Jump to content

Recommended Posts

- umm... dobrze... mogę iść z wami... będzie... bezpieczniej... mam nadzieję... - rzekłam cicho powoli wstając po czym spojrzałam jeszcze raz na Moonlighta a potem tego drugiego strażnika. Gdy na niego spojrzałam dostałam ciarek.
- a... ale nie chcę sama zostać z tym drugim... mam... dziwny przeczuć względem niego... - rzekłam szeptem do Starlight.
- jeżeli to nie problem... - dodałam po chwili

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 577
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

- W porządku, nie zostaniesz z nim sam na sam. Chociaż wątpię, żeby był jakoś szczególnie groźny, głównie irytujący - powiedziała Starlight a potem podała ci kopytko, żeby pomóc ci wstać. - A tak przy okazji, jestem Starlight Glimmer, ten niebieski to Moonlight Meadow, ten drugi to Star Hollow. Ty jesteś Amethyst, tak? - zapytała i znowu uśmiechnęła się kojąco. 

 

- Cóż, jeśli jesteś jesteś zajęty kimś innym, ja będę miał większe szanse - zażartował Star. - A teraz takie pytanie z innej beczki. Po cholerę ci miecz z drugiego końca świata, do tego z części świata której nie ma na naszych mapach? - zapytał po chwili i podniósł brew w wyrazie zaciekawienia. 

Link to comment
Share on other sites

- Starlight by mnie zajebała wzrokiem za to iż bym ci powiedział, więc nie mów. Ten miecz ma "właściwości". Umożliwi nam pokonanie tego dupka co tam wymęczył powierniczki, a on sam wchłania dusze zabitych przez niego istot, a jak jego właściciel weźmie i umrze, to i on tam trafia. Więc nie będziesz musiał się martwić iż będę cię męczył w zaświatach... choć i tak w nie nie wierzę - powiedziałem i spoglądam na to iż Star sobie już poradziła. Podchodzę do nich więc.

- Dobrze. Widzę iż już wszystko pod kontrolą, więc sugeruje byśmy się wpierw udali na zakupy, dopiero potem by wymienić walutę.

Link to comment
Share on other sites

Przyjełam kopytko Starlight i wstałam. Zebrałam też swoje juki. Jakoś tak lżej mi się zrobiło... może to przez to że ktoś taki jak ona mi chce pomóc.... słyszałam o niej... nowa uczennica nowej ksieżniczki. Również wsławionej.
- umm.. ja się zdaję na was.... ja.. nei mam doświadczenia w podróżach... - rzekłam cicho.

Link to comment
Share on other sites

- I skąd się niby o tym dowiedziałeś? Bo wiesz, takie miecze to chyba raczej nie są pokazywane w gazetach w dziale "kupie, sprzedam, wymienię" - zapytał jeszcze, Star w jego głosie dało się usłyszeć ogólne zaciekawienie. 

- W porządku, więc chodźmy - oznajmiła Starlight. Potem obie podeszłyście do ogierów - Musimy pójść do jakiegoś sklepu który sprzedaje akcesoria turystyczne, musimy kupić jedzenie które wytrzyma co najmniej dwa tygodnie. Potem takie zakupy zrobimy dopiero w Camelu. Nie znam dokładnie Fillidelphi, ale sądzę, że najprościej będzie udać się w stronę rynku. Chyba, że się rozdzielimy na dwie grupy i będziemy szukać czegoś oddzielnie? - zaproponowała. 

 

Link to comment
Share on other sites

- Rozdzielmy się, ja i Star udamy się po te akcesoria, a wy udajcie się po prowiant. Spotkajmy się potem na rynku jak już zbierzemy wszystkie potrzebne rzeczy. Starlight, dałabyś radę z... Amethyst, tak? Udałybyście się po ten prowiant? - zapytałem. Star Hollow miał dobre oceny z Survivalu oraz innych podobnych rzeczy w wypadku na takie wędrówki, więc razem szybko zbierzemy sprzęt i to ekstra... o ile nie wyjebią nas z sklepu/straganu za to iż Starowi włączyła się wewnętrzna Cebula mówiąca "Za to dałbym połowę maks" albo "Panie, nawet Podmieniec tego nie weźmie za taką cenę". No nic.

- Jeśli nie masz nic przeciwko, szefowo. To my już ruszamy - powiedziałem do Starlight. Nazwałem ją Szefową bo według kodeksu i ponad 3 podręczników, hierarchia to taka

Księżniczka

Uczennica/Uczeń oraz Kapitan Gwardii

Oficer

Zwykli gwardziści

Więc jako iż ja i Star jesteśmy szeregowymi... jakby to czyni z automatu Starlight dowódcę... choć jeśli będzie oponować to mogę przejść te funkcje, bo z całej mojej klasy, miałem jako takie zajęcia z dowodzenia.

Link to comment
Share on other sites

- umm... Ja nie mam nic przeciwko... mogę iść z Starlight... jeżeli nie ma nic przeciwko... - rzekłam cicho. Zatopiona trochę w myślach... Camelu... daleko od Equestrii.... daleko od mojego brata... im dalej tym bezpieczniej... chyba... mam taką nadzieję. Całe to skonsternowanie było pewnie widać po mnie. A jestem całkowicie pewna że Starlight to dostrzegła lub wyczuła. Protegowana księżniczki przyjaźni.,. dużo o niej można było usłyszeć pogłosek... cóż... na pewno ma talent... inaczek ktoś tak utalentowany jak księżniczka Twilight by jej nie wybrała.

Link to comment
Share on other sites

- W porządku, to ja idę z Amethyst a wy razem. Spotkajmy się na rynku za trzy godziny. Potem poszukamy noclegu. Tak będzie najlepiej - oznajmiła Starlight.

- No i kozak, dogadane, szefowo - przy samym szefowo Star zachichotał, jakby rozbawiło cię to jak nazwałeś Starlight. Same to "Szefowo" też zdawał się mówić naśladując twój głos. - Dobra, to my już ruszamy. - 

Pokiwaliście sobie głową i rozeszliście się.

 

Amethyst i Starlight

 

Wyruszyłyście po prowiant, w ciszy. Starlight zdawała się być pochłonięta rozglądaniem się po okolicy, ale kilka razy zauważyłaś, że jej róg się rozświetlił. Na dosłownie ułamek sekundy, zaraz potem wracała do szukania. 

 

Moon i Star

 

Szliście tak przez moment w ciszy. Bez rozmów, po prostu mijając inne kucyki. Aż wreszcie zobaczyłeś na twarzy Stara spory uśmiech.

- Ej, wiesz, że w jest tu dzielnica czerwonych latarni? - zapytał po chwili dalej się szczerząc i zerkając na ciebie. 

Link to comment
Share on other sites

Patrząc cały czas na Stara podczas tej sceny co zrobił z miną "Rly?" po chwili powoli ruszam z nim w stronę w którą uznaliśmy za słuszną. Przez długi czas idziemy w milczeniu, lecz jednak moja głowa ma pełno myśli. Jeśli chcemy by ta podróż nam się udała, to nie możemy mieć zbędnego balastu. Jeżeli pozwolimy se na to, cała wędrówka będzie utrudniona. Jeszcze ta klacz... mimo iż jednak niby "zostaje na chwilę" to jednak mam przeczucie iż może się do nas tutaj przykleić na całą drogę... i to mnie niepokoi. Raczej nie jest dobra w walce, a jak już by coś mogła w nieść to i tak pewnie ja, Starlight albo Star moglibyśmy to samo wprowadzić. Choć mimo wszystko decyzja jest tu po stronie Starlight... jeśli ona zdecyduje się ją zabrać, to jedynie będziemy mieli dodatkowe kopyta ro...

Nagle z zamysłu wyrwał mnie Star i jego tekst o dzielnicy czerwonych latarni. Spoglądam na niego i mówię.

- Naprawdę? Nie wiem czemu mi to teraz o tym mówisz. Jak chcesz iść tam, to wpierw skompletujmy ten sprzęt co mieliśmy zdobyć. Potem to możesz tam nam nawet hotel wynająć - powiedziałem i odwróciłem łeb przed siebie.

Link to comment
Share on other sites

Zauważyłam to i przez chwilę zastanawiałam się z jakiego powodu używa magi. Po którymś takim rozświetleniu nie mogłam już wytrzymać. ciekawość zaczęła brać górę.|
- umm... Starlight? - zaczełam niepewnie cichym głosem
- Czemu co chwilę rozświetla ci się róg? Znaczy nie musisz odpowiadać jeżeli nie chcesz... ale... po prostu... umm... - urwałam... naprawdę nie byłam w stanie pociągnąć tego dalej... moja nieśmiałość blokowała mnie zbyt mocno. 

Link to comment
Share on other sites

Moon

 

- Nie no co ty, nie mówię, że mamy iść tam teraz, a i wątpię, żeby był tam jakiś hotel, bardziej sugeruję, żebyśmy się tam wybrali dzisiaj w nocy. Napijemy się czegoś, rozluźnimy. Przyda się to przed taką długą wędrówką być wypoczętym i rozluźnionym. Wtedy lepiej się myśli. Nie uważasz? - zapytał i przybrał niewinny uśmieszek i zerknął na ciebie. - Do tego, słyszałem, że tutaj mogą spełnić wszystkie zachcianki dowolnego kucyka - oznajmił ciszej. Tym razem, z cwanym uśmieszkiem.

 

 

Amethyst

 

Starlight przez chwilę nie odpowiadała, dopiero po paru sekundach zatrzęsła głową i zerknęła na ciebie, z lekko zamglonym wzrokiem. 

- Hm? - burknęła, ale po chwili jakby informacje do niej dotarły. - Ach, to. Zaklęcie lokalizujące, pomaga mi określić gdzie mamy iść, tylko trochę wybija mnie z rytmu. A wedle niego powinniśmy teraz skręcić tutaj - oznajmiła i skręciła w jedną z ulic. - Długo temu uciekłaś z domu? - zapytała po chwili, półszeptem. 

Link to comment
Share on other sites

- Wpierw się jednak zajmimy tym sprzętem. Coś myślę iż Starlight by nas zamordowała gdyby nie... - zacząłem lecz nagle złapałem jedno słowo "Do tego, słyszałem, że tutaj mogą spełnić wszystkie zachcianki dowolnego kucyka". Każde powiadasz?

- Dobra... pójdę z tobą. Wieczorem. Jako iż to ty dajesz pomysł to ty gadasz z Starlight i znajdujesz wymówkę. Jakoś nie widzę jej w roli klaczy która by na to przychylnie patrzyła... chyba tylko nasz bliźniaczki korzystają z takich usług, bo jak to mówiła White. "Lepiej zapłacić doświadczonemu niż trafić na Stara". Ty się ciesz, ty zaliczyłeś już klaczy sporo, ja wciąż jestem... jak to mnie nazwałeś tydzień przed twoim wyjazdem na tamtą farmę? "Nieskalana Pizda"? Czy "Wieczny Prawiczek"?. Tyle razy robisz sobie jaj z mojej zasady "pierwszy raz z tą jedyną" iż już nie pamiętam wszystkich rzeczy. A napić bym się mógł.

Link to comment
Share on other sites

Rozluźniłam się nieco słysząc odpowiedź Starlight na moje pytanie. Jednak jej pytanie sprawiło że drgnełam.
- n..nie... umm... właściwie uciekłam, kilkanaście minut później wsiadłam w pociąg do Ponyville a potem w ten co mnie dowiózł tu... nie sądze by mój brat szukał mnie aż tak daleko... jeszcze... - rzekłam i wzdrygnełam się na samo wspomnienie jego spojrzenia tamtej nocy.

Link to comment
Share on other sites

Moon

 

- Spoko, spoko. Zajmiemy się sprzętem. Ale w nocy przecież chyba będziemy mieć wolne. Jesteśmy dorośli, stworzenie wymówki nie będzie takie trudne - oznajmił zadowolony i nagle jego krok nabrał jakiejś takiej sprężystości. Potem już milczał. Aż do pewnego momentu.

- Ej, tu mają akcesoria turystyczne. Do wspinaczek też sprzęt - rzucił Star po zatrzymaniu się i spojrzeniu na witrynę. - Wchodzimy tu czy szukamy dalej? - zapytał.

 

Amethyst 

 

- Nawet jeśli by cię teraz znalazł. Znam sposoby na zniechęcić kucyki do działania. Ale wątpię, żeby było to coś czym musisz się teraz martwić - oznajmiła. - Na razie muszę się zastanowić, czy wysłanie cię teraz do Ponyville to dobry pomysł. Mam teraz trochę dylemat - westchnęła. 

 

Link to comment
Share on other sites

- ummm wolałabym raczej się z nim nie spotkać... i wolałabym uciec jak najdalej nawet poza equestrię... - rzekłam cicho by po chwili dodać.
- umm.. jaki dylemat? - spytałam. Czułam że coś ją nurtuje. i czułam się nieco pewniej w jej towarzystwie. Czułam że ona nie chce dla mnie źle i myslałam że może powinnam być bardziej z nią szczera i powinnam jej całą sytuację przedstawić... ale... z drugiej strony.. bałam się o tym mówić.. i bałam się o tym mysleć.. to wciąż bolało...

 

Link to comment
Share on other sites

- W sumie ja i tak jestem jakby towim "sumieniem" jak to mnie White nazwała raz, więc najwyżej użyje słowa iż będę cię pilnował byś nie narobił bękartów... co w sumie by nawet pasowało - rzekłem i idę z nim dalej. W sumie jednak napiłbym się co nie co... zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach by się przydało. Na ogół unikam picia, chyba iż na okazje, ale teraz jednak mam ostrą ochotę na to. No nic... po chwili Star zauważył sklep z sprzętem. Uśmiechnąłem się do niego.

- Wchodzimy. Na wszelki wypadek kupmy też ten sprzęt do wspinaczki na wypadek iż potrzeba byłoby się gdzieś wspiąć albo zejść. Jako iż ty jesteś "Drużynowym ekspertem Survivalu" to zdam się całkowicie na ciebie. Czego dokładnie potrzebujemy? - zapytałem się go dokładnie wchodząc do sklepu.

Link to comment
Share on other sites

Ash

 

- Bo nie jestem pewna co zrobić. Wysłanie cię do Ponyville w obecnym momencie to niezbyt dobry pomysł, bo nawet jeśli miałabyś tylko zatrzymać się na krótko, a i ruszenie z nami to słaby pomysł, bo ruszamy w bardzo niebezpieczne miejsce. Gdzie faktycznie, twój brat by cię nie szukał, ale nie jestem pewna czy mamy szansę. Nawet jeśli ci dwaj to wyszkoleni strażnicy - wyjaśniła. - No cóż, i tak pewnie coś wymyślę do jutra. A na razie musimy dalej szukać tego sklepu - stwierdziła.

 

 

Moon

 

- Dobra, dawaj - rzucił wchodząc do sklepu jako pierwszy i bardzo szybko podchodząc do jednej z półek. Przeglądając różne produkty. Haki, liny, nawet dodatkowe ubrania. Z okiem fachowca, które rzadko pokazywał. Na razie chyba mogłeś sam poprzeglądać. 

Link to comment
Share on other sites

Popatrzyłam na nią idąc wraz z nią. zbierałam słowa... myśli w sobie... aż w końcu odparłam.
- Starlight... jeżeli mogę... ja... nie wiem czemu ale chciałabym iść z wami to raz.. a dwa.... mam przeczucie że ty sobie poradziłabyś nawet sama... Przecież Księżniczka Twilight. Obrończyni Equestrii wybrała cię na swoją uczennicę... a to znaczy że wierzy w toją siłę i twój potencjał... prawda? - spytrałam cichym ale pewniejszym głosem. Może ja nie wierzę w siebie... ale to nie znaczy że nie umiem innym dodać wiary.

Link to comment
Share on other sites

Więc chodzę po sklepie i oglądam coś. Najwyżej potem będę nosił. Mimo wszystko narazie to myślę nad tym co się zrobimy z tą klaczą co do nas dołączyła i jest z Starlight. Na pewno z nami nie pójdzie... nie ma doświadczenia, ani pewnie też emocjonalnie nie wytrzymie. Kurwa ja się spodziewam iż Ja, Zboczeniec i Szefowa będziemy mieli przejebane sami, a co do tego jak będziemy musieli jeszcze jej pilnować. Mam nadzieje iż Starlight dobrze wybierze. Mimo wszystko jak nie zdecyduje się do wieczora to jej w tym pomogę. Nie możemy sobie pozwolić na żaden balast oraz opóźnienie. ZWŁASZCZA jeśli stawką jest życie Twilight, Flutti oraz reszty.

Link to comment
Share on other sites

Ash

 

- Hah, chciałabym, żeby tak właśnie było. Twilight może i wierzy w moje zdolności, ale miejsce do którego się udajemy jest trochę poza moimi siłami. Poza siłami nawet samej Twilight. To miejsce do którego nikt nie powinien się zapuszczać. Ale niestety my musimy. Dlatego nie powinnaś tam iść wraz z nami. Wybacz, ale ja i dwóch żołnierzy ledwo podołamy. A ty nie jesteś ani żołnierzem, ani nawet jednorożcem - odpowiedziała zatrzymując się przed jednym ze sklepów. - Dobra, tu wchodzę - odezwała się i wszedł do środka. 

 

Moon

 

Zajęło to jakieś czterdzieści minut. Star naprawdę długo wybierał poszczególne przedmioty. Ale wreszcie poczułeś jak ktoś cię szturcha.

- Dobra, mam wszystko. Mają tu całkiem niezłe rzeczy. Ale wciąż trochę tu brakuje, więc musimy iść dalej - stwierdził. 

Link to comment
Share on other sites

Kiwam do niego i następnie idziemy dalej. No skoro jednak nie było tutaj aż tylu rzeczy potrzebnych na naszą wyprawę, no to trzeba jeszcze pójść szukać. Po drodze biorę trochę od niego sprzętu jeśli ma za dużo. Mimo wszystko po chwili się odzywam.

- Wiesz... mam złe przeczucia. Co sądzisz o tej nowej? Mam dziwne przeczucie i raczej obawy iż ona może przyczepić się do nas na dłużej niż zakładamy. Mam tylko takie przeczucie, ale mimo wszystko... boje się iż ona może z nami się udać tam. We trójke mamy przejebane, a co dopiero jak zabierzemy cywila... po pierwsze to nie zgodne z zasadami by brać takie osoby bez przeszkolenia, przynajmniej. Po drugie trzeba byłoby wciąż na nią uważać. Ona wygląda jakby się miała załamać na widok każdego gościa w zbroii. Wpierw jak na mnie spojrzała, widziałem jakby miała zaraz dostać zawału. Jakby coś ukrywała. Co o tym ty sądzisz? - zapytałem się go.

Link to comment
Share on other sites

- Ale to nie oznacza że nie nadaję się do niczego... byłam najszybsza w swojej klasie... czy to na ziemi czy w powietrzu - rzekłam cicho wchodząc za nią.
- Plus... nie chcę zostać sama... bardziej boję się Abyss'a niż śmierci... Pozwól mi chociaż iść z wami poza granice Equestrii... będę sięczuła lepiej będąc dalej od niego.. - dodałam po chwili.

Link to comment
Share on other sites

Moon

 

- Co o niej sądzę? Urocza, strachliwa i pewnie totalnie beznadziejna. Wiesz, znam się trochę na kucach. Zwłaszcza klaczach. No i muszę przyznać, że wygląda na kogoś kto polega na innych by coś działać. Nawet nie próbując działać samemu i wymagając ratowania. Ale nie sądzę by Starlight miała zbyt miękkie serce. Od samego początku mam wrażenie, że częściej kalkuluje niż poddaje się emocją - stwierdził. - I tak, absolutnie coś ukrywa. Cholera jednak wie co - dodał. 

 

Ash

 

- Poza granice Equestrii, może być. Dalej nie. Wierz mi, szybkość nie zawsze wystarczy. Przyda się w ucieczce, ale nie w działaniu w niebezpiecznym terenie. Nawet nie wiem, czy to las, czy pustynia. W puszczy lot jest niezbyt przydatny. Dlatego, najdalej do Camelu. - oznajmiła Starlight chwytając magią rzeczy z półek sklepowych w drodze do kasy. 

 

Link to comment
Share on other sites

- umm... no dobrze.... byle dalej stąd... może... może pomogę chociaż nieść trochę rzeczy na razie. jako podziękowanie... za wyrozumiałość... - odparłam cicho idąc koło niej. Cały czas jednak moją głowę zakrzątały myśli. Ucieknę z Equestrii i co dalej... co zrobię... czym się zajmę... plus... tamta dwójka strażników... Night wydaje się być miły... ale ten drugi... cały czas mam ciarki w jego pobliżu... czuję się przy nim jak myszka w obecności kota.

Link to comment
Share on other sites

- Wiem iż Starlight taka nie jest, lecz mimo wszystko się boje. Wyprawa się źle skończy jak będzie trzeba oglądać się za nią. Dlatego też najwyżej zgodzę się ją zanieść do Camelu, nie dalej. Chociaż tak przy okazji. Po tym jak się już... wiesz... zabawisz wieczorem, to dołączysz do mnie do picia? Sam nie mam ochoty korzystać jeszcze z tych usług, a samemu picie to trochę... no nie wiem... jakby smutne? - zapytałem się spoglądając się na niego. No, ze mną się nie napije? No nic. Pochwili, jak odpowie to się pytam.

- Teraz opowiadaj. Jak było na twoim przydziale. Naprawdę tam nie było ani jednej klaczy w naszym wieku? Jakoś nie mogę uwierzyć iż tam są tylko starsze panie.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share


Discord Server

Przydatne Linki

  • Regulamin Forum
  • Ogłoszenia
  • Ekipa Forum
  • Złóż Podanie

Partnerzy

  • For Glorious Equestria
  • Bronies Polska
  • Bronies na DeviantArcie
  • 6pony
  • Klub Konesera Polskiego Fanfika
  • Kącik lektorski Bronies Corner
  • Lailyren Arts
×
×
  • Create New...