Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
fryta855

Odcinek 11: Keep Calm and Flutter On

Recommended Posts

Odcinek dobry, nawet bardzo nie podobały mi się w zasadzie 2 rzeczy:

1. Discord się nawrócił, co oznacza, że będzie nudniejszy. Ale przynajmniej będzie go więcej

2. Odcinek był za krótki. Przemiana Discorda, przez to że nie miał czasu na cokolwiek, sprawiała wrażenie na wziętą z dupy

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja chciałbym podziękować Mystherii za wspaniałe tłumaczenie ^^, jednak odcinek niestety za krótki (i może się powtórzę) przydałoby się go podzielić na dwa odcinki i dopracować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

jeśli ktoś od scenariusza myśli po "ludzku" to Discord może się stać dobry nie tracąc cenioną przez nas nutkę chaosu figle i żarciki nie oznaczają wkońcu bycia złym

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jej.Po prostu jej.

Po dosyć rozczarowującym odcinku ze Spikem mamy to,i moje wszelkie wątpliwości co do przyszłości tego serialu zostały rozwiane.

Otóż,

Plusy;

- Discord,jedno wielkie nawiązanie do poprzednich serii.

- Discord zachowujący swój charakter i ogólnie postępowanie,nawet przechodząc na dobrą stronę.

- CELESTIA <3

- Rainbow wreszcie pokazująca swój charakterek.

- THE STARE

- Ogólnie reszta,która nie została umieszczona w minusach.

Minusy;

- Discorda pokazali jako dosyć płytko myślącego,nie wyciągającego wniosków.Chodzi mi o scenę tuż przed nawróceniem,ale nie tylko.

- Rozumiem zdenerwowanie,ale dlaczego kucyki zwracały się a to z podniesionym głosem,a to bardzo luzacko do Celestii?Mam nadzieje,że to nie autorzy wzorujący się na hejcie na nią w fandomie,tylko po prostu zwykła gafa.

- Całość trochę za szybko się rozegrała.

- Zbyt łatwowierna Fluttershy.

Miejmy nadzieje że przyszłe odcinki będą tylko takie,i lepsze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najbardziej rozwalił mnie numer z sosjerką, nie wiem czemu.

Co do Discorda to od początku chciał się zaprzyjaźnić z Flutteshy by zdobyć jej element, a gdy to zrobił to po prostu stwierdził, że robi źle? Sorry ale to strasznie głupie.

Mimo wielu wad odcinek wart by obejrzeć go jeszcze raz, co zaraz zrobię

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moim skromnym zdaniem

Plusy:

-Angel dostał po łapach, niby nie jest zły, ale za to traktowanie Fluttershy należało mu się

-Fluttershy w końcu pokazała, że nie jest wiecznie niedojdą, ale przy tym nie straciła na uroku, miejscami zachowywała się mądrze i rozsądnie... trochę niczym Celestia, tylko z charakterkiem

-Tekst Pinkie może i nie jeden z najlepszych, ale zabawny i przyjemny :)

-Discord przestał być tym złym, ale nie utracił (póki co) na charakterze, to się twórcom udało

Minusy:

-Przebieg akcji, zbyt szybki, aż czuć, że wymuszony, ten odcinek jest świetny, ale można by go zrobić 2x lepszym, gdyby przeciągnięto go na 2 odcinki.

-Zachowanie dziewczyn wobec Celestii Fluttershy i Applejack ją zlały (niby pomoc z powodzią ważna, ale do tej pory na hasło "Celestia" wszystkie biegły aż się mało o kopyta nie potykały, choćby nie wiem co), brak szacunku i zaufania od reszty. Ja rozumiem, że to nie jest tak jak na początku, gdzie każda ją traktowała jak boginię, bo trochę się przez ten czas poznały, ale z roli podwładnych wskoczyły od razu na koleżanki?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wyczuwam konflikt na linii Discord - Chrysalis i coś mi mówi' date=' że będzie z tego niezły cyrk :) [/quote']

mówiłeś coś? :3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na początku bardzo dziękuję Mystherii za szybkie wrzucenie tłumaczenia.

Odcinek był fajny, ale podobnie jak większość uważam, że zdecydowanie za krótki. Discord nawrócił się minutę przed końcem - jedna scena i już odmieniony. Trochę za szybko. :twilight4: Poza tym dziwiło mnie jak mane6 traktuje Celestie w tym odcinku. Twi na nią nakrzyczała, a FS i AJ w ogóle nie spieszyły się na jej powitanie. Z plusów to oczywiście słodka Fluttershy <3 IMO nie koniecznie była taka naiwna wobec Discorda cały czas, tylko "grała" żeby zdobyć jego zaufanie wierząc, że uda się go wtedy zmienić. Oczywiście Discord sam w sobie też był fajny (ale nie jestem jego wielkim fanem). Nie wiem tylko czy taki "dobry Discord" dalej będzie dobry w swoim fachu. BTW szkoda, że nie było piosenki :derp4:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobra, odcinek nie był zły. Podobał mi się bardzo. Jedynie błąd, powtórzony po raz enty - ciekawy wątek jest nagle ucinany, przez co zakończenie wypada słabo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Iluandar

Zgadzam się z przedmówcą :ming: To znaczy zły Discord był zajefajny ale ciekaw jestem jaki będzie w nowym wydaniu... na pewno nie stał się ucieleśnieniem szlachetności :D Tak btw. zakończenie jest urocze xD

Share this post


Link to post
Share on other sites

to na pewno nie koniec! jestem pewien że Discord się zbuntuje w przyszłym odcinku.

Ten odcinek nauczył mnie jednak że jeśli będziemy trzymać się jednego sposobu to kiedyś niemożliwe stanie się możliwe. :twilight2:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odcinek fajny, ale oczywiście za krótki.

Plusy tego odcinka to przede wszystkim Discord. Bo kto nie lubi małej dawki chaosu?

Celestia nie jest już taka ważna? Może dlatego że Twilight też będzie księżniczką.(spoilery są wszędzie...)

Mam nadzieję że "dobry" Discord dalej będzie epickim trollem i kawalarzem ^^

Co do odcinka daje mu mocne 8/10. Za krótki...

To teraz nie tylko Pinkie burzy 4 ścianę?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja... Ja... Nie... nie...

Ręce mi opadują do samej podłogi. Dosłownie, ledwo je podniosłem na klawiaturę. To jest... Nie dlatego że to zły odcinek. Bo jest dobry. Ale... Gosh, DLACZEGO NIE W 2 ODCINAKCH?!?!

Nie jestem w stanie przeprowadzić teraz pełnej recenzji [odcinek nie licząc ostatnich dwóch minut tak... 8(9?)/10], skupię się wyłącznie na przemianie Discorda...

Na czym to skończyłem? Ah, tak... ZNIEWAGA! HEREZJA! PLUGAWE, KORPORACYJNE BEZGUŚCIE!

Uff, ulżyło mi. Wybaczcie, musiałem. Discord jest jedną z moich ulubionych postaci i nie zniosę takiego beztroskiego nim zarządzania.

Tak, wiem że musieli zmieścić się w czasie antenowym. Tak, wiem że to ma być przejrzyste także dla dzieci. Tak, wiem że wszyscy na ten odcinek czekaliśmy, że trzeba patrzeć na jasne strony, że był chaos i trollowanie. Ja to wszystko wiem. Wiem też, że prawdopodobnie nieco przesadzam...

Ale słodki Boże, jak on mnie w****ił!

Dlaczego, spytacie, tak mnie to poruszyło?

Ponieważ ten odcinek miał PRZEOGROMNY potencjał! Według mnie nie wykorzystali nawet połowy z tego co mógł (i powinien) zrobić Discord. Fakt, to co zrobił, było epickie, zabawne i za to ogromny plus. Jednak jak na BOGA CHAOSU, to się nie popisali. Rly? Przeklinające bobry z konstruktomanią? To jest cała dywersja, na jaką go stać?

Druga sprawa: przyspieszone zakończenie odcinka. Więcej o tym nie piszę, bo tylko mieliłbym oczywistości, z których każdy tutaj zdaje sobie strawę, oraz dalej się wkurzał. A nie o to chodzi. Jedyne co nie jest takie oczywiste, to to, że Discord jest przez ten Rush pokazany jako wyjątkowo łatwy do zmianipulowania. Grrr...

Trzecia sprawa: Gra aktorska. Czy tylko mi te przesłodkie minki nie pasują do Discorda? Władca chaosu robiący TAK?!

150012_495651210481612_636926572_n.jpg45945_495651263814940_1530405356_n.jpg

Bitch Please!

Poza tym, czy tylko mi się zdaje że kunszt przesławnego aktora głosowego został ordynarnie stłamszony? Wiem, że celem było uczynienie emocji Pana Chaosu bardziej zrozumiałymi dla młodszych odbiorców, ale posłuchajcie tylko końcówki sceny przy stole, albo momentu gdy się nawraca ( scenka "Friendship is Magic" się nie zalicza, jest zła nie z powodu głosu Discorda). Ewidentnie nasz Pan Q zagrał to świetnie i tak jak POWINNO być, po czym usłyszał w słuchawkach w studiu nagraniowym:

- "Ee, fajnie. A teraz chcemy żebyś się wzruszył, kiedy to mówisz."

- "Przecież to Władca Chaosu! Wzruszył się na swój sposób, nie było słychać?"

- "Było, ale... Bardziej."

- "Jak bardzo bardziej?"

- "Na razie 20%, potem się zobaczy..."

I w ten sposób dostaliśmy Discorda, który nie to że za szybko się zmienił. Zmienił się w sposób oczoje**y, i niesmacznie przeekspresyjny, który...

Miałem się nie wkurzać, prawda?...

...

Ok, wracam do pisania tego po wyciszeniu się. Powiem wam, że obejrzenie tego więcej niż 1 raz dodaje smaczku. A uspokojenie się pozwala dostrzec dobre strony, jakie pojawiły się przy okazji przemiany (która sama w sobie dalej jest źle przeprowadzona, nie miejcie złudzeń).

Wiecie co, polemika z wadami dostrzeżonymi przez innych powinna sprawić, że polubię ten odcinek. A chcę go polubić. Zaczynajmy więc!

Fluttershy:

Dochodzę do wniosku, że ten odcinek nie miał pokazać nam tego, jak epicki jest Discord, tego, że każdy może się zmienić, jeśli wyciągniemy do niego pomocną dłoń, ani nawet zrobić kolejnego pomagacza z tła.

Nie. Ten odcinek miał pokazać, jakim BADASSEM (Badflankiem, jeśli wolicie) jest Fluttershy.

- Zbyt łatwowierna Fluttershy.

Oglądaliśmy aby ten sam odcinek? Co jak co, ale Fluttershy [:lyra3: Lyra, odczep się! Wcale nie używam tego imienia w trzecim zdaniu z rzędu!...] w tym odcinku zasłużyła na wyj****y w kosmos witraż! Była mądra, cierpliwa, honorowa, sprytna, skromna, :flutterblush: nieustraszona (groziła Władcy chaosu już w pierwszych minutach, a potem... przez sekundę, zanim Discordowi włączył się cwaniacyzm... Cóż, zdominowała go jak Smoka, Iron Willa, Mantykorę i Niedźwiedzia...

735066_495651250481608_1247886277_n.jpg

) Oraz zmusiła Discorda, aby przyznał przed Celestią że przyjaźń to magia. Pomijając rush, który popsuł efekt... Gdybym obejrzał to na koniec DRUGIEGO odcinka opisującego tą historię, to najprawdopodobniej opadłaby mi szczęka, zrobiłbym pauzę i zaklaskał naszej żółtej klaczy. A jak już klaszczę, to naprawdę głośno i z uczuciem. Zapewniam. Z resztą przekonacie się na Otwockim Ponymeecie...

A skoro już o tym mowa, uwielbiam ten moment, kiedy Fluttershy pyta pozostałe klacze czy uważają ją za naiwną idiotkę. "Priceless!" A na czyje w końcu wyszło?

Nie, nasz Element Życzliwości był tak daleki od naiwności, jak to tylko możliwe.

Ten odcinek nauczył mnie jednak że jeśli będziemy trzymać się jednego sposobu to kiedyś niemożliwe stanie się możliwe.

Święte słowa!

Właściwie to...

Jako wasz forumowy Paladyn oddaję niniejszym Fluttershy należną jej cześć. Gdyż nawet najlepszy pod słońcem Sługa Boży miałby małą szansę na okazanie TAKIEJ cierpliwości, jak ona. Co mamy dalej?

Celestia:

Poza tym dziwiło mnie jak mane6 traktuje Celestie w tym odcinku.

Gdybyś miał takie przygody z Celestią jak one, już dawno przybijałbyś jej brohoofa albo miał jej serdecznie dość. Dziwię się że w Equestrii ciągle utrzymuje się mit o jej dostojeństwie. A wybuch Twi? Wiesz, jej brat miał 50% udziału w pokonaniu Chrysalis. Która Celesię rozłożyła na posadzce. Właśnie dzięki mocy id jej brata...

Wiecie co, już wiem dlaczego wysłała Armorka bez eskorty do Kryształowego Imperium. Nie chciała rebelii i przejęcia władzy przez niego i Kredens. No bo patrzcie jak skuteczne są Księżniczki: jedna śpi, a druga leży na podłodze pokonana, a potem nawet zwisa z sufitu w kokonie. I żadna z nich nie zauważa (nawet przez tą lunetę do poglądania Roid Rage'a pod prysznicem) armii changelingów stacjonującej jakieś 3 kroki od miasta, nie mówiąc już o samej Krysi, którą miały pod nosem. W tym samym czasie Armorek tworzy SAM barierę wokół miasta, a potem (udział 50%) wygania potwory, z którymi nie poradził sobie NIKT, nawet Powierniczki Harmonii. :shiarmor: Like a Boss!

Ale wracajmy do recenzji...

"Celestia rzuciła na elementy zaklęcie, żeby Discord nie mógł ich zabrać i ukryć jak ostatnim razem..."

:ming: :ming: :ming: Ta, bo czary Celesi były NIEZWYKLE skuteczne ostatnim razem! Na przykład te zabezpieczające jej magiczny sejf... Jeśli jeszcze nie zgadliście - gdy usłyszałem ten tekst zrobiłem pauzę i przez minutę kiwałem się ze śmiechu. :lol:

- skoro zaklęcie nawracania było w książkach Twilight; dlaczego Celestia z Luną nie rzuciły takiego zaklęcia? W bibliotekach Canterlot nie ma takich książek?

Odsyłam akapit wyżej! :ming:

- Celestia dochodzi do wniosku' date=' że można by nawrócić Discorda po tak długim czasie,[/quote']

A ty wpadłeś na to wcześniej niż ona? I tak dobrze że myśli na tyle perspektywicznie, że pozbywa się "w miarę" na świeżo zagrożeń, które uaktywniłyby się dopiero po setkach, jeśli nie tysiącach lat. Poza tym, może wpadła na to wcześniej ale miała pilniejsze sprawy na głowie i nie mogła sobie pozwolić na opcję, w której Discord ucieka dzień lub dwa? Może wprowadzała jakieś kontrowersyjne reformy i musiała być tymczasowo wyjątkowo popularna, żeby to przepchnąć? Np. ustawiała na wierzchołkach gór magiczne fotoradary, co by właściciele sterowców nie szarżowali i nie robili co tydzień nowego Heidinburga. W takiej sytuacji wypuszczanie nieprzewidywalnego Władcy Chaosu z kamiennego więzienia byłoby co najmniej niestosowne...

Był dzień, fanie Luny.

A dorabiając do tego legendę: Luna prawdopodobnie uznała to za iście poroniony pomysł i zwyczajnie odmówiła wzięcia udziału we wrabianiu Powierniczek (którym przecież sporo zawdzięcza) w tą niebezpieczną błazenadę z przekabacaniem Discusia. [ Prawdopodobnie po tym jak zgodziła się aby Celesia w ogóle to zorganizowała, przez godzinę wykonywała czynność, którą zademonstruje dla mnie Stitch:

BTW - w tym schronisku jest Tank :wat: ]

Reszta:

... Ty wiesz że trafnie spostrzegłeś? Jeśli chodzi o bobry - każdego miałaby STARE'ować, mając źródło kłopotów pod kopytem? Zwróć też uwagę na czas antenowy.

Ale pierwsze... może się nauczyła to kontrolować? Poza tym, jak zapewne zauważyłeś, wcale nie było jakoś obłędnie skuteczne. Jak dla mnie niekonsekwencja mająca na celu wzmocnienie postaci - z "niekontrolowanego talentu" stało się po prostu umiejętnością przywoływaną w razie potrzeby. Ale dobrze że to zauważyłeś, plus dla Ciebie!

O tym lepiej zmilczeć. I tak wycięli tyle z potencjału odcinka, że można by nie jeden, ale i dwa dodatkowe zrobić. Dostaliśmy Discorda? Były epickie sceny? Była Badflankowa Flutterka? Więc jest git. Jeśli będę chciał zobaczyć więcej np. Lyry to sobie puszczę Magic Duel, gdzie siorbała tą sianiastą Colę[ :lyra2: Tak, jarrot, twój avek!]. Jak dla mnie w tym konkretnym odcinku brak kucyków tła to konieczność, której w żadnym razie nie śmiałbym poczytywać za minus.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekaw jestem, czy odrodzenie Discorda było spontaniczną decyzją Celestii, czy szykuje się z tego coś więcej. Według mnie to ciekawy ,,zbieg okoliczności", że Twilight wkracza na nowy poziom szkolenia (najbardziej nurtuje mnie ta księga, którą Luna wyczarowywuje pod koniec odcinka Crystal Empire ep.2 ), a niedługo potem Celestia planuje przekabacić Discorda na swoją stronę. Czyżby się szykowało coś wielkiego?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja... Ja... Nie... nie...

Ręce mi opadują do samej podłogi. Dosłownie, ledwo je podniosłem na klawiaturę. To jest... Nie dlatego że to zły odcinek. Bo jest dobry. Ale... Gosh, DLACZEGO NIE W 2 ODCINAKCH?!?!

Nie jestem w stanie przeprowadzić teraz pełnej recenzji [odcinek nie licząc ostatnich dwóch minut tak subiektywnie i na świerzo otrzymuje ode mnie... 8(9?)/10], skupię się wyłącznie na przemianie Discorda...

Na czym to skończyłem? Ah, tak... ZNIEWAGA! HEREZJA! PLUGAWE, KORPORACYJNE BEZGUŚCIE!

Uff, ulżyło mi. Wybaczcie, musiałem. Discord jest jedną z moich ulubionych postaci i nie zniosę takiego beztroskiego nim zarządzania.

Tak, wiem że musieli zmieścić się w czasie antenowym. Tak, wiem że to ma być przejrzyste także dla dzieci. Tak, wiem że wszyscy na ten odcinek czekaliśmy, że trzeba patrzeć na jasne strony, że był chaos i trollowanie. Ja to wszystko wiem. Wiem też, że prawdopodobnie nieco przesadzam...

Ale słodki Boże, jak on mnie w****ił!

Dlaczego, spytacie, tak mnie to poruszyło?

Ponieważ ten odcinek miał PRZEOGROMNY potencjał! Według mnie nie wykorzystali nawet połowy z tego co mógł (i powinien) zrobić Discord. Fakt, to co zrobił, było epickie, zabawne i za to ogromny plus. Jednak jak na BOGA CHAOSU, to się nie popisali. Rly? Przeklinające bobry z konstruktomanią? To jest cała dywersja, na jaką go stać?

Druga sprawa: przyspieszone zakończenie odcinka. Więcej o tym nie piszę, bo tylko mieliłbym oczywistości, z których każdy tutaj zdaje sobie strawę, oraz dalej się wkurzał. A nie o to chodzi. Jedyne co nie jest takie oczywiste, to to, że Discord jest przez ten Rush pokazany jako wyjątkowo łatwy do zmianipulowania. Grrr...

Trzecia sprawa: Gra aktorska. Czy tylko mi te przesłodkie minki nie pasują do Discorda? Władca chaosu robiący TAK?!

150012_495651210481612_636926572_n.jpg45945_495651263814940_1530405356_n.jpg

Bitch Please!

Poza tym, czy tylko mi się zdaje że kunszt przesławnego aktora głosowego został ordynarnie stłamszony? Wiem, że celem było uczynienie emocji Pana Chaosu bardziej zrozumiałymi dla młodszych odbiorców, ale posłuchajcie tylko końcówki sceny przy stole, albo momentu gdy się nawraca ( scenka "Friendship is Magic" się nie zalicza, jest zła nie z powodu głosu Discorda). Ewidentnie nasz Pan Q zagrał to świetnie i tak jak POWINNO być, po czym usłyszał w słuchawkach w studiu nagraniowym:

- "Ee, fajnie. A teraz chcemy żebyś się wzruszył, kiedy to mówisz."

- "Przecież to Władca Chaosu! Wzruszył się na swój sposób, nie było słychać?"

- "Było, ale... Bardziej."

- "Jak bardzo bardziej?"

- "Na razie 20%, potem się zobaczy..."

I w ten sposób dostaliśmy Discorda, który nie to że za szybko się zmienił. Zmienił się w sposób oczoje**y, i niesmacznie przeekspresyjny, który...

Miałem się nie wkurzać, prawda?...

...

Ok, wracam do pisania tego po wyciszeniu się. Powiem wam, że obejrzenie tego więcej niż 1 raz dodaje smaczku. A uspokojenie się pozwala dostrzec dobre strony, jakie pojawiły się przy okazji przemiany (która sama w sobie dalej jest źle przeprowadzona, nie miejcie złudzeń).

Wiecie co, polemika z wadami dostrzeżonymi przez innych powinna sprawić, że polubię ten odcinek. A chcę go polubić. Zaczynajmy więc!

Fluttershy:

Dochodzę do wniosku, że ten odcinek nie miał pokazać nam tego, jak epicki jest Discord, tego, że każdy może się zmienić, jeśli wyciągniemy do niego pomocną dłoń, ani nawet zrobić kolejnego pomagacza z tła.

Nie. Ten odcinek miał pokazać, jakim BADASSEM (Badflankiem, jeśli wolicie) jest Fluttershy.

- Zbyt łatwowierna Fluttershy.

Oglądaliśmy aby ten sam odcinek? Co jak co, ale Fluttershy [:lyra3: Lyra, odczep się! Wcale nie używam tego imienia w trzecim zdaniu z rzędu!...] w tym odcinku zasłużyła na wyj****y w kosmos witraż! Była mądra, cierpliwa, honorowa, sprytna, skromna, :flutterblush: nieustraszona (groziła Władcy chaosu już w pierwszych minutach, a potem... przez sekundę, zanim Discordowi włączył się cwaniacyzm... Cóż, zdominowała go jak Smoka, Iron Willa, Mantykorę i Niedźwiedzia...

735066_495651250481608_1247886277_n.jpg

) Oraz zmusiła Discorda, aby przyznał przed Celestią że przyjaźń to magia [Nawrócenie oceniłem dokładniej pod koniec posta. Tutaj zaznaczam tylko, że to plus do postaci Flutterki] Pomijając RUSH, który kompletnie popsuł efekt... Gdybym obejrzał to na koniec DRUGIEGO odcinka opisującego tą historię, to najprawdopodobniej opadłaby mi szczęka, zrobiłbym pauzę i zaklaskał naszej żółtej klaczy. A jak już klaszczę, to naprawdę głośno i z uczuciem. Zapewniam. Z resztą przekonacie się na Otwockim Ponymeecie...

A skoro już jestem w temacie, to uwielbiam ten moment, kiedy Fluttershy pyta pozostałe klacze czy uważają ją za naiwną idiotkę. "Priceless!" A na czyje w końcu wyszło?

Nie, nasz Element Życzliwości był tak daleki od naiwności, jak to tylko możliwe.

Ten odcinek nauczył mnie jednak że jeśli będziemy trzymać się jednego sposobu to kiedyś niemożliwe stanie się możliwe.

Święte słowa!

Właściwie to...

Jako wasz forumowy Paladyn oddaję niniejszym Fluttershy należną jej cześć. Gdyż nawet najlepszy pod słońcem Sługa Boży miałby małą szansę na okazanie TAKIEJ cierpliwości, jak ona. Co mamy dalej?

Celestia:

Poza tym dziwiło mnie jak mane6 traktuje Celestie w tym odcinku.

Gdybyś miał takie przygody z Celestią jak one, już dawno przybijałbyś jej brohoofa albo miał jej serdecznie dość. Dziwię się że w Equestrii ciągle utrzymuje się mit o jej dostojeństwie (mimo ich badassowych mocy trochę mnie to dziwi).

A wybuch Twi? Wiesz, jej brat miał 50% udziału w pokonaniu Chrysalis. Która Celesię rozłożyła na posadzce. Właśnie dzięki mocy od jej brata...

Wiecie co, już wiem dlaczego wysłała Armorka bez eskorty do Kryształowego Imperium. Nie chciała rebelii i przejęcia władzy przez niego i Kredens. No bo patrzcie jak skuteczne są Księżniczki: jedna śpi, a druga leży na podłodze pokonana, a potem nawet zwisa z sufitu w kokonie. I żadna z nich nie zauważa (nawet przez tą lunetę do poglądania Roid Rage'a pod prysznicem) armii changelingów stacjonującej jakieś 3 kroki od miasta, nie mówiąc już o samej Krysi, którą miały pod nosem. W tym samym czasie Armorek tworzy SAM barierę wokół miasta, a potem (udział 50%) wygania potwory, z którymi nie poradził sobie NIKT, nawet Powierniczki Harmonii. :shiarmor: Like a Boss!

Ale wracajmy do recenzji...

"Rzuciłam na elementy zaklęcie, żeby Discord nie mógł ich zabrać i ukryć jak ostatnim razem..."

:ming: :ming: :ming: Ta, bo czary Celesi były NIEZWYKLE skuteczne ostatnim razem! Na przykład te zabezpieczające jej magiczny sejf... Jeśli jeszcze nie zgadliście - gdy usłyszałem ten tekst zrobiłem pauzę i przez minutę kiwałem się ze śmiechu. :lol:

- skoro zaklęcie nawracania było w książkach Twilight; dlaczego Celestia z Luną nie rzuciły takiego zaklęcia? W bibliotekach Canterlot nie ma takich książek?

Odsyłam akapit wyżej! :ming:

- Celestia dochodzi do wniosku' date=' że można by nawrócić Discorda po tak długim czasie,[/quote']

A ty wpadłeś na to wcześniej niż ona? I tak dobrze że myśli na tyle perspektywicznie, że pozbywa się "w miarę" na świeżo zagrożeń, które uaktywniłyby się dopiero po setkach, jeśli nie tysiącach lat. Poza tym, może wpadła na to wcześniej ale miała pilniejsze sprawy na głowie i nie mogła sobie pozwolić na opcję, w której Discord ucieka dzień lub dwa? Może wprowadzała jakieś kontrowersyjne reformy i musiała być tymczasowo wyjątkowo popularna, żeby to przepchnąć? Np. ustawiała na wierzchołkach gór magiczne fotoradary, co by właściciele sterowców nie szarżowali i nie robili co tydzień nowego Heidinburga. W takiej sytuacji wypuszczanie nieprzewidywalnego Władcy Chaosu z kamiennego więzienia byłoby co najmniej niestosowne...

Był dzień, fanie Luny.

A dorabiając do tego legendę: Luna prawdopodobnie uznała to za iście poroniony pomysł i zwyczajnie odmówiła wzięcia udziału we wrabianiu Powierniczek (którym przecież sporo zawdzięcza) w tą niebezpieczną błazenadę z przekabacaniem Discusia. [ Prawdopodobnie po tym jak zgodziła się aby Celesia w ogóle to zorganizowała, przez godzinę wykonywała czynność, którą zademonstruje dla mnie Stitch:

BTW - w tym schronisku jest Tank :wat: ]

EDIT: rzuć też okiem na koniec posta!

Reszta:

... Ty wiesz że trafnie spostrzegłeś? Jeśli chodzi o bobry - każdego miałaby STARE'ować, mając źródło kłopotów pod kopytem? Zwróć też uwagę na czas antenowy.

Ale pierwsze... może się nauczyła to kontrolować? Poza tym, jak zapewne zauważyłeś, wcale nie było jakoś obłędnie skuteczne. Jak dla mnie niekonsekwencja mająca na celu wzmocnienie postaci - z "niekontrolowanego talentu" stało się po prostu umiejętnością przywoływaną w razie potrzeby. Ale dobrze że to zauważyłeś, plus dla Ciebie!

O tym lepiej zmilczeć. I tak wycięli tyle z potencjału odcinka, że można by nie jeden, ale i dwa dodatkowe zrobić. Dostaliśmy Discorda? Były epickie sceny? Była Badflankowa Flutterka? Więc jest git. Jeśli będę chciał zobaczyć więcej np. Lyry to sobie puszczę Magic Duel, gdzie siorbała tą sianiastą Colę[ :lyra2: Tak, jarrot, twój avek!]. Jak dla mnie w tym konkretnym odcinku brak kucyków tła to konieczność, której w żadnym razie nie śmiałbym poczytywać za minus.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Discord dobry.

DISCORD, PAN CHAOSU I NIEPRZEWIDYWALNOŚCI, DOBRY.

Nie. NIE. NIE!

To musi być podstęp...

Prawda? :octcry:

A ten odcinek to jakiś żart. Celestia chce przemienić Discorda, by czynił dobro...

I to zakończenie... Ech.

To wygląda, jakby odcinek oparto na fabule kiepskiego fanfika :lunawrath:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ogólnie nie lubię jak w fikcji nadużywa się mocy przerabiania komuś osobowości za pomocą magii. Wielu mi pewnie przyzna rację, że w rzeczywistości bardzo trudno jest wpłynąć na charakter drugiej osoby, więc możliwość dokonania tego przez zwykłe pstryknięcie palcami albo dotknięcie jak to Discord miał w zwyczaju jest moim zdaniem nie tylko oszustwem, ale wręcz jednym z najnudniejszych możliwych oszustw. W dodatku stwierdzenie, że tylko źli mają moc wpływania na charaktery i w dodatku działa ona bez problemu nawet na najpotężniejszych protagonistów, jest moim zdaniem pójściem zdecydowanie w złą stronę.

Dlatego właśnie uważam, że jeśli bohaterki są w stanie faktycznie wpłynąć pozytywnie na przeciwników i w dodatku robią to nie "magicznie", ale poprzez najzwyklejsze w świecie interakcje jak zaufanie, poświęcanie czasu, próba wzajemnego zrozumienia i wybaczanie, to czyni to akcję zdecydowanie bardziej interesującą, wartościową i ogólnie widać, że twórcy nie idą na łatwiznę.

W ogóle, jeśli nie przewiduje się możliwości, żeby czarne charaktery mogły się w jakiś sposób zmienić w trakcie fabuły, to znacznie zubaża dzieło. Przecież zmiany w osobowości zarówno protagonistów jak i antagonistów są jednym z najciekawszych aspektów fikcji (i rzeczywistości).

Dlatego też, uznałbym ten odcinek za bardzo pozytywny i jeden z najlepszych, gdyby nie to, że...

no dobra, w sumie to uznaję go za bardzo pozytywny i jeden z najlepszych, gdyż co prawda nie mamy absolutnie żadnej pewności, że Discord tak naprawdę się zmienił (jest na tyle dobrym "aktorem", że mógł nawet tą swoją przemianę na końcu odcinka odegrać podczas gdy faktycznie nic się w nim nie zmieniło, chociaż Celestia widać ze mną już weszła w polemikę, twierdząc, że wyczuwa (magicznie!) zmiany w Discordzie... no, ale nie wiemy, czy moc Discorda do ukrywania swojej osobowości nie jest czasem mocniejsza od mocy Celestii do wykrywania osobowości...).

W każdym razie, pomimo tego, że odcinek wcale nie dowiódł, że bohaterki są w stanie zmienić Discorda, to jednak ta niepewność też dodaje odcinkowi uroku - w rzeczywistości też nigdy nie mamy pewności, czy nasi znajomi faktycznie zmienili się na lepsze, czy tylko udają.

Poza tym chciałbym zwrócić uwagę na to (o czym już niektórzy wspominali), że Discord nie był uosobieniem zła. Discord był uosobieniem chaosu. Dlatego zmiana na osi dobro-zło w żaden sposób nie musi czynić go mniej chaotycznym. Fakt - w Equestrii kucyki sprawują porządek i kontrolę nad wszystkim co je otacza, więc mogą postrzegać chaos jako niemal równoznaczny ze złem ciekawy tekst na ten temat można znaleźć tutaj, ale być może Discord będzie w stanie przekonać kucyki do zezwolenia na większą obecność chaosu w ich życiach, jeśli tylko zobaczą jakie są tego zalety i nie będą do niczego zmuszane, jak to było w "The Return of Harmony".

Zresztą nie wydaje mi się, żeby Discord kiedykolwiek był bardzo zły - nie wydaje mi się, żeby odczuwał on potrzebę zabijania, krzywdzenia albo zniewalania kucyków. Raczej po prostu nie robiło mu to różnicy, czy kucyki cierpiały z powodu jego wybryków, czy nie, jeśli tylko sytuacja była jego zdaniem zabawna. Zresztą nawet zmieniania osobowości kucyków używał raczej w samoobronie, niż dla zabawy. Czy raczej jednego i drugiego po trochu. W każdym razie wydaje mi się, że przekonanie Discorda, iż może szerzyć chaos nie krzywdząc przy okazji kucyków i że może to być jeszcze zabawniejsze niż chaos wiążący się z krzywdą - jest zarówno jak najbardziej możliwe, jak i nie musiałoby się wiązać z dużą zmianą charakteru Discorda. Raczej wiązałoby się właśnie z uświadomieniem go o nowych formach "zabawy z chaosem" o których wcześniej po prostu nie pomyślał, bo wiązały się ze współpracą z kucykami i wymagały przyjaźni.

W każdym razie odnośnie jeszcze zachowania Discorda w tym odcinku - niektórzy twierdzili, że byłby w stanie dokonywać dużo bardziej epickich czynów i zmian i byli zawiedzeni tym jak niewiele Discord używał swoich mocy. Otóż dość wyraźnie widać... no może nie aż tak wyraźnie, ze względu na Discordowy "poker face", ale z jego zachowania przynajmniej widać, że po prostu obawiał się, że jeśli wykona niewłaściwy ruch, to kucyki zmienią go z powrotem w kamień i tyle. Discord od początku odcinka był na przegranej pozycji i jeśli chciał się uwolnić nie tylko z kamienia, ale też od pilnujących go kucyków, to musiał działać bardzo ostrożnie. Widać, że dopiero w momencie jak Fluttershy obiecała nie używać elementu harmonii, poczuł się bezpiecznie, ale po prostu nie mieliśmy dość czasu na oglądanie efektów chaosu które wtedy spowodował, bo przypuszczalnie były one podobnej skali jak w "The Return of Harmony".

Co przypomina mi jeszcze o jednej rzeczy o której chciałem napisać, a mianowicie:

Dziwi mnie, że Fluttershy chciała dotrzymać swojej części obietnicy, skoro Discord nie dotrzymał swojej. Przecież jeśli zawiera się umowę, a jedna strona tej umowy nie dotrzyma, to nie ma absolutnie nic niegodziwego, niehonorowego czy w jakimkolwiek stopniu powstrzymującego osobę przed niedotrzymaniem swojej części umowy. Fakt, Fluttershy zamiast obiecywać "Nie użyję przeciw Discordowi mojego elementu harmonii pod warunkiem, że on dotrzyma swojej części umowy" powiedziała tylko, że obiecuje nie używać swojego elementu harmonii. Czyli tak na prawdę dała Discordowi obietnicę nic nie wymagając w zamian. W każdym razie utwierdza mnie to tylko w przekonaniu (popartym odcinkiem "Green isn't your color"), że całkiem sensowna jest filozofia życiowa - nigdy nic nie obiecywać, bo później można tego co najwyżej żałować, w sytuacji, kiedy trzeba wybierać między dotrzymaniem obietnicy, a złamaniem obietnicy w imię słuszniejszego wyboru.

W każdym razie ciekawy jest też moim zdaniem fakt, że Fluttershy nie użyła pełnej mocy swojego spojrzenia. Gdyby użyła pełnej mocy, Discord zostałby zrównany z ziemią, więc musiała się powstrzymywać aby móc zrealizować plan Celestii :) Zresztą Angel też widocznie się powstrzymywał, bo gdyby użył pełni swoich umiejętności, to Discord nie miałby z nim żadnych szans. No, ale tak to jest, jak się jest króliczą wersją Pun-Puna, ale ma się osobowość nakazującą Ci ukrywać ten fakt przed światem. Tak, Angel jest najpotężniejszą istotą w Equestrii, po prostu nie czuje specjalnej potrzeby, żeby się z tym obnosić. No w każdym razie niby Fluttershy twierdziła, że nie potrafi używać "spojrzenia" na zawołanie, ale zawsze można to interpretować tak, że jej spojrzenie na Discorda nie zadziałało, bo było wymuszone a nie naturalne, albo np. interpretować tak, że akurat naszło ją naturalne akurat w tej chwili jak chciała użyć, więc nie ma w tym żadnego "złamania reguł".

Poza tym zgodzę się z przedmówcami, że prawdopodobnie zapowiada się nadejście jakiegoś niezwykle potężnego zagrożenia dla Equestrii i dlatego Celestia potrzebuje pomocy Discorda, żeby kucyki w ogóle miały jakieś szanse w walce z owym zagrożeniem. Dlaczego wzięła się za reformowanie Discorda akurat teraz? Czy wcześniej nie miała takiego pomysłu? Wątpię. Po prostu uznała, że teraz był na to dobry moment, bo kucyki nie miały nic lepszego do roboty. Dawanie im Discorda do reformowania w momencie, kiedy np. odbudowują Ponyville po kolejnej katastrofie, to raczej kiepski pomysł.

W każdym razie osoby obawiające się, że zabraknie nam ciekawych czarnych charakterów, gdyż wszyscy zostaną przeciągnięci na "jasną stronę mocy" są raczej nieuzasadnione. Zagrożeń coraz potężniejszych i coraz trudniejszych do pokonania raczej nigdy nie zabraknie, a uosobienie chaosu działające po stronie protagonistów tylko czyni wszystko ciekawszym, bo raczej rzadko się trafia taka sytuacja w "filmach animowanych dla "młodszych" odbiorców :P "

Poruszę jeszcze dwie kwestie:

Tyle osób dziwi Twilight krzycząca na Celestię? Przypomnijcie sobie pierwszy odcinek pierwszego sezonu - Twilight dostaje od Celestii rozkazy które najzwyczajniej w świecie ignoruje. Podobnie zresztą było w "Canterlot Wedding", Twilight nigdy nie obawiała się jasno wypowiadać swoich opinii księżniczce i nawet jak księżniczka nie przyznała jej racji, Twilight pozostaje przy swoim. Po prostu ma taki charakter, że jak uważa, że ma rację, to "majestat" nie jest dla niej argumentem, żeby zmienić swoje zachowanie.

I w końcu kwestia Celestii. Ja osobiście jestem zdania, że albo jest w jakiś sposób wszechwiedząca, albo przynajmniej ma potężną zdolność wróżenia, albo (najciekawsza opcja) Doktor Hooves jest jej tajnym agentem :)

Tak czy siak, wszystkie jej decyzje, wypowiedzi i akcje, wliczając nawet takie sytuacje jak ulegnięcie Chrysalis czy okazanie swojej bezsilności, wynikają po prostu z tego, że wie jaki będzie ostateczny efekt tych akcji i wie, że musi postąpić akurat w taki sposób, aby ten efekt nastąpił. Całkiem możliwe, że trolluje nasze bohaterki po prostu dlatego, że wie iż tylko w ten sposób doprowadzi je do zachowania które w końcu uratuje sytuację. Szczerze powiedziawszy, dość ciekawa koncepcja ze strony Lauren Faust, jeśli faktycznie taki był jej zamiar wobec Celestii - księżniczka uwikłana w przeznaczenie, która równocześnie czuje się bezsilna (musi postępować w konkretny sposób, nawet wbrew sobie, aby uratować Equestrię przed zagładą... kto wie, może nawet nie lubi trollować, może tego nienawidzi, ale to robi, bo musi). A z drugiej strony ma niemal władzę absolutną i absolutną wiedzę. Niezły paradoks. W każdym razie mam nadzieję, że lubi nasze bohaterki i nie ma nic przeciwko temu, że często to one muszą ratować sytuację w jej imieniu, bo gdyby się okazało, że Celestia ma też cały czas żal, iż to nie ona ratuje sytuację, to była by już bardzo tragiczna postać. No, ale jednak postać dobra, bo poddaje się temu "przeznaczeniu" w imię obrony kucyków, zamiast się postawić, ryzykując iż kucyki na tym ucierpią.

PS.:

Na koniec jeszcze jedno pytanie do Was. Co ogólnie myślicie o fakcie, że niektóre dziewczyny (w tym odcinku wyraźnie widać, że Fluttershy się do nich zalicza, ale mówię też o dziewczynach w rzeczywistości), są bardzo bystre i inteligentne, ale udają naiwne i prostoduszne, aby w ten sposób mieć większą kontrolę nad sytuacją która je otacza, jak również ze względu na to, iż w oczach niektórych ogierów stają się przez to atrakcyjniejsze? Może nie często się takie spotyka... a może często, tylko bardzo dobrze udają :fluttershy: ... ale jest to dość ciekawe podejście do życia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wow, aleś się rozpisał, Hilianus. W pełni się zgadzam, więc nie będę się tu zbyt rozpisywał. Discord to moja ulubiona postać i też nie podoba mi się ta nagła ,,przemiana". Pan Chaosu zagwarantował temu odcinkowi stanowisko mojego ulubionego w trzecim sezonie, ale błagam, te dwadzieścia parę minut mogło być kilka razy lepsze i bardziej realistyczne! Wszystko wyjęte niczym z niskiej klasy fanfica. I tak, też myślę, że zasługiwał na dwa odcinki. A gdy ukłonił się Celestii...

YNNNGH!

:cMHKE:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ręce mi opadują do samej podłogi. Dosłownie, ledwo je podniosłem na klawiaturę. To jest... Nie dlatego że to zły odcinek. Bo jest dobry. Ale... Gosh, DLACZEGO NIE W 2 ODCINAKCH?!?!

Odcinek początkowo miał być podzielony na dwa,ale niestety zabrakło czasu i musieli parę scen wyciąć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oglądnęłam odcinek. No cóż...

Plusy:

+Dużo Flutterki :fluttershy4:

+Suknia Rarity :5jsSt:

+Sosjerka <3 :pinkie2:

+Słodkie oczka Discorda :3 :twilight2:

+Świeczki i Rainbow xD :rd8:

+Lodowisko :D:fluttershy5:

+Discord mówi ,, friendship is magic " :ajunsure:

+Wzrok Celesti na końcu :molestia:

Minusów moim zdaniem nie ma, ponieważ Discord stał się dobry może go jeszcze zobaczymy :lunaderp:

Share this post


Link to post
Share on other sites

[justify]Po tym jak wszyscy wylewali wiadra uwielbienia na ten odcinek, czas bym trochę ponarzekał. Odcinek był kiepski, jedynie odrobinę wybijając się ponad ogólną beznadziejność sezonu trzeciego. Same założenie odcinka (Discord dobry?), już napawało mnie zgrozą. Pan chaosu, jeden z najlepszych "złych" w całym serialu ma nagle stać się prawy i przyjazny. Czyżby Celestia była taką idiotką, że rzeczywiście mogłaby uwierzyć w tak bzdurny plan resocjalizacji, czy może wraz z Discordem knuła jakiś złowieszczy plan? Widać, że twórcy serialu kierują się coraz bardziej w stronę małych dziewczynek, mając gdzieś przeciętnego Bronego, który i tak będzie reagował mentalnym orgazmem na każdy, nawet najgorszy odcinek (Śmiać mi się chciało, gdy czytałem komentarze dotyczące odcinków poprzednich, o tak niskim poziomie, że zasługujących tylko na zapomnienie, jednak pomimo tego dostawały wysokie oceny, argumentowane zwykle jednym dobrym gagiem, czy samym swoim istnieniem. Wracając do odcinka, muszę z ogromnym bólem serca skrytykować też moją ulubioną postać, czyli Fluttershy. Cały czas miotała się między przyjaźnią do Discorda, a swych przyjaciółek, jakby kompletnie zapominając o tym co Pan Chaosu przecież zrobił i wierząc mu bezgranicznie. Przyznam jeszcze, że odcinek został całkowicie skopany z każdej trony. Takiej gromady idiotyzmów i "zabawnych" gagów nie widziałem nigdy wcześniej. Praktycznie co pół minuty miałem ochotę walić głową o klawiaturę. Gdzie się podział ten Discord z początku sezonu drugiego, przez którego uśmiech cały czas gościł na mej twarzy? Nie ma go, widzę tylko jakąś miernotę, które bez oporów przyznaje, że "Friendship is magic", co tylko utwierdza mnie w poczuciu beznadziejności sezonu trzeciego.[/justify]

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odcinek miał w sobie dużo świetnie dopracowanych szczegółów, ale nie podobało mi się zakończenie, podobnie jak w odcinku z Trixie, choć tutaj Fluttershy musiała się nieźle napracować, a tam po unieszkodliwieniu amuletu jakoś łatwo poszło.

Ścierpiałbym nawet i to zakończenie, gdyby nie Discord mówiący "Przyjaźń to magia". Tę scenę osłodziła mi tylko mina Celestii na końcu.

Odcinek oglądaliśmy wspólnie na Warszawskim ponymicie u kogoś w mieszkaniu, gdzie było też dużo figurek koni i kilka książek dla dzieci z G3. Ktoś z nas doszedł do mocno zabawnego wniosku, że tym zakończeniem Discord strolował bronych, żeby ich ze sobą skłócić. Też mam wrażenie, że fabułę do odcinków zaczęli brać z nienajlepszych fanficów.


Na koniec jeszcze jedno pytanie do Was. Co ogólnie myślicie o fakcie, że niektóre dziewczyny (w tym odcinku wyraźnie widać, że Fluttershy się do nich zalicza, ale mówię też o dziewczynach w rzeczywistości), są bardzo bystre i inteligentne, ale udają naiwne i prostoduszne, aby w ten sposób mieć większą kontrolę nad sytuacją która je otacza, jak również ze względu na to, iż w oczach niektórych ogierów stają się przez to atrakcyjniejsze?

Też uważam, że Fluttershy to żona idealna :D

Tak bardziej serio, to uczucie że jest się potrzebnym, pomocnym i zrobiło się dla kogoś coś dobrego jest bardzo przyjemne. Nawet konieczne do zdrowia psychicznego, zdaniem wielkiego myśliciela Unabombera (poczytaj sobie pierwszą część jego manifestu o "procesie mocy"). Ludzie po prostu są tak skonstruowani.

Dziewczynę, która świetnie sobie radzi sama, jest we wszystkim lepsza i przewiduje co zrobisz przynajmniej na kilka ruchów do przodu można podziwiać, ale po pierwsze automatycznie stoi na zbyt wysokim piedestale, żeby normalnie z nią rozmawiać, a po drugie w jej towarzystwie trudno nie czuć się niedowartościowanym i w ogóle jak piąte koło u wozu. "Do czego właściwie ktoś taki jak ja miałby być jej potrzebny?" "Niech sobie znajdzie kogoś kto na nią zasługuje." "Nie wypomina mi tego, ale przy niej czuję się jak skończony kretyn, a ona o tym wie." I tak dalej.

Jeśli Cie interesuje taka tematyka, to świetnie jest to wyjaśnione w książce Zbigniewa Nienackiego "Raz w roku w Skiroławkach", rozdział 12 "O tym, jak doktor podnosił ogon Gustawa Pasemki i co z tego wynikło." Tylko czytaj na własną odpowiedzialność, bo ta książka traktuje o seksualności ludzi.

Istnieje też druga strona medalu, to znaczy mogą przedobrzyć z tym udawaniem, przynajmniej w moim wypadku. Jeśli szybko dojdę do wniosku, że mam do czynienia ze skończoną kretynką i niedojdą, to tak też będę ją traktował. Wyciągnę też wnioski, na przykład taki, żeby mocno ograniczyć swoje zaufanie do niej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż, mimo wszystko odcinek bardzo mi się spodobał, w sumie najpierw myślałam, że zobaczymy jak Fluttershy przygotowuje Discorda do kolacji, ale nie było aż tak źle. Wzruszyłam się gdy w Discordzie coś pękło po tym jak Fluttershy nazwała go przyjacielem, a później się rozczarowałam widząc jak znów robi chaos (dziwne, bo mogłam się tego po nim spodziewać :P ). Gdy Fluttershy pod koniec odcinka wybierała pomiędzy użyciem Klejnotów Harmonii, a dołączeniem do Discorda nie wiedziałam co wybierze, myślałam że nic, bo z jednej strony dała słowo, a z drugiej to nie w jej stylu, żeby do niego dołączyć. Racja, odcinek trochę krótki, dopiero w połowie mane6 uwalnia Discorda, mogłoby to być znacznie trudniejsze i przeznaczyć np. 2 ostatnie odcinki na to.

Rozczarował mnie brak piosenki, normalnie wcześniej były one co drugi odcinek, a tu nic :( .

Tak czy siak odcinek fajniejszy od ostatniego, 7/10 ma ode mnie ;).

Share this post


Link to post
Share on other sites

no , zakończenie mogłoby być lepsze , "subtelniejsze" , ale solidne 7/10. na pewno poprawa po SAYS , ugh.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...