Jump to content

Equestria Times 02/2015 (3)


Verlax
 Share

Recommended Posts

1. Tak, leków. Jestem nimi uwiązana do końca życia, a będzie pewnie coraz gorzej. Żyć nie umierać  :forgiveme:.  Żyć nie umierać, że głupia chęć reprodukcji sprawiła, że od dziecka mam problem z realizacją moich pasji, bo po rodzicach odziedziczyłam masę wad, które zdrowotnie mi to uniemożliwiają. Medycyna? Jakoś mnie nie napawa szczęściem to, że muszę brać masę leków by żyć. A one mają efekty uboczne. W zadzie mam medycynę, wolałabym być zdrowa.

 

Nie skazałabym na to swojego dziecka. Cudzego też nie.

 

2. Nie wierzyłabym Wikipedii. Ale prawda jest taka że coraz więcej ludzi jest niepłodnych. Są to przyczyny genetyczne i środowiskowe.

 

3. Znam parę osób, które miały świetny dostęp do edukacji, nauczyciele próbowali ciągnąć ich za uszy, ale te osoby zatrzymały się w rozwoju na pierwszej klasie podstawówki. Zważywszy,  że styczność z nimi miałam jeszcze w gimnazjum, a chodziłam do normalnej szkoły, to nie podpadało to pod upośledzenie umysłowe. Ciężką pracą można wiele zrobić, ale tak jak w jeździectwie. Z byle konia można zrobić przyjemnego wierzchowca, ale super sportowca zrobi się tylko z konia który na starcie jest wybitny i ma predyspozycje. Nie zrobisz z żaby orła, choćbyś próbował. Albo zrobisz - tylko zajmie to 1000 razy więcej czasu. Nie opłaca się, po prostu.

 

A 50% to bardzo dużo. Zresztą wskaźnik ten się waha i 50% to dolna granica. Niestety, nie mam przy sobie podręcznika z genetyki, więc dokładnych wartości nie podam, ale niedawno to czytałam i coś tam pamiętam.

 

4. I tak, i nie. Z punktu widzenia moralnego to dobrze. Z punktu widzenia dobra gatunku to źle. Nie bez powodu w hodowlach zwierząt prowadzi się selekcję. Nie bez powodu wydaje się grubą kasę na badania genetyczne i nie bez powodu nie pozwala się by niektóre osobniki się rozmnażały. Okrutne, wiem. Ale niestety, konieczne. Chyba że ktoś chce by jego śliczna kicia ze zgrubieniem na ogonie rodziła kociaki z rozszczepem kręgosłupa.

 

Z punktu widzenia moralności to dobrze. Ale właśnie dlatego powinno się ograniczyć rozmnażanie.

Link to comment
Share on other sites

1. Medycyna coraz bardziej się rozwija i wkrótce powstaną leki działające bezpośrednio na DNA.

 

2. Wikipedia taka złaaaa... <spooky> szczególnie że masz tam link do źródła... 

 

3. "Parę osób" to nie jest całkowity ogół. Nawet jeśli są "beznadziejnie głupi" to i tak się miejsce dla nich znajdzie, bo na świecie nie potrzeba samych profesorów. Nawet jeśli weźmiemy 70% to nadal w prawie 1/3 da się samemu wyćwiczyć.

 

4. "Kociaki z rozszczepieniem kręgosłupa" rodzą się właśnie na skutek krzyżowania osobników blisko spokrewnionych. Wtedy wadliwe allele coraz bardziej się kumulują. Jak w dzikiej populacji jakaś wada występuje w np. 0,1% przypadków to tutaj częstość może wzrosnąć do kilku procent. Poza tym ludzki genom jest mało zróżnicowany w porównaniu go genomu licznych zwierząt, więc nie za bardzo jest w czym wybierać. 

 

Poza tym nawet jak wyeliminujesz wszystkich nosicieli chorób genetycznych to musisz się liczyć ze spontanicznymi mutacjami wynikającymi z warunków środowiskowych (substancje chemiczne, promieniowanie) które mogą tą chorobę odtworzyć, bądź stworzyć nową.

Edited by Zena92
Link to comment
Share on other sites

Matyas, za fotoszopa Mactera to autentycznie nie żyjesz. Przez Ciebie będę musiała się wysilić i odgrzebac tą rozmowę.
 
EDIT: Materiał dowodowy:https://docs.google.com/document/d/1KmWZabj0HHx_D8ir1zctzoQ4Bv6ctwgZ4Izj6TK7KR4/edit?usp=sharing

EDIT2:

Oj, Zena, Zena... Coś gra, ale w złym meczecie.

 

1. Takie leki już powstały, jest tylko jeden mały problem... Te komórki nie żyją wiecznie, a działanie środka jest miejscowe. Dlatego niosą one niską skuteczność. By to było naprawdę skuteczne, to trzeba by stosować to na zarodkach, a to przy poczęciu metodami naturalnymi jest zwyczajnie niemożliwe. Już nie mówiąc o tym, że taki preparat kosztował w cholerę dużo, a badania poprzedzające produkcję jeszcze więcej. Do większości chorób się nie opłaca.

 

2. Moje dane to dane ŚUMu oraz te wzięte z Drewy (książka do genetyki).

 

3. Ale po co robić z żaby orła, skoro można dać jej ścierę/łopatę i niech zapiernicza. W rodzinie mam przypadek beznadziejnej idiotki, której nauka do głowy nie wchodziła. A komu by się chciało 40 lat bawić z babą by osiągnęła poziom wiedzy licealisty z dobrego liceum. To jak próby zrobienia z araba konia skokowego. No niby do jakiejś klasy P można, ale po co, skoro inne rasy są do tego 1000 razy lepsze? Szybciej, taniej i przyjemniej. By udowodnić, że się da? Tak, do pewnego poziomu się da, ale dalej nie. Zwierzęta dzielą się na równe i równiejsze, ludzie też.

 

Ciężką pracą można osiągnąć bardzo wiele, nie twierdzę że nie. Nie uważam też by należało się poddawać. Jeśli naprawdę o czymś marzymy, to róbmyu wszystko by to osiągnąć, nawet jeśli znaczy to że będzie cholernie trudno i boleśnie. Ambicjami i uporem można pokonać nawet zdolniejszych, a leniwszych... Z drugiej strony...

 

LO - moja klasa ciężko harowała, Ci ludzie kuli po wiele godzin dziennie. Ja nie prowadziłam zeszytów, nie uczyłam się. Na lekcjach spałam, jadłam i rysowałam - dosłownie. Miałam lepsze wyniki od nich. Dużo lepsze. Nie byli w stanie uwierzyć, że taki wiecznie opierniczający się leń może tyle osiągnąć. Pod tym względem Matka Natura mnie kocha. Oni robili wszystko na piechotę i długo, ja z lenistwa wymyślałam na to wzory, które skracały mi pracę. Wystarczy że coś mnie mocno zainteresuje i nieważne jakby trudne nie było, mogę się tego nauczyć.

Czy twierdzę że byłam od nich lepsza? Jeśli chodzi o to czego wymagał profil biologiczno-chemiczny to zdecydowanie. Większość tych ludzi nigdy nie powinna nań trafić, bo ich talenty były skrajnie inne.

 

4. Buahahahaha. Nope. Nope. Zacznijmy od tego, że inbred odpowiednio stosowany jest czymś bardzo korzystnym. A rozszczep kręgosłupa to zupełnie inna kwestia niż chów wsobny.  Gen odpowiedzialny za tworzenie się załomka na ogonie odpowiada też za rozszczep kręgosłupa, dlatego jest to wada, która dyskwalifikuje kota z hodowli. W nowoczesnej hodowli kotów rasowych robi się masę badań i odpowiednio dobiera się osobniki rodzicielskie by tych wad nie było. Czy się udało? W Europie tak, w Ameryce mają dobro zwierząt w głębokim poważaniu. U nas licencję hodowlaną zdobywa się po minimum dwóch wystawach, gdzie kot musi otrzymać odpowiednią ocenę. Do tego badania weterynaryjne, w przypadku niektórych ras (szczególnie dużych ras pochodzenia naturalnego, bardzo mało chowu wsobnego :lol:) badania genetyczne.

 

I w hodowli jest dopuszczalny określony procent inbredu, chyba że w przypadku formowania nowej rasy.

 

5. Tak, ale będzie występowała rzadziej, a selekcja będzie trwać cały czas.

Edited by Cahan
Link to comment
Share on other sites

Dobra, pora rzucić kolejnymi opiniami. Najpierw od pierdoły.

 

Fajne felietony jednostronicowe, a sam tekst Verlaxa przypomniał mi o tym, co mi się rzucało w oczy w niektórych artykułach "Equestria Times" - ludzie, pogońcie korektorów. Nie ma literówek, ale braki przecinków biją po oczach, np. w tekstach Spidiego.

 

Może teraz relacja z Twilightmeeta... Cieszę się, że jest kilka relacji, a nie tylko osób, które w pewnym stopniu odpowiadały za organizację eventu. Zawsze uważałem, że relacje - dla obiektywizmu - powinny być pisane przez osoby niezwiązane z organizacją, ponieważ zawsze będzie przynajmniej próba wybielenia wizerunku meeta, co dostrzegłem częściowo w relacji np. Irwina. Relacje jednak uważam za słabe - pojawia się fakt co to był za meet, kto organizował, ale zabrakło najważniejszego - recenzji zawartości. Jedyne, co wyniosłem z relacji to info, że trochę ludzi świrowało, było kilku rysowników. Owszem, niejeden punkt programu został wspomniany, ale czułem niedosyt, bo w dużej części te informacje ograniczyły się do "Był panel X osoby Y", zero informacji o zawartości. Tak więc przykładowo nie dowiedziałem się, co było np. w panelu dyskusyjnym. Program opisano po łebkach. 

Kolejny opieprz idzie do Irwina za styl. Ten styl śmierdział mi na milę zachowaniem "patrzcie jaki jestem cool!". Pierwszy akapit brzmiał dla mnie jak krytyka gimbusa. 

Pochwała należy się za wspomnienie o wadach meeta mimo, że potem obraz wybielano. Organizatorzy są nowi, więc trzeba im jak najwięcej rzeczy wytknąć, by potem im szło lepiej. A co jak co, akredytacja to jedna z najważniejszych i jedna z najbardziej problematycznych elementów organizacji meeta, co perfidnie udowodnił I Otwocki Ponymeet...

Pochwała dla Spidiego za wspomnieniu o incydencie ("meecie", czy "meetcie", a może "meet'ie"?). Walkę z takimi incydentami zaczęto późno, ale lepiej późno niż wcale. Obstawiam jednak uczciwie, że do takiego incydentu przyczyniła się też potoczna opinia o meetach tribrońskich (która trochę rykoszetem odbija się i na opinii o innych meetach) - nie od dziś wiadomo, że Tribrony cholernie otwarcie mówi o afterach, a każdy głupi wie, czym after jest. Szczerze? Takie coś mogło dać zielone światło do takich sytuacji, zwłaszcza, że jak kiedyś w fandomie aftery były prywatne i tajne, to nigdy nie zdarzały się przypadki picia nawet piwa na meetach.  

Tak, nigdy nie zapomnę dzieciaka z któregoś krakowskiego meeta, który po meecie chodził z tabliczką "Szukam aftera"  :forgiveme:

Pochwała też dla organizatorów i ochrony za reakcję, bowiem drugim zielonym światłem do takich sytuacji często jest fakt "znam orga/ochronę/helpera", przez co łudzą się, że im dana sytuacja ujdzie. 

 

Na ten moment tyle, bo posty giganty mało kto kocha, a trzeba też nabić staty do Caharisa. W następnym poście odniosę się do artykułu Poulsena, który zainteresował mnie najbardziej i skłonił do pewnych przemyśleń i postanowień.  :lunasmile:

Link to comment
Share on other sites

Si. Gdzie zawaliliśmy?

 

Powiedz, gdzie dokładnie. Poprawimy i postaramy się uniknąć takich błędów w przyszłości.

 

Brak przecinków przed określeniami typu "że" np. w "Fandom nostra?" (4. akapit). Nie będę wytykać każdego konkretnego miejsca, bo ja w tym momencie jestem w roli czytelnika, a nie kogoś, kto za was ma robotę odwalać. 

Tragicznie nie jest, czepiam się po prostu dlatego, żeby wasz magazyn był bliżej perfekcji. 

Link to comment
Share on other sites


Jedyne, co wyniosłem z relacji to info, że trochę ludzi świrowało,

Bo trzeba było przyjechać, hiehie

 


nie od dziś wiadomo, że Tribrony cholernie otwarcie mówi o afterach, a każdy głupi wie, czym after jest. Szczerze? Takie coś mogło dać zielone światło do takich sytuacji, zwłaszcza, że jak kiedyś w fandomie aftery były prywatne

I każdy głupi wie, że nie ma i nie było czegoś takiego jak "after na meetcie". Na meetcie jest sleeproom, w którym obowiązują surowe, jasne i podpisane przez każdego uczestnika zasady. problemy (te alkohole) sprawiły osoby ogólnie znane z podobnych problemów, więc nie widzę absolutnie tutaj wpływu Tribrony i naszej otwartości na cokolwiek. Równie dobrze to mogło się wydarzyć w Warszawie... 

Link to comment
Share on other sites

Bo trzeba było przyjechać, hiehie

 

Po to jest relacja, by osoby, które nie były z różnych powodów, by się dowiedziały, co się wydarzyło. A nie tylko "A, było, minęło". 

 

I każdy głupi wie, że nie ma i nie było czegoś takiego jak "after na meetcie". Na meetcie jest sleeproom, w którym obowiązują surowe, jasne i podpisane przez każdego uczestnika zasady. problemy (te alkohole) sprawiły osoby ogólnie znane z podobnych problemów, więc nie widzę absolutnie tutaj wpływu Tribrony i naszej otwartości na cokolwiek. Równie dobrze to mogło się wydarzyć w Warszawie... 

 

Wiesz, jakby nie patrzeć, Tribrony zawsze otwarcie reprezentowało luźne podejście do imprez. I owszem, aftery poza meetem, ale dzieciarnia i osoby starsze lubiące popić mają tendencję do myśli "Aaaa, nic się nie stanie, skończy się na luzie". I to powoduje, że ludzie próbują pic i imprezować. Dlatego stało się to, co się stało u was i na tym MLK w Bytomiu podczas, gdy to zjawisko występowało w prawie zerowym (prawie, bo nie jestem w 100% pewien) stopniu na ostatnim MLK w Krakowie - ludzie chcąc pić i palić wychodzili na miasto, bo przynajmniej część osób pamiętało, za co na poprzednim MLK krakowskim wyleciały co najmniej 3 osoby.  

Niestety, ale szary tłum jest wrażliwy na tego typu smaczki. I w Warszawie w zasadzie to nie miało szans się wydarzyć, bo meety były jednodniowe, a powierzchni było na to po prostu za mało, na III WP ledwo jedna ekipa wjechała z pizzą xD Nie wiem jak pójdzie teraz, bo inna ekipa organizacyjna, inne warunki, mnie na tych meetach nawet nie będzie, więc nie będę mógł wydać "prognozy". 

Ale nie chodzi o to, by was - Tribronych - krytykować, tylko zaznaczyć pewne fakty, bo najłatwiej to spojrzeć źle na drugą stronę, nie patrząc na to, co z naszej strony mogło być nie tak. Grunt to fakt, że po tym sparzeniu się zaznaliście pewnego otrzeźwienia umysłu, co powinno przerzucić się na odpowiednie czyny w przyszłości.

Edited by Linds
Link to comment
Share on other sites

Droga Cahan...

 

1. Jakoś w zeszłym roku czytałem artykuł, że pracują nad lekiem opartym na DNA (albo RNA, już nie pamiętam), który ma zwalczać ebolę. Potem mówili w tv coś że nawet odnosi skutki.

 

2. Oto odwołanie z tej strasznej Wikipedii: Położnictwo i ginekologia.. Warszawa: Wydawnictwo Lekarskie PZWL, 2007, s. 737, 741.

 

3. Ludzie mają talenty i talenciki. 

Great to be different. No i to że ktoś jest "beznadziejnie głupi" nie znaczy że nie może być dobrym człowiekiem i należy zakazać mu posiadania dzieci.

 

4.


chyba że w przypadku formowania nowej rasy.

 

No właśnie. Sama odpowiedziałaś, że podczas tworzenia nowej rasy krzyżujesz osobniki blisko spokrewnione. Właśnie dlatego aby uwydatnić pożądaną cechę. Ale jednocześnie będą kumulować ci się wady genetyczne. Dlatego np. rasowe psy częściej chorują od pospolitych mieszańców. 

 

Sorry, że nie pisałem wczoraj, ale byłem niedysponowany :)

Link to comment
Share on other sites

1. Ale Ty wiesz, że takie leki nie działają na zawsze i że nowe komórki trzeba nimi ponownie potraktować?

 

2. 2007 rok? Strasznie stare.

 

3. Powiedz to patologii, która całą kasę wydaje na wódę, papierosy i marudzi, że dzieci biegają głodne :forgiveme:. I poczytaj "Beka z mamuś na forach" na Facebooku. Obowiązkowo. Wtedy poznasz znaczenie słowa głupota.

 

4. Rasowe psy chorują częściej z zupełnie innego powodu :lol:. Hodowcy psów się nie ogarnęli, kotów tak. Psiarze postawili na wzorzec, który upośledza funkcje życiowe i dopuszczali osobniki kalekie. W hodowli kotów to było problemem kilkanaście lat temu, ale hodowcy oprzytomnieli. Kocie rasy zarejestrowane przez FIFE nie chorują częściej niż zwykłe dachowce, a wręcz przeciwnie. Są zazwyczaj bardziej długowieczne i odporne na choroby. I serio, kasa na badania leci.

Problemem nie był inbred, problemem było uzywanie osobników, które rozmnażane być nie powinny.

Link to comment
Share on other sites

1. Ale wystarczą do powstrzymania eboli.

 

2. To jest wolna encyklopedia. Zawsze możesz zmienić, tylko musisz podać źródła.

 

3. Ludziom w dzisiejszych czasach brakuje altruizmu. Najłatwiej to zgnoić człowieka zamiast mu pomóc. A i jeszcze najlepiej wykastrować połowę ludzkości.

 

4. Dobra udowodniłaś że na kotach i psach sie nie znam.

Link to comment
Share on other sites

1. Pracują a mają to co innego. No i ebola nie jest chorobą genetyczną ani nawet chorobą przewlekłą.

2. Nie chce mi się. Ale uwierz mi że Wikipedia to nie jest dobre źródło, szczególnie na studiach medycznych.

3. Altruizm to legenda. Altruizm nie istnieje. Pozorny altruizm służy do zrobienia przyjemności sobie. Połowę ludzkości? A myślisz że nosiciele tony chorób genetycznych i innych schorzeń powinni powoływać na świat kolejne kaleki?

Nie bez powodu stosuje się sztuczną selekcję u zwierząt hodowlanych. Nieprawidłowo stosowana prowadzi do psów kalekich, jakie opisałeś. Takich kundli jest mniej głównie dlatego, że zdychają za młodu, bo mało kto na nie chucha i dmucha. Z pozoru mniej - wystarczy poczytać o pseudohodowlach.

Edited by Cahan
Link to comment
Share on other sites

Cóż, zwierzęta nie myślą abstrakcyjnie, zwierzęta nie tworzą cywilizacji, zwierzęta nie budują statków kosmicznych, zwierzęta nie mają artykuowanej mowy i pisma. Dlatego denerwuje mnie jak ktoś mówi, że kucyki z mlp to zwierzęta.

No i jak nie chce ci się usprawnić Wikipedii skoro uważasz że masz lepsze dane to nie narzekaj że jest taka zła.

Edited by Zena92
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Dlatego mówię - lepiej rozwinięte zwierzęta. No i niektóre zwierzęta myślą abstrakcyjnie i tworzą jakieś pierwowzory zaczątków cywilizacji. Nie od razu Rzym zbudowano. 

Mowa? Doucz się chociażby o waleniach. Bo ich dźwięki to coś więcej niż piski i jazgoty.

Pismo? Niektóre ludy do dziś dzień go nie znają.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites


No i niektóre zwierzęta myślą abstrakcyjnie i tworzą jakieś pierwowzory zaczątków cywilizacji.

Konkrety...

 


Bo ich dźwięki to coś więcej niż piski i jazgoty.

Kiedy uda się je rozkodować to uwierzę.

 


Niektóre ludy do dziś dzień go nie znają.

Nie od razu Rzym zbudowano...

 

No ale na statki kosmiczne argumentów nie ma.

Link to comment
Share on other sites

Udało z grubsza. Najlepszym przypadkiem są orki - te cholery mają różne języki.I to jest główna przeszkoda w rozkodowaniu tego wycia, bo każda populacja mówi innym językiem. I tworzą własną kulturę. Uczą swoje młode wiedzy zbieranej od pokoleń.

 

Buszmeni też nie budują statków kosmicznych, widocznie to nie są ludzie :forgiveme:.

Edited by Cahan
Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...