-
Zawartość
1171 -
Rejestracja
-
Ostatnio
-
Wygrane dni
47
Wszystko napisane przez Hoffman
-
Zegary [EPIC][OSKAR][Z][Adventure][Light violence]
temat napisał nowy post w Opowiadania wszystkich bronies
Moim zdaniem to zły pomysł. Od razu zaczną się histerie typu "a czemu on ma, a ja nie mam", "eno to niesprawiedliwe ja tesz chcem", nic tylko "daj, daj, daj, daj!". A "Daj" to chiński sprzedawca jaj Przechodzi mi nawet przez myśl ewentualność, że jeżeli tylko znajdzie się ktoś wystarczająco zazdrosny, to wykmini sposób na samodzielne przyznanie sobie specjalnych tagów, okrężną drogą. Czysto teoretycznie, duża swoboda w tworzeniu autorskich tagów na coś takiego pozwala. A chyba nie potrzebujemy w dziale złej atmosfery? Nie prościej by było po prostu obniżyć ilość wymaganych głosów na to całe [Legendary]? Albo w ogóle się nie rozdrabniać i zrezygnować z tego tagu? Wówczas [Epic] z miejsca nabierze jeszcze większego prestiżu, bo będzie jedynym tagiem specjalnym. Ponieważ staram się traktować różnych autorów równo, chciałbym zapewnić również Albericha, że to nie jest tak, że Hoffman offtopuje w nieswoim temacie i zapowiedzieć pełnokrwisty komentarz, następnym razem. I na litość Celestii, oby nie zajęło mi to kolejnego roku -
Nie do końca rozumiem dlaczego Tric usunął konto. Być może tak musiało być, a może jest to część czegoś większego. Jego przemiana była zaskoczeniem również i dla mnie, ale raczej nie wzięła się z niczego. Nie pozostaje mi nic innego, jak w bulu i nadzieji życzyć mu wszystkiego dobrego. Dobranoc PS: Czym jest człowiek...?
-
Hello, World! It's me again! Gdyby ktoś się zastanawiał, dlaczego jeszcze nie ma ciągu dalszego działowych zabaw, odpowiadam - zdarzenia losowe, nowy projekt na głowie, a do tego jeszcze wrzesień. Na całe szczęście, w tym roku wyjątkowo nie mam aż tak wiele rzeczy do nadrobienia, toteż wiele czasu mi to nie zajmie. Plus, koniec miesiąca, a na koniec miesiąca obiecałem nagrody za aktywność, z tymże trochę niespodziewanie (dla mnie) wyskoczyła aktualizacja silnika i z tego co widzę, praca wre i nie ma jeszcze pełnej funkcjonalności wszystkich znanych "ficzerów". W tym nagród. Poza tym, muszę powiedzieć, że z samą aktywnością w wątkach jest dosyć... Średniawo. W związku z powyższym, daję Wam jeszcze trochę czasu na wykazanie się w poszczególnych tematach Ciąg dalszy zabaw, jak również garść spraw porządkowych są w toku, dodatkowo myślę nad kolejnymi nowymi rzeczami, tak więc wszystko gra. Pozdrawiam serdecznie, do napisania!
- 19 odpowiedzi
-
- Ogłoszenia
- Avatar
- (i 4 więcej)
-
Cześć! Chociaż ostatnio pracuję głównie nad "Kresami", w głowie pojawił mi się nowy pomysł, który chciałbym rozwijać równolegle. Ma to być klasyczny wielorozdziałowiec, włącznie z prologiem i epilogiem planuję zawrzeć historię w 9-12 rozdziałach. Zależy. Ogólnie już działam w tym kierunku, ale minie jeszcze trochę czasu, zanim tekst będzie się do czegokolwiek nadawać. Niemniej, chciałbym już teraz ogłosić, iż będę potrzebował chętnych do prereadingu - osób otwartych, potrafiących wyłapywać niekonsekwencje w prowadzeniu fabuły, dziury i sprzeczności, mogących wesprzeć projekt dobrym słowem oraz swoją oceną. Oczywiście, wszystkie te cechy naraz nie są wymagane Zresztą, wiecie o co chodzi. Korektorzy również mile widziani. Tagi są następujące: [Slice of Life] [Sad]; na razie nie przewiduję innych, choć nie wykluczam, że mogą się pojawić. Postacie? Na pewno całe Mane6 + inne kucyki, obsadzone głównie w drugo i trzecioplanowych rólkach, choć jeden z nich będzie odgrywał główną rolę. Własne postacie są zaplanowane, ale będą grać raczej drugie bądź trzecie skrzypce. Zamierzam dać retrospekcje, sceneria ogólnie ma się zmieniać. Akcja rozgrywa się już po tym, jak Twilight otrzymała swój pałacyk, więc fabuła będzie w miarę aktualna. Pozdrawiam serdecznie i z góry dziękuję!
-
Minęło już trochę czasu od pierwszego pomysłu, zaś jedynym komentującym okazał się Arkane Whisper, któremu za poświęcenie czasu na krótkie przeanalizowanie tejże równościowej koncepcji serdecznie dziękujemy. Interesująca sprawa, że Whisper nie ograniczył się wyłącznie do magii, ale również prostych urządzeń i wspomagaczy, takich jak szczudła, mniej lub bardziej skomplikowane. Na początku brzmiało to intrygująco, lecz już w połowie opisu pojawiło się coś, co przyprawiło Starlight o niesmak i zwątpienie w samą siebie, połączoną z palącą chęcią potraktowania czegoś lub kogoś błyskawicą… Tylko spokojnie! Równość jest sprawą bardzo wielowymiarową, powszechnie dyskutowaną, stale poświęca jej się mnóstwo uwagi, toteż nie dziwota, że różne opinie budzą różne emocje… Argh! Miało nie być różności… Teraz to a czuję nad sobą błyskawicę… No, tu już nieco lepiej. Zdaje się, że w oczach Starlight jest to godny pomysł, warty rozpatrzenia, jednak nieco wcześniej przewinęło się coś, co natychmiast pobudziło jej „równościowy”, szósty zmysł. Nie to, że przeszkadzało, nie to, że nic nie mogła, ale po prostu to przeoczyła! Cóż za spostrzegawczość! Arkane Whisperze, nie masz nawet pojęcia jak bardzo Starlight jest Ci wdzięczna za zwrócenie uwagi na ten niuans! To takie niesprawiedliwe, że kucyki różnią się od siebie kolorami. To znaczy, nie byłoby w tym nic złego, gdyby wszystkie barwy podobały się i komponowały tak samo, ale tak niestety nie jest. Jedni zostali obdarzeni doskonałymi odcieniami, pięknie się uzupełniającymi, ale drudzy cierpią z powodu totalnie nietrafionego koloru sierści i grzywy, przez co wyglądają jak dziwolągi, są pomijane, a przecież mogą się okazać równie inteligentni i pożyteczni, co ci „piękni”! Każdy kucyk powinien nosić te same kolory, aby nikt się nie wyróżniał i nie był z tego powodu krzywdzony! Ona mówi serio. Co Wy na to?
-
Czas mija nieubłaganie i naprawdę, byłoby bardzo, bardzo, ale to bardzo dobrze, gdyby dyrektorka wreszcie usłyszała cokolwiek sensownego, brzmiącego wiarygodnie, ale również znajdującego odzwierciedlenie w świecie rzeczywistym, a co ostatecznie pozwoliłoby na wywinięcie się spod każącej linijki surowej władczyni tego przybytku wiedzy i dyscypliny! Spójrzmy zatem na podsunięte propozycje… Jedna pochodzi od Arkane Whispera, druga od MaciejaKamila. Podstawowa sprawa, czyli dlaczego, do licha ciężkiego, Trixie miałaby coś takiego uczynić? W jakim celu i czemu właśnie tak? Sprawa druga, czyli wykazanie, że Trixie na tym etapie po prostu nie mogłaby zrobić czegoś takiego. A zresztą, po co, skoro jej samej by to zaszkodziło, jak już wspomniano powyżej? Trzecia sprawa, czyli wskazanie osoby, która zdecydowanie miała lepsze powody i sposobności do zrobienia wszystkim tego jakże mało zabawnego kawału. Sprawdźmy… A może jakieś dodatkowe, podejrzane okoliczności, które mogłyby przesądzić o niewinności błękitnej klaczki? Jakie mieliście pomysły? O! To jest bardzo ważna okoliczność! Zazdrość i wszystko jasne! Super! Zdaje się, że pomyśleliście o wszystkich aspektach i nie pozostawiliście Trixie miejsca na nawet najmniejszy błąd. Dzięki Waszym pomysłom i tłumaczeniom, malutka klaczka nie miała większych kłopotów z wykaraskaniem się z opresji, za co jest Wam bardzo wdzięczna. Na pewno o tym nie zapomni, kiedy będzie już niezaprzeczalnie najlepszą i najzdolniejszą czarodziejką w Equestrii! Ale zanim to się stanie, czeka ją jeszcze wiele, wiele dni spędzonych na nauce i wiele kłopotów, których będą jej przysparzać zazdrośnicy. Właśnie teraz, znów nad główką Trixie zawisło widmo uwagi do dzienniczka, napisanej na czerwono! Wszyscy wiedzą jak bardzo ważne jest, by regularnie jadać pełnowartościowe, zdrowe posiłki, celem nakarmienia ciała, jak i umysłu. Chcąc ułatwić swym uczniom i uczennicom życie, dyrekcja zafundowała jeszcze większą stołówkę, jeszcze bardziej urozmaicony jadłospis i jeszcze lepsze jakościowo przyprawy. No właśnie, przyprawy… Dzisiejszy obiad okazał się totalną klapą, a kucyki zmuszone zostały pomaszerować na lekcje z pustymi brzuchami! Dania okazały się totalnie niejadalne! A dlaczego? Bystre kucharki od razu zorientowały się, że ktoś złośliwie zamienił sól i cukier, pieprz czarny sproszkowany zastąpił ziołowym, na liściach sałaty znaleziono ślady po ostrej posypce z czerwonej papryki, natomiast zioła zostały ze sobą całkowicie wymieszane. Nie wspominając już o tym, że ktoś sabotował maggi! Co ciekawe, tylko Trixie nie przyszła dzisiaj do stołówki na obiad. Tak jakby wiedziała, co ją będzie czekać na talerzu. Podejrzane, co nie? Być może, ale czy to prawda? Z całą pewnością NIE! Trixie znów potrzebuje Waszej pomocy!
-
Świetnie W imieniu Twilight pragnę podziękować Wam za podpowiedzi co do urządzenia biblioteki na nowo, a także przedstawić kolejną komnatę, której przydałaby się mała rearanżacja. Zanim przejdę do rzeczy, dobrze by było przyznać punkcik za najciekawszą koncepcję co do biblioteki. Ogólnie, po niedługim namyśle (wszak pojawiły się zaledwie dwie propozycje), Twilight skłania się bardziej ku wizji TheAngelOfMusic, na której to koncie ląduje punkcik! Gratulacje i owacje A zatem, punktacja wygląda póki co w następujący sposób: TheAngelOfMusic - 1 Ciągnąc grę dalej, pozwólcie, że zaprowadzę was do Sali Balowej, która chwilowo przypomina plac budowy. Twilight myślała o czymś nietuzinkowym, niespotykanym nigdzie indziej, być może nawet nieco szokującym dla konserwatystów, w materii sztuki oczywiście. Czekamy na propozycje urządzenia Sali Balowej!
-
Zatem powiadacie, że chodzi o pegaza, który tworzy orzeźwiający wiatr w upalne dni, nie wykluczając kwaśnych deszczy przy innych okazjach? Powiem tak: rzeczywiście chodziło o pegaza, lecz co do reszty, miałem na myśli bardziej tworzenie orzeźwiających i ochładzających soków owocowych w gorące dni Niemniej, i tak wszystko rozbija się o ulżenie innym w porze diabelskich upałów, więc chyba mogę to zaliczyć. Zgadliście Czas na kolejną zagadkę! Ciekaw jestem co powiecie tym razem:
-
A zatem, nie ulega wątpliwości, że BronySWAG, obecnie znany jako TowelSWAG znakomicie nada się na rapera Dziękujemy! Lecimy dalej i tym razem szukamy zajęcia dla kogoś… Zielonego Ponieważ Zegarmistrz będzie zbyt oczywisty (pozdrawiam serdecznie ), niech będzie Draques! Które zajęcie będzie do niego pasować idealnie?
-
Nie, po dwudziestym stworze zostały przyznane nagrody, zaś punkty wyzerowane. Dwudziestym pierwszym stworem był Centaur, którego nikt nie odgadł, więc w dalszym ciągu nie przyznano jeszcze żadnego punktu.
-
Nie mam jeszcze nowego stwora, ale wpadłem odpowiedzieć Efei Nie, obrazki z potworami nie są obracane w żaden sposób. Są tylko... Zniekształcane. Zaklęcie manipulowało przy balansie barw, kontraście, konturach, a także utworzyło zawirowania to i tam, ukrywając wizerunek stwora. Tylko tyle mogę zdradzić.
-
Kresy [NZ] [Seria] [Slice of Life] [Violence] [Adventure] [Sad]
temat napisał nowy post w Opowiadania wszystkich bronies
Dosyć długo się nie odzywałem, a nowe opowiadanie gotowe, nawet w świat wysłane... Tylko gdzieś po drodze zapomniałem się tym faktem podzielić... W każdym razie, pierwszy post zaktualizowany został o drugie według chronologii opowiadanie, pod tytułem "Poznając nowy świat". Ponieważ w trakcie pisania zdałem sobie sprawę, że znów wszystko mi się przedłuża, postanowiłem podzielić to na dwie części, by nieco ułatwić czytanie. Na razie zamieściłem pierwszą część opowiadania, druga jest jeszcze w trakcie tworzenia. Wszystko po to, by znów nie przywalić pojedynczym tekstem na +70 stron, długo ładującym się i mniej wygodnym. Niech "fanfikowy gigantyzm" pozostanie domeną "Złodziei jabłek" Pozdrawiam!- 86 odpowiedzi
-
- slice of life
- violence
-
(i 3 więcej)
Tagi:
-
Już tu jesteście? Ależ musicie być potężni, skoro zdołaliście pokonać wielką spiralę schodów im. Hadesa w tak krótkim czasie. Ekhm… Mam nadzieję, że ruszyliście głową i po prostu zjechaliście po poręczy? Tak? Znakomicie. Bystrość umysłu to prawdziwa potęga, wierzcie mi. Nie musicie obawiać się strzegącego piekielnej bramy Cerberusa. Z daleka, jak uwiązany na grubym łańcuchu szarpie się i szczerzy kły, wydaje się być groźny, lecz wystarczy rzucenie mu świeżo przyrządzonego udźca z Minotaura, najlepiej jeszcze z kością, by stracił wszystkie głowy. To jego ulubiony przysmak. No. Skoro już zająłem Marka, Czarka i Darka rarytasem rodem z mitologicznego labiryntu (Twilight, dzięki za nić i magicznie wzmocnione ostrze!), nie pozostaje mi nic innego jak otworzyć czaszkową furtkę i zaprosić Was na arenę. Jak to mówią, jedynie prawdziwie wytrwali i legendarni wojownicy są w stanie zejść do piekła i z powrotem, toteż jeżeli ktokolwiek, mimo otaczającej Was sławy, wciąż wątpił w Waszą moc, po tym pojedynku zmieni zdanie o sto osiemdziesiąt stopni. Już za moment zgromadzone na trybunach pogrzebanego koloseum Impy zadmą w behemocze rogi, inaugurując początek walki. Z piekielnych płomieni wyłonił się olbrzymi, magmowy smok, zaś kościane sługi wniosły na wykutych z żelaza tronach najbardziej „zasłużonych” dla świata mocy i magii nekromantów. Nie zabraknie również i liszy, którzy w pogoni za wiecznym życiem i pięknem (przypominam, że to pojęcie względne!) oddali swą duszę ciemności. Co jeszcze? Aha, główny zarząd publicznej komunikacji podziemnej w postaci czarcich robotników, zrzeszonych w związek zawodowy ogłosił, iż zwycięzcę zawiezie z powrotem na powierzchnię nowo wybudowaną windą. Przegrany natomiast, będzie musiał udać się schodami w górę. Zatem, jest motywacja, oj jest Witam na tej jakże pasującej do ostatnich, letnich upałów arenie, przedstawiając doskonale znanych i zaprawionych w bojach magów, w osobie Zegarmistrza o raz Rexumbry! Już za moment zabrzmi pierwszy gong, dźwięki z tub, co będzie znakiem rozpoczęcia magicznego starcia! W ramach ograniczenia, uczestnicy zdecydowali się standardowy limit postów, nie zaprzeczając, że w razie rozkręcenia pojedynku, są gotowi walczyć jeszcze dłużej. Czy wszyscy zajęli swoje miejsca? Super. W takim razie, czas rozpocząć pojedynek!
- 14 odpowiedzi
-
- magia
- sala magicznych pojedynków
- (i 1 więcej)
-
Nareszcie trochę świeżego powietrza… Przemierzając przedsionek, długi korytarz, salę audytoryjną, wielką klatkę schodową, wschodnią wierzę, bibliotekę, galerię sztuki oraz główną zbrojownię NARESZCIE dotarliśmy na starożytny, kamienny most, łączący ze sobą wschodnią część zamku z zachodnią. Normalnie, goście przechodzą między obiema stronami twierdzy poprzez królewski ogród lub pogrzebaną komnatę, ale my spotkaliśmy się tutaj, by rozpocząć nowy magiczny pojedynek, nieprawdaż? Tak się akurat składa, że wszystkie elementy starożytnego mostu łączy w centrum zamku okazała, okrągła płyta, bogato zdobiona płaskorzeźbami, złotymi ornamentami. Światło księżyca w pełni cudownie oświetla znajdującą się na środku pieczęć, dzięki czemu mamy pewność, że cała uwaga bóstw została skupiona właśnie na nas! Swoją drogą, ciekawe czy ten zamek jest taki gigantyczny dlatego, że jego Lord po prostu potrzebuje tyle przestrzeni do życia, czy też może lubi posiadać różne rzeczy, ażeby móc je gdzieś pomieścić, trzeba było pomyśleć o wielu komnatach? Nieważne. Już za momencik otoczy was mgła, natomiast latające po niebie nocne mary, przywołane przez Lorda jako „poczciwe” i „niegroźne” zwierzątka domowe, zaprzestaną swych łowów i poddadzą się wpływowi Waszej energii. Mamy nadzieję, że wymiana zaklęć będzie równie dobrze widoczna także z dołu, z pozycji ogrodu. Nie jestem pewien, czy Lord znajduje się w swej sali tronowej, na szczycie zamku, ale jeśli tak jest, z całą pewnością będzie mieć oko na Wasze poczynania. Chodzą słuchy, że pamięta księżniczkę Lunę z czasów, kiedy była koszmarną Nightmare Moon. Najstarsi twierdzą, że wciąż uważa ją za jedyną prawowitą władczynię Equestrii. Widać facet ma plecy… Już za chwilę, w nowym magicznym pojedynku, ograniczonym limitem 12 postów na uczestnika, zmierzą się SolarIsEpic oraz Riddler! O ile mnie pamięć nie myli, obaj wojownicy są znani z minionych pojedynków, toteż z całą pewnością ich dzisiejsze spotkanie obfitować będzie w doświadczenie, jakiego z czasem obaj nabrali. Jednakże, czyj bagaż okaże się okazalszy? Kto zwycięży? Czas rozpocząć pojedynek!
- 4 odpowiedzi
-
- magia
- sala magicznych pojedynków
- (i 1 więcej)
-
W podłożu okrągłej, przestrzennej areny wyżłobione zostało korytko na świeżą lawę oraz zimną wodę, prosto z kryształowego źródła. Jak to działa? Przez jedną połowę kanały prowadzą do centrum lawę, zaś przez drugą – wodę ze źródła. Całość przypomina kształtem istotę o dwóch obliczach. Po stronie gorąca da się zauważyć tworzoną przez kanaliki sylwetkę wiwerny, zaś po stronie chłodu tworzą jakby anioła. Celem tejże koncepcji było starcie ze sobą dwóch przeciwieństw w centrum areny, uwalniając przy tym okazałą smugę pary, która miała ciągle, stale i wiecznie skraplać się na szklanym sklepieniu. Co znajduje się za sklepieniem, zapytacie? Zestaw lewitujących iskier wysyłał światło do znajdującego się na środku pryzmatu, w związku z czym kropelki skroplonej pary mieniły się różnymi barwami, rzucając blask również na podłoże. Dzięki temu arena nabierała mistycznego klimatu, zwłaszcza w obliczu nakreślonych na ścianach znaków, pochodzących jeszcze z czasów pra-starożytnych. Sztuczna mgła? Nie, nie stosujemy tutaj czegoś takiego. Gęste, nieregularne obłoki są efektem ubocznym samoistnej reakcji alchemicznej, zachodzącej między parą, a magiczną energią przepływającą przez całą arenę. Zdaje się, że to kwestia tworzących się na styku tych elementów bakterii. Chociaż… Kto ich tam wie? Niniejszy pojedynek zostanie oparty na starej, dobrej zasadzie, zwącej się potocznie limitem postów, po 12 na każdego uczestnika. Kogo przyjdzie nam zobaczyć tym razem? Moi drodzy, już za chwilę rozegra się starcie między Sajbackiem Grayem, a Halikiem! Osoba Sajbacka powinna być Wam znana, natomiast jeśli chodzi o Halika, mamy do czynienia z debiutem, toteż może być nawet bardzo ciekawie! Cóż, nie przedłużając i na szybko przypominając o zasadach panujących w sekcji Casual, pojedynek uważam za rozpoczęty! Życzę niegasnącej weny oraz powodzenia w walce!
-
- magia
- sala magicznych pojedynków
- (i 1 więcej)
-
Witamy na prastarym statku duchów! Renowacja wraku, ale również wspaniałego zabytku, trwała bardzo długo, ale nareszcie mogę z czystym sercem powiedzieć, że zyskaliśmy imponującą, stabilną, pływającą arenę, z zachowaniem jej oryginalnego, posępnego klimatu. Mamy zatem poszarpane, zużyte żagle, skrzypiące deski, pajęczyny i szczątki załogi, lampy, drzwi które same się zamykają i otwierają (z trzaskiem albo świstem), a to wszystko otoczone magiczną mgłą, gęstą i zniekształcającą dźwięki. Do celów czysto kosmetycznych, aby to miejsce wciąż było bardziej „horrowate”, zostawiliśmy kilka duchów i strzyg, snujących się po opuszczonej ładowni, do której do wrzuciliśmy trochę przegniłego mięsa. Proch strzelniczy w armatach jest nowy, jeśli to Was zainteresuje. Nie przejmujcie się niespokojnymi falami i nadciągającym sztormem. Dzięki magii, statek pozostanie na powierzchni, choć zaklęcie nie chroni go przed dryfowaniem. Zatem nie zdziwcie się, kiedy dziób nagle się podniesie, a potem opadnie, z głośnym chlustem. Wichura miota pozostałościami po żaglach i linami, a z dołu słychać dzwoniące łańcuchy. Księżyc świeci w pełni, pogoda jest idealna do emocjonującego magicznego pojedynku! Kogo będziemy dzisiaj gościć na tejże pływającej arenie? Czyj pojedynek już za chwilę się rozpocznie? Tym razem, walczyć będą Serox Vonxatian oraz Ohmowe Ciastko, przy zaproponowanym przez nich, niestandardowym limicie, wynoszącym 9 postów na uczestnika! Nie jest to aż tak wiele, ale nie jest też zbyt mało. W każdym razie, czy tyle wystarczy, by uwolnić prawdziwą moc i nasycić wody bezkresnego oceanu jeszcze większą dawką energii? Przekonajmy się. Pojedynek uważam za rozpoczęty!
- 12 odpowiedzi
-
- 3
-
-
- magia
- sala magicznych pojedynków
- (i 1 więcej)
-
Kto się czubi... [Oneshot][Slice of Adventure Life][Light Comedy][Random]
temat napisał nowy post w Opowiadania wszystkich bronies
Cóż... Zapowiedź "pełnokrwistego komentarza" do "Save me" pojawiła się po raz pierwszy (i jedyny) dnia 18 września 2014 roku. Recenzja z kolei, pojawiła się 25 lipca tego roku. Co prawda w momencie zapowiedzi historia nie była jeszcze ukończona, niemniej napisanie porządnej recenzji zajęło mi całkiem sporo czasu. Z kolei "Kto się czubi..." zostało opublikowane 28 lipca, natomiast recenzja pojawiła się... Wczoraj. W związku z powyższym, myślę, że recenzje fanfików relatywnie (czytaj: moim zdaniem ;P ) krótkich, takich do pięćdziesięciu stron, pisze mi się nieporównywalnie szybciej i łatwiej, niż recenzje fanfików długich, o wielu rozdziałach. To zależy. Ale czy ogólnie mam z komentowaniem problem? Nah, nie zauważyłem Wszak ostatecznie recenzje zostają ukończone i są publikowane w odpowiednich wątkach. Natomiast co do pomysłów na fanfiki, jest dokładnie tak, jak napisałem wcześniej - wszystko jest w głowie, tylko na papier nie chce trafić. Co nie zmienia faktu, że ogólnie staram się coś robić również w tym kierunku, żeby i fanfików było więcej -
Być jak Dą Żuan [One-shot][Slice of Life][Romans]
temat napisał nowy post w Opowiadania wszystkich bronies
Um... Nie widzę nigdzie tagów obowiązkowych... Cóż, tym razem mamy do czynienia z krótką relacją z kolejnej Gali Grand Galopu, opowiadanej przez trzecioosobowego narratora, skupiającego się na śledzeniu konkretnej postaci, która zowie się Heartmender. Jak to wyszło? Na samym początku, czuję się nieco zmylony osobą narratora. Nie ulega wątpliwości, że jest wszechwiedzący, przygląda się wszystkiemu z perspektywy trzeciej osoby. Mam jednak wątpliwości, czy jest to postać pochodząca i relacjonująca "na żywo" z Equestrii, czy też zupełnie zwyczajny człowiek, Ziemianin, że tak się wyrażę, który po prostu opowiada nam o tym, co się dzieje w tymże „innym” świecie. Świadczyłoby o tym chociażby wspomnienie o „hiszpańskiej miłości”. Skąd narrator miałby w ogóle o niej wiedzieć, jeżeli pochodzi z Equestrii? Chyba raczej wziął się ze świata, gdzie taki kraj jak Hiszpania istnieje, czyli z naszego świata. A może po prostu za dużo myślę i szukam rzeczy tam, gdzie ich nie ma? Skupiając się na właściwej treści, akcja postępuje powoli, pomalutku, kiedy nadejdzie ich pora, w tle przewijają się również inne postacie, na przykład Eile-Mander, czy Lechebolt, będąca obiektem westchnień głównego bohatera. Oczywiście, znajdzie się jeszcze wiele innych bohaterów i bohaterek, odgrywających mniejszą lub większą rolę, mimo faktu, że pozostają na drugim planie. Niemniej, wszyscy bohaterowie wydają się być tacy sami i dosyć mało barwni. Zdaje się, że jedyną godną zapamiętania różnicą jest to, że większość gości wydaje się być stosownie ubrana, obeznana, pasują do wysokiej klasy wydarzenia, w którym uczestniczą, wiedzą jak się zachować, wydają się pewni, bawią się i spędzają czas. Jedynie Heartmender został opisany tak, jakby z innej choinki się urwał, wyraźnie odstaje, błąka się w tę i nazad, nie wiedząc do końca co tu robi. Poza tym, próżno szukać tu jakichś znaczących różnic w charakterach, co może wynikać z faktu, że opowiadanie jest zbyt krótkie, by rozwinąć portrety psychologiczne bohaterów. Aczkolwiek, oceniając całość po drugim czytaniu, czy aby na pewno autor w ogóle próbował? A może jego celem było zupełnie coś innego? Na przykład skupienie całej swej uwagi na wytwornej atmosferze, zabawach szlachty, czy szeroko pojmowanym dystyngowaniem, kontraście ogółu zgromadzonych gości w stosunku do głównego bohatera? To z kolei udało się bardzo dobrze. Jest tu wiele podniośle brzmiących imion, dużo słów-kluczy, szczegółów, szczególików, może nie tyle w sensie obszernych opisów, ale właśnie w sensie tego, o czym opowiadają. Plus garść wstawek z czeskiego, czy też takie smaczki jak tańce, hazard, wspominanie o wysokich i poważanych stanowiskach poszczególnych postaci, wszystko to buduje właściwy klimat, może nie wykwintności, ale z całą pewnością powagi. W ogóle, w trakcie czytania miałem wrażenie, że poszczególne akapity nie różnią się między sobą gabarytami, co daje wrażenie spójności. Wplecione tu i tam kwestie mówione z powodzeniem urozmaicają całość. Jeśli chodzi o budowę zdań i słownictwo, jest tu wszystko, do czego przyzwyczaił nas autor – charakterystyczny styl, słownictwo, regularność, ogólne wrażenie solidności, te sprawy. Generalnie, nie jest to nic spektakularnego, ale po prostu, zwyczajny kawałek życia, osadzony pośród dostojnych osobistości na Gali Grand Galopu, z domieszką romansu, zrealizowany w formie krótkiej, niezobowiązującej i lekkiej do dźwignięcia relacji. Dobre na przerywnik, czy jako przystawkę, przed porwaniem się na większy projekt autora, który wciąż jest rozwijany. I w tym miejscu chciałbym wspomnieć, że zamierzam w końcu dokładniej przyjrzeć się „Opowieściom Żałobnego Miasta”, trzymając się porządku chronologicznego, na bieżąco opisywać wrażenia co do poszczególnych opowiadań. Zerkałem do wątku, ciągle przybywają nowe fiki, toteż z całą pewnością czeka mnie mnóstwo czytania. Na razie miałem okazję zaznajomić się z tylko kilkoma tytułami, w ramach Konkursów Literackich. Niemniej, na razie poświęciłem nieco czasu „Być jak Dą Żuan”. Ogólnie, czytało się lekko i przyjemnie, choć to wciąż niezobowiązujący, krótki przerywnik. Dobre w ramach skosztowania [slice of Life], w wykonaniu autora, jako ukazania jego wizji Gali Grand Galopu. Plus, delikatna otoczka romansowa, prawie nie kłująca w oczy. Ogółem, zupełnie niezłe, krótkie, całkiem klimatyczne opowiadanko, na które ogólnie warto poświęcić kilka minut, choć nie jest to nic wielkiego. Taki prosty przerywnik. Nic więcej nie przychodzi mi do głowy. Pozdrawiam!- 10 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- #ITNTNP
- Slice of Life
-
(i 1 więcej)
Tagi:
-
No i kolejny fik za mną. Jak moje wrażenia? Ogólnie, myślę, że będzie mi trudno się na temat „Kto się boi złego smoka” porządnie rozpisać, gdyż opowiadanko w gruncie rzeczy nie jest ani czymś nadzwyczajnym, ani przełomowym, nawet nie definiującym pewnych motywów na nowo. Ale! Czy to oznacza, że nie bawi ani trochę, nie wciąga, zaś lekturę kończymy przewracając oczami, wyszeptując ciche „aha”? Raczej nie. W moim przypadku, była to krótka i przyjemna, klasyczna można by rzec przygodówka, okraszona nawet miłym klimatem, z delikatną szczyptą zwyczajnego życia do smaku oraz dobrym tempem akcji, przy której spędzonego czasu nie żałuję ani trochę. Uprzednio napisałem, że „raczej nie”, ponieważ zdaję sobie sprawę, iż różne osoby inaczej podchodzą do pewnych znanych i po raz wtóry eksploatowanych motywów, wielokrotnie stosowanej konstrukcji zagadek, czy też przepisów na zwroty akcji. Mnie akurat nie rażą aż tak kolejne numerki przy sequelach, czy to w przypadku filmów czy gier i podobnie, nie razi mnie po raz kolejny ta sama, bądź podobna metoda na „ukrycie” prawdziwych bohaterów, sytuacji, czy po prostu, wyjawienie co jest rzeczywistością i co się naprawdę stało. Wychodząc od tej drobnej charakterystyki samego siebie, „Kto się boi złego smoka” nie zaskoczyło mnie w ogóle (zakładając, że taki był cel autora). Bardzo szybko zidentyfikowałem postacie Shooting Star, Amazon Lily i Sapphire z członkiniami Ligii Znaczkowej, może nie za sprawą charakterów, czy analogii do szczepienia, ale za sprawą aż nazbyt dokładnych opisów wyglądu, głownie kolorów. W ogóle, sposób, w jaki zostało to napisane pozostawia w głowie pewne zmieszanie… To autor od początku chciał ukryć prawdziwe postacie, czy też może te oczywiste opisy popełnił celowo, chcąc w ten sposób zbudować klimat dziecięcej zabawy, innego postrzegania świata, czy po prostu tego, że dla młodej osoby „byle co” (mówiąc kolokwialnie) potrafi niekiedy być porywającą i zapierająca dech w piersiach przygodą? Idąc dalej, można dokładnie przewidzieć w którym miejscu i kiedy nastąpi przeskok do prawdziwego świata i ujawnienie po kolei co było czym, kto grał kogo, czym była Czara Życia, której to poszukiwały bohaterki. Ogólnie, wszystko dało się rozpracować. Ale mimo wszystko, przyjemnie się to czyta, z delikatnym uśmieszkiem na twarzy i wrażeniem, że to jest „całkiem fajne”. Opowiadanie trwa tylko osiem stron, ale z powodzeniem mnie wciągnęło, wprowadzając po kolei wydarzenia, przeciwników, nowe przygody, jednostajnym tempem zmierzając do zakończenia. I tutaj chciałbym wspomnieć, że ta szczypta zwyczajnego życia, serwowana na zakończenie i na otwarcie, była naprawdę miłą i dodającą smaku atrakcją. Z drugiej strony, może gdyby nie ten początek, to efekt zagadki byłby nieco silniejszy i może nawet udałoby się zaskoczyć… Choć na rzecz tego zabiegu ubyłoby nieco życiowego smaczku, więc ostatecznie to dobrze, że jest W ogóle, fakt, iż ten nieco inny, mniej przygodowy klimat udziela się wówczas, gdy występuje Rarity (dorosła klacz), sprawia, że teoria o świecie pełnym przygód i niebezpieczeństw w oczach maluchów, zaś świecie jak świecie w oczach dorosłych, nabiera na znaczeniu. Nie jestem w stanie określić, czy tak miało być, czy udało się to przypadkiem, ale tak czy inaczej, jest to dodatni punkt fika. Za kolejny plus, uznałbym język, dobór słów, czy ogólną konstrukcję opowiadania. Zdania są złożone w taki sposób, że w głowie czytelnika brzmią naprawdę dobrze, dźwięcznie wręcz. Znalazło się kilka słówek, które spotyka się raczej nieczęsto, plus naprawdę dobrze wyważone tempo akcji. Podobała mi się ta lekkość klimatu i zwyczajność, kreskówkowość, dzięki którym odnosi się wrażenie, iż mógłby to być scenariusz prawdziwego odcinka, albo chociaż jednej z jego scen. Lokacje można sobie łatwo wyobrazić, podobnie jak sylwetki trójki poszukiwaczek przygód, które aż nazbyt przychodzą na myśl Ligę znaczkową… Ale o tym już wspominałem. Dialogi dobrze dopełniają całości, nie starają się pokonać objętością opisów, ale po prostu, służą uatrakcyjnieniu treści, przybliżeniu sylwetek i charakterów postaci. I pod tym względem również jest dobrze. Powiem nawet, że kolejne akapity są napisane z pomysłem i z dbałością o słowa, zaś typowo przygodowy, acz klasyczny w tejże materii klimat są ujmujące na tyle, że moim zdaniem autor jest gotowy do popełnienia czegoś dłuższego, połączenia [Adventure] z [Fantasy] i/ lub [slice of Life]. Podsumowując, nie mamy do czynienia z niczym spektakularnym, nie mamy do czynienia z dziełem, które przełamuje znane konwekcje, ani z czymś co jakoś specjalnie szokuje, czy zaskakuje. Powiedziałbym, że mamy do czynienia ze spokojną, napisaną z pomysłem i okraszoną naprawdę ładnie zbudowanymi zdaniami i dialogami przygodówkę, która doskonale może posłużyć za przerywnik, ale nic więcej. Ogólnie, wrażenia pozostają pozytywne. Dla kogoś, kto mógłby się czuć nieco zmęczony nowościami, zwrotami akcji, czy innymi akrobacjami w dziedzinie żonglowania wątkami, a poszukiwałby czegoś zupełnie zwyczajnego, niedługiego i lekkiego, to „Kto się boi złego smoka” powinno być dobrym wyborem. A tak w ogóle, ciekawy tytuł i ładnie brzmiące imiona poszukiwaczek przygód. Ostatecznie, przyjemnie się czytało. Pozdrawiam i liczę na więcej
-
Kto się czubi... [Oneshot][Slice of Adventure Life][Light Comedy][Random]
temat napisał nowy post w Opowiadania wszystkich bronies
Pierwsza sprawa – niby powinienem tutaj teraz pogadankę urządzić, jak to nie powinno się pisać na czas, tylko dla siebie, dla ogólnej jakości, wszystko posprawdzać, takie tam… Ale z drugiej strony szczerze zazdroszczę autorowi, że potrafi od tak, pstryknąć palcami i uwinąć się w godzinkę z ośmioma stronami Mówię to z perspektywy osoby, która naprawdę bardzo by chciała wreszcie zrealizować jakiś swój nowy pomysł, ale kiedy zasiada przed monitorem, to może nawet pół dnia minąć, a elektroniczna kartka pusta, albo tylko do połowy zapisana ;P Druga sprawa – nie żebym był jakimś znawcą, czy kimś w tym rodzaju, ale po zapoznaniu się z tytułem, stwierdzam, że to [slice of Life], nawet ze znakiem zapytania, jest chybione. Moim zdaniem, zdecydowanie bardziej pasowałby tutaj tag [Adventure], niekoniecznie z zapytajką. Co do reszty, [Random] jest tutaj jak najbardziej obecny, aspekty komediowe również. Zatem, plan został zrealizowany w ok. 70%, powiedziałbym A przechodząc do rzeczy, jest pewne pojęcie, które pojawiło mi się w głowie natychmiast po tym jak zakończyłem czytanie. Old School Poważnie, nagle wróciły do mnie takie klasyczne tytuły autora jak „Alone in the Forest”, „Cena kilometra”, „Gra”, cały ten klimat (mimo różnej tematyki i tagów!), nie tylko samych opowiadań, ale nawet minionych edycji konkursów literackich, czy ogólnie, szeroko pojmowanych początków. Bardzo miłe wrażenie, może nie graniczące z dosłowną nostalgią, ale wprawiające w zdrową atmosferę wspominek, co tylko pomaga w zapamiętaniu owej historyjki. No właśnie. Jej nieduże gabaryty, prostota w skonstruowanej fabule, a także ograniczona ilość postaci przy jednocześnie dosyć symbolicznym wytłumaczeniu okoliczności w jakich się spotkały, wszystko to sprawia, że „Kto się czubi…” śledzi się mniej więcej tak, jak króciutki, prześmiewczy short osadzony w realiach doskonale znanego nam serialu. Ale oceniając dziełko ściślej, podoba mi się prowadzenie akcji, dobór lokacji oraz ich opisanie. Nie są to zbyt długie opisy, ale wystarczają w zupełności, by nie mieć wrażenia „akapitowego ubóstwa”. Jednocześnie, nie ma tu zbyt wielkiego pola aby się rozpisać – ot, kolejny dzień w przestworzach przerwany zostaje kraksą, w wyniku której potłuczona Rainbow trafia do lasu, gdzie usiłuje uwolnić się od natrętnego Discorda, co w końcu jej się udaje… Z dosyć niespodziewanym skutkiem. No i w tym miejscu trafiamy na aspekt komediowy, gdyż kolejne dialogi, jednorazowe przebicie czwartej ściany czy ogólna otoczka towarzysząca staraniom Discorda to coś, przy czym można się uśmiechnąć, nierzadko z pokręceniem głowy, głównie za sprawą upartej tęczogrzywy. Jest tu wiele scenek, które zostały opisane w taki sposób, że możemy łatwo wyobrazić sobie coś takiego, rozgrywającego się naprawdę w serialu, ale mamy również kilka sytuacji, które zdecydowanie przekreślają tak rozumianą autentyczność i myślę, że każdy po zapoznaniu się z tekstem będzie wiedział co mam na myśli Co do klimatu, który moim zdaniem jest tutaj obecny, choć nie wydaje się aż tak wyrazisty i wylewający się z ekranu, za główne jego materiały składowe uznałbym takie drobnostki jak zmieniająca się pogoda, zmieniające się formy Discorda, przeskoki między lokacjami, przy jednocześnie ciągle tak samo upartej Rainbow i jej ciągle cudującego towarzysza. Co do samego zakończenia natomiast, zgoda, że było nieco niespodziewane. Jednakże, widzę tutaj pewną dwuznaczność. Czy te wszystkie akcje a Discordem, wędrówka po lesie, jaskinia, czy to wydarzyło się naprawdę, czy też może był to sen, a Rainbow po prostu ocknęła się w mało stosownym momencie? Czy też może wszystko było prawdziwe, tylko Pan Chaosu tak z kaprysu ją odteleportował? Pewno to drugie. Niemniej, niezależnie od tego, czy autor myślał w ten sposób, czy też wyszło mu to przypadkiem, jest to ciekawy zabieg, w sam raz na zakończenie, w sam raz na realizację opisanych tagami założeń Ogólnie, jak na krótki, niezobowiązujący przerywnik, opowiadanie sprawdza się bardzo dobrze. Nie jest to nic wielkiego, ot, lekka lekturka, stworzona celem niesienia rozrywki, dobrze spełniająca swą misję, a przy tym wskrzeszająca wspomnienia o poprzednich tytułach autora, co ja oczywiście pochwalam. Tempo akcji na przestrzeni kolejnych perypetii jest utrzymane bez większych amplitud, czuć styl autora, a także przyjemny i lekki klimat, a to wszystko zwieńczone niespodziewanym, skokowym ucięciem historii. Ale skoro miało być randomowo, toteż nie widzę przeciwskazań, by i przy tym aspekcie nie postawić plusika. Reasumując, proste, lekkie, fajne i przyjemne. Na wieczór po kolejnym wyczerpującym dniu, jak znalazł. Dobrze smakuje również poranną z kawą i kanapką. Pozdrawiam! PS: Oczywiście popieram przedmówcę, czekamy na więcej -
OK, zatem spróbujmy sformułować opis... Młoda, pięcioletnia planeta Greenrocks charakteryzuje się zaledwie dwiema porami roku (tj. lato i zima), trwającymi odpowiednio 200 lat equestriańskich. Oznacza to, że jeden rok na Greenrocks trwa tyle, co 400 lat w Equestrii, przy czym doba trwa tam 26.5 godzin equestriańskich. Najwyższa występująca na planecie temperatura nie została ustalona, lecz stwierdzono, że w okresie letnim nigdy nie spada poniżej 20 stopni, natomiast w okresie zimowym, temperatura jest nie większa niż -5 stopni. Greenrocks nie posiada żadnych księżyców, zaś warunki atmosferyczne na niej panujące przypominają te, które można spotkać na Ziemi. Na planecie stwierdzono życie, przy czym osobniki tam występujące charakteryzują się pięcioma kończynami oraz podwójnym mózgiem. Poza tym, stwierdzono bardzo duży udział tamtejszej flory, która to zdaje się produkować specyficzny rodzaj magii. Na planecie nie stwierdzono obecności zaawansowanej technologii. W otoczeniu planety często mają miejsce deszcze meteorytów. Cóż... To by było na tyle. Chyba. Świetnie. No to zabieram się za liczenie i... Ale po co? Cały powyższy opis to koncepcja Niebieskiego Pudla! Nie ulega zatem wątpliwości, że osiągnęła ona okrąglutkie 100% w ostatecznym opisie! Ano, rzeczywiście. Zatem co ja tu robię? Nie denerwuj się. Spójrz na to od tej strony - ty nie musisz liczyć, a Trixie nie musi zbytnio się zastanawiać, żeby przydzielić punkty. Po prostu, pięć punktów ląduje na koncie Niebieskiego Pudla. I już. No tak, przecież myślenie w jej przypadku boli... Hej, nie bądź taka! Ten lot ku kosmicznej pustce ma pomóc Wam się pogodzić i nauczyć współpracy! Macie być dla siebie miłe, ok? Pff... Jej to powiedz. Nie ma sprawy. Ekhm, skoro już przy tym jesteśmy, to Trixie twierdzi, że na monitorach wyskoczyła jej pizza. Na początku sam nie wierzyłem, ale rzeczywiście, tam jest pizza. Co ty na to? Ja na to, że musicie być bardzo, bardzo głodni, skoro... ...aha. No dobra, tu mnie macie. Ale co wielka pizza robi w kosmosie? No właśnie! Co to za smakowita i cudaczna planeta? Czekamy na opisy, skojarzenia, przemyślenia i inne temu podobne rzeczy! Nie zawiedźcie nas!
- 5 odpowiedzi
-
- kosmos
- twilight sparkle
-
(i 1 więcej)
Tagi:
-
Tym razem nie ulega wątpliwości, że opis Arkane Whispera znajdzie się w Księdze Zaklęć Nowoczesnych. Nie tylko dlatego, że jako jedyny opisał zapodany czar, ale również za jakość i obszerność z jaką się doń odniósł. Ogólnie, zdążył nas już do tego przyzwyczaić, ale naprawdę, mam wątpliwości, czy gdyby zjawili się tu konkurenci, to byliby w stanie jakkolwiek przebić się przez naprawdę bogaty opis genezy, działania i rzucania zaklęcia... No, może wyłączając Dayana, który to również przyzwyczaił nas do obszernych opisów, ale z jakichś powodów, tym razem go zabrakło Niemniej, opis Arkane Whispera już widnieje w księdze, pod hasłem "Skoczek". Znakomita robota, dziękujemy! Jakie zaklęcie czeka na swój opis tym razem? Oto ono: Echo Timpani Czekamy na propozycje.
- 172 odpowiedzi
-
- twilight sparkle
- twilight
- (i 3 więcej)
-
A zatem, nie pozostaje mi nic innego jak serdecznie podziękować Zegarmistrzowi za wskazanie Decadeda, jako tego, kto najdoskonalej znającego się na Robotyce! Nasza lista speców i ekspertów/ ekspertek została zaktualizowana! No i w związku z powyższym, pojawiła się również nowa dziedzina, której przyjdzie nam przydzielić najlepszego ucznia! Czy raczej na odwrót... Nah, nieważne, przecież znacie zasady Nie przedłużając, tym razem szukamy mistrza bądź mistrzyni w dziedzinie Inżynierii Genetycznej!
-
Witajcie! Jak pewnie zauważyliście, (bo nie dało się tego nie zauważyć ;P) ostatnio miała miejsce aktualizacja działu Twilight Sparkle. Tym razem nie ograniczyłem się wyłącznie do odnowienia starych i znanych wątków (zresztą, po ponad sześciu miesiącach), ale pomyślałem o nowościach, których już od dłuższego czasu brakowało, a o które zmuszeni byli dorywczo zatroszczyć się forumowicze, między innymi Arkane Whisper, MaciejKamil, czy pepeh, za również i teraz bardzo dziękuję. Generalnie, przez ostatnie miesiące, moja rola ograniczyła się do sprawowania pieczy nad II Turniejem Magicznych Pojedynków i ogólnie działem z pojedynkami, co wynikało głownie z natłoku innych prac. W każdym razie, teraz powinienem mieć ogólnie więcej czasu, na wszystko, toteż dlaczego by nie popracować nad działem jeszcze bardziej? W pierwszej kolejności, chciałbym dokonać małego podsumowania nowych rzeczy. Oto, co w ciągu ostatnich dwóch tygodni pojawiło się w dziale (oczywiście, poza odkopaniem istniejących już wątków): ~ Twilight Sparkle ~ czyli wątek przeznaczony do dzielenia się najnowszymi książkowymi nabytkami i ogólnie, dyskutowania na temat bywania w księgarniach. gdzie możemy poopowiadać co nieco o naszych hobby, obsesjach i zamiłowaniach. gdzie rozmawiamy na temat różnorakich możliwych ustrojów, skręcając nieco w stronę czysto politycznych dysput. Bo dlaczego nie? czyli rozmówki na temat nierówności, ich wpływu na społeczeństwa i ogólnie, jak daleko powinno sięgać ich niwelowanie. - gra w urządzanie kolejnych komnat nowego zamku Twilight. - knując niecne plany, mamy szansę ułatwić Trixie i Starlight skuteczne strącenie Twilight z tronu. - przemierzając kosmiczną przestrzeń, opisujemy napotkane planety. Czy bohaterkom uda się bezpiecznie powrócić do Equestrii? - bronimy małą Trixie przed krwiożerczym gronem pedagogicznym, tłumacząc się w wielu niecodziennych kłopotów. - Starlight Glimmer sypie pomysłami na szerzenie równości, a Waszym zadaniem jest jej zniechęcenie, lub zachęcenie. ~ Spike ~ czyli dyskusje na temat tego, jak Spike mógłby sobie poradzić z możliwą długowiecznością Twilight. http://mlppolska.pl/watek/13251-dyskusja-kto-z-was-kiedykolwiek-pragn%C4%85%C5%82-mie%C4%87-w%C5%82asnego-smoka/, gdzie wspominamy stare czasy i rozmawiamy na temat planów posiadania własnego smoka. http://mlppolska.pl/watek/13248-zabawa-opis-spike-pomaga-trixie-przeprasza%C4%87/ - gra, w której kombinujemy jak przeprosić kolejne kucyki, którym Trixie kiedykolwiek sprawiła przykrość. http://mlppolska.pl/watek/13249-zabawa-zagadka-zagubione-talenty/ - magia Starlight wypaczyła talenty kucyków i teraz to zadanie Spika, by odgadnąć i zwrócić je właścicielom. ~ Shining Armor ~ http://mlppolska.pl/watek/13272-dyskusja-to-nie-jest-temat-o-shiningu-w-sezonie-v/, czyli wątek, w którym zastanawiamy się skąd się wziął Shining Armor, czy w ogóle był planowany i czy cokolwiek by się zmieniło bez niego. http://mlppolska.pl/watek/13273-dyskusja-obowi%C4%85zkowy-pob%C3%B3r-szkolenia-wojskowe-militaryzacja/, czyli czy kto potrzebuje broni i pewnych elementarnych umiejętności, dotyczących obrony, również poprzez atak. http://mlppolska.pl/watek/13299-dyskusja-spekulacje-porozmawiajmy-o-royal-baby/, czyli kiedy możemy spodziewać się histerii z okazji królewskiego potomka, bądź potomkini. http://mlppolska.pl/watek/13298-dyskusja-szpiegowanie-czyli-s%C5%82%C3%B3w-kilka-na-temat-odpowiedzialno%C5%9Bci/, czyli dyskusja na temat tego gdzie kończą się kompetencje rodzeństwa, jeśli idzie o uznanie czyjejś drugiej połówki. http://mlppolska.pl/watek/13296-zabawa-opis-pobaw-si%C4%99-w-przeznaczenie-i-pod%C5%82%C3%B3%C5%BC-k%C5%82ody-pod-nogi/ - gra dla hejterów Flasha Sentry' ego. Przeszkadzamy mu, jak tylko się da. http://mlppolska.pl/watek/13297-zabawa-opis-zaimponuj-twilight/ - gra dla wszystkich tych, którzy sądzą, iż Flash pasowałby do Twilight. Tylko jak jej zaimponować? Mam nadzieję, że niczego nie przeoczyłem. Tak czy inaczej, tematy pozostawiam do Waszej dyspozycji, przypominając jednocześnie o odznaczeniach za aktywność w poszczególnych grach... A także odznaczeniach za ogólną aktywność, w obrębie całego działu. Co do zabaw, chciałbym wspomnieć, że czas kolejnych aktualizacji przewiduję na weekendy. Ogólnie, w piątki, soboty, niedziele, będę wpadał i obserwował które wątki się poruszyły i w miarę Waszych odpowiedzi, będę je aktualizował. Co do nagród za aktywność, myślałem, żeby pod koniec każdego miesiąca oceniać ilość napisanych wiadomości, ich jakość i zawartość merytoryczną i zgodnie z tymi kryteriami, przyznawać odznaczenia. Przy czym te ostatnie dwa tygodnie lipca, kiedy to działa się aktualizacja, postanowiłem włączyć do sierpnia. Czyli macie jeszcze dużo czasu Słowem wyjaśnienia co do obecności nowych postaci w niektórych nowych tematach - doszedłem do wniosku, że ograniczanie się wyłącznie do Twilight Sparkle, Spika i Shining Armora, na dłuższą metę będzie pogłębiać monotonię, natomiast potencjał samych postaci bardzo szybko się wyczerpie (o ile już się w jakimś sensie nie wyczerpał). Chciałem by w dziale było bardziej różnorodnie, chciałem zwiększyć sobie pole manewru, by zapewnić więcej możliwości co do przyszłych wątków i wprowadzenie do działu nowych postaci wydało mi się najlepszym rozwiązaniem. Przy czym, nie chciałem w żadnym wypadku wchodzić w kompetencje innych Avatarów i zawłaszczać sobie bohaterek bądź bohaterów, toteż wybierałem spośród postaci "wolnych", czyli takich, które nie posiadają swojego działu i Avatara, albo JUŻ ich nie posiadają. Przy czym, to i tak nie polega na avatarowaniu, w sensie avatarowania, raczej sprowadza się do samej ich obecności i powiązaniach z motywem przewodnim danego wątku. Ciekaw jestem, jak zapatrujecie się na ten zabieg i w ogóle, jak oceniacie aktualizację, jako całość. Swoje zdanie możecie wyrazić w http://mlppolska.pl/watek/3214-ocena-pracy-avatara-i-regenta/ Jednocześnie, mam dla Was dwie ankiety - jak widzielibyście dalszy rozwój działu, nad czym głównie powinienem popracować i ogólnie, co jest dla Was największym priorytetem, przy okazji dalszego "rozlewania się" aktualizacji, na resztę działu. Jednocześnie, zapowiadam rozpoczęcie nowych magicznych pojedynków, które kilku osobom obiecałem. Cóż... To by było wszystko, na chwile obecną. Dziękuję za uwagę, a także dziękuję z góry za głosy w ankiecie, ocenę aktualizacji, podsunięte pomysły.
- 56 odpowiedzi
-
- Organizacja
- Pomysł
- (i 4 więcej)
-
pojedynek [Pojedynek] [B] Lepus vs Rex *Monster* Crusader
temat napisał nowy post w Archiwum magicznych pojedynków
Dziękuję Rexowi za małe przypomnienie. Moi drodzy, już dawno po pojedynku, jednakże musimy jeszcze wyłonić jego zwycięzcę. Jesteście gotowi? Jak zawsze potrzebne nam są Wasze komentarze, głosy uznania, dzięki którym dowiemy się kto zaskarbił sobie większą sympatię publiczności! A zatem, kto okazał się silniejszy? Kto zasłużył sobie na miano zwycięzcy? Czy Lepus, czy też Rex *Monster* Crusader? Kto popisał się większą wyobraźnią? Wybór należy do Was.- 19 odpowiedzi
-
- casual
- sala magicznych pojedynkow
- (i 1 więcej)
