Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Search the Community

Showing results for tags 'rpg'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Ogólne
    • Serwis & Regulamin
    • Organizacja
    • Equestria Times
    • Zapisy/Eventy
    • Projekty
    • Na start...
  • My Little Pony
    • Generacje 1-3
    • "Friendship is Magic" (Generacja 4)
    • Equestria Girls
    • Generacja 5
  • Działy Postaci
    • Pałac Księżniczki Celestii
    • Enklawa Pani Nocy
    • Zamek Twilight Sparkle
    • Chatka Fluttershy
    • Domek Na Drzewie
    • Magiczny Pokój Starlight Glimmer
    • Chata Zecory
    • Królestwo Chrysalis
    • Gabinet Dentystyczny Minuette
    • Kryjówka Stygiana
    • Wymiar anarchi
    • Sekretne Laboratorum Sunset Shimmer
    • Ogólna dyskusja na temat kucyków
    • Pozostałe postacie
  • RPG/PBF
  • Twórczość fanów
  • Wymiar Discorda
  • Inne

Calendars

  • Foreign
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-Pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-Mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
  • All Poland

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Strona www


Yahoo


Jabber


Skype


Facebook


Instagram


Snapchat


Miasto


Zainteresowania


Ulubiona postać

Found 64 results

  1. Ohmowe Ciastko

    Zostaliście sami. Śmierć. Elegant. Imperator. Kukiełka. Niezwykła dziewczyna. Pustka was okalająca, bez tłumów, które w mgnieniu oka znikły wydawała się jeszcze bardziej pusta. -Jesteście jednymi z wielu, choć ciąży na was równie wielka odpowiedzialność co na innych. Jednak nawet w takiej liczbie zbadanie wszystkich śladów, jakie znalazłem, zajmie wam wiele tygodni. Przez ten czas będę całymi swoimi siłami chronił miejsc, które tak kochacie. Tylko to mogę dla was zrobić w zamian za wasze poświęcenie czasu. Dlatego wasze serca mogą być o nich spokojne. Jednak zanim was wyślę proszę, porozmawiajcie przez kilka chwil. Jesteście córami i synami różnych światów. Zanim zaczniecie działać jako zespół potrzebujecie odnaleźć nić zrozumienia.
  2. Kejos

    Witam Nie wiem czy jestem ślepy czy nie, ale nie dostrzegłem tutaj tematu poświęconego grze Neverwinter. Szukam osób chętnych do wspólnej gry oraz rozmowy Jeżeli ktoś jest zainteresowany to proszę tutaj umieszczać jakiś nick czy coś w tym rodzaju Na pewno poszukam was
  3. Zegarmistrz

    Obok wielkich aren turniejowych, gdzie rozgrywały się coraz głośniejsze ostatnimi laty, magiczne pojedynki, znajdowały się stare ruiny zamku. Czarne mury fortecy były wysokie i smukłe. Większość masywnych bloków granitu zużytych na ich budowę teraz obluzowała się i skruszyła. Potężne blanki zdolne oprzeć się głazom z katapult i niszczycielskim czarom, gdzieniegdzie zostały stopione płomieniami smoków, które często najeżdżały w przeszłości te rejony. Ponad ścianę skał wznosiły się okrągłe baszty. Każda wysoka na ponad trzysta stóp, ponuro obserwowała, przez małe okienka strzelnicze, miejsca wielu pojedynków. Wieże kończyły się ostrymi pazurami skalnymi, rozrywającymi chmury. Pomiędzy nimi błyszczała w słońcu stara, ciemnoniebieska dachówka, zdarta w wielu miejscach pazurami. Mury zbiegały się w duży okrąg, a od strony kompleksu turniejowego osadzono wrota. Nie raz wielkie armie próbowały przedrzeć się przez tę stalową bramę. Mimo licznych rys i wgnieceń na stopionym metalu, zachowały się piękne płaskorzeźby. Na wschodnim skrzydle wrót znajdowało się olbrzymie słońce, dumnie gorejące potężnym żarem. Na zachodnim widniał księżyc, swym majestatem skłaniający do chłodnej refleksji. Brama posiadała również liczne wnęki, w których wypisywano imiona poległych w oblężeniach, a także uwieczniano w stali bohaterów Equestrii. Wśród nich byli także arcymagowie, którzy dla wielu uczestników turnieju stanowili inspirację. Za otoczoną wysunięciami muru bramą, mieścił się jej obszerny przedsionek. Kwadratowe pomieszczenie z grubego kamienia i z otwartym dachem, miało dać dodatkowe pole do ostrzału atakujących. W górze ponuro zwisały okrągłe leje, którymi dawniej lał się wrzący olej. Kolejne żelazne wrota stanowiły ostatnią barierę dla przedzamcza. Na środku obszernego pola wznosiła się dumnie gotycka cytadela. Z jej strzelistych, wysokich ścian z cegły, wznosiły się kolejne wieże. Każda zakończona ostrym stropem. Na ich szczytach powiewały nowe flagi Equestrii. W murach Zamku Wysokiego znajdowały się witraże kończące się łukami trójkątnymi. Szkło było ciemne, a wiele z dzieł, przedstawiających piękne pola i lasy kraju kucy, zostało zniszczonych w czasie wojen. Jednak gdy oko wędrowca spoczywało na dziedzińcu, cały przybytek zmieniał swój charakter z posępnego na optymistyczny. Wszędzie rosła długa, miękka zielona trawa, falująca na wietrze niczym aksamitne morze. Biegły przez nią proste, odnowione ścieżki z jasnego kamienia. Po ich bokach dumnie spoglądały starodawne pomniki bohaterów. Odrestaurowane i pomalowane na śnieżną biel dodawały światła całości. Pośród kęp kolorowych kwiatów, zachwycających oczy swą paletą barw, unosiły się potężne kryształy magiczne. Każdy miał kształt idealnie symetryczny, a runy wyrysowane na ich powierzchni odbijały się świetlistym poblaskiem. Jak głosiły plotki sam karczmarz sprowadził je tutaj, aby dodać magii temu miejscu. W istocie kamienie gromadziły magię unoszącą się w powietrzu z aren. W zależności od nasycenia klejnoty świeciły, wypuszczały kolorowe smugi na obszar dziedzińca, albo wręcz przy naprawdę potężnych zaklęciach były w stanie unieść cały zamek do góry. Goście chętnie korzystali z dodatkowych atrakcji w czasie finału poprzedniego turnieju, kiedy to w trakcie donośnego pojedynku dwóch wspaniałych magów, twierdza wzniosła się na blisko ćwierć kilometra, eksplodując przy tym tęczą barw. Na środku dziedzińca stała potężna fontanna. Szafirowa woda spływała kaskadami po białym marmurze. Cztery delikatne łuki wodne delikatnie okalały dawną rzeźbę, przedstawiającą Królewskie Siostry. Wielki dziedziniec prowadził prosto do cytadeli. To tam mieściła się główna część karczmy. Piękne dębowe drzwi, stylizowane na strony starej księgi zapisane runami, osadzone na błyszczących, srebrnych zawiasach przez całą dobę były otwarte. Nad nimi zaś tablica z nazwą przybytku - "Pod Gryfim Pazurem" - reprezentująca stosownych rozmiarów szpon będący tłem dla treści zamieszczonej. Na ścianach szerokich korytarzy, zwieńczonych ozdobnymi sklepieniami z płaskorzeźbami kwiatów, tworzącymi kopuły, umieszczone były pochodnie. Ogień tańczył na nich godzinami, rzucając migoczące cienie na szkarłatne ściany głównej sali. Pomieszczenie było na tyle obszerne, aby pomieścić kilka setek gości. Komnata emanowała przepychem. Stały w niej ciężkie stoły z ciemnego drewna, nakryte białymi, haftowanymi obrusami, poobszywanymi koronką. Zastawa lśniła srebrem i porcelaną, a także kryształowymi karafkami na trunki. Pod sufitem wisiały żyrandole z drogich kamieni, a na środku wznosiła się duża scena, na której kameralna orkiestra grała do posiłków zamożniejszym i wykwintniejszym gościom. Przy stołach stały krzesła wyściełane jedwabiem, przypominające swym przepychem królewskie trony. Czerwone firany ze złotymi frędzlami powieszone przy niedawno dorobionych, wysokich oknach, opadały delikatnie na zrobione białego drewna, parapety i pokrycia dolnej części ścian. Światło słoneczne chętnie wchodziło do środka, odbijając się od luster, ułożonych tak zmyślnie, że promienie tworzyły na suficie niezwykłe wzory, podkreślające bogate freski, przedstawiające ogromny i majestatyczny Canterlot, oświetlony promieniami dziennej gwiazdy jego władczyni. Obok podobny obraz przenosił obserwatora w to samo miejsce, ale nocą, gdzie królowały zimne, głębokie i wciągające kolory. Całości obrazu dopełniało kilka kaflowych kominków, wmurowanych w boczne ściany oraz długa lada z sosnowego drewna. Za nią zwykle urzędował karczmarz, lub jego pracownicy. Nie był to jednak jedyny poziom przybytku. Wielki zamek krył wiele tajemnic. Trzy piętra nad główną salą znajdowała się druga komnata. Prowadziły do niej kręte i wyłożone czerwonym dywanem schody. Na ścianach przy nich wisiały liczne świeczniki z umiejscowionymi tam magicznymi kamieniami, jasno świecącymi różnymi barwami. Górna komnata była urządzona na zwykły przydrożny przybytek, wielu sercom bliższy i milszy niż wytworny wystrój parteru. Stały tam pozbijane z paru solidnych desek, proste krzesła, duże palenisko na środku i zespół ludowych grajków, który grał znajomą, skoczną, prostą, choć piękną muzykę. Zamiast wykwintnych dań, można było zjeść tam zwykłe potrawy, które tanie i krzepiące często raczyły podniebienia podróżnych. Wszelki alkohol lał się do kufli i flaszek, a zamiast kelnerek ubranych w uroczyste, choć funkcjonalne suknie, tu zamówienia przyjmowały równie piękne i cudowne karczemne klacze. Za tradycyjną ladą, powyginaną w kilku miejscach siedział karczmarz rozlewając piwo spragnionym kucom. Oczywiście w tak dużym i przemyślanym przybytku było miejsce na wszystkie rasy, jakie tylko zawitały w tej okolicy. Dla każdego znalazł się odpowiedni stół, krzesła, a nawet sztućce. Obsługa wielojęzyczna i miła, stanowiła przyjemną odmianę od często spotykanych obwiesiów, spod ciemnej gwiazdy, pilnujących porządku w karczmach. Tu właściciel przewidział wszystko. Dzięki mocy w magicznych kryształach kontrolował wszystkie burdy i rozróby, nie dopuszczając do zmącenia porządku. Wystarczyła tylko zbyt duża dawka negatywnych emocji, czy rozpoczęcie rzucania czaru, aby wszystkie działania agresora były zablokowane przez moc kamieni. Nie było sposobu, aby przebić się przez liczne bariery ochronne, które stanowiły zabezpieczenie zamku. Wielokrotnie było to wykorzystywane, gdy jakiś pocisk z areny zawędrował za daleko i miał uderzyć w którąś z sal. Zawsze wszelkie zagrożenie pochłaniały owe magiczne kamienie, wzmacniając swą moc. W cytadeli mieściło się znacznie więcej rozmaitych komnat. Wiele wykorzystywano na magazyny bagażu, solidnie pilnowane przez odpowiednich pracowników, inne na pokoje mieszkalne, urządzone zarówno na bogate, ozdobne sypialnie magnatów, jak i skromniejsze, choć przytulne i wygodne, zwykłe komnaty. Piętro pierwsze i drugie zagospodarowano na obszerną kuchnie, z której rozchodziły się symfonie pięknych zapachów, a na wieżach powstały punkty widokowe, do obserwacji zaciętych zmagań na arenach. Część wielkich sal pozostała jednak pusta. Stały tam jeszcze antyczne regały na księgi, a wiedza w nich zawarta nie raz mogła pomóc magom w rozwijaniu ich zdolności. W innych komnatach na ścianach wisiało uzbrojenie. Najciekawsze było to, że gdy wyładowania mocy w kamieniach osiągały odpowiedni poziom, wtedy w zamku ożywały sceny z dalekiej przeszłości. Stali bywalcy doświadczyli wiele razy obrazów oblężeń, ślubów pary dobrze urodzonych kucy, wielkich biesiad, które czasem wydawały się nikłe w porównaniu z obecnie prowadzonymi przez karczmarza ucztami. Czasem magia kształtowała się w eteryczne odbicia starych mieszkańców cytadeli, którzy opowiadali o starych dziejach. Wszystko to sprawiało, że duży, czarny gryf w średnim wielu z białą głową i brązowymi, ostrymi szponami cieszył się z wydanych na karczmę pieniędzy. To on był tym prężnym i obrotnym właścicielem, który wszystko tak dobrze zaplanował. Gdy czegoś brakowało służył pomocą, a cen nigdy nie zawyżał. Pracowników traktował z szacunkiem, a także rozpoczął w ostatnich miesiącach realizację kolejnego projektu. Prosił on usilnie komitet, organizujący Magiczne Pojedynki, aby finał następnego turnieju rozegrał się właśnie w jego zamku. Było w nim dość pustych komnat, włącznie z obszernymi piwnicami, lochami i kryptami, do których rzadko kto zaglądał, aby coś takiego zorganizować. Goście i widzowie mieliby przepiękny widok, z komnat biesiadnych, gdyż magia kamieni mogła sprawić, aby ściany stały się przezroczyste. Czekał dalej na werdykt rady. Gryf zawsze dumnie schodził rano ze swych pokoi na najwyższej wieży, jego dobry humor ubarwiał zabawę gościom, czasami opowiadał historię zakupu i modernizacji zamku, czasami rzucał dowcipami, albo snuł epopeje o swoim życiu w armii, gdy został wysłany na daleką północ. Nie dawał nigdy nikogo obrażać i agresywni delikwenci byli od razu własnoszponowo przez niego wykopywani z karczmy. Kładł się spać późno, gdy cała karczma pogrążyła się we śnie, albo zabawie wewnątrz specjalnych magicznych, dźwiękoszczelnych komnat. W ten oto sposób witamy was w miejscu, gdzie można wypocząć, zarówno pomiędzy jak i po lub przed pojedynkami! Zasady są jasne: 1. Gracz nie pojawia się w karczmie - wchodzi do niej. 2. Gracz nie znika z karczmy - wychodzi z niej. 3. Gracz opisuje TYLKO swoją postać w karczmie - PG będzie surowo karane. 4. Karczmarz to NPC - gra nim Hoffman*( ) ewentualnie gracze, ale tylko w zakresie "Podał/nalał/powycierał". 5. Czytamy posty innych osób - nie chcemy sytuacji w której karczmarz jest w 3 miejscach na raz bo jeden napisał że gada z nim, drugi że karczmarz wyciera stoliki a trzeci że na;lewa mu trunek. 6. Staramy się przestrzegać zarówno regulaminu forum, działu jak i tematu. 7. Dobrze się bawimy *Głównie w piąteczki i weekendy. Są także inni NPC, gdy stosownie ich odznaczę, dopisek ten zniknie. Tak czy inaczej, wszystko będzie widać jak na dłoni. ~ Hoffman
  4. Imoen Svartheim

    A więc przedstawmy się. Istotną sprawą jest, że kocham czyta. Jestem wybredny i wyselekcjonowany, a moim ulubionym gatunkiem są Fantasy. I to wszystko wszystko co mogę napisac smiertelnikom. Reszta jest zapisana w księdze Svartheim. Dowiecie się więcej w swoim czasie.
  5. Arcybiskup z Canterbury

    Od ostatniego głośnego wydarzenia które bezpośrednio dotknęło Tristram minęło sporo czasu i do tej pory świat zdąrzył o nim zapomnieć. Mieszkańcy Tristram byli zadowoleni z tego obrotu spraw, choć nie pogardziliby odrobiną turystyki która zaraz po pokonaniu Diablo znacznie podniosła ich dochody, a teraz niemal kompletnie zanikła. Wobec takiego obrotu spraw nie pozostało nic innego jak powrót do starych zwyczajów. Hodowla zwierząt i uprawa roślin były teraz jednymi z najważniejszych spraw. Był jeszcze pewien król który w pewnym momencie oszalał, ale działo się to lata wcześniej, a jedyną pozostałością po nim pozostały ruiny starej katedry, do której nikt specjalnie nie chciał się zbliżać. Nie, żeby coś tam było. Nikomu nic się tam zresztą nie stało, to tylko kwestia paru przesądów. Tak więc kolejny dzień, dzień jak codzień. Niebo było nieco zachmurzone, chociaż dzień był przyjemny, bo ciepły. Dodatkowo uroku dodawała zieleń, która pokrywała niemal cały krajobraz oprócz złotych pól. Okolica tętniła życiem. Śpiew ptaków, bzyczenie owadzich skrzydeł, przekleństwa miejscowego pijaczyny, który akurat wkroczył w końskie łajno...Żyć, nie umierać. Tuż pod częstokołem otaczającym Tristram odpoczywały dwie postacie. Jedna w pozycji leżącej, druga półsiedzącej. Dwójka młodych mężczyzn. Pierwszy z nich, ubrany w białą, luźną tunikę i czarne bryczesy, opierał głowę o podstawę umocnień i żuł źdźbło trawy. Miał jasną karnację i kontrastujące z tym, czarne włosy do ramion. Brązowe oczy wpatrywały się w niebo, gdzieś nad lasem naprzeciwko niego. Miał duży, trochę skrzywiony nos i wąskie usta. W lewej dłoni trzymał karty, prawą trzymał pod głową. - Zdaje mi się, że ktoś tu wygrał. I to nie byłeś ty, drogi przyjacielu Lacusie - zauważył uprzejmie Mauriel, bo tak się owy młodzieniec nazywał. jego towarzysz siedział obok wpatrując się w karty leżące na ziemi. Ten z kolei miał bardzo jasne włosy, związane z tyłu głowy i bardzo kontrowersyjny, kolorowy strój arlekina z obowiązkową czapą z dzwonkami, leżącą obecnie obok niego, na trawie.
  6. Barrfind V.

    Wakfu, taktyczne RPG z Sim. Runescape i anime RPG w jednym. Przyjemna grafika ciesząca oko i cudna muzyka pieszcząca uszy. Taktyczne pojedynki dla lubiących turową walkę i możliwość wydobywania surowców czy sadzenia roślin na późniejsze zebranie plonów dla fanów rzemieślnictwa. Darmowa z minitransakcjami, które są raczej tylko dla wyglądu raczej. Ja w sumie wydałem na nią 45 zł SMSem. Z 12 na suknię dla mojej Enripsy i kilka innych rzeczy dla niej, rozpieszczam ją. Gra przez Steam i nonsteam. Dla ułatwienia, recenzja z MMoRPG.org Wakfu Online to gra mmo będąca połączeniem gry RPG ze strategią turową. Eksploracja świata odbywa się tak jak w każdej grze RPG, zaś po zaatakowaniu przeciwnika przechodzimy na turowe pole bitwy podobne do tego z serii gier Heroes. Gra jest oparta na francuskim serialu anime "Wakfu". W grze mamy do dyspozycji 14 ras z przypisaną, charakterystyczną klasą postaci, opartych na tych występujących w serialu anime. Gra posiada rozbudowany świat z unikalnym systemem Wakfu oraz Ekosystemem. System wakfu jest niczym innym jak systemem karmy, tzn. jeżeli robimy złe uczynki to nasze Wakfu spada, zaś jeżeli robimy dobre uczynki, to nasze wakfu rośnie. Ekosystem jest mechanizmem regulującym florę i faunę świata gry, np. jeżeli wycięliśmy las, musimy odczekać pewien czas na wyrośnięcie nowych drzew, ale możemy ten proces przyspieszyć sadząc sadzonki nowych drzew. Gra posiada rozbudowany system craftingu, który podzielony został na dwie dziedziny: Harvesting professions - pozwalają na zbieranie surowców (drwal, farmer, rybak, itp.), ogółem 6 profesji. Crafting professions - pozwalają na produkcje przedmiotów (armorer, specjalista od broni dystansowej, jubiler, itp.), ogółem 8 profesji. W grze rola NPC jest ograniczona do minimum, tzn. jedyną ich funkcją jest nauczanie gracza profesji oraz podawanie informacji o grze. Wszystkie inne funkcje zajmowane są przez graczy. Przedmioty są produkowane i sprzedawane tylko przez graczy innym graczom. W grze istnieją cztery nacje, zaś na czele każdej nacji stoi gracz, który został wybrany przez pozostałych reprezentantów danej nacji większością głosów, władca może nadzorować politykę nacji poprzez przyjmowanie sojuszy czy rozpoczynanie wojen. Poza normalną mapą istnieją także dungeony, po przejściu których można zdobyć skarby, zaś przed wejściem do lochów stoją postumenty, na których są rzeźby przedstawiające graczy, którzy ukończyli dany dungeon z najlepszym wynikiem. Ciekawe rozwiązanie.
  7. 23 styczeń roku 1008 po wygnaniu Nightmare Moon Kapitan Shining Armor Nawet nie zauważyliśmy, gdy król Sombra ponownie powstał, zebrał swoje siły i armię... Będziemy się bronić, ale nie wiemy, jak długo wytrzymamy. Prawdopodobnie nie zostało nam już dużo czasu. Wysyłamy prośbę o posiłki. Pułkownik Steelhoof Nikt by się nie cieszył z otrzymania takiej wiadomości. Shining Armor a także jego żona, księżniczka Cadance, nie byli w tym wypadku wyjątkiem. Na pyszczku Władczyni Miłości rysowały się zarówno strach, jak i nienawiść. Tak, Sombra był jedynym kucykiem, który był wrogiem Cadance, zdolnej wybaczyć każdemu, nawet królowej podmieńców. – Powinniśmy coś zrobić, nie możemy dopuścić do utraty posterunku! – mówiła głośno i chaotycznie, niemalże krzycząc. – Za późno – odpowiedział cicho Shining Armor. – Już straciliśmy tamtych żołnierzy. Pułkownik Steelhoof był doskonale wyszkolony, posiadał doświadczenie z frontu, jakiego ja nigdy nie miałem szansy zdobyć. Mimo to, w bezpośrednim starciu z Sombrą nie miał żadnych szans, tak samo jego podwładni. Utraciliśmy tamten teren, linia frontu niebezpiecznie przesunęła się w pobliże Królestwa. Dopóki Kryształowe Serce działa, będąc w murach miast nie mamy się czego bać. Jednak jestem pewien, że Sombra nie przestanie napierać i będziemy zmuszeni do walki zbrojnej, wykorzystania broni oraz magii. Wiem, że nienawidzisz cierpień kucyków, ale tym razem użycie przemocy będzie nie do uniknięcia. Potrzebuję jednak twojej zgody na mobilizację oraz rozpoczęcie rekrutacji. Dla Cadance trzęsły się wszystkie nogi, nie była zdolna do utrzymania się na nich. Usiadła na tronie Kryształowego Pałacu, wciąż dygocząc oraz słabo skinęła głową. Wcześniej była wściekła i przerażona, teraz dołączył do tego smutek po utracie oddziału jednych z najlepszych żołnierzy oraz świadomość tego, że nie były to ostatnie ofiary tej wojny. Oczy się jej zaszkliły, a sama stała się jakby mniejsza i bardziej szara. – Rób, co uważasz za słuszne – głos się jej łamał, a oddech był ciężki. Shining podszedł do księżniczki i ją delikatnie ją przytulił. – Nie martw się, kochanie, jestem pewien, że wygramy tę… wojnę – starał się brzmieć pokrzepiającą i pewnie, jak na dowódcę gwardii przystało, jednak wciąż było słychać w jego głosie nutę strachu. Nie mógł być niczego pewien, a król Sombra był nieobliczalny. Musieli jednak wciąż mieć nadzieję, w końcu to ona umiera ostatnia. *** Na pyszczku króla Sombry widniał niesłabnący, pełny arogancji i pewności siebie, okrutny uśmiech. Zasiadł na tronie wykonanym z ciemnego, niezidentyfikowanego metalu oraz tak samo szarych kryształów, tak jak wszystko w jego odradzającym się cienistym królestwie. Wprawdzie jego tymczasowy zamek nie mógł się równać z Kryształowym Pałacem, lecz jako tymczasowa siedziba, oddalona od Kryształowego Serca i wzroku księżniczek spisywał się idealnie. Tempo, w jakim zdobywał siły oraz przychylnych mu żołnierzy było zatrważające. Podlegały mu całe szeregi najemników, fanatyków, szaleńców oraz zwykłych kucyków, przerażonych potęgą swojego nowego władcy. Każde zwycięstwo zapewniało mu kolejne siły oraz coraz bardziej przybliżało go do ostatecznego przejęcia władzy w Kryształowym Królestwie. Nie był jednak głupcem, wiedział, że potrzebuje jeszcze większej mocy oraz liczniejszej armii, by pokonać księżniczkę Cadance oraz przebić się przez moc Kryształowego Serca. Dlatego szukał kolejnych zapaleńców, oferował coraz wyższe sumy najemnym wojskowym. Pieniądze i tak nie grały dla niego roli, liczyła się tylko władza. Ona oraz słodka zemsta na złodziejce jego tronu. Tak oto rozpoczyna się wielka wojna pomiędzy królem Sombrą a księżniczką Cadance. Aby stanąć po jednej ze stron, wystarczy tylko wypełnić tę oto kartę postaci: Imię/imiona: Pseudonim: (opcjonalne) Rasa: (kucyk ziemski/pegaz/jednorożec/kryształowy kucyk/podmieniec/gryf/zebra) Strona: (król Sombra/księżniczka Cadance) Płeć: Miejsce urodzenia: Miejsce zamieszkania: Specjalizacja: (standardowe, jak wojownik/łucznik/mag, lecz nie mam nic przeciwko innym, np. strzelcom czy alchemikom, jeżeli będą pasować do świata oraz nie będą przesadzeni. Nie bójcie się podać tutaj skrytobójcy czy medyka, każda sensowna profesja jest akceptowalna) Wygląd: opis (dodatkowo można dodać obrazek w spoilerze) Charakter: Krótka biografia: Wyposażenie: (ewentualne, zawsze można dostać je ze zbrojowni Królestwa/Sombry) Wyjaśnienia: – Magia jednorożców nie jest silna. Nie jest zdolna do wskrzeszenia stworzenia większego od małego psa, a i wtedy znacząco osłabia maga oraz powoduje u niego bóle głowy. Teleportacja oraz podobne sztuczki też są wyczerpujące, a gdy się nie uważa i używa ich zbyt często, można omdleć. Nie chcecie chyba, by wasza postać padła z wyczerpania na wrogim froncie, prawda? Oczywistymi wyjątkami są alikorny i król Sombra. – Tylko jednorożce i alikorny są zdolne do czarowania. Innym rasom pozostaje alchemia oraz zielarstwo. I oczywiście medycyna. – Jednorożce są słabe fizycznie oraz stosunkowo wolne, ogólnie są mało mobilne, a ich magia wyczerpująca i zazwyczaj nie dadzą rady uniknąć czegoś, co dla gryfa czy pegaza nie jest żadnym wyzwaniem. – Kucyki ziemskie oraz kryształowe są z natury wytrzymałe oraz odporne na ból. Gdy kula wkręci się im w bok, są zdolne przemóc ból i walczyć aż do omdlenia, w odróżnieniu od innych, którzy po takim ataku zaczną skręcać się z bólu. – Ta, te punkty są głównie po to, byście kombinowali i zainteresowali się innymi rasami. Bez używania magii też można się doskonale bawić! – Broń palna. Kojarzycie westerny oraz broń dziewiętnastowieczną? Nic bardziej zaawansowanego od rewolweru czy karabinu samopowtarzalnego nie przejdzie. Istnieje opcja, że pojawią się tutaj dodatkowe punkty, szczególnie, jeżeli sami je zaproponujecie w odpowiednim do tego temacie. Albo wyskoczycie z czymś, czego nie będę zdolny zaakceptować. No i nie kopiujcie moich nawiasów, to nie jest trudne je zaznaczyć oraz nacisnąć na backspace. Edit: Regulacja co do broni palnej.
  8. PrettyLittleThing

    (Już na samym początku mówię, że sesja w sporej mierze oparta jest na grze: Aion ze względu na ciekawą rozgrywkę i historie tej gry ) Historia w dużym skrócie: Rozgrywka: Klasy: Opis postaci: Regulamin: Dobra rozpisałam się okrutnie więc mam nadzieję, że ktoś to doceni ^^ Czekam na wasze zgłoszenia do sesji
  9. Barrfind V.

    The Lord of the Ring Online Gra warta uwagi i obowiązkowa dla każdego wielbiciela/fana Tolkiena i Władcy Pierścieni. Darmowa gra MMo przez steam i non steam. Gra samotnie bywa ciężka, z przypadkowymi randomami, a nie lepiej by było z kimś co ma podobne zainteresowania? Banda Kucofanów oblęża Śródziemie, to może być coś zabawnego. Może już ktoś gra i czuje się samotny? Albo moze was zainteresuję wspólną grą w tą niezwykle ciekawą i oryginalną grę? Server Snowbourn Zalać się w trupa na Octoberfest w Thorins Gate? Zaliczyć wszystkie karczmy w Shire? Podrywać elfkę/elfa w Rivendale? Czemu nie? Wszystko jest możliwe, a ewentualne Grindowanie jest fajniejsze i zabawniejsze w grupie osób sobie znanych mniej lub bardziej. W każdym razie, ja podbijam Śródziemie w imieniu Celestii z dwójką znajomych, dołączysz?
  10. ... Pamiętajcie, że podświadomość będzie próbowała atakować śpiących, po to właśnie jednak drużyna zawsze ubezpieczna inne. No... I przygotujcie się, zaraz was wysyłam - Świat wokół was zawirował i wkrótce przemienił się w świecący tysiącami gwiazd wir... Słowa Księżniczki Luny ledwo docierały do waszej podświadomości, zszokowani nagłym wyrwaniem ze snów spoglądaliście po sobie niepewnie i gramoliliście na kopyta. To, gdzie sie znaleźliście i jakim sposobem było dla was całkowitą tajemnicą, wasze umysły, zamglone wciąż przez letarg w którym byliście pogrążeni rozpaczliwie próbowały odnaleźć się w nowej sytuacji. Nie dane wam było jednak dojść do siebie, czy choćby zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi. Gwiaździstogrzywa wyraźnie spieszyła się, nie było czasu na pytania. Pani Nocy zasypała was nawałnicą mniej lub bardziej zrozumiałych informacji i niemal od razu rzuciła na głęboką wodę. Wszystko wokół was kolejny już raz zaczęło się rozmywać i znikać, kiedy potężna siła rozpoczęła przenoszenie was do innego snu... Ostatnimi dźwiękami, jakie usłyszeliście, był odgłos przypominający ten towarzyszący zwykle wybijaniu szyb, cichy krzyk Luny i szybki stukot kopyt. Codzienna praca zwykle sprawia, że popada sie w rutynę, jednak wy nie mogliscie sobie na to pozwolić. Czy tego chcieliście, czy nie, zawsze towarzyszyła wam odrobina stresu związana z obawą o to, czy tym razem osiągniecie sukces, czy też zawiedziecie. Stawka była przecież ogromna, a nawet najmniejsze drgnięcie kopyta mogło przesądzić o tym, jaki będzie wynik waszych działań. Wykładowcy na uniwersytecie niemal do znudzenia wbijali wam to do głów przez naprawdę wiele lat, lecz kiedy już rozpoczęliscie pracę, zdaliście sobie sprawę, że mieli całkowitą rację. Praca chirurga wymagała naprawdę stalowych nerwów i zegarmistrzowskiej precyzji. Nigdy nie mogliście pozowlić sobie na chwilę nieuwagi, zawsze musieliście być czujni i przytomni. Czasem przywożono pacjenta nagle i w ciągu zaledwie kilku minut musieliscie się zmobilizować do pracy na najwyższych obrotach, ale dobrze wiedzieliscie, że warto tak się poświęcać, że to, co robicie jest naprawdę ważne. To dawało wam siłę... Czasem jednak po prostu trzeba było odpocząć i zregenerować baterie, nabrać sił poprzez wypicie kilku kubków kawy. Tak było i teraz. Całą piątką siedzieliście na sali operacyjnej. Wciąż mieliście na sobie zielonkawe maski i stroje ochronne, pacjent został już jednak zabrany i mogliście poszukać wygodnych miejsc, które pozwoliłyby wam na wypicie gorącego napoju na siedząco. Zadanie było trudniejsze, niż sie wydaje, gdyż wokół aż roiło się od specjalistycznych chirurgicznych narzędzi, szafek z lekami, szafek na odpady i innymi niezbędnymi elementami wyposażenia pomieszczenia przeznaczonego do operowania. Żeby zaś dodatkowo utrudnić wam życie, jedyne światło, jakie rozjaśniało nieco wnętrze pochodziło z specjalnej lampy podwieszonej nad stołem przeznaczonym dla pacjentów... Czy jednak na pewno? Tuż pod stołem zauważyliście nasilający się powoli blady blask. Spojrzeliście po sobie z wyczekiwaniem. Nikomu nie chciało się ruszyć, w końcu jednak jedno z was poruszyło się i ze zmęczonym westchnieniem sięgnęło po źródło światła. Gwiazdę. Lucida. Luna. Sen. Nagle, w jednej chwili wszystko stało się jasne. Znajdowaliście się w śnie. Niepozorna mała iskierka uświadomiła wam, że wszystko wokół było tylko i wyłącznie złudzeniem... Nawet wspomnienia. Nie pracowaliście nigdy w szpitalu, większość z was pewnie nie wiedziała nawet jak naprawić kuchenkę. Trafiliście tu, bo świat snów był zagrożony... Bo wysłała was Księżniczka Nocy. Musieliście podjąć działania, jednak teraz doskonale już pamiętaliście wszystko, co usłyszeliście z ust Gwiaździstogrzywej i uświadomiliście sobie, że najpierw musicie uzgodnić ze sobą plan i wyznaczyć role... Rozpoczęło się wasze zadanie.
  11. ... Pamiętajcie, że podświadomość będzie próbowała atakować śpiących, po to właśnie jednak drużyna zawsze ubezpieczna inne. No... I przygotujcie się, zaraz was wysyłam - Świat wokół was zawirował i wkrótce przemienił się w świecący tysiącami gwiazd wir... Słowa Księżniczki Luny ledwo docierały do waszej podświadomości, zszokowani nagłym wyrwaniem ze snów spoglądaliście po sobie niepewnie i gramoliliście na kopyta. To, gdzie sie znaleźliście i jakim sposobem było dla was całkowitą tajemnicą, wasze umysły, zamglone wciąż przez letarg w którym byliście pogrążeni rozpaczliwie próbowały odnaleźć się w nowej sytuacji. Nie dane wam było jednak dojść do siebie, czy choćby zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi. Gwiaździstogrzywa wyraźnie spieszyła się, nie było czasu na pytania. Pani Nocy zasypała was nawałnicą mniej lub bardziej zrozumiałych informacji i niemal od razu rzuciła na głęboką wodę. Wszystko wokół was kolejny już raz zaczęło się rozmywać i znikać, kiedy potężna siła rozpoczęła przenoszenie was do innego snu... Ostatnimi dźwiękami, jakie usłyszeliście, był odgłos przypominający ten towarzyszący zwykle wybijaniu szyb, cichy krzyk Luny i szybki stukot kopyt. Któż chciałby trafić do takiego miejsca? Czy było coś przyjemnego w czekaniu w długich kolejkach przed gabinetami lub przemierzaniu nieskończenie długich korytarzy w poszukiwaniu odpowiednich sektorów, zajmujących sie swoimi specjalizacjami? Wszystko to było nie tylko wycieńczające, szarpiące nerwy, ale i dołujące. Wokół was wciąż kręciły się kuce w szlafrokach i kapciach, skazane z tego czy innego powodu na dłuższy pobyt w państwowej placówce. Wszystko wokół wyglądało mizernie, nawet kafejka, w której się w chwili obecnej zatrzymaliście przed pójściem do rejestracji mimo całej swej barwności wyglądała ponuro. Szpitale są paskudnymi miejscami. Jedenym pocieszeniem dla was był fakt, że przyszliście tu jedynie na okresowe badanie lekarskie, na jakie wysłał was wasz pracodawca. Nie groziło wam zatrzymanie tutaj, nie musieliście samotnie siedzieć na krzesełkach w korytarzu, byliście znajomymi i czas oczekiwania na waszą kolej mijał wam znacznie przyjemniej niż pozostałym pacjentom. Rozmawialiście zatem cicho o nieistotnych sprawach, popijając herbatę i opowiadaliście sobie anegdoty o swoich dawnych urazach przez które lądowaliscie w szpitalu. Pogrążeni w dyskusji dopiero po chwili zdaliscie sobie sprawę, że pozostałe stoliki pogrążone są w delikatnym półmroku - szpital najwyraźniej oszczędzał prąd - wasz zaś był doskonale oświetlony. Nie było to jednak tak szokujące jak fakt, że światło wydobywało się z... Cukierniczki. Jedno z was gnane ciekawością przychyliło ją delikatnie i wysypało nieco zawartości. Pomiędzy niedużymi kryształkami tkwił większy, emanujący oślepiającym już teraz blaskiem. To była gwiazda. Tempestris. Luna. Sen. Nagle, w jednej chwili wszystko stało się jasne. Znajdowaliście się w śnie. Niepozorna mała iskierka uświadomiła wam, że wszystko wokół było tylko i wyłącznie złudzeniem... Nawet wspomnienia. Nie pracowaliście nigdy w szpitalu, większość z was pewnie nie wiedziała nawet jak naprawić kuchenkę. Trafiliście tu, bo świat snów był zagrożony... Bo wysłała was Księżniczka Nocy. Musieliście podjąć działania, jednak teraz doskonale już pamiętaliście wszystko, co usłyszeliście z ust Gwiaździstogrzywej i uświadomiliście sobie, że najpierw musicie uzgodnić ze sobą plan i wyznaczyć role... Rozpoczęło się wasze zadanie.
  12. ... Pamiętajcie, że podświadomość będzie próbowała atakować śpiących, po to właśnie jednak drużyna zawsze ubezpieczna inne. No... I przygotujcie się, zaraz was wysyłam - Świat wokół was zawirował i wkrótce przemienił się w świecący tysiącami gwiazd wir... Słowa Księżniczki Luny ledwo docierały do waszej podświadomości, zszokowani nagłym wyrwaniem ze snów spoglądaliście po sobie niepewnie i gramoliliście na kopyta. To, gdzie sie znaleźliście i jakim sposobem było dla was całkowitą tajemnicą, wasze umysły, zamglone wciąż przez letarg w którym byliście pogrążeni rozpaczliwie próbowały odnaleźć się w nowej sytuacji. Nie dane wam było jednak dojść do siebie, czy choćby zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi. Gwiaździstogrzywa wyraźnie spieszyła się, nie było czasu na pytania. Pani Nocy zasypała was nawałnicą mniej lub bardziej zrozumiałych informacji i niemal od razu rzuciła na głęboką wodę. Wszystko wokół was kolejny już raz zaczęło się rozmywać i znikać, kiedy potężna siła rozpoczęła przenoszenie was do innego snu... Ostatnimi dźwiękami, jakie usłyszeliście, był odgłos przypominający ten towarzyszący zwykle wybijaniu szyb, cichy krzyk Luny i szybki stukot kopyt. Jak zwykle, pracy było pod dostatkiem. Nie było szans, by w tak wielkiej placówce wszystko działało bez zarzutu, więc choć teoretycznie wasze godziny pracy nie były ściśle określone i mogliście robić sobie przerwy kiedy tylko mieliście ochotę, to dłuższe folgowanie sobie mogło zakończyć się tragicznie. W końcu każde urządzenie było istotne i co ważniejsze, eksploatowane do granic możliwości. Wielkie pralki, piorące bezustannie śnieżnobiałe pościele i bieliznę, niemal kilometry rur kanalizacyjnych i tych służących ogrzewaniu, przewody wentylacyjne, wyposażenie kuchni i wiele, wiele innych. Szpital był tak naprawdę niedużym, rządzącym się własnymi prawami i niemal samowystarczalnym miasteczkiem, a wy, jako główni technicy byliście odpowiedzialni za to, aby wszystkie zębatki tego skomplikowanego i niezwykle złożonego mechanizmu działały jak najlepiej. Dbaliście o rzeczy, których nie dane było oglądać pacjentom czy nawet lekarzom, poruszaliście się po zakurzonych piwnicach w poszukiwaniu wadliwych zaworów i innych usterek. Na swój sposób byliście bohaterami, jednak na pewno was tak nie traktowano. Siedzieliście właśnie w swojej nieco przyciasnej kanciapie, wypoczywając po załataniu jednego z pieców w kotłowni i obserwowaliście otaczające was szare ściany. Tu i ówdzie wisiały kolorowe plakaty lub zeszłoroczny kalendarz, jednak w pomieszczeniu zdecydowanie dominowały rozrzucone wszędzie narzędzia i kawałki najrózniejszych urządzeń. Jedyna sofa zarzucona była najróżniejszymi pisemkami kupionymi w znajdującym się na parterze szpitala kiosku, lecz mętne światło jakie wpadało tu z już od dawna niemytego okienka nie pozwalało na czytanie. Wisząca pod sufitem pozbawiona jakiejkolwiek osłony żarówka była jedynym źródłem światła w waszej piwnicznej salce. A przynajmniej powinna być jedynym źródłem... Skonsternowani zauważyliście, że spod porozrzucanych gazet wyziera nienaturalny blask, z każdą chwilą przybierający na sile. W końcu jedno z was zdecydowało się rozsunąć papiery, a waszym oczom ukazała się gwiazda. Cerastes. Luna. Sen. Nagle, w jednej chwili wszystko stało się jasne. Znajdowaliście się w śnie. Niepozorna mała iskierka uświadomiła wam, że wszystko wokół było tylko i wyłącznie złudzeniem... Nawet wspomnienia. Nie pracowaliście nigdy w szpitalu, większość z was pewnie nie wiedziała nawet jak naprawić kuchenkę. Trafiliście tu, bo świat snów był zagrożony... Bo wysłała was Księżniczka Nocy. Musieliście podjąć działania, jednak teraz doskonale już pamiętaliście wszystko, co usłyszeliście z ust Gwiaździstogrzywej i uświadomiliście sobie, że najpierw musicie uzgodnić ze sobą plan i wyznaczyć role... Rozpoczęło się wasze zadanie.
  13. Cygnus

    Panie i Panowie, na SB powstał pomysł stworzenia gry z użytkownikami forum. Proponuję zrobić tu burzę mózgów na ten temat.
  14. Arda. Śródziemie. Świat Iluwatara oraz Valarów. Zasiedlony przez liczne rasy, stwory czy zwierzęta. Dom Elfów, Krasnoludów, Ludzi, czy Hobbitów. Świat pełen szczęścia, dobra, ale też i zła, smutku i śmierci. Świat pełen wojen, wojen z Morgothem, orkami, smokami i wszelkim złem. Arda choć piękna i pełna życia, nie była wolna od złych istot, czy też wojen. Jednak dobro zawsze zwyciężało, obalając Melkora, zalewając plugawe lądy morzem, wypędzając orków. I tym razem, przed kilkoma laty, wojna była ciężka, bowiem Sauron miał potężnych sojuszników i dobrze był przygotowany. Zbierał siły, czekając na ten moment, aż w końcu rozpoczął kampanię przeciw ziemią Śródziemia. Jednak zło ponownie zostało pokonane i wypędzone, a wszystko za pomocą jednego Hobbita, który wziął ogromne brzemię, i ruszył z nim poprzez całe Śródziemie ryzykując życiem. Zniszczył on jedyny pierścień, a Sauron, ponownie wygnany uciekł gdzieś pośród mroki. Wojna dobiegła końca, orki były dziesiątkowane, elfy odpływały ku krainą nieśmiertelnych. I to właśnie tutaj zaczyna się nasza opowieść. Wydawała się nie być wartościowa, czy też szczególnie znacząca. Jednak jak się rozwinie? Jeden Eru wie... *** Na znaku przed drzwiami widniała tabliczka, a zdobiący ją napis brzmiał: "Pod rozbrykanym kucykiem". Zbliżał się ranek, a miasteczko dopiero budziło się do życia. W samej zaś oberży, brzuchaty karczmarz przygotowywał już od pewnego czasu gulasz, który to miał zostać podany jako śniadanie dla gości. Ale to nie on był bohaterem naszej opowieści. Nasz bohater znajdował się teraz na piętrze, budząc się z okropnego snu. Ów sen męczył Aarona calutką noc, a był on wspomnieniem walki z grupą Orków, którzy to próbowali zabić biednego człowieka, co napatoczył się na nich przypadkiem. Na szczęście mężczyzna zdołał uciec owej bandzie, a teraz przebywał bezpieczny w karczmie i mógł zacząć ponownie przygotowywać się do swej wyprawy. A jakie będą jego dalsze losy? O tym zdecyduje on sam...
  15. Macie tutaj przed sobą, projekt nad którym pracowałem od pewnego czasu, dopiero teraz jednak znałem, że jest to na takim poziomie, że można pokazać to światu. Otóż zastanawiałem się dlaczego nie powstały żadne poważne zasady do „turlanego” RPG do „Biur Adaptacyjnych”? Więc wziąłem się do roboty, przed sobą macie dodatek(mod) do Savage Worlds wraz z przykładowym światem Biur Adaptacyjnych, nowymi zasadami, zaletami, wadami itd. Jeżeli nie wiecie co to Savage Worlds odsyłam do: https://docs.google.com/file/d/198p7gMtZLn5cLjpfCPnSJf9S7FE-uqT0eIsQ0jVt1ZDviaxtALVUxpIeEVre/edit?pli=1 Jakby ktoś miał dalsze wątpliwości i pytania wersja demonstracyjna systemu. Tutaj poznacie podstawy wymagane do gry. http://wydawnictwogramel.pl/download/Jazda%20Probna.pdf Sam dodatek znajduje się tutaj: https://www.dropbox.com/s/peg3sc2kqn1dn51/Savage%20word%20Biura%200.341%28light%29.doc Co zostało zrobione na dzień dzisiejszy: - Tworzenie postaci wydaje się praktycznie ukończone, została kwestia doszlifowania, dodania jeszcze kilku zawad i przewag… - Sprzęt i przedmioty dostępne dla graczy są IMHO całkiem rozbudowane, na podobnym poziomie jak tworzenie postaci. Starczy dodać jeszcze trochę sprzętu i pojazdów. - Zdolności nadprzyrodzone i magia, jest nieźle, ale tutaj przydał by się jeszcze ostateczny szlif. - DWA ŚWIATY które się zderzyły… zasady szczegółowe dla światów Centrów Adaptacyjnych. Opisane są główne wątki obecne w światach TCB(bariery, ponyfikacja, księżniczki) oraz ich mechaniczny opis, nie jestem pewny, czy wszystko opisałem… lubię światy TCB, ale nie jestem ich znawcą. - Przyjaciele, wrogowie i inne persony. Zrobieni stróże prawa, zagrożenia z Equestrii i cywile, potwory itd. - Przygotowano przykładowy setting Biur Adaptacyjnych - Rozpoczęto tworzenie części dodatków i pomocy dla MG. Potrzebuję teraz jednak waszej pomocy, by projekt rozwinął się w pełnoprawny fanowski dodatek. Wydaje się że osiągnąłem granicę, którą przekroczyć można jedynie, przy udziale osób z zewnątrz. Czekam na wasze opinie, pomysły, raporty betatestów;) ... wzorem kogoś z dawnych lat nieśmiało zapytam... pomożecie towarzysze?
  16. Panda Hippis

    Okeeeeeej! Wróciłem do roli wyszukiwacza ciekawych gier. Jednak tym razem nie będę się rozpisywał osobiście, lecz zacytuję recenzję z, chyba znanej, strony, w której opisywane są gry - gryonline.pl Od siebie mogę dodać iż jest to strategia turowa z elementami RPG inspirowana i umieszczona w mitologii nordyckiej, co mnie kupiło od razu. Grafiki są śliczne i ręcznie rysowane. Nad grą pracowało małe studio Stoic. Jak wyczytałem, są to ludzie, którzy zajmowali się grą Star Wars: The Old Republic. Ja dopiero zaczynam grę, ale pierwszy minus jaki zauważyłem... Nie mogłem znaleźć opcji ._. A do tego nie ma polskiej wersji i napisów. Chociażby angielskich napisów. Trzeba się więc uważnie przysłuchiwać co mówią bohaterowie w przerywnikach, bo w walce wszystko ładnie, po angielsku pisze :3 A tak przy okazji... Podczas tworzenia warstwy wizualnej, główną inspiracją był Eyvind Earle. Cytat: The Banner Saga: Factions to nastawiona na rozgrywki sieciowe turowa strategia bitewna, będąca grą poboczną w stosunku do serii cRPG The Banner Saga. Jest to produkcja studia Stoic. Całość oparto na modelu darmowym z mikropłatnościami. Pod względem fabularnym The Banner Saga: Factions stanowi prequel w stosunku do kampanii z The Banner Saga. Akcja toczy się przed rozpoczęciem apokalipsy, która zmusiła wikingów do porzucenia własnych domów i ucieczki. Dzięki temu otrzymujemy okazję obejrzenia pełnej życia metropolii nazwanej Strand i prześledzenia losów jej mieszkańców przed wielkim kataklizmem. Opowieść koncentruje się na konfliktach pomiędzy tytułowymi frakcjami. Zabawę zaczynamy od zaprojektowania chorągwi naszego klanu, a następnie werbujemy pierwszych, wciąż jeszcze niedoświadczonych, wojowników wchodzących w skład armii. Następnie spośród nich tworzymy sześcioosobową drużynę, która weźmie udział w starciach z innymi graczami. Walka rozgrywana jest w systemie turowym. Każda postać opisana jest dwoma współczynnikami – siłą oraz wytrzymałością pancerza. Pierwsza z tych cech odpowiada za zadawane obrażenia i jednocześnie pełni rolę punktów życia. Tworzy to prosty, ale bardzo ciekawy system, w którym skuteczność ataków bohaterów słabnie wraz z przyjmowanymi przez nich ranami. Ponadto każda postać otrzymuje określoną liczbę punktów siły woli do wykorzystania w bitwie i za ich pomocą aktywowane są bonusy do ciosów i ruchów. Za sukcesy w walce postacie nagradzane są punktami doświadczenia, służącymi do ulepszania ich statystyk i umiejętności. Członkowie drużyny należą do kilku różnych klas i po pewnym czasie możliwe jest rozwinięcie ich do klas zaawansowanych. Istotną rolę odgrywa również kupowanie oraz ulepszanie ekwipunku i uzbrojenia.
  17. Hello. I want to play a game. Spotykamy się drugi raz tutaj, aby rozegrać drugi pojedynek w tej sekcji, w którym tym razem wezmą udział: Rainbow - Postać Matalosa, naszego doświadczonego Mistrza Gier, oraz MoonSun - postać wymyślona przez Nightmare, która też od niedawna zajmuje stanowisko Mistrza Gry.Przypominam o zasadach, a chętnych zapraszam do zapisów Zacznijmy więc. Pojedynek uważam za rozpoczęty!
  18. black_scroll

    Witam na zapisach Czarnego Zawijasa, nowego Mistrza Gry, czyli mnie. Najważniejsze info znajdziecie tutaj No to skoro wszystko wyjaśnione, to przejdźmy do rzeczy: Podania: Oprócz danych przeze mnie wymaganych informacji do podań, inne, dodatkowe mile widziane Co do historii, nie wymagam nie wiadomo jak długiej. Ma być treściwa i nakreślać przeszłość bohatera. I nie krótka. Reszta można się domyślić. Jeśli jednak nie można się domyślić, to pisać na PW, wszystko wyklaruję. (multisesje można zgłaszać, ale trzeba znaleźć innych graczy, albo będzie się czekać) A oto podania do światów, które prowadzę: (zaznaczę jeszcze, że poza pierwszym światem, raczej chodzi mi o normalne RPGi, a nie ponyfikacje) Equestriańskie Przygody Warhammer Fantasy Neuroshima Star Wars Elder Scrolls Fallout (Falloutowy Fallout) Mass Effect (raczej przed fabułą pierwszej części, choć kto co lubi) Dobrze znany i lubiany świat, typu Ziemia Inne uniwersum (istniejące już lub własne) Nie robić mi Mary Sue! Ani Gary Sue. W charakterze chcę widzieć jakąś rysy, choć jedną dwie na charakterze. Przyjmę tyle osób ile będę w stanie prowadzić sesji (zakładając, że będą to dobre postacie) No. Czekam na karty! Niech Celestia, Sigmar, Tyr was błogosławią, a Moc będzie z wami!
  19. To była jedna z największych i najbardziej okazałych aren. Znakomici architekci projektowali ją dość długo tylko po to, aby całymi tygodniami wykłócać się z dekoratorami wnętrz o wystrój tego pomieszczenia. Ktoś mógłby powiedzieć, że architekt, który "tylko" projektuje nie powinien się martwić o sprawy estetyczne... Możliwe, ale nie w tym przypadku, bo NIKT nie przechodzi obojętnie obok takiego obiektu! Nawet budowniczy mieli własne uwagi i spostrzeżenia dotyczące spraw wystroju! Mając za sobą wszystkie dość dziwne i niecodzienne dyskusje ze wszystkimi osobami zamieszanymi w budowę tejże areny Hoffman sięgnął do kieszeni i wydobył z niej sporych rozmiarów klucz. Po prostu nie mógł być większy... Kilka sprawnych ruchów i zębatki zaskoczyły uruchamiając drugi mechanizm, który powolutku otworzył masywne i bogato zdobione wrota, co z kolei wprawiło w ruch kolejne koła zębate które należały do mechanizmu otwierającego okna w suficie areny. Po chwili do areny wpadły promienie Księżyca które przechodząc przez specjalny pryzmat rozdzieliły się zasilając lewitujące lampiony, które z kolei... Nah, starczy już tej epickości. Jeszcze przyćmię tym wstępem wojowników oraz ich starcie, a to ono ma być gwoździem programu. Ekhem... Panie, panowie, klacze, ogiery, smoki, zebry, gryfy, gobliny, orki, hydry, mantykory... Ekhm... Przepraszam, znów przedawkowałem "hirołsy". Oto przed Państwem po raz kolejny staje Lunatic - magiczny wojownik posługujący się magią światła i iluzji. Ten jednorożec walczy już drugi raz na naszej arenie i jako absolwent Szkoły dla Utalentowanych Jednorożców, posiadający niemałe doświadczenie żywi nadzieję, że to starcie będzie zdecydowanie bardziej emocjonujące niż jego ostatnia potyczka. Co tu dużo mówić, to nawet więcej niż pewne, gdyż jego oponentem w tym starciu będzie Jonah - szesnastoletni wojownik potrafiący stapiać się z cieniem, obdarzony umiejętnością bezszelestnego poruszania się, złodziejski fach ma w małym palcu. To właśnie złodziejskie praktyki, konflikty z gildią i inne przeciwności losu doprowadziły go do odkrycia swojej mocy. Chciwości. Jak powszechnie wiadomo, żądza i chęć posiadania czegoś i nieustannego powiększania swojego majątku potrafi pchnąć delikwenta do czynów do których normalnie nie byłby zdolny. To potężna moc. Godna mocy Lunatica. Nie zapomnijcie o zasadach i walczcie całą swoją mocą. Jak ustaliliście, na każdego z Was przypada piętnaście odpowiedzi. Dobrze je wykorzystajcie. Powodzenia!
  20. Dzierżąc w ręku niewielki zwój Hoffman powoli wszedł na podest po czym dokładnie zmierzył wzrokiem uczestników kolejnego pojedynku. Następnie zerknął na pergamin aby upewnić się, że wszystko jest na swoim miejscu i że arena jest przygotowana. Nie zwracając uwagi na niecierpliwiące się kucyki dla pewności jeszcze raz obszedł wzrokiem całą strukturę, po czym kiwnął głową dając znak, że istotnie wszystko zostało dopięte na ostatni guzik i miejsce to bez przeszkód może być areną dla kolejnego pojedynku. Nagle uwagę Hoffmana przyciągnął Greeny który tupnął kopytem o ziemię. Sharon także wydawała się znużona przeciągającymi się przygotowaniami. - Dobrze, już dobrze moi drodzy! Koniec czekania! Czas rozpocząć nowy pojedynek! Tym razem na arenie magicznych zmagań stają na przeciw siebie tajemniczy Greeny oraz panna de Ville. Greeny bez wątpienia jest jednym z bardziej zagadkowych uczestników, wiemy o nim niewiele poza tym, że dla wszystkich stara się być uprzejmy i miły. Wiemy jeszcze, że przybył na arenę by się dobrze bawić, ale niewykluczone że w trakcie walki odkryje przed nami część swoich sekretów (mnie zawsze intrygowały te kieszenie, a Was?). Po drugiej stronie areny widzimy Sharon de Ville która jest znana ze swojego talentu władania iluzjami co naprawdę potrafi wyprowadzić w przysłowiowe pole. Ponadto wiemy o jej drugim talencie za którym ona sama delikatnie mówiąc nie przepada, ale kto wie, może dziś okaże się przydatny? Trudno powiedzieć, tu wszystko się może zdarzyć! A zatem, drodzy widzowie, panie Greeny, pani de Ville... niech rozpocznie się pojedynek! Nie zapomnicie o zasadach! Powodzenia!
  21. Feather

    Witam! W tym temacie można zapisywać się na moje sesje i o takowe się starać. Oto zasady, jakie obowiązują u mnie, bez owijania w bawełnę: OGÓLNE ZASADY UCZESTNICTWA W SESJI I FUNKCJONOWANIA MG I. Po wyrażeniu chęci udziału w sesji, wymagam utworzenia karty postaci (w której budowie liczy się przede wszystkim czytelność i przejrzystość, co zostawię Waszej inwencji twórczej) , w której mają się znaleźć następujące informacje: Sposób, w jaki przedstawia się postać wraz z jej prawdziwym imieniem i nazwiskiem, o ile ukrywa tożsamość Historia postaci Charakter postaci Przedmioty i majątek postaci Zdolności postaci (nie "skille" rodem z jakiegoś hack'n slasha, a po prostu talenty) Rasa postaci Frakcja, do której należy, o ile jest to istotne Opis wyglądu postaci Opcjonalnie można wstawić obrazek z aktualnym wyglądem postaci, w celu ułatwionego wczuwania się w "klimat" II. Klimaty, w jakich prowadzę sesje to: Wiedźmin, TES, Postal, Absurd Totalny (przesycona absurdalnym humorem), Silent Hill/Ponyville, Eragon, Gothic, Fallout, Resident Evil, Brutal Legend, Grimdark i Fallen Angels of Equestria (czyli sesje, w których mogą wystąpić silne wątki erotyczne, nie będące głównym celem fabularnym). IV. Ja, jako MG będę wielokrotnie chciał z Wami konsultować różne rzeczy, jestem też otwarty na propozycje, więc możecie pisać na: Skype: featherblade123 GG: 37939147 Jabber: [email protected] V. Moja przychylność zależy od jakości postów, ogólnego zachowania graczy (nie oc) i zarysu/planu fabularnego. VI. Nie toleruję cwaniactwa i chamstwa, jest to karane. VII. Postacie, które są OP/Mary Sue, będą dostawały bęcki. Bo nikt nie lubi OP i Mary Sue. VIII. Odpisywać będę starał się dosyć często, a o możliwych przerwach będę informował w swoim statusie, na swoim profilu albo w odpowiednim topicu. VIV. Gracze, którzy odpisują rzadziej, będą oddzielani od tych, którzy piszą częściej, co tworzy 2 kolejki odpisywania (dla szybkich i wolnych). O kolejności i budowie kolejek będę informował w postach. Ma to sprawić, że gra stanie się przyjemniejsza i nikt nie będzie narzekał, że jest spowalniany przez - dajmy na to - 2 Edwardów z anemią. X. Sesje z treściami gore i z treściami erotycznymi, będą prowadzone w innym dziale, niż w przypisanym mi. XI. Mogę wprowadzić prosty system statystyk, o ile taka jest wola graczy. Wtedy będę rzucał kostką k10, by testować skuteczność podjętych przez postać działań. Statystyki: Inteligencja Siła Zwinność Charyzma Wola Percepcja Wytrzymałość Zdrowie Wszystkie statystyki prócz zdrowia przypisuje sobie gracz, dostając 22 punktów. Maksymalna wartość statystyki to 10, a minimalna to 0. Zależnie od rasy, każda postać dostaje odpowiednią ilość zdrowia, bonusy i minusy do statystyk. Pegazy dostają 10 pkt zdrowia, +2 do zwinności i - 2 do wytrzymałości Jednorożce dostają 8 pkt zdrowia, +2 do intelektu i - 2 do siły Ziemne kucyki dostają 12 pkt zdrowia, +2 do siły i - 2 do intelektu Na razie statystyki są podane dla ras MLP, ale to sobie będę rozbudowywał. Obrażenia podczas walki = zdany test na siłę/zwinność/inteligencję + współczynnik punktowy broni, którą używamy - wartość noszonego pancerza. Wytrzymałość służy tylko do testów na to, czy np. nie popłaczemy się, gdy sparzy nas żelazko etc. Postacie będą mogły dostawać kolejne pkt do statystyk dzięki artefaktom i doświadczeniu. Statystyki 1 postaci nie mogą być wykorzystywane w wielu sesjach. XII. Jednak preferuję storytelling. No co? XIII. Zastrzegam sobie prawo do zmiany regulaminu w dowolnym momencie. O zmianie mogę informować poprzez swój profil lub w odpowiednim topicu. XIV. O kolejności rozgrywania sesji decyduję ja, wedle zasady "jak mam na to siły, to to zrobię", w celu poprawienia jakości odpisów MG. To tyle. Zapraszam na przygodę!
  22. The Witch's House Dawno temu istniała pewna legenda. Opowiadała o domku znajdującym się głęboko w lesie. Mieszkała w nim Czarodziejka. W jej małym domku było pełno słodyczy, zwierzątek i roślinek. Wszyscy byli weseli i szczęśliwi. Czarodziejka często zapraszała małe kucyki do swojego domku na przyjęcia i zabawy. Dzieliła się z nimi słodyczami, czytała bajki i śpiewała do snu. Małe kucyki po pewnym czasie nie chciały wrócić do swojego domu. Czarodziejka cieszyła się z kolejnych przyjaciół. Małe kucyki mogły robić co chciały w domku. Czarodziejka postanowiła robić im wspólne urodziny. Urządzali ogromne przyjęcie pełne baloników, serpentyn i innych dekoracji. Każdy dostawał własne ciasto i prezent. Pod koniec przyjęcia małe kucyki wracały do swoich łóżeczek, ale kiedy budziły się następnego ranka nie były już w swoich łóżeczkach. Nie było wesołych pokoików z zabawkami i zwierzątkami. Nie było Czarodziejki. Małe kucyki zostały uwięzione przez złą Wiedźmę, która przez te miesiące tuczyła je słodyczami i chciała zrobić z nich babeczki. Uratował je leśniczy uciekając z małymi kucykami jak najdalej od chatki złej Wiedźmy. Małe kucyki nauczyły się nigdy więcej nie wierzyć nie znajomym i wszystko skończyło się dobrze. Ale najwyraźniej wszyscy zapomnieli o wciąż żyjącej wiedźmie... *** Teodor Podróż była męcząca, a dom wyglądał ciekawie, czyż nie? Nie byłeś impulsywny, więc najpierw przyjrzałeś się całości. Normalnie wyglądający dom, nic nadzwyczajnego. Ale, ale. Dlaczego w oknach było tak ciemno? Ciekawość to największa wada każdej żywej istoty. Nie ważne jak długo będzie się próbować zawsze się oprze pokusie. Tak też się stało z tobą. Podszedłeś do drzwi, które lekko się uchyliły. Wiatr? Nie, dziś nie ma wiatru. Więc co...? Wszedłeś powoli, a drzwi się zamknęły z impetem. Ciemność i cisza. *** Darkstar Huh? Dlaczego dalej tu stoisz? To przecież tylko stary dom. Dom bez okien, z otwartymi drzwiami za którymi ziała ciemność. Więc co cię tak do niego ciągnęło? Może ten zapach świeżego mięsa i krwi? Czy ten nóż wbity w próg? Podszedłeś trochę bliżej, a na ścianie pojawiły się plamy krwi. W głębi domu rozległ się krzyk cierpienia. Bez wahania wszedłeś, a drzwi za tobą zamknęły się z impetem. Ciemność i cisza. *** Magic Ash Cóż za piękny dzień! Zadziwiające, że ktokolwiek chciałby mieszkać w środku lasu! Ale trzeba przyznać, że chatka ładna i zadbana. Tylko grządki już lekko pousychały i wydziczały, jakby nikt się nimi nie zajmował od dobrych paru miesięcy. O, drzwi się lekko uchyliły... Ciekawe, może zajrzeć? Podszedłeś trochę do drzwi, a z otworu wyszła ogromna dłoń, która złapała nieszczęsnego kuca i wciągnęła do środka. Ciemność i cisza. *** Transitt To tu? Dość dziwne miejsce, żeby mieszkać. Ale zlecenie jest, to trzeba je wykonać. Mały ten dom. Taki... Dziadowski? Przynajmniej nie uroczy. Skrzywiłeś się. Jeszcze czego. Okno było wybite, więc podszedłeś do niego i zamieniłeś w parasprite. Wleciałeś do środka, po czym pozostały tylko dwie rzeczy. Ciemność i cisza. *** Lejla Kum? A to co? Mały domek z jakimś napisem? „Darmowe muchy. Pierwsza klasa- najlepsza jakość!“. Co to? Jakieś żarty? KAŻDY wie, że najlepsze muchy są w Radomiu! Drzwi się lekko otworzyły? Nie! Wolę muchy z Radomia! Już chciałaś odejść, ale coś cię złapało i wrzuciło do środka. Bezczelność! Gdzie jesteś? Ciemność i cisza. *** Moon Shine Otworzyłeś powoli oczy i pozbierałeś z ziemi. Jak tu trafiłeś? Przecież byłeś na jednej z ulic Canterlotu kiedy... Pokręciłeś głową. To nie miało sensu! Rozejrzałeś się i zauważyłeś mały dom. Drzwi się lekko uchyliły. Czyżby coś było w środku? Podszedłeś i zajrzałeś do domu. Gdzieś w głębi pomieszczenia siedział mały kociak. Patrzył na ciebie słodkimi oczkami, jakby zapraszał do siebie. Powoli, lekko się wahając wszedłeś. Drzwi się zatrzasnęły, a kot zniknął. Ciemność i cisza. *** Hedwiga Dach tego domu był wygodny. Najdziwniejsze jednak było to, jak każdy kto tu się pojawił znikał w środku. Coraz częściej słyszała chichoty i szepty. Wszystko przez ten komin. Często do niego zaglądałaś, ale nic nie widziałaś. Tylko sadzę. To był jeden z takich momentów. Podeszłaś do dziury i zajrzałaś tam. Sadza. Nie, czekaj. Coś tam się rusza! I... To coś cię złapało i pociągnęło w dół. Ciemność i cisza. *** Hekse Nie wiedziałaś ile już tu byłaś. Dzień, tydzień, miesiąc, a może rok? Kto wie. Właściciel przepadł jak igła w stogu siana, a ty siedziałaś w ciemności. Tylko chichoty i szepty przypominały ci o tym, że wciąż żyjesz. Miałknęłaś może dwa, czy trzy razy, ale nic to nie dawało. Nie było słychać niczego co być powiedziała lub zrobiła. Nagle zapaliły się światła oślepiając wszystkich. -Witajcie w Domu Wiedźmy. Zaczynamy! Kolejka jest następująca: 0. Kocia Wiedźma 1. Ciastko 2. Xena 3. Nocturnal 4. komputer 5. Bećka 6. Elizabeth 7. sajback 8. Mrs. Octavia Ciastko, twoja kolej >3< Zapisy:
  23. Więc zaczynamy! Kolejność wypowiadania się to: Anniverse, Amęt, Cebulowy Kucyk, sajback, osa21c Zasady: Teraz fabuła: Equestria zostaje ztechnologizowana. Każdy kuc/klacz siedzi po 24 godziny na dobę przed komputerem, nie znajduje czasu na prawdziwą przyjaźń, rozrywkę, zabawę. Nawet pradawne Władczynie Equestrii nie znajdują czasu dla poddanych... Kilka dni później znów siedziałeś przy komputerze. Gadałeś ze znajomymi przez Ponype i expiłeś w Legue Of Ponies. Wtedy nagle twoi znajomi zaczęli się rozłączać, a w grze zaczęły się pojawiać dziwne, realistyczne, coś Ci przypominające postaci. Zacząłeś się czegoś domyślać, gdy nagle poczułeś dziwny wiaterek. Twoje ręce zaczęły zmieniać się w ciągi zer i jedynek. Przestraszony próbowałeś coś robić lecz zemdlałeś... Zaczyna Anniverse. Teraz tekst do niej: Zostałaś wciągnięta do komputera. Zemdlałaś. Po kilku godzinach obudziłaś się, nie wiedząc co się dzieje dookoła ciebie. Wszędzie widziałaś zera i jedynki, porozrzucane, jak i pofragmentowane pliki, bity, bajty. Lecz nie byłaś sama. Niedaleko ciebie, siedziały 4 inne kuce. Poszłaś do nich i tak rozpoczęła się wasza przygoda...
  24. Pamięć to wspaniała rzecz, ale często bywa ona złudna, bądź też... lubi płatać niewybredne figle. Gdyby nie zdolność zapamiętywania, uczenia się i nabywania nowych umiejętności żaden kucyk nie byłby w stanie pchnąć nauki i techniki naprzód. Nawet dziś, przy obecnych osiągnięciach uczonych warto dbać o kondycję swojego umysłu - wszak nigdy nie wiadomo kto będzie kolejnym przełomowym wynalazcą, czy też badaczem. Jednakże nie zawsze jest to takie proste. Ktoś wiele lat temu musiał to zauważyć. Musiał spostrzec jak mimo wszystko niedoskonała jest pamięć i że nie daje się ona łatwo trenować. Znane od lat, naturalne metody wspomagania pamięci nie zawsze przynosiły efekty i zaczęto szukać jakichś nowych sposobów, niekoniecznie wymagających ciężkiej pracy czy mozolnego sporzadząnia notatek. Istnieje pewna historia, o trójce wyjątkowo utalentowanych sióstr, które po latach studiowania magii, pełne doświadczeń postanowiły znaleźć sposób na szybkie i pewne wspomaganie pamięci, bądź też jej natychmiastowe przywracanie. Owe siostry wymyśliły rewolucyjne rozwiązanie - postanowiły związać swe wspomnienia z... otaczającym je środowiskiem. Fauna i flora znajdująca się dosłownie wszędzie w Equestrii również myślała i czuła, toteż stanowiła świetne miejsce na składowanie wspomnień i informacji. W założeniach wspomnienia miały znajdywać się nie tylko w umysłach magów, ale miały zyskać zdolność przemieszczania się między zwierzętami i roślinami. W ten sposób jeśli ktoś o czymś zapominał, automatycznie miało mu o tym "przypominać" najbliższe zwierzę lub najbliższa roślina, na zasadzie telepatii. Wspaniałe w teorii, nie tak dobre w praktyce. Siostry szybko odkryły, że przemieszczające się wspomnienia różnych magów "mieszają się" ze sobą powodując straszny nieład, dodatkowo mogły nakładać się na siebie zmieniając swój sens, ekstremalnym skutkiem ubocznym mogły być nagłe i wielokrotne zmiany osobowości, rozdwojenia, czy nawet roztrojenia jaźni i inne niezbyt przyjemne rzeczy. Rozwiązaniem zaradczym miało być stworzenie JEDNEGO obiektu, który miał tak samo oddziaływać na wspomnienia różnych kucyków. Miał wydobywać z ich umysłów ich wspomnienia i informacje, przetwarzać je i odświeżać, a następnie w nowej formie zwracać właścicielom. Trudno powiedzieć czy trzem siostrom ta próba się udała. Od czasu ich ostatniej wyprawy wgłąb lasu, na zachodzie Equestrii nikt o nich więcej nie słyszał. Mówiono jednak o ukrytej w sercu tego lasu kapliczce która miała być owym obiektem wzmacniającym pamięć, ale jak dotąd nikt nie zdołał go odnaleźć. Czy uda się to Fire Hoovesowi, Moonlight Star, MT i BlackFlame'owi?
  25. Temu opisowi poświęcona jest pustynia, która przez znaczną większość podróżników, pasjonatów i poszukiwaczy przygód uznawana jest za jałowe, piaszczyste pustkowie. Ogromny obszar na mapie, którego charakterystycznym znakiem (jak każdej pustyni) są ogromne ilości ziaren piasku, wydmy z tychże ziaren uformowane, zerowa ilość wody i roślinności, wszechobecna wysoka temperatura. Miejsce, gdzie normalny kucyk nie byłby w stanie przetrwać bez odpowiedniego ekwipunku i zasobu wody. Jest to także miejsce pochówku bezmyślnych wesołków, którzy w przeszłości odważyli się kroczyć przez pustynię bez odpowiedniego wyposażenia, bądź podróżników, których żywot zakończył się właśnie na terenie pustyni, bo granice ich wytrzymałości fizycznej zostały przekroczone, co okazało się dla nich fatalne w skutkach. W głębi pustyni można natknąć się właśnie na poszczególne kości, czaszki lub inne pozostałości po wyżej wymienionych kucykach, którym zabrakło sił do dalszej wędrówki, lub zdrowego rozsądku. Osoby, które zdołały przebyć całą pustynię, traktowały takowe dokonanie jako niemałe osiągnięcie i test własnych możliwości. Ktoś właśnie zamierza się udać na te piaszczyste tereny. Zobaczymy, jak podróż będzie przebiegać, i czy podróżnicy znajdą się w grupie osób, którym podróż przebiegła bezproblemowo, czy też, w gronie osób zmarłych (a ta druga grupa liczy znacznie więcej osób, które wkroczyły na ten gorący, i suchy teren)… Tymi podróżnikami są Gleipnir, Minor Sax, Past Echo i Bard Dark. Czy podczas swojej wędrówki odnajdą to "coś", co zazdrośnie skrywa przed resztą świata legendarny magiczny płaszcz? Co to takiego będzie? Jaka stoi za nim historia? Być może już wkrótce się dowiemy...
×
×
  • Create New...