Skocz do zawartości

Recommended Posts

Napisano

Feuer przechylił głowę na bok po otrzymanym ciosie. Splunął krwią. i spojrzał uśmiechnięty na likwidatora. Oddał mu sierpowym, o wiele mocniej. Oczywiście jego pięść płonęła. 

- Teraz nawet armia ci nie pomoże! 

Napisano (edytowany)

Nie ma to jak siedzieć na dachu w dłoniach trzymać metrowy, lekko przyrdzewiały klucz płaski M 130 i patrzyć co się dzieję dokoła. Gdy przyszli już byłem gotowy. Jak ninja podleciałem od tyłu i trzasnąłem pierwszego z boku ogłuszając go.

Edytowano przez Hoffner
Napisano

Cholera strasznie się opiera. Głowa mnie bolała. Ale nie chciałem się poddać Postanowiłem użyć jednego likwidatora by ten obezwładnił Marcina nie chciałem go zabić. Jeden z likwidatorów rzucił się nagle na Marcina.

Napisano

Cholera to na nic. Jakiś likwidator zaczął mnie gonić. Zacząłem uciekać do stodoły gdy wbiegł do niej za mną. Wbiłem w niego widły. Przebijając drania na wylot.

Napisano

Feuer rzucił w dowódcę kulą ognia gdy ten rozprawił się ze swoim podwładnym. 

- Z kim chcę się mierzyć? Z jakaś ofermą z tego co widzę...stary

Napisano

Automatycznie zwijając się z bólu rozwinąłem skrzydła waląc nimi likwidatorów próbując uciec w powietrze.(Nie mów że nie poczują bo znajdę ci filmik gdzie łabędź jednym uderzeniem skrzydła zabija psa...)

//Idę do biedry...

Napisano (edytowany)

Powtórzył atak na jednego z wrogów tak aby ten atakował swoich kompanów.Skoro poprzednim razem się nie udało to może teraz tak cicho stwierdził w myślach Brainiac.

Edytowano przez Wiecznie WnerwionyAtlantis
Napisano (edytowany)

Byłem w potrzasku. Nie było sensu atakować Marcina. Zbyt mocno się bronił przed moimi myślami. Nagle zobaczyłem w okolicy kolejnego likwidatora. Znów kazałem mu złapać od tyłu Marcina. Gdy ten zaczął go trzymać zacząłem uciekać jak najdalej.

Edytowano przez Magus
Napisano

Farma:

Czerwona Królowa stała chwilę w miejscu, a potem zamieniła się w mgiełkę, zawładnęła helikopterem, wywaliła z niego likwidatorów, a potem wylądowała, drzwi same się otworzyły.

- Wsia...wsiadać - powrócił dawny styl mówienia.

 

Na razie tyle, ale jeszcze będzie zabaw dużo. A helikopterów w labo też jest dużo.

Napisano

Feuer wlazł do helikoptera.

- No dziewczyno, dostajesz plusa - odezwał się do królowej. Chłopak ustawił się przy wejściu do maszyny, ciskając ogniem w każdego likwidatora który się zbliżył. 

Napisano (edytowany)

Shatter pojawił się znikąd i wskoczył do helikoptera. Dobrze że się pośpieszyłem jak zobaczyłem tą maszynę. Jeszcze by odlecieli beze mnie. Ciężko dysząc położyłem się na podłodze śmigłowca.

 

(Trochę kijowy helikopter wybrałaś. Konstrukcja całkowicie metalowa, tytan jest tylko w łopatach głównego wirnika :( ale ma wyrzutnie rakiet niekierowanych. Padocholik nie będzie nas gonił pojazdem :D a jak strzeli z tego pistoleciku możemy mu oddać  :fluttershy5: )

(edit Czy jaką tam masz broń bo nigdzie nie pisałeś co to konkretnie jest)

Edytowano przez Shatter
Napisano (edytowany)

Mutanty:

Można uznać, że wszyscy wsiedliście do helikoptera. A więc. Helikopter wzbił się w powietrze i usłyszeliście znów chrapliwy głos Czerwonej Królowej:

- Może... ktoś... będzie sterował... t..tym. Będzie... łatwiej...ja.... wyjdę... końcu.

Edytowano przez Elizabeth Eden
Napisano

- Jeżeli pilotowanie helikoptera wojskowego nie różni się zbytnio od strażackiego to dam radę

Feuer usiadł na miejscu pilota i przejął stery.

- Dobra, mam lecieć przed siebie czy mamy jakiś konkretny cel?

Napisano

- Chyba jednak nie mamy tutaj żadnego chirurga a raczej doktorzy z labo nam ich nie usuną. Zapomnij nawet o szukaniu jakiegoś lekarza, przez te chipy mogą nas uznać za zbiegłych więźniów a skoro w ogóle mamy wszczepione chipy to za bardzo niebezpiecznych więźniów...

Gość
Temat jest zablokowany i nie można w nim pisać.
×
×
  • Utwórz nowe...