Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Recommended Posts

Mogę prosić byś pisał trochę delikatniej, bo temat zamkną.

Jasna sprawa.

 

Wiem że to co tu piszę, nie jest zbyt miłe, dlatego na początku nie miałem zamiaru włączać się do dyskusji, ale już ciężko mi było nie skomentować

Share this post


Link to post
Share on other sites

W szczególności oczywiście przez katoli.

Jak nie zaczniesz się zachowywać w tym temacie i nie bedziesz używać normalnych wyrażeń, oraz zaczniesz ograniczać uogólnień, to szybko wylecisz z tego tematu, który póki co trzyma poziom nawet przy obecności ateisty.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites


Co? Wiesz zdaje mi się ,że to nie jest grzech.

 

No jak to? Przecież tylu księży się za tym odpowiada. To co w końcu jest prawdą w tej kwestii (czy nie chodzenie do kościoła to grzech)? Mam posłuchać sumienia? Sumienie mówi nam to, co zostało już nam wmówione. Przecież ktoś, kto został nauczony od dziecka, aby kraść lub zabijać, to nie będzie mieć wyrzutów sumienia, bo to dla niego normalka. To znaczy, że nie ma grzechu? A jednak w przykazaniach jest coś całkiem innego! Sumienie to głos Boga? W takim razie ten głos dla każdego jest inny. To jestem w stanie zrozumieć, bo każdy jest przecież inny. No ale głos sumienia, który milczy, kiedy ktoś taki morduję drugą osobę? I jak się w czymś takim odnaleźć?

 


Jest też wielu którzy przez cierpienie zaczęli pomagać. To prawda cierpienie nie uszlachetnia ,ale jednak czyni silniejszym jeśli zrozumiesz jego sens.

 

Hm, masz rację, Bracie Białych Kapturów. Rzeczywiście tak czasem jest, jak np: bogacz posmakuje głodu, to całkiem inaczej patrzy na biednych. Jednak nie do końca się zgodzę. 

Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu… Nikomu złem za złe nie odpłacajcie. Starajcie się dobrze czynić wobec wszystkich ludzi!… Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj (Rz 12)

 

W takim razie, czy cierpienie jest dobre? Czy trzeba kogoś udupić, żeby cierpiał i stał się dobry? Wedle tego fragmentu, powinniśmy pokazywać złu dobro, jakie płyną z tego korzyści i otoczyć to zło miłością, aby samo nią przesiąknęło. I tak powinno się robić, według tego fragmentu.

 

Ja uważam, że wcale tak pięknie nie jest. Jest to wspaniałe w teorii, podobnie jak w komunizm, który w teorii także wydaję się być najwspanialszym ustrojem, a wszyscy wiemy, co z tego wynikło. Moje myślenie może wydaję się być bezwzględne, jednak skuteczne. Żyjemy w takim świecie, gdzie nie ma nic za darmo. Trzeba przede wszystkim dążyć do dobra. Są na to różne sposoby. Okazując sobie dobroć i miłość można zarazić tym innych. Nawet drobne gesty mogą uszczęśliwić na resztę dnia takiego człowieka, który w związku z tym postanowi pomóc innemu człowiekowi. Tworzy się efekt domina. Czasami jednak to domino zatrzyma się na zbyt ociężałym klocku. Wtedy należy wyciąć to jak nowotwór, zanim się rozmnoży. Człowiek jest istotą i złą i dobrą. Czasem to zło zniczy dobro i trzeba sięgnąć po broń ostateczną. Niestety, po drodze do lepszego świata napotka się wiele podobnych przeszkód. Na dobro nie zawsze łatwo się zdobyć w obliczu dzisiejszych patologii. Dobro kosztuję srogą cenę.

 

Jednak w odniesieniu do cierpienia i wzięcia krzyż na swe ramiona: według mnie to jest bezsensowne. Dlaczego Bóg, najwyższa i najczystsza Miłość ma patrzeć z dumą na krzywdę innych? Gdyby tylko chciał, to zło zniknęłoby w mniej niż mgnieniu oka! A tak to na co dzień wygrywa zło. Dlatego chociaż w filmach ludzie chcę zobaczyć jak wygrywa dobro. Po co jeszcze bardziej chrześcijanie mają się podkładać i nadstawiać policzek?

 


W kodeksie karnym są. Powinny w trybie natychmiastowym zostać usunięte albo zmodyfikowane, ponieważ to jak są nadużywane przechodzi ludzkie pojęcie (a przynajmniej moje). W szczególności oczywiście przez katoli.

 

Ciekawy jestem, czy tak samo się zbuntujesz, jak sforsują ustawę, w której nie będzie można mówić źle o homoseksualistach? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Ciekawy jestem, czy tak samo się zbuntujesz, jak sforsują ustawę, w której nie będzie można mówić źle o homoseksualistach? 

 

Problem w tym, że pod obrazę uczuć religijnych można podciągnąć bardzo wiele. Lewackie rządy w Niemczech uznały że krzyże mogą urazić uczucia muzułmanów, więc kazano je pozdejmować ze ścian w szkołach. Oczywiście muzułmanom krzyż w niczym nie przeszkadza, ale Merkel przecież wie lepiej co ich obraża, a co nie.

 

Sprawa jest więc delikatna, całkowite zniesienie kar za tego typu zachowania, powoduje takie efekty jak we Francji (chyba każdy wie, o co chodzi). Zbyt ostre kary i niejasne prawo zaś prowadzi do nadużyć. Choć fakt faktem, że w Arabii Saudyjskiej panuje dzięki temu większy porządek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przepraszam bardzo, ale czy możecie się przestać kłócić? Nie chciałabym by ten temat zamknięto więc proponuję powściągnąć swoje języki, nie wyzywać od katoli, nie sprzeczać się niepotrzebnie i GRZECZNIE ORAZ SPOKOJNIE wyrażać swoje zdanie na temat tego, co napisał AUTOR wątku. Dziękuję. 

Edited by Uszatka
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak nie zaczniesz się zachowywać w tym temacie i nie bedziesz używać normalnych wyrażeń, oraz zaczniesz ograniczać uogólnień, to szybko wylecisz z tego tematu, który póki co trzyma poziom nawet przy obecności ateisty.

 

Prawdę mówi. Myślałem, że o to chrześcijanom chodzi :v

 

Prawdopodobnie dlatego, że taki jest Jezus. Zaś co do Boga - bluźnierstwo.

 

Oskarżanie niewierzących o bluźnierstwo to właśnie przejaw fanatyzmu.

 

Ale że ja konwertyta?

 

Tego nie mówiłem, ale w pewnym sensie tak. Pamiętam jak o tym całym kursie alfa mówiłeś, domyślam się, że raczej to większy wpływ miało na twoją wiarę niż wychowanie.

 

Tylko powiedź mi co to znaczy wojujący ateista. Nie rozumiem czegoś takiego , walczysz przeciw czemu?

A i kreacjonizm to taka sama nauka jak Big-bang.

Nauka-Neguj wszystko , sprawdzaj to i dąż do prawdy. Przynajmniej ja mam taką definicje

To że ja zacząłem tu pisać to też był głos Boga. Kiedyś miałem okazje mówić o Bogu do większej liczy osób, ale Bóg mi pokazał "Nie ,dziś nie będziesz mówił".

 

Walczę z bezmyślnym kultem, z wiedzą tajemną, New Age, podróżami astralnymi (zaskoczony?)... W tym wątku raczej tylko z bezmyślnym kultem. Bo to właściwie jest jedyny problem z religią, który dotyczy również ludzi, którzy nie chcieliby jej w swoim życiu. Gdyby ludzie zamiast czcić Boga po prostu starali się być dobrymi ludźmi i nie narzucali swojej moralności innym, z pewnością świat byłby lepszy. Nikt nie nakazuje katolikom przeprowadzania in vitro, aborcji, zmiany płci (well, ja też bym płci nie zmienił, ale jeśli ktoś uważa, że tego potrzebuje, to jego sprawa), tymczasem oni najchętniej zakazaliby tych rzeczy wszystkim. I w pewnym sensie ich rozumiem, kto się godzi na zabijanie dzieci? Problem w tym, że nie wszyscy uważają embrion czy płód za drugą osobę. Moim zdaniem ich status zależy przede wszystkim od woli matki. Aborcja nie powinna być zakazana, ale co innego doprowadzenie matki do utraty dziecka, na które oczekiwała.

 

Obawiam się, że twoja definicja nauki jest trochę nieadekwatna do dzisiejszych czasów. Dzisiaj jeden człowiek nie jest w stanie być omnibusem. Jako naukowcy również musimy mieć zaufanie do ludzi, którzy specjalizują się w innych dziedzinach. Dzisiaj nauka jest pewnym rodzajem autorytetu, niestety. Wymiana informacji między specjalistami, a zwykłymi ludźmi (w tym naukowcami z innych dziedzin) nie nadąża za rozwojem wiedzy. Jest to wykorzystywane przez różnych ludzi, od szeregowych szarlatanów, do wielkich korporacji. I łatwo jest o zamęt. Nauce brakuje dobrych specjalistów od PR. Często z rzetelną wiedzą wygrywają specjaliści od manipulowania tłumem. Poza tym, tu nie obowiązuje zasada "Kto nie z nami ten przeciwko nam". Czasami jedna osoba czy organizacja może opowiadać się zarówno po stronie nauki jak i antynauki. Chociażby taki Greenpeace, który jest za walką ze zmianami klimatu, ale przeciwko wykorzystywaniu GMO.

 

Poznałem człowiek będąc nad morzem. Wszystko fajnie pięknie ,widać było ,że człowiek pełnym sobą żyje . Któregoś dnia Bóg do mnie mówi ,że ten człowiek ma w sobie demona. Ja mówię do niego "Słuchaj stary ty masz koszmary , masz wrażenie jakby ktoś cię śledził ,kątem oka widzisz "postać" Od mi mówi "Skąd wiesz" "A no bo Bóg mi powiedział" On taki zdziwiony ,a ja się go pytam czy mogę się za niego pomodlić. Zrobiłem to i w Imieniu Jezusa kazałem odejść temu "duchowi". Na początku nic się nie działo .Potem dzwoni do mnie po dwóch tygodniach i mówi ,że to niesamowite bo koszmary i to wszystko inne zniknęło. Jeszcze wiele miałem takich rozmów. Jednak mało uwierzyło w Jezusa nawet po czymś takim . Starali to sobie jakoś wyjaśnić.

 

Jedyne w co nie jestem w stanie uwierzyć, to że wiedziałeś o jego koszmarach tylko dlatego, że Bóg ci o tym powiedział. Może po prostu masz dobrą intuicję i podejrzewałeś, że może mieć koszmary? Natomiast przez sugestię jak najbardziej można pozbyć się koszmarów. Śmiem twierdzić, że i ja bym tak potrafił... Ale to się kłóciłoby się z moimi zasadami, chyba, że bym po jakimś czasie mu powiedział, że tak naprawdę nic nie zrobiłem, a on po prostu uwierzył, że coś robię z jego koszmarami. 

Jeszcze mi brakuje w tej historii informacji, czy te koszmary się ciągnęły od dłuższego czasu, czy nie. Jeśli np. miał je od tygodnia i po tygodniu przeszło, a zadzwonił do ciebie po tygodniu bez koszmarów, to nie zadziałała żadna sugestia. Oczywiście, tylko tu spekuluję, bo nie wiem, jak to dokładnie było.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawy jestem, czy tak samo się zbuntujesz, jak sforsują ustawę, w której nie będzie można mówić źle o homoseksualistach?

Trudno, trzeba będzie to zaakceptować. Mimo wszystko to również są ludzie i muszą się swoich praw domagać.

 

 

 

Jak nie zaczniesz się zachowywać w tym temacie i nie bedziesz używać normalnych wyrażeń, oraz zaczniesz ograniczać uogólnień, to szybko wylecisz z tego tematu, który póki co trzyma poziom nawet przy obecności ateisty.

 

Katol to nie tylko pogardliwe określenie wyznawcy kościoła Rzymsko-katolickiego. Jedyną osobą, która uogólniła byłeś TY. Określenie bardziej odnosi się do nietolerancyjnego, głuchego na argumenty człowieka, który zapatrzony jest Boga i zasłania się nim w każdej możliwej sytuacji. O takich ludzi mi chodziło.

 

Małe sprostowanie: Nie mam jak z tematu wylecieć, co najwyżej punkty mogę dostać.

 

EDIT:

 

Dobrze Uszatko, jak sobie życzysz. Nie będę dalej oliwy do ognia dolewał.

Edited by Egzekutor Garin
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Jedyne w co nie jestem w stanie uwierzyć, to że wiedziałeś o jego koszmarach tylko dlatego, że Bóg ci o tym powiedział. Może po prostu masz dobrą intuicję i podejrzewałeś, że może mieć koszmary? Natomiast przez sugestię jak najbardziej można pozbyć się koszmarów. Śmiem twierdzić, że i ja bym tak potrafił... Ale to się kłóciłoby się z moimi zasadami, chyba, że bym po jakimś czasie mu powiedział, że tak naprawdę nic nie zrobiłem, a on po prostu uwierzył, że coś robię z jego koszmarami. 

Jeszcze mi brakuje w tej historii informacji, czy te koszmary się ciągnęły od dłuższego czasu, czy nie. Jeśli np. miał je od tygodnia i po tygodniu przeszło, a zadzwonił do ciebie po tygodniu bez koszmarów, to nie zadziałała żadna sugestia. Oczywiście, tylko tu spekuluję, bo nie wiem, jak to dokładnie było.

W jego przypadku nie pamiętam jak było. Z tego co piszesz wynika ,że muszę mieć niesamowicie dobrą intuicję bo zdarzało mi się to wielokrotnie. Znam ludzi którzy nie mogli mieć dzieci.Z medycznego punktu widzenia ,a mimo to mają(wiem ,że takie sytuacje się zdarzają więc argument średni). Znam ludzi którzy w imieniu Jezusa uleczyli ich, czy to jakieś przewlekłe migreny czy nawet nowotwór.

Pamiętam jak któregoś dnia miałem zamiar z przyjacielem pojechać nad jezioro. On właśnie przyjechał z Anglii więc poprzedniego dnia musieliśmy rozruszać autko. Następnego dnia już mieliśmy wsiadać ,ale usłyszałem głos "Sprawdź koła". Powiem ci tak ,jakbyśmy wtedy wsiedli i pojechali to nie wiem czy bym teraz z wami pisał. Koło było osadzone na 2 śrubach z tym że 1 dało się wyjąć ręką. To było przednie koło. Jak nie wiecie co by się stało to zapytajcie się kogoś kto się tym zajmuje. To wygląda na zbieg okoliczności i może na intuicje ,ale ja w życiu miałem zbyt dużo takich zbiegów okoliczności. Ja też w to nie wierzyłem puki nie stało się to częścią życia.

.

 

I w pewnym sensie ich rozumiem, kto się godzi na zabijanie dzieci? Problem w tym, że nie wszyscy uważają embrion czy płód za drugą osobę

 

I zgadzam się z tym ,że nie wszyscy ludzie uważają embrion za człowieka i z tym się mogę zgodzić. Tylko że ten embrion w późniejszej fazie będzie człowiekiem . Możesz zabić embrion ale równocześnie zabijesz to czym mógł się stać.

 

Zgadzam się z tobą jeśli chodzi o naukę . Ja osobiście uwielbiam naukę i nic nie biorę za dobrą monetę. W tym jest też problem bo wszystko trzeba sprawdzać a to zajmuje czas i to bardzo dużo.I zawsze chce być w tym uczciwy. Nie będę mówił ,że jakiś gość odkrył np Arkę Noego bo to chrześcijanin . Jeśli chce bym w to uwierzył niech da mi dowody.

 

Walczę z bezmyślnym kultem, z wiedzą tajemną, New Age, podróżami astralnymi

 

 

A ja z religijnością i przymusem która nie szerzy miłości ani poznania tylko robi z Boga jakąś maszynę . Chrystus przyszedł by dać wolność a nie ucisk(Już to chyba pisałem)

"Wszystko wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko wolno, ale nie wszystko buduje." 1 List do Koryntian 10:23

Ale

Przeczytajcie List do Rzymian rozdział 6

Najlepiej oczywiście przeczytać cały.

 

 

Walczę też o to by zgromadzenia były takie jak kiedyś , gdzie wszyscy są równi każdy każdego zna i kocha .Takie by kościół poszedł w miasto i pomagał ludziom. Wadziłem ,że są kościoły gdzie wyrzuca się ludzi tylko dla tego ,że ktoś nie zgadza się z pastorem . Co to ma być. Jest w Biblii tekst o zakwasie ,ale tu chodzi o kogoś kto naprawdę sieje zgorszenie.

Edited by White Hood

Share this post


Link to post
Share on other sites


Trudno, trzeba będzie to zaakceptować. Mimo wszystko to również są ludzie i muszą się swoich praw domagać.

 

Praw? Chyba przywilejów. Wszyscy im teraz nadskakują, a Ci tylko to wykorzystują dla garstki osób. Ale dobra, niech Ci będzie. Jednak ja nie podzielam ani trochę tego zdania.

 


Walczę też o to by zgromadzenia były takie jak kiedyś , gdzie wszyscy są równi każdy każdego zna i kocha .Takie by kościół poszedł w miasto i pomagał ludziom. Wadziłem ,że są kościoły gdzie wyrzuca się ludzi tylko dla tego ,że ktoś nie zgadza się z pastorem . Co to ma być. Jest w Biblii tekst o zakwasie ,ale tu chodzi o kogoś kto naprawdę sieje zgorszenie.

 

Wydaję mi się, że dzisiaj Kościół znacznie odbiega od tego, czym pierwotnie miał być. Znam paru fajnych księży, jednak oprócz nich jest cała rzesza fanatyków, którzy sieją propagandę i wszędzie widzą szatana. Krytykują wszystko, co IM się nie spodoba, przez co mam wrażenie, że tak naprawdę poświęcają więcej uwagi szatanowi i ich jakieś tam "heroicznej" walce z samym władcą ciemność, niż Bogu i bliźniemu. Ogłupiają starszych ludzi w tym Radiu Maryja. Ponadto za bardzo mieszają się do polityki i wspierają PiS, a dodatkowo bardzo lubią pieniądze. Oj bardzo! Koszyczek zawsze stoi obok głowy Pana Jezusa, kiedy szło się całować ten krzyż. Wkurza mnie to. Tak samo zachowanie niektórych księży.

 

Niedawno mój małoletni kuzyn opowiadał, jak to go jakiś nawiedzony proboszcz zbeształ, bo nie przyszedł na chór z powodu choroby. I to bardzo chamsko go opieprzył. I gdzie tu można doszukać się jakiś wzorców? Gdzie tu Pan Jezus? Serio, ja się nie dziwię ludziom, że nie chodzą od kościoła i porzucają wiarę przez takich... przez takich ooo! Dobrze, że chociaż papież wydaję się w porządku. No ale Kościół to nie sam papież.

Share this post


Link to post
Share on other sites


Walczę też o to by zgromadzenia były takie jak kiedyś , gdzie wszyscy są równi każdy każdego zna i kocha .Takie by kościół poszedł w miasto i pomagał ludziom. Wadziłem ,że są kościoły gdzie wyrzuca się ludzi tylko dla tego ,że ktoś nie zgadza się z pastorem . Co to ma być. Jest w Biblii tekst o zakwasie ,ale tu chodzi o kogoś kto naprawdę sieje zgorszenie.

W Biblii Bóg nakazał za to ukamienować człowieka, który zbierał drewno w szabat, to dopiero zgorszenie (Lb 15)... Myślę, że przy tym wywalenie kogoś z wspólnoty to błahostka. Oczywiście, później w Nowym Testamencie Jezus powiedział, że szabat jest dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Ale w takim razie dlaczego zbieracz drewna został ukamienowany? 


A ja z religijnością i przymusem która nie szerzy miłości ani poznania tylko robi z Boga jakąś maszynę . Chrystus przyszedł by dać wolność a nie ucisk(Już to chyba pisałem)

Co w takim razie sądzisz o chrzeczeniu niemowląt i lekcji katechezy w szkołach i przedszkolach?

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

No ale Kościół to nie sam papież.

Kościół to wszyscy. Nie ma podziału na większych i mniejszych . Jeśli w jesteś w kościele i nie czujesz się jakby był w rodzinie to coś jest nie tak.

 

 

Ale w takim razie dlaczego zbieracz drewna został ukamienowany?

Musiałbym przewertować żeby ci dokładnie powiedzieć. Zrobię to ,ale nie teraz.

 

 

Co w takim razie sądzisz o chrzeczeniu niemowląt i lekcji katechezy w szkołach i przedszkolach?

Co do chrztu niemowląt jestem przeciwny. Jeśli chodzi o katechezę w szkołach to większość ludzi w Polsce to rzymscy katolicy  więc nie widzę problemu. Ale oczywiście nie może być przymusu. Powinna być możliwość przesłania podatku na lekcje religii albo etyki jeśli już koniecznie muszą być w szkołach.

 

 

To oczywiście moje zdanie. Nie mam prawa decydować za rodziców w kwestii tego jak go wychowują.

Edited by White Hood

Share this post


Link to post
Share on other sites

A teraz ,może mi ktoś wyjaśnić dlaczego klęka się przed obrazami i rzeźbami? I często ludzie modlą się np do Miriam "proszę uzdrów mnie". Jeśli to miało by być wstawiennictwo to powinno być coś pokroju "Słuchaj Miriam czy mogła byś się za mnie pomodlić i prosić żeby Bóg mnie uzdrowił" czy coś w tym stylu.

 

Obrazy i figury są tylko po to by wiedzieć jak wyglądali święci. To wszystko było bardziej potrzebne, kiedy czytanie było umiejętnością nielicznych. Tą samą rolę spełniają witraże - to jak "czytanie" książki przez dziecko które nie umie czytać - szuka obrazków i to na nich bazuje swoją wiedzę. :D

 

Zaś modlenie się "do" świętych to nic innego jak uproszczenie. Chemik świetnie to tłumaczy w spoilerze odnośnie pośrednictwa między Bogiem a człowiekiem. Modlimy się do Boga przez świętych, nie do świętych. To popularny błąd logiczny.

 

 

 

(Ale po co te "herezje" i "bluźnisz" to ja nie wiem)

By mu uświadomić, że być może nieświadomie (w co trudno mi uwierzyć) prowokuje i robi szkodę.

Jednak w odniesieniu do cierpienia i wzięcia krzyż na swe ramiona: według mnie to jest bezsensowne. Dlaczego Bóg, najwyższa i najczystsza Miłość ma patrzeć z dumą na krzywdę innych?

Jezus powiedział by wziąć swój krzyż i iść. Być jak on. Być dobrym, za zło dobrem odpłacać. Nie bać się i nie wstydzić się wiary, a w razie czego - umierać za Niego. To nasze poświęcenie, które sprawia, że drzwi Nieba są otwarte.

 

Gdyby tylko chciał, to zło zniknęłoby w mniej niż mgnieniu oka!

I jaki sens miałaby wiara bez żadnych trudności? Bez niczego co utrudnia drogę i sprawia, że Niebo nie jest czymś powszednim, a mimo wszystko dla tych, którzy na nie zasłużyli?

 

Oskarżanie niewierzących o bluźnierstwo to właśnie przejaw fanatyzmu.

Wyszczególniam gdzie się zapędzasz i gdzie prowokujesz niezdrowe reakcje.

 

Tego nie mówiłem, ale w pewnym sensie tak. Pamiętam jak o tym całym kursie alfa mówiłeś, domyślam się, że raczej to większy wpływ miało na twoją wiarę niż wychowanie.

Tak, jednak nigdzie nie zmieniałem wyznania ani religii. Tym zaś jest konwersja - zmianą wiary bądź religii.

 

W tym wątku raczej tylko z bezmyślnym kultem. Bo to właściwie jest jedyny problem z religią, który dotyczy również ludzi, którzy nie chcieliby jej w swoim życiu.

Zły adres. Sam tu przyszedłeś i mówisz, że nie chcesz religii. Powtarzam - wszedłeś do religijnego wątku.

 

Gdyby ludzie zamiast czcić Boga po prostu starali się być dobrymi ludźmi i nie narzucali swojej moralności innym, z pewnością świat byłby lepszy.

Tu chodzi o coś więcej niż o bycie "dobrym" na ziemi. Życie po śmierci na przykład. Zbawienie od wiecznego potępienia. Wiesz, takie tam nic nie znaczące bzdety.

 

Nikt nie nakazuje katolikom przeprowadzania in vitro, aborcji, zmiany płci (well, ja też bym płci nie zmienił, ale jeśli ktoś uważa, że tego potrzebuje, to jego sprawa), tymczasem oni najchętniej zakazaliby tych rzeczy wszystkim.

Ponieważ wiemy, że należy szanować każde życie, nawet te, które dopiero rozwija się pod postacią zygoty. Uważamy też, że należy uszanować wolę Boga zrobienia z ciebie faceta czy kobiety. To zaś czego się ktoś naczytał w necie i w ile płci wierzy, zasługuje na potępienie jako coś, co nie pochodzi od Boga i nie prowadzi do zbawienia.

 

masz dobrą intuicję

Czym jest intuicja? Ateista i wierzy w takie irracjonalne rzeczy?

 

Katol to nie tylko pogardliwe określenie wyznawcy kościoła Rzymsko-katolickiego.

A kogo jeszcze?

 

A ja z religijnością i przymusem która nie szerzy miłości ani poznania tylko robi z Boga jakąś maszynę .

Przykro mi, że tak odbierasz religię, której mimo wszystko członkiem jesteś, włączony przez chrzest.

 

akie by kościół poszedł w miasto i pomagał ludziom.

Caritas i inne organizacje charytatywne się nie liczą. Działalność księży też. Cóż...

 

Wadziłem ,że są kościoły gdzie wyrzuca się ludzi tylko dla tego ,że ktoś nie zgadza się z pastorem .

Ech ci protestanci.

 

Co to ma być.

PRawdopodobnie stara, dobra ekskomunika. wykluczenie z kościoła. Nieobca apostołom i pierwszym kościołom.

 

Wydaję mi się, że dzisiaj Kościół znacznie odbiega od tego, czym pierwotnie miał być. Znam paru fajnych księży, jednak oprócz nich jest cała rzesza fanatyków, którzy sieją propagandę i wszędzie widzą szatana. Krytykują wszystko, co IM się nie spodoba, przez co mam wrażenie, że tak naprawdę poświęcają więcej uwagi szatanowi i ich jakieś tam "heroicznej" walce z samym władcą ciemność, niż Bogu i bliźniemu.

No tak, bo przecież gość który spędził w seminarium kilka lat zgłębiając tajniki teologii i poznając nauki jest niewart jakiegokolwiek zaufania w kwestii... teologii.

 

Ogłupiają starszych ludzi w tym Radiu Maryja. Ponadto za bardzo mieszają się do polityki i wspierają PiS, a dodatkowo bardzo lubią pieniądze. Oj bardzo!

Dowody! Żądam dowodów! ^^

 

Koszyczek zawsze stoi obok głowy Pana Jezusa, kiedy szło się całować ten krzyż.

Nie łaska jednak zauważyć, że ofiary idą na utrzymanie parafii, czasem na KUL, a ta zaś w Wielki Piątek na utrzymanie Bazyliki Grobu Pańskiego w Jerozolimie?

 

Niedawno mój małoletni kuzyn opowiadał, jak to go jakiś nawiedzony proboszcz zbeształ, bo nie przyszedł na chór z powodu choroby. I to bardzo chamsko go opieprzył. I gdzie tu można doszukać się jakiś wzorców? Gdzie tu Pan Jezus? Serio, ja się nie dziwię ludziom, że nie chodzą od kościoła i porzucają wiarę przez takich... przez takich ooo!

Ksiądz proboszcz okazuje się chujem? Rozciągnij winę na wszystkich księży. Bo tak lepiej. :T

 

W Biblii Bóg nakazał za to ukamienować człowieka, który zbierał drewno w szabat, to dopiero zgorszenie (Lb 15)... Myślę, że przy tym wywalenie kogoś z wspólnoty to błahostka. Oczywiście, później w Nowym Testamencie Jezus powiedział, że szabat jest dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Ale w takim razie dlaczego zbieracz drewna został ukamienowany?

Boży plan. Nie dla twojej wiadomości. Poza tym prawo jest po to by je przestrzegać. Nie przestrzegasz? Jesteś karany.

 

Nie ma podziału na większych i mniejszych

Hierarchia zaś jest. I to potrzebna. Edited by Cygnus olor
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites


Kościół to wszyscy. Nie ma podziału na większych i mniejszych . Jeśli w jesteś w kościele i nie czujesz się jakby był w rodzinie to coś jest nie tak.

 

Może w teorii, ale ekscelencje mają się bardzo dobrze mimo wszystko. Jest podział na tych niższych dostojników Kościoła i wyższych. A tak poza tym - jaka rodzina? Przecież ludzie w ogóle siebie nie znają w tej "rodzinie" i są dla siebie obojętni. Co to za rodzina?

 


I jaki sens miałaby wiara bez żadnych trudności? Bez niczego co utrudnia drogę i sprawia, że Niebo nie jest czymś powszednim, a mimo wszystko dla tych, którzy na nie zasłużyli?

 

Zaraz zaraz... to trochę brzmi tak, jakby te wszystkie trudności miał odrzucić iluś tam ludzi, a pozostałych przyjąć. Wow... coś tu jest nie tak. Bóg już wie, czy ktoś obleje ten egzamin, czy nie. Niepotrzebnie wodzi nas za nos. Zamiast mówić ciągle o jakieś agonii, wystarczyłoby wspomnieć o tym, że trzeba być dobrym człowiekiem, a nie tylko cierpieć i chwalić się tym "cierpieniem" na lewo i prawo.

 


No tak, bo przecież gość który spędził w seminarium kilka lat zgłębiając tajniki teologii i poznając nauki jest niewart jakiegokolwiek zaufania w kwestii... teologii.

 

Taa jasne. Jak dzisiaj każdy głupi może mieć magistra, to i oni mogą skończyć teologię. Ich teologia nie zadaję egzaminu. Ośmieszają się tylko oskarżając pokemony, Harrego Pottera i inne marki o satanizm lub nawet mlp o New Age.

 


Nie łaska jednak zauważyć, że ofiary idą na utrzymanie parafii, czasem na KUL, a ta zaś w Wielki Piątek na utrzymanie Bazyliki Grobu Pańskiego w Jerozolimie?

 

Idą także na błyszczące BMW, lub na "konieczną" wymianę organów za 100 tys. jeśli nie tylko.

 


Ksiądz proboszcz okazuje się chujem? Rozciągnij winę na wszystkich księży. Bo tak lepiej. :T

 

Nie jest lepiej! Ubolewam nad problemami pedofilii i złodziejstwa w Kościele. Nawet sam Franciszek wygłaszał o tym mowy. Wytworzył się taki stereotyp o księżach-pedofilach i przez to cierpią dobrzy ludzie. Jeszcze jedna, ważniejsza rzecz. Ty chyba naprawdę masz słabą pamięć Cygnus. Najpierw w swoim poście komentowałeś fragmenty mojego posta:

 


Wydaję mi się, że dzisiaj Kościół znacznie odbiega od tego, czym pierwotnie miał być. Znam paru fajnych księży, jednak oprócz nich jest cała rzesza fanatyków, którzy sieją propagandę i wszędzie widzą szatana. Krytykują wszystko, co IM się nie spodoba, przez co mam wrażenie, że tak naprawdę poświęcają więcej uwagi szatanowi i ich jakieś tam "heroicznej" walce z samym władcą ciemność, niż Bogu i bliźniemu.

 

A następnie piszesz:

 


Ksiądz proboszcz okazuje się chujem? Rozciągnij winę na wszystkich księży. Bo tak lepiej. :T

 

Nie, nie rozciągam winy na wszystkich księży, ale prawdą jest, że wielu z nich nie sprawdza się. Po tym co napisałeś wynika, że nie czytasz uważnie tego co komentujesz.

 


Dowody! Żądam dowodów! ^^

 

Nie no weź człowieku! Jak można tego nie widzieć? Trzeba być naprawdę zaślepionym, aby nie dostrzegać żadnych wad. Kościół i religia są bardzo potrzebne człowiekowi. Jednak ich usterki sprawiają, że waham się teraz, jaką drogą chcę podążać. Jeszcze pół roku temu, byłby za Kościołem tak samo jak Ty! Mam nadzieje, że nie masz mi tego za złe, że wytykam złe rzeczy w tym, w co wierzysz, ale takie są fakty. Właśnie przez te rzeczy, o których mówiłem, nie jestem już na Twoim miejscu. Poszukuję prawdy, nieważne jak gorzka ona może być. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam

Z góry zaznaczam, że niniejszy post nie ma na celu obrażenia ŻADNYCH uczuć, religijnych bądź nie. No więc, zaczynamy


Podobnie jak większość, w dzieciństwie chodziłem do kościoła BO TRZEBA. W sumie, nie ma się co dziwić. Tak po prostu jest. Jedziesz, stoisz godzinę(w moim przypadku liczyłem cegły na filarze w trakcie kazania [ :P] ) i tyle jeśli chodzi o praktykę.


Od 4 klasy szkoły podstawowej miałem fenomenalną katechetkę, taką... ludzką. Serio. Na religii, mimo że byliśmy nawet w 6 klasie (WOW WOW) przynosiła gitarę i śpiewała nam piosenki, które w sumie pamiętam do dziś. Często chodziliśmy na filmy poruszające ogólnie tematykę wiary. Właśnie jeden z nich bardzo zbliżył mnie do głębokiej wiary. Dotyczył Catariny Rivas (nie bijcie za złą pisownię) która przeżyła objawienie w trakcie trwania mszy świętej. Stwierdziłem, że skoro Jezus jest w stanie zejść do zwykłego człowieka, to (6 klasa) jest bardzo fajny i nie traktuje go jak bożkowie z mitologii.

W trakcie wakacji przez dwa lata uczęszczałem na kolonie rekolekcyjne. Zabawa przednia, ludzi co nie miara. No żyć, nie umierać. W kościele ciągnąłem rodziców do pierwszej ławki bo wyraźnie czułem, że jestem bliżej Boga i Jezusa.

Nadeszło gimnazjum...

Poznałem tam Monikę, koleżankę z którą utrzymywałem kontakt przez wszystkie trzy lata. Sama osoba była naprawdę fajna, ale... no właśnie, ale.

Chodziła na Oazę. Ja w tamtym czasie miałem pewne problemy rodzinne i, mimo że chodziłem do kościoła regularnie, podobnie z modlitwą i spowiedzią, to zacząłem się pytać:Skoro Bóg jest wszechmocny, to czemu nie widzę zmian na lepsze w swoim życiu? Pytanie naszło, za przeproszeniem, z dupy, w drodze ze szkoły do domu (jak człowiek nie ma muzyki jest dziwnie O_o). Ale serio, zacząłem się zastanawiać, dlaczego tak jest. Życie rodzinne było coraz gorsze, momentami po prostu chodziłem spać o walniętych godzinach byleby mieć spokój.Wracając do Moniki to zadałem jej to pytanie. Bez wahania opowiedziała mi o tym jak to Bóg nas kocha itd.Ale ja wciąż się dopytywałem? No i wtedy po raz pierwszy na mnie nawrzeszczała. Jestem osobą zaciętą i zacząłem przekopywać Internet i posiadaną bibliotekę na temat spraw religijnych (wiem, że Internet nie jest za dobry). Z czasem zacząłem się z nią coraz częściej wykłócać. W sumie walka o pietruszkę. Po prostu polubiłem dyskusje na ten temat.

Bierzmowanie.

Nie pamiętam już, czy to prawda, ale papież Franciszek powiedział, że bierzmowanie jest sakramentem pożegnania wiernego z Kościołem. U mnie tak było.

Mieliśmy wymagającego księdza. BARDZO WYMAGAJĄCEGO. Trzeba było być na każdej mszy, gorzkich żalach, różańcach itd. Przyszedł Wielki Tydzień i SOBOTA. Tego dnia nie zapomnę. Moment kiedy siedziałem zmęczony w kościele, 3 godzinę, był przełomem. Stwierdziłem, że nie chcę już nic, tylko podpis w indeksie. Jest, koniec, udało się, podpis jest. Ale,ale, nie koniec przygód bierzmowanego...

Spotkanie. Będzie egzamin i potrzebna jest ofiara. Cyt.:"Sądzę, że ofiara 50 zł jest adekwanta do rangi tego sakramentu" Ugryzłem się w język. Nie ukrywam, byłem gotów zrobić wszystko, żeby dostać ten sakrament.

 

Przyjechał ksiądz egzaminator. Pierwsze pytanie: Kto z was ma katechizm siedlecki? Cisza. Dlaczego to pytanie? Okazało się, że był on REDAKTOREM NACZELNYM właśnie tego katechizmu.

Jeśli chodzi o bierzmowanie, to tyle

OSTATNIA PRZYGODA Z KOŚCIOŁEM KTÓRĄ MNIE ZRAZIŁ

Tegoroczne święta, idę do kościoła "bo mama prosiła". Siedzę w ławce, przychodzi czas kazania. List episkopatu Polski. Ok, po prostu to wysiedzę. Pierwszy temat:ochrona życia. Ok, rozumiem, w końcu to jest złe.(Uznaję tylko aborcję dziecka poczętego w wyniku gwałtu lub przymusu). Kolejny temat mnie jednak powalił:

In-vitro

Zaczęło się o wyjaśnieniu, że in-vitro jest tak naprawdę zesłańcem szatana na Ziemię, jest niesprawdzone, powoduję alergie, koklusz, atak ślepej kiszki i śmierć wszystkiego co wymawia to słowo. Ale szalę goryczy przelało jedno zdanie, którego jednak dokładnie nie zacytuję, bo po prostu go nie pamiętam, aczkolwiek wydźwięk był następujący:
Ludzie którzy zdecydowali się na użycie metody in-vitro aby uczynić WŁASNE życie szczęśliwszym powinni zostać napiętnowani

A na tablicy ogłoszeń wielki plakat KLINIKI LECZENIA NIEPŁODNOŚCI

Oczywiście prywatnej...

No kurrrrr.....

Kolejny temat:Ludzie żyjący bez ślubu(Moje zdanie:Jak są szczęśliwi, to po cholerę im ślub?)
Wg, listu, takich ludzi należy ODSUNĄĆ od sakramentu pokuty (nie udzielać im go) a jednocześnie, o ironio, umożliwić dostęp do zbawienia i otoczyć ich opieką duszpasterską.

Lel

AKTUALNY STOSUNEK DO BOGA

Wierzę w Boga chrześcijańskiego. Sam uważam się za chrześcijanina, nie katolika, prawosławnego czy protestanta. Po prostu chrześcijanina.

:) Di Ent :)

Edited by MewTwo
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zły adres. Sam tu przyszedłeś i mówisz, że nie chcesz religii. Powtarzam - wszedłeś do religijnego wątku.

Podyskutować zawsze można. To publiczne forum, nie tylko dla rzymskich katolików. Temat jest o Bogu, więc o nim dyskutuję. Nawet unikam offtopu.

Ponieważ wiemy, że należy szanować każde życie, nawet te, które dopiero rozwija się pod postacią zygoty. Uważamy też, że należy uszanować wolę Boga zrobienia z ciebie faceta czy kobiety. To zaś czego się ktoś naczytał w necie i w ile płci wierzy, zasługuje na potępienie jako coś, co nie pochodzi od Boga i nie prowadzi do zbawienia.

Okej, dlatego właśnie nikt nie każe wam zmieniać płci ani dokonywać aborcji. Wierzysz, że zarodek należy szanować - okej, jeśli w przyszłości zajdziesz w ciążę, nikt ci nie każe jej usunąć. Ale są ludzie, którzy mają inne poglądy, nie można ich zmuszać do przyjęcia cudzej moralności tylko dlatego, że tobie się wydaje, że jest słuszna.

Tu chodzi o coś więcej niż o bycie "dobrym" na ziemi. Życie po śmierci na przykład. Zbawienie od wiecznego potępienia. Wiesz, takie tam nic nie znaczące bzdety.

Sugerujesz, że Bóg nie zbawi tych, który dobrze postępują, tylko dlatego, że w niego wątpią?

 

Apropos Radia Maryja: http://natemat.pl/138767,na-dwa-lata-przeniknal-do-zastepow-o-rydzyka-wojcik-rydzyk-jest-o-wiele-bardziej-niebezpieczny-niz-natanek

Edited by Mon

Share this post


Link to post
Share on other sites


Zaraz zaraz... to trochę brzmi tak, jakby te wszystkie trudności miał odrzucić iluś tam ludzi, a pozostałych przyjąć. Wow... coś tu jest nie tak. Bóg już wie, czy ktoś obleje ten egzamin, czy nie.
Zauważ, że masz wolną wolę. To ty decydujesz jak masz postępować. Bóg wie wszystko, to jest oczywiste. Mimo to, to ty masz wolność wyboru każdego dnia, w każdej chwili. Ci odrzuceni, oni zdecydowali swoim życiem odrzucić zbawienie które oferował im Chrystus.

 


Zamiast mówić ciągle o jakieś agonii, wystarczyłoby wspomnieć o tym, że trzeba być dobrym człowiekiem, a nie tylko cierpieć i chwalić się tym "cierpieniem" na lewo i prawo.
"Gdy dobrze czynisz, niech nie wie twoja lewica co czyni prawica", czy jakoś tak to szło...?

 

 


Jak dzisiaj każdy głupi może mieć magistra, to i oni mogą skończyć teologię. Ich teologia nie zadaję egzaminu. Ośmieszają się tylko oskarżając pokemony, Harrego Pottera i inne marki o satanizm lub nawet mlp o New Age.
Zastanów się nad swoimi słowami. Oskarżasz nie mając żadnych dowodów. Oczerniasz.

 


Idą także na błyszczące BMW, lub na "konieczną" wymianę organów za 100 tys. jeśli nie tylko.
Oczywiście na bieżąco zaglądasz w zeznania podatkowe swojej parafii, przychody i rozchody, i tak dalej, mam nadzieję?

 


Wytworzył się taki stereotyp o księżach-pedofilach i przez to cierpią dobrzy ludzie.
To według ciebie mogą istnieć dobrzy księża? SZOK!

 


Ty chyba naprawdę masz słabą pamięć Cygnus. Najpierw w swoim poście (...)
Nie widzę związku.

 


Poszukuję prawdy, nieważne jak gorzka ona może być.
Zdradzę ci coś: poza Kościołem nie ma zbawienia. Księża są niedoskonali, bo to też ludzie, jak i Kościół, kierowany wszak też przez ludzi. Mimo to tylko zostając w nim będziesz zbawiony. Nikt ci nie zakazuje zmieniać parafię, chodzić co niedzielę gdzie indziej do kościółka. Twoim zadaniem tutaj na ziemi jest zasłużyć na zbawienie po śmierci.

 


Witam (...)
Przykro mi, że masz takie doświadczenia. Tak nie powinien wyglądać Kościół. Mam nadzieję, że dasz mu drugą szansę.

 


Sugerujesz, że Bóg nie zbawi tych, który dobrze postępują, tylko dlatego, że w niego wątpią?
Sądzę, że wiara jest istotna. Nawet fest istotna.

 

Link pominę, bo to już czysta kpina.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

A, co do prawdziwości nadużyć stosowania przepisów o obrazie uczuć religijnych. To radzę przeczytać ten artykuł :

https://mega.co.nz/#!xVBTlJST!pPwCAaWFcJNHpEWVqrauVbfAC9XYvJOsSLupBr3YyB4

Porównujemy na tle innych przestępstw(nawet na tle znieważeń) , bierzemy współczesne statystyki ze strony ministerstwa sprawiedliwość. =>Przestajemy wyciągać wnioski z palca.

Share this post


Link to post
Share on other sites


Zauważ, że masz wolną wolę. To ty decydujesz jak masz postępować. Bóg wie wszystko, to jest oczywiste. Mimo to, to ty masz wolność wyboru każdego dnia, w każdej chwili. Ci odrzuceni, oni zdecydowali swoim życiem odrzucić zbawienie które oferował im Chrystus.

Zdradzę ci coś: poza Kościołem nie ma zbawienia. Księża są niedoskonali, bo to też ludzie, jak i Kościół, kierowany wszak też przez ludzi. Mimo to tylko zostając w nim będziesz zbawiony. Nikt ci nie zakazuje zmieniać parafię, chodzić co niedzielę gdzie indziej do kościółka. Twoim zadaniem tutaj na ziemi jest zasłużyć na zbawienie po śmierci.

A co w takim razie z ludźmi, którzy zostali wychowani w innej wierze, np. w którymś odłamie protestantyzmu, a mimo to żyli dobrze? Nie mają żadnych szans na zbawienie? Twoja wiara jest w oczach Boga lepsza od wiary tych ludzi tylko dlatego, że ty wiesz o tym, że tylko w Kościele jest zbawienie, a oni nie zdają sobie z tego sprawy?

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

A co w takim razie z ludźmi, którzy zostali wychowani w innej wierze, np. w którymś odłamie protestantyzmu, a mimo to żyli dobrze?

Z Ewangelii według św Mateusza.

(31) A gdy przyjdzie Syn Człowieczy w chwale swojej i wszyscy aniołowie z nim, wtedy zasiądzie na tronie swej chwały. (32) I będą zgromadzone przed nim wszystkie narody, i odłączy jedne od drugich, jak pasterz odłącza owce od kozłów. (33) I ustawi owce po swojej prawicy, a kozły po lewicy. (34) Wtedy powie król tym po swojej prawicy: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego, odziedziczcie Królestwo, przygotowane dla was od założenia świata. (35) Albowiem łaknąłem, a daliście mi jeść, pragnąłem, a daliście mi pić, byłem przychodniem, a przyjęliście mnie, (36) byłem nagi, a przyodzialiście mnie, byłem chory, a odwiedzaliście mnie, byłem w więzieniu, a przychodziliście do mnie. (37) Wtedy odpowiedzą mu sprawiedliwi tymi słowy: Panie! Kiedy widzieliśmy cię łaknącym, a nakarmiliśmy cię, albo pragnącym, a daliśmy ci pić? (38) A kiedy widzieliśmy cię przychodniem i przyjęliśmy cię albo nagim i przyodzialiśmy cię? (39) I kiedy widzieliśmy cię chorym albo w więzieniu, i przychodziliśmy do ciebie? (40) A król, odpowiadając, powie im: Zaprawdę powiadam wam, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniliście. (41)

(z tego wiele wynika)

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

W moim przypadku będzie to bardzo krótki post. Chyba agnostyk. Z jednej strony wielu zjawisk nie potrafię usprawiedliwić inaczej, niż kreacjonizmem (najbardziej prostacki z prostackich przykładów - narodziny wszechświata), a z drugiej nie jestem, tak mi się wydaje, zdolny do wiary. Po prostu. Nie wiem czym może to być spowodowane. Księża i katechetki, z którymi miałem do czynienia, byli takimi typowymi służbistami - odbębnić i do widzenia. Regularnym ''gościem'' w kościele byłem do końca liceum. Ot. Chociażby żeby posłuchać osób mądrzejszych ode mnie w kwestiach religii, bo nie sądzę żeby nieszczera modlitwa (nie wiem czy to w tym przypadku odpowiednie określenie) była w dobrym guście.

Może po prostu w moim życiu nie wydarzyło się coś, co by mnie ''tknęło''. Nie wiem. Na pewno mogę powiedzieć, że taki stan zawieszenia jest bardzo męczący i nie jestem w stanie na chwilę obecną nic z tym zrobić.

Edited by Dystrybutor Lordek
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Sugerujesz, że Bóg nie zbawi tych, który dobrze postępują, tylko dlatego, że w niego wątpią?

"Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym."

Możesz czynić całe życie dobrze ,ale jeśli popełnisz choć jeden grzech to "dupa blada"

Dobro nie wymazuje zła. Nie da się być zbawionym z uczynków. Gdyby tak było poświęcenie Jezusa nie było by potrzebne. Mi też to się nie specjalnie podoba ale takie Bóg ustanowił zasady.

 

 

Obrazy i figury są tylko po to by wiedzieć jak wyglądali święci. To wszystko było bardziej potrzebne, kiedy czytanie było umiejętnością nielicznych. Tą samą rolę spełniają witraże - to jak "czytanie" książki przez dziecko które nie umie czytać - szuka obrazków i to na nich bazuje swoją wiedzę. :D

 

Zaś modlenie się "do" świętych to nic innego jak uproszczenie. Chemik świetnie to tłumaczy w spoilerze odnośnie pośrednictwa między Bogiem a człowiekiem. Modlimy się do Boga przez świętych, nie do świętych. To popularny błąd logiczny.

 

Ja się pytam czemu ludzie przed obrazami klękają. Serio mi nie przeszkadza ,że ktoś sobie Piotra namaluje ,ale kłaniać się temu?

 

Czytałem to co wstawił chemik i odpisałem na to. Ty też jesteś święty i masz takie same dojścia do Boga jak każdy inny. Możesz się modlić do Boga bezpośrednio bo On chce mieć z tobą kontakt. Modlić się do Boga przez świętych. Tylko po co? Tak czy inaczej nie jestem pewny czy ktokolwiek z ludzi jest w niebie.

 

 

No tak, bo przecież gość który spędził w seminarium kilka lat zgłębiając tajniki teologii i poznając nauki jest niewart jakiegokolwiek zaufania w kwestii... teologii.

Zrozumienie wszystkiego daje Bóg. Możesz studiować całe życie i nic nie zrozumiesz. 

 

Zły adres. Sam tu przyszedłeś i mówisz, że nie chcesz religii. Powtarzam - wszedłeś do religijnego wątku.

Możesz nauczyć kogoś żeby był bardzo religijny. Klękał przed ołtarzem ze świecą i śpiewał pieśni a mimo to ten ktoś w ogóle nie będzie znał Boga.

 

 

Hierarchia zaś jest. I to potrzebna.

Tak jest .Jezus jest głową kościoła a reszta to bracia. Są oczywiście biskupi .Jeśli ktoś chce nim zostać fajnie jest jak ma żonę. Ale taki biskup powinien się uniżyć i być bardziej posłuszny od innych.

 

 

Caritas i inne organizacje charytatywne się nie liczą. Działalność księży też. Cóż...

Pewnie ,że są tylko ilu 1-5 %?

Edited by White Hood
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites


W moim przypadku będzie to bardzo krótki post. Chyba agnostyk. Z jednej strony wielu zjawisk nie potrafię usprawiedliwić inaczej, niż kreacjonizmem (najbardziej prostacki z prostackich przykładów - narodziny wszechświata), a z drugiej nie jestem, tak mi się wydaje, zdolny do wiary. Po prostu. Nie wiem czym może to być spowodowane. Księża i katechetki, z którymi miałem do czynienia, byli takimi typowymi służbistami - odbębnić i do widzenia. Regularnym ''gościem'' w kościele byłem do końca liceum. Ot. Chociażby żeby posłuchać osób mądrzejszych ode mnie w kwestiach religii, bo nie sądzę żeby nieszczera modlitwa (nie wiem czy to w tym przypadku odpowiednie określenie) była w dobrym guście.
Może po prostu w moim życiu nie wydarzyło się coś, co by mnie ''tknęło''. Nie wiem. Na pewno mogę powiedzieć, że taki stan zawieszenia jest bardzo męczący i nie jestem w stanie na chwilę obecną nic z tym zrobić.

Chodziłeś do Kościoła, a czy argumentów z drugiej strony też słuchałeś? Mam dziwne wrażenie, że sporo odczuwa poczucie winy z powodu, że nie są w stanie uwierzyć w Boga. W twoim przypadku również tak jest?


"Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym."
Możesz czynić całe życie dobrze ,ale jeśli popełnisz choć jeden grzech to "dupa blada"
Dobro nie wymazuje zła. Nie da się być zbawionym z uczynków. Gdyby tak było poświęcenie Jezusa nie było by potrzebne. Mi też to się nie specjalnie podoba ale takie Bóg ustanowił zasady.

Więc czemu wierzysz, że akurat te zasady są prawdziwe. Ten sam głos, który mówił ci by sprawdzić koła w samochodzie, ci o tym mówił?

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym."

Możesz czynić całe życie dobrze ,ale jeśli popełnisz choć jeden grzech to "dupa blada"

 

Wybacz, ale kto ci powiedział, że jak popełnisz jeden grzech to dupa blada? XD

Nic takiego nie ma w chrześcijaństwie. Bóg odpuszcza ci grzechy lekkie, czyli takie drobne, nie mające zbyt wielkiej wagi, w samym sakramencie komunii. Ciężkie trzeba wyznać, przy tym to twojej sumienie powinno na pierwszym miejscu mówić, które grzechy są ciężkie a które nie. 

Po za tym..nie wiem jak ci to wytłumaczyć, ale ty już jesteś zbawiony. Bóg zbawił każdą osobę na świecie, nie ważne czy jesteś ateistą czy nie. I to nie jest tak że ateista nie może być zbawiony bo może..najważniejsze jest to by być dobrym człowiekiem. 

Moim zdaniem warto wierzyć w to. Szczerze to kocham taką wizje Boga i wierze w nią z całego serca. Wiem, że kościół..ech, swoje robi, często nie robi nic dobrego, ale nadal..kościół to nie Bóg. 

 

Nie chcę ci tutaj walić cytatami z Pisma Świętego, ale naprawdę..Bóg jest miłością. Jest nieskończenie dobry. Naprawdę uważasz, ze nieskończenie dobra istota, która dobrowolnie przeżyła tortury dla naszego zbawienia, naprawdę by cię potępiła tylko dlatego, że wątpisz i czasem coś przeskrobiesz? To okrutna wizja, i nie chodzi o to w chrześcijaństwie. (Mimo iż niektórzy ludzie, pewnie by tego chcieli). 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mój dziadek jest gorliwym wierzącym. Wkurza mnie przez to w nim ten jego pesymizm do życia i świata, swoisty marazm, bierność. Może przez niego gorliwie wierzący kojarzą mi się z takimi co nie przykładają dość uwagi do swojego życia doczesnego, oddają się w ramy pewnych standardów starając się być po prostu "dobrym". Podczas gdy ja jestem zdania, że życie jest ograniczone, tam po 2 stronie raczej nic nie czeka, a tu po tej powinniśmy sięgnąć nieba jeśli możemy. Zarazem ciężko mi odmówić jemu czy komukolwiek ten element wiary, skoro dzieki niemu czuje się lepiej. Z własnych obserwacji nawet mogę powiedzieć, że wiara pomaga niektórym ułożyć życie, chociaż sam tego zbytnio nie rozumiem.

Co do postawy agnostyka, kojarzy mi się ona z pewnym brakiem zdecydowania by twardo opowiedzieć się po czyjejś stronie. Być może nawet nie tyle zdecydowania, co brakiem potrzeby refleksji dlaczego powinno się wybrać zdecydowanie któraś ze stron.

 

Nie chciałem nikogo urazić

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...