułu w FGE, jakie w ogóle był. Zmarnowałem ok. 15 minut czytania tego gówna, które już nie wróci. Bardziej opłacało by się... nie wiem, przez te 15 minut wycierać kurze ze strychu, a niżeli czytać ten chłam. Ale dobra, zagalopowałem się. Czy coś jeszcze z hejtem chciałem powiedzieć. O, właśnie. Akceptuje to, że komuś fakt występowania ludzi się nie podoba, przez co ogólna ocena mocno spada. Rozumiem to, jednak jeśli ktoś uważa ten film za bezsensowny, głupi i w ogóle za barachło tylko z tego jednego powodu, że są tam ludzie, oraz nawet tego nie obejrzał, to jego słowa, tak jak imiona według Bruca Willisa w Pulp Fiction, gówno znaczą. Czas teraz na zebranie wszystkiego do kupy i pogrupowanie tego na plusy oraz minusy. Zalety: +To, co wywołał ten film, gdy po raz pierwszy go obejrzałem. Uczucie to mogę porównać do obejrzanego pierwszego odcinka MLP. +Sam pomysł. +Fabuła. +Wygląd postaci. +Wyśmienity humor i dobra zabawa. +Urozmaicenie serialu. +Nowe pomysły do fandomu. +Dużo wspaniałych piosenek, a "Help Twiligth Win the Crown" zasługuje do gromkie brawa. +Postać Sunset Shimmer oraz Flasha Sentry, chociaż to głównie dzięki tej pierwszej mamy ten plus. +Wątek Sunset jako zbuntowanej uczennicy Celesti. +Wątek miłosny. +Realistycznie odwzorowany świat ludzi. +Kosmicznie niewyobrażalnie wielka ilość na prawdę świetnych momentów. +Bardzo dużo nawiązań do serialu. +Dużo rzeczy robionych dal fanów serialu. +Morał. +To, że po sam film mnie mocno uszczęśliwił. Tego typu szczęście czułem tylko oglądając po raz pierwszy "Friendship is Magic" oraz takie cudeńka jak "The Super Speedy Cider Squeezy 6000", "A canterlot Wedding", "A Crystal Empier" oraz "Magical Mystery Cure". Wady: Jedyna poważna wada, to: -Film jest za krótki. Reszta, to już takie mini-wady: --Czasem niezbyt perfekcyjna animacja oraz wygląd niektórych postaci. --Mogli by pokazać więcej postaci z serialu. O wszystkim już napisałem (sporo tego, co?), więc czas na podsumowanie. Ogólnikowo film wyszedł świetnie. Wręcz spektakularnie! Spełnił on wszystkie moje wymagania, a nawet więcej. Dobry pomysł i świetna fabuła czynią film bardziej ciekawym. Wykonanie, pomimo, iż nie jest perfekcyjne, takiego zjadacza chleba jak ja, całkowicie zadowala. Humor i piosenki wszystko to urozmaicają. Świetne postacie sprawiają, że oglądający niemalże się z nimi zżywają. Wiele nawiązań i rzeczy dla fanów sprawiają, że ogląda się to jeszcze bardziej przyjemnie. Sam film dodaje dużo możliwości do fandomu. Nowe pomysły na ficki, więcej piosenek do remixowania oraz nowe postacie do artów sprawiają, że fandom może tylko dziękować za tak duży wachlarz nowych możliwości. Przyszła teraz pora na zamienienie wszystkich plusów, jak i minusów (jeśli takowe są) na punkty i wycenić ten film. Ocena końcowa: 10/10 Jak najbardziej zasłużona ocena, moim zdaniem. Jestem zadowolony, że obejrzałem ten film, za co z całego serca dziękuje Lauren Faust, Meghan McCarthy, Tarze Strong całemu Hasbro oraz wszystkim tym, którzy mieli coś wspólnego z powstawaniem tego filmu. Dziękuje wam, że udało wam się stworzyć coś tak wspaniałego. Podobno planują oni kolejny film z udziałem naszych ulubionych kucyków. Czy to będzie Equestria Girls 2, czy może coś innego, nie wiem. Ale wiem, że oczekuje tego filmu tak samo, jak oczekuje sezony 4, czy wręcz nie mogę się doczekać. I to tyle. Dziękuje każdemu, który dotrwał aż do końca i przeczytał całą to recenzje. Jest ona chyba dłuższa niż tak w Brohoofie Mam nadzieje, że czytał się miło i zapraszam do komentowania.
    2 points
  4. Przygoda. Coś, czego pragnie każdy z nas. Tego szuka również młoda córka alchemików z Dalanis. Łut szczęścia sprawia, że jej życie nabiera niespodziewanego pędu. Niczym kamyk, który porusza lawinę, młoda Flash wpada w wir wydarzeń, które mogą całkowicie zmienić układ sił w Equestrii. Od autora: Tak, po ponad rocznej przerwie wracam ze swoim pół-legendarnym fikiem. Wersja rozszerzona to nie tylko kosmetyczne poprawki - to wielka operacja, która w znacznym stopniu rozbudowuje dzieło i poprawia błędy fabularne. Ogółem każdy rozdział wydłuża się dwukrotnie, więc zapewniam, że jest co czytać. Korzystając z niezwykle cennych doświadczeń, nabytych w czasie tworzenia jako członek grupy Projektu Bronies, przedstawiam wam rozszerzoną wersje mojego pierwszego, poważnego dzieła. Nowe "Trzy Strony Medalu" są dłuższe, lepiej opisane, bardziej rozbudowane... Są po prostu lepsze. Żeby nie było bałaganu z linkowaniem, zapraszam do korzystania z Index Page nowych Trzech Stron Medalu. Prolog Część I: Myśli Rozdział I Rozdział II Rozdział III Rozdział IV Rozdział V Rozdział VI Rozdział VII Rozdział VIII Część II: Słowa Rozdział IX Rozdział X Rozdział XI Rozdział XII Rozdział XIII Rozdział XIV Rozdział XV Rozdział XVI Rozdział XVII Rozdział XVIII - I Rozdział XVIII - II Część III: Czyny Rozdział XIX Rozdział XX Rozdział XXI Rozdział XXII Rozdział XXIII Epic: 10/10 Legendary: 11/50
    1 point
  5. Pierw informacja dla czytających tego posta. Nie jestem zwolennikiem ficów grimdark, a Mroczne wieki przeczytałem jedynie ze względu na "nasilające" się prośby autora. Ten fic nie zmienił mojego nastawienia do tego gatunku, więc jak to bywa w takich przypadkach moja opinia będzie zbyt jednostronna, więc proszę ją czytać z przymrużeniem oka. Ach i jeszcze jedno - możliwe lekkie spoilery oraz komentarz pisany etapami po przeczytaniu części tekstu, więc czym dalej tym może się opinia lekko różnic lub nie zgadzać się z faktami z rozdziałów późniejszych. Jak to autor napisał "radzę dwa razy się zastanowić czy chcecie czytać, czy nie." Po prologu już wiedziałem, że ten fic nie przypadnie mi do gustu. Chodzi o to, że mnie nie przeszkadza krew czy tam zabijanie "tych złych" - gorzej gdy dochodzi do zabijania w imię "stwórcy" czy dla zabawy. Swoje kilka kropli do tego kielicha rozpaczy nad ficem dolała scena erotyczna, która moim zdaniem jest już spaczeniem (sorry Ver). Ale wracając do fabuły i innych aspektów. Kreacja bohatera jak zawsze na wysokim poziomie. Motywy zamku, spaczenia, dyscypliny są nam powtarzane w kółko, byśmy zauważyli jak nasz główny bohater ma tutaj źle. Autor chce nas zżyć z bohaterem i wzbudzić w nas sympatie oraz współczucie. Widzimy tutaj także pierwszą z wielu tragedii jaka spotyka naszego jednoroga. Verard starał się nam (także w późniejszych rozdziałach) zagrać na uczuciach. Chciał byśmy przywiązali się do postaci drugoplanowych, które potem [...] no właśnie. Niestety Ver chciał byśmy się do nich przywiązali, mimo chęci nie udało się mnie zżyć z żadną postaci. Moim zdaniem gdyby egzystencja danych postaci była dłuższa i moglibyśmy się nimi cieszyć przez kilka rozdziałów to ich śmierć by nami wstrząsnęła. A tak to tylko kolejne mięsko jakich tutaj wiele. Może Rene ma to coś w sobie, lecz nadal jej postać jest tylko tłem. Powinieneś jeszcze ją bardziej nam wyszlifować. Jedynie było mi przykro AJ, bo w końcu jestem z nią najbardziej zżyty z całej tej gromadki. Jednym z ciekawszym momentów na początku na pewno był motyw pogrzebania i zniszczenia ostatnich resztek nadziei w bohaterze przez jego mistrzów. Kolejne rozdziały to znów ta sama historia. Kolejna przyjaźń zniszczona przez spaczenie zwykłych obywateli. I wtedy także się zaczął pogrom autora w emocjach, gdy wspinał się na stalową wieżę (czerwonej wstęgi...) Z jednej strony widzimy jego opętanie, lecz dostrzegamy w nim jeszcze uczucia, których niestety nie okazuje niewinnym. Kierowany jedną z pierwotnych instynktów - zemstą, dopina swego. Zaczyna także swój monolog, że to oni wszyscy byli ci źli i to ich wina, bo pracowali dla mordercy... To dopiero są brednie. Niszcząc wszystko i wszystkich, zrównał się ze swoim prześladowcom - cyborgiem. Zabijał niewinnych - tych którzy chcieli zarobić marnego bita, by tylko wyżywić swoją rodzinę, w tej jakże opuszczonej przez Celestie mieścinie. W moich oczach jest już jedynie mordercą, dla którego niema już żadnego ratunku, ale kilka linijek dalej dowiadujemy się, że w tym wszystkim znalazł nowy sens istnienia. Kres trosk i zmartwień? Myślałem Verardzie, że postarasz się o trochę bardziej logiczne wyjście z owej sytuacji niż to opisane w ficu... Mimo że zdaje sobie sprawę w późniejszych etapach ze swoich zbrodni, nawet nowy znajomy trochę nam to przybliża to jednak brak emocji daje się we znaki. Twierdza zrobiła naprawdę dobrą robotę przygotowując swoich powierników, niestety żaden wcześniej nie był dość silny. Nie wiem czy Solly zawdzięcza to swojemu wychowaniu, czy towarzyszom. Możliwe, że wszystko po trochu się do tego przyczyniło, nawet te pierwsze dni poza "domem" zdołały go uratować od wiedźmy. Pierwsze rozdziały to ciężki mroczny i spaczony krwią oraz przemocą seksualną fic, który niezbyt przypadł mi do gustu. Lepiej wygląda tutaj już końcówka 1 aktu i cały 2. W końcu zaczęło się już coś dziać. Ruszyliśmy w końcu z fabułą, a nie skupialiśmy się jedynie na przemocy i krwi. Tą część mogę polecić, każdemu jako lekki dark, poprzednie rozdziały jedynie dla ludzi o mocnych nerwach (żołądek nie musi być mocny, bo nie wiedziałem tam żadnych mocniejszych scen. Mnie najbardziej odrzucają sceny na tle seksualnym) Podsumowując fic zaczyna się rozkręcać i iść w dobrą stronę. Czy uda się ocalić Equestrię spod jarzma kielicha "pandory"? Pewnie tak, lecz czy ja się o tym przekonam? Muszę się zastanowić. Pozdrawiam i przepraszam. Po prostu nie trawie tego klimatu.
    1 point
  6. > Na ból anusa dotyczący tego tematu jest pewne lekarstwo... [...] Bzdura. Tematy są od tego żeby w nich dyskutować a nie żeby po jakimś czasie szukać w którym to archiwum wylądowało i czy w ogóle jeszcze istnieje. Co do twojej rady, to cóż, jest to typowo zamordystyczne podejście. "Jak chcecie userzy coś napisać to wypełniajcie jakieś uzasadnienia i petycje, a najlepiej zbierzcie sobie komitet. Władza łaskawie rozpatrzy waszą prośbę, oczywiście po nabraniu mocy urzędowej." Mało kto chcący coś dopisać do tematu będzie na tyle zdeterminowany, żeby prosić o przywrócenie wątku i czekać. Przecież łatwiej jest założyć nowy wątek i podlinkować stary, co jak dotąd nie jest sprzeczne z regulaminem, więc możemy tak robić. Tyle, że wtedy dyskusja będzie w kilku wątkach, co wam popsuje wasz ulubiony porządek (i mniejsza o to, że porządek i liczbę podforów mamy tak nieintuicyjne, że sam Tarreth pytał mnie gdzie był wątek, który chciałem przywrócić). Jeśli chodzi o czekanie na przywrócenie zarchiwizowanego wątku, to dam wam przykład. Tutaj ktoś poprosił o przywrócenie wątku z filmami. Udało się po dwóch dniach czekania i dwóch moich wiadomościach do Tarretha, mimo że inni moderatorzy też czytają ten wątek. Myślę że wam się tak chce czytać te prośby o przywrócenie wątków jak nam je pisać. Poza tym ciekawe, czy takie przenoszenie i kasowanie wątków ma wpływ na wydajność. Toady One pisał, że jak na bay12 kasuje wątek z kilkoma odpowiedziami to forum na chwilę dostaje czkawki. Ma 4M postów, 128k wątków i wszystko jakoś działa. Zresztą tak czy siak, u nas na razie wszystko działa szybko i nie ma się za bardzo przejmować wydajnością. > Jeśli jest temat zarchiwizowany, a jest ciekawy i wart tego, aby odbywały się w nim wszelkie rozmowy A to jest odwracanie kota ogonem. Jeśli temat jest ciekawy i wart tego, aby odbywały się w nim dalsze rozmowy, to nie powinien trafić do archiwum, a skoro trafił, to należy sprawdzić dlaczego i zmienić reguły, żeby unikać takich pomyłek w przyszłości. > Czasami wystarczy troszeczkę pomyśleć. Serio? (To był żart.) No to sam pomyśl. Ta odpowiedź jest nieuprzejma, ale uważam że na takie wypowiedzi jak to powyżej, ten poziom nieuprzejmości jest odpowiedni. EDIT: Aha i dziękuję za likwidaję przycisku "więcej opcji" przy pisaniu posta. To drobnostka, ale uważam że tak jest bardziej intuicyjnie i sam zwykle używam podglądu zanim wyślę posta. > Plus minus trochę czasu na odczytanie wiadomości. Można? Można. Więc w czym problem? Choćby w tym, że jak ktoś chce napisać posta to nie chce mu się czekać nie wiadomo ile.
    1 point
  7. Jak widać występują nie tylko wąsy, ale także broda. Kucyk to Apple Strudel (pojawiający się w 12 odcinku 2 sezonu).
    1 point
  8. pewnie już były... ale co tam (: wstawiam jeszcze raz
    1 point
  9. Labrys. Taki jak stalowy topór oburęczny w grze Skyrim.
    1 point
  10. Jest różnica pomiędzy podszywaniem się pod kogoś, a założeniem konta o takiej a nie innej nazwie dla celów humorystycznych. O podszywaniu byłaby mowa wtedy, kiedy ktoś podał się za Obamę (?) w celu osiągnięcia poważniejszych korzyści, niż zebranie łapek w górę za zasbawny wpis w komentarzach.
    1 point
  11. Linds, wcześniej twój post bardziej się mi podobał, duże, czerwone "Agnieszka Mrozińska" było bardziej wymowne, a ponadto całej reszty treści szło się sprytnie domyślić~ no, a skoro się tu wypowiadam, można się też domyślić, że zamierzam w sobotę wpaść do tzw. stolicy! : D Tyle że o ile na meeta trafię, bo plan dojścia dość szczegółowy jest, to mam nadzieję, że nie zgubię się w drodze powrotnej na dworzec xD Hmm... patrząc na plan, chyb będę musiał jechać tym pociągiem o 6:35 .__. I oczywiście można będzie zakupić wejściówkę na meet bez wcześniejszej rejestracji przy wejściu, tak? ^^"
    1 point
  12. Pozostań przy takich intensywnych barwach. Bardzo to się przyda w przyszłości. Pilnuj długości nóżek, tzn żeby przednie były oby dwie takie same a nie jedna dłuższa, druga krótsza, bo to Ci czasem się rozjeżdża
    1 point
  13. Ej skoro koza może mieć brodę to dlaczego nie kucyk? To po prostu długie grubsze włosy w innym koloże, żeby wyglądały bardziej antropomorficznie. Nie wiem co takiego niezwykłego w tym widzicie. Kilka artów ze Star Swirlem Brodatym
    1 point
  14. Złe rozumowanie. Dlaczego niby wszyscy dookoła mogą mieć dowolne avatary tylko ja nie mogę mieć kucyka bo komuś się to nie podoba? Problem leży w tym że większość osób z takimi awatarami na innych portalach ("jubube", komixxy itp) mają inteligencję płytki chodnikowej... i to właśnie zazwyczaj takie osoby reprezentują nasze środowisko. Przeciętny człowiek nie wchodzi na takie forum jak nasze, on spotyka bronych właśnie na youtube itp... dalej już chyba nie muszę pisać, prawda?
    1 point
  15. Miałem chwilkę wolnego czasu, więc zmieniłem zakończenie, gdyż każdy się skarżył, że było zbyt naciągane. A co do Luny nie ma mowy żebym to zmienił. Nie włożę jej do tyłka kija i nie zrobię z niej wielkiej, sztywnej monarchini. Postrzegam ją jako młodszą siostrę,która ma trochę mniej obowiązków i może sobie pozwolić na bycie bardziej na luzie. Taką ją widzę i taką ją kocham. Poza tym do poddanych zwraca się "normalnie"(o ile pamiętam), a luźniejszym językiem posługuje się tylko przy siostrze, albo w momentach,gdy górę mogą wziąć nad nią emocje, więc naprawdę nie ma na co narzekać.
    1 point
  16. Admini wreszcie to odarchiwizowali po dwóch dniach czekania i liście do Tarretha. To jest przykład na to, czemu zamykanie wątków jest takie złe. Łatwiej założyć nowy niż pisać prośbę do moderatowów i czekać. Polecam serial "Dan the Man". Pierwsza część jest zabawna dopiero na samym końcu ale od drugiego odcinka to się rozkręca. Część 1: Część 2: Część 3: Część 4: Część 5: Część 6: Część 7:
    1 point
  17. No Cóż dzięki za miłe słowa, Bip, nie bądź taki zdzwiony vi ja potradię poznać człowieka dobrego a ty takim jesteś
    1 point
  18. Najmilszy Poznaniak jakiego znam, choć czasem wybuchowy, ale za to honorowy
    1 point
  19. Dumbledore, całkiem nieźle wykonany. :3
    1 point
  20. Słaby troll jest słaby. Było już wiele takich przedstawień stereotypów, więc idea tworzenia takich postaci - że tak to określę - wypaliła się. Ni to śmieszne, ni żenujące. A więc widzę, że masz żal do większości osób oceniających autorskie postacie, tak? Oczywiście. I zamiast przedstawić sensowne argumenty, Ty wolisz uciekać się do wycieczek osobistych, wyzywania od ''żałosnych trolli'' oraz twórczych nieudaczników. Myślisz, że podstawą do szczerej oceny jest brak własnych postaci? Cóż, mylisz się. Istnieją osoby, które rysują kucyki (w tym OCetki) na zamówienie. Zawsze można zwrócić się do owych rysowników, bądź - w 'najgorszym' razie - stworzyć coś dobrego w PonyCreatorze. Co do pozostałych aspektów postaci, jest wiele, ale to wiele świeżych motywów, które mogą zostać wykorzystane w historii postaci. Więc, z łaski swojej, nie rób z oceniających ameb bez własnych umysłów, niezdolnych do sklecenia czegokolwiek dobrego. Poza tym, nie trzeba być wykwalifikowanym twórcą, aby ocenić postać. Ale w końcu niby - argument ''oni brzydko mówią, bo sami nie umieją!'' jest bardzo popularny. Podam prosty przykład - nie trzeba być mechanikiem samochodowym, żeby stwierdzić, czy samochód się popsuł, czy nie. Każdy człowiek ma pewne poczucie estetyki, i ogólną orientację gustu, jeśli chodzi o dowolny twór wywodzący się z danego uniwersum - ocenia je wedle swoich kryteriów, wyraża się o nich za pomocą samodzielnie formułowanych zdań. I często zdarza się, że owe zdania mogą być sformułowane w taki sposób, że mogą sprawiać wrażenie, iż ich ton może być chamski. Owszem, chamstwo często się tam przewija, lecz jest to lepsze, niż słodzenie i tworzenie sztucznego obrazu rzeczywistości - wprowadzanie twórcy w błąd, a późniejsza prawda może okazać się dla twórcy 'cięższa' niż pierwsza szczera opinia. Krytykę bowiem doceniać trzeba w każdej postaci, o ile oceniający zdobył się na konkretne uzasadnienie swej oceny, i nie ważne jest, czy był przy tym chamski, czy nie. O ile nie przekracza granic normy i kultury wypowiedzi, da się z takim kimś porozmawiać. Zresztą, bogatsza krytyka autorskich postaci daje dużo więcej możliwości; można wymienić się argumentami, dyskutować. Jeżeli podchodzisz do tego w sposób ''nie obchodzi mnie zdanie innych, bo robię to sam dla siebie'' nie jest to na miejscu, jeżeli publikujesz swój twór. Jeżeli publikujesz coś, musisz liczyć się z tym, że nie każdy podziela Twoje poglądy i będzie oceniał postać wedle własnych kryteriów, więc oświadczenie, że robi się coś samemu dla siebie jest w tym wypadku nieporozumieniem. To jest po prostu do przewidzenia. Rozumiem, że każdy twórca ma własny gust i to on w dużym stopniu decyduje o postaci. To jest oczywiste. Jednakże, niech autorzy spodziewają się tego samego od krytyków, jeżeli już ktoś twierdzi, że nikt nie ma nic do jego kryteriów względem postaci. Ot, co. Poza tym - skoro żywisz taką niechęć do krytyków Ocetów, co chcesz osiągnąć poprzez stworzenie takiej na siłę - stereotypowej postaci? Niemniej, życzę powodzenia i pozdrawiam. Żadni wszyscy - nie czepiałem się AŻ TAK, wymieniłem tylko parę drobnych aspektów postaci, które nie przypadły mi do gustu.
    1 point
  21. Awwawww uwielbiam tego typu animacje :> Dodaje kilka od siebie: Trochę inna wersja Czerwonego Kapturka :> Dość długa animacja o smoczycy(polecam, trochę podobne to The Last Unicorn) Lady Ice :> The Legend of Three Trees (tam powinny być 3 części) Invention of Love Animacja mojej koleżanki
    1 point
  22. Siemanko! Bez zbędnego gadania, którego napewno nikt nie lubi =w= Tak wiem śliczne ;3 XD. Full HD, nie? Oceniejcie XD <wcześniejszy temat mi sie skasował więc nwm czy będą 2 takie same >
    1 point
  23. Robisz kawał dobrej roboty.
    1 point
Tablica liderów jest ustawiona na Warszawa/GMT+02:00
×
×
  • Utwórz nowe...