Jump to content

Recommended Posts

- Ten ogier użył jakiegoś zaklęcia by wyczarować łańcuchy albo artefaktu by zerwać połączenie elementów harmonii z tymi klaczami. Nie wiem czy uda nam sie to połączenie przywrócić czy to tylko tymczasowe. Wiem natomiast iż bez tego artefaktu, nie uda nam się pokonać tego ogiera. Właśnie... wiesz gdzie bliźniaczki mają przydział? Może je też zgarniemy po drodze - powiedziałem. W sumie całym naszym oddziałem fajnie byłoby się tam wybrać. Tylko nie wiem czy chce je tak narażać. No nic zobaczymy co sądzi o tym Star.

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 577
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Star przybrał wyraz twarzy jakby zaczął się zastanawiać, i myślał tak w zasadzie przez dłuższą chwilę. 

- Cholera, nie pamiętam. Pamiętam tyle, że jak raz się spotkaliśmy to ciągle nawijały jak się nudzą, ale nie wspominały o tym gdzie są. Zdaje mi się, że gdzieś na północ stąd. Jakiś garnizon w okolicy Canterlotu który oficjalnie czegoś tam broni ale stoi pusty. Wiesz, jedna z tych lokalizacji, gdzie wysyłasz gwardzistów dlatego, bo aktualnie wszędzie jest już pełno i nie wiesz gdzie indziej ich wsadzić, a przecież zarabiać jakoś muszą - stwierdził. 

Link to comment
Share on other sites

Garnizon... w okolicy Canterlotu, hyh?

- Myślałem by też je tutaj zawołać, choć nie wiem czy zdążą na jutro. No nic. Wychodzi na to iż w trójkę razem ruszymy - rzekłem pokazując mu miasto. Po dłuższej chwili mówię.

- Ty... pamiętasz te dwie klacze o którym tobie i bliźniaczką ciągle mówiłem? Flutti oraz "Wiecznie Samotną"? Rainbow Dash oraz Shy? Powiem ci tak - rzekłem i staje. Spoglądam na niego i mówię.

- Po tym wszystkim, i jeśli szczęście mi dopisze to prawdopodobnie będę mógł dobrać sobie kompanów tutaj do straży. Jeśli mi obiecasz iż nie będziesz niepokoić Księżniczki Twilight ORAZ PRZEDE WSZYSTKIM Fluttershy, to dam cie na liście pewników tutaj. Widzisz jakie tu są zajebiste klacze, hyh? - powiedziałem mu. Specjalnie obrałem taką drogą zwiedzania by zobaczył taką masę klaczy tutaj. Cholera, w tym mieście to klacze chyba wyraźnie dominują. Mimo wszystko.

- Na pewniku są bliźniaczki, oraz jak się zgodzisz... Ty.

Link to comment
Share on other sites

Star kiwnął głową w geście potwierdzenia. 

- Owszem pamiętam. I to jest jeden z powodów dlaczego nie mogę nic obiecywać, obiecywanie jest kiepskim pomysłem kiedy wcale nie mam ochoty zgadzać się na wszystkie twoje warunki. Więc na razie, zacznijmy może od tego, że pomogę ci uratować im zad. Potem możemy planować to co będę mógł robić, a czego nie robić. Pasuje ci taki układ? - zapytał, ale nie czekał na odpowiedź. - No ale, jak sprowadzimy tu jeszcze kogoś, to przynajmniej będzie zabawnie - stwierdził. 

Link to comment
Share on other sites

- To chodź. Przynajmniej napiszę do kapitana. Poproszę go by przekierował dla mnie ten list. Przy odrobinie szczęścia, Pink załatwi im transport w trymiga - powiedziałem i ruszamy spowrotem do zamku. Jak nie uda im się dostać do jutra rana to trudno. Po drodze jednak.

- A mam wybór? Z tobą to trzeba dokładnie pogadać o tym, a na to chwile obecną nie mamy czasu - rzekłem i następnie jak wejdę do zamku to wyciągam kartkę i pióro i piszę dwa listy. Pierwszy do Kapitana, by mi przekierował drugi list do owych bliźniaczek oraz z prośbą udostępnienia mi ich na ową misje (jedyne co pisze to to iż to pomoże w obecnej sytuacji). A drugi list to będzie pełna proźba dla nich by przybyły tutaj do Ponyville najlepiej przed ranem. Nawet jak nie zdążą, to przynajmniej zostaną tutaj i będą miały na oku powierniczki i Księżniczkę. Nie będę się musiał martwić iż zostawię Spika ze wszystkim sam. Następnie proszę Spika by te listy owe wysłał.

Link to comment
Share on other sites

Spike wysłał oba listy bez sprzeciwu, w pewnym sensie miałeś wrażenie, że wiedział, że potrzebuje pomocy, dlatego może miał nadzieje, że  twoje znajome zjawią się szybko. Ostatecznie, zająłeś się wraz z Hollowem przygotowaniami do jutrzejszej wyprawy. Zajmując sobie w ten sposób większość dnia. Oddałeś wszystko też wszystkie książki z biblioteki, prawie natychmiast po oddaniu czując jakby ktoś zdjął z ciebie wielki ciężar. Przez cały dzień nie spotkałeś też Starlight. Pewnie była zajęta. 

 

---------

 

Wreszcie nadszedł kolejny ranek, zdecydowanie spałeś dziś lepiej, chociaż wciąż nie była to idealna noc. Ale nie byłeś zmęczony. To był dobry znak. Miałeś dziś dużo roboty. Był wczesny ranek, nie później niż 6:30 gdy zszedłeś do kuchni. Na dole była już Starlight i Star. 

- No, wreszcie jesteś śpiąca królewno. Zjadaj szybko co jest, bierz juki i ruszamy w drogę - rzucił zawadiacko Ogier wpierw wskazując na kanapki, potem na jedne z trzech par juków leżących na ziemi w rogu. 

- Cóż, możemy też omówić plan działania, jeśli jesteście gotowi. 

Link to comment
Share on other sites

Ucieszyłem się kiedy udało mi się w miarę spokojnie przespać noc. Mimo wszystko jednak trzeba będzie przygotować list. BIorę więc pióro i piszę list gdzie napisze do Bliźniaczek iż mają pomagać Spike'owi oraz pilnować by nic się tutaj nie stało pod nieobecność moją, Starlight oraz Stara... Jeśli się uda, to do paru tygodnii, powinniśmy wrócić. Schodząc na dół widzę już wszystko gotowe do drogi. Słysząc słowa Stara, po chwili odpowiadam.

- Przydałby nam się jednak plan... bo bez niego zajdziemy raczej niedaleko. Stalight, tak przy okazji - spojrzałem na nią. - Posłałem jeszcze po Dwie klacze z klasy mojej i Stara. One raczej nie ruszą znami a będą tutaj wszystkiego doglądać i pilnować by nic się złego nie stało.

Edited by KougatKnave3
Link to comment
Share on other sites

Spike, chociaż zaspany wysłał list. Ale stosunkowo szybko wrócił do snu, więc nie mieliście okazji zamienić więcej zdań. 

- Cóż, dodatkowa ochrona może się przydać. Ale poprosiłam paru znajomych o pomoc, więc nie będzie raczej tak źle - stwierdziła Starlight. - Co do zaś samego planu... - wtedy też magią położyła mapę na stolę. - Więc, jest tak. Musimy udać się w pierwszej kolejności do Stableside. To najbliższy i najwygodniejszy dla nas port który moglibyśmy wybrać. Tam musimy wsiąść na statek, do albo Seaddle, albo Fawntaine, w granicach Cervadis. Fawntaine jest bliżej stolicy więc mielibyśmy mniej podróży pociągami. Gdy już dotrzemy do Concordii, to znowu musimy wybrać, wolimy udać się do Estagny, czy do Dromedoru w graniach Camelu. Z Dromedoru możemy dotrzeć do Aaminy. Ale tu jest haczyk. Zatrzymując się w Estagnie, musimy nakupić znacznie więcej prowiantu i zasobów. Całe szczęście, jestem wspaniałą praktykantką sztuk magicznych i udało mi się zakląć wszystkie juki tak, że mogą trzymać do dwustu kilogramów i nawet utrzymywać wszystko we niskiej temperaturze, bez wzrostów na wadze. Jednak, plusem wybrania drogi z Estagny, jest to, że nie musimy przechodzić przez góry. Nie będziemy musieli też przechodzić przez terytoria smoków. Będzie to jednak bardzo długa podróż. Zaś wybierając Aamine droga jest znacznie krótsza, jednak minusem jest to, że będziemy musieli przejść przez pasmo górskie, na szczęście jest droga nie wymagająca wspinaczki. No i musimy przejść też przez terytoria smoków. Wybierając Aamine, nie musimy też kupować tak dużo prowiantu i zasobów. A i droga będzie znacznie krótsza, oszczędzimy tym samym czas. Tak czy siak, obie drogi doprowadzą nas do lasu za którym są Niesłoneczne Ziemie. - i faktycznie, oba szlaki były zaznaczone. Aż do bezsłonecznych ziem. Tych na mapie nie było. Był tam tylko "Zaginiony Świat". - Co sądzicie? 

Link to comment
Share on other sites

Wysłuchuje całej wypowiedzi Starlight i po chwili rzekłem, spoglądając na nią.

- No nie powiem... nieźle to opracowałaś - zacząłem. - Lepiej przejść przez Aamine. Smoki da się uniknąć jak się odpowiednio wie jak to robić... a nam zależy bardzo na czasie... nie wiemy co ten Pegaz planuje zrobić z Mocą Elementów więc musimy dostać się po ten miecz możliwie najszybciej jak to możliwe. Więc wybierając najkrótsze trasy... ile by nam zajęła ta podróż - zapytałem się, spoglądając na nią a potem na mapę.

Link to comment
Share on other sites

- Stąd, aż do Bezsłonecznych Ziem, wybierając najkrótszą możliwą trasę i licząc na sprzyjające warunki, na to, zajmie to około trzech tygodni. Zaś gdy już dotrzemy dalej... cóż... wtedy nie mam pojęcia. Jedyne mapy jakie istnieją tamtego miejsca są... dziwne, nie potrafię ich rozszyfrować. Ba, nawet nie rozumiem co przedstawiają. Mam jedną rzecz która nas pokieruje, wykupiłam ją od naszego wspólnego znajomego - rzuciła ci porozumiewawcze spojrzenie. - Ale ile tam spędzimy, nie wiem. Zakładam, że może nam to zająć do dwóch miesięcy... Czas nie jest po naszej stronie - wyjaśniła. - Macie jeszcze jakieś pytania, czy możemy ruszać? - zapytała. 

Link to comment
Share on other sites

W sumie... ja raczej wszystko wiem.

- Odemnie to tyle tylko. Udamy się więc tą krótszą trasą. Nie możemy tracić ani sekundy. Oczywiście będziemy musieli się spodziewać tego iż coś może pójść nie tak... ale mimo wszystko zostawiłem dla dziewczyn które mają tu zastąpić mnie jako ochronę, co mniej więcej powinny robić... będę musiał dopisac iż może nam to zająć około dwa miesiące... no nic, przynajmniej odpoczną od pilnowania Blueblooda czy kogo one tam niańczyły. Ja już nie mam pytań - rzekłem spoglądając na nią, potem na Stara.

- A ty masz jakieś pytania?

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

- Jesteśmy zdecydowanie w złej sytuacji. Pozostaje nam mieć nadzieje, że cokolwiek ten pegaz planuje zajmie mu więcej czasu niż dwa miesiące - Starlight westchnęła. Było w tym słychać swego rodzaju zmęczenie, nie fizyczne ale mentalne. 

Star tylko wzruszył ramionami. 

- Żadnych które powstrzymały by nas od wyruszenia. Więc jak? Zbieramy się? - zapytał wstając od stołu i biorąc jedne z juków. Starlight też podeszła do juków i chciała jedne założyć, ale Star jej pomógł. Oczywiście, nie prosiła o to, ale cwany uśmieszek Hollowa szybko wyjawił ci jego zamiary. Jednak, jednorożka niewzruszona tylko kiwnęła głową w ramach podziękowania. Gdy i ty założyłeś swoje juki, cóż wszyscy byliście gotowi do drogi. 

 

----

 

Od dwóch godzin byliście w pociągu. Kierując się do pierwszego z przystanków na waszej drodze z Equestrii na drugi koniec znanego świata. Fillydelphia była dużym miastem. Była też w dziwny sposób, bardziej Metropolią niż Canterlot który był raczej popisem potęgi Jednorożców. W przeciwieństwie do stolicy Equestrii Fillydelphia była pełna technologii, nie magii. I chociaż sporo technologii kucyków była "magiczna", była tam znacznie większa ilość innych ras, w tym ich technologii, właśnie dlatego, podobnie do Manehattanu, wszystko tam wyglądało inaczej niż to do czego przywykłeś. Kto by zgadł, że różnica w ilości Jednorożców w danym mieście może tak wiele zmienić. 

 

Z racji, że wraz ze swoją załogą mieliście własny przedział, nie było problemu z prywatnością. Chociaż obecnie Star uciął sobie krótką drzemkę a Starlight była zajęta czytaniem czegoś, poczułeś obecność kogoś jeszcze. Z racji, że siedziałeś na jednym siedzeniu ze Starem, Starlight była naprzeciwko was, ale obok nie było sporo przestrzeni. Teraz, część z niej była zajęta przez znajomego ci fioletowego humanoida. 

- Nie odzywaj się. Nie patrz w moją stronę. Gap się w okno. Oni mnie nie widzą. Ani nie słyszą. Jak będziesz chciał coś powiedzieć to wiesz, po prostu o tym pomyśl. Skup się na tym, że ma to być dokładnie to co chciałbyś powiedzieć - odezwał się spoglądając na Starlight i zaglądając do książki którą czytała. Zaraz po tym podrapał ją za uchem na co ta tylko zastrzygła uszami i się podrapała. Zupełnie jakby tylko coś ją załaskotało. - Więc, dzięki mnie dowiedziałeś się o artefaktach, poznałeś enigmatyczną osobistość i wyruszyłeś na przygodę. Chyba na razie wywiązuje się, ze swojej części umowy, co nie? - zapytał z uśmiechem. 

Link to comment
Share on other sites

Spoglądawszy na Stara kiedy on pomagał Starlight z swoim uśmieszkiem typu "Do końca tej przygody, zaliczę ją" oraz obojętność jej do tego sprawiło iż bez słowa wstałem i ruszyłem za nimi, żegnając się jeszcze z Spikiem jak nie śpi. Następnie ruszyliśmy na pociąg...

 

===

 

Podczas owej drogi nic za specjalnego nie robiłem, tylko gapiłem się przez okno. Jedynie o co proszę by Star nie zaczął się ślinić i nie opadł na mnie, bo jeśli to zrobi, bez wahania go obudzę porządnym sierpowym. Starlight siedzi natomiast naprzeciw nas i sobie czyta. Ja obecnie się nudzę więc patrze za okno... ale nagle jednak przybył kompan do rozmowy. Spojrzałbym lecz w porę jednak powiedział bym tego nie robił itp. W sumie racja... Mimo wszystko zaczynam "myśleć" do niego...

Jak na razie wszystko idzie dobrze, a twoja pomoc była bardzo pomocna... ale wybranie karty głupca na jedną z wskazówek, mogłeś sobie akurat darować - pomyślałem se, uśmiechając się spoglądając za okno. - Wiem iż raczej mi nie odpowiesz... a jak już to będziesz pewnie chciał podniesienia stawki... ale może wiesz co może ten Pegaz planuje? Albo chociaż ile mu to zajmie? - "Dodałem" Po chwili

Edited by KougatKnave3
Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Istota pokręciła głową w akcie dezaprobaty słuchając twoich słów. 

- Ach, nie zrozumiałeś symbolizmu. Przecież karta głupca oznacza też początek przygody, podróż w nieznane która odmieni twoje życie, a czy teraz, nie przeżywasz właśnie takiej podróży? - zapytał i zaśmiał się, wyraźnie zadowolony z siebie. - Ach, zawsze chcecie wiedzy która wszystko by ułatwiła, ale ostatecznie mając tą wiedzę tylko sobie wszystko utrudniacie. Jedyne, co mogę ci powiedzieć, to abyś się nie martwił czasem, rozpracowanie magicznych artefaktów takich jak elementy zajmuje lata, albo co najmniej miesiące - wyjaśnił. - A teraz pora na kolejną wskazówkę! - w tym momencie wyjął z rękawa kartę i położył ją na stoliku przed tobą. Przedstawiała wieże z której wypadał kucyk i jakaś mglista sylwetka. Jednak, kucykiem na pewno byłeś ty. - Papatki~ - i tak oto, zniknął. 

 

=======

 

Minęło dość sporo czasu od twojej ostatniej rozmowy z twoim rogatym znajomym, i chociaż miałeś okazje do rozmowy z Hollowem i Starlight, żadne nie wiedziało, ani o karcie, ani o rozmowie. Zupełnie jakby nigdy nic się nie stało. 

No ale stała się jedna rzecz, właśnie dotarliście na pierwszy przystanek w waszej podróży. 

 

Zabraliście swoje rzeczy i wyszliście z pociągu, a gdy już wyszliście, odezwała się Starlight.

- Dobra, to tak. Pociąg do Stableside przyjedzie dopiero za dwa dni, czyli na razie spędzamy czas tutaj, co jest dobre, bo nie kupiłam tutaj jedzenia na kilkanaście dni podróży. Plus musimy pójść do banku i wymienić pieniądze jakie mamy na inne waluty. Ale, co robimy najpierw? - zapytała. Mniej więcej wtedy minęła was jakaś szara klacz. 

Po spojrzeniu na zegarek, dostrzegłeś, że jest godzina szesnasta dwadzieścia jeden, dwa dni od waszego wyruszenia. 

Co teraz?

 

Ach, no i...

 

Witamy w Fillydelphii!

 

=====

 

Amethyst Ash

 

Właśnie wysiadłaś z pociągu. Juki na plecach i jeszcze większy bagaż emocjonalny na głowie, zmęczona podróżą i niewyspana, o godzinie szesnastej dwadzieścia jeden. Minęłaś jakąś małą grupkę kucy, trójkę dokładniej, dwóch wyglądała na strażników, jedna była jednorożcem. Którą mogłaś nawet kojarzyć, bo przebywała w Canterlocie dość często, do tego często obok księżniczki Celestii, Starlight Glimmer. Ale to nie istotne. 

Miałaś własne sprawy, wyruszyłaś dość słabo przygotowana, głównie z powodu nagłości całej eskapady, musiałaś dokupić sporo rzeczy, prowiant, przybory, dach nad głową. Tylko czym chcesz się najpierw zająć?

Link to comment
Share on other sites

Westchnęłam cicho kładąc juki gdzieś pod ścianą a następnie prawie bez sił usiadłam obok nich. Co ja mam teraz zrobić. Do żadnego motelu, hotelu czy bardziej bezpiecznego lokalu noclegowego nie pójdę... zazwyczaj wymagają jakichś dokumentów tożsamości... a to zostawi ślad po którym Abyss będzie mógł mnie wytropić... w ogóle ile mam pieniędzy... 700 bitów... to mało... przy dobrych wiatrach wystarczyło by może na miesiąc... a potem co... no nic... tu i tak nie zostanę... zbyt blisko... dopóki jestem w Equestrii nie jestem przed nim bezpieczna... dopiero poza nią będę poza zasięgiem jego wpływów... Ukryłam pyszczek w kopytach... nadal miałam ochotę się rozryczeć ale nie miałam już nawet sił płakać.

Link to comment
Share on other sites

Początkowo rzuciłem okiem na klacz uważnie, wkońcu szkolenia Shininga oraz NIEDAWNE wydarzenie raczej podjudza mnie do podejrzliwości względem innych, lecz nie zmieniam się w paranoika. Starlight powiedziała po chwili iż 

- Dobrze... najlepiej będzie udać się wpierw po zakupy, potem do banku. Dla pewności gdyby wydzielone pieniądze na zakupy nie starczyły. Powinniśmy wpierw udać się na zakupy więc - powiedziałem do niej. Następnie zobaczyłem wcześniej tą samą klacz co przechodziła i usiadła blisko nas i zakryła kopytami twarz... spoglądam na nią na chwile i spoglądam na Starlight wymownie. Nie jestem dobry w pocieszaniu. Ostatnim razem jak pocieszałem kogoś to do dziś mnie szczerze nienawidzi i dostał PTSD... choć będę brał udział w rozmowie. Starlight ma większe doświadczenie. Mimo wszystko zaczynam rozmowę. Podchodzę do niej i pytam się z uśmiechem.

- hej... co się stało?

Link to comment
Share on other sites

Siedziałam tak smutna i zmęczona zatopiona w myślach gdy podszedł do mnie ktoś mi nie znany. Podniosłam głowę i otworzyłam pyszczek by odpowiedzieć na jego pytanie, że jestem po prostu zmęczona długą podróżą, ale gdy zobaczyłam że to equestriański strażnik zamilkłam zamykając usta tak szybko że przygryzłam sobie wargę. pociekła mi mała kropelka krwi. Przeszedł mnie dreszcz.

"Nie... nie nie... błagam bądź dobrym, nieskorumpowanym, praworządnym strażnikiem... "

te oto myśli przebiegały mi przez głowę. Każda bardziej wyczulona na emocje innych osoba wyczuła by że panikuję.

Link to comment
Share on other sites

Spoglądam na nią i jedynie z kim mi się ona kojarzy to z Shy za dzieciaka jak znów po niej jechali, kiedy mieli przerwę na jechanie po mnie. Mimo wszystko przykucam przy niej, zachowując dystans.

- Jestem Moonlight, nic ci nie zrobię. Co tutaj robisz? Możemy ci jakoś pomóc? - zapytałem się. Mimo wszystko staram się zachować spokój i przyjazny uśmiech. NIE GWARANTUJE jednak czy nie wystraszy się mnie i nie zacznie uciekać.

Edited by KougatKnave3
Link to comment
Share on other sites

Jego słowa rozbrzmiały w mojej głowie... jego uśmiech.. jego wzrok... nie... ktoś taki nie może mieć złych zamiarów... ale.... może lepiej nie wspominać o moim bracie bo nie mam żadnych niemalże dowodów na to co zrobił...
- umm... ja... jestem Amethyst... d-dzięki za troskę... j...jestem po prostu zmęczona... i nie wiem co mam robić dalej... - rzekłam. taa.... jeżeli jest dobry to wyczuje że nie mówię wszystkiego...

Edited by Exemundis
Link to comment
Share on other sites

Spoglądam lekko na nią i wstaje. Coś ukrywa ale jeszcze niech sobie myśli iż gram głupa. Nie mogę stracić gardy. Mimo iż jestem teraz miły, to jednak nie oznacza iż jestem odsłonięty.

- Może więc odprowadzimy cię do pobliskiego motelu... jeśli taki będzie? - zapytałem się jej. Na pewno nie jest złodziejką. Może ucieka? Może jest nie ogarnięta i wsiadła do pociągu nie tam gdzie trzeba? Nie wiem, za mało jeszcze mam dowodów. Choć narazie to nie na moją głowę co z nią. Mimo wszystko spoglądam na Starlight i się pytam.

- Starlight? Jest jakiś nieopodal tu jakiś motel?

Link to comment
Share on other sites

Hollow przez moment przyglądał cię całej scenie, nie reagując zbytnio. Starlight jednak podeszła bliżej i obrzuciła Amethyst spojrzeniem jakby była w stanie przeczytać każdą myśl w jej głowie. Ale róg nie zabłysnął nawet przez moment. Zupełnie jakby potrafiła wyczytać wszystkie emocje z samej twarzy. Wtedy też jej róg zaświecił się i magia odciągnęła Moona od Amethyst, pozwalając Starlight podejść bliżej. 

- Nie martw się nimi - zaczęła i uśmiechnęła się przyjaźnie. - Nie są groźni. Dlaczego jesteś taka przerażona? - zapytała. 

Wtedy też podszedł do ciebie Hollow. 

- Ej, czy tylko ja mam wrażenie, że ona potrafi czytać w myślach? - szepnął do ciebie. Starlight tego nie usłyszała. 

Link to comment
Share on other sites

Spoglądając na całą sytuację i odsunięcie mnie magią, jakby słownie nie dało się tego zrobić, mimo wszystko przyglądając się tej całej jej scenie rozmowy, po chwili Star mówi o czytaniu w myślach, na co się lekko uśmiechnąłem.

- Wiesz... po tym co ostatnio mnie spotkało, to bym się nie zdziwił gdyby mogła penetrować nasze mózgi. Ty, może dlatego ma taki dystans do ciebie, bo wie co ci naprawdę siedzi w głowie - rzekłem cicho uśmiechnięty do niego. - Mimo wszystko jednak cieszę się iż tutaj jesteś. Dzięki jeszcze raz iż zdecydowałeś się z nami pójść. Tak przyznaj się mi szczerze. Zrobiłeś to z przyjaźni... - rzekłem i spojrzałem na Starlight - Czy by móc zaliczyć ją?

Link to comment
Share on other sites

Starlight? Ta Starlight? Pupilka księżniczki Twilight? Jej chyba mogę powiedzieć... chociaż... może lepiej nie przy strażnikach.
- umm... ja.... boję się. uciekłam.... z domu... przez brata... jestem pewna że bedzie mnie ścigał... a jest strażnikiem.... - rzekłam łezka mi spłynęła po policzku. nie mogłam się przełamać i powiedzieć więcej o tym co zrobił. 

- i... nie mam dokąd pójść... nie wiem co robić dalej... - dodałam po kilku sekundach milczenia

 

Edited by Exemundis
Link to comment
Share on other sites

Starlight położyła ci kopytko na ramieniu. 

- Spokojnie. Teraz jesteś bezpieczna. Twój  brat nawet jeśli jest strażnikiem i będzie cię szukał, nic ci nie zrobi. Jeśli chcesz to możesz na razie pójść z nami. Ci dwaj cię nie skrzywdzą. Więc jeśli chcesz możesz na razie przejść się z nami. I tak zostaniemy tu jeszcze na dwa dni więc do tego czasu na pewno coś wymyślę żeby ci pomóc - powiedziała i uśmiechnęła się, kojąco wręcz. 

 

Hollow przewrócił oczami i spojrzał na ciebie.

- Nie rozumiem dlaczego masz o mnie aż tak złe mniemanie. Zgodziłem się przez naszą przyjaźń, zwłaszcza, że początkowo nie wiedziałem, że kręcisz się obok takiej ślicznotki. No i nie możesz mnie winić za to, że podziwiam jej zasoby - burknął, znowu szeptem, zerkając na Starlight. 

Link to comment
Share on other sites

Star odpowiedział. Więc i ja odpowiem szeptem.

- Skąd takie mniemanie? Wybacz. Lubię cię, jesteś moim jedynym ogierzym przyjacielem. A mam złe mniemanie bo zazwyczaj jeśli w naszych eskapadach wchodzi jakiś czynnik co "ma wejście" to zawsze... ZAWSZE to się źle skończy. Ostatnio zwabiłeś mnie i tak podjudziłeś iż zamiast nowej zbroii dla "Formującej się gwardii przyjaźni" zobaczyłem księżyc w pełnej okazałości. Innym przypadkiem dostałem ZA ciebie ochrzan za "dziwne zdjęcia klaczy" w naszej kwaterze. Mniej więcej dlatego wiem iż jeśli w coś jest powiązana jakaś ładna klacz... to ty byłbyś gotowy nawet rzucić się na Celestię - powiedziałem. Czas z Twilight powoli we mnie wypiera ten monolog jaki nauczyłem się. Nagle spoglądam się na Starlight kiedy Star komentuje jej urodę.

- A tak jak już mówisz, to prawda. Klacz niczego sobie. Gdybym nie zarywał do innej to kto wie... może bym spróbował - dodałem.

Edited by KougatKnave3
Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share


Discord Server

Przydatne Linki

  • Regulamin Forum
  • Ogłoszenia
  • Ekipa Forum
  • Złóż Podanie

Partnerzy

  • For Glorious Equestria
  • Bronies Polska
  • Bronies na DeviantArcie
  • 6pony
  • Klub Konesera Polskiego Fanfika
  • Kącik lektorski Bronies Corner
  • Lailyren Arts
×
×
  • Create New...