Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Recommended Posts

Moralność i etyka. Propsuję temat, bo nie dzieli, a wymaga myślenia.

 

Dylemat mostu i pociągu... Opuściłbym most.

 

W zasadzie u mnie w takich wyborach schody pojawiają się gdy cokolwiek bym nie zrobił rezultat jest "taki sam" - tracę jedną osobę ratując drugą osobę. Będąc sędzią którego każdy wybór zaowocuje "tym samym", muszę się dowiedzieć czym różnią się obydwa wybory. Pewnie na szybko szukałbym jakichś podobieństw, czegoś, co sprawiałoby, że poświęcając jedną osobę nie czułbym się z tym aż tak z tym źle jak z poświęcaniem tej drugiej. Nie wiem jednak jak bym się zachował, jeśli o obydwu nie wiedziałbym nic, totalne carte blanche.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie zgadzam się z tym gościem. Nie na tym polega sakrament pokuty.

Dlatego pisałem że to jest część 1 . Ja też z nim się we wszystkim nie zgadzam ,ale uznałem jego pogląd za warty przedstawienia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szanowny Monie

Otóż właśnie to pisałem. Człowiek postąpi zgodnie z własnymi poglądami, celami, emocjami danej chwili. Tymczasem zimna kalkulacja wymaga ocalenia jak największej liczby ludzi. Chociażby z punktu widzenia przetrwania gatunku tudzież, tak zwanego, "większego dobra".

Przy okazji, nigdzie nie napisałem, iż celem człowieka jest dobro ogółu. Celem człowieka jest osiągnięcie własnych celów. Dobrze to wiem.

S3lUn4

Chodziło o teoretyczny przykład. Można go znaleźć w sieci.

Eternal

Jesteś przykładem typowego ludzkiego sposobu myślenia, w takiej sytuacji :)

Edited by Arkane Whisper

Share this post


Link to post
Share on other sites


Zawsze mi się wydawało, że organy do przeszczepu pozyskuje się z dopiero co zmarłych ludzi/od dawców.

To jest kontynuacja eksperymentu myślowego z wagonikiem. Prawie nikt nie zabije obcego człowieka, nawet jeśli jego narządy ocalą pięciu. Zaś wielu by przestawiło zwrotnice by ocalić 5 kosztem jednego.

 


Co do Hitlera: bla bla bla, prawo Godwina. 

Bardzo życzeniowe myślenie, pokrapiane pewnymi brakami w wiedzy historycznej. To coś z cyklu, że jeden nawrócony jest wart więcej, niż iluś tam świetych? Mnie tam wkurza, że nie docenia się tych "zwykłych" ludzi, a lituje się i daje przywileje patologii czy innym odchyłom.

Share this post


Link to post
Share on other sites


A w jaki sposób chciałbyś pomóc takim ludziom? Terapia, odizolowanie, wypuszczenie na wolność przy jednoczesnym kontrolowaniu każdego kroku tego człowieka?

Na jakiej podstawie twierdzisz, że Hilter nie planował holocaustu? A kogo innego, jak nie Żydów obwiniał za całe zło tego świata i krzywdzące postanowienia Traktatu Wersalskiego?


No cóż. Według mnie tak powinno być. Po co mamy utrzymywać tych pasożytów? Jak już są, to niech się do czegoś przydadzą te patałachy, albo niech nie zawracają nikomu głowy, kiedy są inni, bardziej wartościowi ludzie. Jednak ja czekam na odpowiedź tych, którzy twierdzą, że trzeba pomagać najgorszym szują.

Czekałeś, czekałeś i się doczekałeś. A oto ma odpowiedź:

Nie wiem. Nie jestem jakimś psychoterapeutą.

 

Problem jest jednak inny. To niekoniecznie był aż taki zły człowiek. To po prostu były złe czasy. Przecież holocaust został zaplanowany przez sztab ludzi. To nie wyglądało tak, że Hitler poszedł do Himmlera i powiedział "zabijta tych żydów", a ten złapał za młotek i pobiegł budować obozy. Pewnie gdyby ktokolwiek z jego sztabu rządził Rzeszą wyszłoby na to samo. To była powolna eskalacja nienawiści połączona z opłacalnością tego precedensu. "Niech się patałachy i złodzieje też do czegoś przydadzą" pomyśleli niektórzy ludzie i zaczęli wysyłać ich do zakładów pracy. No i tak to wszystko narastało. Ponadto były hajsy z zagrabionych majątków, które były naprawdę spore. W końcu żydzi byli bogaci (jak każdy szanujący się Niemiec wiedział, po prostu się nakradli).

 

Dla mnie najważniejsze jest to, że ten człowiek był tacy jak inni. A to, że ci "inni" byli tacy jacy byli, to już inna kwestia.

 


pokrapiane pewnymi brakami w wiedzy historycznej

Zgadzam się, mam raczej ubogą wiedzę na temat Trzeciej Rzeszy i Hitlera, jednak w kontekście jadu, jaki jest na niego wylewany, jest dość ciężko o objektywne materiały. Trzeba czerpać ze źródeł bezpośrednich, na to nie mam jednak czasu. I nie znam zbyt dobrze niemieckiego.


To coś z cyklu, że jeden nawrócony jest wart więcej, niż iluś tam świetych? Mnie tam wkurza, że nie docenia się tych "zwykłych" ludzi, a lituje się i daje przywileje patologii czy innym odchyłom.

Nie jest wart więcej. Jednak nie jest wart mniej. Powtórzę się: psychika ludzka nie działa w ten sposób, co większość z nas myśli. Jest bardzo niewiele ludzi jednoznacznie złych. (Wyjątkami są jacyś kompletni psychopaci, ale co do takich też nie należy być co do tego pewnym, bo nie wiemy co się w ich głowach dzieje.) To wszystko jest kwestia środowiska w którym żyjemy. To ono wpływa na nas najbardziej. Poza tym, on miał po prostu inny system wartości. Dalej są ludzie na tym świecie którzy wykoleili by pociąg, gdyby to uratowało by "tych swoich". On miał okazję, zrobił to. Rzesza przegrała wojnę, więc nazywamy go zbrodniarzem.

 

Ponadto skonfrontuję te dwie wypowiedzi


Moralność i etyka. Propsuję temat, bo nie dzieli, a wymaga myślenia.


Co mnie obchodzi jakiś pociąg pełen randomów z czego pewnie większością bym gardził od pierwszego spojrzenia. Nie serio, osoba która by zdecydowała się ratować ten zakichany pociąg zamiast swoich okrzyknąłbym przegryem dekady.

Nie miałbym nic przeciwko temu, byś okrzyknął mnie przegryem dekady. Nawet poczułbym się zaszczycony.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie miałbym nic przeciwko temu, byś okrzyknął mnie przegryem dekady. Nawet poczułbym się zaszczycony.

 

Co człowiek to inne priorytety... ale ja jestem chamem, materialistą, egoistą, antysemitą, rasistą...oj dużo by wymieniać, po prostu bardzo łatwo podejmuję decyzje na podstawie chłodnej kalkulacji i opłacalności. A bohaterowie? Niestety nie żyjemy w bajce, tutaj bohater nie żyje długo i szczęśliwie w bogactwie oraz towarzystwie seksownej księżniczki (zazwyczaj).

Pomijając to wszystko, nie wierze w coś nade mną więc po co ratować tych randomów tracąc swoich i narażając swoje życie?

 

Edit

 

W sumie tak po zastanowieniu bardzo pochwalam Twoją postawę oraz ludzi którzy myślą tak jak Ty... Jak znajdziemy się w tym samym pociągu przynajmniej wiem że ja przeżyje :ming:

Edited by Eternal

Share this post


Link to post
Share on other sites


Co człowiek to inne priorytety... ale ja jestem chamem, materialistą, egoistą, antysemitą, rasistą...oj dużo by wymieniać, po prostu bardzo łatwo podejmuję decyzje na podstawie chłodnej kalkulacji i opłacalności.

Nie jestem pewny, ale antysemityzm i rasizm chyba nie opierają się na chłodnej kalkulacji. Raczej na jego braku. Ja też jestem jej miłośnikiem, ale w bardziej ideologicznej formie. Po prostu kalkuluję w skali globalnej. Ale jak kto woli.

 

Nie wspominając o tym, że gardzę niechęcią do inności. I wszystkim co jest tak prymitywnie instynktowne.

 


Pomijając to wszystko, nie wierze w coś nade mną więc po co ratować tych randomów tracąc swoich i narażając swoje życie?

Och, tym zajmuje się filozofia, etyka i inne takie. I psychologia, chociaż od trochę innej strony.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie jestem pewny, ale antysemityzm i rasizm chyba nie opierają się na chłodnej kalkulacji. Raczej na jego braku. Ja też jestem jej miłośnikiem, ale w bardziej ideologicznej formie. Po prostu kalkuluję w skali globalnej. Ale jak kto woli.

 

Chłodna kalkulacja jest niezależna od rasizmu itp. Dajmy na to że spotykasz afroamerykanina który coś może Ci zaoferować, będąc rasistą nie trawisz tego osobnika... Ale "zapominając" niechęci możesz coś zyskać, to chyba warto ukryć niechęć.

 

 

 

Nie wspominając o tym, że gardzę niechęcią do inności. I wszystkim co jest tak prymitywnie instynktowne.

 

Tak jak sprawiedliwość na świecie nie istnieje to tak samo tolerancje można wcisnąć pomiędzy baśnie andersena... po co więc udawać?

 

 

 

Och, tym zajmuje się filozofia, etyka i inne takie. I psychologia, chociaż od trochę innej strony.

 

Czy to jest ważne kto lub co się tym zajmuje? Dla mnie efekt jest ten sam, tracisz swoje życie / swoich ludzi ratując coś co tak na prawdę jest dla mnie w chili obecnej bezwartościowe?

Edited by Eternal

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak jak sprawiedliwość na świecie nie istnieje to tak samo tolerancje można wcisnąć pomiędzy baśnie andersena... po co więc udawać?

Matematyka też w twoim znaczeniu tego słowa nie istnieje. A jednak samoloty latają. Bo nawet jak coś jest abstrakcyjnym nieistniejącym pojęciem, to efekty tego mogą być naprawdę ogromne.

 

 

 

Czy to jest ważne kto lub co się tym zajmuje? Dla mnie efekt jest ten sam, tracisz swoje życie / swoich ludzi ratując coś co tak na prawdę jest dla mnie w chili obecnej bezwartościowe?

Hm... Jeżeli dla ciebie życie ludzkie jest bezwartościowe to cóż mam powiedzieć? Smuci mnie to.

 

Ale co do tego, że całkowita tolerancja jest wybitnie racjonalna chyba się zgadzamy. Tak?

 

Edit:

@up Specjalnie zaakcentowałem tamtejsze poglądy większości ludzi i przekaz propagandy. Osobiście nie uważam, jakoby żydzi byli tylko złodziejami.

Edit2: O! Powyższy post diabli wzięli.

Edited by Mordoklapow

Share this post


Link to post
Share on other sites

Matematyka też w twoim znaczeniu tego słowa nie istnieje. A jednak samoloty latają. Bo nawet jak coś jest abstrakcyjnym nieistniejącym pojęciem, to efekty tego mogą być naprawdę ogromne.

How math can be real... If your i's are not real? :^)

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
.

Problem jest jednak inny. To niekoniecznie był aż taki zły człowiek. To po prostu były złe czasy.

 

Zgadzam się, że wpływ sytuacji/otoczenia jest bardzo duży i że w innych warunkach Adolf.H mógłby być normalnym człowiekiem. Jednak złe czasy nie zwalniają nikogo z odpowiedzialności. Zawsze byli dobrzy i źli ludzie, zawsze byli tacy, którzy zachowali by się inaczej. Nieraz spotykałem się z tłumaczeniem złego postępowania trudnym dzieciństwem, trudnymi czasami itd. W Niemczech było mnóstwo ludzi, którzy nie podporządkowali się ogólnej paranoi, więc Hitler też mógł przyhamować.

 

Inna sprawa, że zrzucono na niego więcej niż faktycznie zrobił.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Który mamy rok? Jak długo mnie nie było? Nie wiem ,ale mogę powiedzieć tylko jedno. Przez ten tydzień moja obecność będzie praktycznie 0. Możliwe ,że czasami wejdę podkreślam możliwe ,ale nie oczekujcie bym coś pisał. Dlatego też wklejam to, polecam obejrzeć wszystkie filmiki z tego kanału lun wejść na ich stronę internetową

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Który mamy rok? Jak długo mnie nie było? Nie wiem ,ale mogę powiedzieć tylko jedno. Przez ten tydzień moja obecność będzie praktycznie 0. Możliwe ,że czasami wejdę podkreślam możliwe ,ale nie oczekujcie bym coś pisał. Dlatego też wklejam to, polecam obejrzeć wszystkie filmiki z tego kanału lun wejść na ich stronę internetową

 

2015.

 

A już miałem nadzieję, że będziesz więcej pisał... 

Edited by phoenixswzwr

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znalazłem chwilę na omówienie naprawdę ważnego tematu. Krótko bo z 4 zdania ,ale bardzo ważne.

 

Chyba większość zna psalm 23 . Ludzie czytają go po prosty tak.

"Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną"

albo tak

"Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną"

lub jeszcze inaczej

"Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną"

 

A ja was zachęcam czytajcie ten psalm tak.

"Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną"

 

Mam nadzieje ,że rozumiecie o co mi chodzi. Ten fragment nie ma być czytany "ja się nie ulęknę" tylko "TY JESTEŚ i dlatego się nie ulęknę"

 

Ważne!!!. Czy przyjęliście Jezusa całym sercem ,czy tylko ze względu na tradycję . Jeśli nie przyjąłeś go całym sobą (po prostu ty i ON) to zrób to teraz .

Edited by White Hood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Meh. :v

 

Psalmy to w większości baśnie i opowieści. Ładne są to prawda, ale nadal.

 

Widzisz..nie ma czegoś takiego jak jeden dobry sposób interpretowania tego tekstu. Masz racje, że najważniejsze w tym zdaniu jest to, by pamiętać, że to Bóg daje odwagę do wszelakich czynów. I nieważne czy to będzie kwestia jakiegoś niebezpieczeństwa czy też czegoś tak trywialnego jak np. zagadnie do dziewczyny ^^

Bóg jest miłością. A odwaga raczej musi być w miłości. Chociażby po to by powiedzieć ,,tak jestem wierzący, ufam Jezusowi,, ;)

 

Po za tym można przyjąć Jezusa z względu na tradycje, co robi chyba większość polaków, albo dlatego ponieważ człowiek wierzy, że Bóg go lepiej poprowadzi przez życie niż on sam. 

Edited by Sttark

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Po za tym można przyjąć Jezusa z względu na tradycje, co robi chyba większość polaków, albo dlatego ponieważ człowiek wierzy, że Bóg go lepiej poprowadzi przez życie niż on sam.

Ludzie przyjmują tradycje ,nie Boga.Tkwią w starym przymierzu .Przyjmują system religijny i jakoś mało mają ufności. Nie wierzą ,że Bóg może coś zrobić , nie wierzą ,że jest blisko. Oczywiście to tyczy się ludzi których znam, a znam ich wielu.

 

 

Psalmy to w większości baśnie i opowieści. Ładne są to prawda, ale nadal.

Psalm to psalm. Po prostu pieśń wychwalająca Pana.

Edited by White Hood

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Ludzie przyjmują tradycje ,nie Boga.Tkwią w starym przymierzu .Przyjmują system religijny i jakoś mało mają ufności. Nie wierzą ,że Bóg może coś zrobić , nie wierzą ,że jest blisko. Oczywiście to tyczy się ludzi których znam, a znam ich wielu.

Wybacz, ale wątpię byś znał ich na tyle by ocenić ich relacje z Bogiem. Bądź co bądź to bardzo osobista sprawa :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Wybacz, ale wątpię byś znał ich na tyle by ocenić ich relacje z Bogiem. Bądź co bądź to bardzo osobista sprawa

Powiem tak kiedy spotykasz się z człowiekiem w którego życiu Bóg faktycznie działa to czujesz to. Czujesz tą więź. Moi znajomi lubią jasełka i święta ,ale jak mówisz im ,że Bóg działa ono odpowiadają coś w stylu "Bóg ,jaki Bóg"? Chodzę do "kościoła" bo rodzina chodzi .Znam też ludzi którzy w niedziele ubiorą się bardzo ładnie ,zajmą pierwsze miejsce w "kościele" i przez 1h udają świętych ,a przez resztę tygodnia grzeszą ile wlezie.Ja nie mówię ,że nie wierzą ,ale... Dlatego wole przebywać z ateistami ,ale takimi normalnymi a nie "Boga nie ma bo nie" Najfajniej jest oczywiście wśród oddanych Bogu.

Edited by White Hood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tu akurat zgodzę się w 100%! Gdyby nie ateiści nigdy nie zainteresował bym się swoją wiarą na poważnie. Do końca bym wierzył w kk, nie uwzględniając i nie zastawiając się nad niczym innym. Nie badał bym innych poglądów, grup, teorii, nie zainteresował bym się Biblią z bardziej ,,historycznego,, punktu widzenia. Dla mnie dużo ateistów to osoby poszukujące Boga w dzisiejszym świecie. Oczywiście nie wszyscy, są wśród nich osoby, które próbują tylko dyskredytować wiernych obrażając ich na każdym kroku. Ale hej..tacy ludzie już są. I to po obydwu stronach ,,barykady,,. Tak czy inaczej mam nadzieje, że znajdą Boga przed śmiercią. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro mówicie o ateistach, to ja tu zostawię zdjęcie pewnego genialnego polskiego lekarza.

1267628165_by_bobcarling_600.jpg

Edited by Branthos
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak widzę temat przeszedł na bardziej lub mniej znane słowa ateistów. Pozwolę sobie zacytować, polskiego wybitnego neurobiologa, prof. Jerzego Vetulaniego.

 

Jestem ateistą. Ale mówię to jako Jerzy Vetulani, a nie jako naukowiec. Jako naukowiec bowiem nie mam prawa wypowiadać się o istnieniu czy nie istnieniu boga ani nikomu w tej materii czegokolwiek sugerować. Dopóki nauka nie ma odpowiednich narzędzi, nie powinna nawet próbować odpowiadać na pytanie o istnienie Boga.

 

Szkoda, że sporej części porządnych ateistów reputację niszczy grupa idiotów, traktujących swoje przekonania jako lek na kompleksy i niską samoocenę. Oczywiście w prawie każdym ugrupowaniu tacy ludzie się znajdą. Najgorsze jest jednak to, że to właśnie oni najgłośniej krzyczą.

 

Edit: Zapomniałem napisać źródła: Jerzy Vetulani, Maria Mazurek Bez ograniczeń. Jak rządzi nami mózg. (2015)

Edited by Mordoklapow
  • Upvote 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Oczywiście w prawie każdym ugrupowaniu tacy ludzie się znajdą. Najgorsze jest jednak to, że to właśnie oni najgłośniej krzyczą.

Oj tak i zazwyczaj ,jeżeli nie zawsze jest to zdecydowana większość.

Share this post


Link to post
Share on other sites


Oj tak i zazwyczaj ,jeżeli nie zawsze jest to zdecydowana większość.

Właściwie to wydaje mi się że nie. Największym problemem jest to, że oni najgłośniej krzyczą, przez co ich najlepiej słychać i widać. Człowiek, ponieważ widzi ich stosunkowo często, zaczyna przypisywać ich cechy całej grupie. Ale co tam, spróbujemy pobawić się statystykami. I uczepmy się tych nieszczęsnych ateistów. Ile znajduje się w np. internecie takich krzykaczy? Sporo, może np. z 15000. Wyobraź sobie 15000 ateistów walecznie walczących w klasycznych gównoburzach, postujących gify z Janem Pawłem II czy uważających że 99% księży to pedofile. Liczbę tą przeszacowałem dość mocno, jest to bowiem liczba polubień strony na facebooku "Nowy ateizm". Jest to największa grupa tego typu i jeżeli istnieje jakaś przesłanka wskazująca na błędne oszacowanie, proszę o zwrócenie mi uwagi.

Teraz powołam się na dane stąd : http://en.wikipedia.org/wiki/Religion_in_Europe . 5%. W przybliżeniu tyle w 2010 roku było ateistów w Polsce. Daje to prawie 2 mln ludzi wyznających ten światopogląd. I tych krzykaczy jest mniej niż 1%! Szczerze mówiąc, sam jestem zaskoczony.

 

Można mnożyć podobne przypadki. Np. z Korwinistami, czy ogółem z przedstawicielami konkretnych ugrupowań politycznych. Nie mam zamiaru jednak tego rozstrząsywać, gdyż boję się o przyszłość tego tematu.

 

Należy jeszcze zwrócić uwagę na to, że jednym z największych problemów dla Homo Sapiens jest właśnie tworzenie statystyk i oszacowań bez danych statystycznych. Po drodze jest tyle różnych pułapek w które wpadamy, że zazwyczaj wynik wychodzi całkowicie błędny. Jako ciekawostkę powiem, że Daniel Kahneman dostał nagrodę nobla w dziedzinie ekonomii właśnie za zaskakujące wyniki w badaniach psychologicznych na ten temat.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites


Jestem ateistą. Ale mówię to jako Jerzy Vetulani, a nie jako naukowiec. Jako naukowiec bowiem nie mam prawa wypowiadać się o istnieniu czy nie istnieniu boga ani nikomu w tej materii czegokolwiek sugerować. Dopóki nauka nie ma odpowiednich narzędzi, nie powinna nawet próbować odpowiadać na pytanie o istnienie Boga.
 

Szkoda, że sporej części porządnych ateistów reputację niszczy grupa idiotów, traktujących swoje przekonania jako lek na kompleksy i niską samoocenę. Oczywiście w prawie każdym ugrupowaniu tacy ludzie się znajdą. Najgorsze jest jednak to, że to właśnie oni najgłośniej krzyczą.

Kto? Powiedz mi, kto tak prześladuje biednych chrześcijan? Jacy to podli ateusze mają czelność krytykować religię z pozycji naukowca? Hawking, Dawkins? Jak dla mnie nauka rzeczywiście nie powinna się zajmować niefalsyfikowalnymi rzeczami, ale problem z religią to nie tylko kwestia tego czy Bóg istnieje czy nie. Religia jest zjawiskiem społecznym, które istnieje z całą pewnością i nie jest zjawiskiem pozytywnym. Tego, czy filozoficzny Bóg istnieje, nie zbadasz, za to jak najbardziej można badać ludzkie zachowania. Można próbować wyjaśniać przyczyny dla których ludzie wierzą w Boga. Oczywiście nie da się udowodnić tego, że Bóg nie istnieje, przecież nawet taki Dawkins zdaje sobie z tego sprawę. Ale prawdą jest że nauka wypiera religię, jeśli chodzi o wyjaśnianie praw rządzących wszechświatem. Można z tego wyciągnąć wnioski. Każdy ma prawo przekonywania do własnych.

 

A może po prostu miałeś na myśli tylko jakichś gimbusów z neta... Jeśli tak to zwracam honor. Takich sporo miałem okazję poznać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Religia jest zjawiskiem społecznym, które istnieje z całą pewnością i nie jest zjawiskiem pozytywnym.

 

Wyjaśnij dlaczego tak sądzisz? Dlaczego jest niepozytywna?

Edited by Grento
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...