Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
psoras

EqueTrip [Z][OSKAR][Epic][Comedy][Human][Adventure][Shipping]

Recommended Posts

Według obietnicy danej Autorowi, wstawiam link do PLAYLISTY z FF :) [Playlista będzie oczywiście z czasem uzupełniana, jednak mam juz nagraną całosć, pozostało to obrobic i wrzucić].

 

By nie było, że tylko sie reklamuje... Głosuje na tag Epik :) Opowiadanie bardzo dobre, czytałem je pierwszy raz, ale często waliłem głową w biurko, nie nie z absurdu kilku sytuacji, choc to też, gdy dowiedziałem się skąd NIK PSORAS, ale głownie ze smiechu. Postacie bardzo mi się spodobały. Szczególnie polubiłem Coast Starlight :) Cóz by tu więcej napisać. Przeczytajcie/posłuchajcie... A sami sie przekonacie. Jesli SUN wyda ten fik jako książkę, na pewno go nabęde, jest tego wart :D

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem aktualnie na "5" rozdziale i muszę przyznać że jest to jedna z lepszych komedii jaką czytałem.Świetny humor i postacie wykonane po prostu perfekcyjnie.Mam nadzieję że im dalej w las tym lepiej.

Edited by Kniszkó
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakby ktoś szukał wersji EqueTrip na czytnik ebooków to jest tutaj (format MOBI):

http://speedy.sh/bNrwE/EqueTrip-Psoras.mobi

Zrobiłem do celów własnych, ale chętnie się podziele :fluttershy4:

Co do samego fanfica to bardzo mi się podobał. Mówię to mimo, że komedii zwykle nie lubię. W niektórych momentach poziom absurdu był dla mnie zbyt wysoki (człowiek, który był tramwajem? xD), jednak przy większości fragmentów dobrze się bawiłem. Postacie były fajnie wykreowane, a fabułą nie nużyła. Szkoda, że wątki shipingowe nie zostały dalej poprowadzone :twiblush2: Zrównoleglona fabuła była bardzo fajnym pomysłem. Numeracja rozdziałów na początku mnie przerażała, ale późnej doszedłem do wniosku, że to nie był głupi pomysł.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kochane kucyki. Jest mi tak głupio że do tej pory od przeczytania nie wypowiedziałem się w sprawie tego fanfika (a minęło już kilka miesięcy). Po jego lekturze moim jedynym marzeniem jest zostać tramwajem, smyrać pantografem po drucie i aby mnie swędziała przetwornica :D Fanfik cudo! Świetnie się bawiłem przy jego czytaniu. Genialny humor i mnóstwo zwrotów akcji. Autor jest geniuszem! Proszę doliczyć mój głos na EPIC.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fanfik jest tak dobry że przeczytałem dwa razy i na pewno nie będą to ostanie ;)

Poziom humoru jest rewelacyjny, czytając go w nocy budziłem rodzinę.

Ponumerowanie działów na pierwszy rzut oka dość dziwne, ale jest bardzo intuicyjne.

Fabuła i postacie też niczego sobie, mane 6 jest odwzorowany dobrze, szczególnie AJ i gwara do niej pasuje jak jabłko do szarlotki :)

Zwroty akcji były ciekawe, ale opisy pociągów i Cloudsdale to było coś pięknego a i klimat był nieziemski.

Shippingi na ogół mi się nie podobają ale tu nie były dobrze zrobione.

 

Teraz to co mi się najbardziej podobało/zapadło w pamięć:

Kowsvmpncnbwq - Jest może na internatach jakiś fanart przedstawiający to ? bo koniecznie chciałbym to zobaczyć :soawesome:

 

Lyra, kalcz w kolorze wodoodpornej płyty kartonowo gipsowej - Padłem i leżałem przez dwa dni, a jako że na działce mam nie dokończony pokój z taką właśnie płytą to cały czas o tym pamiętam:pblt:

 

Biała Rura - tu chyba zapamiętam do końca życia :D  szczególnie po tym jak pewnego ranka na cały dom oznajmiłem  że "Biała Rura podniosła słońce" :woops:

 

Transparent o Raryty - Epickość sama w sobie :rarirage:

I na koniec kawały o pegazach ;) - Ten o pegazie i świni miażdży :P

 

EDIT:

Jest w planach EqueTrip 2 ?

 Też proszę o o doliczenie mojego głosu na EPIC.

Edited by turbo638
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fanfic przeczytany, zło popełnione oraz serce złamane, gdyż co ja będę teraz czytał? Napisałeś jeden z ciekawszych ficów jakie czytałem, a czytałem ich wiele. No i wiesz co ci powiem? Pisz kontynuacje, chociaż oneshot, byle cokolwiek było. Jak żyją bohaterowie, szczególnie Van i Dalir, co z Chumem i Psorasem, jakie są ich relacje, co z Coast, i tak dalej, i tak dalej.
Ale z czystym sercem mogę rzec... Głosuję na EPIC gdyż:

MOŻLIWE SPOILERY (nie znam się)

Fabuła - Bardzo ciekawa, wciągająca czytelnika. Na upartego można się domyślić co będzie dalej, ale dzięki losowości/randomowości/chaosowatości efek ten nie daje się oddczuć.

CHAOS - Tak, Chaos, dobrze widzicie. Przejścia przez czwartą ścianę, rozmowy z Autorem, Kosvmpncnbwq (czy jakoś tak... kto czytał ten wie o co chodzi) To wszystko i wiele innych jeszcze rzeczy, dodaje powiększający się z rozdziału na rozdział efekt komediowy.

Postaci - Ich charaktery, zachowania w danej sytuacji, wszystko jest opisane szczegółowo (mniej więcej, nie jestem polonistą) oraz ma swoje wyjaśnienie w ich rozwoju.

Opis świata - Z niektórymi aspektami bym się kłócił, ale jak sam pisałeś to jest Twoja wizja, którą zresztą opisałeś dokładnie i rzeczowo, co się chwali.

TRAMWAJ - Tak, tramwaj... CO TY BIERZESZ CZŁOWIEKU/KUCU/TRAMWAJU? Tego nie wiem, ale bierz tego więcej i pisz więcej, no i się podziel 
:D


Pisać recenzji nie umiem, ale nadzieję mam, że głos zostanie policzony.

Edited by Add
  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Głos zostaje policzony i tym samym EqueTrip zostaje kolejnym opowidaniem z tagiem [Epic] - jak dla mnie bardzo zasłużonym. Gratulacje Psorasie. Pam-pa-pa-tam!

  • Upvote 6

Share this post


Link to post
Share on other sites
29.10.2015, 10:45:23 Add napisał:

CO TY BIERZESZ CZŁOWIEKU/KUCU/TRAMWAJU?

Zapewne codzienne doznania z przejażdżki Konstalem 105Na od pętli do pętli :D W końcu życie jest jak tramwaj :D 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Raz...raz,raz...próba recenzji...

A więc, spotykając się po raz pierwszy z EqueTrip ( czyli z jakiś tydzień temu :D ) nie spodziewałem się, że zrobi to na mnie takie wrażenie. Szukając fanfika, który na jakiś czas wyłączy mnie z życia towarzyskiego na rzecz czytania, zwracam bardzo uwagę na tagi (a kto nie zwraca ) i widząc tag [Human] , miałem dosyć duże obawy, że będzie to kolejna opowieść o bronych, którzy "przypadkiem" trafili do Ponyville i w cudowny sposób ratują Equestrię. Byłem niezwykle mile zaskoczony, gdy w prologu psoras zaznaczył, że jego powieść właśnie taka nie jest ( dało mi to motywację do czytania EqueTrip ). Była jeszcze jedna rzecz, która na początku mnie zniechęcała, a z czasem jak czytałem zaczęła wręcz być jedną z wielu zalet tego fika. Ilość rozdziałów. Patrząc na początku na ich liczbę (oraz ich literowe oznaczenia :D ) miałem wrażenie, że dostanę wiele rozdziałów, ale dosyć krótkich, wielkie było moje zdziwienie, gdy okazało się że rozdziały są wręcz okropnie długie ( co jest wielkim plusem ) , jako że miała to być swego rodzaju recenzja powinienem po trochu omówić parę istotnych elementów EqueTrip, które zapewniły tej powieści sukces *Ekhem* :

Namber Łan - Fabuła, no bo co to za powieść, która nie ma spójnej i logicznej fabuły, dzięki której wiemy co w danej chwili się dzieje, lub ma dopiero się dziać. Do fabuły fika nie mam najmniejszych zastrzeżeń, na całe kilkaset stron ( bo pewno tyle by wyszło, gdyby powstała wersja książkowa - którą osobiście bym zakupił :) ) jakiś poważnych zastanowień się typu "Ale zaraz, co tu się stało ?" lub "Nie ogarniam" było możliwie jedna albo dwie sytuacje i to chyba tylko dlatego, bo na chwilę nie koncentrowałem się na czytaniu tylko na elementach zewnętrznych ( krótko mówiąc, na otoczeniu ). Wytłumaczenie dlaczego nasi bohaterowie znaleźli się w Kucykowej Krainie było ciekawie rozwiązane ( po czytaniu EqueTrip muszę koniecznie wziąć się za czytanie opowiadań o Inżynierze Zenonie, by bardziej zrozumieć jego ciekawą, aczkolwiek drugoplanową postać występująca w tym fiku ). Osobiście jestem dużym entuzjastą shippingów w fanfikach ( nie bez powodu tak lubię serię Winningerse ) , oczywiście jeżeli są dobrze skonstruowanie, mam wrażenie że czytając takie wątki w fikach, oglądam jakiś amerykański film romantyczny (piszę te recenzję dzień przed walentynkami - przypadek? Nie sądzę :aj5: ) , oczywiście znając zasadę filmów romantycznych ( zwłaszcza amerykańskich ) mamy zawsze happy end, co jest kolejnym plusem tego fika, ponieważ wraz z czytaniem coraz bardziej kibicujemy naszym bronym w ich emocjonalnych rozterkach. A widząc na końcu, że ich losy w końcu się połączyły, odczuwam wielką radość.

Przez to wszystko zapomniałem rozwinąć resztę elementów tego opowiadania, a niech to *Ekhem* :

Namber Tu - Postacie, troszkę już poruszyłem ten temat wcześniej, ale teraz postaram się bardziej to rozwinąć. Mamy tutaj do czynienia z niezwykle rozbudowanymi czterema postaciami, każda o swoim własnym i unikatowym charakterze, mógłbym się tutaj rozkręcić i opisać po kolei każdego z naszych czterech bronych, ale obawiam się że to tym bardziej przedłuży moją i tak okropnie długą wypowiedź ( pewno nudna jak cholera ). Na pochwałę zasługują tutaj również charaktery Mane6, które zostały bardzo dobrze odwzorowane, mimo ogólnej niechęci do gwary AJ mnie się podobała, dawała poczucie, że faktycznie sadowniczka jest ( żeby nie obrazić ) ze wsi. Równie dobrze wyszły charaktery postaci stworzonych na rzecz fika ( nie przepadałem jakoś za pojęciem OC, nawet jeżeli jest ono poprawnym określeniem ) zaczynając od architekta, którego obrzydza kiczowatość equestriańskich konstrukcji, a kończąc na pani adwokat. Wszystkie dialogi prowadzone między bohaterami były niezwykle wiarygodne ( to chyba dobre słowo ), dawały poczucie że właśnie tak, by mogły powiedzieć nasze bohaterki/bohaterowie gdyby na serio znalazły/znaleźli się w takiej sytuacji.

A propos dialogów...

Namber Fri - Humor, który wręcz czasami wylewał się, dając niezwykle groźną dla organizmu dawkę śmiechu. Co zaskakujące, większość humoru wychodziła właśnie z dialogów, co pokazało jak wielką kreatywnością wykazał się psoras pisząc je. Nie wiem na ile w pisaniu fika pomogli Dalir, Van i Chum , ale chyba sam fakt , że ich postaci wystąpiły w opowiadaniu jest wystarczający ( do legendy przejdzie przekomarzanie się Vana z Chumem ;) ) .

Niestety drogie dzieci, ale recenzja zbliża się ku końcowi ( nie mam już pomysłów jak ją rozwinąć ).

Uogólniając, opowiadanie jest niezwykłe, polecam każdemu zainteresowanemu literaturą fanfikcji (chyba tak to się mówi ). Podczas czytania, był tylko jeden moment, gdy zamiast radości, na mojej twarzy gościł smutek - gdy przeczytałem wielki napis, tu cytuję : "KONIEC", koniec cytatu. Pomimo tak wielkiej ilości tekstu czuję niedosyt, który będzie (przynajmniej na jakiś czas ) zaspokojony, jeżeli ujrzę dalsze losy czwórki ogierów, teraz jednak wraz z ich towarzyszkami. Przyłączam się oficjalnie do protokołu upierdlistwa i dupotrujstwa, by może chociaż o troszeczkę przyspieszyć prace na sequelem EqueTrip.

Ocena :

1)Fabuła 10/10

2)Postacie 10/10

3)Elementy humorystyczne 10/10

Ocena ogólna:

11/10 :twilight2:

Gratulacje psoras, właśnie wygrałeś nagrodę, na najlepsiejszy polski fanfik. Po odbiór nagrody prosimy się zgłosić na ulicę Dworcową 38/40 w Grudziądzu , If you know what i mean ;) .

Dobra, żeby nie przedłużać jeszcze raz wielkie gratulacje i brawa za twoją twórczość. Będę wielce zaszczycony i uradowany jeżeli przeczytasz kiedyś moje wypociny i stwierdzisz, że były one dosyć konstruktywne, mimo swojej przytłaczającej wielkości.

THE END

 

P.S.

Mam nadzieję, że nie zacząłem typowego "lania wody" lub też po prostu, gadania,by gadać. Naprawdę starałem się oddać swój pogląd na temat tej opowieści. Jeżeli się zagalopowałem, proszę mnie upomnieć.

Teraz już na pewno koniec.

Bez odbioru.

Edited by Araven
Wyjaśnienie w razie ewentualnego oskarżenia mnie o bezsensowne gadanie w celu napisania steku bezsensownych słów.
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uff... W końcu mogę zabrać się za recenzję "Equetripa". Ok, zaczynamy.

 

Uwaga! Poniższa recenzja może zawierać śladowe ilości spoilerów, orzeszków ziemnych i glutenu. 

 

1. Fabuła:

Geniusz, czysty geniusz. 

Napisanie fanfika komediowego utrzymującego wysoki poziom przez tyle rozdziałów, na dodatek dość długich, to wyzwanie, lecz na szczęście autor w pełni mu podołał. Można by się tu długo rozpisywać, ale po prostu powiem, że czytając to opowiadanie, nie można się nudzić. żadnych dziur fabularnych, bardzo dobrze poprowadzone wszystkie wątki. Cudo.

 

2. Postacie:

Charaktery Mane 6 zostały tutaj bardzo dobrze odwzorowane, ale postacie wymyślone przez autora niczym im nie ustępują. Każdą z nich można odróżnić od innych, żadna nie wydaje się być papierowa, Wszystkie mają ciekawe charaktery. Co do postaci kanonicznych, fajnie, że autor dodał im też coś od siebie (dzieciństwo Fluttershy, tajemnica rodziny Pinkie, itd.).  Gwara wiejska u AJ na plus, bo trudno jest odwzorować jej oryginalny sposób mówienia. 

 

3. Humor:

Banan pojawił się na mojej twarzy już na początku i przez długi czas nie mógł z niej zejść. Do dziś wybucham niekontrolowanym śmiechem, gdy przypominam sobie niektóre fragmenty. Wielki plus za tyle nawiązań (szczególnie za to do Z. F. Skurcz).

 

4. Styl: 

Opowiadanie czyta się lekko i szybko. Przypadnie do gustu każdemu.

 

5. Strona techniczna:

Jedynym zarzutem jest brak odstępów między akapitami. Poza tym wszystko w porządku.

 

Ostateczna ocena: 11/9 :lyrahappy:

 

Poza tym, uważam, że Unia Europejska powinna zostać zniszczona to opowiadanie zasługuje na Legendary. Proszę o doliczenie mojego głosu.

 

To wszystko, ludziska.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czytam to dzieło i wracam i dalej liczę że coś jeszcze powstanie gdyż to uniwersum ma wielką szanse.
Teraz pytanie do autora czy spoczął na laurach czy trzyma po tylu latach coś jeszcze dla fanów czy po zostaje nasza wyobraźnia co i jak poszło w uniwersum ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Boże, ktoś to jeszcze czyta? O.o
Nie wiem. Naprawdę nie wiem. Mam pracę, studia, życie prywatne i chęć jeżdżenia po kraju i za granicą, więc ciężko mi powiedzieć, kiedy napiszę następnego fika.

Ale chęć pisania wciąż mam.

Więc nadzieja jest.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Suchar tygodnia:

Spoiler

Dlaczego Nadzieja umiera ostatnia?

Bo jest matką głupich! 

Ba Dum Tss

 

Psoras, wielu czeka na następną przygodę, tylko się niektórzy nie odzywają :)

Edited by Add

Share this post


Link to post
Share on other sites

Psoras prosił o recenzję Fallout-style, więc taką też dostanie. Puszcza w tle „Cwał Walkirii” i rozgrzewa paluszki nad klawiaturą.

„Equetrip” został mi polecony jako jeden z najlepszych polskich fanfików między innymi przez Kredke i byłam bardzo ciekawa, jak mi się spodoba. Okazało się, że jest bardzo specyficzny i choć ma pewne zalety, to nie jest także wolny od wad, które postaram się wymienić.

Czytając opis spodziewałam się czegoś bardzo oryginalnego: opowiadania o wycieczce po Equestrii, w którym nie występuje ratowanie świata, a bohaterzy nie poznają się z Mane 6. Jak bardzo się myliłam… I choć autor traktuje te motywy w dość prześmiewczy sposób, to jednak nie zmienia to faktu, że one ciągle w fiku występują. Wątek Vana, Chuma i Dalira w Everfree nieszczególnie mi się podobał: nieustannie kłócący się i dość prostaccy bohaterowie bardzo mnie irytowali i wywoływali fantazje o pożerającej ich mantykorze. Wędrówka przez las Everfree była powtórzeniem motywu z drugiego odcinka serialu, w związku z czym nieszczególnie zaskakiwała. Z kolei czekający na jej końcu antagonista był moim zdaniem mocno sztampowy – pochodzący z dzieciństwa uraz do głównej bohaterki serialu nie jest chyba szczególnie oryginalny. Podejrzewam, że wszystko to miało być w zamierzeniu parodią fików, w których przeniesieni do Equestrii Bronies ją ratują, jednak problem z ironicznym robieniem czegoś jest taki, że cóż… dalej się to robi. Oczywiście w dziele psorasa występuje „wytłumaczenie” tego wszystkiego pod postacią zaklęcia Celestii, jednak nie oszukujmy się – to tylko pretekst do umieszczenia bohaterów w centrum wydarzeń.

Lepiej moim zdaniem wypada wątek skucykowaego psorasa, który faktycznie wyrusza na wycieczkę, zachwycając się po drodze pociągami i wieżowcami. Jego największą zaletą jest to, że autor-bohater nie jest irytujący. Napotkane przez niego kucyki także są bardzo sympatyczne i posiadają swoje charakterystyczne cechy, dzięki czemu faktycznie zapadają w pamięć. Szczególnie godna pochwały jest kreacja Coast Starlight i jej rodziny: tata architekt, który nienawidzi kiczu, mama tajniaczka i całkiem sympatyczne młodsze rodzeństwo, któremu do gustu przypadły bajki o technologii. Także relacje między nimi zostały przedstawione w realistyczny sposób (szczególnie prawda o tym, że nawet dorosłe dziecko dla rodziców zawsze będzie dzieckiem). NLR zostało wykorzystane w bardzo ciekawy sposób, choć nieporadność jego przywódcy stawia pod znakiem zapytania realistyczność powodzenia jakichkolwiek działań organizacji. W wątku psorasa występowało jednak troszkę za dużo pociągów – technikalia są często niezbyt zrozumiałe i przez to nużące. (Podobnie zresztą jak szczegółowy opis działania fabryki w Cloudsdale, przy którym autentycznie zasnęłam).

OCkoludzie omówieni, czas więc przejść do Mane 6. Ich kreacja mogłaby być moim zdaniem wierniejsza, często nie potrafiłam wyobrazić sobie danej klaczy, zachowującej się w dany sposób. Fluttershy się upijała i wyzywała na pojedynki, Rarity z wyrachowaniem kalkulowała czas trwania focha, natomiast gwara, którą posługiwała się Applejack, była dla mnie wyjątkowo irytująca (choć to dość subiektywne odczucie – ja po prostu nie znoszę wszelakich gwar, które nie są dla mnie dość poprawne). Ciągłe nazywanie Twilight księżniczką nie było zbyt naturalne, podobnie jak swatanie ze sobą bohaterów – odkąd to RD czy AJ interesują się czyimiś związkami i jeszcze się w nie wtrącają?

No właśnie – związki. Słodka Celestio… To jest… słabe. Pierwszy romans to ten między Dalirem (który nawiasem mówiąc jest dość nudną postacią) a Lyrą, którzy spotykają się przypadkiem bodajże na targu, a następnie zakochują się w sobie w kilka… minut? Godzin? Ten związek jest moim zdaniem kompletnie niewiarygodny, nie ma żadnych podstaw i nijak mnie nie przekonuje. W tym miejscu mocno widać, że kolega autora chciał zostać z akwamarynową klaczą zshipowany i tak też się stało, bo tak. Po kilku dniach znajomości chłopak jest przekonany o swojej dozgonnej miłości do klaczy i postanawia rzucić wszystko, byle tylko z nią być. Niezbyt przekonuje mnie brak żadnych zahamowań w związku z przynależnością do różnych gatunków czy brak obiekcji ze strony innych postaci, które jednogłośnie akceptują mocno niestandardową przecież relację.

Druga para: Van x Rarity i podryw na kalosze. Sama nie wiem, czy śmiać się, czy płakać. Tym razem otrzymaliśmy nieco więcej niepewności i wahania ze strony bohatera, który nie jest pewny, czy związek międzygatunkowy to taki dobry pomysł. Szkoda, że prawie wszyscy inni są przekonani, że najlepsza idea pod słońcem. Jeśli chodzi o prawdopodobieństwo zejścia się tej pary, to potrafię sobie wyobrazić Brony'ego podkochującego się w ulubionej postaci, jednak nie rozumiem zupełnie, czemu Rarity miałaby się zgodzić na pogłębienie tej relacji. Na ile udało mi się to zaobserwować, bazuje ona wyłącznie na tym, że klacz odczuwa satysfakcję z posiadania oddanego adoratora, a dodatkowo obiecuje dać mu szansę, gdy ten zmieni się zgodnie z jej wymaganiami. To bardzo słabe podstawy dla jakiegokolwiek związku i ponownie decyzja o przeprowadzce do Equestrii jest tu moim zdaniem pochopna, tym bardziej, że jak się dowiadujemy, Van będzie musiał porzucić swoje największe pasje (oraz psa. Okrutnik.)

Co zostało mi do omówienia? Hmm, wątek służb specjalnych Kryształowego Królestwa jest z jednej strony nieco przesadzony (mam wrażenie, że Cadance traktuje Celestię niemal jak wroga), ale z drugiej strony po prostu mi się spodobał, podobnie jak wycieczka do Cloudsdale i wątek o pochodzeniu Rainbow Dash (always dresses in style). W fiku występuje mnóstwo absurdu (jak choćby postać Surprise), który nie wszędzie przypadł mi do gustu, aczkolwiek wiem, że jest on zgodny z zamierzeniem autora, który pisał „Equetripa” dla przyjemności i cóż, dla jaj. Ogólnie podobała mi się staranność w kreowaniu świata, jak na przykład opisywanie różnic architektonicznych między miastami czy próba logicznego uzasadnienia działania systemu kontroli pogody oraz samego Cloudsdale. Psorasowy humor dość często sprawiał, że przynajmniej się uśmiechałam. Próba wykorzystania technologii do magicznych zastosowań nie jest może zbyt kanoniczna (magia w serialu wydaje się mieć czasem własną wolę, nie poddawać się tak łatwo zapisowi w postaci algorytmu), jednak była bardzo oryginalna i zaliczam ją do zalet „Equetripa”. W fiku było też mnóstwo nielogiczności, które jednak w wielu przypadkach autor sam wyśmiewał, wytrącając mi broń z ręki. (Smutek.) Mimo to mam parę (retorycznych rzecz jasna) pytań:

  • po co bohaterowie zabrali do Equestrii ludzkie ubrania i albumy o architekturze (sic)?
  • czemu bohaterowie nie mają żadnych problemów w płynnym porozumiewaniu się po angielsku (mimo że na początku jeden z nich przyznawał się do słabej znajomości tego języka)?
  • odkąd to do biura prezesa wielkiej korporacji można wejść prosto z ulicy?
  • czemu Fluttershy ledwo potrafi podnieść Rarity, ale po upiciu się niesie już dwa kucyki?
  • czemu agentka służb specjalnych prowadzi negocjacje dyplomatyczne?
  • jakim cudem jeden z bohaterów obsługuje smartfona metalową łyżeczką?
  • i najważniejsze: czemu Rarity wykonuje makijaż przed pójściem spać?!

Uff. Nie wiem, czy napisałam o wszystkim, co zwróciło moją uwagę w czasie lektury, jednak na pewno napisałam o wszystkim, co zdołałam sobie teraz przypomnieć. Wspomnę jeszcze, że forma jest bardzo dobra, udało mi się wyłapać tylko kilka literówek oraz zauważyć, że autor ma drobny problem z myleniem słów „ilość” oraz „liczba”.

Podsumowując: fik jest nieco inny, niż się spodziewałam (choć o to trudno winić psorasa), trochę zawiódł moje oczekiwania, które były bardzo wysokie. Bardzo widać, że autor pisał fika dla rozrywki, nie przywiązując większej wagi do logiki, której brak jest czasem wyjaśniany w wyjątkowo absurdalny sposób (a kto mnie zna, wie, jak bardzo cenię sobie owo słówko na „l”). Zupełnie nie podobają mi się wątki romansowe, nie poczułam też za bardzo sympatii do dwóch z głównych bohaterów, trzeci zaś wydał mi się mocno nijaki. Zalety fika właściwie trudniej mi streścić, choć niewątpliwie też je posiada ;P Wygląda na to, że odbiór „Equetripa” jest mocno subiektywny (bo też wiele z moich zarzutów trudno nazwać obiektywnymi) i warto samemu przekonać się, czy sprawi on, że będzie się wybuchać śmiechem, czy raczej przysypiać nad kolejnymi opisami działania hamulców.

Edited by Rarity
  • Upvote 5
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zastanawia mnie jakim cudem zapomniałem wystawić Equetripowi komentarza, mimo, że go wydałem w formie książki. Toż to niepojęty przypadek i ewidentnie brak kultury z mojej strony. Pora wiec to jakoś naprawić. Mam tylko nadzieję, ze nie nakręcę zbyt dużo, bo czytałem to chyba ze 2-3 lata temu. 

 

Zacznijmy od tego, czym jest Equetrip. To opowieść o czterech broniaczach, którzy wybierają się na tygodniowe wczasy w Equestrii (dzięki maszynie gościa z piwnicy). Tam spotykają grzywną szóstkę, z która ruszają do walki ze złem. Do tego mamy shiping, Lyrę, Celestię, Cadance, piosenki i oczywiście podróż przez wiecznie wolny las. Słowem, brzmi to jak zestaw najbardziej sztampowych i przereklamowanych pomysłów. Ale Psoras zebrał to do kupy i stworzył naprawdę wspaniały fanfik.

 

Postacie

Obok szóstki, przedstawionej dość przyzwoicie, mamy tu trzech typowych broniaczy i kumpli, którzy nie wtrzymają dnia bez dogryzania sobie, mamy Psorasa, który ma hopla na punkcie pociągów, jednego, sztampowego złodupca, rodzinkę z manehattanu, Lyrę i jeszcze kilka postaci. Spośród kanonicznych to właśnie na Lyrę warto zwrócić uwagę. Dzięki odwróceniu jej fandomowej miłości do ludzi, postać ta bardzo zyskuje. Księżniczki w zasadzie są meh. Może nie są źle napisane, ale jakoś nie budzą mojej sympatii. Zaś tajny plan Celestii by zarobić wywołuje tylko niewielki uśmiech. 

Zdecydowanie lepiej jest z postaciami fanowskimi. Psoras wypada bardzo naturalnie, ze swym pozytywnym nastawieniem i miłością do kolei. Może jego zachwyty nad pociągami mogą nużyć, ale budują jego postać w fiku. Za to jego niechęć do przygód pozwala pokazać inny kraniec Equestrii. Trzej kumple to typowi kumple, którzy nie wytrzymają dnia bez dogryzania sobie. Może to być irytujące, ale mi się akurat podobało. Ot, taki fajny kontrast dla grzywnej szóstki. 

Najgorzej wypada złodupiec. Bo choć ma być drwiną ze sztampowych postaci, to jakoś niespecjalnie to wychodzi. Po prostu jest meh. Z drugiej strony, sama koncepcja nie jest zła. Taki, zwykły, sztampowy złodupiec tu pasuje. Po prostu nie wzbudza u mnie żadnej sympatii, ani antypatii. Po prostu jest po to, by istniał spory fragment fabuły. 

 

Wlaśnie, fabuła (czyli coś przed czym jeden z bohaterów usiłuje uciec). Mamy tu kilka wątków toczących się równolegle. Oprócz oczywiście obserwowania, jak nasz złodupiec knuje, mamy też dwa wątki poświęcone głównym bohaterom. Czemu dwa? Bo jeden z nich stwierdza, że nie ma zamiaru pchać się do kucowsi, tylko jedzie zwiedzać jak cywilizowany kucyk. Tam poznaje całkiem fajną klacz, z którą się zaprzyjaźnia, zwiedza, jeździ pociągiem i ogólnie, dobrze się bawi.

Tymczasem pozostała trójka ma zupełnie inne plany. Postanawia poznać  bohaterki ulubionego serialu i przeżyć przygodę. Ich pragnieniu oczywiście staje się zadość. 

Musze przyznać, że taki podział wątków jest bardzo fajny. Zwłaszcza z towarzyszącym mu opisem rozdziałów, który pozwala poznać, kto bierze udział w danym rozdziale i który to dzień podróży. Przy okazji pozwala to pokazywać zarówno główny wątek, jak i poświęcić sporo miejsca na opisy miejsc, w których zazwyczaj jest spokój i których w serialu za wiele nie ma (Manehattan, czy też Cloudsdale).

 

Świat i opisy. Tu trzeba Psorasowi oddać, że bardzo fajnie rozbudował świat kuców. Mamy tu zarówno klasyczną kucowieś, wiecznie wolny las, czy pałac kryształowy, jak i mało znany manehattan. Wszystko ładnie opisane, pozwalając czytelnikowi zerknąć w wizję autora. Dodatkowo, Psoras, jako uważny obserwator serialu (i nie tylko), potrafi punktować niektóre braki logiki, czy zabawne mechaniki świata. Jak chociażby ta, kiedy bohater zaczyna śpiewać, bo zastanawia się, czy kucyki naprawdę przyłączają się do śpiewania, tak z plota. Swoją drogą, dobrze, że to zostało później rozwinięte i skomentowane przez dwójkę bohaterów. 

Z resztą, Psoras jest świetnym obserwatorem nie tylko serialu, ale i rzeczywistości. Wystarczy wspomnieć jego opowieść o rozroście biurokracji, czy też założenie, ze nikt nie zwróci uwagi na kolorowego kuca w świecie ludzi, jeśli przepasa się go szarfą z napisem PROMOCJA. To sprawia, ze sam fanfik ma cudowne żarty i gagi, które z pewnością wywołają uśmiech u czytelnika. 

 

Podsumowując, to fanfik, który przełamuje pewne stereotypy o fikach HiE, a do tego robi to nad wyraz dobrze. Co więcej to bardzo dobra i uznana komedia (o czym między innymi świadczy Epic, Oskar i fakt, ze powstało chyba 60 egzemplarzy drukiem). Zdecydowanie polecam i również oddaję głos na Epic. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wracając z zaświatów, z miejsca do którego nawet światło nie dociera i skontaktowaniu się przez mojego pośrednika z twórcą tego dzieła (czyli psorasem) i otrzymaniu pisemnej zgody, mogę ogłosić, że startuję z audiobookiem ,,Equetripa". Rozdziały będą pojawiać się w każdą sobotę o godzinie 16. Zakupcie bilety na ulubioną TLK'ę i weźcie ze sobą popcorn. NA GRUDZIĄDZ!
 

Prolog

Rozdział D0-P

Edited by MrThunderPL
Dodanie linku do rozdziału DO-P
  • Upvote 2
  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...